wtorek, 1 kwietnia 2025

Kryminalne łamigłówki

Nowość:

„Corpus Delicti”

M. Diane Vogt

 

Zagadki kryminalne intrygują, a ich wyjaśnienie to interesujący proces. Kto nie chciałby poprowadzić dochodzenia? Lektura kryminałów pozwala zabawić się w detektywa lub przynajmniej śledzić jego pracę. A gdyby tak samemu nim zostać, chociaż na chwilę?

 

Nie lada gratka dla wszystkich nas, którzy czytając lub oglądając kryminalną historię nie tylko podążają za detektywem na ekranie lub w książce, lecz i samemu staramy się dociec prawdy. A gdyby tak dostać kilkadziesiąt zagadek do rozwiązania? Krótszych, dłuższych, ale za każdym razem wymagających skupienia się na zbrodni, występku, przestępstwie? „Corpus Delicti” to właśnie gratka dla kogoś takiego jak my. Z jednej strony mamy lekturę, a z drugiej… możliwość, jaka nie zdarza się zbyt często czyli zabawy w detektywa. Łatwiejsze, trudniejsze, jednak za każdym razem nie obędzie się bez małego śledztwa. Można wybierać na chybił trafił lub przykładnie rozwiązywać po kolei albo zmierzyć ze wszystkim na raz albo dawkować sobie przyjemność. Tempo już zależy od czytelników i rzecz jasna od tego jak szybko rozwiążemy kryminalne szarady. Jak przystało na dobry kryminał liczy się spostrzegawczość, kojarzenie faktów, a także wiedza i oczywiście analiza dowodów, nawet tych wydających się mało przydatnych.

 

Sześćdziesiąt pięć śledczych łamigłówek i tyle samo kryminalnych opowieści, co za tym idzie tyle samo okazji by zmierzyć się z ich rozwiązaniem, chociaż tak naprawdę pewnie niejednokrotnie będzie się do nich wracać. „Corpus Delicti” jest książką tak skonstruowaną, iż możemy czytać ją w pojedynkę albo też z lektury uczynić grę towarzyską, a najlepiej wpierw samemu ją poznać i później wykorzystać do zabaw w szerszym gronie. M. Diane Vogt stworzyła intrygujące historie kryminalne, których finał sami musimy odnaleźć czyli samodzielnie rozwiązać zagadkę. Raz za razem mierzymy się z nowymi znakami zapytania, a odpowiedzi wcale nie są tak proste jak mogłoby się wydawać. Czy rzeczywiście w sześćdziesiąt sekund da się je rozwiązać? To już sprawa indywidualna i trzeba przyznać autorce, że w żadnym razie nie poszła na skróty bądź łatwiznę. Z pewnością zadbała o szczegóły i o to byśmy nie tylko mogli poczuć się jak rasowi detektywi, ale także by sama historia nas zaintrygowała. 


                                                      Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję: