niedziela, 23 grudnia 2012

Nigdy więcej, czyli jak co roku ;)



Jak co roku bitwa z Choinką, kapryśną damą i jej ubieraniem, wygrana.
Oczywiście jak każe świąteczna tradycja 
również musiało paść hasło:
"NIGDY WIĘCEJ" 
tego szaleństwa z lampkami, bombkami i całą resztą ozdób ...
Do następnych Świąt przejdzie mi i od nowa zacznie się zabawa ;)

A na razie krajobraz po bitwie, 
po której trzeba uprzątnąć pozostałości ;)



sobota, 22 grudnia 2012

Ukryta tożsamość

"Jezus z Judenfeldu"
Jan Grzegorczyk


Przeszłość, za tym słowem kryje się się nieskończenie wiele historii, które chociaż miały miejsce kiedyś nie zawsze odeszły w zapomnienie. Nadal tli się we wspomnieniach i przede wszystkim ludziach, niekiedy przypomina się w kolejnych pokoleniach, daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach. Prawda czasu, miejsca i w końcu człowieka, razem dają niezwykłą panoramę tego co było oraz pozostawiło swój ślad, niekiedy piętno, i czeka na na odkrycie. Podróż czasem przynosi niespodzianki, takie, jakie nigdy nie przyszłyby nikomu do głowy. Wiedzie podróżnika w miejsca, gdzie niezwykłe tajemnice tylko czekają na odsłonięcie ...

Zwykły przystanek w drodze do celu, wspaniały widok, zachwyt nad cudem piękna natury i ... okazuje się, że trzeba wszystkie zamierzenia zmodyfikować. Ksiądz Wacław Grosser wcale nie miał w planach dłuższego postoju, w ogóle nie tak miało być, ale jest. Gościna na protestanckiej parafii okazuje się niezwykłym czasem, gdzie przeszłość i teraźniejszość okazują się awersem i rewersem tej samej monety. Spokojne, prowincjonalne, alpejskie miasteczko, wydawałoby się takie z gatunku gdzie diabeł mówi dobranoc, mające w zanadrzu niejedną tajemnicę. Zawierucha wojenna nie ominęła Judenfeldu, a i późniejsza historia mało pasuje do sielankowego pierwszego wrażenia, lecz nie jest to dane dostrzec każdemu. Grosser powoli odkrywa prawdę o miejscu gdzie spędza przymusowe wakacje. Niezwykły kościół jest dopiero początkiem odsłaniania tego co z jednej strony jest na widoku, ale z drugiej skutecznie zamaskowane przed oczyma postronnych. Dlaczego jedno drzewo stało się symbolem godnym umieszczenia go  w świątyni, a drugie wzbudza skrajnie inne emocje? Czyny ojców nie zawsze są powodem do dumy, czasem jednak prawda wygląda inaczej iż się wydawało. Pozory również mylą i to bardzo, nawet przyzwyczajeni do wyznań ludzie nie widzą tego co najważniejsze, a może to człowiek nie potrafi się do końca odkryć? Wacław Grosser w ciągu kilku dni jest świadkiem sporej liczby niecodziennych sytuacji, zagłębia się w przeszłość wielu osób, ale także i własną. Niezrozumienie, kłamstwo, ukrywanie faktów, a nawet własnej tożsamości, wszystko to nie pomaga w ujrzeniu Judenfeld, takim jakim jest w rzeczywistości ... Chociaż co jest prawdą, a co fasadą w imię poprawności politycznej nie zawsze można odgadnąć. Czasem winni okazują się zagubieni w tym co było ich udziałem.

Jan Grzegorczyk w najnowszej książce powrócił do bohatera wcześniejszej trylogii, który jest jedną z głównych postaci w "Jezusie z Judenfeldu". Tłem dla historii jest malownicze miasteczko w austriackich Alpach, które wraz ze swoimi mieszkańcami posiada wiele sekretów. Czytelnikowi dane jest dotarcie do najgłębiej skrywanych tajemnic, ale nie od razu. Autor powoli odkrywa prawdziwe oblicze miejsca i zamieszkujących go ludzi, zanim jednak to nastąpi nieraz trzeba się zmierzyć z pozorami, pod jakimi kryje się rzeczywisty człowiek. Wątki splatają się w opowiadanie, w jakim teraźniejszość z przeszłością tworzą niezwykłą panoramę ludzkich losów oraz motywów ich postępowania.


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. Zysk i S-ka

czwartek, 20 grudnia 2012

Lato zmian

"Upalne lato Marianny"
Katarzyna Zyskowska -Ignaciak


Lato to pora roku, która służy odpoczynkowi, czasem jest granicą pomiędzy tym co było, a tym co dopiero ma nadejść, jest również momentem kiedy dojrzewają plony tego co wcześniej zasiano. Ciepłym dniom często towarzyszą równie gorące uczucia, które długo pozostawały w ukryciu, czasem są one tak gwałtowne jak letnia burza. Pojawiają się nagle, bez uprzedzenia, nie wiadomo skąd, towarzyszy im prawdziwy zalew emocjonalnych doznań i nigdy nie wiadomo jakim będzie życie gdy już przeminą. Ale dopóki trwają nic i nikt nie jest ważne liczy się tu i teraz, a przyszłość jawi się jako spełnienie wszystkich pragnień. Nie ma miejsce na coś pośredniego, wyważonego, są tylko dni wypełnione słońcem lub burzowymi chmurami, aż wreszcie dochodzi do zderzenia dwóch krańcowo różnych emocji, czasem po czymś takim pozostaje tylko wejść na całkiem nową ścieżkę i nie oglądać się za siebie ...

Jak smakuje dojrzałość? Może tak jak chwile spędzane na czytaniu "Niebezpiecznych związków" bądź manifestów w "Wiadomościach literackich"? A może jak marzenia o niedalekiej przyszłości,kiedy wszystko będzie inne niż do tej pory - wielkomiejskie, eleganckie oraz wolne od nakazów i zakazów? Jedno jest pewne już niedługo Marianna nie będzie panienką z dworku, lecz studentką i w końcu zakosztuje tego co tak ją kusi, ale co na razie pozostaje poza jej zasięgiem. Już tygodnie, a nie lata, dzielą ją od rozpoczęcia życia jako dorosłej kobiety, gdzie będą obowiązywały całkiem nowe zasady, pełne wolności i tego o czym do tej pory tylko się czytała. Nim nadejdzie ten moment, przed dziewczyną lato w rodzinnym domu, który wraz z mieszkańcami wydaje się taki przewidywalny i zwykły. Jednak los przygotowuje niespodziankę, ktoś kto wydawał się kimś z całkiem zupełnie innego świata, pojawia się nagle i wszystko zaczyna nabierać o wiele intensywniejszych barw. To co do tej pory było znane jedynie z książek staje się udziałem Marianny: gwałtowne uczucia, zakazany owoc i tajemnica. Inni przestrzegają przed podążaniem za swoimi pragnieniami, ale co jest niewłaściwego w takim postępowaniu? Dlaczego młoda kobieta, stojąca u progu życia, ma postępować tak jak jej matka i babka? Przecież przed nią tyle możliwości, a jedna z nich właśnie jest na wyciągnięcie ręki ... Liczy się każda minuta wspólnie spędzona, każde wymienione spojrzenie i każde wypowiedziane słowo, reszta to tło do tego co już za moment wybuchnie, co do tego nie ma wątpliwości, bo i jak może ktokolwiek je mieć? Gorące, letnie, dni przynoszą tak wiele nieznanych doświadczeń, czasem zupełnie niespodziewanych, okazuje się, że bliscy ludzie również mają sekrety. Szkolne świadectwo dojrzałości Marianna to same celujące oceny z egzaminów, ale czy cenzurka z życiowych przedmiotów będzie równa dobra? Nikt nie ostrzegał, że dorosłość oznacza także gorycz porażki oraz ból, który przychodzi znienacka i zmienia wszystko. W jednym dniu królowa balu, a w drugim ...?

Urocza mazowiecka wieś, dworek jak ze starego zdjęcia, dobrze wykształcona panna i ostatnie tygodnie przed wrześniem tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Elementy jak z czarno-białego filmu starego kina, ale to nie fikcja, a rzeczywistość, jaka podczas czytania okazuje się wcale nie tak odległa. Historia Marianny to wycieczka do świata, zmiecionego nie tylko przez wojenną zawieruchę, lecz i przez upalne dni pewnego lata. Narracja została poprowadzona w trzeciej osobie, czytelnik jednak nie ma wrażenia, że jako obserwator pozbawiany jest niuansów, wprost przeciwnie jest mu dane bardzo głęboko wejść w życie bohaterki i poznać ją. Z jednej strony pewien rozdział jej życia kończy się, z drugiej inny właśnie rozpoczyna się. Dziewczyna przeobraża się w kobietę, przed którą świat stoi otworem, ale i coś już odeszło bezpowrotnie. Może szczęśliwy i bezpieczny świat dzieciństwa został już za nią, lecz stał się także podstawą tego co dopiero przed nią. "Upalne lato" Katarzyna Zyskowskiej - Ignaciak to wspaniała książka, ukazująca dojrzewanie, lecz i zmierzch pewnego stylu życia, do jakiego czuje się sentyment, nawet gdy zna się go jedynie z opowiadań. Jednak autorka nie serwuje czytającym przedwojennej sielanki, ale obraz ze wszystkimi blaskami i cieniami, dostrzegalnymi niekiedy dopiero po czasie ...


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd.MG

środa, 19 grudnia 2012

Stosik przedświąteczny :)

Do Świąt pozostało już niewiele czasu, 
ale zawsze się znajdzie moment na ciekawą lekturę :)


Od góry:

Jan Grzegorczyk "Jezus z Judenfeldu", wyd. Zysk i Duże Ka
Antonio Mendez Matt Baglio "Operacja ARGO", wyd. Prószynski i S-ka oraz dlaLejdis.pl
Anna Grabowska "Stokrotki w deszczu", wyd. Prószyński i S-ka oraz dlaLejdis.pl
Katarzyna Bonda "Florystka", wyd. Videograf
Anna Głomb "Śmierciowisko", wyd. Videograf

Dziękuję :) 


Przypominam o konkursie:

 szczegóły tutaj


 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Oblicze prawdy

"Trzy twarze Ewy"
Barbara Freethy


Niewinność ma kolor biały, wina jest czarna, a jaką barwę ma zdrada? Może taką jak ból rozczarowania, straconych złudzeń i zerwanych więzów? Świat czarno-biały, namalowany wyraźną kreską pozwala łatwo podzielić ludzi na tych dobrych i na tych złych, nie ma miejsca na nic pośredniego. Wiara pozwala wiele znieść i dawać nadzieję na lepszy czas, taki w jakim zatriumfuje prawda, a kłamstwa zostaną napiętnowane. W coś trzeba wierzyć, szczególnie kiedy wszyscy wkoło wskazują na niezbite dowody i fakty, chociaż czy na prawdę są takimi? Przecież mogło dojść do pomyłki, błędnej oceny wydarzeń albo nie wszystko jeszcze zostało ujawnione. Nie można stracić zaufania, bo co pozostanie ludziom, którzy nie mają już niczego innego po za tym?

Zatoka Aniołów zawsze dawała schronienie tym, którzy go potrzebowali, nawet gdy jeszcze tak się nazywała. Kiedyś rozbitkowie z "Gabrielli" znaleźli w niej swoją życiową przystań, teraz rodziny ich potomków chronią się w tym miejscu kiedy życie pokazuje im swoją gorszą stronę. Briannę do tej pory z anielskim miasteczkiem wiązał jedynie mąż, a raczej wspomnienia krótkiego uczucia jakie dał im zaznać los. Teraz stoi nad grobem człowieka, który ostatnie kilka lat życia spędził za więziennymi kratami. Jego niewinność jest bezsprzeczna, ale wyrok sądu mówił coś odwrotnego, gdy wreszcie miał rozpocząć się nowy etap życia, wszystko skończyło się. Śmierć, jej nie było w scenariuszu wspólnego życia Brianny i Dereka, tak samo jak oskarżenia, procesu, więzienia i zostania wdową. Jednak to wszystko było udziałem tej dwójki, a teraz pozostała jedynie dalsza walka o oczyszczenia imienia człowieka, który już sam się nie upomni o swój honor. Pięć lat temu nawet najbliższy przyjaciel zdradził, oskarżał, zamiast bronić! Ale może to tylko jedna strona medalu? Kiedy się kocha nie dostrzega się wad, lecz czy tak było w przypadku Dereka? Jason znał go od dziecka, był jego przyjacielem, ale miał i ma całkiem odmienne zdanie w tym temacie. Mylił się kiedyś i teraz również, czy może to on ma rację? Co faktycznie wydarzyło się pięć lat temu i jak to wpłynie na relacje dwojga ludzi stojących po przeciwnych stronach barykady? Jedno spotkanie sprzed lat może być początkiem czegoś nowego w życiu tej dwójki? Podstawą byłyby ruiny z czyiś marzeń i Z pokładanego zaufania w drugim człowieku, a to niełatwa podstawa wzajemnych stosunków. Kiedy serce podpowiada jedno, rozum drugie, a intuicja milczy, co wybrać - przeszłość, przyszłość czy wyjaśnienie tajemnicy sprzed lat, która jak nigdy dotąd wydaje się na wyciągnięcie ręki? Czasem faktycznie lustro może powiedzieć prawdę, lecz również pokazać to czego nie chciałoby się widzieć ... Prawda nie zawsze jest prosta i jednoznaczna, ale czasem pozwala odciąć się od iluzji, chociaż ceną jest ból ... Gdy przychodzi do ostatecznego odkrycia sekretu Anioły zawsze służą pomocą, w końcu kiedyś uratowały ofiary morskiego dramatu, a teraz ich rolą jest pomoc ich potomkom - rozbitkom z życiowego żywiołu.

"Trzy twarze Ewy" to historia kilku mieszkańców Zatoki Aniołów, których życiowe drogi skrzyżowały się w małym i sielskim miasteczku, w momencie kiedy ich życie nie było ani spokojne, ani tym bardziej idylliczne. Trzecia wizyta w tym miejscu nie jest przewidywalna i nudna. Autorka splotła losy już poznanych postaci z całkowicie nowymi oraz historią "Gabrielli". Tym razem czytelnik wraz z bohaterami ma do rozwiązania zagadkę związaną z ofiarami dramatu sprzed ponad stu lat oraz tych jak najbardziej teraźniejszych. Anielska pomoc, jak zawsze w tym miejscu, jest na porządku dziennym, lecz nie wysuwa się na plan pierwszy, jest tylko uzupełnieniem opowieści w jakie głównym motywem jest prawdziwe oblicze bliskiego człowieka. Pomiędzy faktem rzeczywistym i tym w jakie się wierzy istnieje obszar kłamstw, niedomówień, masek i ukrywania tego co najważniejsze dla dobra innych.




 
Książkę przeczytałam 
                               dzięki uprzejmości  
                                        wyd. BIS




niedziela, 16 grudnia 2012

Po drugiej stronie

"Sen i śmierć"
A. J. Kazinski


Czym jest dusza? Istotą człowieczeństwa, tym co nas określa czy czymś nieokreślonym co stanowi największą zagadką ludzkości? Może wcale nie jest taka unikatowa i stanowi tylko pragnienie wyróżnienia gatunku homo sapiens nad innymi? Waży 21 gram? Ciało jest śmiertelne, dusza nie, więc co się z nią dzieje po śmierci człowieka? Wraca wraz z narodzinami w kolejnym ciele, zachowując świadomość wcześniejszych doświadczeń? Jak odpowiedzieć na te wszystkie pytania?

Porażka ... Można tak nazwać śmierć człowieka? Ale jeżeli jej się nie umiało zapobiec to jak określić taką sytuację? Niels Bentzon nieraz ratował ludzkie życie, jako negocjator stawał na pierwszej linii, jego zadanie zawsze miało jeden cel - uratować tego kto był zdecydowany by odebrać sobie to co najcenniejsze. Każde słowo, które zostaje wypowiedziane w takim momencie, liczy się tysiackrotnie, wystarczy moment nieuwagi, a śmierć zbiera swój plon. Co popycha ludzi by targnęli się na swoje życie? Powodów jest nieskończenie wiele, ale w danym momencie liczy się tylko jeden, ten konkretny. Co jednak kiedy samobójstwo okazuje się morderstwem? Skok z mostu był powodem śmierci Dicte, lecz sekcja odkrywa, że niedawno kobieta utopiła się, lecz ktoś przywrócił ją do życia. Co faktycznie kryje się za śmiercią słynnej duńskiej primabaleriny? Świat gwiazdy okazuje się o wiele bardziej mroczny niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, ale czy tam należy szukać przyczyn ostatnich wydarzeń? A co z osobą, której słowa dopełniły dramatu na moście? Kim ona była dla Dicte?
Sen daje odpoczynek, chwile kiedy umysł odrywa się od problemów, co jednak kiedy go brak albo przynosi on ze sobą dawne koszmary? Dla jednych śmierć wydaje się końcem, dla innych początkiem czegoś nowego, ale są też i ci, szukający w niej rozwiązania tajemnic, jakie naznaczyły ich życie. Jak daleko można posunąć się by odkryć to co wydarzyło się w przeszłości? Żadna granica nie jest w stanie powstrzymać tego, kto żąda odpowiedzi od tych, którzy już odeszli, bo żywi nie są w stanie jej mu udzielić. Jedno wydarzenie może zaważyć na życiu człowieka, tak, że wraca do niego raz za razem, nie dając spokoju. Niels Bentzon musi odnaleźć człowieka, dla jakieego śmierć człowieka jest tylko metodą do uzyskania informacji, kolejny jego cel to osoba bliska negocjatorowi. Teraz liczy się każda minuta, ostateczna rozgrywka weszła w fazę końcową ... Czasem wiedza okazuje się większym przekleństwem niż jej brak ...

"Sen i śmierć" to kryminał, w jakim splata się zbrodnia z odwiecznym pytaniem co dzieje się człowiekiem gdy serce przestaje bić? Sensacyjny motyw sięga głęboko w ludzką duszę, granica pomiędzy normalnością, a szaleństwem jest bardzo cienka, czasem wchodzi się w świat koszmarów i obłędów dobrowolnie, ale gdzieś po drodze traci się z oczu kierunek i cel. Od tego momentu już tylko krok dzieli od zatracenia. Zbrodnia pozostaje nią bez względu na to w czym tkwi jej źródło, bo czyż można usprawiedliwiać odebranie życia komuś w imię własnych lęków? Duet pisarski A. J. Kazinski wykreował niezwykłą historię kryminalną, w jakiej suspens i wiara tworzą nastrój niepokoju oraz uczucia, że coś niezwykle istotnego wciąż umyka, a od czego już krok do odkrycia tajemnicy. Od pierwszej do ostatniej strony czytelnik podąża za głównymi bohaterami, z jednej strony towarzyszy im w tropieniu zbrodniarza, z drugiej w najbardziej osobistych dylematach. Czy uda się ująć mordercę i jakim kosztem? A co potem? Żyć tak jakby się nic nie stało czy doceniać to czego się jest uczestnikiem?



Dziękuję za możliwość przeczytania książki  

sobota, 15 grudnia 2012

Pod znakiem feniksa

"Misja Feniks"
Ewa Karwan - Jastrzębska


A wszystko to przez kota, antykwariat i podwójną ciekawość!! Gdyby nie te elementy wszystko podążyłoby utartą ścieżką, która może i nie należy do zbyt nudnych, ale jak do tej pory takie wydarzenia nie miały na niej miejsca. Spokojna, jak dotąd, okolica nie dostarczała swoim mieszkańcom zbyt wielu atrakcji, jedynie pewien lokal dawał trochę emocji - w postaci zakładów jak długo firma, urzędująca w nim będzie istnieć. Pech, fatum, a może jedynie zbieg okoliczności sprawia, że lokatorzy często zmieniają się, więc kolejny budzi tylko lekkie zaciekawienie, chociaż niektórzy przyglądają mu się z większym zainteresowaniem.

Julka i Julek są jak ogień i woda, różni, a jednocześnie prawie identyczni, jak to bliźnięta, jedno mają wspólne - ogromną ciekawość, raz lepiej, raz gorzej, maskowaną. Nic w ich otoczeniu nie umknie ich czujnym oczom, ale to co ich czeka ma swoje początki o wiele dalej. Kradzież słynnego obrazu, który właśnie był poddawany renowacji jest interesującą sprawą, szczególnie, że płótno ukrywa pod wierzchnią warstwą jeszcze jedną ... Informacja wzbudza zainteresowanie, ale coś na własnym podwórku bardziej zaprząta uwagę bliźniaków - w pechowym lokalu otwarto antykwariat. Przyciąga on rodzeństwo do tego miejsca, pierwsza wizyta wiąże się z dużą niespodzianką, książki mogą kryć więcej niż można się spodziewać, szczególnie gdy znajdą się w wyjątkowych rękach. Antykwariusz Aureliusz niejedną tajemnicę skrywa, podobnie jak przedmioty, jakie zgromadził w swoim sklepie, może dlatego pewien nieznajomy interesuje się starszym panem? Julka i Julek nie zamierzają stać z boku i jedynie patrzeć na rozwój wydarzeń z pozycji obserwatora, znaleziony przez nich pierścień również zdaje się mieć związek i ze spotkanym w parku mężczyzną i z Aureliuszem. Jednak nawet nie wyobrażają sobie co ich czeka w najbliższej przyszłości, zostanie im powierzona misja, a drogą do niej będzie pejzaż z Florencją ... Renesansowy malarz w swoim dziele nie tylko zawarł czar pięknego miasta, ale o wiele większą tajemnicę, przez lata była ona bezpieczna, lecz podczas renowacji została narażona na odkrycie. Czy można sekret, liczący  sobie kilkaset lat, ochronić przed tajemnym bractwem? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa kot oraz Julka z Julkiem? Florenckie zaułki kryją wiele zagadek, ale i przygód, szczególnie gdy towarzyszy im niespodziewana podróż w czasy Medyceuszy, alchemików i stowarzyszenia, chcącego przejąć tajemnicę nieśmiertelności ...

"Misja Feniks" to pierwsza książka serii "Wyjątkowi", skierowana jest ona do młodszego czytelnika, bohaterami jest nastoletnie rodzeństwo, ale i starsi, sięgając po tę historię, nie poczują się zawiedzeni. Autorka postawiła na przygodę i tej faktycznie jest dużo, ale podano ją w odpowiednim tempie i z ciekawym motywem głównym, tak, że akcja i historia uzupełniają się wzajemnie. Trzeba również przyznać, że intryga jest dobrze przemyślana, a co za tym idzie nuda nie grozi podczas czytania. Postacie zapowiadają interesujące kolejne perypetie, a jeżeli będą w podobnym klimacie, lektura będzie więcej niż intrygująca. 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                 wydawnictwu Egmont





piątek, 14 grudnia 2012

Spadek, kot i inne kłopoty

"Nie licząc kota 
czyli kolejna historia miłosna"
Kasia Bulicz - Kasprzak


Wcale nie kolejna, a nawet nie następna, po prostu historia jakie wiele z nas lubi, chociaż nie zawsze o tym głośno mówi. A kot na dokładkę to jak wisienka na torcie i to z kategorii tych z niespodzianką.

Jakoś utarło się, że opowieści o uczuciach oraz te, które nawet delikatnie o nie "zahaczają" z góry mają naklejaną łatkę tych gorszych lub lekkich, łatwych i przyjemnych, jakie czyta się jedynie dla relaksu, bo inaczej nie wypada. Wszak nie są z "górnej" półki, nie niosą w sobie nic, poza kilkoma chwilami rozrywki lub wzruszeń, a to nie jest ani wyrafinowane, ani to co czym powinno się zachwycać. No i jakoś po takich rozmyślaniach, tak "przypadkiem", trafia kolejna historia miłosna pod strzechy, gonty i inne pokrycia dachowe. Scenariusz wydaje się ten sam co zwykle, lecz gdy zawiera koci dodatek to niczego nie można być pewnym, bo jak wiadomo ten typ tak ma, że chadza własnymi ścieżkami i z przewidywalnego rozwoju akcji wychodzi bardziej niespodziewany obraz. No, ale do rzeczy ...

Pobudka głęboką nocą, godzina czwarta nad ranem taką jest na pewno, nie należy do przyjemnych momentów, a gdy jej autorką jest jeszcze "kochana" rodzicielka to już dzień zapowiada się o wiele mniej radośnie. Wszelkie argumenty o tak barbarzyńskiej porze nie robią wrażenia na obu stronach, nawet gdy dotyczą spraw ostatecznych typu pogrzeb mało lubianego członka rodziny. Jednak od pewnych rzeczy nie można uciec, trzeba stawić im czoła, nawet pod szyldem "jadę, bo muszę, a spadek to dobry powód tej wycieczki"!

Resztę recenzji można przeczytać tutaj



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

wtorek, 11 grudnia 2012

Stosik na zimne dni ;)

Kolejna porcja lektur na zimowe dni 
i oczekiwanie na ciepłe dni ;)


Od góry:
"Ostatnia spowiedź" Nina Reichtert, wyd. Novae Res
"Niebezpieczna gra" Mari Jungstedt, Zbrodnia w Bibliotece i wyd. Bellona
"Darkar" Dariusz Doliński, od Autora
"Vidimus" Irek Łaniewski, WFW
"Układanka" Aśka Wiśniewska, WFW

Kilka ciekawych informacji: