piątek, 23 stycznia 2015

Zbrodnicze lato

"Gniewne lato"
Andrzej Szynkiewicz


Upalne lato w mieście nie sprzyja pracy, szczególnie tej, która wymaga spędzania czasu na aktywności w prażącym słońcu, nawet gdy jest ona naprawdę niewielka. Trotuary, ziejące gorącem jak z hutniczego pieca i bezlitosny, żar lejący się z nieba, zachęcają jedynie do odwiedzania miejsc, gdzie strudzony człowiek może się ochłodzić przy pomocy szklanego kufla napełnionego orzeźwiającym, złocistym, trunkiem. Niestety, niektórzy, nie patrząc na pogodę potrzebują pomocy detektywa, prywatnego oczywiście. Najlepszy przedstawiciel tego zawodu w Breslau, niedoceniany w ogóle przez kolegów po fachu - policjantów, ma swe biuro w dogodnej lokalizacji. Chandler byłby z niego dumny, miejsce jak ze stron jego powieści, ale Wilhelm Knocke nie jest żadnym naśladowcą, w każdym calu oryginalny i umiejący pomóc w beznadziejnych sytuacjach. Kiedy więc piękna kobieta potrzebuje pomocy może zrobić tylko jedno - rozwiązać jej kłopoty, nawet kiedy pogoda jest wyjątkowo niekorzystna!

W słowa damy nigdy nie powinno się wątpić, chociaż uwierzyć w nie od razu byłoby łatwowiernością. Podobnie jest z zapewnieniem o niewinności, szczególnie gdy wszystkie dowody wskazują na coś zgoła innego, ale Willi Knocke rzadko bierze się za rozwiązywanie prostych spraw. Kradzież to trudny do obalenia zarzut, zwłaszcza jeżeli zostaje dokonana w kręgach śmietanki towarzyskiej Breslau. Jednak tam gdzie policja widzi już konkretnego sprawcę Knocke sprawdza okoliczności przestępstwa i zbiera poszlaki. Pozory doskonale ukrywają fakty, a te są "nieco" inne niż oficjalna wersja wydarzeń. Ale by się tym przekonać trzeba z bliska poznać kulisy i drugoplanowych, zdawałoby się, uczestników tej kryminalnej zagadki. Czasem bywa to dość kłopotliwe i bolesne, lecz kto powiedział, że sukces przychodzi łatwo?

Bywa i tak, iż przypadek sprawia, że kolejna sprawa jest następstwem niespodziewanego spotkania ze znajomym z dawnych lat. To, co wydawało się jedynie wyświadczeniem komuś przysługi okazuje się mieć dość nieoczekiwany ciąg dalszy. Upalne lato także nadal nie odpuszcza i na każdym roku przypomina o swym panowaniu, lekarstwem na duchotę jest chwila przy kuflu lub butelce piwa, jedynie one pozwalają oddać się rozmyślaniom nad kolejnymi krokami. Prywatne dochodzenie niebezpiecznie zbliża Willego ku kręgom, z którymi nie powinno się zadzierać. Kto jednak, jak nie on, wybrnie z sytuacji wydawałoby się bez wyjścia? Jako znawca ludzkiej natury, a zwłaszcza jej przestępczego gatunku, pokaże z kim należy się liczyć!

Życie przynosi wiele niespodzianek i o tym Wilhelm Knocke wie aż za dobrze, Breslau jest miejscem gdzie zdarza się ich dużo, tych z kryminalnym tłem w szczególności. Obywatele mają jednak do kogo się zwrócić ze swymi kłopotliwymi problemami. W biurze z oknem na Staadt Theater rezyduje odpowiednia osoba, umiejąca wydobyć człowieka z tarapatów, gwarantując przy tym dyskrecję. Tak wśród nadrzecznych zaułków, jak i w najlepszych lokalach miasta, Knocke odnajdzie trop, zagra na nosie policji i rozwiąże każdą zagadkę.

Dobre kryminały retro mają niepowtarzalny czar minionej epoki, a jednocześnie okazują się ponadczasowe. "Gniewne lato" to zbiór czterech opowiadań, których akcja rozgrywa się podczas letnich miesięcy tysiąc dziewięćset trzydziestego ósmego roku, gdzie wojna jeszcze jest odległa dla zwykłych obywateli Breslau. Andrzej Szynkiewicz umiejętnie oddał klimat miasta, jakiego jednocześnie już nie ma i jakie przetrwało wojenny dramat. Obco, lub wprost przeciwnie, brzmiące nazwy ulic, restauracji i placów stanowią tło dla kryminalnych historii i głównego bohatera - Wilhelma Knocke`go, odznaczającego się poczuciem humoru, trochę cynicznym, niechęcią do współczesnej mu politycznej zawieruchy, konesera pięknych kobiet prywatnego detektywa. Kiedy w jednym zdaniu padają słowa - Breslau i kryminał to nadzwyczaj szybko przypomina się Eberhard Mock, jednakże Knocke to nie jego kopia, wprost przeciwnie, bliżej mu do chandlerowskiego schematu nieoficjalnego stróża prawa, chociaż to również nie jego naśladowca. "Gniewne lato" to opowiadania o podobnym klimacie, aczkolwiek wydają się lżejsze, co wcale nie oznacza, że są gorsze. Nie można również pominąć oddanego z pietyzmem miasta, stanowiącego nie tylko tło, lecz i bohatera zbiorowego, bez jakiego drugi plan i same opowieści wiele by straciły.

Wilhelm Knocke nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Breslau, jego mieszkańcy i goście przecież potrzebują prywatnego detektywa, który zawsze rozwiąże zagadki z jakimi do niego się zwrócą ...




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Novae Res

środa, 21 stycznia 2015

Porcja lektur


Porcja lektur:



Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna snów", 
wyd. MG i portal CPA

Phillipa Gregory "Czarownica", 
wyd. Książnica

Eric Giacometti, Jacques Ravenne "Rytuał ciemności", 
wyd. Książnica

Barbara Freethy "Nie mów nic", 
wyd. BIS

Elizabeth Gaskell "Życie Charlotte Bronte", 
wyd. MG


Czyta się:



"Lato 1938 roku w Breslau było niezwykle gorące. Bruki ulic falowały od temperatury, wąwozy podwórek wypełniały się duchotą, a na karoseriach automobili osiadał kurz wzniecany stopami przechodniów odwiedzających liczne knajpy i lokale w poszukiwaniu piwnej ochłody. W tej specyficznej rzeczywistości nawiedzanej damami o podwójnej moralności, arystokratami o skrzywionych życiorysach, czy dającymi się lubić gangsterami, walczy ze złem ostatni prywatny detektyw tego miasta."

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Dzielna Marcelka

"Dasz radę Marcelko"
Marcin Pałasz


Wydaje się, że przemoc szkolna, obojętnie fizyczna czy psychiczna, to domena młodzieży, a młodsze dzieci jej nie doznają, przynajmniej ze strony swoich rówieśników. Co jednak kiedy pozory mylą i nikt nie zauważa wcale nie tak cichego dramatu rozgrywającego się tuż obok? Niekiedy niewiele potrzeba by dostrzec, że tuż obok komuś dzieje się krzywda, czasem wystarczy nie odwrócić głowy gdy padają raniące słowa lub ktoś podnosi na kogoś rękę.

"Dasz radę Marcelko" to niewielka objętościowo książeczka, ale w tym przypadku mniej oznacza więcej. Marcin Pałasz z pomocą bohaterki swojej opowieści - tytułowej Marcelki umiejętnie zwraca uwagę na problem przemocy i jakie emocje odczuwa wówczas ofiara. Nie ma tutaj wielkich słów, definicji, za to jest konkretna osoba - dziewczynka, z którą łatwo się mogą identyfikować się młodsi czytelnicy, a ich rodzice otrzymują okazję by spojrzeć na swoje pociechy z innej perspektywy. Historia Marcelki to o wiele więcej niż tylko opowieść o prześladowaniu, to także wspaniała lekcja o tolerancji wobec innych oraz nauce przeciwstawiania się złu. Dzieci krzywdzą dzieci, dorosłym zdarza się bagatelizować takie zachowanie lub umniejszać jego skutki, przecież "drobne uszczypliwości" nie wyrządzą nikomu krzywdy, ale czy na pewno? Czasem słowa zapadają w pamięć i ranią nawet po długim okresie czasu.
Książka Marcina Pałasza to interesująca lektura tak dla młodszych jak i starszych czytelników. Nie jest oderwana od rzeczywistości, wprost przeciwnie - osadzona w scenerii jak najbardziej realnej zbliża postacie do czytających. Podkreślona zostaje rola przyjaźni i to, co ona znaczy w trudnych chwilach. Prosty język umacnia autentyzm i nie tworzy granicy pomiędzy bohaterami i czytelnikami.

Historia Marcelki warta jest przeczytania i zapamiętania. Może zostanie tylko w pamięci jako jeszcze jedna przeczytana historia, ale niewykluczone, że podobna sytuacja wydarzy się w naszym otoczeniu i wtedy perypetie książkowej dziewczynki posłużą jako przykład na to co należy zrobić by nikogo nie skrzywdzić i pomóc słabszemu gdy tego potrzebuje.



 
Książkę przeczytałam 
                                       dzięki uprzejmości  
                                             wyd. BIS

sobota, 17 stycznia 2015

Zbrodnia, której mogło nie być

 PRZEDPREMIEROWO


"Duchy wiatru"
Mons Kallentoft

Premiera 03.02.2015

Zamiast szybkiej akcji opowieść o wielu głosach, suspens wydaje się początkowo nieobecny, potem wydaje się dodatkiem do historii bohaterów, w końcu okazuje, że był obecny od pierwszej strony i oplata całość zbrodniczą pajęczyną. Na pierwszym miejscu człowiek, to on jest sprawcą, ofiarą, obserwatorem, podmiotem i czasem tylko przedmiotem. Wokół ludzi skupia się fabuła, a kryminalna zagadka jest jednym z elementów człowieczej egzystencji, nawet gdy wydaje się w ogóle z nią nie powiązana to i tak niewidzialne nici łączą ją z prowadzonym dochodzeniem. W końcu następuje finał, daleki od tych hollywoodzkich, niejednoznaczny, pozostawiający po sobie pytania i nie pozwalający zapomnieć o tym, iż nawet najlepszy plan ma margines błędu, jaki może zmienić efekt końcowy ...

Nim jednak podsumuje się cokolwiek trzeba poznać istotę rozważań, za okładką, która wydaje się poetycka i romantyczna nie kryje się liryczna historia, lecz życiowa proza ze zbrodnią pod różnymi postaciami, stanowiącą oś fabuły.

Starość wydaje się na początku odległa, mglista i dotycząca innych, potem jakoś staje się coraz bliższa i wydaje się oswojona, lecz wciąż daleka. Nagle staje się z nią twarzą w twarz, w końcu jest codziennością, w której młodość to czas, zbyt dobrze pamiętany i dotkliwie przypominający o tym co już nie wróci. Kiedyś starcy byli doceniani, darzeni szacunkiem i otaczani opieką, w teraźniejszym świecie nic już nie jest oczywiste, starość większość stara się odsunąć od siebie jak najdalej oraz zapomnieć o niej. Czasem okazuje się, że ktoś tę niepamięć narusza, głośno domaga się nie tyle uwagi ile zwrócenia jej w odpowiedni punkt i oczekuje, iż nie tylko pieniądz jest najważniejszy, lecz człowiek. Czy w państwie opiekuńczym liczy się jedynie młodość i jej pokolenie? Dom opieki, dom starości, dom złotej jesieni życia, różne nazwy, lecz cel ten sam - miejsce dla tych, którym społeczeństwo wyznaczyło jeden cel, odroczony w czasie, ale ostateczny, śmierć. Co gdy okazuje się ona nie wynikiem wieku, a działania człowieka? Komisarz Malin Fors wie o morderstwach dużo za dużo, tym razem śledztwo, w którym bierze udział, jest aż nazbyt osobiste. Krucha równowaga wystawiona zostaje na próbę, emocje spychane na bok dają o sobie coraz mocniej znać, praca jest o wiele trudniejsza kiedy czają się tuż obok kruchej równowagi, ucieczka przed nimi to więcej niż syzyfowa praca. Ale teraz najważniejsza jest sprawa odebrania komuś, nie komuś, lecz określonemu człowiekowi, życia. Jaki był motyw mordercy? Czyżby zamordowany był jedynie środkiem do celu? Tylko co jest tym celem? Odpowiedź kryje się gdzieś w informacjach zdobytych podczas niekończących się rozmów z kręgiem podejrzanych. Nikt obcy nie zabił, to była osoba, mająca sposobność oraz powód. To on był początkiem śmiertelnego łańcucha zdarzeń, który wcale nie będzie miał takiego zakończenia jak wszyscy się spodziewają ...

Zbrodnia rodzi zbrodnię, a w tle wciąż to, co dla wielu jest najważniejsze, chociaż przyznanie się do tego rzadko kiedy bywa proste.

Skandynawskie kryminały to nie tylko sensacyjna historia, ale i obyczajowa opowieść z mocnym akcentem na problemy społeczne. "Duchy wiatru" doskonale wpisują się w te ramy, zagadka kryminalna splata się z życiem osobistym bohaterów, a zwłaszcza z osobami prowadzącymi dochodzenie. Czytelnik śledzi fabułę nie jako osoba trzecia, obserwator, lecz z perspektywy kilku postaci, w tym ofiary, odsłaniającej rąbka tajemnicy co do siebie samej. ale i otoczenia. To samo wydarzenie nie zawsze wygląda tak identycznie w oczach wszystkich zaangażowanych w niego, szczególnie kiedy ma się dostęp do informacji, o jakich nikt inny nie wie. Dodatkowo czytający zagłębiają się w świat emocji kluczowych postaci, okazujących się kluczem do podejmowanych przez nich decyzji. Mons Kallentoft jest autorem intensywnie oddającym aktualną rzeczywistość, wskazującym, lecz nie oceniającym, współczesny świat i zwracającym uwagę na problemy, jakie jedynie goszczą na pierwszych stronach gazet bądź w czołówkach wiadomości kiedy tragedia już miała miejsce. Państwo dobrobytu, opiekuńcze, jasne, a tak naprawdę mroczne, podzielone, gdzie trzeba walczyć o przeżycie, a zbrodnia wcale nie jest czymś zaskakującym.








Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis

wtorek, 13 stycznia 2015

Człowiek Enigma

"Alan Turing: Enigma" 
Andrew Hodges


Czasem tytuł wydaje się mówić wszystko, a to co znajduje się za nim to jedynie jego rozszerzenie. Bywa i tak, że za nim kryje się historia mająca swoje drugie znaczenie. Każda książka to pewna historia, mniej lub bardziej oparta na faktach, a biografie są specyficznym gatunkiem, w którym analizuje się życie drugiego człowieka, czasem odkrywając pewne sekrety. "Alan Turing: Enigma" i wszystko wydaje się jasne, bo o czym albo o kim może być książka mająca taki tytuł? Zaskoczenie przychodzi szybko, zamiast kolejnej opowieści o jednym z odkrywców niemieckiej maszyny szyfrującej czytelnik dostaje obraz geniusza, jaki zapłacił bardzo wysoką cenę za swoją bezkompromisowość i naiwność.


Kim był Alan Turing? Naukowcem, któremu historia dała okazję by zabłysnąć czy też ona właśnie nie dała w pełni rozkwitnąć jego genialnym ideom? Dziecko swojej epoki czy też wizjoner? Patrząc wstecz można wskazać gdzie ktoś podjął złą decyzję, a kiedy nie wykorzystano momentu, zmieniającego na pewn wiele. Co zaważyło na egzystencji Turinga i zdeterminowało jego życiową drogę? Rodzina? Szkoła? Czasy w jakich żył? A może to zasługa wszystkiego tego po trochu i przede wszystkim samego Alana Turinga, jednocześnie będącego poza nawiasem swego otoczenia i świetnie wpisującego się w portret typowego roztargnionego naukowca, dla którego liczy się przede wszystkim zdobywanie wiedzy? Suche fakty mówią niewiele, kreślą tylko ogólne zarysy, jednak pod nim kryje się całkiem inny obraz, pełen kontrastów, wielokolorowy, niejednoznaczny i o wiele ciekawszy.

Prywatna szkoła, samotność, ale nie osamotnienie, buntowniczość, lecz nie bunt i podążanie własnymi ścieżkami są wyznacznikami młodszych lat Turinga. Od dzieciństwa wyróżniał się, chociaż nie w tym co uważali za stosowne rodzice i jego warstwa społeczna. Zainteresowanie przyrodą i chemią zawiodły niesfornego chłopca do matematyki, wbrew pozorom nauczyciele nie uważali tego za zaletę. Zamiast poświęcić czas na naukę zgodną z wymogami szkolnymi Alan skupia się na tym, co w szkole uważa się za stratę czasu. Nie daje się odwieść od tego co go intryguje i jedynie pozornie nagina się do obowiązujących zasad, kolejni wychowawcy mogą jedynie wskazywać na niepokorność swego ucznia w sprawozdaniach dla rodziców i mieć nadzieję, że w końcu będzie taki jak inni jego rówieśnicy. Lata studenckie okazują się łatwiejsze, w końcu Cambridge i King`s College są kuźnią elit, ale geniusz wciąż musi sobie torować drogę by zdobyć uwagę dla swoich osiągnięć. Dochodzi jeszcze życie osobiste - pomimo młodego wieku już skomplikowane i wymagające odpowiedzi na trudne pytania. Jednak to, co najważniejsze dopiero miało nadejść - wojna i Enigma, obie zmieniły życie już dość znanego w kręgach naukowych, lecz jeszcze szukającego swego miejsca w nim, dwudziestoparolatka. Kilka wojennych lat to z jednej strony ciągła walka z czasem, lecz i próba dopasowania się do otoczenia oraz świadomość, że jest się w mniejszości i to nie tolerowanej przez ogół. To, co wydawało się niezauważane przez znajomych Turinga lub uważane za jego prywatną sprawę okazało się piętnowane przez państwo, jakie czerpało garściami z jego geniuszu. Człowiek będący nawet zagadką dla najbliższych pozostał nią na długie lata, a wiele tajemnic zniknęło wraz z jego śmiercią.

Alan Turing: człowiek Enigma, tak również mógłby, moim zdaniem, mogłaby być zatytułowana biografia autorstwa Andrew Hodges`a i to przede wszystkim nie za sprawą maszyny szyfrującej, która stała się na kilka lat centrum życia tego pierwszego, lecz jego samego. Tytuł zdaje się wskazywać główny motyw książki, jednak czytelnik otrzymuje od autora własną Enigmę do odkrycia, jest nim sam Alan Turing. Wydawało by się, że przecież życiowa historia każdego genialnego naukowca będzie skupiać się nad tym, co odróżnia go od reszty ludzi i jest wyjątkowe. Ale w tym przypadku autor nie wskazuje jedynie kolejnych "objawów geniuszu", lecz pokazuje drogę jaką trzeba było przebyć by osiągnąć sukces i co faktycznie za nim stało w ostatecznym rozrachunku. Hodges posiłkuje się prywatną korespondencją głównego bohatera, jego notatkami, ówczesną prasą oraz wypowiedziami rodziny, przyjaciół i znajomych. "Alan Turing: Enigma" jest biografią bardzo obszerną, nieunikającą tematów osobistych, ukazującą przede wszystkim człowieka, zaraz potem naukowca, jakiego dokonania przez lata okrywała tajemnica państwowa i który nawet dla bliskich stanowił prawdziwą Enigmę, do końca nie rozszyfrowaną. Prawie siedemset stron jest nie tylko panoramą ludzkich losów, lecz i całej epoki, uważanej już za odległą, lecz okazującą się mieć wiele wspólnego ze współczesnością.

            
          Za możliwość przeczytania książki 

       Dziękuję 

     wyd. Albatros


niedziela, 11 stycznia 2015

Jeśli dziś niedziela to ...

Niedziela to czas kiedy lubię nadrabiać zaległości filmowo-telewizyjne lub powracać do tych pozycji serialowych, które jakiś czas temu oglądałam. 

Tym razem ostatni dzień tygodnia to czas na Holmesa, Sherlocka Holmesa w wydaniu Benedicta Cumberbatcha:


Jako, że lubię mieszać gatunki to w repertuarze znalazł się również "Jeździec bez głowy":



oraz "Królowie przeklęci":

 

A na zakończenie mam w planach"The Last Enemy":



No, a jutro trzeba będzie wcześnie rano wstać, i próbować nie myśleć, że sobota będzie dopiero za kilka dni ;)

piątek, 9 stycznia 2015

Przekleństwo ...

"Trzy odbicia w lustrze"
Wiktor Zborowski


Książka o kobietach, ale nie tylko dla nich, napisana przez mężczyzn. Trzy pokolenia i sekret rzucający cień na ich życie. Zosia, Wanda, Ania, walczą o szczęście, lecz czy da się wygrać z ciążącym fatum?

Słowa wydają się być ulotne, nic nie znaczące, wypowiadane pod wpływem emocji, bez ich przemyślenia. Po prostu zlepek liter, jakich sens nie zawsze bywa zrozumiany. Czasem jednak ich siła wydaje się być o wiele większa niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Zosia przekonała się o potędze słów, uwierzyła w jedne i nie dała wiary innym. Okazało, że każde z nich miało wpływ na jej życiową drogę. U progu dorosłości planowała, że jej losy potoczą się całkiem inaczej niż zazwyczaj w jej otoczeniu. Malownicze Powiśle takie wydawało się jedynie obcym, natomiast ci, którzy codziennie widzą jego prawdziwe oblicze to miejsce, pragną wyrwać się z niego. Młoda dziewczyna również ma takie pragnienie i jest na dobrej drodze by je zrealizować. Nie przypuszcza nawet, że lato tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego będzie punktem zwrotnym i to nie tylko dla niej. Wakacje na polskich Kresach miały być połączeniem pracy i odpoczynku. Piękne krajobrazy sprzyjają snuciu marzeń, zabawie i beztrosce, wszystko wydaje się możliwe, nawet to o czym jeszcze nie dawno Zosia nigdy by nie pomyślała. Brutalne przebudzenie z pięknego snu na jawie to dla młodej kobiety więcej niż jedynie rozczarowanie postępowaniem drugiego człowieka i złamane serce. W tak dramatycznym momencie słowa nieznanych ludzi pozwalają jej uwierzyć, iż właśnie rozpoczyna się dla niej coś nowego.

Reszta recenzji tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję       portalowi dlaLejdis.pl

środa, 7 stycznia 2015

Po prostu tupet i basta

"Bezczelna"
Martyna Kubacka


Czy obecnie Kopciuszek miałby szansę zabłysnąć czekając w kącie na swego Księcia? Skromność i usuwanie się w cień jakoś nie idą w parze z teraźniejszą rzeczywistością. Z drugiej strony niekiedy lepiej siedzieć cicho niż głośno wyrażać swoje zdanie. Co jednak gdy komuś wersja a`la Cinderella w ogóle nie w głowie i woli działać niż patrzeć z boku oraz nie czekać aż gwiazdka z nieba sama wpadnie w ręce?

Bezczelna, z tupetem, odważna i mówiąca, nim pomyśli o sensie swoich słów ... Co jeszcze można powiedzieć o Magdzie? Na pewno nie to, że nie umie walczyć o swoje, nie wie czego chce, a tak w ogóle jest, że miła, grzeczna i uprzejma. Po prostu Magda należy do dziewczyn jakie się zauważa i wyróżniają się w tłumie, czasem chciałaby cofnąć czas i czegoś nie "chlapnąć". Niestety ostry język nieraz bywa przyczyną jej kłopotów, a te wcale nie cieszą jej autorki, no, ale jeżeli charakteru nie da się zmienić to trzeba jakoś sobie radzić. W tej dziedzinie Magda ma ogromne doświadczenie, gdyby można było wpisać w życiorys informacje jak zdobywać to, czego się chce to pozycja ta byłaby dość obszerna w jej przypadku. Oczywiście nic nie przychodzi ot tak sobie i doskonale wie o tym właśnie ona. Zamiast narzekania dziewczyna woli konkretne działania, szybko przechodzi od pomysłu do czynu i nic nie jest w stanie ją zatrzymać - ani pogoda, ani sekretarka prezesa. Bezczelna? Pewnie w opinii większości tak, chociaż może za tym tupetem kryje się coś, o czym nie wie nikt? Jedyna przyjaciółka zna Magdę doskonale i wie co stoi za jej impertynencją i przebojowością. Na pewno nie to czego można by się spodziewać, zresztą ocenianie dziewczyny i zakładanie czegokolwiek z góry w jej przypadku skazane jest na porażkę. Kogo jak kogo, lecz ją należy odpowiednio traktować, inaczej pokaże wszystkim co oznacza niedocenienie takiego temperamentu. Powiedzmy sobie szczerze Kopciuszek z niej żaden, książę do szczęścia podobno niepotrzebny i przereklamowany, a zresztą jak miałaby znaleźć się na balu by go poznać? Być może pewien zarozumialec, osądzający ludzi zbyt szybko i gapiący się w to co nie trzeba, ma w tej sprawie coś do powiedzenia? Podobno czasem życie pisze lepsze scenariusze niż twórcy latynoskich telenoweli, lecz czy właśnie w taką historię wplątała się Magda? Przecież jej do szczęścia uczucia nie są potrzebna, sukni balowej do tej pory też nie miała okazji włożyć, a tenisówki są najlepszym obuwiem na świecie! Co więc w sytuacji kiedy ktoś podważa podstawy jej światopoglądu, na dodatek zmusza do pewnych rozmyślań i jeszcze wydaje sięmu, iż da się go lubić? Happy end ...? Nie tak szybko, bo z Magdą nigdy wiadomo co wydarzy się za chwilę, zresztą drugi zainteresowany również ma coś do powiedzenia!

Komedia romantyczna? Tak jakby, ponieważ humoru bardzo wiele, dowcipnych ripost oraz sytuacji także dużo, no i uczucia wcale nie są sprawą drugoplanową. "Bezczelna" to książka, przy lekturze której dobra zabawa jest zagwarantowana, dzięki osobistej narracji głównej bohaterki czytelnik zostaje włączony w jej ciekawe perypetie. Kopciuszek Martyny Kubackiej nie pasuje do baśniowej postaci, nawet z przymrużeniem oka, jest zbyt pełna życia, wyszczekana i pewna siebie. "Bezczelna" pozwala zrelaksować się i na kilka chwil wejść w świat wygadanej Magdy, jaka wbrew pozorom skrywa kilka tajemnic.

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Novae Res

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zapowiedzi ...

Nowy rok i wiele ciekawych lektur 
czeka by je przeczytać:

 Osadzona w XIX-wiecznej Wirginii i współczesnym Nowym Jorku, barwna opowieść o miłości, historii i sztuce, splatająca losy dwóch niezwykłych kobiet.
Lina Sparrow, młoda i ambitna prawniczka zatrudniona w znanej kancelarii na Manhattanie, otrzymuje zadanie, które może ją wywindować na szczyty palestry: ma przygotować zbiorowy pozew o wielomilionowe odszkodowania dla potomków amerykańskich niewolników.
Podczas zbierania materiałów, Lina natrafia na ślad Lu Anne Bell, XIX-wiecznej malarki. Czy jej obrazy mogły być dziełem ciemnoskórej służącej, siedemnastoletniej Josephine? Jej potomek byłby idealnym powodem w procesie. Lina postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat losów młodej służącej i odkrywa kolejne sekrety, dotyczące również jej własnej rodziny…


W Pekinie znaleziono zwłoki syna ambasadora USA. Kilka dni później w Los Angeles na statku przewożącym nielegalnych imigrantów odkryto ciało syna chińskiego magnata finansowego. Oba zgony najwyraźniej coś łączy - obrażenia, jakich doznali chłopcy, są takie same, a jednocześnie nikt nie potrafi podać przyczyny ich śmierci.
W tej sytuacji Chiny i USA, pomimo napiętej sytuacji politycznej między tymi krajami, decydują się na wspólne śledztwo.
Od pierwszej strony powieści trafiamy do zupełnie obcego nam świata handlu produktami z zagrożonych gatunków zwierząt, a doświadczenie to jest tak rzeczywiste i fascynujące, jakbyśmy byli naocznymi świadkami opisanych wydarzeń…





Opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Mocniejsza niż kryminalne powieści z komisarzem Montalbano w roli głównej.
W lecie 1945 roku biskup Agrigento na Sycylii staje po stronie chłopów w sporze z wyzyskującymi ich plantatorami. W odwecie zostają nasłani na niego zabójcy. Niewygodny biskup zostaje postrzelony. Dziesięć sióstr zakonnych ofiaruje swoje życie, aby Bóg ocalił ciężko rannego duchownego… Czy był to akt wiary i poświęcenia, czy bezsensowna i okrutna ofiara? Biskup wraca do zdrowia, ale o desperackim czynie zakonnic dowiaduje się dopiero wiele lat później… 





 Czy mamy swobodę w wyborze tego, kogo kochamy?
Czy to my wybieramy? Czy zostajemy wybrani?
Adam, psycholog, twierdzi, że posiadł tajemnicę „napoju miłosnego”. Uważa, że potrafi sprawić, że każda kobieta legnie u jego stóp.

Luiza nie wierzy, że miłość można tak po prostu wywołać. Pragnie pojąć istotę uczucia. Czy jest skutkiem jakiegoś chemicznego procesu? Czy może duchowym cudem?
Postanawiają założyć się, kto ma rację i wystawić teorię Adama na próbę. Pewny siebie mężczyzna podejmuje się uwieść koleżankę Luizy. Jednak sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, a dwuznaczna gra, jaka wywiązuje się pomiędzy bohaterami, prowadzi do zaskakującego
zakończenia…




Litwa, rok 1733. Na stosie ginie młoda dziewczyna oskarżona o czary. Przed śmiercią rzuca klątwę na winnych swojej krzywdy. Odtąd pech nie przestanie im towarzyszyć… Tymczasem w kraju zaczyna się gorący czas: śmierć króla Augusta II i wolna elekcja. Dwa przeciwne obozy zjeżdżają do Warszawy, by wybrać następcę. W tym barwnym okresie historycznym toczą się losy dwóch bohaterek: skromnej Zofii i namiętnej Cecylii. Która z nich skradnie serce zuchwałego infamisa?







Spokojny malarz, Dylan O'Conner, zostaje napadnięty przez zamaskowanego napastnika, który w pokoju motelowym aplikuje mu tajemniczy zastrzyk. Wkrótce dowiaduje się, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo – musi uciekać przed bezwzględnymi mordercami, którzy nie cofną się przed niczym, by wyeliminować każdego, kogo dostał się w ręce obłąkanego „doktora”. W ucieczce towarzyszy mu cierpiący na autyzm młodszy brat oraz Jilly, dziewczyna, której również wstrzyknięto tajemniczą substancję. Muszą stawić czoła nie tylko pościgowi, ale także dziwnym, niepojętym zmianom, jakie zaczynają zachodzić w ich organizmach na skutek działania zastrzyku. Wbrew własnej woli stają się
uczestnikami wydarzeń, które na pozór nie mają żadnego związku z grożącym im niebezpieczeństwem.




Kto mógł porwać syna Jacka Coldrena, znanego golfisty, który z ogromną przewagą prowadzi w mistrzostwach USA? Podejrzenia padają na jego dawnego asystenta, Lloyda Rennarta. Szybko okazuje się, że Rennart pół roku wcześniej popełnił samobójstwo, nie mógł, zatem zorganizować porwania. A może Chad je sfingował? Myron Bolitar podejmuje się odnaleźć chłopca - po raz pierwszy bez swojego niezawodnego przyjaciela Wina, który z niewiadomych powodów odmawia udziału w śledztwie. 




 

 Gdyby dało się uchwycić przyjemność, Elena robiłaby to oczami. 29-latka, piękna i niewinna, nie wie, czym jest namiętność. Jej świat to sztuka i barwy, jak te tworzące fresk, którego restauracji podejmuje się w Wenecji, magicznym mieście, w którym przyszła na świat. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Leonardo, międzynarodowej sławy szefa kuchni, który nagle zjawia się w jej życiu, powoduje przewrót w jej romansie z Felippo, na co już wcześniej miała ochotę i co najważniejsze, całkowicie odmienia jej życie erotyczne. Leonardo, nieoczekiwany mieszkaniec pałacu, w którym pracuje Elena, otwiera przez nią bramy raju, do
których tylko on posiada klucze. Tajniki sztuki kulinarnej, która w jego rękach staje się ekstazą dla podniebienia, to nie jedyne atuty Leonarda – mężczyzna wie, że rozkosz, to podbój wszystkich zmysłów, że ma ona swój kształt, zapach i smak. Leonardo wiedzie Elenę aż do granic obsesji. Jednak jest pewien warunek…


 Na zapleczu nieczynnego sklepu mięsnego policjanci znajdują niezidentyfikowane zwłoki młodej kobiety, której zaszyto usta i… krocze.
Do sekcji zwłok przystępuje doktor Winston i jego młodziutki asystent. Oględziny przynoszą jednak więcej pytań niż odpowiedzi, a ich tragiczny finał wywołuje niemałą panikę w szeregach policji LA. Rozpoczyna się intensywne śledztwo. Do akcji wkraczają Robert Hunter i Carlos Garcia ze specjalnej jednostki wydziału zabójstw.
Detektywi odkrywają wkrótce, że prowadzone przez nich śledztwo łączy się ze sprawą porwania prowadzoną przez prywatną detektyw Whitney Meyers. Hunter nabiera też przekonania, że sadystyczny morderca mógł porwać nawet
kilka kobiet jednocześnie, i najwyraźniej dopiero się rozkręca. Wkrótce policjanci znajdują kolejne zwłoki...


 Odkąd Andrew Stillman został zamordowany, jego życie stało się niezwykle interesujące… Rankiem 9 lipca 2012 roku, Andrew, reporter śledczy New York Timesa biegał jak co dzień wzdłuż rzeki Hudson, gdy nagle poczuł ostry ból i upadł w kałuży krwi. Kiedy odzyskuje przytomność, okazuje się, że jest 7 maja 2012 r. – dokładnie dwa miesiące wcześniej. Od tego momentu Andrew ma sześćdziesiąt dni, aby odnaleźć swojego mordercę. Sześćdziesiąt dni, aby dowiedzieć się, kto chce go zabić i dlaczego. Wyrusza więc w szalony pościg od Nowego Jorku po Buenos Aires, by zmienić swoje przeznaczenie.

piątek, 2 stycznia 2015

Chłopcy i Dzwoneczek

"Chłopcy. Zguba"
Jakub Ćwiek


Kiedyś było wszystko proste, każdy znał swoje miejsce, wiadomo kto był dobry, a kto zły. Świat dzieci jest nieskomplikowany, prosty, niewinny, ale czy na pewno? Może to jedynie iluzja w jaką chcą wierzyć dorośli? Czasem pragnienie wskrzeszenia tego świata staje się życiowym celem, lecz czy wartym urzeczywistnienia?

Nibylandia pozostała daleko w przeszłości, chociaż wciąż obecna  w życiu Dzwoneczka i jej Chłopców, nie ma do niej powrotu. Ktoś sądzi inaczej, lecz czy jest to jeszcze możliwe? Dawna kraina gdzie wszystko się zaczęło już nie istnieje, teraźniejszość to nie Piotruś Pan, lecz Mama. Jedynie ona umie ogarnąć chaos jaki stwarzają Zagubieni Chłopcy oraz dać im prawdziwy dom. Ale czasem i ona potrzebuje uciec na wakacje, przecież bez niej świat się przecież nie zawali. Jednak czasem chwile odprężenia i zapomnienia kosztują dużo, nawet więcej niż ktokolwiek sobie wyobrażał. Nagle zmienia się wszystko, a to co wydawało się jeszcze przed momentem realne staje się senną marą. Czy to możliwe, że rzeczywistość jest całkowicie inna? Nigdy nie było Zagubionych Chłopców, Nibylandii i przede wszystkim Mamy? Co się wydarzyło i dlaczego właśnie teraz? Komuś bardzo zależy by nikt nie pamiętał tych, którzy jeszcze tak nie dawno byli członkami jednej, wielkiej, rodziny.

Piotruś Pan i Cień uknuli misterną i niezwykle brutalną intrygę, w jakiej jedną z głównych ról ma odegrać Dzwoneczek. Każdy krok jest przemyślany i dokładnie zaplanowany tak by uderzał w najsłabsze ogniwo i łamał jednocześnie to najsilniejsze. Czy uda się sfinalizować ten plan? Wydaje się, iż wszystko zmierza ku całkowitej zagładzie i zwycięstwu Pana, a Dzwoneczek będzie świadkiem całkowitej klęski. Jednak czy bezradność pasuje do prawdziwej wróżki i do tego Mamy Chłopców? Pod blond grzywką kryje się umysł niedoceniany przez niektórych i ... bezwzględność jakiej Cień raczej nie spodziewał się. W świecie Dzwoneczka nie ma rzeczy niemożliwych, gdy ktoś wkroczy na teren uważany przez nią za własność to krew poleje się wiele razy i to obficie ... Nawet Skrót się nie umywa do tego, co czeka każdego kto rzuci jej wyzwanie ...

Trzecia część przygód Zagubionych Chłopców to jazda bez trzymanki, w czasie której nie ma rzeczy niemożliwych. Od samego początku jest ostro i z każdą stroną smak ten jest jeszcze bardziej doprawiany. Sielanki nie ma co szukać w tym tomie, wojna przecież wymaga ofiar i pozostawia krwawe blizny na żołnierzach, którzy w niej uczestniczą, nawet gdy nie są świadomi swej roli. Jakub Ćwiek nie oszczędza swych bohaterów, podobnie jak i czytelników, prowadzi ich drogą przypominającą Skrót, gdzie obowiązuje jedna zasada - brak jakichkolwiek zasad. W każdej chwili może pojawić się Cień z Piotrusiem Panem, ich wrogiem numerem jeden jest Dzwoneczek, do tej pory sprytniejsza i zawsze wychodząca ze swymi Chłopcami zwycięsko z zasadzek. Tym razem szczęście chyba opuściło nibylandzką rodzinę pachtworkową, chociaż czy Mama będzie stać bezczynnie gdy ktoś burzy świat, jaki sama stworzyła? "Chłopcy. Zguba" to historia w jakiej zło i marzenia przeplatają się, niewinność ma brutalną twarz i nikt nie zawaha się zabić by rodzina znowu połączyła się. Wieczny chłopiec Piotruś Pan zadarł z kobietą, jaka zna go lepiej niż jego własny Cień, w takiej rozgrywce zwycięzca nie oszczędzi przegranego ...


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję

wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie roku czyli postanowienia i wyzwania na nowy rok

Rok 2014 kończy się i trzeba przyznać, 
że przeminął nie wiadomo kiedy. 
Jeszcze nie tak dawno była wiosna, 
potem jakoś za szybko lato przeminęło, 
złota jesień nastała i nagle Święta zapukały do drzwi. 
Te dwanaście minionych miesięcy okazało się obfitować 
w ciekawe lektury, na które było zdecydowanie zbyt mało czasu. Jednak od czego jest nadchodzący rok 
jak nie od postanowień poprawy? 
Wyzwaniem będzie większa ilość przeczytanych książek, 
a co za tym idzie więcej  dzielenia się 
wrażeniami po ich lekturze.

Dziękuję za wszystkie komentarze 
i zapraszam do kolejnych, jeszcze w 2014 i już 2015 roku :)

Życzę wszystkim szampańskiej zabawy w sylwestrową noc,
przeczytania wielu ciekawych książek 
w nadchodzącym roku 
oraz spełnienia marzeń ;)


niedziela, 28 grudnia 2014

Gdzieś na Dzikim Zachodzie

"Nora"
Diana Palmer


Dziki Zachód zawsze fascynował ludzi. Jedni widzieli w nim drogę do szybkiego wzbogacenia, drudzy chcieli zagubić się na bezkresnych preriach i stać się kim zupełnie innym, byli i tacy, którzy pragnęli zostać odkrywcami nieodkrytych miejsc. Wszyscy na jakiś czas lub w ogóle porzucali swoje dawne życie i na jakiś czas stawali się zupełnie kimś innym. Jednak co na Dzikim Zachodzie może być interesującego dla panny z arystokracji, do tej pory zwiedzającej Europę i Afrykę? Nora Marlowe ma duszę podróżniczki i buntowniczki, ale jak na razie swoje pasje realizowała w bardzo ekskluzywnym stylu i równie eleganckim towarzystwie. Teraz przed nią całkowicie nieznana ziemia, a przede wszystkim ludzie znacznie różniący się od jej dotychczasowego towarzystwa.

Konwenanse, zasady, dobre maniery, młoda dama z society doskonale zna je od najmłodszych lat i panna Marlowe postępuje zgodnie z nimi. Jednak pomiędzy nimi stara się wykroić trochę wolności dla siebie, często udawało się jej to prawie doskonale. Prawie, ponieważ młoda kobieta niestety doświadczyła na własnej skórze, że chwila kaprysu kosztuje bardzo dużo. Teraz przed nią nowa przygoda - odwiedziny u rodziny w Teksasie. Nawet jednak tam trzeba pamiętać kim się jest i co przystoi damie z wyższych sfer, a co jest niedopuszczalne! Zawsze przecież znajdzie się osoba, która przypomni o tym jak powinno się zachować. Ale w całkowicie nowym otoczeniu, wśród obcych, kusi by chociaż na moment zapomnieć o tym co wypada i po prostu zrobić to, czego się pragnie bez zastanawiania się nad konsekwencjami. Łatwiej powiedzieć niż wprowadzić w czyn swoje zamiary,szczególnie, iż wciąż się jest pod baczną obserwacją krewnych. Kto mógł zaintrygować obytą w świecie pannę Marlowe? Cal Barton raczej nie należy do kategorii dżentelmenów, pieniędzmi raczej także nie grzechy, no i ma ustalone zdanie o snobach i ich żeńskiej wersji. Tych dwoje dzieli wiele i łączy bardzo mało, tak naprawdę jedno - wzajemne przyciąganie. Bogata panna i biedny kowboj, to raczej związek bez przyszłości, zresztą nikt nie myśli o tym nawet w żartach. Przelotna znajomość, chwilowe emocje, nic co miałoby szansę na przetrwanie. Czy tak naprawdę jest szansa by rozwinęła się znajomość Nory i Cala? Przecież po pozorach najłatwiej jest osądzać, sekrety i brak zaufania nawet największej miłości mogą zagrozić, a co dopiero uczuciom dopiero kiełkującym. Mezalians? Być może, pod warunkiem, iż Cal i Nora będą wobec siebie szczerzy, a to nie najtrudniejsze zadanie jakie przed nimi ...

Diana Palmer jest autorką romansów i nie ma co ukrywać, że jej książka "Nora" jest innym gatunkiem. Z góry wielu czytelników, obojga płci, zarzuca takim historiom banalność, kicz i po prostu stratę czasu podczas czytania. Bywają lepsze i gorsze opowieści z tej półki, jak zresztą z każdego innego gatunku. Historie pisane przez Dainę Palmer czytałam już nieraz i za każdym razem okazywało się, że czas poświęcony na lekturę nie był stracony i pewnie za jakiś czas znowu wrócę do niej. Tym razem jest podobnie, "Nora" świetnie sprawdziła się jako lektura na zimowe popołudnie, a fabuła pozwoliła przenieść się na kilka chwil w przeszłość i na Dziki Zachód. Ten ostatni mniej przypomina westerny, bo w tle już zaczynają być widoczne wieże wydobywcze, a gorączka dotyczy ropy nie złota. Wielka miłość, sercowe rozterki oraz życiowe lekcje składają się na "Norę", która sprawdzi się także gdy nadejdą cieplejsze dni i będzie potrzeba oderwania się chociaż na moment od codzienności.


Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

piątek, 26 grudnia 2014

Dwie panny J.

"Szukaj mnie"
Weronika Wierzchowska


Po przodkach dziedziczymy czasem materialne dobra, a czasem cechy charakteru lub wyglądu zewnętrznego. Niekiedy nie zdajemy sobie sprawy ani z jednych, ani z drugich, liczy się tu i teraz oraz ciągła, niekończąca się codzienna gonitwa. Zresztą nawet gdy wiadomo, że jest się podobnym do kogoś z poprzednich pokoleń lub korzystamy z ich materialnego dziedzictwa to i tak pozostają odlegli i mało znani. Życie wcześniejszych generacji wydaje się odległe oraz całkowicie różne od teraźniejszości jak i sami antenaci - ludzie z zupełnie innych epok. Co może być w nich fascynującego i ciekawego?

Praca, dom, praca, dom, a raczej w przypadku Julii korporacja i mieszkanie, a w następnych dniach powtórka z "rozrywki". Od czasu do czasu spotkania z przyjaciółkami, jakaś impreza i znowu powrót do zwykłego kieratu. Może to nie egzystencja wymarzona, lecz całkiem znośna, a gdy bywa dokuczliwa wino pozwali zapomnieć o problemach. Jest jeszcze wierny towarzysz - Gary, pewny siebie i rozpieszczony kocur, umiejący zawsze przypomnieć o swojej osobie w odpowiednim momencie. Wydaje się, że nic nowego w życiu Julii nic już się nie wydarzy, czarna wizja przyszłości coraz częściej staje jej przed oczami. Z drugiej strony życia jej przyjaciółek raczej nie ma co im zazdrościć. Jako zgrane trio wspierają się i niejeden problem już rozgryzły, co z tego, że przy napojach procentowych? Czasem trzeba również wypełnić rodzinny obowiązek, a od tego już tylko krok by ... trafić na rodzinną tajemnicę i to w odcinkach! Ciotka, w ramach swojej spuścizny, pozostawiła swojej krewnej skomplikowaną łamigłówkę, intrygującą i kryjącą sekret z przeszłości. Kto jednak od razu wierzy w słowa kobiety, jaką się ledwie znało i raczej uważało za dziwaczkę? Jednak ciekawość, wspomagana przyjacielskimi namowami i winem, skłania do zajrzenia w pamiętnik dziewiętnastowiecznej antenatki - Józi. Czym może zaskoczyć singielkę, z dwudziestego pierwszego wieku, panienka z dobrego, może i zubożałego, ale przecież szlacheckiego domu? Panna Józefa okazuje się być całkiem interesującą osobą, podejmującą dość nieschematyczne decyzje, których skutki są naprawdę dalekosiężne. Zabawa w odkrywanie własnych korzeni ma drugie dno, jakiego Julia nigdy by nie podejrzewała. Józia i Julia mają o wiele więcej wspólnego niż ta druga początkowo chce przyznać. Dziedzictwo ciotki jest początkiem nie tylko familijnych poszukiwań, lecz przede wszystkim okazją by całkowicie odmienić swój los. Ponad sto lat wcześniej Józefa rzuciła wyzwanie wszystkim i wszystkiemu co znała, czy jej praprawnuczka także wykaże się podobnym tupetem?

Kiedy Julia, z kieliszkiem wina, sięgała do pudła po wypłowiałe zapiski Józefy Jasińskiej robiła to by zaspokoić ciekawość swych przyjaciółek. Jednak szybko przekonała się, że przeszłość wcale nie jest zamkniętym rozdziałem i prowadzi do całkiem niespodziewanej przyszłości ...

"Szukaj mnie" to nie kolejna opowieść o nagłym spadku i odmianie życia na prowincji w zrujnowanym domu, chociaż jedno i drugie ma w niej swój udział. Co więc stanowi oś fabuły książki Weroniki Wierzchowskiej? Splecione dwa plany czasowe - teraźniejszy i dziewiętnastowieczny oraz perypetie bohaterek - Józi i Julii. Panna z dobrego domu i singielka z korporacji, połączone więzami pokrewieństwa i sekretem, jaki mógłby się wydawać dość melodramatyczny gdyby nie właśnie te dwie kobiety. Autorka nie daje czytelniczkom ckliwej opowiastki, lecz historię w jakiej jest humor, trochę sensacji, wielkie uczucie oraz rodzinna saga, odkrywana z niedowierzaniem i z zaskakującym zakończeniem. Weronika Wierzchowska zbudowała z często spotykanych elementów fabułę odbiegającą od typowego schematu, w końcu wielkie uczucie, spadek i atrakcyjni bohaterowie mogą mieć konkurencję w postaci dominującego kocura, misiowatej, acz sympatycznej postaci i pewnej korporacyjnej księżniczki, wcale nie biorącej udział w wyścigu mało lubianych czworonogów!
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu Prószynski i S-ka

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Ślad śmierci

"Mroczny trop"
Alex Kava

Ile jest warte ludzkie życie? Nie ma ceny czy też dokładnie można wyliczyć jego wartość? Są tacy, którzy widzą w człowieku nie żyjącą istotę, a jedynie środek do osiągnięcia celu i nie cofną się przed niczym by go zdobyć ...

Ryder Creed widział zbyt wiele by dziwić się złu, jakiego autorami są ludzie. Jednak nawet on jest zaskoczony odkryciem dokonanym na meksykańskiej łodzi. Co robią na niej dzieci, zastraszone, wręcz zaszczute i nie wyglądające na Latynosów? Funkcjonariusze Straży przybrzeżnej również spodziewali się całkiem innego "ładunku". Kto stoi za tym dziwnym przemytem? Creed nie umie zapomnieć dziecięcych twarzy ujrzanych pod pokładem, może dlatego ulega impulsowi i pomaga Amandzie nie myśląc o konsekwencjach swego działania. Niebezpieczeństwo wpisane jest w pracę Rydera, lecz czy tym razem będzie umiał zapewnić bezpieczeństwo bliskim sobie osobom i czworonogom? Jego dom jest azylem dla zwierząt i ludzi, teraz jednak zainteresował się nim ktoś zagrażający dotychczasowej egzystencji.

Maggie O`Dell stawia czoło najgroźniejszym zbrodniarzom, jak mało kto umie dostrzec ślady pozostawione przez nich, a nie zauważalne dla innych śledczych. Nie raz już dała dowody swej przenikliwości i przede wszystkim profesjonalności. Chociaż niektórzy wątpią w jej zdolności ona sama wie doskonale na co ją stać. Nowe dochodzenie okazuje się dotyczyć zbrodni, których motyw jest bardziej skomplikowany niż wydawało się to początkowo. Wyjątkowo brutalny charakter morderstw wydaje się być ostrzeżeniem, tylko dla kogo?

Narkotyki wyzwalają to, co najgorsze w ludziach i to nie jedynie wśród ich amatorów, lecz przede wszystkim wśród handlarzy. Człowiek w tym interesie nie liczy się w ogóle, jest potrzebny do dwóch rzeczy - jako klient lub dealer. Jeżeli ktoś zaburza tę równowagę od razu skazuje siebie na śmierć. Tym razem mafia narkotykowa ma wyjątkowo trudnych przeciwników - doświadczoną agentkę i byłego żołnierza. Ścieżki dwojga ostatnich krzyżują się nie po raz pierwszy, ale obecna sytuacja okazuje się wyjątkowo groźna, wspólny wróg atakuje bez ostrzeżenia i podstępnie.

Maggie i Ryder już nieraz bywali w opałach, lecz rzadko kiedy stają się celami, jakie należy usunąć. Zabójcy są coraz bliżej, wręcz polują na tę dwójkę, niebezpieczeństwo dotyczy także osoby, jakie znajdują się w ich pobliżu. Czy w tej rozgrywce uda się zwyciężyć Creed`owi i O`Dell?

Kolejne spotkanie z książką autorstwa Alex Kavy to spora dawka sensacji, w jakiej znaleźć można i mafijne porachunki i kryminalne śledztwo. "Mroczny trop" jest kolejnym spotkaniem z agentką Maggie O`Dell, jeżeli ktoś nie czyta historii z tą bohaterką po kolei to nie musi obawiać się, iż pogubi się w wątkach. Autorka zadbała by seria była jednocześnie zrozumiała i dla stałych czytelników jak i tych bardziej sporadycznych. Wyraźny motyw kryminalny, a z drugiej strony narkotykowy, splata się w historię w jakiej punktem centralnym jest dochodzenie, okazujące się zataczać o bardzo szerokie kręgi, zahaczające tak o najbiedniejsze jak i najbogatsze warstwy społeczeństwem. W tle "Mrocznego tropu" pojawia się polityka, osobiste porachunki oraz uczucia, pozwalające chociaż na chwilę zapomnieć o śmiertelnym niebezpieczeństwie.



Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

sobota, 20 grudnia 2014

Agentka co się zowie

"Agentka RD95 melduje się!"
Daria Babś


Bond. James Bond ma konkurencję i to z kategorii, bijącej słynnego agenta na głowę. Kto może być? Superman, Batman czy też ktoś o równie niezwykłych zdolnościach? A co powiecie na agentkę RD95?

Urocza twarz, ruda grzywa włosów nie dająca się ujarzmić i piegi oto Robi Damon, nastolatka uczennica i ... niezwykle skuteczna agentka PAS-u. Przy niej agent zero zero siedem powiedzmy sobie szczerzo wypada dość blado. W wieku kiedy drogi James jeszcze pilnie, mniej lub bardziej, pobierał nauki w ekskluzywnej szkole panna Damon ma za sobą wiele akcji przeciwko terrorystom. Oczywiście nikt na pierwszy, a nawet drugi rzut okiem nie powiedziałby, że właśnie ta dziewczyna jest kimś więcej ni tylko uczennicą. Pozory jednak mylą i to bardzo, Robi na co dzień chroni i broni nieświadome polskie społeczeństwo przed niezwykle groźnym wrogiem - Delikowcami i jak do tej pory udawało się jej to doskonale. Każde zagrożenie było likwidowane tak by nikt postronny nie tylko nie ucierpiał, lecz wręcz w ogóle nie dowiedział się, iż niebezpieczeństwo było tuż tuż. Ale taka skuteczność nie wywołuje radości w szeregach przeciwników, wprost przeciwnie - RD95 to żywy dowód porażek. Co szykują Delikowcy i jaką rolę ma odegrać w niej nastoletnia agentka i jej współpracownicy? PAS powstał by chronić Polskę, lecz czy będzie w stanie nadal wypełniać swoją misję? Los świata, a przynajmniej sporej jego części, jest w rękach Robi Damon i jej przyjaciół, czy sprostają wyzwaniu rzuconym przez terrorystów? Dziewczyna ma powody by Delikowców nienawidzić, lecz w obliczu ataku jej osobiste sprawy liczą się najmniej. Łatwiej to jednak powiedzieć niż zastosować w praktyce, nawet najlepsi zawodowcy mają chwile słabości ...

Reszta recenzji tutaj




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pl

czwartek, 18 grudnia 2014

Przedświąteczne lektury


Przed Świętami trochę czasu na lektury się znajdzie:

Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze", 
portal CPA i wyd. Zysk i S-ka

 Andrew Hodges "Alan Turing: Enigma",
wyd. Albatros

Diana Palmer "Nora",
wyd. Mira 

Alex Kava "Mroczny trop",
wyd. Mira

Marek Adamkowicz "Oblężenie"
wyd. Oficynka




wtorek, 16 grudnia 2014

Zbrodnia i Zagrobny

"Komisarz Zagrobny i powódź"
Maciej Dobosiewicz


Obraz prawdziwego detektywa kojarzy się z nieodłącznym papierosem w kąciku ust, czymś mocniejszym dla wzmocnienia szarych komórek oraz nieuporządkowanym życiem osobistym. Elementy te są tłem dla prowadzonych śledztw i jednocześnie ich skutkiem ubocznym. Wiadomo wielkie umysły są zaprzątnięte wyjaśnianiem popełnionych zbrodni, a cała reszta to prozaiczny dodatek mniej lub bardziej dokuczliwy i tylko czasami zauważany. Co jednak kiedy osoba detektywa jest całkowicie inna?

Poznań zmagający się z wielką wodą czyli powodzią to czas sprawdzianu dla wielu służb, w tym i dla policji. Wiadomo przecież nie od dziś, że w takim momencie dużo nie potrzeba by wywołać społeczną panikę lub co najmniej niepokój. Komisarz Zagrobny również zdaje sobie z tego sprawę, lata pracy w policji pozwoliły mu nabrać nie tylko doświadczenia, ale nauczyły, iż seria niewyjaśnionych zgonów nigdy nie spotka się z obojętnością, a wręcz przeciwnie. Właśnie wiosna dwa tysiące dziesiątego roku przyniosła nie tylko nadmiar wody w rzece, ale i kilku denatów, których połączyły dość nietypowe okoliczności śmierci. Dochodzenie od początku jest trudne - zbyt mało śladów, jeszcze mniej poszlak, na dodatek podejrzany w ogóle nie pasujący do ogólnego modus operandi. Jakby tego mało najbliższy współpracownik Zagrobnego jest mało pomocny, a kwestią czasu jest kiedy dziennikarze zainteresują się dość niecodziennymi zejściami z tego świata w starych poznańskich kamienicach. Wiadomo również, że jeżeli nie będzie postępów w dochodzeniu to szefostwo będzie żądało wyników na wczoraj, co raczej nie sprzyja spokojnym snom. Najlepiej więc samemu rozwiązać morderczą zagadkę jak najszybciej, pytanie tylko gdzie szukać jej rozwiązania? W filmach i książkach detektywi jakby od niechcenia znajdują sprawcę i w glorii sławy odchodzą w stronę zachodzącego słońca. Niestety poznański policjant ma o wiele skromniejsze środki, nie wspomaga się wysokoprocentowymi trunkami i oprócz umiłowania porządku więcej uzależnień nie posiada, co postronnym może wydawać się brakiem polotu i talentu śledczego. Jednak komisarz Zagrobny nie poddaje się łatwo i raz po raz przegląda zebrane materiały, nic nieznaczące informacje kryją w sobie potencjał, należy je jedynie odpowiednio posegregować, spojrzeć z innej perspektywy i  na samym końcu odpowiednio przedstawić przełożonym. Nie wolno zapomnieć także, iż rodzina jest ważna i dzięki niej człowiek wie co jest istotne, a co tylko iluzją. W świecie gdzie podobno najważniejszy jest pieniądz doświadczony policjant zdaje sobie sprawę, iż rozwiąże kryminalną sprawę jedynie gdy zaufa swojej intuicji i nie ugnie się  pod naciskami ze strony opinii publicznej, zwłaszcza jej dziennikarskiego odłamu oraz żądnego sukcesów zwierzchnika.

"Komisarz Zagrobny i powódź" jest świetnym debiutem w sensacyjnym gatunku Macieja Dobosiewicza. Autor umiejętnie stworzył niestereotypową postać detektywa łącząc w nim obiegowe opinie o mieszkańcach Wielkopolski, zwłaszcza Poznania czyli pedantyczność, skłonność do porządku oraz szacunek do pieniądza i rodziny z lekkim przymrużeniem oka. Tytułowy policjant mógłby wydawać się dość irytujący ze swoimi nawykami, ale Dobosiewicz umiejętnie stonował to, co denerwujące poprzez czasami lekkie przerysowanie i to nie tylko w jego postaci. W kryminale najważniejsza jest jednak sensacja, a ta w "Komisarzu (...)" intryguje i krętymi meandrami, pośród zrujnowanych kamienic i lśniących nowością budynków, prowadzi czytelnika poprzez zbrodnie do dość niespodziewanego finału. Komisarz Zagrobny umie zaskoczyć i przyciągnąć uwagę, jego sylwetka okazuje się o wiele bardziej złożona niż wydaje się w pierwszym momencie, podobnie ma się rzecz z samym śledztwem. Książka Macieje Dobosiewicza zapowiada, że kolejne sprawy poznańskiego detektywa, wcale nie aż tak klasycznie konserwatywnego, również będą warte poznania. 

Poznań i Zagrobny kryją jeszcze wiele tajemnic ...
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
Wydawnictwu Videograf

niedziela, 14 grudnia 2014

Święta już tuż tuż

Jak tradycja świąteczna nakazuje obecność na jarmarku świątecznym musi zostać zaliczona ;) 
A najlepiej odwiedzić go 
w towarzystwie przyjaciół i wrocławskich krasnali :)