Nowość:
„Corpus Delicti”
M. Diane Vogt
Zagadki kryminalne intrygują, a ich
wyjaśnienie to interesujący proces. Kto nie chciałby poprowadzić dochodzenia?
Lektura kryminałów pozwala zabawić się w detektywa lub przynajmniej śledzić
jego pracę. A gdyby tak samemu nim zostać, chociaż na chwilę?
Nie lada gratka dla wszystkich nas,
którzy czytając lub oglądając kryminalną historię nie tylko podążają za
detektywem na ekranie lub w książce, lecz i samemu staramy się dociec prawdy. A
gdyby tak dostać kilkadziesiąt zagadek do rozwiązania? Krótszych, dłuższych,
ale za każdym razem wymagających skupienia się na zbrodni, występku,
przestępstwie? „Corpus Delicti” to właśnie gratka dla kogoś takiego jak my. Z
jednej strony mamy lekturę, a z drugiej… możliwość, jaka nie zdarza się zbyt
często czyli zabawy w detektywa. Łatwiejsze, trudniejsze, jednak za każdym
razem nie obędzie się bez małego śledztwa. Można wybierać na chybił trafił lub przykładnie
rozwiązywać po kolei albo zmierzyć ze wszystkim na raz albo dawkować sobie
przyjemność. Tempo już zależy od czytelników i rzecz jasna od tego jak szybko rozwiążemy
kryminalne szarady. Jak przystało na dobry kryminał liczy się spostrzegawczość,
kojarzenie faktów, a także wiedza i oczywiście analiza dowodów, nawet tych
wydających się mało przydatnych.
Sześćdziesiąt pięć śledczych
łamigłówek i tyle samo kryminalnych opowieści, co za tym idzie tyle samo okazji
by zmierzyć się z ich rozwiązaniem, chociaż tak naprawdę pewnie niejednokrotnie
będzie się do nich wracać. „Corpus Delicti” jest książką tak skonstruowaną, iż
możemy czytać ją w pojedynkę albo też z lektury uczynić grę towarzyską, a
najlepiej wpierw samemu ją poznać i później wykorzystać do zabaw w szerszym gronie.
M. Diane Vogt stworzyła intrygujące historie kryminalne, których finał sami
musimy odnaleźć czyli samodzielnie rozwiązać zagadkę. Raz za razem mierzymy się
z nowymi znakami zapytania, a odpowiedzi wcale nie są tak proste jak mogłoby
się wydawać. Czy rzeczywiście w sześćdziesiąt sekund da się je rozwiązać? To
już sprawa indywidualna i trzeba przyznać autorce, że w żadnym razie nie poszła
na skróty bądź łatwiznę. Z pewnością zadbała o szczegóły i o to byśmy nie tylko
mogli poczuć się jak rasowi detektywi, ale także by sama historia nas
zaintrygowała.
Za możliwość przeczytania