Przedpremierowo:
„Orkiestra szaleńca. Największe
kurioza w historii muzyki”
Edward Brooke – Hitching
Podobno gdy odrzuca się niemożliwe to,
co pozostaje musi być prawdą nawet jeśli wydaje się nieprawdopodobne. No cóż
czasem ta cała reszta i tak jest nie do uwierzenia, a jej źródło jest jedno.
Ludzka wyobraźnia przecież nie zna granic i muzyka również podlega tej
zasadzie.
Kilkanaście rozdziałów interesująco
zatytułowanych, ponad dwieście stron niecodziennych informacji, wiele ciekawych
ilustracji. W telegraficznym skrócie, jaki nie oddaje nawet w małym procencie
tego, co zawiera „Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki”.
Lekturę można rozpocząć od pierwszych stron i sumiennie kontynuować kartkę po
kartce lub wybierać intrygujące części, chociaż mówiąc szczerze to opcja numer
dwa i tak skończy się tym, iż nie oprzemy się zaciekawieniu by zapoznać się od
razu z całością. Jedno jest pewna ta książka jest nie tylko dla fanów muzyka,
bez względu na gatunek, lecz dla każdego, kto lubi mało znaną wiedzę lub też
taką, wydającą się całkowitą nieprawdą. Jednak okazuje się, że świat muzyki
kryje wiele niezwykłych osobliwości, niekiedy ukrytych gdzieś w dziejowych
annałach albo o jakich nie wspomina się przy okazji oficjalnych biografii.
Spojrzenie na świat dźwięków z różnorodnych perspektyw i odszukanie w nim tego,
o czym zapomniano, co zaginęło lub też celowo ukryto odsłania nowe oblicza
znanej tematyki. Trzeba przyznać, że autor podszedł do muzycznej sfery w
szerokim ujęciu i nie zapomniał o detalach, również pod względem wizualnym. Ilustracje
stanowią doskonałe uzupełnienie słów, są nie tyle wyłącznie dodatkiem albo też
ozdobnikiem, a bardziej integralną częścią książki. Okazuje się, że tytuł nie
jest ani na wyrost, a ni tym bardziej nieadekwatny do tego treści, wprost
przeciwnie i stanowi doskonały wstęp do tego, czeka na nas podczas czytania lub
raczej poznawania innej twarzy muzyki.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz