wtorek, 19 marca 2013

Stosik na przedwiośnie ;)

Chociaż za oknem śnieg, deszcz, zawierucha, 
to i tak wiosna w końcu zawita, 
a na pocieszenie stosik książkowy :)


Od góry:
Amelie Nothomb "Zabić ojca", wyd. Muza
Sylvain Reynard "Piekło Gabriela", wyd. Akurat
Francesco Fioretti "Sekretna księga Dantego", wyd. Rebis
Jacek Skowroński "Zabić, zniknąć, zapomnieć ...", dlaLejdis.pl oraz wyd. Prószyński i S-ka
Kristina Ohlsson "Na skraju ciszy", dlaLejdis.pl oraz wyd. Prószyński i S-ka
Guido Sgardoli "Chłopiec z lodu",dlaLejsi i wyd. Św. Pawła
Robert Littel "Młody Philby", wyd. Noir Sur Blanc i Duże Ka

Dziękuję :)  
 
 

poniedziałek, 18 marca 2013

Zwycięstwo porażką, porażka zwycięstwem?


„Kochanice króla”
Phillippa Gregory

Piękne, mądre, inteligentne, nieodrodne córy swojego rodu, jakiego hasłem przewodnim jest zasada rodzina przede wszystkim. W tym idealnym obrazie jednak istnieją rysy i to głębokie, a gdyby mu się przyjrzeć z bliska dostrzegłoby się także wiele ciemnych, wręcz mrocznych detali. Interes rodzinny jest święty, temu podporządkowane jest wszystko, a przede wszystkim wszyscy, gdzie w tym wszystkim miejsce dla człowieka? W ostatecznym rachunku nie liczy się on, lecz oni, czyli familia, w niej potęga, lecz czy dająca siłę? One – córki jedynie są środkiem do celu, narzędziem, obiektem, a nie podmiotem, chociaż czy na pewno? A co z własnymi marzeniami i ambicjami? To już osobna opowieść, czasem zgodna z rodzinną strategią, czasem wprost przeciwnie, co może wyniknąć gdy ma się własną wizję na swoje życie?

Henryk VIII przeszedł do historii z kilku powodów, jednym z nich są jego małżeństwa – dokładniej mówiąc sześć. Sześć kobiet, noszących miano królewskiej małżonki, za którym szły przywileje, prawa oraz obowiązki, a przede wszystkim jeden – urodzić syna, następcę tronu. Wszystko inne schodziło na dalszy plan, liczył się tylko i wyłącznie męski potomek, żeńska część rodu była użyteczna jako środek w politycznych mariażach, ale nic poza tym, a przynajmniej taka była teoria, czy słuszna, czas pokazał …

Podobno różniły się od siebie jak dzień od nocy, spokojna, piękna, Maria i pełna wigoru, olśniewająca, Anna, łączyły je więzy krwi oraz nazwisko Boleyn. Już od urodzenia ich droga życiowa była określona, przede wszystkim właściwe małżeństwo, takie, które umocniłoby, a jeszcze lepiej gdyby podniosło prestiż rodziny i pozycję na drabinie społecznej. Jednak konkurencja w tej dziedzinie jest duża, każdy ród ma podobny cel, by go osiągnąć nie można kierować się emocjami, w ich miejsce wchodzi zimna kalkulacja wręcz lodowata. Maria wydaje się już poza takimi rozgrywkami, młoda mężatka, dwórka królowej już spełniła swój obowiązek wobec familii Boleyn, teraz jej powinnością jest urodzenia dziedzica dla Careyów. Jednak młoda kobieta przekonuje się, że tak naprawdę dopiero jej powinności wobec rodziny zaczynają się. Anna jest tuż obok, jej zadaniem jest służyć pomocą, radą i opiekować się siostrą oraz zrobić wszystko by jej misja zakończyła się sukcesem czyli … zostanie kochanką króla Anglii i Francji Henryka VIII i urodzenie mu syna. W tym zadaniu nie liczy się Maria, jej uczucia i zdanie, z czego doskonale zdaje sobie sprawę Anna, jednak nie zamierza pozostać w cieniu. Zresztą to ona zawsze umiała zwrócić na siebie uwagę otoczenia i co ważniejsze zdobyć to czego pragnęła. Siostrzana rywalizacja? Tak i to bez względu na koszty, bo liczy się zwycięzca, a raczej zwyciężczyni, chociaż czy aby na pewno? Każda z kobiet wie coś jeszcze – są tylko i wyłącznie pionkami, ale żadna z nich nie chce się z tym pogodzić. Kiedy na jedną spływają przywileje druga zawsze stoi tuż obok, niedostrzegana, ale gotowa by zająć miejsce w tym wyścigu po potęgę, władzę i majątek. Naiwna Maria i przebiegła Anna, a może na odwrót? Która z nich ma szansę na sukces? Chociaż czy są one ważne w tej grze? Ich świat to pełne przepychu komnaty, wspaniałe ogrody i liczne rozrywki, lecz i wieczne rozglądanie się w poszukiwaniu potencjalnej rywalki. Intrygi, plotki, pomówienia, oszustwa, to chleb, dworski, powszedni i jakże pożywny, podobnie jak podszepty we właściwym momencie do odpowiedniego ucha.
Pomiędzy miłością i nienawiścią jest cały wachlarz emocji od sympatii poprzez obojętność aż do rozpaczy. Maria doznała ich wszystkich, jej życie to prawdziwy kalejdoskop wzlotów i upadków, jednak po każdym powstawała i dalej walczyła o to co dla nie było najważniejsze. Wytrwałość Anny została nagrodzona, zdobyła dokładnie to co sobie zaplanowała, koszty nikogo nie obchodziły, podobnie jak jej uczucia, zresztą blask korony i splendoru dla rodu przyćmiewał wszystko …

Dwie niezwykłe kobiety, żyjące w czasach kiedy historia właśnie wchodziła w kolejny swój wiraż. Jedna z nich stała się powodem rewolucyjnych zmian, jakie do dziś są podstawą królestwa Anglii, postać drugiej jest wspominana przy okazji. Każda z nich miała swoje przysłowiowe „5 minut”. Zapisanie się w historycznych annałach czasem jest dziełem przypadku, czasem wynikiem zasług, ale bywa i tak, że miejsce w nich zapisane jest krwawymi zgłoskami. Zdobycie celu to jedno, lecz utrzymanie go w rękach to jeszcze trudniejsze zadanie, przyroda nie lubi próżni, a dworskie otoczenie szybko dostrzega lukę, jaką należy wykorzystać z jak największą korzyścią dla siebie … Jeżeli komuś się udało, dlaczego ktoś inny ma nie wykorzystać już przetartej ścieżki? Maria doświadczyła tej lekcji pierwsza, Anna ją obserwowała, lecz czy mogła wykorzystać doświadczenia siostry? Kiedyś była jej mentorką, teraz jest królową, jednak łaska królewska na pstrym koniu jeździ, a stałość w uczuciach i wierność nie są cechami Henryka VIII …

Phillipa Gregory oddała w najdrobniejszych szczegółach świat renesansowego dworu królewskiego, jednakże stanowi on tylko wspaniałe tło dla głównych bohaterek – Anny i Marii z rodu Boleyn. Zawsze to ta pierwsza wysuwa się na plan pierwszy, jednakże autorka oddała głos tej mniej znanej, jakiej osoba skrywa się w cieniu starszej siostry, chociaż to nie od niej wszystko rozpoczęło się. Podobno historię piszą zwycięzcy, może dlatego to właśnie królowa Anna znajduje się w centrum uwagi od tylu wieków, lecz gdy opowiada je osoba, będąca naocznym świadkiem i jednocześnie uczestnikiem wydarzeń, stojąca nieco z boku, perspektywa jest równie interesująca, a może nawet ciekawsza. Phillipa Gregory nie walczy ze stereotypami, nie szuka sensacyjnych detali i nie tworzy alternatywnego rozwoju wydarzeń, opiera sięga to na tym co faktycznie miało miejsce, lecz przedstawia to z niezwykłego punktu widzenia. Maria Boleyn Carey Stafford to postać może i zapomniana, ale jako główna postać umiejąca przykuć uwagę, a w roli narratora łącząca rolę pierwszoplanową z funkcją drobiazgowego kronikarza i obserwatora. „Kochanice króla” to nie jedynie romans historyczny, to o wiele więcej – prawdziwa saga w jakiej nie brak intryg, kłamstw, chwil radości i momentów kiedy porażki są równoznaczne z  wyrokiem śmierci. Wszystko to w otoczeniu wystawnych uczt, polowań w rozległych puszczach i w zaciszu królewskich komnat. Jednak to nie piękna bajka, lecz jak najbardziej drobiazgowo oddana historia w jakiej splotły się dynastyczne cele, pragnienie władzy, prawdziwa miłość i wyrok za niespełnione obietnice … Kto w ostatecznym rachunku zwyciężył? Henryk VIII? Anna, królowa Anglii i Francji, z rodu Boleyn? Maria Boleyn Carey Stafford? Odpowiedź znajduje się na stronach książki „Kochanice króla” … 

Za przeczytanie książki 
Dziękuję 
wydawnictwu Książnica 






piątek, 15 marca 2013

Wywiad z Mają Porczyńską - autorka "Heterezady"



Wywiad z Mają Porczyńską 
- autorką "Heterezady"


Maja Porczyńska, miłośniczka muzyki lat osiemdziesiątych, samochodów i kryminałów, interesująca się starożytnym Egiptem, zbiera aforyzmy, uwielbia dalekie podróże, filmy, rozmowy z przyjaciółmi i półwytrawne różowe wino. Jest tłumaczem przysięgłym języka niderlandzkiego, jej wzorem jest Ernest Hemingway, podziwia go za piękny, niepowtarzalny styl, wrażliwość i umiejętność wyrażania głębokich myśli w prosty sposób. Pisanie jest dla niej ujściem dla kłębiących się przemyśleń, wrażeń i doświadczeń, dla historii, którymi warto dzielić się z Czytelnikami. Jest źródłem radości, ale i zadumy. W 2007 roku ukazał się jej debiutancki zbiór opowiadań pt. „Bliżej, niż myślisz” (Wydawnictwo TELBIT). Nakładem wydawnictwa MWK na początku 2013 r. została wydana „Heterezada”.

Katarzyna Pessel: „Heterezada” jest już drugą książką w Twoim dorobku,  pierwszą był zbiór opowiadań „Bliżej, niż myślisz”. Czy tematyka tych tytułów ma punkt wspólny?

Maja Porczyńska: Te dwie pozycje różnią się przede wszystkim gatunkiem literackim. „Bliżej, niż myślisz” to zbiór 26 opowiadań, zaś „Heterezada” to powieść obyczajowa z wieloma bohaterami i wątkami pobocznymi. Jeśli miałabym podać jakiś wspólny mianownik, to chyba byłaby to warstwa psychologiczna postaci – lubię zgłębiać zakamarki psychiki ludzkiej, pokazywać wewnętrzną walkę bohaterów z ich ograniczeniami, przemyśleniami, zahamowaniami, obawami, całym wachlarzem emocji. Nie jest to jednak łopatologiczna psychoanaliza. Przedstawiam świat widziany oczami postaci, z którymi Czytelnik może się utożsamiać, nie oceniam ich zachowania, chociaż Blanka na przykład momentami bardzo mnie denerwowała swoim uporem, zaś Darek swoim niezdecydowaniem.

Moi bohaterowie często przechodzą metamorfozę, dojrzewają, zbierają doświadczenia życiowe. Właśnie ta ich wewnętrzna przemiana interesuje mnie najbardziej i staram się ją opisywać. Wierzę bowiem w powiedzenie Henryka Sienkiewicza, że „o człowieku nie wolno wątpić, póki żyje”. Oczywiście zmiana ta może nastąpić tylko wtedy, gdy człowiek sam tego chce. To przekonanie nie wypływa w moim przypadku z naiwności, ale z wiary w dobro i z wrodzonego optymizmu. Jestem tak zaprogramowana, by dostrzegać dobro wszędzie tam, gdzie występuje. J Dla mnie zawsze najważniejszy jest człowiek.

KP: Temat na książkę jest czasem wynikiem przypadku, a czasem efektem długich przemyśleń. Jak było w przypadku „Heterezady”?

MP: Postać Blanki utkałam z moich obserwacji, bo na swojej drodze zawodowej spotkałam kobiety podobne do niej. Interesował mnie mechanizm, który popycha człowieka do poświęcenia wszystkiego karierze. W pewnym momencie zamysł stał się ciałem, że tak to określę, powieść skrystalizowała się, a mnie nie pozostało nic innego, jak ją spisać. Schemat ten dotyczy wszystkiego, co piszę: najpierw pojawia się zarys historii, z czasem nabiera konkretnych kształtów, dojrzewa we mnie, a potem przychodzi taki dzień, gdy siadam do komputera i zaczynam pisać.


Resztę można przeczytać tutaj :) 

czwartek, 14 marca 2013

Miłość wszystko wybaczy?

„Zwolnij kochanie …”
Anna Rybkowska

Co można zrobić w imię miłości? A może pytanie powinno brzmieć czy są jakieś granice w tej grze, gdzie podobno wszystkie chwyty są dozwolone? Jak daleko można posunąć się by zdobyć lub utrzymać uczucie? Gdzie przebiega granica pomiędzy miłością a obsesją? Na te znaki zapytania każdy odpowiada sobie sam. Każde uczucie jest inne, każdy człowiek odczuwa inaczej i tylko jedno jest wspólne – decyzje podejmowane w imię miłości zawsze mają wpływ na to jak będą wyglądać dalsze życiowe ścieżki …

Co czuje się kiedy otwierając oczy nie poznajesz nikogo i niczego wokół siebie, nawet własnej osoby? Obce jest wszystko i wszyscy, nic nie jest znajome, żadne skojarzenia nie pojawia się i brakuje jakichkolwiek wspomnień? Jak zareagować gdy ktoś mówi, że jest naszym ukochanym, a nam wydaje się, że widzimy go po raz pierwszy? Czy miłość i oddanie zdoła pokonać taką przeszkodę? Pamięć to rzecz ulotna, ale co z sercem i intuicją? Co podpowiadają gdy umysł nadal odmawia dostępu do przeszłości? Nell wie tyle o tym co było co przekazuje jej Ben oraz lekarze, z fragmentów musi ułożyć mozaikę, jaką jest jej życie. Każda godzina, każdy dzień, to walka o siebie, o to kim się jest i o życie – tylko jakie ono było?     Ważną rolę odgrywał w nim mężczyzna i ich uczucie, ale i to znikło , lecz czy bezpowrotnie? Ben chwyta się każdego sposobu by ono wróciło do Nell i zrobił więcej niż kobieta mogłaby przypuszczać, a nawet jeszcze więcej. Miłość, to słowo jakie stało się celem życia Bena, dla ukochanej gotów poświęcić jest wszystko, dał temu już nieraz dowód i nie zamierza poddawać się. Dla niego w tej kwestii nie ma rzeczy niemożliwych, a amnezja wcale nie jest najtrudniejszą przeszkodą z jaką musi się zmierzyć. Niektórzy widzą w nim kogoś jeszcze oprócz zakochanego męża, ale czy to możliwe? Co może on ukrywać? Nell zazdrości wielu, jest czego? Co skrywa jej pamięć? Jaka jest prawda o niej i o nim? Jedno jest pewne, słowo miłość nieraz padało pomiędzy nimi i połączyło ich losy – nierozerwalnie? Jak z tego co mówią inni i z okruchów własnej pamięci stworzyć obraz tego co faktycznie wydarzyło się? A może brak wspomnieć to znak by nie wracać do przeszłości i wybrać przyszłość, bez zagłębiania się w to co już było i nie wróci?

Ona, on, wielkie uczucie, historia stara jak świat, lecz czy aby na pewno? „Zwolnij kochanie …” to nie kolejna opowieść jedynie o miłości albo inaczej to nie tylko opowieść o niej, to w równym stopniu portret emocji jak i ludzi, jacy są w stanie przekroczyć wszelkie granice, nawet życia i śmierci, by zdobyć ją. Anna Rybkowska przedstawia swoich bohaterów w świetle, w którym widać ich wszystkie zalety i wady, szczególnie te drugie nie są skrywane w cieniu miłości, jaka wcale nie wszystko wybacza. Słowem na M usprawiedliwia się wiele, ale gdzie przebiega cienka linia pomiędzy tym co jeszcze jest walką o uczucia a zbrodnią na nich? „Zwolnij kochanie …” to panorama niełatwych emocji, destrukcyjnych, ale i dających siłę do tego co wydaje się niemożliwe. Upadki, wzloty i ludzie, dla jakich najważniejsza jest miłość, mająca wiele twarzy, nie zawsze pięknych, czasem brutalnych i odpychających, lecz zawsze silna i nie pozwalająca zepchnąć się na dalszy plan … Miłość ci wszystko wybaczy? Miłość tak pięknie tłumaczy zdradę i kłamstwo i grzech ... ?



 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Wydawnictwu Lucky








środa, 13 marca 2013

Czy byłeś mój?

„Kiedy byłeś mój”
Rebecca Serle
Jednym z najczęstszym motywów, w których główną rolę gra uczucie, jest historia miłości Romea i Julii. Nawet jeżeli komuś zdarzyło się nie przeczytać dramatu Williama Szekspira czy też zobaczyć tego go na scenie bądź ekranie, to i tak jest doskonale zorientowany co do perypetii kochanków z Verony. Ich losy są synonimem uczucia tragicznego, rozwijającego się wbrew wszystkim i wszystkiemu, jednak bez szczęśliwego zakończenia. Często motyw ten jest wykorzystywany w sztuce, literaturze i filmie, nie zawsze twórcy wiernie oddają go, lecz przecież autorzy to nie naśladowcy, a interpretatorzy – ich prace to nie kopie tylko oryginały. Czasem to co jest znane jest jedynie kanwą dla czegoś zupełnie nowego, w czym może i odnajdujemy znajome nuty, lecz są tylko one dopełnieniem i tłem.
Troje to o jednego za dużo, szczególnie kiedy w grę wchodzi uczucie i to z gatunku jedynego i długo oczekiwanego. Aż do pewnego ranka Rosaline nie zaprzątała sobie głowy sobie takimi rozmyślaniami, bo i po co, jeżeli w jej życiu wszystko układało się lepiej niż w najśmielszych marzeniach. Popularność w szkole, dobre układy z rodzicami, oddane przyjaciółki, no i przyjaciel, a teraz już ktoś więcej, u jej boku. Czego chcieć więcej? Na pewno nie powrotu kuzynki Juliet, chociaż co ona może zmienić w życiu Rose? Raczej nic, obie nie widziały się od lat, więc może teraz czas by nadrobić stracony czas? W końcu to rodzina, a tej się nie wybiera, lecz czy trzeba przyjmować z „dobrodziejstwem inwentarza”? San Bellaro to miłe kalifornijskie miasteczko i nie ma w sobie nic z Verony, Romeo i Julia tutaj nie pasowaliby, szczególnie, że rodziny Capletów i Montegów są zaprzyjaźnione, a Rosaline i Rob są zupełnie różni od tragicznych szekspirowskich kochanków. A może coś łączy literackich bohaterów z mieszkańcami kalifornijskiego miasteczka? Juliet to nie słodka Julia, Rob to zapalony surfer, no a Rose … no właśnie jaka jest jej rola? Na pewno główna i przy boku nie Romea, a Roba, sny się spełniają, przewidywania i wróżby przyjaciół również, wreszcie jest tak jak powinno być. Aż do tego momentu, kiedy wszystko zaczyna być widziane w całkiem innym świetle, co właściwie wydarzyło się podczas zabawy i jaki to będzie miało wpływ na to co niedawno zakiełkowało? Troje to za dużo o jedną osobę w grze zwanej miłością, pytanie o kogo? Do tego momentu Rosaline była pewna tak wielu rzeczy, teraz stają one pod znakiem zapytania. Przeszłość, rodzina, uczucia, to wszystko okazuje się mieć drugie oblicze, co jest prawdą, co kłamstwem, a co prawdziwą miłością? Kim jest Len? Drugoplanowym aktorem czy kluczowym bohaterem? Romansu, tragedii, a może najpiękniejszej, ale i najtrudniejszej do odegrania sztuki zwanej życiem? No i nie można zapomnieć o Juliet, mającej w zanadrzu trochę niespodzianek …
Historia Romea i Julii jest doskonale znana wszystkim, nawet gdy nie czytali szekspirowskiego oryginału. Motyw przewodni – tragicznej miłości ze skłóconymi rodzinami w tle często bywa podstawą bądź inspiracją dla pisarzy, muzyków czy też filmowców. Bardziej lub mniej widoczny wpływ można odnaleźć w wielu miejscach. Rebecca Serle nie stworzyła alternatywnej opowieści i nie skopiowała pomysłu Williama Szekspira, oparła się na motywie Romea i Julii, lecz cała reszta to już całkiem inna bajka. Bohaterowie są nie mniej wyraziści niż ci rodem z Verony, ich życiowe ścieżki niejeden zakręt mają, jest jeszcze uczucie, a raczej uczucia, które wymagają decyzji, i nie zawsze można je określić jako miłość. Romeo i Julia nie należą do moich ulubionych postaci literackich, jednak „Kiedy byłeś mój” okazało się opowieścią z ciekawą fabułą, jakiej nie trzeba porównywać do niczego innego, bo ma swoje własne przesłanie. Nie tylko kochankowie z Verony mają monopol na przyciąganie uwagi czytelników …





Za możliwość przeczytania książki 







wtorek, 12 marca 2013

Spotkania i inne wiadomości

"Mój bohater Dreszcz"
nowe opowiadanie Jakuba Ćwieka
do pobrania za darmo 

Opowiadanie wprowadza w klimat najnowszej książki zatytułowanej Dreszcz, 
która będzie miała swoją premierę 20 marca.
Publikację zilustrował siedmioletni syn Jakuba Ćwieka – Samuel. 

Zapraszamy do pobierania opowiadania.

SPOTKANIA:





Księgarnia internetowa Wydawnictwa Muza
we współpracy z Krajową Izbą Rozliczeniową S.A.
zorganizowała wyjątkową promocję.

Każda osoba, która zrobi zakupy w sklepie Wydawnictwa MUZA,
za co najmniej 100 zł i zapłaci w systemie PayByNet,
skorzysta z darmowej wysyłki towaru.

Promocja trwa od 1 marca do 31 maja 2013 roku
lub do wyczerpania limitu dofinansowywanych przesyłek.

Tutaj można zapoznać się z regulaminem promocji.