sobota, 17 grudnia 2016

Pierwszy, drugi, trzeci, dom czwarty ...

"Dom czwarty"
Katarzyna Puzyńska

Niedomknięte drzwi do przeszłości otwierają się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie. Do teraźniejszości zaczyna się przedostawać to o czym chciano zapomnieć, starano się pogrzebać lub w ogóle wymazać. Niestety nie oznacza to triumfu prawdy, wprost przeciwnie, jeszcze bardziej jej obraz zostaje zniekształcony i wykorzystany do ukrycia prawdziwego zła.

Komisarz Klementyna Kopp zaginęła, nie zostawiając jakiegokolwiek śladu. Wiadomo jedynie, że miała dotrzeć do Złocin, ale nie dotarła. Nikt jej widział, nikt nie wie co się stało, tak jakby rozpłynęła się w powietrzu, aspirant Daniel Podgórski nie zamierza pozostawić tej sprawy bez wyjaśnienia. Małe miasteczka mają swoją specyfikę, a zdobycie w nich pomocnych informacji wcale nie jest aż takie proste jak by się wydawało. Dlaczego Kopp zdecydowała się odwiedziny miejsca, z którego wyjechała  czterdzieści lat temu i przez cały ten czas nie wróciła do niego ani razu? Co kryje się za tą bardzo niespodziewaną wizytą? Powód ten może być kluczem do całej sprawy, chociaż czy na pewno? Zbyt wiele znaków zapytania i żadnej odpowiedzi, czas ucieka zdecydowanie za szybko. Trudno nie zauważyć, że osoba Klementyna wzbudza emocje i to z kategorii tych skrajnych, nawet tyluletnia nieobecność nie ostudziła ich. Złociny okazują się mieć mroczniejszą stronę gdy się przygląda im z bliska. Niepokojące graffiti na okolicznych budynkach, martwe ptaki podrzucane na progi domów oraz zbrodnia sprzed lat nie pasują do stereotypu małomiasteczkowości. Ile jeszcze sekretów kryje się w tej okolicy? Jeżeli do tego dodać rzucane oskarżenia i niechęć do współpracy przy wyjaśnieniu zaginięcia Klementyny, to całość wydaje się mocno podejrzana. Daniel ze współpracownikami jednak nie poddają się, z gmatwaniny domysłów, słabych tropów i niesprawdzonych faktów starają się wydobyć coś co pozwoli wyjaśnić los Kopp, a przy okazji przyglądają się morderstwu sprzed kilku lat. Przeszłość niepokojąco zbliża się do teraźniejszych wydarzeń, co jest prawdą, co przekłamaniem, co sekretem, w imię, którego ktoś jest w stanie posunąć się do ostateczności? To co było wcale nie straciło na aktualności, wprost przeciwnie, Daniel Podgórski przekonuje się o tym prawie na każdym kroku i nie tylko w kontekście sprawy Klementyny.

Co wydarzyło się rzeczywiście w Złocinach i czy uda się przebić ścianę milczenia? Kilka dekad to czasem zbyt mało czasu by emocje straciły na swej intensywności, a fakty wreszcie ujrzały światło dzienne. Gdzieś niedaleko kryje się prawda, ale czy to ludzie są na nią gotowi? Dom czwarty ma większe znaczenie niż ktokolwiek przypuszcza, od lat wzbudza zainteresowanie i nie tylko ...

Duszna atmosfera, pełna tajemnic, przemilczeń, niekiedy aż klaustrofobiczna, rewelacyjnie podkreśla kryminalny motyw. Kolejna część cyklu jednocześnie stanowi kontynuację, lecz również odrębną historię. Katarzyna Puzyńska utrzymała najwyższy poziom i ponownie wciągnęła czytelników w intrygujące śledztwo w jakim nikt i nic nie jest takie jak się wydaje. Echa wcześniejszych tomów są widoczne i stanowią poniekąd podstawę "Domu czwartego", jednak jeżeli jest to pierwsze spotkanie z bohaterami nie ma problemu z odnalezieniem się w poszczególnych wątkach. Intryga kryminalna i motyw obyczajowy splatają się w historię w jakiej przeszłość, dalsza i bliższa, gra pierwsze skrzypce, i posiada drugie dno, nieoczekiwane i wodzące na manowce. Lektura trzyma w niepewności, zwodzi, kilka planów czasowych wydaje się początkowo przybliżać czytających do istoty intrygi, lecz okazuje się, że ma ona kilka twarzy i zaskakuje zawsze w momencie gdy wydaje się, iż już kolejna strona da nam odpowiedź, po raz kolejny  przekonujemy się, iż nie tak łatwo prowadzić dochodzenie. Katarzyna Puzyńska podsuwa tropy, alternatywy rozwiązań, ale w ostatecznym rozrachunku finał zaskakuje i pokazuje mistrzowsko autorki oraz stanowi punkt wyjścia do następnej niewiadomej.



Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz 
wyd. Prószyński i S-ka 
 






 





środa, 14 grudnia 2016

A może książki pod choinkę?




Powoli zaczynają coraz głośniej rozbrzmiewać ostatnie dzwonki dotyczące zakupów prezentów. W sumie jeszcze zostało coś około 1,5 tygodnia na takowe sprawunki i na ostatnią chwilę też się da je załatwić, ale może wcześniej będzie okazja i chęć by je zrealizować? Nawet jeżeli i tak odłożymy je na sam koniec świątecznej krzątaniny to i tak jakaś małą podpowiedź może być przydatna w tym temacie. Jako, że molem książkowym jestem ogromny co więc innego mogę polecić jak nie książki ;) Półki księgarń, tradycyjne i internetowe, uginają się od powieści, wybór duży, niekiedy czasu zbyt mało by szukać ciekawych książek. Przejdźmy zatem do rzeczy czyli do Autorek oraz Autorów jacy zwrócili moją uwagę, a lektura ich książek była dla mnie świetnie spędzonym czasem.

Jedną z pisarek jakich twórczość warto poznać jest Agnieszka Lingas-Łoniewska, mająca na swoim koncie ponad  dwadzieścia bestsellerów. Trylogia "Szukaj mnie wśród lawendy" to niezwykle ciepła opowieść o trzech siostrach i ich uczuciowych perypetiach, mająca za tło chorwackie krajobrazy. Wiele emocji, lecz także i wątki sensacyjne dostarczy cykl "Zakręty losu", błędy młodości, mafijne porachunki i wielka miłość splatają się w niesamowitą opowieść o mocy braterskich więzi i sile nienawiści. Autorka często łączy motywy obyczajowe i kryminalne, a czasem sięga także do fantastycznych elementów. Któż oprze się zamaskowanemu „Obrońcy nocy”, pojawiającemu się niespodziewanie i wymierzającemu sprawiedliwość? Mało kto, na tym zresztą nie koniec, to dopiero początek intrygującej opowieści o człowieku skrywającym swoją twarz, i nie tylko ją, za maską. Co chowa przed światem ten bohater? Na pewno niejedną tajemnicę, ale sekrety innych także grają ważną rolę w fabule. Uczucia, suspens i … alternatywne zakończenia, ile razy po przeczytaniu książki chcieliśmy zmienić finał? Agnieszka Lingas-Łoniewska w „Piętnie Midasa” zaskakuje wielokrotnie, a na koniec daje swoim czytelnikom niezłą zagwozdkę – wybór epilogu, to od nas zależy jak potoczą się losy nie tylko tytułowej postaci. Pisarka także bardzo dobrze czuje się w klimacie young adult, „Trudna miłość” to książka o młodych ludziach, lecz nie tylko dla nich. W końcu pierwsze wielkie uczucie to jedne z najważniejszych chwil w naszym życiu, czasem niosą one z sobą doświadczenia mające wpływ na całą naszą przyszłość. A jeżeli kiedykolwiek chcielibyście zajrzeć za kulisy życia gwiazd rocka to polecam „Brudny świat”. Ostra muzyka, piękne kobiety, ogromny talent i … mroczniejsza strona sławy. Na tym jeszcze nie koniec, kolejne zaskakujące historie autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej sprawdzą się wspaniale jako pomysły na prezenty mikołajkowe i pod choinkę.





                                                                                                                                





Ciekawym debiutem, wartym polecenia, jest "Widmo grzechu" Anny Szafrańskiej, ponieważ o uczuciach lubimy czytać, a tych na pewno w tej historii. Debiutująca autorka oddała cały wachlarz emocji i czytelnicy w każdym wieku odnajdą coś dla siebie podczas lektury.




Miłość ma wiele odcieni, a pełen ich wachlarz na pewno można odnaleźć w książkach Meredith Wild, Jasmine Wargi oraz Samanthy Young:


http://takijestswiat.blogspot.com/2016/11/co-z-ta-mioscia.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/08/moje-serce-i-inne-czarne-dziury-jasmine.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/09/kochaj-i-pozwol-sie-kochac.html




A dla wielbiciele sag, rozgrywających się na tle dziejowej zawieruchy, w jakich nie brak uczuć, intryg, rodzinnych tajemnic polecam książki Joanny Jax:


http://takijestswiat.blogspot.com/2016/12/zemsta-miosc-i-wojna.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/12/zemsta-miosc-i-wojna.html#links
Po kliknięciu w okładkę możliwość przejścia do recenzji
 

Piękny film i jeszcze znakomitsza książka czyli dla wielbicieli kina i literatury "Światło między oceanami" może być przysłowiowym prezentem 2 w 1 :)




Jeżeli szukamy bardziej sensacyjnych wątków to polecam książki Małgorzaty Rogali: "Zapłata" i "Dobra Matka". Motyw kryminalny osadzony w realnych miejscach i rzeczywistości jak najbardziej nam znanej intryguje od pierwszej do ostatniej strony, stanowiąc jednocześnie przestrogę.




Będąc przy tematyce sensacyjnej nie można zapomnieć o wywiadowczych gierkach. Tematykę tę bardzo lubię, a intrygującą fabułę znalazłam między innymi w "Człowieku honoru" Paula Vidicha i  "Niepokornych" Vincenta V. Severskiego.



Dla wielbicieli political fiction dobrym pomysłem na prezent będzie "Lunatyk":



Na tym jeszcze nie koniec ciekawych tytułów, sama dopiero eksperymentuję z kuchennymi klimatami, więc wszelkie gadżety jakoś tak szybko wpadają mi w oko. Jeżeli jeszcze są w formie książkowo-poradnikowej tym bardziej zasługują na wzięcie pod uwagę jako upominek dla tych, którzy znajdują przyjemność w kulinarnej tematyce. "Notes kuchenny" Niny Majewskiej Brown oraz ciepła i pełna humoru "Jak się nie zakochać" są dobrym pomysłem by połączyć pożyteczne z przyjemnym.





Uczucia, kryminały i kuchnia były, co więc na jeszcze pozostaje? Na przykład przygoda z magią, duet doskonały, szczególnie w książkach "The Witch Hunter. Łowczyni" i "Tarcza Gai".





 No i fantastyka, tu jest pole do popisu ogromne, gdyż gatunek ten czasem "zahacza" o naukowe teorie, a czasem sięga w bardziej utopijne wątki lub klimaty dystopii bądź sensacyjno-historyczne motywy. Ze swojej strony mogę polecić:

http://takijestswiat.blogspot.com/2016/04/jutro-czyli-armagedon.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/10/po-armagedonie.html
http://takijestswiat.blogspot.com/2016/01/prawo-wolnosci.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/02/prawy-wyboru.html
http://takijestswiat.blogspot.com/2015/07/zagadka-olbrzyma.htmlhttp://takijestswiat.blogspot.com/2016/09/pieko-to-nie-mit.html
 
Po kliknięciu w okładkę możliwość przejścia do recenzji

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Honor, lojalność i rzeczywistość

"Niepokorni" 
Vincent V. Severski
Wydaje się nam, że nasza teraźniejszość coraz bardziej wyklucza tajemnice, szczególnie te mające związek z życiem politycznym. W dobie WikiLeaks, mniej lub bardziej kontrolowanych "przecieków" i ataków hakerów, będących na garnuszku wywiadów, wszelkie tajne układy oraz porozumienia mogą zostać ujawnione w najmniej spodziewanym momencie i każdy kto liczy, iż uda mu się cokolwiek zataić przed mediami jest w ogromnym błędzie. Ale czy faktycznie nasza rzeczywistość bywa aż tak transparentna jak uważamy? Może łudzimy się tylko i przyjmujemy za prawdę coś co jedynie jest jej bladą kopią, wykreowaną po to by ukryć przed większością prawdziwe oblicze życia publicznego i tego kto nim rządzi?

Lojalność i honor to cechy przestarzałe, Sara i Konrad mają za sobą zbyt wiele lat służby w wywiadzie by wierzyć w nie. Wiedzą, że sukces szybko przeradza się w porażkę, zwłaszcza gdy człowiek nie zamierza ślepo słuchać rozkazów. Do tej pory udawało im się jakoś wygrzebywać z różnorodnych opałów, lecz tym razem ich przeciwnik pochodzi z politycznego kręgu. Wszystko to co do tej pory świadczyło na ich korzyść jest wykorzystywane przeciwko nim. Atmosfera podejrzeń i oskarżeń nie sprzyja konstruktywnej obronie, a zwłaszcza temu w czym są najlepsi - pracy wywiadowczej. Zadanie jeszcze nie dobiegło końca, lecz czy da się je kontynuować w takich warunkach? Klimat polityczny jest więcej niż zmienny, najbliższa przyszłość więcej niż niepokoi Sarę, Konrada oraz ich współpracowników. Ktoś zamierza wmieszać się nie tylko w polską scenę polityczną i w swoich działaniach nie cofnie się przed niczym. Rozgrywka weszła na jeszcze wyższy poziom i tym razem zespół musi stawić czoła przeciwnikowi, mającego więcej niż jednego asa w rękawie. Na bok trzeba odłożyć zasady i legalizację działań, w tym przypadku liczy się tylko efekt końcowy, w tej rozgrywce zwycięzca będzie tylko jeden, przegrani stracą wszystko, a stawką jest międzynarodowy układ władzy.

Ile jesteś w stanie zaryzykować by ochronić to co dla Ciebie ma największą wartość, lecz dla innych stanowi jedynie środek do osiągnięcia celu? Stracić można wszystkich, wygrana jest niepewna, wróg chociaż znany jeszcze nie powiedział ostatniego słowo i jest gotowy uderzyć bez względu na konsekwencje.

Świat wywiadu z rzadka przypomina film o agencie 007, Vincent V. Severski po raz kolejny przedstawia aż nadto prawdziwie brutalny obraz rozgrywek agenturalnych, w których od dawna większość zapomniała co to honor. W "Niewiernych" kontynuowane są wcześniejsze wątki, lecz tym razem mają one po części bardziej osobisty wymiar, a po części jeszcze głębiej wchodzą w tak zwaną polityczną fikcję, chociaż aż nazbyt przypominającą rzeczywistość. Początkowo może wydawać się, że tym razem fabuła ma spokojniejszy przebieg, w końcu są zbierane owoce wcześniejszych części, ale tylko gra pozorów jaka bardzo szybko odkrywa prawdziwe karty, obfitujące w niejeden zwrot akcji i niespodzianki. Czytelnicy na pewno nie poczują rozczarowania lekturą, wprost przeciwnie - bohaterowie jeszcze raz stają na wysokości zadania, a nawet podnoszą poprzeczkę, bo tam gdzie inni nie dają rady ich twórca pokazuje, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Vincent V. Severski bezbłędnie podtrzymuje napięcie i w każdym rozdziale nie daje zapomnieć jaka jest stawka oraz koszt porażki i cena zwycięstwa. Na oczach świata rozgrywana jest gra o władzę dostrzegalna jedynie przez nielicznych, a "Niewierni" to jedna z jej odsłon. Prawda ma wiele twarzy, może jedną z nich odkrywa Vincent V. Severski?
 
 
Za możliwość przeczytania e-booka
                                          dziękuję księgarniom Matras
  
Chwalę się ;)





sobota, 10 grudnia 2016

Zemsta, miłość i wojna

"Zemsta i przebaczenie.
Narodziny gniewu"
Joanna Jax

Niewiele dzieli ogromne szczęście od dramatycznych chwil, jedno i drugie tkamy sami na kanwie jaką jest nasze życie, z mniejszą lub większa pomocą innych ludzi. Wcale nie tak łatwo przekuć marzenia w rzeczywistość, lecz niektórym udaje się, niekiedy jest to okupione utrata iluzji i podejmowaniem decyzji ze skutkami w najmniej odpowiednim momencie. Gdy nie ma się wiele do stracenia, a do zyskania wszystko wydaje się, że każdy wybór jest dobry, bo daje nadzieję na lepsze jutro, chociaż czy tak będzie na pewno?

Warszawa wydawała się ziemią obiecaną dla Alicji Rosińskiej i Hanki Lewin, gdzie jak nie w stolicy mogły zdobyć to czego pragnęły? Sławy i ucieczki od scenariusza jaki los im szykował, prowincjonalne miasteczko żadnej z nich nie dawało szansy na inną egzystencję niż była udziałem rodziców dziewczyn. Jednak czy nadzieja na coś lepszego nie jest jedynie pobożnym życzeniem? Takich jak one przybywa wiele codziennie do wielkich miast, a sukces pisany jest nielicznym. Emil Lewin również zamierza podbić stołeczną metropolię, chociaż jego motywy są całkowicie odmienne, a i determinację czerpie całkowicie odmiennego źródła. Ile można poświęcić by osiągnąć swój cel? Jako jeden z pierwszych odpowie na to pytanie właśnie on, Alicja przekona się jak smakuje gorycz zawiedzionych uczuć, pozostaje jeszcze Hanka, zdająca się zgarniać cała pulę w życiowej loterii, lecz czy tak jest naprawdę? P:rzeznaczenie stawia ich w niezwykle trudnej sytuacji, wraz z wybuchem Drugiej Wojny Światowej nic nie jest takie jak jeszcze niedawno, niezmienne pozostają dwie rzeczy pragnienie zemsty i miłość pojawiająca się w najmniej spodziewanej chwili. W huku bomb i odgłosie karabinowych strzałów rodzą się uczucia, które pozwalają chociaż na chwilę oddalić od siebie wojenną zawieruchę, ale nie da się zapomnieć o złu jakie opanowało świat, szczególnie gdy zatruwa ono nieliczne okruchy szczęścia. Podjęte w dobrej wierze błędne decyzje dają o sobie znać gdy wydawało się, że Alicja w końcu otrzymała szansę by i jej marzenia urzeczywistniły się. Czy prawdziwa miłość powinna wszystko wybaczyć? Na jaką podłość jest gotowy człowiek by zemścić się na niewinnych w imię krzywdy jakiej, w swoim mniemaniu, doświadczył?

Wojna już zdarła maski z ludzi, ale jeszcze nie wszyscy dostrzegli prawdziwe oblicza, kryjące się do tej pory pod nimi. Iluzja niekiedy wygrywa z prawdą, a prawda nie zawsze przynosi ukojenie - wręcz przeciwnie rodzi rozgoryczenie, ból i rozczarowanie. Gniew nigdy nie jest dobrym doradcą, kiedy dopuści się go raz do głosu wykrzyczy wszystko co do tej pory było głęboko schowane i zagłuszy rozsądek. Od tego już krok by odebrać komuś coś co pozwalało mu egzystować - nadzieję i wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jeszcze emocje nie opadły po ostatniej części historii rodziny von Becków, a jej autorka znowu szykuje kolejną porcję intrygującej lektury czytelnikom. Joanna Jax, jak rzadko który autor mistrzowsko łączy przeszłość i teraźniejszość, słowami tkając niezwykle sugestywny portret ludzkich losów. Pierwszy tom nowego cyklu "Zemsta i przebaczenie" przenosi nas w świat zmieciony przez dziejową zawieruchę, lecz mający wciąż moc oddziaływania na kolejne pokolenia i czytających. "Narodziny gniewu" porywają urokiem ostatnich przedwojennych lat, prowincjonalnym klimatem i magią świateł wielkiego miasta, młodzieńczą radością życia i zderzeniem z rzeczywistością, przynoszącą to na co nikt nigdy nie jest gotowy - utratę niewinności. W sadze "Zemsta i przebaczenie" czytelnicy odnajdą romans, intrygę, a zwłaszcza pełnokrwistych bohaterów, walczących o swoje szczęście i nie pozwalających o sobie zapomnieć. Joanna Jax wie jak oczarować czytających od pierwszych stron książki, utrzymać ich uwagę na dalszych kartkach i zostawić z niedosytem oraz apetytem na kolejne tomy tej niezwykłej serii. Pierwsza część dostarcza czytelnikom wiele emocji i równie dużo pytań co do rozwoju poszczególnych wątków, bo gniew już dał o sobie znać, fundamenty zemsty zostały wylane, lecz czy przebaczenie zaistnieje i kto go doświadczy? "Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu" to powieść o sile nienawiści i miłości oraz kole historii bezlitośnie przetaczającej się po ludzkim życiu.




Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf 






 Moja rekomendacja :)


środa, 7 grudnia 2016

Pomiędzy nienawiścią, miłością i przyjaźnią

"W przyszłym roku w Jerozolimie"
Julia Navarro


Przyjaźń łączy ludzi niezależnie od wieku, koloru skóry, wiary czy też płci. Wydaje się, że gdy jest prawdziwa nic nie jest w stanie jej zagrozić, zawsze zwycięży i pokaże siłę w momencie gdy wydaje się, iż wszystko zostało już zaprzepaszczone. Jednak czy tak jest w prawdziwym świecie? Podzielić ludzi jest łatwiej niż ich połączyć. Czasem ktoś wierzy się, że jest możliwe wykrojenie niewielkiej oazy, gdzie podziały nie będą miały racji bytu, ale czy nie jest to tylko utopia? Czasem życie pisze scenariusze w jakich nawet to co najtrwalsze łamie się pod naporem nienawiści i zła czynionego w imię wyższego dobra.

Kto jest katem, a kto ofiarą w sytuacji gdy każda ze stron jednocześnie broni się i atakuje? Niezwykle łatwo przychodzi ferowanie osądów, wskazywanie winnych i pochylanie się nad losem niewinnych. Marian Miller ma przed sobą trudne zadanie, przygotowanie raportu o terenach okupowanych w Palestynie i Izraelu dla międzynarodowej organizacji. Powinna być bezstronna, ale w obliczu tego co już widziała trudno zachować obiektywizm. Nie po raz pierwszy styka się z konfliktem zbrojnym, a przede wszystkim z tym co z sobą niesie - śmiercią, bólem, biedą i utratą nadziei. Zebrała już informacje ze strony palestyńskiej, teraz powinna uzupełnić je o relacje Izraelczyków, lecz czy może usłyszeć coś czego jeszcze by nie wiedziała? Ezekiel Zucker nie jest dokładnie tym człowiekiem, z którym chciała rozmawiać, rozmówcą miał być jego syn, ale jeżeli ma dokończyć swoją pracę musi poznać wersję drugiej strony. Jaka więc ona jest? By zrozumieć skomplikowaną teraźniejszość trzeba sięgnąć w przeszłość, równie pogmatwaną, jednak pozwalająca chociaż w części zrozumieć obecną chwilę. Kawałek ziemi niedaleko Jerozolimy był kiedyś domem dla rodziny Ziadów, w czasach gdy nikt z jej członków nie wyobrażał sobie innego miejsca do życia. Gdy Samuel Zucker dotknął stopami Ziemi Świętej spełnił pragnienie swego ojca, lecz czy swoje także? Na to pytanie nie umiał odpowiedzieć, chciał jedynie rozpocząć nowy rozdział swej egzystencji, kolejny, dwudziestokilkuletni mężczyzna widział i doświadczył wiele, zbyt wiele. Stracił najbliższych, teraz z dala od wszystkiego co mu znane od nowa chce stworzyć dla siebie prawdziwy dom. Ale czy będzie to możliwe? Ahmed Ziad nie jest zbyt zadowolony z faktu, że tak dużo emigrantów z Europy osiedla się na ziemi od wieków należącej do arabskiej ludności. Tych dwoje ma ze sobą o wiele więcej wspólnego niż wydawałoby się to na początku. Przypadkowa znajomość przeradza się w przyjaźń, surową jak otoczenie, które stało się tak ważne dla obu, nie ma w niej zbędnych słów, kłamstw, upływ lat jedynie ją wzmacnia, lecz świat nie lubi prostych rozwiązań, woli bardziej kręte ścieżki. Ziemia Święta od stuleci spływała krwią, a gdy wydawało się, że w końcu zawita w niej pokój, po raz kolejny okazało się to iluzją. Jak długo Ziadowie i Zuckerowie będą w stanie chronić siebie nawzajem i to co połączyło ich w pewien upalny dzień na początku dwudziestego wieku? Ziemia, dająca im schronienie, pozwalająca wykarmić rodzinę, była świadkiem szczęścia oraz łez, widziała także rozpaczliwe próby przeciwstawienia się zimnym, politycznym, kalkulacjom. Ezekiel Zucker ma wiele do powiedzenia o minionych dekadach, a Marian Miller zna część historii z ust ludzi, jacy kiedyś zamieszkiwali ten kawałek gruntu. Czyja opowieść jest prawdziwa? Ezekiela, syna Samuela, czy Marian, urzędniczki agencji międzynarodowej? Czy obiektywizm odda wszelkie detale złożonej historii, miejsca gdzie krzyżuje się tak wiele sprzecznych interesów?

Prawda jest jedna, ale ma wiele twarzy i przemawia różnymi językami. Jej istota zawiera w sobie biel niewinności, czerń zła, czerwień krwi, zieleń wiosny i żółć słońca w zenicie. Tą paletą barw przeznaczenie maluje panoramę ludzkich losów, czasem zbyt często akcentując to co najbardziej boli.

Ponad osiemset stron może niektórych przerażać, lecz podczas lektury "W przyszłym roku w Jerozolimie" okazuje się, że nie wiedzieć kiedy lektura kończy się. Julia Navarro z niezwykłym wyczuciem oddaje atmosferę miejsc jakie już dawno zostały zmiecione przez dziejową zawieruchę, lecz wciąż są zauważalne w teraźniejszości. Autorka wybrała jako tło dla swojej historii kontrastowe, i to bardzo, geograficznie oraz przede wszystkim kulturowo lokalizacje. Carska Rosja, Paryż, Ziemia Święta i ponad sto lat historii, fabuła zawierająca tak obszerny drugi plan potrzebuje równie wyrazistych bohaterów i trzeba przyznać, że Julia Navarro wywiązała się z tego zadania mistrzowsko, nie wpadając po drodze w pułapkę rozwlekłych opisów oraz zbyt dużej liczbie szczegółów zaciemniających główny motyw. "W przyszłym roku w Jerozolimie" to opowieść bardzo intymna, pomimo epickiego rozmachu. Z niecierpliwością pochłania się kolejne strony i rozdziały wciąż czując niedosyt, przeszłość i teraźniejszość tworzą coraz wyraźniejszy wzór, lecz nim ostatnie zdanie zostanie przeczytane, wielokrotnie nasuną się refleksje co do istoty człowieczeństwa, siły przyjaźni oraz jak ogromny wpływ mamy na siebie nawzajem, nawet nie chcąc tego. "W przyszłym roku w Jerozolimie" nie jest książką z rodzaju tych o jakich szybko się zapomina, ona pozostaje w czytelniku na długo nie jedynie za sprawą poruszanych tematów, lecz także niezwykłych postaci. Jej kolejne warstwy przenikają się nawzajem tworząc niepokojąco prawdziwy obraz świata, mającego u swych podstaw zawiedzione nadzieje, zniszczone więzy przyjaźni, zakazaną miłość, kłamstwa i wiarę, że być może jeszcze będzie dane spotkać się z tymi, od których chcemy wybaczenia i którym dawno wybaczyliśmy.







            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
   Dziękuję 
 
                           wyd. Albatros






wtorek, 6 grudnia 2016

Konkurs literacki

Dzisiaj zamiast recenzji informacje o konkursie, 
którego organizatorem jest wydawnictwo Albatros:




Szczegóły oraz regulamin tutaj

 

niedziela, 4 grudnia 2016

Zdążyć przed złem

"Zdążyć przed zmrokiem"
Tana French
 
Co się wydarzyło dwadzieścia lat temu w podmiejskim osiedlu domów zamieszkanych przez niczym nie wyróżniające się rodziny? Dzieci jak zawsze bawiły się na okolicznych łąkach i w pobliskim lesie, każdy z mieszkańców zajmował się swoimi sprawami, nikt nie przypuszczał, że podczas tego letniego popołudnia będzie miało miejsce coś nadzwyczajnego. Po prostu wakacyjny dzień jakich wiele, aż do momentu gdy spokojną atmosferę burzy zaginięcie trójki dwunastolatków. Zaniepokojenie przeradza się w strach o dzieci gdy tylko jedno z nich odnajduje się. A gdzie pozostała dwójka?

Pamięć ludzka czasem chroni człowieka przed tym tym co może go zbyt głęboko zranić, jednak brak niektórych wspomnień nie zawsze przynosi ulgę i nie pozwala pogodzić się z przeszłością. Detektyw Rob Ryan wie o tym doskonale, często stawia czoła pytaniu czego był świadkiem lub w czym uczestniczył kiedyś. Od tamtego momentu utracił nie tylko najlepszych przyjaciół, ale także swoje dzieciństwo. Banalne, lecz aż zanadto prawdziwe - od pewnego dnia nikt i nic nie było takie same, Ryan także zmienił się. Dwie dekady później nadal nie wiadomo co właściwie zdarzyło się wtedy, zagadka pozostała nierozwiązana, zabezpieczone ślady wskazywały na zbrodnię, chociaż czy to właśnie spotkało tę dwójkę? Aktualne śledztwo, które prowadzi Rob przypomina mu tamte lato, to samo osiedle, te same łąki gdzie bawił się z Jamie i Peterem oraz pole, będące wówczas lasem, na skraju którego po raz ostatni widziano ich. Tym razem zaginięcie przekształciło się w morderstwo, przynajmniej to jedno wiadomo w tej sprawie, reszta pozostaje tajemnicą, a rozwikłanie jej to właśnie zadanie detektywa Ryana i jego partnerki. Od samego początku pamięć podsuwa fragmenty wspomnień, co nie pomaga w prowadzeniu dochodzenia i postawi w niekorzystnym świetle śledczych jeżeli ta informacja wycieknie do opinii publicznej. Czy teraźniejsze zabójstwo ma związek z dramatem sprzed lat? Przypadek czy celowe działanie? A może to zbrodnia rytualna, bo dawny las jest miejscem wykopalisk archeologicznych? Wiele pytań wymagających odpowiedzi stoi przed Ryanem oraz jego partnerką, no i wciąż nachodzą go myśli związane z przeszłością. Śmierć dziewczynki nie przechodzi bez echa, kolejny dramat w tym samym miejscu bulwersuje opinię publiczną. Podejrzanych nie ma zbyt wielu, ci, którzy są, nie mieli motywów, dlaczego więc Katy została zamordowana? Wątpliwości i przypuszczeń jest dużo, wśród wielu tropów trzeba odnaleźć ten właściwy, lecz czy uda się to? Dodatkowo Ryan musi uważać by jego sekret nie wyszedł na jaw, lecz czy nie ma on związku z tym co wydarzyło się?

Co się wydarzyło dwadzieścia lat temu, a co teraz? Te dwie sprawy mają na pewno jeden punkt wspólny, jest nim Rob Ryan i to wystarczy by został odsunięty od śledztwa, wydaje się, że jest kluczem do wydarzeń z przeszłości. Ale ten argument może okazać się niewystarczający dla zwierzchników detektywa.

Niepokój i tajemnica, te słowa najlepiej oddają klimat "Zdążyć przed zmrokiem". Tana French stawia przed czytelnikami dwie zagadki kryminalne połączone osobą jednego z bohaterów, jednak nie wiadomo czy to nie tylko iluzja. Autorka do sensacyjnej treści włączyła elementy grozy, gdzieś w tle czai się ogromny lęk przed tym co wydarzyło się, lecz zostało wyparte z pamięci. Niejasna przeszłość powraca, w fragmentach dawnych wydarzeń, równolegle prowadzony jest wątek teraźniejszy, jedno z drugim wydaje się mieć związek, ale czy tak jest faktycznie wciąż nie wiadomo. "Zdążyć przed zmrokiem" nie jest jedynie historią sensacyjną, zawiera również elementy powieści psychologicznej, postacie zmagają się z sobą, wspomnieniami i ich brakiem oraz poczuciem winy. Z kolejnymi rozdziałami dochodzenie nabiera całkiem nowego znaczenia, Tana French sięgnęła głęboko w znaczenie relacji rodzinnych dla bohaterów, czyniąc z nich tło dla rozgrywającego się dramatu. "Zdążyć przed zmrokiem" to lektura, w której niezwykle trudno odróżnić fakty od kłamstw, a prawda wciąż wymyka się przed odkryciem. Czasem brak wspomnień wcale nie jest wybawieniem, wprost przeciwnie - skazuje człowieka na domysły i ciągłą walkę z samym sobą.



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
   Dziękuję 


     wyd. Albatros

środa, 30 listopada 2016

Ofiary

"Ofiara"
Karin Slaughter


Czasem prawda pojawia się w najmniej spodziewanym momencie, kiedy wcale nie wyzwala, lecz pogrąża w otchłani oskarżeń i podejrzeń. Od tego już krok by stracić z oczu to co najważniejsze - zbrodnię i kryjące się za nią zło. Ono powinno być w centrum zainteresowania wraz z wszystkim co skrywa się w jego cieniu. Jednak rzeczywistość nie jest aż tak prosta, biało-czarny świat nie istnieje, niekiedy by ocalić dobro niektórzy wybierają mroczną ścieżkę, bo nie wierzą, że inna droga pozwoli osiągnąć im upragniony cel.

Morderstwo jakich wiele w Atlancie, dlaczego więc zostają wezwani stanowi śledczy? Kim jest ofiara, iż policja jest niewystarczająca do prowadzenia dochodzenia? Dale Harding. Policjant. Pijak. Hazardzista. Po prostu były policjant, nawet w czynnej służbie podejrzewany o przestępczą działalność. Ale czy dlatego wezwano posiłki? Ofiarę, jakkolwiek to brzmi, odnaleziono na terenie budowy ekskluzywnego klubu, którego głównym inwestorem jest gwiazda koszykówki. Willowi Trentowi "pachnie" ta sprawa kłopotami, ze sportowym celebrytą miał ostatnio do czynienia i nie wspomina tego zbyt dobrze. Marcus Rippy, to imię i nazwisko oznacza spore problemy, bogata w sukcesy kariera na boisku przysporzyła mu rzeszę ślepo wiernych fanów i milionów na koncie oraz wpiła przekonanie o byciu ponad prawem. Dochodzenie przeciwko niemu w sprawie bestialskiego gwałtu zakończyło się przegraną agentów stanowych, a w szczególności Trenta. Niestety sprawiedliwość wtedy nie zatriumfowała, jak będzie tym razem? Co Harding miał wspólnego z Rippy`im? To pozostaje niewiadomą, może jedynie splot okoliczności sprawił, że ciało Dale`a odnaleziono właśnie w tym, nie innym, miejscu. Will w przypadki nie wierzy, a ofiara jest mu dobrze znana. Coś jeszcze nie daje mu spokoju - znalezione ślady prowadzą do jego przeszłości, od której wciąż ucieka. Rzadko kto ma za sobą tak skomplikowane życiowe rozdziały jak ten mężczyzna, tylko kilka osób o nich wie, a i one do końca nie zdają sobie sprawy czego doświadczył i był świadkiem. Czy będzie w stanie zachować obiektywizm gdy tak niebezpiecznie blisko odkrycia są jego tajemnice? Już raz przegrał pojedynek z Marcusem, teraz być może nadarza się szansa by rozliczyć go ze ciemne sprawki, lecz dochodzenie nie będzie łatwe. Osobiste motywy nie ułatwiają pracy, przeciwnie gmatwają już i tak trudną sprawę.

Atlanta dobrze skrywa swoje mroczne oblicze przed stróżami prawa. Południowy klimat nie sprzyja tym, którzy chcą na forum publicznym prać brudy, lecz jak długo da się odwracać wzrok od zła?

Ofiara to słowo o niejednym znaczeniu, budzi wiele skojarzeń, nie zawsze negatywnych, gdy staje się tytułem thrillera to konotacja raczej jest jedna. Karen Slaughter odkrywa przed czytelnikami cały szereg wątków, do których kluczem jest właśnie ten wyraz. Autorka pod pierwszą warstwą, typowo kryminalną, umieściła kolejne, czasem przywodzące na myśl dantejskie kręgi piekielne. Śledztwo w sprawie morderstwa staje się punktem wyjścia do historii o ludziach jacy widzieli zło w prawie każdej postaci, jedni poddali mu się, drudzy walczą z nim, lecz wszyscy nie mogli uciec przed jego piętnem. Za fasadą szklanych biurowców i luksusowych rezydencji Atlanty kryją takie same występki jak w najgorszych jej dzielnicach, gdzieś pomiędzy nimi stoi główny bohater, mający za sobą aż nazbyt wiele złych wspomnień, a przed sobą dochodzenie bezpardonowo wchodzące w jego życie osobiste. Odsłania ono najmroczniejsze tajemnice słynnych, pięknych i bogatych oraz tych, stoją cychw ich cieniu i pomagający im w spełnianiu wszelkich zachcianek. Sensacyjna strona splata się z problemami społecznymi, obie wynikają z siebie nawzajem, podsycając się aż do kulminacyjnego momentu w jakim pęka przysłowiowa bańka mydlana powstała z marzeń, które po drodze wypaczyły to co było najlepsze. Warto zwrócić uwagę na pewne detale jakie są ważne dla fabuły i w finale odgrywają niebagatelną rolę. Karen Slaughter żongluje prawdą, wyrzutami sumienia swoich bohaterów i emocjami czytelników, tak, że "Ofiara" wychodzi poza schemat tradycyjnego thrillera. Pozostaje jeszcze okładka, nieprzypadkowa i ściśle nawiązująca do tytułu oraz przede wszystkim będąca alegorią poczynań bohaterów.


Za możliwość przeczytania książki 
                              dziękuję księgarniom Matras


 




poniedziałek, 28 listopada 2016

Jak to jest z tymi baśniami?

"Dziki łabędź i inne baśnie"
Michael Cunningham


Gdzieś za górami, jakimiś morzami oraz dolinami pewna księżniczka albo książę znaleźli się w tarapatach i liczą na pomoc, ta pewnie się pojawi wcześniej lub później, oczywiście będzie miała swoją cenę. Może też i magia da o sobie znać, chociaż z nią trzeba bardzo uważać, lecz o tym przekona się niejedna z baśniowych postaci w swoim czasie. Kiedy już zło zostanie ukarane, a dobro odbierze zasłużoną nagrodę, nastąpi finał z osławionym " i żyli długo i szczęśliwie". Hollywoodzko-disneyowski świat bajek ma się dobrze, czarno-biały podział w jaskrawych kolorach również nie daje się przeoczyć, wydawałoby się, że nic nas już nie może zaskoczyć w ciągle powtarzającym się schemacie baśniowych opowieści. Jeżeli myślicie, iż wszystko już zostało powiedziane lub raczej napisane to jesteście w błędzie. Gdzieś za górami, jakimiś morzami oraz dolinami życie toczy się dalej po finałowym "i żyli długi i szczęśliwie", tak w ogóle to dopiero po tym napisie zaczyna się najciekawsza część bajki.

Kto nie zna baśni o braciach zamienionych w łabędzie i ich dzielnej siostrze? Pan Andersen pięknie ją opisał, ale czy oddał w niej prawdę? Być może pewne niuanse zostały pominięte, no i co było później? Jak potoczyły się dalej losy odmienionych braci, w szczególności tego, który miał pecha? Jego rodzeństwo mogło zapomnieć o tym co było złego  w przeszłości, lecz on wciąż musiał żyć z pamiątką po niej. Czyżby happy end miał pewne braki? Znacie historię o ołowianym żołnierzyku i baletnicy? Wiemy jak się zakończyła, no a gdyby tak przełożyć ją na współczesne nam realia? Kim byłby on, jaka byłaby ona, co mogłoby ich połączyć? Pozostaje też kwestia honoru, poświęcenia się dla bliskich i dostrzegania w drugiej osobie czegoś więcej niż tylko jego powierzchowności? Kogo mam na myśli? Znacie niejaką Piękną i pewną Bestię? Oczywiście, że tak, jak nie z papierowej to z filmowej bądź animowanej wersji, są przecież ikonami popkultury. Prawdziwi celebryci, by nie powiedzieć gwiazdy, cóż więc w ich przypadku da się odkryć? Co nieco albo nawet i więcej, czy nikogo nie zdziwiło dlaczego Piękna chciała tylko białą różę i co kryło się za motywami Bestii? Na tym jeszcze nie koniec, gdyż jeszcze kilka baśni czeka na zdjęcie zaklęcia nadmiernego sentymentalizmu i odkrycie intrygującej strony, do tej pory zasłanianej przez poprawność bajkowej polityki.

Może i za siedmioma morzami, górami oraz dolinami istnieje baśniowa kraina, ale blisko nas także taka jest tylko bardziej życiowa. Baba Jaga, Roszpunka, Jaś od fasoli wcale nie są tak daleko jak nam się wydaje. Spójrzmy jeszcze raz na znanych z dzieciństwa bohaterów, czy nie przypominają kogoś z naszego otoczenia? Czyżby żyliśmy w innym świecie niż nam się to tej pory wydawało?

Bajki i baśnie są dobre dla dzieci, dorośli nie znajdą w nich nic ciekawego, niektórzy może poczują sentyment do dawnych lektur. Czasem jednak zdarzają się wyjątki, które z całkiem nowej perspektywy pokazują doskonale znane wątki, a motywy działania nabierają zupełnie innego charakteru. "Dziki łabędź i inne baśnie" to alternatywne spojrzenie na baśniowy świat i jego bohaterów. Archetypiczne postacie w oczach Michaela Cunninghama nabierają nowych cech, można by powiedzieć, że to oczywiste, lecz w tym przypadku kryje się o wiele więcej niż tylko odbrązowienie symboli, to idący o wiele dalej proces. Baśnie w rewolucyjnej odsłonie? Nie, raczej w wersji odmitologizowanej, urealnione, idące z opowieścią dalej niż do "a potem żyli długo i szczęśliwie". "Dziki łabędź i inne baśnie" są zbiorem historii w jakim czasem do głosu dochodzi zwykłą codzienność, a czasem cięty humor autora, gdzie ciąg dalszy będzie ogromną niespodzianką. Michael Cunningham, w zamian za odarcie czytelników ze złudzeń, daje im intrygującą podróż po opowieściach w jakich bajkowa konwencja musi być poszerzona by pokazać w pełni bohaterów, emocje nimi rządzące oraz do czego są zdolni by zdobyć to czego pragną.





Za możliwość przeczytania książki
 
 dziękuję wyd. Rebis



czwartek, 24 listopada 2016

Zło

"Splątanie"
Maciej Lewandowski


Zło przybiera wiele postaci, w jednych da się rozpoznać bardzo szybko, w innych pozostaje anonimowa i zdaje się być niedostrzegana. Ignorowanie jego obecności w nadziei, że dzięki temu nas nie dosięgnie jest ogromnym błędem, w końcu każdy musi się z nim zmierzyć. Nie można od niego uciec, nie da o sobie zapomnieć, zawsze będzie tuż obok w postaci mrocznego cienia, po spotkaniu z nim nigdy już nie będzie się takim samym człowiekiem. A może to jedynie wybujała fantazja, wykorzystująca na tworzenie przerażających wizji moment, gdy umysł już nie śni, lecz jeszcze nie otworzył drzwi do jawy?

Mogło być gorzej, lepiej również. Jakub Kempner wie  tym doskonale, ale niestety zbytnio nie postarał się by to ta druga opcja zatriumfowała w jego egzystencji. Wrocław jako miejsce zesłania, lub inaczej mówiąc nowe miejsce pracy, wcale nie jest najgorszym co może spotkać zdegradowanego policjanta. Oczywiście trafia nie do samego centrum, lecz na peryferyjny posterunek, będący niezłym punktem zaczepienia. Spokój, nuda brzmią dobrze, jakieś zwyczajne i proste wykroczenia, nic zanadto skomplikowanego. Nic więcej i nic mniej. Jednak świat nie jest aż tak prosty jakby ludzie pragnęli, a w szczególności aspirant Kempner. Zwyczajności nie dane jest mu smakować zbyt długo, bardzo szybko pojawia się niepokój, w prowadzonym dochodzeniu coś nie pozwala przyjąć do wiadomości, iż to jedynie tragiczny splot okoliczności. Inni mają całkowicie odmienne zdanie, ale Jakub nie zamierza przytakiwać ogółowi. Pochwycił już trop, słaby, niejasny, niedostrzegalny dla pozostałych śledczych, jednak nie może zapomnieć o tym co podszeptuje mu intuicja. Komisarz Bauer zdaje się nie podzielać przekonania swego nowego podwładnego, zbyt wiele widział by entuzjastycznie przyjmować rewelacje nowicjusza. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Co może być w Leśnicy niezwykłego? Nic, lecz czasem dostrzega się coś złowrogiego, rozsądek broni się przed tym to widziały oczy, jak długo da się ignorować rzeczywistość? Kempner uchwycił coś co niewielu było dane, nie jest to błogosławieństwo, wprost przeciwnie. Co kryje się za paranoicznymi obrazami, które nie chcą zniknąć? Ile samobójstw jeszcze odnotuje się w aktach posterunku wrocławskiej dzielnicy Leśnica? Bauer zbyt długo jest w zawodzie i wie kiedy musi odrzucić najprostsze rozwiązania. Zabójcza zagadka zbiera coraz większe żniwo, jej pokłosiem jest wzrastająca liczba ofiar. Gdzieś kryje się nieokreślona siła jaką większość stara się nie dopuszczać do siebie, od której odwraca się aż do chwili gdy samemu jest się zmuszonym do walki o życie. Czy ktokolwiek jest w stanie przeciwstawić się złu, pierwotnemu i nienasyconemu?

Upiornie dobra historia, chociaż połączenie tych słów wydaje się oksymoronem, to trudno inaczej oddać pierwsze wrażenia po lekturze "Splątania". Sensacja, thriller i przede wszystkim groza, skryta wpierw pod płaszczykiem suspensu, lecz w końcu pokazująca swe prawdziwe oblicze. Maciej Lewandowski wyważył wątki, dając raz jednym, raz drugim głos, pokazując czytelnikowi obraz, zawierający w sobie więcej niż jeden przekaz. Pod wierzchnią, realną, warstwą skrywa się kolejna - niepokojąca, logiczna na swój demoniczny sposób. Na kryminalnej kanwie autor rysuje opowieść niejednoznaczną, pełną ukrytych znaczeń, będących jednocześnie częścią sensacyjnej zagadki i powieści grozy, skłaniającej w pewnych elementach ku estetyce gotyckiej. "Splątanie" jest niezwykle obrazową historią w jakiej słowa służą za mistrzowski pędzel Maciejowi Lewandowskiemu, pozwalając oddać wielowymiarowe tło oraz równie skomplikowane sylwetki bohaterów. Warto zwrócić także uwagę na tytuł książki, nieprzypadkowy i nabierający znaczenia w trakcie czytania.

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję 
 
portalowi CPA
i
wyd. Videograf

wtorek, 22 listopada 2016

Człowiekiem jestem ...

"Labirynt kości"
James Rollins


"Człowiekiem jestem i nic ludzkie nie jest mi obce"
Terencjusz

Jak bardzo różnimy się od innych istot zamieszkujących Ziemię? Czy odczuwana przez tak wielu z nas wyższość wobec innych gatunków powinna być powodem do dumy? Do czego jesteśmy zdolni by zdobyć władzę nad innymi? Każde z tych pytań z osobna nie wydaje się zbyt groźne, ale już ich suma każe się zastanowić nad naszą prawdziwą naturą, nie tą wygładzoną przez cywilizację, lecz jej wersję pierwotną z domieszką ambicji i chłodno wykalkulowanej bezwzględności. Nie liczą się ofiary w drodze do celu, najważniejsze jest by osiągnąć sukces, to zwycięzcy piszą historię. Tylko czy na pewno tak jest?

Dlaczego zaatakowano amerykańskie laboratorium naukowe i badaczy eksplorujących chorwackie jaskinie? Obie napaści były przeprowadzone w bardzo krótkim czasie, wydaje się je nic nie łączyć. Jedynym punktem wspólnym są dwie kobiety - Lena oraz Maria Crandall. Kim są, że znalazły się na czyimś celowniku? Jedna z nich ma trochę więcej szczęścia i ukrywa się przed napastnikami, druga zostaje uprowadzona wraz z młodym gorylem, który był pod jej opieką i jednocześnie jest obiektem badań. Komu zależało na porwaniu uczonych? Odpowiedź muszą znaleźć agenci Sigmy, zawsze działają niestandardowo, ale tym razem może to być niewystarczające. Przeciwnik jest nieznany, nie zostawił po sobie śladów, krokom jego wysłanników towarzyszy krew i śmierć, a czas nie jest sprzymierzeńcem Sigmy. Lena i Maria w swoich badaniach skupiały się nad gatunkiem naczelnych, ich wyniki są intrygujące, gdyby do tego dodać podziemne odkrycie to sprawa zaczyna wyglądać na więcej niż intrygującą. Czy ludzkość jest gotowa na zmierzenie się z prawdą o sobie? Na pytanie to na razie nikt nie chce odpowiadać, kiedyś już padło, teraz nie da się już uciec przed nim, lecz na razie najważniejsze jest wyprzedzenie wroga. Może prawda jest całkiem inna niż ktokolwiek przypuszcza i ukryta w miejscu od wieków uważane za mit? Komandor Pierce widział już niejedno, niewiele go jeszcze może zaskoczyć, jednak w tym przypadku czeka go co i rusz niespodzianka, zespół działa w grupach. Jedyne wsparcie jakie mogą sobie zapewnić to jak najszybsze rozwiązanie zagadki sprzed tysięcy lat i ocalenie życia ludzi jakim tylko oni mogą zapewnić iluzję bezpieczeństwa. Jednocześnie Sigma jest zwierzyną i myśliwym, role odwracają się jak w kalejdoskopie, każdy błąd jest bezwzględnie wykorzystywany przez drugą stronę, szaleńcza podróż po kilku kontynentach kończy się w nieoczekiwanym punkcie.

Kiedy siostry Crandall zaczynały swoje badanie nie spodziewały się do czego one doprowadzą. Nie wiedziały, że ich ideały w starciu z rzeczywistością przyniosą efekty odmienne od zamierzeń. Ambicja bywa niezbyt dobrym doradcą, nauka jest o wiele groźniejszą bronią niż jakikolwiek karabin. Z połączenie tych dwóch składników rodzi się zło trudne do powstrzymania i przede wszystkim skrywające swe prawdziwe oblicze aż do momentu gdy może być za późno by je powstrzymać.

Kolejne spotkanie z agentami oddziału Sigmy już za mną. Jak zawsze z góry było wiadomo, że będzie sensacyjnie z duża dawką fantastyki naukowej, a kolejne wydarzenia będą następowały po sobie z ogromną prędkością. James Rollins pozostał wierny swojemu przepisowi na fabułę i zaserwował czytelnikom opowieść, w jakiej nie brak tajemnic, spisków, faktów wydających się fikcją i niezwykle prawdziwej fikcji. "Labirynt kości" nie zawiódł moich oczekiwań, wprost przeciwnie, szalona pogoń po kilku kontynentach, zagadka licząca kilkadziesiąt tysięcy lat, przerażające badania naukowe i człowiek, wciąż szukający źródeł swego pochodzenia, wciągnęły mnie od razu i nie pozwoliły na dłuższą przerwę w czytaniu niż zaparzenie kubka herbaty. Każdy z tych elementów z osobna byłby dobrym materiałem na książkę, razem dają mieszankę wybuchową, przy czytaniu której trzeba być nastawionym na szybkie tempo akcji, splatanie się rzeczywistej wiedzy z utopijnymi teoriami i intrygującymi niespodziankami, tłem dla nich jest ludzkie pragnienie zapanowania nad światem. James Rollins pod sensacyjno-przygodowym tłem "przemyca" poważniejsze kwestie związane z doświadczeniami na zwierzętach, etyką tego rodzaju badań oraz do czego może prowadzić kierowanie się zasadą - cel uświęca środki. Współcześnie coraz częściej dostrzegamy mroczną stronę nauki, lecz jeszcze zbyt rzadko jesteśmy skłonni z nią walczyć, "Labirynt kości" przedstawia niezwykle interesującą jej wizję, wartą poznania. 





            
               Za możliwość przeczytania książki 
    
   Dziękuję 


     wyd. Albatros