niedziela, 23 grudnia 2012

Nigdy więcej, czyli jak co roku ;)



Jak co roku bitwa z Choinką, kapryśną damą i jej ubieraniem, wygrana.
Oczywiście jak każe świąteczna tradycja 
również musiało paść hasło:
"NIGDY WIĘCEJ" 
tego szaleństwa z lampkami, bombkami i całą resztą ozdób ...
Do następnych Świąt przejdzie mi i od nowa zacznie się zabawa ;)

A na razie krajobraz po bitwie, 
po której trzeba uprzątnąć pozostałości ;)



sobota, 22 grudnia 2012

Ukryta tożsamość

"Jezus z Judenfeldu"
Jan Grzegorczyk


Przeszłość, za tym słowem kryje się się nieskończenie wiele historii, które chociaż miały miejsce kiedyś nie zawsze odeszły w zapomnienie. Nadal tli się we wspomnieniach i przede wszystkim ludziach, niekiedy przypomina się w kolejnych pokoleniach, daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach. Prawda czasu, miejsca i w końcu człowieka, razem dają niezwykłą panoramę tego co było oraz pozostawiło swój ślad, niekiedy piętno, i czeka na na odkrycie. Podróż czasem przynosi niespodzianki, takie, jakie nigdy nie przyszłyby nikomu do głowy. Wiedzie podróżnika w miejsca, gdzie niezwykłe tajemnice tylko czekają na odsłonięcie ...

Zwykły przystanek w drodze do celu, wspaniały widok, zachwyt nad cudem piękna natury i ... okazuje się, że trzeba wszystkie zamierzenia zmodyfikować. Ksiądz Wacław Grosser wcale nie miał w planach dłuższego postoju, w ogóle nie tak miało być, ale jest. Gościna na protestanckiej parafii okazuje się niezwykłym czasem, gdzie przeszłość i teraźniejszość okazują się awersem i rewersem tej samej monety. Spokojne, prowincjonalne, alpejskie miasteczko, wydawałoby się takie z gatunku gdzie diabeł mówi dobranoc, mające w zanadrzu niejedną tajemnicę. Zawierucha wojenna nie ominęła Judenfeldu, a i późniejsza historia mało pasuje do sielankowego pierwszego wrażenia, lecz nie jest to dane dostrzec każdemu. Grosser powoli odkrywa prawdę o miejscu gdzie spędza przymusowe wakacje. Niezwykły kościół jest dopiero początkiem odsłaniania tego co z jednej strony jest na widoku, ale z drugiej skutecznie zamaskowane przed oczyma postronnych. Dlaczego jedno drzewo stało się symbolem godnym umieszczenia go  w świątyni, a drugie wzbudza skrajnie inne emocje? Czyny ojców nie zawsze są powodem do dumy, czasem jednak prawda wygląda inaczej iż się wydawało. Pozory również mylą i to bardzo, nawet przyzwyczajeni do wyznań ludzie nie widzą tego co najważniejsze, a może to człowiek nie potrafi się do końca odkryć? Wacław Grosser w ciągu kilku dni jest świadkiem sporej liczby niecodziennych sytuacji, zagłębia się w przeszłość wielu osób, ale także i własną. Niezrozumienie, kłamstwo, ukrywanie faktów, a nawet własnej tożsamości, wszystko to nie pomaga w ujrzeniu Judenfeld, takim jakim jest w rzeczywistości ... Chociaż co jest prawdą, a co fasadą w imię poprawności politycznej nie zawsze można odgadnąć. Czasem winni okazują się zagubieni w tym co było ich udziałem.

Jan Grzegorczyk w najnowszej książce powrócił do bohatera wcześniejszej trylogii, który jest jedną z głównych postaci w "Jezusie z Judenfeldu". Tłem dla historii jest malownicze miasteczko w austriackich Alpach, które wraz ze swoimi mieszkańcami posiada wiele sekretów. Czytelnikowi dane jest dotarcie do najgłębiej skrywanych tajemnic, ale nie od razu. Autor powoli odkrywa prawdziwe oblicze miejsca i zamieszkujących go ludzi, zanim jednak to nastąpi nieraz trzeba się zmierzyć z pozorami, pod jakimi kryje się rzeczywisty człowiek. Wątki splatają się w opowiadanie, w jakim teraźniejszość z przeszłością tworzą niezwykłą panoramę ludzkich losów oraz motywów ich postępowania.


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. Zysk i S-ka

czwartek, 20 grudnia 2012

Lato zmian

"Upalne lato Marianny"
Katarzyna Zyskowska -Ignaciak


Lato to pora roku, która służy odpoczynkowi, czasem jest granicą pomiędzy tym co było, a tym co dopiero ma nadejść, jest również momentem kiedy dojrzewają plony tego co wcześniej zasiano. Ciepłym dniom często towarzyszą równie gorące uczucia, które długo pozostawały w ukryciu, czasem są one tak gwałtowne jak letnia burza. Pojawiają się nagle, bez uprzedzenia, nie wiadomo skąd, towarzyszy im prawdziwy zalew emocjonalnych doznań i nigdy nie wiadomo jakim będzie życie gdy już przeminą. Ale dopóki trwają nic i nikt nie jest ważne liczy się tu i teraz, a przyszłość jawi się jako spełnienie wszystkich pragnień. Nie ma miejsce na coś pośredniego, wyważonego, są tylko dni wypełnione słońcem lub burzowymi chmurami, aż wreszcie dochodzi do zderzenia dwóch krańcowo różnych emocji, czasem po czymś takim pozostaje tylko wejść na całkiem nową ścieżkę i nie oglądać się za siebie ...

Jak smakuje dojrzałość? Może tak jak chwile spędzane na czytaniu "Niebezpiecznych związków" bądź manifestów w "Wiadomościach literackich"? A może jak marzenia o niedalekiej przyszłości,kiedy wszystko będzie inne niż do tej pory - wielkomiejskie, eleganckie oraz wolne od nakazów i zakazów? Jedno jest pewne już niedługo Marianna nie będzie panienką z dworku, lecz studentką i w końcu zakosztuje tego co tak ją kusi, ale co na razie pozostaje poza jej zasięgiem. Już tygodnie, a nie lata, dzielą ją od rozpoczęcia życia jako dorosłej kobiety, gdzie będą obowiązywały całkiem nowe zasady, pełne wolności i tego o czym do tej pory tylko się czytała. Nim nadejdzie ten moment, przed dziewczyną lato w rodzinnym domu, który wraz z mieszkańcami wydaje się taki przewidywalny i zwykły. Jednak los przygotowuje niespodziankę, ktoś kto wydawał się kimś z całkiem zupełnie innego świata, pojawia się nagle i wszystko zaczyna nabierać o wiele intensywniejszych barw. To co do tej pory było znane jedynie z książek staje się udziałem Marianny: gwałtowne uczucia, zakazany owoc i tajemnica. Inni przestrzegają przed podążaniem za swoimi pragnieniami, ale co jest niewłaściwego w takim postępowaniu? Dlaczego młoda kobieta, stojąca u progu życia, ma postępować tak jak jej matka i babka? Przecież przed nią tyle możliwości, a jedna z nich właśnie jest na wyciągnięcie ręki ... Liczy się każda minuta wspólnie spędzona, każde wymienione spojrzenie i każde wypowiedziane słowo, reszta to tło do tego co już za moment wybuchnie, co do tego nie ma wątpliwości, bo i jak może ktokolwiek je mieć? Gorące, letnie, dni przynoszą tak wiele nieznanych doświadczeń, czasem zupełnie niespodziewanych, okazuje się, że bliscy ludzie również mają sekrety. Szkolne świadectwo dojrzałości Marianna to same celujące oceny z egzaminów, ale czy cenzurka z życiowych przedmiotów będzie równa dobra? Nikt nie ostrzegał, że dorosłość oznacza także gorycz porażki oraz ból, który przychodzi znienacka i zmienia wszystko. W jednym dniu królowa balu, a w drugim ...?

Urocza mazowiecka wieś, dworek jak ze starego zdjęcia, dobrze wykształcona panna i ostatnie tygodnie przed wrześniem tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Elementy jak z czarno-białego filmu starego kina, ale to nie fikcja, a rzeczywistość, jaka podczas czytania okazuje się wcale nie tak odległa. Historia Marianny to wycieczka do świata, zmiecionego nie tylko przez wojenną zawieruchę, lecz i przez upalne dni pewnego lata. Narracja została poprowadzona w trzeciej osobie, czytelnik jednak nie ma wrażenia, że jako obserwator pozbawiany jest niuansów, wprost przeciwnie jest mu dane bardzo głęboko wejść w życie bohaterki i poznać ją. Z jednej strony pewien rozdział jej życia kończy się, z drugiej inny właśnie rozpoczyna się. Dziewczyna przeobraża się w kobietę, przed którą świat stoi otworem, ale i coś już odeszło bezpowrotnie. Może szczęśliwy i bezpieczny świat dzieciństwa został już za nią, lecz stał się także podstawą tego co dopiero przed nią. "Upalne lato" Katarzyna Zyskowskiej - Ignaciak to wspaniała książka, ukazująca dojrzewanie, lecz i zmierzch pewnego stylu życia, do jakiego czuje się sentyment, nawet gdy zna się go jedynie z opowiadań. Jednak autorka nie serwuje czytającym przedwojennej sielanki, ale obraz ze wszystkimi blaskami i cieniami, dostrzegalnymi niekiedy dopiero po czasie ...


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd.MG

środa, 19 grudnia 2012

Stosik przedświąteczny :)

Do Świąt pozostało już niewiele czasu, 
ale zawsze się znajdzie moment na ciekawą lekturę :)


Od góry:

Jan Grzegorczyk "Jezus z Judenfeldu", wyd. Zysk i Duże Ka
Antonio Mendez Matt Baglio "Operacja ARGO", wyd. Prószynski i S-ka oraz dlaLejdis.pl
Anna Grabowska "Stokrotki w deszczu", wyd. Prószyński i S-ka oraz dlaLejdis.pl
Katarzyna Bonda "Florystka", wyd. Videograf
Anna Głomb "Śmierciowisko", wyd. Videograf

Dziękuję :) 


Przypominam o konkursie:

 szczegóły tutaj


 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Oblicze prawdy

"Trzy twarze Ewy"
Barbara Freethy


Niewinność ma kolor biały, wina jest czarna, a jaką barwę ma zdrada? Może taką jak ból rozczarowania, straconych złudzeń i zerwanych więzów? Świat czarno-biały, namalowany wyraźną kreską pozwala łatwo podzielić ludzi na tych dobrych i na tych złych, nie ma miejsca na nic pośredniego. Wiara pozwala wiele znieść i dawać nadzieję na lepszy czas, taki w jakim zatriumfuje prawda, a kłamstwa zostaną napiętnowane. W coś trzeba wierzyć, szczególnie kiedy wszyscy wkoło wskazują na niezbite dowody i fakty, chociaż czy na prawdę są takimi? Przecież mogło dojść do pomyłki, błędnej oceny wydarzeń albo nie wszystko jeszcze zostało ujawnione. Nie można stracić zaufania, bo co pozostanie ludziom, którzy nie mają już niczego innego po za tym?

Zatoka Aniołów zawsze dawała schronienie tym, którzy go potrzebowali, nawet gdy jeszcze tak się nazywała. Kiedyś rozbitkowie z "Gabrielli" znaleźli w niej swoją życiową przystań, teraz rodziny ich potomków chronią się w tym miejscu kiedy życie pokazuje im swoją gorszą stronę. Briannę do tej pory z anielskim miasteczkiem wiązał jedynie mąż, a raczej wspomnienia krótkiego uczucia jakie dał im zaznać los. Teraz stoi nad grobem człowieka, który ostatnie kilka lat życia spędził za więziennymi kratami. Jego niewinność jest bezsprzeczna, ale wyrok sądu mówił coś odwrotnego, gdy wreszcie miał rozpocząć się nowy etap życia, wszystko skończyło się. Śmierć, jej nie było w scenariuszu wspólnego życia Brianny i Dereka, tak samo jak oskarżenia, procesu, więzienia i zostania wdową. Jednak to wszystko było udziałem tej dwójki, a teraz pozostała jedynie dalsza walka o oczyszczenia imienia człowieka, który już sam się nie upomni o swój honor. Pięć lat temu nawet najbliższy przyjaciel zdradził, oskarżał, zamiast bronić! Ale może to tylko jedna strona medalu? Kiedy się kocha nie dostrzega się wad, lecz czy tak było w przypadku Dereka? Jason znał go od dziecka, był jego przyjacielem, ale miał i ma całkiem odmienne zdanie w tym temacie. Mylił się kiedyś i teraz również, czy może to on ma rację? Co faktycznie wydarzyło się pięć lat temu i jak to wpłynie na relacje dwojga ludzi stojących po przeciwnych stronach barykady? Jedno spotkanie sprzed lat może być początkiem czegoś nowego w życiu tej dwójki? Podstawą byłyby ruiny z czyiś marzeń i Z pokładanego zaufania w drugim człowieku, a to niełatwa podstawa wzajemnych stosunków. Kiedy serce podpowiada jedno, rozum drugie, a intuicja milczy, co wybrać - przeszłość, przyszłość czy wyjaśnienie tajemnicy sprzed lat, która jak nigdy dotąd wydaje się na wyciągnięcie ręki? Czasem faktycznie lustro może powiedzieć prawdę, lecz również pokazać to czego nie chciałoby się widzieć ... Prawda nie zawsze jest prosta i jednoznaczna, ale czasem pozwala odciąć się od iluzji, chociaż ceną jest ból ... Gdy przychodzi do ostatecznego odkrycia sekretu Anioły zawsze służą pomocą, w końcu kiedyś uratowały ofiary morskiego dramatu, a teraz ich rolą jest pomoc ich potomkom - rozbitkom z życiowego żywiołu.

"Trzy twarze Ewy" to historia kilku mieszkańców Zatoki Aniołów, których życiowe drogi skrzyżowały się w małym i sielskim miasteczku, w momencie kiedy ich życie nie było ani spokojne, ani tym bardziej idylliczne. Trzecia wizyta w tym miejscu nie jest przewidywalna i nudna. Autorka splotła losy już poznanych postaci z całkowicie nowymi oraz historią "Gabrielli". Tym razem czytelnik wraz z bohaterami ma do rozwiązania zagadkę związaną z ofiarami dramatu sprzed ponad stu lat oraz tych jak najbardziej teraźniejszych. Anielska pomoc, jak zawsze w tym miejscu, jest na porządku dziennym, lecz nie wysuwa się na plan pierwszy, jest tylko uzupełnieniem opowieści w jakie głównym motywem jest prawdziwe oblicze bliskiego człowieka. Pomiędzy faktem rzeczywistym i tym w jakie się wierzy istnieje obszar kłamstw, niedomówień, masek i ukrywania tego co najważniejsze dla dobra innych.




 
Książkę przeczytałam 
                               dzięki uprzejmości  
                                        wyd. BIS




niedziela, 16 grudnia 2012

Po drugiej stronie

"Sen i śmierć"
A. J. Kazinski


Czym jest dusza? Istotą człowieczeństwa, tym co nas określa czy czymś nieokreślonym co stanowi największą zagadką ludzkości? Może wcale nie jest taka unikatowa i stanowi tylko pragnienie wyróżnienia gatunku homo sapiens nad innymi? Waży 21 gram? Ciało jest śmiertelne, dusza nie, więc co się z nią dzieje po śmierci człowieka? Wraca wraz z narodzinami w kolejnym ciele, zachowując świadomość wcześniejszych doświadczeń? Jak odpowiedzieć na te wszystkie pytania?

Porażka ... Można tak nazwać śmierć człowieka? Ale jeżeli jej się nie umiało zapobiec to jak określić taką sytuację? Niels Bentzon nieraz ratował ludzkie życie, jako negocjator stawał na pierwszej linii, jego zadanie zawsze miało jeden cel - uratować tego kto był zdecydowany by odebrać sobie to co najcenniejsze. Każde słowo, które zostaje wypowiedziane w takim momencie, liczy się tysiackrotnie, wystarczy moment nieuwagi, a śmierć zbiera swój plon. Co popycha ludzi by targnęli się na swoje życie? Powodów jest nieskończenie wiele, ale w danym momencie liczy się tylko jeden, ten konkretny. Co jednak kiedy samobójstwo okazuje się morderstwem? Skok z mostu był powodem śmierci Dicte, lecz sekcja odkrywa, że niedawno kobieta utopiła się, lecz ktoś przywrócił ją do życia. Co faktycznie kryje się za śmiercią słynnej duńskiej primabaleriny? Świat gwiazdy okazuje się o wiele bardziej mroczny niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, ale czy tam należy szukać przyczyn ostatnich wydarzeń? A co z osobą, której słowa dopełniły dramatu na moście? Kim ona była dla Dicte?
Sen daje odpoczynek, chwile kiedy umysł odrywa się od problemów, co jednak kiedy go brak albo przynosi on ze sobą dawne koszmary? Dla jednych śmierć wydaje się końcem, dla innych początkiem czegoś nowego, ale są też i ci, szukający w niej rozwiązania tajemnic, jakie naznaczyły ich życie. Jak daleko można posunąć się by odkryć to co wydarzyło się w przeszłości? Żadna granica nie jest w stanie powstrzymać tego, kto żąda odpowiedzi od tych, którzy już odeszli, bo żywi nie są w stanie jej mu udzielić. Jedno wydarzenie może zaważyć na życiu człowieka, tak, że wraca do niego raz za razem, nie dając spokoju. Niels Bentzon musi odnaleźć człowieka, dla jakieego śmierć człowieka jest tylko metodą do uzyskania informacji, kolejny jego cel to osoba bliska negocjatorowi. Teraz liczy się każda minuta, ostateczna rozgrywka weszła w fazę końcową ... Czasem wiedza okazuje się większym przekleństwem niż jej brak ...

"Sen i śmierć" to kryminał, w jakim splata się zbrodnia z odwiecznym pytaniem co dzieje się człowiekiem gdy serce przestaje bić? Sensacyjny motyw sięga głęboko w ludzką duszę, granica pomiędzy normalnością, a szaleństwem jest bardzo cienka, czasem wchodzi się w świat koszmarów i obłędów dobrowolnie, ale gdzieś po drodze traci się z oczu kierunek i cel. Od tego momentu już tylko krok dzieli od zatracenia. Zbrodnia pozostaje nią bez względu na to w czym tkwi jej źródło, bo czyż można usprawiedliwiać odebranie życia komuś w imię własnych lęków? Duet pisarski A. J. Kazinski wykreował niezwykłą historię kryminalną, w jakiej suspens i wiara tworzą nastrój niepokoju oraz uczucia, że coś niezwykle istotnego wciąż umyka, a od czego już krok do odkrycia tajemnicy. Od pierwszej do ostatniej strony czytelnik podąża za głównymi bohaterami, z jednej strony towarzyszy im w tropieniu zbrodniarza, z drugiej w najbardziej osobistych dylematach. Czy uda się ująć mordercę i jakim kosztem? A co potem? Żyć tak jakby się nic nie stało czy doceniać to czego się jest uczestnikiem?



Dziękuję za możliwość przeczytania książki  

sobota, 15 grudnia 2012

Pod znakiem feniksa

"Misja Feniks"
Ewa Karwan - Jastrzębska


A wszystko to przez kota, antykwariat i podwójną ciekawość!! Gdyby nie te elementy wszystko podążyłoby utartą ścieżką, która może i nie należy do zbyt nudnych, ale jak do tej pory takie wydarzenia nie miały na niej miejsca. Spokojna, jak dotąd, okolica nie dostarczała swoim mieszkańcom zbyt wielu atrakcji, jedynie pewien lokal dawał trochę emocji - w postaci zakładów jak długo firma, urzędująca w nim będzie istnieć. Pech, fatum, a może jedynie zbieg okoliczności sprawia, że lokatorzy często zmieniają się, więc kolejny budzi tylko lekkie zaciekawienie, chociaż niektórzy przyglądają mu się z większym zainteresowaniem.

Julka i Julek są jak ogień i woda, różni, a jednocześnie prawie identyczni, jak to bliźnięta, jedno mają wspólne - ogromną ciekawość, raz lepiej, raz gorzej, maskowaną. Nic w ich otoczeniu nie umknie ich czujnym oczom, ale to co ich czeka ma swoje początki o wiele dalej. Kradzież słynnego obrazu, który właśnie był poddawany renowacji jest interesującą sprawą, szczególnie, że płótno ukrywa pod wierzchnią warstwą jeszcze jedną ... Informacja wzbudza zainteresowanie, ale coś na własnym podwórku bardziej zaprząta uwagę bliźniaków - w pechowym lokalu otwarto antykwariat. Przyciąga on rodzeństwo do tego miejsca, pierwsza wizyta wiąże się z dużą niespodzianką, książki mogą kryć więcej niż można się spodziewać, szczególnie gdy znajdą się w wyjątkowych rękach. Antykwariusz Aureliusz niejedną tajemnicę skrywa, podobnie jak przedmioty, jakie zgromadził w swoim sklepie, może dlatego pewien nieznajomy interesuje się starszym panem? Julka i Julek nie zamierzają stać z boku i jedynie patrzeć na rozwój wydarzeń z pozycji obserwatora, znaleziony przez nich pierścień również zdaje się mieć związek i ze spotkanym w parku mężczyzną i z Aureliuszem. Jednak nawet nie wyobrażają sobie co ich czeka w najbliższej przyszłości, zostanie im powierzona misja, a drogą do niej będzie pejzaż z Florencją ... Renesansowy malarz w swoim dziele nie tylko zawarł czar pięknego miasta, ale o wiele większą tajemnicę, przez lata była ona bezpieczna, lecz podczas renowacji została narażona na odkrycie. Czy można sekret, liczący  sobie kilkaset lat, ochronić przed tajemnym bractwem? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa kot oraz Julka z Julkiem? Florenckie zaułki kryją wiele zagadek, ale i przygód, szczególnie gdy towarzyszy im niespodziewana podróż w czasy Medyceuszy, alchemików i stowarzyszenia, chcącego przejąć tajemnicę nieśmiertelności ...

"Misja Feniks" to pierwsza książka serii "Wyjątkowi", skierowana jest ona do młodszego czytelnika, bohaterami jest nastoletnie rodzeństwo, ale i starsi, sięgając po tę historię, nie poczują się zawiedzeni. Autorka postawiła na przygodę i tej faktycznie jest dużo, ale podano ją w odpowiednim tempie i z ciekawym motywem głównym, tak, że akcja i historia uzupełniają się wzajemnie. Trzeba również przyznać, że intryga jest dobrze przemyślana, a co za tym idzie nuda nie grozi podczas czytania. Postacie zapowiadają interesujące kolejne perypetie, a jeżeli będą w podobnym klimacie, lektura będzie więcej niż intrygująca. 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                 wydawnictwu Egmont





piątek, 14 grudnia 2012

Spadek, kot i inne kłopoty

"Nie licząc kota 
czyli kolejna historia miłosna"
Kasia Bulicz - Kasprzak


Wcale nie kolejna, a nawet nie następna, po prostu historia jakie wiele z nas lubi, chociaż nie zawsze o tym głośno mówi. A kot na dokładkę to jak wisienka na torcie i to z kategorii tych z niespodzianką.

Jakoś utarło się, że opowieści o uczuciach oraz te, które nawet delikatnie o nie "zahaczają" z góry mają naklejaną łatkę tych gorszych lub lekkich, łatwych i przyjemnych, jakie czyta się jedynie dla relaksu, bo inaczej nie wypada. Wszak nie są z "górnej" półki, nie niosą w sobie nic, poza kilkoma chwilami rozrywki lub wzruszeń, a to nie jest ani wyrafinowane, ani to co czym powinno się zachwycać. No i jakoś po takich rozmyślaniach, tak "przypadkiem", trafia kolejna historia miłosna pod strzechy, gonty i inne pokrycia dachowe. Scenariusz wydaje się ten sam co zwykle, lecz gdy zawiera koci dodatek to niczego nie można być pewnym, bo jak wiadomo ten typ tak ma, że chadza własnymi ścieżkami i z przewidywalnego rozwoju akcji wychodzi bardziej niespodziewany obraz. No, ale do rzeczy ...

Pobudka głęboką nocą, godzina czwarta nad ranem taką jest na pewno, nie należy do przyjemnych momentów, a gdy jej autorką jest jeszcze "kochana" rodzicielka to już dzień zapowiada się o wiele mniej radośnie. Wszelkie argumenty o tak barbarzyńskiej porze nie robią wrażenia na obu stronach, nawet gdy dotyczą spraw ostatecznych typu pogrzeb mało lubianego członka rodziny. Jednak od pewnych rzeczy nie można uciec, trzeba stawić im czoła, nawet pod szyldem "jadę, bo muszę, a spadek to dobry powód tej wycieczki"!

Resztę recenzji można przeczytać tutaj



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

wtorek, 11 grudnia 2012

Stosik na zimne dni ;)

Kolejna porcja lektur na zimowe dni 
i oczekiwanie na ciepłe dni ;)


Od góry:
"Ostatnia spowiedź" Nina Reichtert, wyd. Novae Res
"Niebezpieczna gra" Mari Jungstedt, Zbrodnia w Bibliotece i wyd. Bellona
"Darkar" Dariusz Doliński, od Autora
"Vidimus" Irek Łaniewski, WFW
"Układanka" Aśka Wiśniewska, WFW

Kilka ciekawych informacji:

 
 









poniedziałek, 10 grudnia 2012

Bo w życiu najwajżniejsze jest ...

"Życie jest krótkie, 
a pożądanie nie ma końca"
Patrick Lapeyre


Życie przemija szybko, czasem są w nim takie chwile, do których wraca się wciąż, raz za razem, a gdy wydaje się, że już odeszły w zapomnienie wystarczy jednak nic nie znaczące wydarzenie by powróciły z całą siłą. Jak żyć z tym co wraca, jednocześnie dając chwile szczęścia i długie dni pustki? Starać się zapomnieć czy wprost przeciwnie przechowywać w pamięci i mieć nadzieję na ich powrót? Dzień za dniem trwanie w zawieszeniu pomiędzy tym co było i może jeszcze będzie, a życie biegnie dalej i nie ma taryfy ulgowej dla nikogo. Aż wreszcie nadchodzi upragniony sygnał i znowu jest się na karuzeli zwanej miłością ...
Czym jest miłość? Uczuciem najważniejszym i najpiękniejszym, jakie człowiek może doświadczyć w życiu czy jednym z wielu jakie jest mu dane odczuć? Może życie jest za krótkie by skupiać się tylko na jednym z jego elementów? Przecież tyle jest do zobaczenia, przeżycia i zakosztowania ...

Bleriot wie co to zauroczenie, chwilowe, krótkie, przemijające,takie o jakim się szybko zapomina, nawet wtedy gdy druga strona jest ciągle obecna tuż obok. Po prostu coś mało istotnego zmieniło się w stałą część egzystencji, niczym nie przeszkadzającym w codziennym planie dnia. Oczywiście wszystko ma swój koniec, także i pozorny porządek życiowy, nagle okazuje się, że to co wydawało się stałe już nie wystarcza. Pojawia się błysk czegoś niespodziewanego, niewyobrażalnego, chociaż tak to wygląda dopiero we wspomnieniach, jednak od tego momentu nie ma już ucieczki od niej - Nory. Wszystko zmienia się i nic nie jest takie jak było, całkiem nowy kierunek otwiera się, taki na jaki nie czekało się ... Nora daje to czego Bleriot nie oczekiwał w swoim życiu, a może odwrotnie to nie on jest biorcą a dawcą? Jaką rolę odegra nowo poznana w przewidywalnej życiowej drodze mężczyzny? Łatwo ulec urokowi chwili, lecz czy warto ryzykować tym co już się osiągnęło? Przecież życie jest zbyt krótkie, a pożądanie ...  no właśnie czym jest? Nie tylko Bleriot pozostaje pod urokiem niezwykłej Nory i nie on jedyny odczuwa jej wpływ na swoje życie. Dlaczego nawet po latach wspomnienia o niej są tak silne, że ludzie je odczuwający kierują się nimi?

Miłość, pożądanie, Nora, trzy elementy dające trojgu ludzi niezapomniane emocje, takie które odciskają swoją obecność, są jedynie śladem czy piętnem?

Książka Patricka Lapeyre`a zwraca uwagę tytułem, wydającym się zdradzać dużo z treści, lecz czy tak jest na pewno? Może jest całkiem odwrotnie. Opowieść o toksycznych uczuciach? A może wprost przeciwnie? O Miłości znanej z marzeń i gdy wreszcie ona przychodzi jest się w stanie dla niej zrobić wszystko. W zamian ona daje przejażdżkę do świata w jakim liczą się tylko chwile, dające szczęście, a poza nimi nie ma nic, a nikt. Pytanie nasuwa się samo - warto ryzykować to co się osiągnęło tylko dla kilku niezwykłych momentów? Co z ludźmi ważnymi do tej pory, oni nie liczą się w ostatecznym rozrachunku? "Życie jest krótkie, a pożądanie nie ma końca" nie jest lekturą dla relaksu, którą czyta się mimochodem i zapomina szybko po jej zakończeniu. Wprost przeciwnie, historia wielokątu uczuciowego zmusza, tym co przedstawia, do zastanowienia się nad słowem miłość i czym ona jest w życiu.




Za możliwość przeczytanie książki    dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. Replika



niedziela, 9 grudnia 2012

Konkurs grudniowy

Zimowa aura za oknem sprzyja lekturze, 
szczególnie takiej, przy której nuda nie grozi.

Zapraszam więc do wzięcia udziału w Konkursie Grudniowym :)

Nagrodą jest egzemplarz książki Agnieszki Lingas - Łoniewskiej
"Zakład o  miłość" z autografem Autorki



 Zadanie konkursowe:

Można założyć się o uczucie? 
Jakie jest wasze zdanie w tym temacie?
Czym uzasadnilibyście twierdzącą lub negatywną odpowiedź?

Napiszcie swoje zdanie w komentarzach 



Czas trwania konkursu: 
09.12.2012 - 31.12.2012





Zapraszam :)

sobota, 8 grudnia 2012

Nibylandia w nowej odsłonie ;)

"Chłopcy"
Jakub Ćwiek


Pamiętacie historię Piotrusia Pana i jego zagubionych chłopców oraz Dzwoneczka? Nibylandia była ich domem i schronieniem przed światem zewnętrznym, miejscem gdzie bawili się, przeżywali przygody no i walczyli z kapitanem Hookiem i jego piratami. Na opowieści Jamesa M. Barrie`go wychowują się kolejne pokolenia, kogo nie zauroczył zawadiacki Piotruś, urocza Dzwoneczek i grupa dzieciaków, która za swoim przywódcą pójdzie w ogień? Jednak lata mijają, opowieść Pana Barriego`go powoli pokrywa się kurzem, czekając aż kolejna generacja sięgnie po nią w poszukiwaniu niezwykłych przygód. Wcześniejsi jej czytelnicy zaczynają kojarzyć Pana P. raczej z syndromem wiecznego chłopca niż baśniową postacią, w końcu każdy kiedyś staje się dorosłym, a przynajmniej większość. A co by było gdyby ... gdyby zagubieni chłopcy odnaleźli się? Ale zamiast w bajkowej Nibylandii, w całkiem innych realiach, takich bardziej ... znajomych?

Nibylandii jest wiele, może nawet tyle ile zagubionych dzieci, ale przecież nic nie stoi w miejscu, nawet gdy wskazówki zegara zatrzymały się na zawsze, czas nadal gdzieś pędzi. Lata mijają, lecz najwierniejsi przyjaciele pozostają nimi, więzy prawdziwej przyjaźni są takie same także obecnie kiedy towarzyszy im zapach benzyny i ryk motorów. Milczek, Kędzior, Bliźniaki, Kruszyna i Stalówka polegają na sobie tak jak kiedyś, a może jeszcze bardziej, łączy ich specyficzne poczucie braterstwa oraz bajkowa przeszłość, chociaż ta ostatnia wcale aż tak daleko nie odeszła. Gang Zagubionych Chłopców bawi się równie dobrze jak kiedyś, a nawet lepiej, bo jakiemu chłopcu nie przypadłaby do gustu zabawka w postaci potężnego motocykla i towarzystwa podobnych sobie towarzyszy? Przygody, piękne kobiety, niebezpieczne spotkania i ryzyko podczas przepraw Skrótem daje to czym kiedyś były potyczki z Hookiem. Oczywiście życie jest o wiele bardziej złożone, szczególnie, że często pojawiają się w nim postacie, z którymi najlepiej "rozmawia się" przy pomocy pistoletu i noża. Chłopcy zawsze wiedzieli na czym polega dobra zabawa, a z wiekiem "jedynie" poszerzyli jej granice, chociaż granice brzmią dziwnie, bo ograniczenia dobre się dla innych, a nie dla tych, którzy nawet ich nie zauważają jadąc na swoich harleyach.
Czy w normalnym świecie jest miejsce dla takich osobników? Jakich na pewno nie można opisać słowem wzorowych obywatel, ale kto by się tym przejmował, gdy do załatwienia jest następny interes, a kolejne szczury już szykują się do ataku na nieświadomych niczego ludzi. Nagłe uderzenie jest zawsze najlepszą obroną, a pomoc słabszym jest czymś oczywistym, chociaż ich wykonanie odbywa się przy okrzyku BANGARANG i wymianą ciosów w tle. Przecież nauki odpowiedniego zachowania wpajane przez Dzwoneczka do czegoś zobowiązują i na pewno znajdują pożyteczne zastosowanie, nawet gdy trzeba używać łez by by wspomnienia nie komplikowały życia innym. Jednak coś wisi w powietrzu i nie jest to cień odcięty przez Piotrusia Pana, tylko w takim razie co, a może kto? Nibylandia pozostała daleko, lecz jej druga wersja jest nadal schronieniem dla zagubionych dusz, przeszłość nie daje o sobie zapomnieć nawet gdy ma się do pomocy eliksir wymazujący z pamięci to co niewygodne ...

