piątek, 27 maja 2011

Agnieszka Podolecka


Agnieszka Podolecka autorka "Za głosem Sangomy sangomy" i "Żaru Sahelu", miłośniczka Afryki, zafascynowana kulturą tego kontynentu. W jej książkach czytelnik odnajduje czar odległego lądu, ale ma też okazje poznać nieznane religie i ludzi, żyjących według jakże odmiennych zwyczajów od europejskich.

Urodzona 8 grudnia 1970 w Sri Lance, wychowana w Gdyni, absolwentka orientalistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, Agnieszka Podolecka od dzieciństwa fascynowała się innymi religiami i kulturami. Dorastała otoczona magią egzotyki i zawsze poszukiwała głębi w innych tradycjach. Gdy los rzucił ją na kilka lat do Republiki Południowej Afryki, wykorzystała ten czas na poznawanie jej mieszkańców, mówiących licznymi językami, wierzących w różnych bogów, mających obyczaje zupełnie odmienne od europejskich. Medytowała pod opieką szamana, rozmawiała z ludowymi uzdrowicielami. Na bazie swych przeżyć napisała „Za głosem sangomy”, powieść, która tchnie miłością do Afryki, ale zachowuje zdrowy dystans do nieakceptowanych przez nas obyczajów. Akcja jej drugiej książki, „Żar Sahelu”, zabiera nas w podróż po Afryce Zachodniej, gdzie bohaterowie muszą się zmierzyć z dziką przyrodą, własnymi problemami i… zaskakującą ich nagle miłością. A wszystko pod czujnym okiem szamanów, Dogonów i Tuaregów. Obecnie Autorka mieszka na wsi pod Warszawą. Pisze doktorat na temat szamanizmu południowoafrykańskiego.

Wywiad:

- Jak rodzą się pomysły na książki? Skąd czerpie Pani inspiracje?

- „Za głosem sangomy” narodziło się ze snów o Afryce, jaką poznałam mieszkając w RPA. Choć te sny zaprowadziły mnie również do kilku innych krajów. To uwolniło moją wyobraźnię i spowodowało cały taniec myśli. W efekcie akcję „Żaru Sahelu” już świadomie umieściłam w Afryce. Tylko tam mogły się zdarzyć przygody, które stały się udziałem polskiej rodziny i ich przyjaciół. Chciałam pokazać piękny i niezwykły kawałek świata i pomyślałam, że polscy czytelnicy będą chcieli nie tylko przeżyć przygodę ale i dowiedzieć się czegoś ciekawego. Stąd pomysł na Afrykę właśnie.

- Którą pozycję ze swojego dorobku literackiego najchętniej widziałaby
Pani na dużym ekranie? Dlaczego właśnie tę?

- Myślę, że „Za głosem sangomy” jest bardziej filmową opowieścią. Niektórzy twierdzą, że to gotowy scenariusz! Ale gdyby Annę z „Żaru Sahelu” zagrała Meryl Streep… To by była idealna rola i dzięki niej mógłby powstać idealny film. Jeśli coś takiego istnieje;-)

- Ma Pani ulubionego bohatera swoich książek?

- William z „Żaru Sahelu”, mam do niego największy sentyment! Chyba dlatego, że musiał przejść największą przemianę ze wszystkich postaci, jakie stworzyłam a jednocześnie jest bardzo młody, ma małe życiowe doświadczenie. W końcu ma raptem 18 lat i z nieodpowiedzialnego, sfrustrowanego nastolatka ma się zamienić w mężczyznę odpowiedzialnego za życie Belli. Tak naprawdę jednak mam sentyment wszystkich moich bohaterów.

- Proszę podać 3 tytuły ulubionych książek. Odegrały w Pani życiu
ważną rolę? Darzy je Pani sentymentem? Proszę zdradzić szczegóły.

- Zdecydowanie „Niebiańska przepowiednia” Redfielda. Znakomity pomysł na połączenie powieści przygodowej z mądrą, filozoficzną opowieścią. Wierzę, że świadome używanie swojej energii, dzielenie się nią z innymi, przekazywanie sobie dobra i pozytywnych myśli, może pomóc w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji międzyludzkich. Ta książka idealnie oddaje moje podejście do życia i, gdy jest mi źle, sięgam po nią, by nabrać dystansu do otoczenia i po prostu poczuć się lepiej. Bardzo również lubię „Ósemkę” Katherine Neville i książki Marioli Zaczyńskiej. Działają na mnie jak prozac;-)

- Którego z pisarzy (polskich i zagranicznych) darzy Pani największym autorytetem?

- Nie lubię mieć autorytetów. Kojarzą mi się z kimś odległym, niedostępnym, niedoścignionym. A ja uważam, że jak człowiek się bardzo stara, to w końcu osiąga cel. Szczerze mówiąc, jedynym żyjącym autorytetem może być dla mnie Dalajlama, a jego książki tchną spokojem, miłością, mądrością i ogromną tolerancją, której w Polsce dramatycznie brakuje.

- Gdyby nie był Pani pisarką to... No właśnie, kim chciała Pani zostać?

- Archeologiem. To byłby świetny zawód, choć niemożliwy do wykonania, gdy się ma małe dzieci. Dla żadnego zawodu bym ich nie zostawiła, a przecież archeolog realizuje się w pracy na wykopaliskach. Mogłabym być też nauczycielem akademickim. Lubię pracować z ludźmi, studenci mogą dać mnóstwo satysfakcji.

- Jaki jest Pani ulubiony film? Dlaczego właśnie ten?

- „Obsesja” na podstawie książki A. Byatt. Mądra i wzruszająca historia o dwójce naukowców, którzy odkrywają listy wiktoriańskiego poety i poetki i łączące ich uczucie. Zarówno film jak książka pokazują, że pewne wartości w życiu człowieka są niezmienne bez względu na czasy w jakich żyjemy. A jednocześnie film ma niepowtarzalny klimat i można go oglądać wiele razy.

- A seriale? Lubi je Pani oglądać? Jeśli tak, to jaki jest Pani zdaniem najlepszy oraz który z emitowanych obecnie zasługuje na uwagę.

- Nie oglądam seriali, mam za mało czasu. Wolne chwile wolę spędzać aktywnie, pływać, jeździć na rowerze podziwiając las, pracować w ogrodzie. Albo obejrzeć film, który naprawdę lubię.

- Jaki gatunek muzyki jest Pani najbliższy? Proszę podzielić się z nami swoimi ulubionymi wykonawcami.

- Lubię muzykę spokojną – smooth jazz, ballady, muzykę klasyczną. Nie mam ulubionych wykonawców, ale chętnie słuchać Katie Melua i Nory Jones. Co jeszcze? Pink Floyd, Camel, Eric Clapton i muzykę taneczną lat ’70 i ’80 bez względu na to jak jest kiczowata;-)

- Domyślamy się, że największą pasję stanowi pisanie. A poza nim? Ma Pani inne hobby?

- Odkryłam niedawno pasję ogrodnictwa, naprawdę lubię grzebać w ziemi! Kocham moich przyjaciół i spędzanie z nimi czasu uważam za wspaniałą rozrywkę. I oczywiście uwielbiam czytać;-)

- Największe marzenie? Już zrealizowane? Czy może jeszcze przed Panią?

- Proste – żeby moi bliscy byli zdrowi. Zawodowo? To na razie tajemnica;-)

- Pani motto życiowe?

- Zacytuję Dalajlamę: człowiek rodzi się po to, by być szczęśliwy. I mój własny cytat, słowa William z „Żaru Sahelu”: być szczęśliwym według własnej definicji szczęścia. To wymaga odwagi, ale wszystko jest możliwe;-)

Dziękuję za udzielenie wywiadu p. Agnieszce Podoleckiej

Wydane książki:






Linki:

www.podolecka.com




6 komentarzy:

  1. Bardzo interesujący wywiad:)). A po książki z pewnością sięgnę, bo to moje "klimaty":D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ z tej Afryki kuszący kontynent. muszę się książką pani Agnieszki przyjrzeć nieco bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto się nie tylko przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny wywiad. Dobrze by było, żeby więcej takich książek powstawało, a wreszcie nauczylibyśmy się rozumieć tamtych ludzi i tamten świat. Ktoś Ci bliski.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna jest okładka Sangomy !
    Zwróciła moja uwagę w księgarni, gdy kilka miesięcy po powrocie z Kapsztadu, ciągle byłam zafascynowana Afryką. Kupiłam książkę, przeczytałam, podobała mi się...
    Pozdrawiam
    Roma z Krakowa

    OdpowiedzUsuń