Lipiec za nami, czas go więc podsumować. Letni czas, chociaż jeszcze nie urlopowy dla mnie, sprzyjał lekturze i to ciekawej. udało się opublikować 27 postów, w tym 14 to recenzje oraz przeczytać 18 książek. Teraz czas się zabrać za nowe historie ;)
piątek, 3 sierpnia 2018
środa, 1 sierpnia 2018
Dużo i mało
„Dwa
dni w maju”
Jordi
Sierra i Fabra
Pewne
sprawy trzeba dokończyć wbrew wszystkim i wszystkiemu. Po prostu honor i
poczucie sprawiedliwości nie pozwalają się poddać, nawet gdy zagrożone jest to
co najbardziej cenimy. Jednak wewnętrzna siła to czasem za mało by osiągnąć
wyznaczony cel, ale jeśli wspiera ją doświadczenie i upór nawet niemożliwe
powoli pojawia się w zasięgu wzroku.
Kiedy
jest się młodym kilka dni mija bardzo szybko, ale wraz z upływem lat zaczyna
się doceniać czas, a zwłaszcza chwile spędzone z bliskimi. Niekiedy nie da się
nadrobić nie odbytych spotkań z kimś na kim nam zależy, Miquel Mascarell dawno
miał odwiedzić swojego byłego szefa i jednocześnie przyjaciela. Niestety śmierć
Mateu pokrzyżowała plany, ale żałoba będzie musiała poczekać, bo okoliczności
tej tragedii są podejrzane. Prywatne śledztwo nie jest łatwo prowadzić, zwłaszcza
kiedy jest się byłym więźniem politycznym i byłym policjantem w frankistowskiej
Hiszpanii. Jednak przyjaźń zobowiązuje, no i okoliczności także nie dają
spokoju. Mascarell nie ma wiele czasu, w
tym przypadku liczy się każda godzina, lecz śladów jest niewiele, za to więcej
jest domysłów i przypuszczeń oraz zbyt dużo niewiadomych. Barcelonę i jej
mieszkańców czeka wielkie wydarzenie, ale to w tej chwili nie jest istotne,
chociaż czy na pewno? W czym brał udział Mateu i dlaczego było to dla niego tak
istotne? Gdzieś kryją się odpowiedzi, a z nimi i prawda o ludziach, którzy
rzucili wyzwanie rzeczywistości w jakiej przyszło im egzystować. Jednakże
wzniosłe słowa i idee to jedno, czym innym jest codzienność oraz ludzkie czyny,
zbrodnicze oraz nieprzewidywalne w swych skutkach. Lata doświadczeń z
policyjnej pracy i intuicja wiodą Miquela w odległe rejony miasta i ludzi, tak
jak kiedyś stojących po przeciwnej stronie barykady. Wyniki jego dochodzenia są
niepokojące, lecz zamierza je dokończyć pomimo zagrożenia utraty tego co zdobył
z takim trudem. Czy tym razem Mascarell pokona demony z przeszłości?
Dwa
dni upalnego maja, bohater, mający więcej do stracenia niż do zyskania, więzy
przyjaźni i zagadka kryminalna, która wcale nie musi nią być. Jordi Sierra i
Fabra po raz kolejny zabiera czytelników do Hiszpanii końca lat czterdziestych
gdzie zbyt dużo ludzi nosi wojenne blizny i rany, pomimo, iż oficjalnie jej nie
było. Jednym z nich jest główna postać – stróż prawa, człowiek jaki poznał
gorycz porażki, utracił wszystko i zyskał, być może ostatnią, szansę na
odrobinę szczęścia i niedocenianej przez zbyt wielu wolności. „Dwa dni w maju” to rasowy kryminał z
wieloosobową intrygą, w jakiej połączono w mistrzowski sposób historię z suspensem
oraz swoistą smugą cienia. Dyktatorska Hiszpania Franco i jej ofiary są tłem
dla śledztwa, w którym nie brak politycznych akcentów, spisków, lecz w centrum
zainteresowania są zbrodnie. Od tych ostatnich wszystko się zaczyna i na nich
się kończy, one wyznaczają ramy powieści, w jakiej pisarz zawarł realia
społeczne i ówczesne podziały społeczne. Ale najważniejszy jest Miquel Micarell
to on jest pierwszoplanowym aktorem, wnoszącym do wątków niepowtarzalną
atmosferę oraz charakter i jednocześnie wyznaczającym kierunek ich rozwoju. „Dwa
dni w maju” są intensywne pod względem śledczym, wirtuozerskie dochodzenie z
każdym rozdziałem nabiera tempa aż do finału, dającym odpowiedzi, lecz i
skłaniającym do refleksji.
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
wyd. Albatros
wtorek, 31 lipca 2018
Sierpień w wydawnictwie SQN
Półmetek wakacji jakoś tak się pojawił, znienacka bardzo, w kalendarzu. Niby nie tak dawno był początek czerwca, a tu już sierpień za progiem. Mój urlop dopiero przede mną i wciąż walizka jeszcze czeka na ciekawe lektury, może znajdzie się w niej z wydawnictwa SQN ;)
Jestem SuperLaską! Skąd to wiem? Bo skończyłam z recydywą!
Jak to zrobiłam? Wyrzuciłam z głowy diety po latach walki ze swoim
ciałem i zaburzeniach. Teraz prowadzę bloga „Wilczo Głodna”, gdzie uczę
kobiety samoakceptacji. Do tego jem jak najwięcej nieprzetworzonych
produktów – przecież takie jedzenie jest dla nas naturalne od
tysiącleci. Dopiero przez ostatnie sto lat my, ludzie, wywróciliśmy
nasze jadłospisy do góry nogami. Ale czas wrócić do tego, co dla nas
najlepsze!Nie jest ci potrzebna żadna dieta, tylko zdrowe podejście.
Wszystkie ścieżki prowadzą do Archiwum. Czy któraś wiedzie z powrotem do domu?
Robin nie pamięta swojej przeszłości, ale Nikita znalazła sposób, by to zmienić. Nie będzie to proste, ale czy coś w ich życiu takie jest?
Nikita i Robin ruszają w niebezpieczną podróż przez Bezdroża, by dotrzeć do źródeł tajemnicy – miejsca, które skrywa wszystkie sekrety Zakonu Cieni.
By się tam znaleźć, potrzebują pomocy Cygańskiego Księcia i jego taboru, bo tylko magia Niespokojnych pozwoli im przeżyć zetknięcie z mroczną magią Bezdroży i Rubieży. W zamian muszą pomóc taborowi uruchomić Lunapark i ożywić niesamowity Diabelski Młyn.
A gdy we wszystko postanawiają się wmieszać nordyccy bogowie, berserk oraz młodociany smok, wiadomo już, że Robina i Nikitę czeka szalona i zaskakująca przygoda.
Nic nie trwa wiecznie.
Nic oprócz miłości.
Kiedy kariera baseballisty dobiega do fazy schyłkowej, człowiek ma wrażenie, że otrzymał kopniaka w brzuch.
Tak jakby w końcu dotarło do niego, że ten sport nigdy go nie kochał. Tyle bezsennych nocy, godzin spędzonych na siłowni, treningów, przygotowania mentalnego, nieobecności podczas świąt, urodzin dzieci, wspomnień, których się nie ma wraz z rodziną… I po co to wszystko? Okazuje się, że baseball wcale się o ciebie nie martwił. Nie spędzał bezsennych nocy, zastanawiając się, jak uczynić cię lepszym zawodnikiem. Miał to gdzieś.
Baseball to biznes. Sport. Gra.
Najważniejsze jest słodkie zwycięstwo, nie tylko na boisku.
Może ci się wydawać, że znasz tę historię. Sierota Jane Eyre, bez grosza przy duszy, rozpoczyna nowe życie jako guwernantka w Thornfield Hall. Tam spotyka mrocznego i tajemniczego pana Rochester.
Pomimo dużej różnicy wieku i jego nieznośnego temperamentu, zakochują się w sobie i, o zgrozo, ONA wychodzi za niego za mąż.
Ale czy to na pewno Jane Eyre?
Przygotuj się na przygodę w której nic nie jest takie, jak się wydaje: pewien dżentelmen ukrywa się bardziej niż trup w szafie. A co jeżeli we wszystko wmieszają się początkująca pisarka Charlotte Brontë i badacz zjawisk nadprzyrodzonych Alexander Blackwood?
poniedziałek, 30 lipca 2018
Prawda kryje się w ...
Przedpremierowo
„Pomsta”
Krystian
Janik
Morderstwo
ma zawsze motyw, chociaż nie zawsze nie jest on powszechnie znany, niekiedy
bywa dobrze ukryty pomiędzy śladami i przypuszczeniami. Jeśli kolejna osoba traci
życie wiadomo już, że to jedynie kwestia czasu kiedy śmierć znowu zostanie
wezwana. Zabójczą wyliczankę nie tak łatwo przerwać, zwłaszcza gdy strach i
przesądy dają o sobie znać.
Jak
Tarnów istnieje takich wydarzeń nie bywało w mieście, zdarzało się oczywiście
by ktoś pożegnał się z doczesnością niezbyt naturalną koleją rzeczy i wcale nie
przypadkiem. Jednak to co obecnie dzieje się w miejskich murach przechodzi
ludzkie pojęcie. Ktoś igra z sprawiedliwością i ludzkim gniewem, wystarczy
iskra by rozniecić ogień nienawiści i tak tlący się pośród mieszkańców. Konsyliarz Bartosz Sędowicz zna się nie tylko
na człowieczej fizjologii, ale i to co w głowach siedzi nie jest mu obce.
Wezwany na miejsce morderstw zauważa pewne cechy wspólne, lecz to dopiero
pierwszy krok w niezwykle trudnym dochodzeniu, a wokoło zaczyna się szerzyć niepokój,
łatwo w takiej atmosferze o zasugerowanie się niewłaściwymi pobudkami. Zabójca,
nazwany Krzyżowcem, za nic ma starania śledczych, prawie pod samym ich nosem
pojawia się i znika zostawiając za sobą krwawe dowody swej działalności. Dobór
ofiar daje do myślenia, konsyliarz Sędowicz rozpatruje różnorodne teorie, jedna
szczególna jest zastanawiająca i obiecująca zarazem, lecz wymaga bacznemu przyjrzeniu
się przeszłości i temu co kiedyś miało miejsce. Klucz do teraźniejszości kryje
się w ludzkiej pamięci i czymś o wiele boleśniejszym oraz mroczniejszym
jednocześnie. Ten kto odkryje co się wydarzyło naonczas będzie miał szansę położenia kresu
bestialskich zbrodni, ale czy uda się powiązać w jedną historię luźne nitki
wspomnień, wyrzutów sumienia i poczucia winy? Jak Tarnów Tarnowem czegoś
takiego świadkiem nie byli szacowni jego mieszkańcy, chociaż czy na pewno?
Kryminały
noir, kryminały retro, a co powiecie na kryminał staropolski? Barokowy wprost
suspens nieustannie zaskakuje i intryguje, mroczny i niesamowity wciąga
czytelnika w niecodzienne śledztwo. Krystian Janik w swojej książce nie tyle
stylizował się na staropolszczyznę, lecz swobodnie się nią posługuje, łącząc ją
z faktami oraz fikcją wkomponowaną w całość tak, by nie można było jej odróżnić
od historycznych faktów. Czytelnik zagłębiając się w fabułę równocześnie
przenosi się w czasie i wraz z bohaterami przechadza się tarnowskimi zaułkami,
zasiada za stołem wraz z nimi do śniadań i obiadów oraz przede wszystkim tropi
mordercę przy kwietniowej, kapryśnej, pogodzie. „Pomsta” ma w sobie wszelkie
cechy rasowego kryminału z motywem na czele, a nieoczywisty rozwój
poszczególnych wątków wiodzie czytających po meandrach ludzkich emocji, które stoją
za ich działaniami. Krystian Janik nie obdarza postaci nie adekwatnymi do epoki
cechami czy też narzędziami śledczymi, są oni ludźmi swoich czasów, lecz kto
powiedział, że dochodzenie nie będzie intrygujące? Siedemnastowieczne realia
okazują się być równie dobrym tłem dla detektywistycznej powieści jak
współczesność, zwłaszcza kiedy zachowany jest duch epoki oraz niepowtarzalny
klimat. „Pomstę” polecam wszystkim tym, którzy szukają wirtuozerskich historii
zapadających w pamięć.
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
niedziela, 29 lipca 2018
Nowości wydawnictwa Kobiecego
Niedziela sprzyja odpoczynkowi i dobrej lekturze. Czasem wybieramy coś z nowości, a czasem ze stosiku książek odłożonych "na później". Wydawnictwo Kobiece w swej ofercie ma ciekawe tytuły, idealne do czytania nie tylko w w niedzielne popołudnia ;)
W zrujnowanych wojną Niemczech amerykański żołnierz Henry Sachs
znajduje w opuszczonej rezydencji stary rękopis muzyczny, który chce
wziąć na pamiątkę. Na jego drodze staje dziewczyna, którą oszołomiony
mężczyzna zabija i ucieka.
Sześćdziesiąt lat później siostrzenica Henry’ego, Susanna Kessler
stara się otrząsnąć po napadzie, który spotyka ją na ulicach Nowego
Jorku. Niedługo potem jej ukochany wuj umiera, a kiedy Susanna
porządkuje jego rzeczy, odkrywa tajemniczy rękopis. Kobieta postanawia
dowiedzieć się, do kogo należał i zwrócić go prawowitemu właścicielowi.
Wkrótce Susanna wyruszy w podróż, dzięki której pozna prawdziwą
historię własnej rodziny. Zanim to jednak nastąpi, będzie musiała odkryć
sekrety berlińskich salonów z końca XVIII wieku, gdzie brylowała Sara
Itzig Levy, wirtuozka i kolekcjonerka dzieł muzycznych. To właśnie ona
ukryła niebezpieczny rękopis Bacha. Nie wiedziała jednak, że to dzieło i
jego niepokojące przesłanie staną się klątwą dla niej i jej rodziny na
wiele pokoleń.
Clementine to dziewczyna, która musi nauczyć się na nowo kochać.
Wydawałoby się, że jej życie jest równie zjawiskowe, jak ona. Jednak
problemy z rodzicami, zdrada ukochanego chłopaka oraz napaść seksualna
ze strony nauczyciela sprawiły, że stała się nieufną i zamkniętą w sobie
osobą.
Clementine wyznaje zasadę, że z nikim się nie umawia. Kiedy na
horyzoncie pojawia się przystojny Gavin, chłopak, którego każda
dziewczyna chciałaby spotkać na studiach, wiele się zmienia.
Z czasem zbliżają się do siebie. Kiedy wplątują się w historię
tajemniczego zaginięcia studenta, Clementine nieświadomie staje się
celem. Gavin wie, że musi być ostrożny, bo zagrożone jest nie tylko
serce, ale też życie jego dziewczyny.
Magdalena ma niepokojący dar. Widzi słowa wypisane na ciele ludzi,
których spotyka. Imiona, daty, szczegóły z życia opisują miłość, śmierć i
grzechy, które popełnili.
Kiedy w Paryżu poznaje Neila, jest zaintrygowana, że na policzku ma
wypisane jej imię. W mieście przebywa też jego ojciec, który chce odkryć
prawdę o swej zmarłej matce, słynnej pisarce, która porzuciła go tuż po
urodzeniu.
Chłopak zakochuje się w Magdalenie, urzeczony jej bladymi oczami i
tajemniczą aurą. Ona sama rozpaczliwie próbuje naprawić błędy po śmierci
najlepszej przyjaciółki, bo wie, że dzięki swojemu darowi mogła
zapobiec tragedii.
Przypadek albo przeznaczenie splatają losy trójki bohaterów, a dar Magdaleny może być kluczem do ich szczęścia.
Mac opuściła rodzinne miasteczko Bluff Point po tym, jak siedem lat
wcześniej została porzucona przed ołtarzem. Teraz wraca na dwa tygodnie z
okazji zbliżającego się wesela przyjaciółki. To idealny moment, by raz
na zawsze rozprawić się z bolesnymi wspomnieniami.
Gavin jest weterynarzem i od zawsze miał słabość do Mac. Cieszy się,
że będą mogli spędzić ze sobą czas na imprezie ślubnej. Nie spodziewa
się jednak, że połączy ich coś zupełnie innego. Tak właściwie, to ktoś.
Kiedy Mac znajduje wystraszonego małego pieska, szuka pomocy u
Gavina. Kobieta stara się znaleźć mu nowy dom. Czy jednak zdecyduje się
go oddać? Czy dzięki uroczemu szczeniakowi Mac i Gavin odkryją, że czują
do siebie coś więcej?
Meadow Mori i Carrie Wexler są
przyjaciółkami z czasów szkolnych. Obie wychowały się w Los Angeles w
latach 80. i zajmują się tworzeniem filmów. Meadow nagrywa ambitne
produkcje dokumentalne. Carrie jest zwolenniczką kina komercyjnego.
Pewnego dnia Meadow przypadkiem dowiaduje się o Nicole – tajemniczej
kobiecie, która przez telefon uwodzi wpływowych mężczyzn z branży
filmowej. Mimo że w kręgach wszyscy ją znają, nikt jej nigdy nie
widział. Meadow wyczuwa w tej historii idealny materiał na film.
Gdy odkrywa, że od pewnego czasu słuch po Nicole zaginął, kobieta
postanawia ją odnaleźć. Za wszelką cenę chce pokazać jej historię
światu. Nie wie jeszcze, że ta opowieść otworzy głębokie rany – nie
tylko jej bohaterki.
sobota, 28 lipca 2018
Cichy bohater
„Pod
szkarłatnym niebem”
Mark
Sullivan
Los
bywa przewrotny. W jeden dzień troski i zmartwienia są daleko, a w drugi trzeba
stawić czoła niewyobrażalnej odpowiedzialności i jednocześnie lękowi przed tym
co jest i będzie. Czasem wydaje się, że przeszłość odeszła już bezpowrotnie, a
niepewna teraźniejszość nigdy się nie skończy. W końcu gdy nadchodzi moment, że
wydaje się, iż nadchodzą zmiany na lepsze nagle ziemia usuwa się spod nóg.
Upalne
lato nie jest niczym dziwnym, tak samo jak i beztroska młodych ludzi. Druga
Wojna Światowa wydaje się odległa dla w Mediolanie, jest widoczna w postaci niemieckich
żołnierzy, lecz toczy się gdzieś daleko, liczy się muzyka i wspólne chwile w
przyjacielskim gronie. Do czasu. Pino Lella przekonuje się jak blisko jest
wojenna zawierucha kiedy przeżywa pierwszy nalot bombowy, w tym samym dniu
spotyka Annę. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy jak najbliższe kilkanaście miesięcy
odmieni życie wszystkich dookoła. W ciągu krótkiego czasu weźmie na swoje barki
ciężar, pod którym załamywali się starsi. Prawie osiemnastoletni chłopak staje
przed śmiertelnym wyzwaniem, jeśli wyda się jego działalność w podziemiu konsekwencje
dotkną najbliższych, a oni nie są świadomi co on robi. Jako kierowca
nazistowskiego generała codziennie widzi jakie żniwo zbiera obłąkańcza idea
jednego człowieka. Z anonimowego Włocha przeistacza się naocznego świadka zbrodni wojennych, ale znajomi
są pewni, że stał się faszystą. Taka przykrywka jest bardzo przydatna i również
bolesna, jasną stroną jest ponowne spotkanie z Anną. Chwile spędzane w jej
towarzystwie są lekiem na całe widziane zło. Ostatnie miesiące wojny przynoszą
coraz więcej brutalnych wspomnień nie dających zasnąć i pojawiających się przed
oczyma kiedy tylko na chwilę się je przymknie. Wydaje się, że wojna się nigdy
się nie skończy, lecz w młodych ludziach jest nadzieja na lepsze i przede
wszystkim wspólne jutro … Niestety los bywa okrutny …
Trudno
jest oddać słowami niezwykłą historię człowieka, który w młodym wieku dokonał
tak poważnych wyborów życiowych. Podobnych mu nie było tak dużo, chociaż o wielu
wciąż nic nie wiemy, gdyż zachowali dla siebie swoje bohaterskie czyny. To kim
był Pino Lello wiedzieli nieliczni, pozostał w cieniu i przez lata nie wracał
do czasów, kiedy z beztroskiego siedemnastolatka, uwielbiającego jazz i
zakochującego się co i rusz, stał się kimś zupełnie innym. Mark Sullivan
przełożył fakty i wspomnienia na niesamowitą powieść, w jakiej nie ma przesady,
a zamiast tego ukazana jest bolesna przeszłość. Wszyscy bohaterowie są
rzeczywistymi ludźmi, nikt nie został wymyślony na potrzeby fabuły, ich
postaciom autor nie dodawał niczego. Nim powstała książka zostały zebrane
informacje archiwalne i wspomnienia, na ich podstawie dopiero Mark Sullivan
napisał monumentalną od strony wydarzeń opowieść i do bólu prawdziwą z ludzkiej
perspektywy. Główna postać nie jest gloryfikowana, wprost przeciwnie pokazana
jest od strony wątpliwości, lęków, błędów i codzienności jaka prawie w mgnieniu
oka z przyjemnej zmieniła się przerażającą. „Pod szkarłatnym niebem” nie czyta
się obojętnie, perspektywa z jakiej pokazano Drugą Wojnę Światową oraz jej
ofiary nie pozwala na bezmyślne przewracanie stron. Upłynęło sporo czasu od
tamtych wydarzeń, lecz one nie są tylko zamkniętą przeszłością, wciąż
powtarzają się w kolejnych odsłonach, a podobni Pino Lello podejmują po cichu
trudne decyzje i ryzykują wszystko, bez oczekiwania na uznanie lub rozgłos.
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
Subskrybuj:
Posty (Atom)