Piotruś Pan odszedł, zostawił swój cień za sobą i odpłynął, ale dokąd? Może na kraniec świata, a może wcale nie, pozostali jednak chłopcy, zagubieni, lecz czy zgubieni? 

Jak mogłoby wyglądać dokończenie historii kompanii, jakiej początek dał pewien chłopiec, który nie chciał dorosnąć? Na to pytanie jeszcze niedawno miałam zupełnie inną odpowiedź, lecz ... czasem okazuje się, że może być ona całkowicie odmienna, taka trochę na miarę czasów, a raczej bardziej niespodziewana niż można by przypuszczać. Zagubieni Chłopcy jako gang i to pod wodzą słodkiego Dzwoneczka? Dlaczego nie? Pomysł świetny na rozwinięcie tematu, w jakim wydawałoby się, że tylko pozostało miejsce na dwie rzeczy: dorośnięcie i pozostawienia dzieciństwa za sobą. A gdyby tak to co najlepsze w jednej historii połączyć z czymś zupełnie z innej bajki? To nie śniło filozofom, lecz komuś innemu i owszem przyszło na myśl, a wynikiem tego są "Chłopcy". Milczek, Kędzior, Kruszyna, Stalówka, Pierwszy i Drugi w całkiem nowym wydaniu i pod wodzą Dzwoneczka pokazują się od zupełnie innej strony, takiej z dorosłej półki, chociaż urok pozostał ten sam. Niedojrzali dorośli czy dorośli, którzy nie chcieli zapomnieć o dzieciach w sobie? Dwa w jednym? Jakub Ćwiek przedstawił swoją wizję dalszych losów kompanów Piotrusia Pana, może czasem nakreślonych dość mocną kreską, ale czy pastelowe barwy lub korporacyjne mundurki oddałaby to co w nich urzekało gdy byli jeszcze mieszkańcami wyspy o nazwie Nibylandia? To już nie urocze maluchy, lecz w takim kto? Na to pytanie trzeba sobie samemu odpowiedzieć, Jakub Ćwiek daje intrygującą zagadkę do rozwikłania.
Jeszcze jedno zwraca uwagę i to zaraz na początku - okładka, trudno jej nie zauważyć, a nawet nie poczuć. Obwoluta jest zapowiedzią dla czytelnika na to na co powinien przygotować się podczas czytania, ilustracje w środku pomagają przenieść się do nowej Nibylandii, przeznaczonej raczej do starszych, którzy kiedyś byli zagubionymi, niekoniecznie chłopcami, a może nawet są nimi do tej pory ...

Oczywiście "Nibylandie różnią się bardzo od siebie", ale właśnie w tym ich magia i czar, podobnie jak "Chłopców" ... Dawni wielbiciele nibylandzkich przygód mają okazję powrócić do swoich starych przyjaciół, a reszta poznać niezwykłą kompanię.



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję

piątek, 7 grudnia 2012

Tak blisko, tak daleko

"Jestem blisko"
Lucyna Olejniczak


Można być blisko i nie dostrzec gdy ktoś wzywa on pomocy, wystarczy zasugerować się tym co mówią inni i spoglądać nie w tym kierunku co trzeba. Być blisko, a jednak zbyt daleko by pomóc ...


Prawda czasem jest na wyciągnięcie ręki, ale sięgnięcie po nią nie jest łatwe, po pierwsze warto zaufać intuicji, a po drugie szukać jej, nawet kiedy wydaje się, że wszystko zawiodło. Pozory mylą, a błędy mogą kosztować więcej niż można by przypuszczać.

Wakacje wśród przyjaciół, wypoczynek, zwiedzanie i spełnienie marzenia, po prostu urlop do jakiego przygotowywało się długo. Nic więcej i nic mniej. Plan jak najbardziej realny do wykonania, szczególnie, że nic zapowiada jakichkolwiek przeszkód, oczywiście do momentu gdy się pojawią ... Jednak małe zamieszanie na początku podróży przecież jeszcze o niczym nie świadczy,  pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, a nawet gdy można to przecież pamięć bywa zawodna. Jednak pierwsze koty za płoty, irlandzka ziemia czeka na gości z Polski by podarować im miłe chwile, niezapomniane zresztą też ...

Pozostała część recenzji do przeczytania tutaj


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

czwartek, 6 grudnia 2012

Wyniki konkursu listopadowego




Konkurs listopadowy zakończył się, 
dziękuję Wszystkim za wzięcie udziału w nim. 

Zadaniem konkursowym była wypowiedź w temacie:

 Jaki typ bohaterów / bohaterek najbardziej lubicie i dlaczego, 
a może coś Was szczególnie irytuje w literackich postaciach? 
 
Każda odpowiedź była ciekawa, wybranie jednej było bardzo trudne ...

Zwycięzca jest ... :
 
Jasmine
 
Gratuluję :)
 
A już niedługo kolejny konkurs,
również nagrodą będzie 
książka z autografem autorki
Agnieszki Lingas - Łoniewskiej  ;)
 
 
 



wtorek, 4 grudnia 2012

Stosik grudniowy

Grudzień zawitał, stosik ciekawych lektur
również się zgromadził w ciągu ostatnich dni  :)

A z okazji imienin Barbary i Barbórki
najlepsze życzenia :D


Od góry:
Tomasz Białkowski "Kłamca", dlaLejdis.pl  oraz wyd. Szara Godzina
Mikołaj Milcke "Gej w wielkim mieście", polscyautorzy.pl oraz wyd. Dobra Literatura
Paweł Skawiński "Gdy nie nadejdzie jutro", polscyautorzy.pl oraz wyd. Dobra Literatura
Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna słońca", polscyautorzy.pl oraz wyd.MG



Od dołu:
A. J. Kazinski "Sen i śmierć", księgarnia Matras oraz wyd. Amber
Gabriela Gargaś "W plątaninie uczuć", wyd. Feeria
Barbara Freethy "Trzy twarze Ewy",wyd. Bis

niedziela, 2 grudnia 2012

Tajemnica z krypty

"Skarb wilkołaka"
Jakub Nowak


Przeszłość kryje w sobie wiele zagadek i tajemnic, jedne są znane i wielu spędza sen z powiek ich rozwiązanie, istnienia innych nikt się nie domyśla, bo wiedza o nich zaginęła gdzieś w dziejowych odmętach. Czasem przypadek sprawia, że po stuleciach "uśpienia" sekret ponownie wychodzi na światło dzienne i to w momencie gdy nikt nie wydaje się na to przygotowany. Wszystko co z nim związane zostało dawno zapomniane, a na zdobywanie wiadomości czasu zbytnio nie ma, szczególnie, że to co ze sobą przynosi wzbudza wiele kontrowersji. Szybko też rodzi się pytanie czy to splot okoliczności zaistniał czy wprost przeciwnie zadziałało coś zupełnie innego. Jeżeli tak długo "coś" pozostawało w ukryciu, może był istotny  powód takiego stanu?

Klasztor to nie jest miejsce gdzie Andrzej i Krzysztof czuliby się na swoim miejscu, ale gdy z pracą krucho nie ma co narzekać. Właściwie zakonnicy nie przeszkadzają młodym architektom, a zajęcie może i nie jest zbyt ciekawe, lecz bardziej dotkliwie odczuwalny jest brak rozrywek, przynajmniej do czasu. Krzyk, a raczej wycie stawia na nogi wszystkich mieszkańców klasztornego kompleksu. Nikt nie chce przyznać się, że jest autorem tego dość niecodziennego żartu, a może to jakieś zabłąkane zwierzę dostało się do piwnic? Kolejny dzień przynosi odkrycie, jakie mogłoby być niepokojące gdyby nie patrzeć na nie logicznie, w końcu kościelna krypta ze szczątkami dawnych mnichów nie stanowi żadnego zagrożenia. Pojawia się tylko jedno zastrzeżenie - kto ośmiela się wykorzystywać zmarłych do niepokojenia żywych i dlaczego właśnie teraz? Odpowiedź mogła kryć się na dziwnym obrazie, ale znika on szybko, a klasztorne mury stają się świadkami kolejnych dziwnych wydarzeń. Piekielne wycie zaczyna się powtarzać co noc, a dzień przynosi makabryczne "niespodzianki", czyżby podziemna krypta była czymś więcej niż wydawało się na początku? Co tak naprawdę kryje jej wnętrze i jaki ma to związek z nocnymi koszmarami Krzysztofa? Archeolodzy przecież prowadzili badania i niczego nie odkryli w tym miejscu, ale może to nie był odpowiedni moment? Jeden z naukowców ma własną teorię, jeśli się potwierdzi się to będzie przełomem w nauce, lecz nadal pozostaje sprawa tego co dzieje się w nocy. Jednak "coś" daje o sobie znać, chociaż wydaje się niemożliwe by było prawdą ... Zbiorowe halucynacje, opętanie albo ...? Uwierzyć w to co się widzi trudno, ale czy jest inne wytłumaczenie? Przeszłość kryje wiele niewiadomych, a jedna z nich wiąże się z czasami kiedy państwo Polskie było dopiero u swego zarania ...

Powiązanie współczesnej Polski i historii, sięgającej do czasów pierwszych Piastów, niezbyt często gości na łamach książek. Okazuje się jednak, że można z tych dwóch przedziałów czasowych spleść interesującą opowieść, gdzie spotyka się przeszłość z teraźniejszością. Czytelnik jednocześnie wraz bohaterami rozwiązuje zagadkę, kryjącą się w murach starej krypty oraz to co wydarzyło się prawie tysiąc lat wcześniej i nie pozostaje bez echa obecnie. Tytułowy "Skarb wilkołaka" to coś więcej niż można się spodziewać, lecz odkrycie tego jest jednym z elementów intrygi, składającej się z wielu detali.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd.  NOVAE RES







sobota, 1 grudnia 2012

Podsumowanie listopada

Zawitał grudzień czas więc podsumować miesiąc listopad: 
17 opublikowanych recenzji i 20 przeczytanych książek.

Lista recenzji:

"Ukryty człowiek" Charles Cumming, recenzja
"Portret sziega" Daniel Silva, recenzja
"Równowaga" Paweł Leśniak, recenzja
"Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, recenzja
"Na Cienistej Plaży", Barbara Freethy, recenzja
"Seks na księżycu" Ben Mezrich, recenzja
"Kamyk" Joanna Jodelka, recenzja
"Zima w Siedlisku" Janusz Majewski, recenzja
"Mam na imię Księżniczka" Sara Bladel, recenzja
"Dolina Zabójców" Leo Kessler, recenzja
"Czy bylo warto? Odyseja dżinsowych Kolumbów", Liliana Arkuszewska, recenzja
"One za tym stoją" Aleksandra Boćkowska, recenzja
"Sejf" Tomasz Sekielski, recenzja
"Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs, recenzja
"Dym i lustra" Neil Gaiman, recenzja
"Skandalista" Nicole Cornick, recenzja
"Pan Whicher w Warszawie" Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Tomasz Bochiński, recenzja

czwartek, 29 listopada 2012

Angielski detektyw w warszawskich zaułkach

"Pan Whicher w Warszawie"
Agnieszka Chodkowska-Gyurics,
Tomasz Bochiński


Warszawa początku lat sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku mało kojarzy się z sensacją, raczej bardziej z historią i polityką. W końcu rok tysiąc osiemset sześćdziesiąty trzeci jest pamiętany jako data powstania styczniowego, ale w cieniu wielkich wydarzeń toczyło się życie, z mniej lub bardziej codziennymi sprawami. Wizyta Anglika w Warszawie nie jest niczym niezwykłym, nawet jeżeli jest detektywem  i to pracującym dla Scotland Yardu, może to niecodzienne, ale jak najbardziej możliwe. Trochę inaczej sytuacja zaczyna się przedstawiać gdy jego osoba pojawia się w kontekście pomocy udzielanej carskiej policji. Jakie zadanie stoi przed londyńską gwiazdą? Dotąd angielski detektyw słynął z rozwiązywania zagadek kryminalnych, ale czy i teraz w tym kierunku będzie podążał? A może jego umiejętności mają pomóc w tropieniu nie przestępców, a całkiem innych kręgów "podejrzanych"?

Warszawa to nie Londyn, a carskiej policji daleko do Scotland Yardu, chociaż co do tego drugiego naczelnik Teodor Fiodorowicz Tuchołka ma całkowicie odmienne zdanie. W końcu po co ktoś obcy ma się pętać po jego terenie i wściubać nos tam gdzie nie powinien? Odmiennie widzi to Mikołaj Czernyszewski, od kogo najlepiej uczyć się najlepszych metod pracy jak nie od najlepszego fachowca w tym zawodzie? Szczególnie, że ostatnio coś niepokojącego dzieje się w warszawskich zaułkach, a trudno kolejne znalezione ciała uznać za "dzieło" przypadkowych zbrodniarzy. Jednak te wydarzenia mało interesują carskich zwierzchników policji, inna nagląca sprawa jest priorytetem - zaginięcie arystokratki rosyjskiej i krewnej cara jednocześnie. Od "zniknięcia" minęło już trochę czasu, lecz efektów dochodzenia brak, za to krąży wiele domysłów i plotek. Większość opinii jest jednoznaczna - stoi za tym historia prawda prawie tak stara jak świat, ale Jonathan Whicher ma w tym temacie inne zdanie. Jak jednak prowadzić śledztwo w środowisku gdzie liczy się przede wszystkim reputacja, a osoby mogące cokolwiek powiedzieć zachowują daleko idącą dyskrecję? Po pierwsze zwracać uwagę na szczegóły, po drugie dopuszczać do siebie nawet to co wydaje się niemożliwe, a po trzecie korzystać z każdej nadarzającej się okazji pomocy. Familia Dołgorukich skrywa jeszcze jeden sekret, nader wstydliwy można by rzec, lecz i tutaj punkt widzenia angielskiego detektywa jest inny od reszty. Szacowna socjeta okazuje się równie zagadkowa jak i pozostali mieszkańcy grodu Warsa i Sawy, oba kręgi niezbyt ufają carskiej policji i brytyjskiemu jej odpowiednikowi. Na bok schodzą wątki polityczne, w końcu kryminalni specjaliści nie są od tropienia spisków, a wyjaśniania zbrodni! Może zapiski pewnej szlachetnie urodzonej panny kryją odpowiedzi? Ale co mogłaby mieć wspólnego z ofiarami znajdowanymi w zaułkach Powiśla? Wspólne grono towarzyskie raczej odpada, więc co innego łączy arystokratyczną aferę z zabójstwami Polaków? Klimat w Warszawie robi się coraz bardziej gorący i to nie jedynie z powodu śledztwa angielsko-rosyjskiego. Większość już wie, że coś się szykuje i do wybuchu może dojść w każdym momencie, pytanie tylko czy wszyscy są na to gotowi?

Autorzy dali czytelnikom retro kryminał, który mnie trochę kojarzył się z Arthurem C. Doyle`m, Warszawa i Londyn wbrew pozorom mają wiele wspólnego. Okazuje się, że wyspy brytyjskie to nie tylko S. Holmes, ale także równie błyskotliwy Jonathan Whicher, co ciekawe autentyczna postać historyczna. Splecenie rzeczywistych bohaterów z fikcyjnymi daje interesujący wynik, szczególnie, że moment historyczny jest przełomowy. Tło polityczne jako jeden z wątków intrygi jest zaskakującym pomysłem, co dodaje smaku całej opowieści, ale nie przesłania głównego motywu jakim jest śledztwo duetu funkcjonariuszy Scotland Yardu i carskiej policji. Dbałość o szczegóły oddaje klimat i specyfikę miejsc ukazywanych w książce oraz świetnie współgra z opowieścią sensacyjną. "Pan Whicher w Warszawie" to nie tylko kryminał dla wielbicieli klasyki, lecz również dla wszystkich, którzy cenią niebanalność i niespodziewane zwroty akcji.





         Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
       portalowi Duże Ka i Instytut Wydawniczy Erica





środa, 28 listopada 2012

Smak zakazanego owocu

"Skandalista"
Nicole Cornick


Skandal towarzyszy ludziom od zawsze, sprzedawał się, sprzedaje się i na pewno będzie sprzedawał się doskonale. Oczywiście towarzyszy mu otoczka oburzenia, wstydu i wytykania palcami, ale i ogromnego zainteresowania. Jeżeli ma miejsce w wyższych sferach od razu trafia na usta wszystkich, łamanie przyjętych konwenansów oczywiście jest wszem i wobec potępiane, ale jednocześnie ekscytuje wszystkich. Niektórym daje sławę, innych wyklucza, ryzyko, nawet te najbardziej skalkulowane, może nie obejmować jakiegoś elementu. Gra prowadzona z pełnym wyrachowaniem i nastawiona na określony efekt czasem zmienia kierunek i z założeń nie pozostaje nic ...

Bycie damą nie jest ani łatwe, ani nie daje zbyt dużej swobody, lista dozwolonych rzeczy jest dość ograniczona, a tych, których za żadne skarby nie powinno się robić nieskończona. Każdy krok musi być przemyślany, a jakiekolwiek odejście od przyjętych zasad równa się skandalowi. W świecie gdzie zachowanie pozorów jest o wiele ważniejsze od przyjaźni, uczuć, a nawet rodziny, trudno być sobą i żyć zgodnie z tym co dyktuje własny rozum. Catherine Fenton wie o tym doskonale, zdaje sobie sprawę również sprawę ze swej pozycji i tego czego ona od niej wymaga, dając w zamian nie aż tak dużo jak można by się spodziewać. Ben Hawskmoore także pochodzi z tej samej sfery - bogatej i uprzywilejowanej, jednocześnie jest jej czarną owcą jak i gwiazdą, kto jak nie on odważy się na każdy szalony czyn by po raz kolejny zabłysnąć w towarzystwie? On może robić co chce, w końcu jest dżentelmenem, najwyżej kolejny skandal z jego udziałem zwiększy jego popularność w gazetach, dla niej nawet cień podejrzenia grozi kompromitacją na całe życie. Jako panna z dobrego domu powinna postępować tak jak przystało, ale czy wnuczka Szalonego Jacka McNaida może zgodzić się na kierowanie własną osobą przez innych, bo tak chce jej ojciec i narzeczony? Życie londyńskiej śmietanki towarzyskiej pełne jest tajemnic, zakazów, nakazów, szantaż też nie jest w nim niczym nadzwyczajnym, w takim labiryncie łatwo zgubić się, ceną za pomyłkę może być nawet życie. Catherine ryzykuje dużo by pomóc najbliższym osobom, wie doskonale dlaczego jest akceptowana, Ben również ma swoje rachunki do wyrównania, dzieli ich wiele, a łączą pieniądze, duże pieniądze, będące dla większości wyznacznikiem statusu ... Nieliczni mogą pozwolić sobie na odrzucenie konwenansów i życie zgodnie ze swoimi zasadami. Festyn Mrozu to nie tylko okazja do zabawy, ale i moment, gdy rozstrzygnie się przyszłość kilku osób, którzy wiedzą doskonale czym jest skandal i co on ze sobą może przynieść ...

Anglia początku dziewiętnastego wieku stanowi idealne tło dla intryg w arystokratycznych kręgach, które jedynie z daleka wyglądają nobliwie. Pełne przepychu rezydencje, oszałamiające bale, wytworne damy i honorowi dżentelmeni, a wśród nich rodowe sekrety, pojedynki i bezwzględna walka o majątek. Nicole Cornick z dużą dbałością o szczegóły historyczno-obyczajowe przedstawiła opowieść w jakiej jest i motyw uczuć i intryga rodzinna oraz wątek kryminalny. Romans historyczny to nie tylko miłość, ale również sensacja i kulisy życia, a w "Skandaliście" są wszystkie te elementy oraz bohaterowie, których postępowanie wcale nie jest stereotypowe. Autorka wokół zaczątku historii, jaka mogła być jedną z wielu, zbudowała opowiadanie zaskakujące i pozwalające poznać smak świata, jaki już odszedł, ale nie został zapomniany.

Skandal nigdy nie traci na swej atrakcyjności, interesuje wszystkich, chociaż niewielu do tego się przyznaje. Jeżeli dotyczy osób znanych ma dodatkowy smak "zakazanego owocu", po który sięgają nieliczni, ale mówią o nim wszyscy. Skandalistą może być każdy, czasem wystarczy tylko chcieć żyć w zgodzie z sobą samym ...



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira