środa, 3 czerwca 2020

Roślinna zapowiedź

Premiera:
24 czerwca









Kiedy była małą dziewczynką Alice Vincent uwielbiała ogród swojego dziadka. Zachwycał ją spokój i piękno tego miejsca. Dwadzieścia lat później, kiedy przeprowadziła się do maleńkiego mieszkania w Londynie, tamte wspomnienia z dzieciństwa były jak sen.

Wiodła spokojne, uporządkowane życie. Wszystko zmieniło się pewnego czerwcowego poranka, kiedy chłopak z którym była od pięciu lat oznajmił, że już jej nie kocha. Grunt usunął się spod jej nóg. Nie wiedziała, jak na nowo odnaleźć się bez niego.

Właśnie wtedy, kiedy wszystko wywróciło się do góry nogami, Alice odkryła jak dużo radości i satysfakcji dostarcza jej uprawianie małego ogródka, który urządziła na balkonie. Obserwowanie kiełkujących roślin, kwiatów i pnących się winorośli sprawiało, że czuła spokój. Roślin nie obchodziło to, czy ma złamane serce. Nie obchodziło ich, że przestała się nimi zajmować, bo była załamana. Niezależnie od tego, co działo się w jej życiu, rośliny chciały po prostu rosnąć, kwitnąć i wypuszczać nowe pędy i korzenie.

Zafascynowana nowo odkrytym hobby Alice zaczęła analizować jak botanika rozwijała się jako dyscyplina naukowa. Śledziła drogę jaką przeszły niektóre gatunki roślin – od mających stanowić namiastkę ojczyzny na obcej ziemi egzotycznych gatunków przemycanych w kieszeniach imigrantów, po pierwsze ogrody botaniczne i opracowania naukowe. Autorka zręcznie przeplata swoją osobistą historię z wiedzą botaniczną, podkreślając znaczenie jakie w naszym życiu odgrywają rośliny.

wtorek, 2 czerwca 2020

Bez ciebie


 Przedpremierowo:

„Tysiąc nocy bez ciebie”
Federico Moccia

Tajemnice nie służą miłości, tak samo zresztą jak i kłamstwa, nawet jeśli są w dobrej wierze albo by zyskać jej przychylność. Czasem nie od razu człowiek jest zdolny dać tyle ile bierze od drugiej osoby albo ile od niego oczekiwano, bywa i tak, że dopiero po czasie docenia to, co utracił lub czego nie uszanował. W takim momencie świadomość, że odeszło coś, co stało się tak ważne jest niezwykle bolesne. Okruchy nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone, pozwalają spróbować naprawić błędy, ale czy nie jest już za późno?

Sofia uciekła od mężczyzn, którzy ją zawiedli, ale też i od tego, co było dla niej tak ważne – koncertowania. Jeszcze nie tak dawno cieszyła uczy wielbicieli muzyki swoją grą, teraz tylko jej uczniowie mogą ją usłyszeć. Daleko od swego domu egzystuje na granicy swego dawnego świata, ale czy długo tak da radę? Nie tak dawno zaryzykowała wiele, lecz okazało się, iż odniosła sukces i klęskę jednocześnie. Tancredi już wie, że stracił coś czego nie spodziewał się znaleźć, to, co miało być chwilową przyjemnością stało się osią jego życia. Kłopot w tym, że Sofia tego nie wie, za to zdaje sobie sprawę, że odsłoniła swoje uczucia przed kimś, kto je odrzucił. Może powrót do kogoś, kto był jej tak bliski, pozwoli na odzyskanie spokoju? Andrea również ją zawiódł, lecz niewykluczone, iż danie sobie  i jemu drugiej szansy pozwoli na ich wspólny nowy początek? Jednak nic nie aż tak proste, zwłaszcza jeśli pojawiają się kolejne kłamstwa, a dawne uczucia straciły swoją siłę. Czy kolejna ucieczka jest dobrym wyjściem? Przypadek czasem sprawia, że niemożliwe staje się osiągalne tylko trzeba przyznać się przed samym sobą, że znalazło się kogoś, kto jest tą drugą połówką …

O miłości powstały piękne piosenki, stworzono najpiękniejsze wiersze, nakręcono wzruszające filmy oraz napisano niezapomniane książki, jednak wciąż nie wyczerpano tematu. Federico Moccia już niejednokrotnie w swoich powieściach przedstawiał uczucia z różnorodnych perspektyw, ukazując także ich skomplikowany charakter oraz to, co z sobą niosą. W „Tysiącu nocy bez ciebie” odkrywane są meandry uczuć bohaterów, uwikłanych w emocjonalny wielokąt, zbudowany na przeszłości, oszukiwaniu, wyrzutach sumienia oraz miłości, która przyszła w nieodpowiednim momencie. Autor nie ocenia postaci, ale pozwala im mówić o tym, co czują, przyznawać się do błędu, nawet jeśli wymaga to od nich czasu lub popełnienia kolejnych pomyłek. Świat jaki nakreślił Federico Moccia nie jest idealny, jest w nim ból, niepewność i egoizm, sekrety oraz kłamstwa, lecz również poszukiwanie siebie i definiowaniu własnej osoby od nowa, z  bagażem nowych doświadczeń oraz bliznami po niektórych z nich. „Tysiąc nocy bez ciebie” jest lekturą w jakiej dominują emocje, chwilami gwałtowne, lecz także oczyszczające i przede wszystkim pozwalające dać drugą szansę, w chwili kiedy wydaje się, że wszystko stracone. Miłość niejedno ma imię tak samo jak i twarz, bywa, że niesie z sobą rozczarowanie, ale też pozwala zrozumieć co jest naprawdę ważne w życiu, chociaż droga  do tego rzadko kiedy jest prosta i bez niespodziewanych zakrętów. Poszukiwanie właściwej ścieżki w uczuciowym chaosie nieraz wiąże się z błądzeniem, wybieraniem niewłaściwej trasy oraz znalezieniem się w ślepej uliczce, a pisarz rysuje je w „Tysiącu nocy bez ciebie” śmiałą kreską, ale z emocjonalnego labiryntu jest wyjście, niekiedy pojawiające się nagle i w najmniej spodziewanej chwili.


Premiera:
 
3 czerwca



Książkę przeczytałam dzięki
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Tajemnica lasu


Przedpremierowo:

„W głębi lasu”
Harlan Coben

Pewne tajemnice zmieniają wszystko, dosłownie w chwili kiedy tylko ujrzą światło dzienne. Potem nic i przede wszystkim nikt nie jest taki sam jak sekundę wcześnie, a na tym jeszcze nie koniec, to dopiero początek długiej i poplątanego łańcucha zagadek, pytań, kłamstw i niedopowiedzeń. Teraźniejszość zbudowana jest na tym, co było, jeśli tam jest coś niewyjaśnionego powróci to w najmniej spodziewanym momencie wiele burząc na swej drodze, czasem nawet niszcząc bezpowrotnie.  Jednak to, co wydaje się końcem bywa i początkiem.

Przeszłość ma wiele twarzy, ale także i źródeł, niekiedy są one bolesne i wciąż pamiętane, upływ lat nic nie zmienia. Paul Copeland wie o tym najlepiej, kiedyś w paru minut odmienił się jego świat, potem znowu to nastąpiło, chociaż powody były inne, jedno i drugie wciąż odciska na nim swoje piętno. Kiedy jako prokurator okręgowy prowadzi trudną rozprawę dają o sobie znać niewyjaśnione sprawy sprzed lat. Dlaczego właśnie w takiej chwili powraca wydarzenie, które dwadzieścia lat temu wstrząsnęło Paulem i kilkoma innymi osobami? Czterech młodych ludzi zostało zamordowanych, znaleziono dwa ciała, mordercę schwytano, ale czy faktycznie wszyscy zostali ofiarami? To pytanie nie daje spokoju między innymi Copelandowi, bo nigdy nie wierzył, że jego siostra została wtedy pozbawiona życia. Ale minęło tak dużo czasu, więc raczej nieprzypadkowo wraca ta tragedia, chociaż może to jedynie splot okoliczności? Najważniejsze jest skupienie się na bieżącym temacie, niezwykle poruszającym opinię publiczną, lecz czy można odsunąć od siebie to, co tak mocno odbiło się na człowieku i to nie tylko na jednym? Co jest ważniejsze: teraźniejszość czy przeszłość? Powrót do tej drugiej może odpowiedzieć na wiele pytań, zwłaszcza, że ktoś przeżył masakrę, chociaż dowody wskazywały na coś innego. Jednak pozostaje jeszcze ta pierwsza, komplikująca się z dnia na dzień i wymagająca zdecydowanych działań, wiążących się z trudnymi wyborami. Czasem kłamstwo bywa najgorszym i najlepszym rozwiązaniem … Natomiast prawda przynosi oczyszczenie, ale i obciąża sumienia mocniej niż cokolwiek innego …

Morderstwa sprzed dekad, ludzie, którzy wciąż wracają do dawnego dramatu oraz tu i teraz, mogące zadecydować o tym, co dopiero będzie. Harlan Coben łączy dwa horyzonty czasowe oraz bohaterów, którzy stawiają czoła temu, co wydarzyło się w pojedynkę i na własnych warunkach. „W głębi lasu” jest równocześnie thrillerem sądowym jak i rasowym kryminałem oraz po rodzinną tragedię, łączy w sobie starą zagadkę, nie do końca nią będącą w oczach większości oraz teraźniejszy dramat sądowy. Co je łączy? Osoby będące wtedy i obecnie w samym środku zainteresowania, na jakich zbrodnia odcisnęła głębokie piętno. Kiedyś byli jedynie świadkami, a teraz? No właśnie co ma miejsce współcześnie? Jakie tajemnice albo inaczej mówiąc szkielety w szafie skrywają postacie, przecież nic nie dzieje się bez przyczyny, lecz czy na pewno? Może to jedynie zbieg okoliczności i szansa na wyjaśnienie dawnych sekretów? Pisarz podsuwa możliwe scenariusze wypadków, jakie mogły wydarzyć się, ale jak mają się one do zaistniałych faktów? Kto ma rację i czemu służy odgrzebywanie starych spraw? Na te pytanie padają różne odpowiedzi, ale Harlan Coben pokazuje jak są one postrzegane w zależności od perspektyw tego, kto je analizuje. Las chowa wiele tajemnic, niektóre da się przewidzieć, lecz pojawienie się innych stawia pod znakiem zapytania wszystko. Splecenie kilku wątków dało możliwość rozwinięcia fabuły, gdzie niejednoznaczność, wątpliwości oraz wyrzuty sumienia tworzą prawdziwą zagadkową mozaikę, której źródłem jest człowiek i jego mroczniejsza strona, ujawniająca się czasem mniej lub bardziej przypadkowo.


 PREMIERA:
3 czerwca 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros
 

niedziela, 31 maja 2020

Premiera wkrótce

PREMIERA
3 czerwca





Przez setki godzin wybierała idealne kolory do wszystkich pomieszczeń, sprzątała, urządzała i jeździła na każdą wyprzedaż ogrodową w promieniu pięćdziesięciu kilometrów, aby przemienić budynek ze zbitki drewna i gipsu w przytulne domostwo. Żadne wysiłki nie mogły się jednak równać z pracą włożoną w trawnik i rabatki. Niezliczonymi odciskami, ranami, użądleniami pszczół i bólem pleców przypłaciła przemianę nudnego ogrodu w raj.

Radość trwała całe cztery miesiące, dopóki do sąsiedniego domu nie wprowadził się on. Najpierw cieszyła się, że będzie miała nowego sąsiada – takiego nie w podeszłym wieku i, cóż, zrzędliwego. Radość jednak ustąpiła, gdy poznała Jasona Bradforda.

W dziesięć minut od pojawienia się zdążył wjechać w jej skrzynkę na listy przy cofaniu, wyrzucić na swój teren opakowania po fast-foodach, które prędko przewędrowały na jej nienaganny trawnik, i załatwić się na wielki stary dąb przed własnym domem. Kiedy patrzyła na niego zszokowana, uśmiechnął się tylko z zawstydzeniem i wzruszył ramionami.

Barbarzyńca.

Przez kolejne pięć lat obracał jej sielankowe życie w koszmar. Nie była pewna, jak to możliwe, że jej radość w znacznym stopniu zależała od jednej osoby, ale tak właśnie było. Przez cały ten czas musiała znosić najróżniejsze rzeczy, jak na przykład upstrzone granulatem do paintballa ściany i pranie suszące się na sznurze. Haley przetrwała głośną muzykę, imprezy, dwukrotne spotkanie nagich ludzi wspinających się na płot, aby popływać sobie w jej basenie, mecze koszykówki po pijaku o trzeciej nad ranem, kobiety dostające napadu złości na jego trawniku, a czasami na jej, kiedy palant nie chciał wyjść i porozmawiać z krzykaczkami.