środa, 11 sierpnia 2010

Świat butów

Uwielbiam buty, i te na chłodne dni, i te na cieplejszą porę. Niezależnie czy mam w nich chodzić na gale, czy tylko będą uzupełnieniem zwykłego dnia. Uwielbiam wysokie, cienkie obcasy, ale także zupełnie płaskie baleriny, tylko jakoś pośrednia wysokość i koturny nie trafiają do mojej półki, chociaż podobają mi się w sklepie, jakoś nie czuję potrzeby by je mieć. Za to każde inne ... tak, cała reszta gęsto i często wita się ze mną i już nie żegna. I w ten sposób następna para trafia pod strzechę mojego mieszkania. Nie liczę ile ich już jest, bo i po co - nie można przecież w liczbach wyrazić przyjemności o szczęścia. Może to i płytkie zauroczenie, jednak trwa już lata, w sumie odkąd pamiętam. Idzie w parze z innymi, pewnie bardziej odpowiednimi, ale cóż każdy ma swoją słabość, moją są buty ... i kilka jeszcze innych rzeczy ... A z półki mruga kolejna, nowa para ...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza