wtorek, 8 stycznia 2019

Zapowiedź "Randki z Hugo Bosym"

Już 13 lutego będzie miała premierę najnowsza książka pisarki 
Agnieszki Lingas-Łoniewskiej 
pod tytułem 
"Randka z Hugo Bosym".







Zmysłowa, rozpalająca wyobraźnię i poruszająca serca historia dwojga ludzi, których połączył pech, a może… zrządzenie losu?
Jagoda Borówko, trzydziestokilkuletnia szefowa działu w agencji reklamowej we Wrocławiu, ma talent do pakowania się w kłopoty. Właśnie zakończyła nieudany związek z jednym ze swoich najważniejszych klientów i leczy złamane serce. Gdy w drodze na ślub przyjaciółki wdaje się w kłótnię z nieziemsko przystojnym nieznajomym, nie ma pojęcia, że zarówno tarapaty, jak i tajemniczy mężczyzna zagoszczą w jej życiu na dłużej. Hugo Bosy – bo tak nazywa się przystojniak – jest czarujący, seksowny i… wkrótce okazuje się nowym szefem Jagody. Choć oboje starają się być profesjonalni, nie jest im łatwo oprzeć się wzajemnemu przyciąganiu. Jakby tego było mało, były chłopak kobiety postanawia znowu zawalczyć o jej względy…
Zmysłowa powieść bestsellerowej autorki ponad 30 książek to więcej niż płomienny romans. To przejmująca opowieść o zaczynaniu życia na nowo.
Hugo Bosy niemal z dnia na dzień porzucił prowadzoną przez siebie jedną z najlepszych agencji reklamowych w Polsce i przeprowadził się z Warszawy do Wrocławia. Niechętnie mówi o swojej przeszłości, ale poznana przypadkiem piękna i nietuzinkowa Jagoda budzi w nim dawno zapomniane uczucia. Choć mężczyzna był pewien, że raz na zawsze skończył z miłością, zwariowana, pyskata i zjawiskowa panna Borówko mocno zachwiała jego postanowieniem. Ale czy Jagoda na pewno jest wolna? I czy Hugo odważy się otworzyć przed nią zranione serce?
Mogłoby się wydawać, że gdy los krzyżuje drogi dwójki samotnych i atrakcyjnych ludzi, między którymi wybucha namiętność, szczęśliwe zakończenie to tylko kwestia czasu. Agnieszka Lingas-Łoniewska, zwana przez fanów i recenzentów Dilerką Emocji, udowadnia, że prawdziwa miłość potrzebuje więcej niż tylko pożądania. Choć niewątpliwie odrobina pikanterii nadaje uczuciu smaku…

Przedsprzedaż



Dacie się zaprosić na randkę 
z Hugo i nie tylko z nim?

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Rozgrywka


„Dzień księżnej”
Sarah MacLean

Miłość to czasem za mało by dwoje ludzi było szczęśliwych i mogło cieszyć się swój a bliskością. Bywa, że komplikuje rzeczy proste, a te mające złożony charakter w ogóle czyni niezrozumiałymi. Niekiedy upływ czasu pozwala naprawić błędy, lecz droga do tego nie jest prosta i bezbolesna, przyznanie się do błędy niekiedy to dopiero początek, a nie koniec w uzyskaniu przebaczenia.

Seraphine księżna Haven ma posągową urodę, majątek oraz … przystojnego męża. Odznacza  się również poczuciem humoru oraz wieloma innymi przymiotami, a jej siostry stoją za nią murem, tak samo zresztą jak ona za nimi. Jednakże w oczach śmietanki towarzyskiej była i jest czarna owcą. Zdobyła mężczyznę, który był na celowniku wielu panien oraz ich matek, co nie przysporzyło jej przyjaciółek. To co nastąpiło po ślubie nie zasługuje na bajkowe zakończenie w stylu „żyli długo i szczęśliwie”. Trzy lata upłynęły od momentu kiedy świat młodej kobiecie zawalił się na głowę, lecz nie poddała się bólowi i rozpaczy, chociaż nosi w sobie blizny z tamtego momentu. Teraz jednak pragnie tylko jednego – wolności. Nie jest to łatwe do spełnienia marzenia, bowiem tylko jedna osoba może je urzeczywistnić – Malcolm książę Haven, a ten nie zamierza niczego ułatwiać. Wszak ciąży na nim obowiązek przedłużenia rodu, do tego niezbędna jest żona, problem w tym, że jest nią Seraphine. Oboje mogą wzajemnie pomóc, ale warunki może stawiać tylko on, w końcu od niego zależy jedynie czy obecna księżna uwolni się od więzów ją krępujących. Da się pokonać te trudności wystarczy odpowiednio podejść do tej kwestii i ona ma swój plan. Malcolm również ma pomysł jak poradzić z ciężarem stojącym mu drodze do wypełnienia rodzinnej misji. Wydawałoby się, iż jedno i drugie nie chce mieć ze sobą nic wspólnego i zrobią wszystko by wybrnąć z patowej sytuacji, zwłaszcza, że wciąż są tematem plotek, co  zwłaszcza jemu nie jest w smak, wszak narażą na szwank dobre imię familii. Jednak czy faktycznie Seraphine tak szybko pozna smak spełnienia swego marzenia? W końcu muszą zawrzeć niełatwy rozejm, czy na pewno będzie on na takich zasadach jak księżna się spodziewa? Trzy lata zmieniły i ją i jego, ale jedna sprawa wciąż zdaje się ich łączyć, chociaż Sera nie chce o niej mówić … Kiedyś rozdzieliła ich duma, niedopowiedzenia oraz ból, teraz co pozostało z przeszłości by zbudowali szczęśliwą przyszłość na własnych warunkach?

Romanse, nie tylko historyczne, bywają traktowane lekceważąco, moim zdanie niesłusznie, zresztą nie tylko one mają zbyt często przypinaną łatkę kobiecej literatury bądź lżejszej. Wśród tych książek są lepsze i gorsze, tak samo jak w innych gatunkach. „Dzień księżnej” przeniósł mnie do dziewiętnastowiecznej Anglii, wprost na arystokratyczne salony, gdzie blichtr i bogactwo są narzędziem by zdobyć konkretny cel – tytuł, stanowisko bądź męża lub żonę. Sarah MacLean oddała kulisy historyczne, dostosowując je do swojej powieści, tak by zachować klimat i jednocześnie zaintrygować czytelników. Fabuła łączy w sobie urok angielskich pałaców z towarzyskimi rozgrywkami, przy czym to drugie ma nieco inne oblicze nie można by się spodziewać. Oczywiście motywem przewodnim są uczucia lub raczej całych ich wachlarz, od tych najbardziej radosnych po te najbardziej raniące. Pisarka odzwierciedliła epokę, wplatając ją zręcznie w wątki tak by stała się ona tłem dla bohaterów, którzy również po części są dziećmi swoich czasów. Podczas lektury  „Dnia księżnej” stajemy się świadkami intryg, emocjonalnych manewrów, komicznych sytuacji oraz miłosnych podchodów. Czas spędzony z postaciami wykreowanymi przez Sarah MacLean  to chwile kiedy, przynajmniej na chwilę” odrywamy się od codziennej rzeczywistości.





niedziela, 6 stycznia 2019

Zapowiedzi wydawnictwa Initium

Już niedługo ukażą się dwie interesujące książki nakładem wydawnictwa Initium. Będzie kryminalnie i fantastycznie, czyli w sumie intrygująco i wciągająco :)


Doskonały realistyczny kryminał z duetem śledczych, 
jakiego jeszcze nie było! Rezolutna, pewna siebie funkcjonariuszka 
i policyjny duszpasterz – bezkompromisowy i niedoskonały, 
za to umiejętnie pertraktujący z Bogiem.
Wiara, miłość, śmierć  to trzymająca w napięciu, 
bezbłędnie skonstruowana i zaskakująca powieść, 
momentami wkraczająca w klimat noir.


Duisburg. Na moście nad Renem stoi policjant gotowy do skoku. Duchowny Martin Bauer, chcąc go powstrzymać,
wspina się na barierkę i sam rzuca się w toń. Zaskoczony funkcjonariusz skacze mu na pomoc.
Wspólnie dopływają do brzegu. Bauer zaryzykował i wygrał. Jednak kilka godzin później policjant ginie po upadku z dachu garażu. Wszystko wskazuje na samobójstwo − przeciwko mężczyźnie toczyło się dochodzenie w sprawie nadużyć finansowych.
Bauer nie wie już, w co ma wierzyć, a rodzina zmarłego tylko pogłębia jego wątpliwości.
Szukając prawdy, stawia wszystko na jedną kartę ...


Fragment książki tutaj 




Ari, najmłodsza z wielopokoleniowego rodu czarownic, przeczuwa nadchodzące zmiany – zmiany na gorsze...
Od wieków jej poprzedniczki opiekowały się Starymi Miejscami, dbając o to, by ziemie te pozostawały bezpieczne i płodne. Ale wraz z nadejściem Letniego Księżyca nastroje wśród jej sąsiadów stają się coraz bardziej napięte. Ari nie jest już bezpieczna.
Fae od dłuższego czasu ignorowali zmiany zachodzące w świecie śmiertelników, a do cienistego świata podróżowali jedynie po chwile dobrej zabawy. Tymczasem drogi powoli zaczynają znikać, skazując klany Fae na izolację i samotność.
Choć światy duchowy i naturalny kiedyś pozostawały ze sobą w harmonii, dziś do uszu zarówno Fae, jak i śmiertelników, docierają akordy, które nie chcą ze sobą współbrzmieć.
A kiedy przez miasto przetoczą się pomruki polowań na czarownice, niektórzy zaczną się zastanawiać, czy te dziwne znaki nie są przypadkiem różnymi nutami tej samej melodii.
Jedyna wskazówka, która ich wszystkich prowadzi, to niejasna wzmianka o Filarach Świata …



Fragment książki tutaj


sobota, 5 stycznia 2019

Zapisane słowa


„Słowa w ciemnym błękicie”
Cath Crowley

Zapisane słowa mogą oddać to czego nie umiemy, nie chcemy lub boimy się powiedzieć. Czasem nie docierają do osób, do których powinny, a czasem pomagają nawiązać nić porozumienia. Bywa i tak, że przeczytają je nie adresaci, ale ktoś obcy, lecz i tak spełnią swoją misję. Niekiedy dają nadzieję lub są początkiem czegoś, co w ogóle nie było brane pod uwagę.

Przyszłość miała być inna, było w niej miejsca na marzenia, zdobywanie świata i radość ze zwykłych rzeczy takich jak słuchanie szumu oceanu, pływanie i obecność drugiego człowieka. Jednak wystarczyła chwila by to wszystko przestało być ważne, a w sercu i umyśle zagościł niewyobrażalny smutek. Rachel miała plany, tak samo jak Cal, oboje wiedzieli czego chcą i byli pewni, że już niedługo będą się cieszyć z realizacji swoich planów. Od śmierci brata dziewczyna zmieniła się całkowicie, nikt i nic nie może jej pocieszyć, odszedł ktoś bardzo bliski, pustka, którą po sobie pozostawił nie da się zapełnić. Wyjazd do miasta gdzie kiedyś mieszkała ma jej pomóc poradzić sobie z cierpieniem, ale czy nie otworzy starych ran? Przed wyjazdem zostawiła swojemu najlepszemu przyjacielowi list z wyznaniem miłości w jednej z książek. Henry nigdy nie odpowiedział na jej słowa, teraz wydaje się to nieważne w obliczu dramatu jaki miał miejsce ostatnio. Przez lata oboje zmienili się i przeszłości nie da się zmienić. Ale łatwiej to sobie wmawiać niż uwierzyć, ponowne spotkanie przypomina o tym co było pomiędzy nimi dobre i co doprowadziło do ich oddalenia się. Obecna sytuacja jest trudna dla obojga, jedno z nich ukrywa swój ból, drugie musi zmierzyć się z serią strat w swoim najbliższym otoczeniu. Czy dawna przyjaźń jeszcze coś znaczy w obliczu tylu smutnych zdarzeń? Może książki i znajdujące się w nich listy są drogą do bardziej radosnych wydarzeń? To czego nie umieją sobie powiedzieć piszą i zamykają w pomiędzy kartkami. Życie toczy się dalej, lecz zapisane zdania nie tylko im pomagają przełamać mur nieporozumień, niedomówień oraz urzeczywistnienia ukrytych pragnień. Jak potoczy się dalej listowa wymiana myśli? Czy Henry i Rachel dadzą sobie szansę, pomimo przeszłości, tej starszej i bardzo świeżej?

Nie jest łatwo pisać o książce, która obfituje w tak wiele emocji, zwłaszcza tych trudnych obok, jakich nie przechodzi się obojętnie. Strata kogoś bliskiego albo miejsca uważanego za ostoję bezpieczeństwa i domu, pierwsze miłości oraz odrzucenie, rozpadające się rodziny stanowią oś fabuły „Słów w ciemnym błękicie”. Jednak nie jest to historia smutna, wprost przeciwnie ma w sobie nadzieję, walkę o swoje pragnienia oraz dojrzewanie do zauważenia, że jeszcze wiele szans na szczęście jest obok nas. Cath Crowley porusza trudne kwestie, lecz nie dodaje im dramatyzmu, przedstawia je takie jakie są w realnym świecie, co w zupełności wystarcza. Zagłębia się w nie i pokazuje bohaterów w przełomowych momentach, kiedy to co znali rozpada się na ich oczach i tracą bezpowrotnie więzi oraz miejsca, które były dla nich do tej pory wyznacznikiem egzystencji. Emocje są wciąż obecne, ewoluują i zmieniają się, lecz wciąż poruszają czytelników. Wielowątkowa historia z książkami w tle, stanowiącymi swoistą pocztę dla zagubionych, porusza i skłania do refleksji, nie ma w niej schematów, a jej finisze nie jest wstawionym na siłę szczęśliwym zakończeniem. Przeszłość nie zostaje zapomniana, wciąż jest w postaciach, tak samo jak droga jaką przebyli oraz ta, będąca przed nimi. 





Za możliwość przeczytania książki 

dziękuję 
 
wydawnictwu:
 
 
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar