czwartek, 18 października 2012

Pieniądze szczęścia nie dają, ale ...

"Wielki Szu"
Jan Purzycki


Hazard, słowo, w którym jak w soczewce skupia się wiele elementów - duże pieniądze, dreszcz emocji, piękne kobiety, bogaci mężczyźni i ... to nieuchwytne coś, dające iluzję, że wygrana jest w zasięgu ręku, tylko jeszcze jedno rozdanie, jeszcze jedna karta i ... Jeżeli nie uda się tym razem, to następna kolejka na pewno przyniesie zwycięskie rozstrzygnięcie, potem kolejna i kolejna ... To jedna strona, widoczna tylko wtajemniczonym, druga strona jest całkiem inna, w niej widoczne są mroczniejsze detale, jakich nie dostrzega się przy pokerze czy ruletce. Zwycięzcy i przegrani, czasem to jedni i ci sami ludzie, fortuna bywa kapryśną towarzyszką, nigdy nie wiadomo kiedy odwróci się i zniknie nie wiadomo na jak długo. Hazard, jeden wyraz i tyle odcieni uczuć ile osób, które poczuły jego smak, nie zawsze słodki, częściej gorzki, ale ten drugi odczuwany najczęściej jest później, bo pierwsze chwile upajają.

PRL raczej nie kojarzy się ze scenami jak z filmu "Kasyno", a jednak wielu ma wspomnienia wcale nie ustępujące kulisami filmowym produkcjom. Pod zwyczajną powierzchnią istniał świat, gdzie szelest przekładanych kart i dokładanych do puli pieniędzy wcale nie był niczym niezwykłym. W takim otoczeniu łatwo jest zapomnieć o życiu toczącym się poza tym małym skrawkiem gdzie na żywo rozgrywa się scena jak w kinie. Jednak gra nie toczy się jedynie tu i teraz, ona rozpoczęła się wcześniej i będzie trwała jeszcze długo później nim gracze odejdą od kart. Piotr doskonale zna takie obrazy, widział je wielokrotnie i równie często był jednym z głównych aktorów w nich grających. Doskonale zna kulisy takich przedstawień i wie, że ani nie są tak spektakularne, ani nie są w ogóle tym na co wyglądają. Pięć lat życia, tyle czasu miał by spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i spróbować trzymać się z daleka od tego co do tej pory stanowiło centrum jego egzystencji. Jednak krew nie woda i to co dawniej pozwalało przynajmniej trochę szybciej jej krążyć wcale nie odeszło w niepamięć, wręcz przeciwnie nadal jest aż nadto żywe, chociaż przykryte płaszczem postanowienia zerwania z przeszłością. Wystarczy jednak jedno spojrzenie przez szparę w podłodze by skrawki dawnej panoramy znów zaczęły się układać w całość. W grze liczy się spostrzegawczość, a gdy jej zabraknie wynik jest prawie już wiadomy, pozory mylą, tak samo jak myśl, że to tylko jeden raz, ostatni raz ... W końcu Wielki Szu jest ponad to czym ekscytują się maluczcy, nie pieniądze są celem, ale całkiem coś innego, lecz to dostrzegają nieliczni, a może nikt poza samym mistrzem?
Fasada jednak kusi, jej główny bohater uosabia to o czym można jedynie pomarzyć, okazje trzeba umieć dostrzec, a Mały właśnie taką dojrzał. Szansa jedna na milion by wreszcie dostać się do wielkiego świata, wystarczy chcieć i postawić wszystko na jedną kartę, bez sprawdzenia czy nie jest znaczona. Wreszcie wszystko jest na wyciągnięcie ręki - piękne kobiety, duże pieniądze i luksus, jaki jedynie oglądało się przez szybę. Czy w takiej chwili, gdy wszystko to leży u stóp, myśli się o stawce jaką przyjdzie wyłożyć w tej rozgrywce? Liczy się przede wszystkim to co można wygrać, a słowa Wielkiego Szu puszcza się w niepamięć, w końcu zawsze można się odegrać ...

"Wielki Szu" utkwił w szerszej pamięci dzięki aktorskiej kreacji Jana Nowickiego, trudno jest nie porównywać filmu do książki i odwrotnie, chociaż każde z nich rządzi się swoimi prawami. Jednak papierowa wersja ma swój unikalny urok, pozwalający dostrzec czytelnikowi niuanse, które mogą być niedostrzegalne na ekranie. Po pierwsze tytułowa postać i jej charakter, wymykający się stereotypom, z jednej strony całkowicie odmienny od tego czego można by się spodziewać, z drugiej strony, w najmniej spodziewanym momencie, potwierdzającym typowe wyobrażenia. Świat sprzed kilku dekad wcale nie jest aż tak egzotyczny, może to sprawia tło, a może pewne stałe ludzkiego charakteru, niezmieniające się od zarania ludzkości, że bez problemu przychodzi zrozumienie fabuły. Dla tych, którzy oglądali ekranizację książka Jana Purzyckiego nie będzie wcale dodatkiem czy uzupełnieniem, wręcz przeciwnie - od nowa można odkryć intrygującą historię człowieka, który hazard poznał od podszewki. Pozostali będą mieli okazję poznać opowieść, gdzie pieniądz wydaje się celem w samym sobie, lecz czy tak jest naprawdę trzeba przekonać się samemu, bo kto uwierzy, że tak nie jest?




Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję

4 komentarze:

  1. Film miałam okazję obejrzeć i miło wspominam. Po książkę pewnie kiedyś sięgnę;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam od filmu, ale książka równie dobra :)

      Usuń
  2. Film to klasyka. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń