sobota, 12 czerwca 2021

Cień prawdy


„Pamiętaj o mnie”

Megan Miranda

 

Pewne tajemnice prowadzą człowieka, który je ma do zguby, nie tylko jego, ale i tych, dostrzegających je. Czasem wydaje się, że da się je znowu pogrzebać, lecz jeśli raz ujrzały światło dzienne to prędzej czy później ponownie wyjdą na jaw. Przeszłość bywa zwodnicza i daje poczucie, że odeszła bezpowrotnie, zwłaszcza wtedy gdy tak wcale nie jest.

 

Dlaczego nikt nie zauważył zbliżającej się tragedii? Przypadek, zbrodnia, samobójstwo? Avery wie tylko, że jej przyjaciółka nie żyje. Rok później wciąż cień tej śmierci towarzyszy jej i to nie metaforycznie jedynie. Czyżby okoliczności były inne niż się wszystkim wydawało? Kolejne wydarzenia zdają się potwierdzać przypuszczenia przyjaciółki, że tamtego wieczoru miało miejsce coś więcej niż oficjalnie stwierdzono. Prywatne śledztwo rzadko kiedy jest dobrym pomysłem, lecz czasami tylko tak można poznać prawdę. Czy Avery dotrze do niej? Na razie ma jedynie urywki informacji, a swoimi działaniami ściąga podejrzenie niebezpiecznie blisko siebie. Złamanie zasad zawsze kosztuje, zwłaszcza w takim miejscu jak Littleport, ile będzie to ją kosztować?  Jedno jest pewne tragedia sprzed kilkunastu miesięcy ma drugie dno, całkowicie odmienne niż ktokolwiek przypuszcza. Odkrycie go rzuci nowe światło na wiele spraw, lecz nie zmieni jednego …

 

Małe miasteczko, w żadnym razie mieścina, kurort nad oceanem, mający w sobie urok wakacji jak kiedyś. Mieszkańcy znają się doskonale, nawet lepiej, wiedzą o sobie bardzo dużo, ale tym się nie chwalą, w końcu egzystują w swoistej symbiozie. Każdy zna swoje miejsce, harmonia, nieidealna, lecz na tyle wygodna by ją chronić, co jeśli coś ją zakłóci i będzie to śmierć, wydawałaby się tragiczna, chociaż może również mająca o wiele groźniejsze korzenie. „Pamiętaj o mnie” nie gna z akcją, ale za to już w pierwszych zdaniach zaczyna niepokoić, kilka słów, wydawałoby się zwyczajnych, jednak trudno je zapomnieć, zaraz potem wraca klimat końca lata, dobrej zabawy i letniego luzu. To jedynie przygrywka, bo od tego momentu czytelnik zaczyna się zastanawiać kto jest kim w tej historii, czy wydarzenia nie są nad interpretowane, a może wprost przeciwnie istotny element nie został zauważony na czas. Atmosfera zaczyna gęstnieć, niezaprzeczalnie zaraz coś się wydarzy, tajemnice dają znać o sobie, urokliwa miejscowość ma i mroczniejszą stronę, dobrze ukrytą za pozorami, jakie każdy stara się zachować dla swojego dobra i podtrzymania urlopowej iluzji. Jakie jest prawdziwe oblicze bohaterów i miejsca, jakie zamieszkują? Tego dowiadujemy się nie od razu, prawda lub to, co jest uważane za nią, jest dawkowana i to fragmentami. Poprzednie lato było brzemienne w skutkach, lecz efekty tego dopiero dostrzegane są obecnie. Megan Miranda kawałek po kawałku odrywa z idealnego obrazu łuszczące się cząstki, chociaż jeszcze przed momentem zdawało się, że nie ma nawet najmniejszej rysy na nim. „Pamiętaj o mnie” wciąga niesamowicie w swoją fabułę, początkowo mało skomplikowaną, lecz z wrażeniem, iż kryje się pod nią, całkowicie inna rzeczywistość. Do tego amatorskie lub raczej osobiste dochodzenie głównej bohaterski, pełne znaków zapytania, odsłaniania niewygodnych faktów, brania pod lupę wszystkiego i wszystkich.  Do czego ono doprowadzi? Do finału, w jakim opadną złudzenia, zaskakującego oraz pokazującego jak trudno dostrzec prawdziwą twarz człowieka.

 

 Za możliwość

przeczytania książki

dziękuję:

 


 

piątek, 11 czerwca 2021

Dwoje nad zalewem

Przedpremierowo:

„Chechło”

Paulina Świst

 

Los i przeznaczenie to dwaj kumple, jacy uwielbiają się bawić czyimś kosztem i to ze  złośliwym uśmiechem na ustach, bez ukrywania go w jakkolwiek. Niekiedy trafiają na godnych siebie przeciwników, w tak wytrawnym towarzystwie iskrzy prawie cały czas. Może niekiedy humor bywa w kolorze czarnym, ale nie da się odmówić mu, że jest jedyny w swoim rodzaju i po prostu ma w sobie jedyny w swoim rodzaju urok.

 

Pewne scenariusze chyba piszą się same, oczywiście z dużą pomocą samych zainteresowanych. Takiego obrotu spraw Paulina i Marcin nie spodziewali się, zwłaszcza, że ich znajomość dość szybko nabrała rozpędu, a to dzięki im samym oraz tego, co się wokół nich dzieje, a dzieje się raczej dużo. Spokój tym dwojga nie jest pisanym zwłaszcza, że ona się przekonała, że podłość ludzka rzeczywiście nie ma granic, a niewinny nie znaczy nic, więc co jeszcze ma do stracenia? On za to nawet nie podejrzewa z kim ma do czynienia i co go jeszcze czeka. Ten duet na pewno na nudę narzekać nie będzie, bo łączy ich nie tylko chemia, ale dość niecodzienne przygody typu ratowanie życia, spotkania z legendami świata przestępczego oraz ostre rozmówki damsko-męskie. Co może wydarzyć się nad sielskim zalewem Chechło? Dosłownie prawie wszystko, cisza przed burzą? Raczej przed prawdziwym huraganem, a jego okiem jest Luca, który jak na praworządnego obywatela przystało nie chwali się swoimi ciemnymi interesami? Jaką rolę w nich odegra Paula i Marcin? Na pewno nie niemą i mało znaczącą, towarzysząca atmosfera będzie gorąca i to nie z powodu pogody!

 

Zabawę w kotka i myszkę Paulina Świst opanowała do perfekcji, dorównuje temu kilka elementów jeszcze jej książek, które sprawiają, że na każdą czeka się z niecierpliwością. Wiadomo z góry, że dobrej i przede wszystkim wytrawnej w smaku oraz humorze zabawy podczas lektury nie zabraknie. Pozostają jeszcze dwie niezmiernie ważne kwestie: sama historia oraz bohaterowie. Ci, którzy już przeczytali chociaż jedną książkę autorki wiedzą, że czeka ich kolejna obłędna jazda bez trzymanki. Dla początkujących bardzo szybko stanie się jasne co przed nimi czyli prawdziwy maraton czytelniczy z ciągłymi salwami śmiechu. To tak tytułem przydługiego wstępu do „Chechła” vel najnowszej porcji perypetii niepoprawnych prawników, jak się okazuje robią niezłą konkurencję już znanym postaciom. Jeśli ktokolwiek pomyślałby, że będzie trudno dorównać temu, co było to jest w dużym błędzie. W sielskich okolicach zalewu Chechło dzieje się wiele, nawet więcej niż w niejednej metropolii, zwłaszcza pod względem prawa pojmowanego czasem ciut inaczej, ale od czego ma się łebskie prawniczki i prawników? Sprawiedliwość bywa ślepa, podobnie jak jej koleżanka po fachu Temida, lecz jeszcze jest zemsta, a ta za nic ma konwenanse, zasady i po prostu wie, że smakuje wyśmienicie i na pewno dostrzeże odpowiednią chwilę by zaistnieć, w końcu królowa jest tylko jedna! Paulina Świst ma naprawdę ogromny talent do wydobywania ze swoich bohaterów wszystkiego tego, co sprawia, iż nigdy nie wiadomo czego się po nich spodziewać, poza jednym z dwustu procentową pewnością nuda z nimi nie grozi czytelnikom. Za to gwarantowana jest rozrywka spod znaku dowcipnych i ciętych dialogów, burzliwie poprowadzonych wątków oraz fabuły, w której nic nie dzieje się bez przypadku, chociaż co nieco i więcej jest wynikiem splotu okoliczności, na jakie ciężko sobie postacie zapracowały. W końcu kto jak nie one sprawiają, że trudno oprzeć się ich urokowi? Humor, sensacja, co nieco zagadkowości oraz to, co najważniejsze Paulina Świst w najlepszym wydaniu.

 

PREMIERA:
16 czerwca

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję

 

czwartek, 10 czerwca 2021

Niespodziewana zmiana ról

„Scarlet”

Klara Leończuk

 

Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono. Czasem okazuje się, że jesteśmy zdolni do rzeczy, o jakie nigdy byśmy siebie nigdy nie podejrzewali. Ludzie, okoliczności, przypadek lub po prostu połączenie tych trzech elementów bywa mieszanką dość niebezpieczną, ale bywa tak, iż trzeba się z nią zmierzyć, bez zadawania zbędnych pytań. Co potem? Teraźniejszość w jakiej wcale nie koniec niespodzianek, bo los bywa aż nazbyt często przewrotny i nie lubi nudy.

 

Niespodziewanie życie Scarlet zmieniło się całkowicie, z dnia na dzień trafiła do otoczenia, które do tej pory raczej było jej znane z filmów bądź książek. Teraz jest jego częścią, nawet więcej, kimś o wiele ważniejszym, ale jak zawsze wszystko ma swoją cenę. Dziewczynie wydawało się, iż już ją zapłaciła, co jeśli była to jedynie pierwsza rata? Może i wysoka, lecz tak naprawdę nie największa? Znowu w jednej chwili traci tak wiele i po raz kolejny musi stawić czoła czemuś na co nie jest gotowa. Za pierwszym razem zdała ten życiowy egzamin koncertowo, jak będzie za drugim? Ty, razem stawka jest dużo większa i kryje się za nią ból, jaki niejednego człowieka pozbawiłby jakiejkolwiek siły. Jednak Scarlet podejmuje wyzwanie i zamierza wyjaśnić dlaczego został jej odebrany ten, kto był dla niej najdroższy. Mafijny świat nie jest podobno miejscem dla kobiet, lecz ta konkretna jest donną i wie ile to znaczy. Zdaje sobie sprawę, że nie może okazać słabości, musi grać kartami jakie dostała do ręki, ale kto powiedział, że nie dadzą one zwycięstwa? Zwłaszcza, iż tam gdzie niektórzy wieszczyli koniec dopiero początek zaistniał. Życie jest pełne niespodzianek i ma do zaoferowanie niesamowicie wiele, ale tylko nieliczni przekonują się o tym, bo nie każdy jest w stanie ponieść tego koszt. Czy Scarlet zaryzykuje kolejny raz? Straciła najbliższą osobę, co jeszcze zostanie jej odebrane?

 

Kiedy wydaje się nam, że wiemy jak dalej potoczy się książka następuje zwrot akcji, który każe się zastanowić nad przypuszczeniami nad tym jak potoczy się jej dalszy ciąg. Klara Leończuk zafundowała czytelnikom właśnie taki scenariusz i pomysłowo wprowadziła intrygujący wątek do kontynuacji, tak, by spodziewany rozwój akcji poszedł nieco w innym kierunku. Znani już bohaterowie z pierwszej części odkrywają swoją drugą twarz i mierzą się z zaskakującymi wydarzeniami, jakich nikt nie brał pod uwagę. Zręcznie na pierwszym plan została wysunięta postać do tej pory będąca częścią duetu, lecz teraz na swoich barkach dźwiga ciężar bycia w samym centrum wydarzeń i równocześnie jest siłą sprawczą dla całej historii. Jak się okazuje ten zabieg służy „Scarlet” i sprawia, że mafijny motyw nabiera całkiem innych kolorów. Autorka zadbała by mafijny temat nie był jedynie ozdobnikiem, ale również nie zdominował całości,  poszczególne wątki zawierają elementy wspólne i łączą się w spójną opowieść, w jakiej przeplata się twarda rzeczywistość, uczuciowe perypetie oraz stawiania czoła wyzwaniom, wymagających stawiania wszystkiego na jedną kartę.

 

 


 
Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

środa, 9 czerwca 2021

Zapowiedzi czerwcowe

 Zapowiedzi:

 

 

Mała miejscowość w małym kraju.

Żaden z jej mieszkańców nie jest taki, jaki się wydaje.

Trudno rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.

Zwłaszcza jeśli się jest outsiderem.

Cal Hooper, były detektyw policji z Chicago, osiedla się na irlandzkiej wsi.

Zmęczony obracaniem się w środowisku przestępców, spodziewa się znaleźć tu spokój i poświęcić się wyłącznie remontowi domu i obcowaniu z przyrodą.

Kiedy jednak miejscowy dzieciak prosi go o pomoc w odnalezieniu brata, Cal przekonuje się, że nie uda mu się uciec od tego, czym zajmował się w przeszłości ­– raz policjant, zawsze policjant.

Musi sięgnąć po swoje stare metody, by przebić się przez gąszcz działań, motywów i wzajemnych relacji mieszkańców okolicy. Każdy z nich coś ukrywa, a wielu wolałoby, żeby przybysz z Ameryki zrezygnował ze swojego dochodzenia. I dają mu to odczuć w mniej lub bardziej brutalny sposób.

Cal powinien się bać, tylko że nie wie czego ani kogo. A twarde konkrety chowają się wśród meandrów mglistych historii.


 

 

Kiedy nie ma już nadziei… przychodzi miłość.

ONA

Samowystarczalna singielka, która nie widzi świata poza pracą. Pożar, w wyniku którego doznaje poważnych oparzeń, zabiera jej nadzieję na przyszłość. Załamana dziewczyna milczy, nie pragnąc już niczego. Ukryta za szpitalną zasłoną, nie chce, by ktokolwiek na nią patrzył, i sama też nie potrafi spojrzeć w lustro. Aż zwykła rozmowa, w którą daje się wciągnąć, przywraca jej na nowo nadzieję…

ON

Wygadany optymista, który nie wyobraża sobie dnia bez kontaktu z ludźmi. Choć po wypadku jego życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej, to nie odbiera mu to hartu ducha. Gdy na oddział trafia milcząca dziewczyna, stawia sobie za cel wciągnąć ją w rozmowę. Nie spodziewa się, że już niedługo nie będzie mógł żyć bez głosu sąsiadki...

ONI

Dwoje ludzi po przejściach, których życie doświadczyło bardziej, niż kiedykolwiek mogliby przypuszczać.

Czy zdobędą się na odwagę i pozwolą sobie na odrobinę szczęścia?

Czasami nie trzeba widzieć – wystarczy poczuć… zwłaszcza kiedy chodzi o miłość!

 

 

wtorek, 8 czerwca 2021

Historia pewnego wypowiedzenia

„Dwa tygodnie i jedna noc”

Whitney G.

 

To, co na początku wydaje się życiową szansą, wyczekanym cudem i w ogóle wejściem do raju, często okazuje się mieć drugie dno i wiele minusów. Hurra optymizm zostaję zastąpiony czymś zupełnie odwrotnym, a przy resztce zdrowych zmysłów człowieka trzyma jedynie jakaś resztka nadziei, że wszystko to prowadzi do założonego celu, tego wymarzonego, w imię którego warto zaciskać zęby. Wszystko w końcu ma swój koniec, ale czy na pewno?

 

Praca dla kogoś takiego jak Preston Parker daje doskonałe widoki na przyszłość, a dla kogoś, kto wie, co chce osiągnąć życiu i jednocześnie desperacko szuka zajęcia to po prostu uśmiech losu. Tyle, że Tara przekonuje się, że niestety nie wszystko jest tak wspaniałe jak się jej wydawało. Szef z piekła rodem? To byłby miły kociak w porównaniu z Parkerem, ale czego nie robi się gdy człowiek ma motywację? No właśnie na wiele da się przymknąć oko, a nawet oczy, oczywiście wszystko ma swoje granice, może zbyt często przesuwane, ale no cóż wciąż trzeba pamiętać o tym, co ma się zamiar osiągnąć. Problem w tym, iż coraz trudniej Tarze znosić zawodowego tyrana i jego bardzo wygórowane wymagania. Godziny pracy? Dwadzieścia cztery, siedem dni w tygodniu, bo przecież zawsze jest coś do załatwienia, przygotowania, a wyjazd służbowy na drugi koniec świata z godziny na godzinę? Po prostu codzienność, w jakiej nic poza pracą ma nikłą szansę przebić się, bo z czasem bardzo krucho. Jak jest więc zaleta, rekompensująca jakoś resztę? Trzeba przyznać, że nie na darmo Preston jest tytułowany misterem Nowego Jorku i w pełni zasłużył na ten tytuł oraz doświadczenie zawodowe, zdobywane cały czas. Co jednak gdy i to już nie wystarczy i Tara powie stop czyli złoży wypowiedzenie? Tym razem piłka jest po stronie jej szefa, a ten jest doskonałym graczem, miliarderem został dzięki sobie, więc nie zamierza poddać się w takiej chwili. Co to to nie, jeszcze daleko do końca tej rozgrywki, zwłaszcza, iż on również dostrzega w niej kogoś więcej niż jedynie podwładną. Zanim ona odejdzie jeszcze dużo wydarzy się, już w tym głowa pana prezesa.

 

Szef z szatańskim charakterem, asystentka, która ma swój cel do zrealizowania i hotelarskie imperium, a w tle najpiękniejsze zakątki świata. Do tego dwa motywy, które w duecie nieźle podnoszą ciśnienie podczas czytania, oczywiście w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Romans biurowy oraz hate-love, okraszone dobrym humorem, ciętymi ripostami oraz bohaterowie, jacy niejednokrotnie wywołują wybuchy śmiechu, mający za uszami więcej niż co nieco. To wszystko składa się na książkę stanowiącą doskonałą odskocznię od codzienności, niezależnie od pory roku i dnia tygodnia. Whitney G. znakomicie dobrała wątki, tak, by dać czytelnikom intrygującą lekturę, przy jakiej z jednej strony doskonale odpoczywa się i relaksuje, a z drugiej kibicuje postaciom, które niejednokrotnie wystawiają cierpliwość swoją oraz innych na próbę. „Dwa tygodnie i jedna noc” jest zabawną opowieścią o ludziach,  jacy wydawałoby się szczerze nienawidzą się, a laleczka voodoo chyba tylko przez przypadek nie pojawia się w niej, lecz i bez niej bohaterka radzi sobie doskonale. Pisarka umiejętnie połączyła oba motywy, bez nadmiernego przesładzania, pomocni w tym byli charakterni bohaterowie, mający w sobie to „coś”, dzięki czemu fabuła nabiera rzeczywistych barw. Chemia pomiędzy nimi jest odpowiednio dawkowana i daje o sobie znać niekiedy w momentach dość nieoczekiwanych. Czytający otrzymują kawał dobrej zabawy w formie historii, która rozwesela, wzrusza i przed wszystkim zapewnia doskonałą rozrywkę.

 

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję