Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Od Deski do Deski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Od Deski do Deski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2018

Wakacje, skarb i cała reszta

„Mateusz i zapomniany skarb”
Magdalena Witkiewicz



Świat dorosłych bywa skomplikowany,  dzieci także, ale ten pierwszy stanowi niezłe źródło zagwozdek dla tych drugich. Wiadomo, życie nie jest proste, nawet kiedy na horyzoncie już widać wakacje. Jeszcze tylko moment, czasem bardzo długi, i będzie można odetchnąć oraz wyruszyć do Amalki na spotkanie z rodziną i przygodą.

Z perspektywy dziecka dorośli są czasem dość niezrozumiali i mówią dziwne rzeczy, bywa i tak, że trudno ich dociec czego właściwie chcą i dlaczego. Oczywiście ma to i swoje dobre strony, o czym Mateusz już wie. Codziennie dochodzi do sytuacji, gdzie trzeba się zastanowić nad słowami rodziców, bo czasem można narazić się - na przykład mamie. Zbliżające się wakacje powodują wiele zabawnych i dziwnych zdarzeń, chociaż rodzice nie zawsze dostrzegają w nich powód do zastanawiania się i zadawania pytań. Jednak Matewka żyje już letnim wyjazdem i Amalką oraz spotkaniem z towarzyszami wspólnych zabaw. Dom w lesie jest miejscem gdzie zawsze się coś dzieje, a w tym roku nawet więcej niż zawsze. Zwłaszcza temat skarbu, pojawiający się bardzo niespodziewanie, zaprząta uwagę urlopowiczów, młodszych oczywiście, starsi w końcu nie wszystko muszą wiedzieć! Co innego młode pokolenie, oni nie zostawią tej sprawy ot tak sobie, nawet kiedy tyle dzieje się wokoło. Zresztą czy sami zapomnielibyście o czymś takim? Na pewno nie, no więc trzeba połączyć siły i rozpocząć poszukiwania. A co z mamą, tatą, ciociami i wujkami? Przed nimi trzeba zachować tajemnicę, oni mają i tak dużo na głowie.

Pamiętacie ze swojego dzieciństwa ten czas w roku gdy czekaliście na koniec roku i wakacyjny wyjazd? Pakowanie i cały ten rozgardiasz z nim związany, a potem podróż i w końcu wakacje, te wspomnienia nawet po latach wywołują śmiech na twarzy. Podobnie jest przy lekturze książki Magdaleny Witkiewicz, skierowanej wbrew pozorom nie tylko do młodszych czytelników. Oni mogą odnaleźć w niej pomysły na zabawę i porównać ze swoimi wrażeniami, dorośli mają okazję do wspomnień oraz przypomnienia sobie tamtych emocji. „Mateusz i zapomniany skarb” jest książką zapewniającą doskonałą rozrywką, inteligentną, zabawną i przede wszystkim interesującą dla wszystkich lubiących przygody i często główkujących nad różnymi zagadnieniami dnia codziennego. Autorka pokazując świat z perspektywy siedmio-ośmiolatka pokazała to o czym tak często zapominamy lub po prostu już nie pamiętamy. Nie tylko w wakacje warto jest poznać Mateusza i Lilkę oraz resztę ich zwyczajnie niezwyczajnej rodzinki, podobnej do tej znanej nam czyli naszej własnej




Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję wydawnictwu:
 

niedziela, 22 kwietnia 2018

Czarna D. to nie mit


„GPS Szczęścia

czyli jak

wydostać się

z Czarnej D.”

Magdalena Witkiewicz

Marzena Grochowska

Czarna D. znana jest wielu z nas z autopsji, śmiem twierdzić, że poruszamy się po jej ulicach i zakamarkach tak jak stali mieszkańcy. Niestety znajomość topografii tego miejsca jakoś nas nie cieszy, ba – wręcz przyprawia nas o jeszcze gorszy humor, a od tego już krok by w punkcie tym znaleźć się jeszcze dłużej, co jeszcze gorzej wpływa na nastrój i koło się zamyka. Jak wydostać się z Czarnej D.? Może za pomocą GPS-u?

Gdzieś tam znajduje się miejsce, sławne w swej niesławie– od najgorszej strony rzecz jasna, nikt nie chce się tam znaleźć, a i tak spora grupa ląduje tam codziennie. Droga do Czarnej D. wcale nie jest aż tak tajemnicza i nieznana, ale z jakiś powodów skrywa ją jakaś dziwna mgła złożona z lęków, odwracania głowy i przede wszystkim beznadziei. Wincentyna Zwyczajna-Takajakty budzi się w niej i jest zdziwiona tym faktem, chociaż przecież zna ten punkt na mapie w miarę dobrze lub nawet lepiej. Zaskoczenie to jedno, drugim jest egzystencja w tym mieście, w którym można liczyć na spotkanie z lękiem, nieszczęściem, brakiem wiary w siebie, niewiarą w siebie i z niezliczoną liczbą podobnych zjawisk. Co więc zrobić z tak niechcianym towarzystwem? Dobre pytanie, natomiast odpowiedź … no cóż tej trzeba poszukać w sobie i w swoim otoczeniu. Czy Wincentyna i jej nowi znajomi odnajdą wyjście z Czarnej D.? Ten wyczyn nie będzie łatwy, ale możliwy do zrealizowania, chociaż czy uda się im?

Czy warto przy niedzieli wspominać o Czarnej D.? W dniu takim kiedy staramy się nie myśleć o niej tym bardziej jakoś nie wypada, lecz przecież ona istnieje i trafiamy do niej czasem wbrew sobie . W ogóle mówienie o niej zbyt często odbierane jest jako przyznanie się do słabości, a to nie jest zbyt mile widziane, gdyż wiadomo, że z nimi należy walczyć i najlepiej robić to tak by nie zostały one przez nikogo zauważone. Oczywiście potyczki owe nie są zbyt proste, a zwycięstwo wymaga samozaparcia i … dobrych wskazówek jak je zdobyć. Magdaleny Witkiewicz większości nie trzeba przedstawiać, a Marzenę Grochowską  po przeczytaniu „GPS Szczęścia czyli jak wydostać się z Czarnej D.” czytelnicy poznają w trakcie lektury. Obie panie z humorem, lecz i powagą, przedstawiają nie tylko tytułowe miejsce, lecz i drogi prowadzące do niego i z niego. Czy ta pozycja to tylko kolejny poradnik, który mało co wnosi w temacie i jest naszpikowany „złotymi myślami”, niezbyt przystającymi do codzienności? Nie, gdyż autorki nie obiecują przysłowiowych gruszek na wierzbie, nie tryskają hurra optymizmem i nie twierdzą, że wyjście z Czarnej D. to ekspresowa droga wiodąca wprost do krainy szczęśliwości wszelakiej i wiecznej. Co więc zawiera „GPS Szczęścia (…)”? Po pierwsze niezbyt lubianą prawdę jakiej staramy się zaprzeczać i nie patrzeć jej prosto w oczy czyli, że potrzebujemy pomocy – własnej przede wszystkim by w końcu odejść z punktu gdzie osacza nas smutek, beznadzieja, brak perspektyw, a zwłaszcza czarny nastrój. Po drugie konkretne przykłady sytuacji podane w formie sfabularyzowanej oraz profesjonalnej wersji, połączenie jednego z drugim pozwala na spojrzenie na swoje problemy z perspektywy bezstronnego obserwatora oraz zauważeniu gdzie znajduje się sedno kłopotu. Kolejne rozdziały odsłaniają najczęstsze dylematy, a humor zdejmuje z nich odium nadmiernej powagi co sprzyja zastanowieniu się nad tym co właśnie zostało przeczytane. Nie można także zapomnieć o idealnie dopasowanych ilustracjach Joanny Zagner-Kołat, uzupełniających słowa i trafiających w ich istotę. 


Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję