środa, 18 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
"Gladiatorka" wędruje do ...
bo każda wypowiedź była jedyna w swoim rodzaju.
Każda przytoczona książka wywołała niezapomniane wrażenia,
niektóre z nich czytałam, inne dopiero kuszą by je przeczytać.
Pisać mogłabym długo, ale nie miejsce na to ;)

"Gladiatorka" powędruje do ... Blair :D
(Proszę o podanie maila)
Gratuluję wygranej i życzę miłej lektury.
Już wkrótce kolejny konkurs
poniedziałek, 16 stycznia 2012
niedziela, 15 stycznia 2012
Sztuka pisania listów
Thomas Merton
Sztuka pisania listów popada w zapomnienie, zamiast długich epistołów do przyjaciół, znajomych czy rodziny piszemy sms-y, maile lub po prostu rozmawiamy przez telefon. Jedna jeszcze nie tak dawno właśnie ta forma komunikacji kwitła, a pamiątki po niej pozwalają poznać ich autorów oraz osoby, do których były one adresowane. Znajdujemy w nich nie tylko osobiste zapiski czy dzielenie się uczuciami lub wiadomościami, lecz również tło kulturowe i historyczne. Biografie znanych osób wielokrotnie opierały się na informacjach pozyskanych właśnie z korespondencji, w niej wielokrotnie powierzano sobie tajemnice albo zwykłe wiadomości dotyczące dnia codziennego bądź stanowiła ona swoisty pamiętnik. Czasem była jedyną formę komunikację pomiędzy ludźmi, to jej zawdzięczano nawiązanie znajomości, przyjaźnie, w niej wymiano opinie i poglądy, starano się nieść pomoc. Niektóre wiadomości nigdy nie dotarły do odbiorców albo zawitały z dużym opóźnieniem, niekiedy historie ich drogi są bardziej fascynujące niż można by przypuszczać.
Książka "Życie w listach" jest niezwykłym zbiorem osobistych przemyśleń człowieka, żyjącego przez wiele lat z dala od świata zewnętrznego, ale jednocześnie utrzymującego z nim kontakt poprzez swoje publikacje oraz komunikację listowną. Thomas Merton ostatnie lata życia spędził jako pustelnik w milczeniu, jednak w sprawach, które uważał za ważne, nie tylko dla siebie, wypowiadał się w formie pisemnej. Nie ma w tym sprzeczności, życie w samotni sprzyjało rozmyślaniom, medytacji, a odpowiedzi na pytania innych pozwalały się dzielić wnioskami, powstałymi w ich wyniku. Wbrew pozorom nie dotyczyły one tylko kwestii religii czy też wiary, bądź ogólniej mówiąc, duchowej strony życia, lecz jak najbardziej takich aspektów jak rasizm, polityka czy też kwestia broni jądrowej. Dużo jest także rozważań dotyczących wyboru drogi życiowej dokonanej przez autora, niespełnionych zamierzeń oraz refleksji dotyczących własnej twórczości. Czytając wypowiedzi widać w nich dystans do własnej osoby i sławy, nie brak w nich także wskazywania własnych błędów, a co równie ważne nie ma krytyki innych osób, obojętnie świeckich czy duchownych, zamiast tego jest przedstawienie osobistych odczuć i pozostawienie adresatowi wyrobienie sobie własnego zdania. Nie uważał się za człowieka, żyjącego lepiej od innych, wiedzącego więcej na tematy egzystencjonalne czy też odpowiedniego do udzielania rad. W listach tych można odczuć całą gamę emocji oraz otwarcie się na ludzi, ich problemy, sądy oraz zapatrywania. Upływ czasu nie zdezaktualizował treści, gdyby nie data bądź rzadkie odwołania do ówczesnych wydarzeń ze sceny politycznej, trudno byłoby dostrzec, iż upłynęło cztery i więcej dekad od powstania tych tekstów. Z jednej strony poruszane są tematy uniwersalne, z drugiej często odnoszą się one do osobistych przeżyć bądź dylematów adresatów. Ważnym elementem są także dyskusje z odbiorcami, którzy wywodzą się z różnych środowisk, od tych najbardziej znanych jak Borys Pasternak, Czesław Miłosz,Henry Miller, papież Jan XXIII, Jacqueline Kennedy, jak i całkowicie anonimowych - studentów czy też uczniów. Dziesiątki wymienianych wiadomości są ciekawą lekturą ze względu na ich autorów oraz poruszane zagadnienia - kultura, sztuka, polityka, problemy społeczne, literatura, religie.
Chociaż książka Williama H. Shannona i Christine M. Bochen jest tylko zbiorem wybranych pism, trudno byłoby bowiem przytoczyć całość, ale nawet ten niewielki wycinek stanowi doskonały wgląd w twórczość Thomasa Mertona. Dodatkowo czytelnik ma okazję poznać niezwykle interesującą osobę, której słowa nie straciły nic na swej aktualności, a co więcej wydają się być napisane niedawno.
sobota, 14 stycznia 2012
Przyjaźń w trudnych czasach
Emily Diamand
L

Władza, to dla niej wielu zrobi wszystko, nie liczą się wtedy więzy rodzinne czy też dobro ogółu, najważniejsze jest by nie stracić jej bądź w końcu dostać ją w ręce. Bezwzględność i wykorzystanie każdego możliwego sposobu wydaje się jedyną gwarancją sukcesu, ale pośród zła są ludzie, którzy ryzykują własne życie by ocalić przyjaciół, w takim właśnie świecie żyje Lilly. Dziewczyna może liczyć tylko na siebie i ... komputer oraz niewiele od siebie młodszą uciekinierkę Lexi, pośród nieustannych potyczek ta trójka podróżuje łódką po wodach wokół dawnej Wielkiej Brytanii. Nie są jednymi z wielu podróżników, wyróżniają się nie ze względu na swój wiek - w końcu w postapokaliptycznym otoczeniu nikogo on nie dziwi, lecz tym kim jest jedna z nich i posiadaniem sprzętu komputerowego. Szczególnie ten ostatni przysparza wielu problemów, nie jest to przedmiot podobny do tych jakie znamy, ma własne zdanie i często ogłasza je w najmniej odpowiednim momencie. Trójka ta jest celem dla pewnych osób, które dzięki nim mogą zdobyć wiele korzyści dla siebie, w takiej sytuacji trudno odróżnić przyjaciół od wrogów i odwrotnie.
Dwudziesty trzeci wiek nie jest przyjaznym stuleciem, ludzkość straciła większość zdobyczy uważanych kiedyś za oczywistość, ale ważniejszym jest rozpad społeczeństwa. W jego miejsce powstały małe skupiska ludzi, pod płaszczem wzajemnych interesów kryją się intrygi, a żadna sposobność do wzmocnienia własnych wpływów kosztem innych nie zostanie pominięta. Takich historii wiele opisano w książkach, jednak przedstawienie jej z perspektywy nastolatków daje odmienny obraz. Również narracja w pierwszej osobie, i to prowadzona przez dwóch bohaterów, pozwala spojrzeć na to czego są uczestnikami z innego punktu widzenia niż gdyby było to przedstawione przez kogoś z zewnątrz. Wizja przyszłości wykreowana jest bardzo plastycznie, opisy pozwalają ujrzeć to co mam miejsce i jakie emocje są odczuwane przez postacie. Lektura wbrew pozorom nie ma posępnej atmosfery, zawiera za to perypetie i wiele zaskakujących zwrotów akcji. Fabuła opiera się na motywie przyjaźni przedstawionej w postindustrialnym środowisku, gdzie zniszczenie jest na porządku dziennym, normalność jest rarytasem dla nielicznych, a przeszłość jest znienawidzona i jednocześnie wzór d naśladowania.
piątek, 13 stycznia 2012
Kim byłeś ojcze?
Hannibal Smoke

Hannibal Smoke przez lata traktował literacki dorobek swego ojca z dużym dystansem i dosyć ironicznie. W końcu był dziennikarzem śledczym i pisarzem, jednak on zajmuje się poważniejszymi tematami, z kategorii tych sensacyjnych, chociaż gazeta, dla której pisze należy raczej do bulwarowej prasy. Tworzenie romansów, trzeba dodać bestsellerowych, zostało więc wyłączną domeną seniora. Trzy lata po śmierci Hannibal zaczyna prywatne dochodzenie, a jego początkiem jest właśnie fotografia pewnego pleneru, żadne nadzwyczajne dzieło sztuki, ot zwykły widoczek jak twierdzi matka, ale coś w nim intryguje go ... Szybko odnajduje się nie dający spokoju zakątek, tylko nie jest to już do końca tamto miejsce, nowy właściciel ogrodził większość ziemi i zamienił na teren przemysłowy. Co ciekawe żona posiadacza była fanką starszego Smoke`a i przyjaźniła się z nim i jego żoną. Przypadek? Pomysł z napisaniem biografii powoduje dziwne skojarzenia, a numery w ojcowskiej komórce jedynie dokładają kolejne. Czy to możliwe, że szanowany i ceniony autor, miał drugie życie, gdzie było miejsce na podejrzane kontakty z tajemniczym biznesmenem i mafią? Z takiej perspektywy okoliczności śmiertelnego wypadku pisarza nie wydają się już takie oczywiste ...A może to tylko wybujała fantazja i wynik wykonywanej pracy? Wystarczy spojrzenie na pamiątkowy album licealistów sprzed ćwierćwiecza i podejrzenia wydają się nie być pozbawione sensu, chociaż to tylko pięcioro nastolatków, stojących u progu dorosłości. Powiązania te stanowią jeden z wątków swoistego śledztwa, drugim jet wydana pośmiertnie książka Davida Smoke`a, jakby trochę nie w jego stylu, jednak kto jak nie on mógłby być jej twórcą? Jego wydawca podrzuca następne tematy rzucającego nowe światło na ojca Hannibala, wyłania się z niego człowiek inny niż ten, który pozostał w pamięci rodziny. Kilka wątków jest wyraźnie związanych z sobą, są one jednak zbyt słabe by mogły być dowodem, lecz gdzieś w przeszłości istnieją ślady, mogące potwierdzić przypuszczenia, ale czy na pewno? Czasem odpowiedzi trzeba szukać w nietypowych miejscach, a takim są romanse autorstwa ojca, po latach ich wydźwięk jest inny, słowa w nich zapisane zdają się odkrywać kolejny sekret.
"Emplarium" jest kryminałem, ale również swoistym zapisem poszukiwań prawdy o bliskich. Tak naprawdę nie było żadnych podstaw by podejrzewać, że jakaś tajemnica kryła się w życiu autora bestsellerowych romansów. Nigdy nie wystąpiła żadna wskazówka, która rzuciłaby cień na jego reputację. Jednak wystarczyło jedno zdjęcie,od lat wiszące na ścianie, by wątpliwości nagle dały znać o swoim istnieniu. Osobiste dochodzenie przynosi wiele niespodziewanych informacji, skłania także do wejścia w świat wykreowany na stronach ojcowskich książek. Dzięki spojrzeniu w przeszłość wyjaśniają się zbrodnie sprzed lat, a ofiary w końcu otrzymują należne zadośćuczynienie. Nie zawsze prawda wyzwala, czasem jej ujawnienie przynosi odwrotny skutek, zamiast spokoju daje ból i zniszczenie wspomnień, które w najgorszych momentach dawały oparcie. Wiedza o tym co miało miejsce i podjęcie decyzji by nie wyjawić tego jest jedną z najcięższych decyzji, którą trzeba podjąć, szczególnie gdy dotyczy osób zmarłych i ich żyjących bliskich. "Emplarium" ma wiele z kryminału noir, na pewno sensacyjny motyw jest jednym z głównych osi fabuły, ale równie ważnym jest wątek poszukiwania rzeczywistego obrazu swoich rodziców i przyjęcie do wiadomości, że nie wszystko jest takie za jakie je uważaliśmy oraz inny portret rodziców nie oznacza, iż jest on gorszy bądź zakłamany.
czwartek, 12 stycznia 2012
Stosik i małe przypomnienie

Dan Wells "Nie jestem seryjnym mordercą", wyd. Znak Emotikon
Maj Sjowall, Per Wahloo "Śmiejący się policjant", za punkty od portalu granice.pl
Claire "Magia wiedźm", nakanapie.pl
Hakan Nesser "Drugie życie pana Roosa", Duże Ka i wyd. Czarna Owca
Przypominam także o konkursie, szczegóły tutaj
środa, 11 stycznia 2012
Morderczy rekruter
Jo Nesbo

Roger Brown jest łowcą głów, dosłownym, ale jego "polowania" są bezkrwawe, jako jeden z najlepszych rekruterów ma na celu tylko jedno -zdobycie dla zleceniodawcy odpowiedniego pracownika na najwyższe stanowiska w korporacjach. Znany jest ze swej skuteczności na tym polu i co więcej jak do tej pory jego praca to same sukcesy, każda zarekomendowana osoba idealnie sprawdza się w nowym miejscu pracy. Także sytuacja rodzinna wydaje się idealnie uzupełniać pełne sukcesów życie zawodowe, przynajmniej taki obraz na pierwszy rzut oka widzą mniej lub bardziej bliscy znajomi bohatera. Dla osób postronnych Roger jest wprost chodzącą reklamą powodzenia, ale ... to tylko część prawdy, jej reszta ukryta jest starannie przed wszystkimi, nawet żoną. A gdzie w tym wszystkim motyw kryminalny? Właśnie ukryty jest pod maską zwycięskiego specjalisty, wydającego się być zbyt pewnym siebie i swojej dobrej passy. Przypadkowe spotkanie idealnego kandydata na managera w jednej z najprężniej rozwijającej się firmie norweskiej jest uśmiechem losu, taką okazję trzeba wykorzystać. Pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już podczas wstępnej rozmowy, lecz kto by brał je pod uwagę w tych kategoriach? Po prostu spotkało się godnego przeciwnika na swej drodze, nic tak nie ożywia jak dreszczyk emocji, oczywiście do momentu gdy myśliwy staje się zwierzyną i to ściganą bez względu na koszty. Jak to możliwe, że Roger nie zauważył zdrady w idealnym małżeństwie? Co kryje się za niewiernością żony? Dlaczego nagle starannie ułożona egzystencja wali się jak domek z kart, a niedawny rekrutowany staje się zaciekłym wrogiem? Gdzie został popełniony błąd? A może znalazł się lepszy gracz od Browna? Tak wiele pytań, odpowiedzi jak na razie brak, a rozwój akcji nie tylko przyśpiesza, lecz też zostawia za sobą krwawe ślady i przyszłość także rysuje się równie morderczo. Ale od tego co przyczyniło się do upadku jednego człowieka nie jest także wolny jego rywal, kto tym razem zyska na niedocenieniu przeciwnika i zbytniej pewności we własny spryt? Czasem przysięga małżeńska ma większe znaczeni niż by się mogło wydawać, a telewizja podsuwa świetne rozwiązania, szczególnie gdy na ekranie często pojawia się żądny sławy i chwały policjant ... W końcu każde ludzkie pragnienie można wykorzystać dla swojej korzyści, szczególnie gdy nie ma się nic do stracenia, a do zyskania wszystko!
Jo Nesbo nieśpiesznie wprowadza wątek sensacyjny, jednak gdy już decyduje się rozwinąć ten motyw czytelnik staje przed idealnie skonstruowaną intrygą kryminalną, w której wszystko jest możliwe. Tak naprawdę do ostatniego zdania nie można niczego z góry zakładać, gdyż fabuła jest nieprzewidywalna, tam gdzie można by oczekiwać odpowiedzi są kolejne znaki zapytania, a gdy nie spodziewamy się rozwiązania ono pojawia się, stając jednak podstawą kolejnego zwrotu akcji. Autor dba o odpowiednie stopniowanie napięcia i by czytelnikowi towarzyszyły wątpliwości aż do końcowej strony. Bohaterowie nakreśleni są wieloma barwami, szybko czytający zdaje sobie sprawę, że każdy z nich ma wiele twarzy, czasem nawet nieznanych dla nich samych. Historia rozwija się całkowicie w innym kierunku niż można przypuszczać po pierwszych kartkach, pozory wprowadzają w błąd, to co mogło wydawać, że jest osią akcji jest jedynie pierwszą warstwą pod, którą kryje się wyrafinowana prowokacja doskonale zakamuflowana przed wszystkimi.
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka
oraz
wyd. Dolnośląskiemu
wtorek, 10 stycznia 2012
Detektyw z puszczy
Jan Grzegorczyk

Wydawałoby się, że małe miejscowości nie kryją zbyt wiele sekretów, a życie w nich jest odtrutką na wielkomiejską dżunglę, gdzie zbrodnia czyha za każdym rogiem, ale czy na pewno? Wiele znaków zapytania zaczyna pojawiać się i to nie tylko w związku z niedawnymi wydarzeniami, lecz również z tymi związanymi z pewnym samobójcą, co do śmierci, którego także Madej miał zastrzeżenia. Wiele tajemnic skrywają ludzie zamieszkujący spokojne miasteczko, sekrety te wydają się być źródłem morderstwa i to odmienianego w liczbie mnogiej. W co był uwikłany zmarły ksiądz i jaką wspólną przeszłość ma z emerytowanym prokuratorem, a może kluczem do wszystkiego jest historia kilku wychowanków z miejscowego domu dziecka?
Początkowo "Puszczyk" sprawia wrażenie książki typowo obyczajowej, jednak to odczucie mija bardzo szybko, gdy zaczyna zarysowywać się motyw kryminalny. Wpierw powoli suspens zaznacza swoją obecność, jednak ze strony na stronę jest coraz bardziej widoczny, ale fabuła nie skupia się tylko na elemencie kryminalnym, równie ważne i także dobrze zaznaczone są detale związane z osobistymi przeżyciami bohaterów. Wątki życiowe stanowią tło dla tych z rodzaju morderczych i odwrotnie, wzajemne uzupełniając się tworzą barwną i zaskakującą mozaikę. Czasem prowincja wydaje się mało ciekawym miejscem, gdzie szarość przeplata się z codzienną rutyną, jednak to mylny obraz, bo często jej prawdziwy portret jest całkiem inny, a zbrodnia nie jest w nim niczym niezwykłym. Czytanie rozpoczyna się jak miły spacer po znanych, leśnych ścieżkach, jednak zagłębiając się w lekturę trafiamy w prawdziwe zabójcze ostępy, gdzie każda kartka vel krok przynoszą nowe niespodzianki spod znaku zabójczych knowań. Grono podejrzanych powiększa się, tak samo jak liczba osób schodzących z padołu ziemskiego, a gdzieś kryje się sprawca, a może sprawcy? Ktoś ukrywa się w cieniu śmierci, na tyle skutecznie, że pozostaje niezauważonym gdy knuje swoją sieć intryg, niewidoczną dla oplatanych nią.
"Puszczyk" jest panoramą postaci, szybko przekonujących czytelnika, że pomimo zwyczajnej powierzchowności na pewno takimi nie są, a ich postępowanie bywa zwodnicze i obfituje w niespodziewane zakręty. Jeżeli do tego dodać wątek kryminalny, który wielokrotnie łudzi łatwym rozwiązaniem, znajdującym się na wyciągnięcie ręki, by po chwili pokazać, iż gra nadal się toczy, to w efekcie czytelnik otrzymuje opowieść jakiej nie powstydziliby się mistrzowie światowego suspensu. Angielskie wrzosowiska, wielkie metropolie, surowe pejzaże skandynawskie, takie tła dla kryminalnych zmagań są codziennością w kryminalnych historiach, jednak polska sceneria również posiada tę atmosferę i bywa ona bardziej egzotyczna, gdyż rzadziej pojawiająca się.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Marzenia magią są
Logowanie do Magicznej przestrzeni"
Wendell Speer
Bycie marzyci

Trzynaście dni, aż lub tylko trzynaście dób dzieli Simona Peppercorna od stania się wilkołakiem. Dokładnie po tym czasie będzie pełnia księżyca i jedynie kamień filozoficzny może pomóc by nie przeobraził się w bestię. Jest prostsze wyjście , skorzystanie z pewnego kryształu znajdującego się na wawelskim wzgórzu. Jednak natychmiastowe przeniesienie się i użycie jego właściwości spowodowałoby zbytnie wyczerpanie sił magicznych chłopca. Wybór niełatwy, ale dla Simona życie w twardej przestrzeni, bez wstępu do magicznego świata, nie wchodzi w grę. Decyduje się podjąć się ryzyko i ruszyć na wyprawę wraz kolegami, której celem ostatecznym ma być Kraków.
Magiczna przestrzeń nie jest miejscem bardzo przyjaznym, są w nim złe gobliny, wiedźmy i ktoś komu zależy by młodego czarodzieja porwać, czy ma on coś wspólnego z napaścią, zakończoną ugryzieniem? Co jeszcze może wydarzyć się w tej jedynej w swojej rodzaju wędrówce? W książce Wendella Speera nie ma łatwych odpowiedzi i moralizatorskiego tonu, nie jest to również kolejna kopia Harry`iego Pottera. Czytający dostają w zamian świat gdzie dobro i zło walczy między sobą, nie są to zawsze czyste zagrania, ale każdy czyn pociąga za sobą określone reperkusje. Przyjaźń, pierwsze zauroczenia i niepewność kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto tylko go udaje. Trochę słodyczy, trochę gorzkich nut, lecz przede wszystkim niesamowite perypetie w tle średniowiecznych zamków, rycerzy i czarnoksiężników, gdzie wszystko może się wydarzyć. Dzięki przebiegowi akcji, obfitującej w pojedynki, walki, jak również w zabawy, czasem potknięcia, a czasem sukcesy, czytelnicy mają zapewniona emocjonującą lekturę, w której nie wiadomo co się wydarzy za kolejnym machnięciem różdżką lub kto się wyłoni jako odczarowany z kamienia. Wbrew pozorom nie jest to naiwna historia przeznaczona wyłącznie dla dzieci, można odnaleźć w niej kilka warstw, a fabuła o magii, czarach nie wyklucza sięgnięcia po nią także starszych. Opowiadanie wcale nie jest oderwane od codziennej rzeczywistości, przedstawia te same problemy jedynie w innych okolicznościach, nie ucieka od trudnych kwestii takich jak śmierć, ale i od pokazania jasnych stron czyli przyjaźni i wsparcia bliskich. Zaletą jest również do wykorzystywanie legendarnych postaci tak tych z zachodniej jak i polskiej literatury czy historii oraz umiejscowienie finału fabuły w Krakowie.

wyd. Zysk i S-ka
niedziela, 8 stycznia 2012
Niedzielna wiadomość

Przez przypadek wiadomość o wygranej na webook.pl znalazła się w spamie, no cóż i tak też bywa. Niedługo będę cieszyć się książką "Lekcja historii Jacka Kaczmarskiego" :)
sobota, 7 stycznia 2012
Sprawiedliwość ma wiele imion ...
Robert Ziółkowski

Trzy historie połączone osobami bohaterów, policjantów, których zadaniem jest schwytanie przestępców. Nie odbywa się to jak w znanych, amerykańskich serialach, gdzie prawie całe dochodzenie ma miejsce w laboratoriach kryminalistycznych, bądź pod dyktat jednego genialnego detektywa. Zamiast tego jest praca zespołowa grupy indywidualistów, gdzie najważniejszym celem jest ujęcie sprawców bądź podejrzanych. Czasem jest to łatwiejsze, czasem trudniejsze, z jednej strony odsunięcie od siebie obrazów z godzin pracy, z drugiej strony są takie sytuacje, po których długo przed oczyma długo ma się ofiarę.
Wystarczy jedno niedopatrzenie i cały system, mający na celu obronę skrzywdzonych przed katem, przestaje działać. Wydawałoby się, że niewpisanie kogoś na listę poszukiwanych nie ma dużego znaczenia, ale właśnie kilka słów, imię i nazwisko, mogłoby pozwolić na ujęcie człowieka, który głośno odgrażał się rodzinie. Jednak gdy dojdzie już do najgorszego, zaczyna się wyścig z czasem, a ten wbrew wszystkim zasadom płynie niezwykle szybko. Nawet najmniej ważna informacja może okazać się kluczowa, a kiedy już dochodzi do momentu gdy staje się twarzą w twarz ze ściganym, nie ma efektownego aresztowania, rodem z ekranu telewizyjnego czy stron książki, jest za to niebezpieczna akcja, nie kończąca się zawsze tak jak zakładano na początku. Sekunda, jedna, dwie, trzy, mrugnięcie oka i rozstrzyga się rozgrywka, w której stawką było ludzie życie, a przed oczyma ma się tylko tę jedną chwilę ... Sukces, klęska, czasem mają ten sam gorzki smak porażki, nawet gdy tak naprawdę nie jest nią.
Nadzieja umiera ostatnia, szczególnie gdy dochodzi do zaginięcia dziecka. Zrozpaczeni rodzice, poszukiwania zakrojone na szeroką skalę, policja, straż pożarna, sąsiedzi, czasem do takich działań zostają oddelegowane zespoły na co dzień zajmujące się sprawami innego gatunku. Komuś wydaje się, że widział zaginionego, podaje nawet przybliżony rysopis osoby mu towarzyszącej, wtedy sprawa nabiera jeszcze poważniejszego wydźwięku. Emocje długo mogą pozostać w ukryciu, lata doświadczeń, szkoleń i podobnych wydarzeń pozwalają je okiełznać, ale czasem, to nie wystarcza. Jest się najpierw policjantem, potem człowiekiem czy może odwrotnie? A może po prostu rodzicem niewiele starszego chłopca, który na szczęście jest bezpieczny w domu, ale inne dziecko miało go znacznie mniej ...
Chciwość zawsze jest złym doradcą, bycie wzorem dla kogoś nie powinno się traktować z lekceważeniem, a za wypowiadane słowa trzeba brać odpowiedzialność. Jeden głupi pomysł zmienia życie kilku osób i to nieodwracalnie.Czasem do rozwiązania dochodzenia dochodzi po latach, a wyniku nie spodziewa się nikt, bo wytypowany sprawca nie jest nim, ten który odpowiadał za współudział okazuje się niewinny, a prawdziwy morderca jest niespodzianką dla wszystkich. Jednak w tej historii nie ma hollywodzkiego happy endu, a sprawiedliwość wydaje się mieć całkiem inną definicję, bo nim ona zatriumfowała zbyt wiele złego miało miejsce, a ci, których miała dotyczyć są już całkowicie innymi ludźmi, niż w przeszłości.
"Łowcy głów" to nie opowieść jedynie o przestępcach, to również historia o policjantach ich ścigających. Portret jednych i drugich nie jest ukazany tylko od strony związków sensacyjnych, które ich połączyły, ale i od osobistej, czyli rodzinnej oraz emocjonalnej. Na pierwszym planie jest praca Zespołu Poszukiwań Celowych, którą czytelnicy poznają poprzez pryzmat spraw, które prowadzą, lecz również mają okazję "zajrzeć" od podszewki jak przebiega śledztwo. Książka nie jest dokumentem, jednak opiera się na tym czego uczestnikiem był autor i nie odbiega od rzeczywistości, jakiej nie raz był świadkiem. Jedynie trzy historie albo aż trzy historie, każdą można by rozwinąć w obszerniejszą opowieść, lecz czasem wystarczy mniejsza forma by przekazać to co najważniejsze.
piątek, 6 stycznia 2012
Sumienie? A co to takiego?
Jussi Adler - Olsen
Starasz się uc

Sprawy sprzed lat zalegają archiwa, czasem trafiają ponownie na biurka śledczych i czekają na ponowne zainteresowanie zawartością swoich teczek. Zeznania, zdjęcia, dowody, przypuszczenia, to wszystko jest materialnym świadectwem czyjejś tragedii i próby znalezienia sprawców dramatu. Jednak gdy zbrodnia została wyjaśniona po co grzebać się w niej po raz kolejny? W końcu zbrodniarz od lat odsiaduje karę za swoje czyny, więc komu zależy by wrócić do tego co miało miejsce ponad dwadzieścia lat wcześniej? Dla Carla Morcka powrót po urlopie okazuje się dość trudnym momentem, nie dość iż z powodu kolejnej reorganizacji prawie zgubił się w budynku komendy, to dostaje pod opiekę stażystkę, w niedalekiej przyszłości ma niańczyć kolegów po fachu z Norwegii no i jeszcze morderstwo sprzed lat, dawno wyjaśnione, ląduje w jego biurze. Jak na kilkanaście minut to dużo, zatem atmosfera wakacyjna znika, nie pozostawiając nic ze swego uroku, za to brutalna rzeczywistość wchodzi w jego życie ponownie i to bez zaproszenia. Zabójstwo z przeszłości nawet po pobieżnym przejrzeniu akt budzi zainteresowanie, może jeszcze nie jest ono duże, ale to pierwszy krok do bliższego zapoznania się ze zgromadzonym materiałem. Dawni podejrzani - licealiści, a raczej ich nazwiska robią wrażenie i w teraźniejszości, wtedy byli tylko dziećmi ludzi sławy i sukcesu, obecnie sami zajmują tę samą pozycję co ich rodzice. Mordercą okazał się ich kolega, uczeń tej samej szkoły, do jakiej i oni uczęszczali, nawet ich bliski znajomy, różniło ich tylko jedno, sprawca był stypendystą z niezbyt bogatej rodziny ... Teraz odbywa karę, a jego konto powiększa się, dzięki grze na giełdzie ... Odpowiedź nasuwa się sama, ale jest zbyt oczywista, zbieg okoliczności jakich wiele widzieli policjanci w swoim zawodowym życiu. Co innego nie daje im spokoju, jak ta sprawa trafiła do nich i dlaczego? Warto ją rozgrzebywać i narażać się? Szczególnie, że kilka osób z szerokimi wpływami zależy by nikt nie zaglądał w dawne dzieje, a ten kto to zrobi może spodziewać się co najmniej wielu poważnych nieprzyjemności, a będzie to tylko bardzo delikatne ostrzeżenie, kolejne mogą mieć skutek ... śmiertelny. Jednak zbyt wiele niejasności wyziera z prawie każdej strony akt, nic się nie zgadza, a jeżeli już coś jest podparte dowodami są one, delikatnie mówiąc, naciągane.
"Zabójcy bażantów" to historia kryminalna opowiadana na przemian z perspektywy kilku bohaterów, nie są one oddzielone grubą kreską by dopiero w finale połączyć się w całość, lecz od początku wzajemnie uzupełniają opowieść. Dzięki takiemu poprowadzeniu akcji czytelnik wiele wie lub domyśla się od początku, jednak nie wszystkie karty zostają odkryte, wręcz przeciwnie.Ujawnione elementy są tylko małym wycinkiem, autor wiele pozostawia do wyobrażenia czytelnikowi, ale konfrontuje go ze swoim pomysłem by potwierdzić lub zanegować jego przypuszczenia. Rzeczywistość przedstawiona poraża z jednej strony swym zdeprawowaniem, z drugiej strony swoją zwykłością, znaną każdemu z własnego życia. Świat wielkich pieniędzy, gdzie słowa takie jak moralność czy sumienie zdają się być nieznane oraz świat ludzi, którzy za wszelka ceną dążą do poznania prawdy, chociaż mają wątpliwości czy ich praca i zaangażowanie są warte ponoszonych kosztów. Fabuła obnaża proces stawiania się zabójcą, krok po kroku pokazuje również jak można zejść ze ścieżki, z jakiej wydawałoby się,nie ma odwrotu. Ale na taki wybór decydują się nielicznie, reszta brnie w dalsze zbrodnie, pewna, że nikt i nic nigdy im nie przeszkodzi, w końcu są panami życia i śmierci, bogami w swoim świecie ...
Kryminały skandynawskie od strony obyczajowej zawsze "przemycają" wiele detali obyczajowych, często są one nie tylko uzupełnieniem motywu sensacyjnego, ale wręcz historią w historii i pod tym względem opowieść Adler - Olsena nie jest wyjątkiem, jest jedna z wielu zalet jego książki. Co więcej właśnie one pozwalają na spojrzenie na bohaterów nie z punktu widzenia wątku sensacyjnego, lecz od strony samych postaci. Obraz z wielu ujęć daje portret wielowymiarowy, nie płaski, różny w zależności od tego kto dokonuje obserwacji. Wnikliwa panorama społeczeństwa, jego zachowań oraz reakcji w obliczu zbrodni stanowi świetną podstawę do napisania kryminału, jednak nie wszystkim to się udaje, w przypadku "Zabójców bażantów" zadziałało to doskonale. Sensacja od pierwszej do ostatniej strony.
czwartek, 5 stycznia 2012
Prawda wyzwala ?
Marcin Wroński
Czerwona cz

Kim jest doktor Marek Gliński? Dominikaninem, nowym wykładowcą KUL-u, wysłannikiem Komisji Ducha i Prawdy czy ... ? Informatorem o pseudonimie "Kleryk" komunistycznych służb specjalnych, lepiej znanych jako SB? A może kimś kto przybywa po latach do ojczyzny by w końcu rozliczyć się z bolesną przeszłością? Dlaczego gdy broni jedną ze studentek, w czasie napadu, jest skuteczny jak zawodowiec, a dziennikarz chcący opisać to zajście dostaje subtelny, acz kategoryczny zakaz publikacji artykułu ? Na tym jeszcze nie koniec, bo jednym z jego zadań jest także sprawdzenie sytuacji w zbuntowanym zakonie żeńskim w Kazimierzu. Ale i pod tą misją kryje się jeszcze jedna, której nie są świadomi zakonnicy, udzielający mu gościny. Zainteresowanie pamiętnikiem opata, z czasów powstania styczniowego, wydaje się czymś więcej niż tylko zawodową ciekawością, a gdy zostaje odkryte ciało zakonnika, pod opieką jakiego znalazły się owe wspomnienia, to kolejne pytanie pojawia się. Dodatkowo śledztwo w tej sprawie prowadzi policjant, będący kiedyś w całkiem innych służbach mundurowych i znający pewnego studenta historii, zbieg okoliczności czy ironia losu? Całej sytuacji przygląda się redaktor, ten sam, któremu "poradzono" zapomnieć o pewnej napaści ... Tajemnice wydają się nie mieć końca i łatwo przypuszczać, że wiele ich jeszcze przed czytelnikiem. Każda inna, każda wciągająca i każda łącząca się z pozostałymi, chociaż powiązania pozostają niewidoczne, lecz mocno wyczuwalne.
Jak wyobrażacie sobie córką opozycjonisty wydanego przez jednego z najbliższych współpracowników, mającą od kołyski styczność z tworzeniem najnowszej historii Polski? Agnieszkę Nowak przeszłość nie interesuje zbytnio, a ojciec zapomniany opozycjonista, jeszcze mniej. No chyba, że dzięki temu co wydarzyło się ponad dwadzieścia lat wcześniej, można zbić kapitał, polityczny kapitał. Szczególnie w obszarze partyjnym, konspiracyjna działalność rodzica, może być kartą przetargową, szczególnie gdy zamieszanym w aresztowanie był "Kleryk". Ideały poprzedniego pokolenia jakoś nie znajdują odbicia w w następnej generacji, wprost przeciwnie, chociaż może to tylko pozory? Jedno wydarzenie może być zapamiętane różnie przez ludzi, to co dla jednych było chwałą, dla kogoś innego jest klęską lub wyzwoleniem ...
Przyszłość, rysująca się przed ojcem Markiem Glińskim, wydaje się mocno zakorzeniona w wydarzeniach z przeszłości, tej bliższej i dalszej. Duchy minionych działań, a raczej zmory, niespodziewanie dają o sobie znać i to w najmniej spodziewanych momentach, pomocnych dłoni jak na lekarstwo, na dodatek otoczenie wydaje się czekać na kolejne kroki duchownego śledczego, zwanego czasem inkwizytorem. Zagadka religijna, zagadka kryminalna, zagadka historyczna, duży tych zagadek i rozwiązanie wszystkich jest zadaniem właśnie Glińskiego, w tle natomiast majaczy się przeczucie, że coś ważnego umyka przez wzrokiem.
Od pierwszych stron wiadomo, że książka Marcina Wrońskiego to pełnokrwisty kryminał, gdzie motyw sensacyjny niejedno ma oblicze, a cechą jego charakterystyczną jest nieobliczalność. Tym odznacza się wiele historii spod znaku zbrodni i śledztwa, jednak tylko nieliczne pamięta się jeszcze długo po ich lekturze, do takich właśnie należy "Officium secretum. Pies pański". Siłą tego opowiadania jest nie tylko wątek detektywistyczny, lecz również bohaterowie, kryjący w sobie wiele tajemnic, o których wiele można powiedzieć, ale na pewni nie to, iż są stereotypowi lub łatwi do rozszyfrowania. Autor umieścił akcję w konkretnych realiach, geograficznych jak również społeczno-politycznych, do tego łatwe są do odczytania aluzje do niedawnych wydarzeń, mających miejsce w znanych partiach, zaprezentowane jednakże z dystansem i lekką ironią. Osią akcji jest nie tyle sama zbrodnia co postać Marka Glińskiego, człowieka z interesującą i pogmatwaną przeszłością i podobną teraźniejszością, jego osoba jest równie tajemnicza co i jego zadania. Postać ta skupia w rękach nitki wielu wątków, w efekcie dające niecodzienny suspens z zaskakującym zakończeniem i wiarą w tle ...
W końcu niektórzy agenci pracują w służbie instytucji o długiej tradycji dwudziestu stuleci ...
wtorek, 3 stycznia 2012
Uczucie w mafijnym świecie
Massimo Carlotto

"Miłość bandyty" to nie tylko opowieść o prywatnym dochodzeniu w światku przestępczym, w historii opowiadanej przez Massimo Carlottiego tak naprawdę nie ma podziału na czerń i biel, na środowisko mafii i praworządnych obywateli, są tylko układy każdego z każdym, przymykanie oczu na łamanie prawa i handel najlepszym towarem - informacją. Za pieniądze można kupić wszystko, no może prawie wszystko, a jeden błąd może skutkować nawet po latach dramatem dla kogoś, kto obdarzył uczuciem osobę z niełatwą przeszłością i o tym przekonują się właśnie bohaterowie. Postacie z jednej strony są pozbawione złudzeń co do realiów, które wybrali jako swoje miejsce na ziemi, z drugiej strony dla przyjaciół i prawdziwego uczucia są w stanie pokonać każdą przeciwność czy przeszkodę. Gdzie w tej opowieści jest miejsce na kryminał noir? Od pierwszej do ostatniej strony ten motyw jest podstawą fabuły czyli niewyjaśnione sprawy, femme fatale, przypadek wplątujący postronne osoby w obce im porachunki no i prywatny detektyw, stawiający prawdę i przyjaciół na pierwszym miejscu. Sam tytuł książki, jak przystało na ten gatunek, nie ma tylko jednego znaczenia, wręcz przeciwnie, opisuje to samo uczucie, ale jakże różne w zależności od tego kto go doświadcza. Miłość i nienawiść w połączeniu z mafijnymi porachunkami daje mieszankę niebezpieczną, wręcz morderczo wciągającą od pierwszej strony i nie kończącą się na ostatnim zdaniu, bo ono jest wstępem do kolejnej historii, jednocześnie będącej kontynuacją i nową opowieścią.
Autor przedstawia całkiem inne oblicze środowiska, wydającego się być po drugiej stronie prawa. Ten obraz nie gloryfikuje przestępców, nie czyni z nich bohaterów, jest raczej portretem ludzi, którzy są świadomi swoich wyborów życiowych i ceny, którą przychodzi im za nie zapłacić. Wpleciony wątek obyczajowy nie jest tylko tłem dla motywu sensacyjnego czy też jego uzupełnieniem, lecz jego integralną częścią. Akcja opiera się na czarnym kryminale, ale równoprawnym elementem jest zwyczajne życie, które chcą prowadzić i prowadzą tytułowi bandyci, aż do chwili gdy ich dawne czyny zaczynają wpływać na egzystencję, wtedy opadają złudzenia i rzeczywistość upomina się o zapłatę, za czas gdy pozostawała w cieniu.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd. Videograf II
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Kontynuacja stosikowej tradycji

Jonathan Aycliffe "Szepty w ciemności", promocja i kupon w Matrasie
Judasz Steve Jackson "Judasz", promocja i kupon w Matrasie
Beverly Barton "Piąta ofiara", promocja w i kupon w Matrasie
Clive Cussler "Atlantyda odnaleziona", promocja i kupon w Matrasie
Jan Grzeorczyk "Puszczyk", wyd. Znak
Rito Isomaki "Lit-6", wyd. Kojro i Złota Zakładka
Dziękuję :)
niedziela, 1 stycznia 2012
Podsumowanie 2011 ... i konkus
Moja przygoda z dzieleniem się wrażeniami rozwinęła nadspodziewanie dobrze i mam nadzieję, że w 2012 będzie jeszcze lepszy pod tym względem.
Jaka książka przeczytana w 2011 najbardziej utkwiła Wam w pamięci i dlaczego? Co było w niej takiego, że zapamiętaliście właśnie tę, a nie inną historię? Podzielcie się tytułem niezapomnianym dla Was tytułem i wrażeniami z nim związanymi.
Czas trwania konkursu: do 15 stycznia 2012
Odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzach do tego postu.

sobota, 31 grudnia 2011
Portret pokolenia
Przemek Gulda
Książka o nastolatkach, z perspektywy młodzieży czy tak jak widzi młodych ludzi starsze pokolenie? Portret subiektywny czy obiektywny? Ukazujący rozterki okresu dojrzewania czy jego uroki? Pytania nasuwają się same po przeczytaniu tytułu, z zasady nie lubię sugerować się opisem z okładki, trudno ująć treść w kilku zdaniach tak by oddać jej to co ma do przekazania. Jednak okładka to tylko wstęp do tego co naprawdę ważne - historii napisanej przez autora, to właśnie słowa są istotą książki.
Dziewczyna jakich wiele spotyka się codziennie na ulicy, w autobusie czy tramwaju, ubrana zgodnie z tym co ma pokazać na zewnątrz jej bunt. Wobec kogo lub czego? Względem świata, rodziców i rówieśników, a nawet w stosunku do samego siebie. Ale najważniejsze jest wrażenie jakie wywiera się na innych - kogoś niepowtarzalnego, wyluzowanego, zabawnego, kogoś komu zazdrości się tego kim jest i kogo się podziwia, a nawet zazdrości. Bycie sobą to wstyd, prawdziwego "Ja" nie można pokazać, trzeba je schować głęboko w sobie, by nikt go nie dostrzegł. Dla świata należy trzymać fason, tak by otoczenie zapamiętało nas na lata jako tych "Naj". Dlaczego to wszystko ma miejsce? By zwrócić na siebie uwagę, rówieśników i tych dojrzalszych mężczyzn. Ci pierwsi są po to tylko by lepiej było widać blask młodości, ale i tego, że wzbudza się swoją osobą zainteresowanie. Dla tych drugich, stanowi się to kim są równolatkowie dla niej, jednak to pozostaje niedostrzeżone. Sprawiedliwość losu czy raczej jego rechot?
Kolejny obraz nastolatki, kontrastowy w stosunku do poprzedniego, nie ma buntu pokazanego ubraniem czy zachowaniem. Spokojna dziewczyna, taka jakich wiele, mniej zauważalna bo ginąca w tłumie, jest tłem dla tych na "topie". Ktoś kogo stawia się za wzór i nagle niespodzianka dla wszystkich. Nie, nie bunt, tylko rzeczywistość, na którą nikt nie był przygotowany i pytanie - "dlaczego ja?" zadane za późno ... Decyzja podjęta przez dorosłych przyśpieszy dojrzewanie i zostawi ślad, chociaż właśnie jej celem było pozbycie się go. Rana, towarzysząca przez lata, ale o tym dopiero przekona się później. Na razie jest zagubiona dziewczyna, która nie może tego okazać.
Jedno zdarzenie, czegoś było za dużo, a za mało rozsądku, otrzeźwienie przyszło za późno. Dojrzałość, która miała dopiero nadejść właśnie stanęła u drzwi. Następny portret młodej kobiety, chociaż właściwiej byłoby ją określić dziewczyną. To co jeszcze dzień wcześniej było najważniejsze, w kolejnym zeszło na dalszy plan. Nowe doświadczenie, niespodziewane, lecz realizowane z uporem by pomoc komuś, a może też sobie.
Chłopak wyróżniający się tym z czym inni nie chcą być kojarzeni, egzystujący gdzieś na krańcach życia rówieśniczego życia. Lubiący własne towarzystwo, a raczej towarzystwo gier komputerowych. Wirtualny świat był atrakcyjniejszy, rozmowy tam prowadzone realniejsze, w końcu dotyczyły tego co najważniejsze - zabijania potworów przechodzenia na kolejny poziom. Dalsze życie też już było zaplanowane tylko czegoś w nim brakowało, a gdy zawitało na krótki moment zostawiło ślad na przyszłość.
Sukces ma słodki smak, można się nim upić tak jak alkoholem, szczególnie gdy przychodzi nagle, ale podświadomie jest wyczekiwany. Te pierwsze momenty sławy, chociaż okupione ciężką pracą, dają niesamowitą siłę, pozwalającą przezwyciężyć zmęczenie. Jednak gdy minie pierwsza euforia przychodzi rzeczywistość wymagająca podjęcia decyzji i ryzyka. Zwycięża to co przewidywalne - bo bezpieczne, lecz smakujące jak porażkę i tak też traktowane.
Zbiorowy portret - podobny do klasowych zdjęć, na których rozpoznajemy, bądź nie, siebie i tych, którzy kiedyś towarzyszyli nam w grze, zwanej dojrzewaniem. Gwiazda, grzeczna uczennica, ofiara, mała dorosła, przegrany i niespełnione gwiazdy, a nawet doznający powołania - ci wszyscy to chłopcy i dziewczęta w Polsce. Ci, którzy jeszcze nimi są, byli i będą. Zmienia się otoczenie, w końcu świat w miejscu nie stoi, jednak w każdym pokoleniu odnajdziemy właśnie takich młodych ludzi. Moment wejścia w dorosłość zawsze pozostawia ślady w człowieku, jest to czas gdy ścierają się ze sobą marzenia, rzeczywistość, własne pragnienia i aspiracje innych. Nie zawsze to czego doświadczali bohaterowie jest wynikiem ich własnego postępowania, ale i tak efekty tych przeżyć pozostawiają ZNAKI, nieraz w postaci blizn, przypominających przeżyte dramaty.
"Chłopcy i dziewczęta w Polsce" to wnikliwe studium młodych ludzi w przełomowych dla nich momentach, które naznaczają ich na całe późniejsze życie. Każda bohaterka czy bohater to odrębna historia przedstawiona z zegarmistrzowską dokładnością ukazanych motywów zachowania, źródeł podejmowanych decyzji i ich konsekwencji w przyszłości. Nic nie jest pozostawione jako niedomówienie lub uogólnienie, tylko konkretne przykłady, które może i idą w tysiące, jednak jako obrazy jednostek są intensywniejsze. Autor nie uciekł od trudnych kwestii, wręcz skupił się na nich, to wszystko co najczęściej jest pomijane lub przemilczane ukazał bez retuszu, z perspektywy obserwatora, dla którego każdy drobiazg jest ważny.
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka
oraz Instytutowi Wydawniczemu Latarnik