niedziela, 30 października 2011

„Urodziliśmy się po to, aby kochać”


"Zakład o miłość"

Agnieszka Lingas-Łoniewska

Na półkach księgarskich jest ogromna liczba książek opowiadających o uczuciach, bardziej lub mniej ciekawie, i perypetiach z nim związanych. Jednak wśród można znaleźć historię, która wyróżnia się na tle pozostałych oraz pozostaje w pamięci na dłużej niż tylko na czas czytania. Właśnie takim pomysłem w świecie emocji opisanych słowami jest "Zakład o miłość", chociaż tytuł sugeruje tematykę to jednak treść zaskoczy niejednego czytelnika. Jakie niespodzianki kryją się za tymi dwoma wyrazami? Gra z losem o coś co jest znane z nazwy wielu, ale prawdziwy smak poznaje tylko garstka.

Mężczyzna z przeszłością, dziewczyna z przyszłością, dwoje ludzi pozornie różniących się jak dzień i noc. Nic ich nie łączy, za to wiele dzieli. Są z różnych bajek - z serii o księżniczkach i raczej z tych dla dorosłych. On czerpie z życia pełnymi garściami, nie myśli o tym co będzie, liczy się tu i teraz, a to co ma być lub było jest nieważne. Ona przygotowuje się do ślubu, doskonale wie jak potoczy się jej życie - tak samo jak jej matki, babki, prababki ... w takim układzie spontaniczność jest niemile widziana, a właściwie nie istnieje w kodeksie postępowania. Gdzie mogą skrzyżować się ścieżki tak odmiennych ludzi? W pewnym klubie, dla niej jest wieczór panieński - tylko z czym ma się żegnać ktoś, kto tak naprawdę jeszcze nie poznał smaku prawdziwego życia? A co z nim? Kolejny imprezowy wieczór, potem niezobowiązujący flirt, a może kolejna noc spędzona z kimś tak naprawdę obcym, nic niezwykłego dla niego.

Spojrzenie, potem kolejne, coś zaczyna się dziać, kolory nabrały intensywności, nagle każdy oddech, zapach, odczuwa się intensywniej i mocniej ... W tym miejscu najczęściej czytelnik wie już jak potoczy się dalej akcja, jednak to co mogło potoczyć się jak wiele innych podobnych opowieści przynosi niespodziankę i to nie jedną. Nic nie jest takie jakie się wydaje, bohaterowie doświadczają tego co do tej pory im umykało lub czego unikali. "Zakład o miłość" to nie tylko wątek uczucia mężczyzny do kobiety, ale także miłości rodzicielskiej - tej odtrąconej, jak i tej nie pozwalającej rozwinąć skrzydeł. Jest jeszcze motyw dojrzewania, do samodzielności, podejmowania własnych decyzji i brania odpowiedzialności za siebie i za drugą osobę. W tej opowieści nie ma cukierkowej bajki o pięknej i bestii, jest za to historia o dwojgu ludzi, zagubionych gdzieś pomiędzy oczekiwaniami innych i swoimi pragnieniami, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, tym co wypada, a czego się pragnie.

Tak, "Zakład o miłość" jest książką o uczuciach, chociaż one są tylko punktem wyjścia do przedstawienia dwojga ludzi, którzy dostają od losu szansę by odkryć prawdę o sobie i zmienić swoją przyszłość, czy wspólną? To już trzeba sprawdzić samemu, jednak nim znajdzie się odpowiedź, pozna się czym są prawdziwe emocje i co oznacza słowo „m”.

W sprzedaży już od 9 listopada na www.zaczytani.pl

sobota, 29 października 2011

Konkurs z książką "Zapach spalonych kwiatów"



Zapraszam do konkursu na blogu Agnieszki Lingas -Łoniewskiej
http://agnesscorpio.blogspot.com

Szczegóły tutaj

Dom wielu tajemnic

"Siostrzyca"
John Harding


Wielka posiadłość zagubiona gdzieś w Nowej Anglii z ogromnym domem, zamieszkiwanym tylko przez kilka osób i dwójkę dzieci - krewnych właściciela. Wydawałoby się, że opowieść zaczyna się jak wiele innych, ale w tej zwraca od początku niesamowita atmosfera. Nie jak z horrorów, lecz raczej z opowieści grozy, w których wydarzenia nie toczą się szybko, ale za to każde słowo, ruch, gest, jest naznaczony specyficzną aurą bliżej nieokreślonego niepokoju. Chociaż brak jest drastycznych scen napięcie odczuwalne jest od pierwszej do ostatniej kartki, raz się wznosi, raz opada, lecz zawsze czytelnikowi dane jest je odczuwać. Podczas czytania gdzieś w tle znajduje się potężne domiszcze, może nieokreślone do końca co do kształtu, ale spowite w mgłę niesamowitości, na równi z postaciami ludzi jest bohaterem snutej opowieści, jednym z wielu detali, podkreślających akcję i jednocześnie wtapiającym się idealnie w scenerię.

Pierwszym co można zauważyć już na pierwszych stronach książki są neogolizmy, wbrew pozorom zrozumiałe od razu, bo tworzone na podstawie słów znanych. Z czasem ma się wrażenie, że bohaterka posługuje się własnym językiem, wykreowanym tak by jak najlepiej oddawał to jak postrzega otaczający świat i jak odbiera jej osobę otoczenie. Dlaczego właśnie ona nie ma prawa do nauki? W domu gdzie mieszka znajduje się ogromna biblioteka z bogatym księgozbiorem, jednak jest dla niej miejscem zakazanym. Co złego kryje się w czytaniu, że jest ono objęte zakazem, ale tylko dla jednej osoby? Podczas gdy brat uczęszcza do szkoły, siostra nadal jest odseparowana od wiedzy, jednak to co stanowi tabu kusi swoją niedostępnością, wystarczy odrobina sprytu i odpowiedni kamuflaż by to co miało pozostać w ukryciu znalazło się w zasięgu ręki, a raczej oczu. Dla Florence słowo pisane jest owocem zakazanym i to nie jedynym, wiele przed nią jest ukrywane, tak jakby odsuwano ją od zewnętrznego świata. Jednak bystra dziewczynka niepostrzeżenie dla otoczenia staje się jego bystrym obserwatorem, ze strzępów informacji tworzy obraz rzeczywistości, w której żyje, ale czy jest on prawdziwy czy zafałszowany emocjami innych i jej odczuciami? Nie zawsze z fragmentów da się stworzyć całość, a braki mogą pozostać niezauważone, jeżeli się nie wie jak powinien wyglądać efekt końcowy. Jaką tajemnicę skrywa przeszłość rodziny rodzeństwa? Nikt z dorosłych nie zna szczegółów wydarzeń sprzed laty, a jedyna osoba, która posiada wszystkie elementy układanki jest postacią, wydającą się celowo pozostającą w oddaleniu od osieroconych dzieci. Dlaczego jedyny krewny unika kontaktu z sierotami, co nim kieruje, co odpycha go od bliskich?
Czasem utrzymanie sekretu wymaga zawarcia sojuszu, niepewnego co do długości trwania, ale jedynego możliwego, jednak co kieruje drugą stroną? Chęć pomocy w zdobywaniu wiedzy czy może niespodziewany sprzymierzeniec ma o wiele więcej do ukrycia? Prawdziwe zagrożenie pojawiło się w życiu Florence i jej brata, a może to tylko wyobraźnia pobudzona lekturą kreuje wizje niebezpieczeństwa? Co jest prawdą, a co mroczną fantazją dziecka wychowanego z dla od rówieśników, w ściśle kontrolowanym otoczeniu? A może to co wydaje się tylko wytworem wybujałej fantazji jest prawdą, tylko jaka ona jest naprawdę?

Powieści gotyckie były prekursorami dzisiejszej literatury grozy, a "Siostrzyca" doskonale nawiązuje do najlepszych historii tego gatunku, jednocześnie zachowując oryginalność i niepowtarzalność. Wrażenie nieuchronności tragedii jest splecione z tajemnicami, których rozwiązanie jest jednocześnie wstępem do kolejnych zagadek. Autor nakreślił tak fabułę by czytelnik kluczył pomiędzy możliwymi odpowiedziami, a gdy wydaje się, że rozwiązanie już rysuje się na horyzoncie, kolejny punkt zwrotny historii odsyła wcześniejsze domysły do lamusa. Pozory czasem są bardziej realne od rzeczywistości, nieprawdopodobnej, ale mającej faktycznie miejsce.
Nie każda książka musi zaczynać się od przysłowiowego trzęsienia ziemi lub równie spektakularnych katastrof by napięcie zaistniało i rosło. Czasem wystarczy dobrze przemyślany pomysł na opowieść i bohater, który od początku do końca potrafi swoją osobą przykuć uwagę odbiorcy, by w finale pokazać na co tak naprawdę go stać w obronie tych, na których mu zależy.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Mała Kurka

piątek, 28 października 2011

Stosik paździenikowo-wczesno weekendowy


Kurier i Poczta stanęli na wysokości zadania,
a do tego cierpliwa Sąsiadka odbierająca moje przesyłki
i przed weekendem nowa porcja książek dotarła do mnie :)



Od góry:

Massimo Carloto "Krwawy blues", wyd. Videograf II
Piotr Wojasz "Niebieski ptak", Duże Ka i wyd. Videograf II
Kerstin Gier "Błękit szafiru", Duże Ka i wyd. Egmont
Robert Muchamore "Sekretna Armia", wyd. Egmont
Arne Dahl "Na szczyt góry", wyd. Muza
Sergio Vila-Sanjuan "Spadkobierczynie z Barcelony", wyd. Muza



czwartek, 27 października 2011

Rachunek ofiar

"Rachunek zemsty"
Sam Bourne


Decyzja podjęta w ułamku sekundy, jedyna i słuszna, dzięki niej zostaną ocalone setki ludzi, jedno naciśnięcie spustu i zaraz drugie, potem kolejne. Naboje pieczołowicie wkładane do magazynku wreszcie spełniły swoją funkcję. Cel unieszkodliwiony ... A może agresor nie był tym za kogo go wzięto, a wszystko co było widziane to jedynie efekt adrenaliny, iluzja stworzona przez umysł, nie mająca pokrycia w rzeczywistości? Tak! Nie! Kilka sekund i czyjeś życie się zakończyło, to co miało być obroną stało się atakiem. Jak rozpoznać prawdziwe zagrożenie od tego pozornego? Czy winnym jest tylko ten kto strzelał czy ktoś inny, a może bezpośredni sprawca jest niewinny, bo był tylko narzędziem w rękach kogoś stojącego w cieniu?

Pieniądze, ich brak zamyka wiele drzwi, ich posiadanie otwiera nawet najcięższe wrota, a czy można za ich pomocą zrekompensować śmierć bliskiej osoby? To ostatnie zadanie dostał do realizacji Tom Byrne, adwokat, który dawno ideały włożył głęboko między bajki. Swoją wiedzę prawniczą wykorzystuje nie by bronić niewinnych, ale by pomóc tym, którzy płacą najwięcej, skrupuły zostały zastąpione brzęczącą mamoną, a raczej zerami na koncie. Marzenia o naprawianiu świata przypomina mu znajomy ze starych czasów, jednak to tylko pozory, bo ma pomóc w zatuszowaniu sprawy, jego atutem jest doświadczenie i skuteczność w osiąganiu celów wyznaczonych przez klientów. Taka wizytówka powinna gwarantować, że sprawa zostanie załatwiona szybko i sprawnie, bez zagłębiania się w szczegóły, jednak czy na pewno? "Właściwy" człowiek na "odpowiednim" miejscu może jeszcze zaskoczyć i to nawet samego siebie. Kolejna sprawa, którą należy szybko zakończyć, tak by zbędny szum medialny nie wpłynął negatywnie na wizerunek mocodawcy prawnika. Wszystko wydaje się w każdym szczególe sprecyzowane, nie ma miejsca na skrupuły czy głos sumienia, liczy się tylko i wyłącznie opinia publiczna, a raczej to by otrzymała właściwą informację, bez "niepotrzebnych" detali. Założenia mają do siebie to, że nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością, a w tym przypadku zaczynają się pojawiać sygnały, iż historia ma drugie dno i to sięgające daleko w przeszłość ... do drugiej wojny światowej. Jak to możliwe? Dwudziesty pierwszy wiek, ponad pięćdziesiąt lat po zakończeniu walk i człowiek będący jako dziecko był świadkiem pogromu swojego narodu, który zostaje zastrzelony przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych, a do tego wszystkiego miał kontakty z handlarzem bronią ... Prawdziwa zagadka, a "adwokat diabła" zaczyna mieć wątpliwości, w co ma wierzyć? W to co mówią zwierzchnicy, a może pamiętnik sprzed lat zawiera klucz do obecnych wydarzeń? Jaką rolę wybierze Tom Byrne - świadka czy uczestnika wydarzeń?



"Rachunek zemsty" to sensacyjna opowieść w pełnym tego słowa znaczeniu, zawierająca również elementy political - fiction i rzeczywistej prawdy historycznej. Autor podaje czytelnikowi wiele poszlak, wzbudza podejrzenia, sieje ziarno niepokoju, nie ma klasycznej czerni i bieli, są za to ofiary i kaci. Z jednej strony przed oczyma mamy życie żydowskiego chłopca, a później mężczyznę, opowiedziane przez niego samego na stronach jego pamiętnika, z drugiej strony obraz tego samego człowieka z perspektywy córki, policji i kogoś, kto stoi w cieniu i pociąga za niewidzialne sznurki. Obrazy te wzajemnie się uzupełniają, dając końcowy portret krańcowo różny od początkowego. Fabuła opiera się na wydarzeniach rzeczywiście mających miejsce, ale często skrywanych za zasłoną dobra ogółu. Fakty i fikcja są równie prawdopodobne, a alternatywny rozwój pewnych wątków powieści nie jest niemożliwy do zaistnienia. Historia zatacza pełne koło - zaczyna się i kończy w tym samym punkcie pod względem miejsca, ale bohaterowie nie są już tacy jakimi byli. Sprawiedliwość wymierzona po latach nie ma smaku triumfu i nie jest pisana dużymi literami, blizna po jej wydarzeniu będzie śladem przypominającym o zemście, karze i okrucieństwach wojny.






Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Albatros A. Kuryłowicz

środa, 26 października 2011

"Z książką przy kominku" - niespodzianka Leny

Kochana pani Listonosz po raz kolei stanęła na wysokości zadania i doręczyła dużą paczkę,
a uczynny sąsiad odebrał i przekazał do rąk własnych;)
Dziękuję Lenie za niespodziankę na jesienno - zimowe wieczory,
które będą upływały przy świetnej lekturze i słodyczach :)










Dziękuję :D




poniedziałek, 24 października 2011

Mroczne odrodzenie

"Reguła mroku"
Giulio Leoni


Renesans, epoka nastająca po mrokach średniowiecza, powrót do piękna, sztuki antycznej, rozwój nauki i budowle zachwycające swoim architektonicznym rozmachem. Wielcy artyści, architekci, malarze, dzieła rozsławiające na wieki ten czas. W samym środku tego rozkwitu Italia, nie taka jaką znanym obecnie, ale wiele księstw i królestw ze stolicą Piotrową na czele, jeszcze bazyliki pierwszego biskupa Rzymu nie ma, ale i bez niej na pielgrzymach robi wrażenie to miasto. Taki obraz to jedna strona medalu, jest jeszcze inna, w której prym wiodą zemsta, rodzinne układy, nepotyzm sięgający nawet Watykanu, liczne wojny i ciągła obawa o życie, a gdzieś w tle już działa święta Inkwizycja. Do tego wszystkiego dwa potężne rody - rzymski Borgiów i florencki Medyceuszy. Ich imiona przetrwały historyczne zawieruchy i dzisiaj są równie znane jak wówczas, a może nawet bardziej. Mroczna strona tego etapu dziejów dorównuje w swej sile jego jasnej, pełnej przepychu, awers i rewers, wzajemne uzupełnienie, a może tylko półcienie podkreślające jednocześnie to co najlepsze i to co najgorsze w tym okresie? Na tle tak niezwykłych czasów została umieszczona akcja "Reguły mroku", a jej bohaterami są najznakomitsze osobistości włoskiego odrodzenia - Lorenzo Medyceusz, Rodrigo Borgia i Pico Mirandola, a postaciami drugiego planu są papież Sykstus IV, Donato Bramante i Leon Battista Alberti. Co może połączyć świat kościelnych hierarchów, arystokrację, artystów i wędrowną trupę aktorską? Kobieta, równie tajemnicza co piękna, uosabiająca doskonałość ciała i umysłu, a przynajmniej sądzą ci, którym było dane ją spotkać i legendarna księga, znanej nielicznym. Kim jest owa dama i mityczne dzieło? Ponownym rozbłyskiem blasku z przeszłości? A może żywym dowodem, chociaż właściwszym słowem byłoby ożywionym, symbolem mądrości zaginionej przed wiekami?

Pico Mirandola, wszechstronnie uzdolniony młodzieniec, z urodzenia książę, ale jego życiem jest nauka, w szczególności filozofia, pomimo młodego wieku ma już za sobą studia prawnicze, świat stoi przed nim otworem, a jednym z jego przyjaciół jest Lorenzo Medyceusz, mecenas sztuki,a jednocześnie faktyczny władca Florencji. Jedna noc odsłoni przed nimi to co wydawało się utracone na zawsze, czy śmierć jest ostatecznym wyrokiem czy może mit o Orfeuszu i Eurydyce oparty jest na prawdzie? Nie odmawia się przyjacielskiej prośbie, szczególnie gdy prosi ktoś taki jak Medici, a poza tym zagadka jest zbyt fascynująca by pozostawić ją nierozwiązaną. Filozoficzne dyskusje, spory uczonych, a pomiędzy tym alchemia - ludzkie pragnienie by odkryć to co nieznane połączone z wiarą w magię. Jednak misja jest pod obserwacją równie potężnego człowieka - papieskiego kardynała i wroga florenckiego arystokraty oraz tajemnego stowarzyszenia ludzi nauki.
Renesansowy Rzym rośnie na starożytnych ruinach i to nie tylko materialnej, ale również duchowej, będących co najmniej w opozycji do chrześcijańskiej wizji świata. Sekretne spotkania w zapomnianych świątyniach jednocześnie mają na celu przygotowanie nowej wizji opartej kulturach, których świetność przeminęła, ale jej dowody są jeszcze widoczne oraz urzeczywistnienie osobistej zemsty. Łatwo zagubić się w labiryncie wąskich uliczek, ciemnych zaułków, szczególnie gdy szuka się kogoś i czegoś nieuchwytnego - mitycznego.

Siłą "Reguły mroku" są tajemnice osadzone w historycznym tle, które są tropione przez realnych bohaterów - ludzi ówcześnie żyjących i nie pozostających anonimowymi graczami. Wizja świata przedstawiona przez autora nie jest malowidłem na kościelnym bądź pałacowym murze czy arrasie, sensacyjna fabuła ma wiele zaskakujących zakrętów, a wszystkie wątki znajdują swoje zakończenie w spektakularnym finale.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd. KEFAS

niedziela, 23 października 2011

To co było, a nie jest ...

"Rzeka zimna"
Magdalena Kawka


Matka i dziecko, istoty najbliższe sobie, połączone więzią nierozerwalną? A może związek pomiędzy nimi nie jest dany na zawsze i jak o każdy inny trzeba o niego dbać, inaczej przemija, pozostawiając po sobie niezabliźnione rany? Córka i matka, tak podobne d siebie i tak różne, a pomiędzy nimi mur niedopowiedzeń, wzajemnego niezrozumienia i pretensji. Obie uciekły od siebie, ale czy tak naprawdę tego chciały czy tylko było tak łatwiej, wygodniej albo wprost przeciwnie oddalenie nie dało spokoju jedynie pogłębiło osamotnienie i żal? To co bolało w dzieciństwie jest odczuwalne w życiu dorosłym, błędne koło wyrzutów i przykrych wspomnień, pojawiających się w najmniej oczekiwanych momentach i burzących wypracowaną egzystencję. Niespodziewana, chociaż podświadomie spodziewana wiadomość, skłania Tamarę do odwiedzania matki, dawno niewidzianej, a teraz zaginionej. Jak znana pisarka, mieszkająca w małym miasteczku mogła nagle zniknąć? Dom wygląda tak jakby jego właścicielka wyszła na chwilę - otwarty laptop, szklanka z herbatą stoi bok niego, telefon także leży na stole, a gospodyni była przekonana, że pracodawczyni wyjechała do córki, w tle polska zima - ta prawdziwa z zaspami śnieżnymi i mrozem. Co tak naprawdę wydarzyło się kilka tygodni wcześniej i gdzie jest teraz Małgorzata Zawistowska? Dlaczego przeprowadziła się z Poznania na prowincję? Z każdym kolejnym pytaniem klimat suspensu coraz bardziej się zaznacza, a historia, która początkowo wydawała się nie mieć nic wspólnego z sensacją zaskakuje niespodziewanie swoim rozwojem, ale to nie wszystko, bo ciągle ważna jest też przeszłość, wciąż obecna w życiu córki, a może nie tylko jej?

To co pamiętamy, a to co faktycznie miało miejsce nie zawsze jest równoważne, nawet gdy okazuje się prawdą nie jest wyznacznikiem teraźniejszości. Tamara jest zdziwiona życiem matki, tak różnym od tego gdy sama była dzieckiem, co oznacza ta zmiana? Egzystencja jaką wiodła matka Tamary jest dla jej córki zagadką, a tajemnic przybywa - kto w nocy krążył wokół domu Zawistowskiej, bo, że nie miejscowy duch myśliwego to pewne, jakie jeszcze niespodzianki pojawią się, oprócz upiora, dziwnych znajomych oraz odkryciem autorki romansów w miejscowym archiwum? Poznawanie kogoś od nowa bez jego udziału nie jest łatwe, zaskoczenie jest stałym elementem, ponieważ to do czego było się przyzwyczajonym stało się nagle nieaktualne. Spokojne, prowincjonalne miasteczko odsłania swoją mroczniejszą stronę, gdzie układy i pieniądze są podstawą, a niektórzy są więcej niż zdeterminowani by utrzymać w sekrecie istniejące status quo. Powoli ten mało przyjazny świat odkrywa również Tamara, nieświadomie podążając śladami swojej matki, czy będzie przygotowana na wynik swojego dochodzenia i spojrzeniem na własne życie nie z perspektywy rozżalonego dziecka, ale dorosłego człowieka?

"Rzeka zimna" nie zaczyna się jak klasyczny kryminał, a jedną z głównych bohaterek poznaje czytelnik z perspektywy innych postaci. Wątek sensacyjny jest równie ważny co obyczajowy, fabuła jednocześnie skupia się na osobie zaginionej i jej córce, przeszłość i teraźniejszość splatają się odsłaniając emocje i pragnienia. Z jednej strony czytający odkrywają historię niełatwego związku matki i córki, z drugiej kryminalną opowieść, w której nie wiadomo do końca kto jest sprawcą, a podejrzani kryją się w cieniu. Nie jest łatwo równocześnie przedstawić dwa odlegle od siebie wątki tak by stanowiły logiczną całość i równocześnie spleść je tak by zazębiały się, a ich atmosfera wzajemnie do siebie pasowała. Nie można także zapominać o doskonale oddanym drugim planie jakim jest prowincjonalne miasteczko oraz jego mieszkańcy. Fabuła ma zmienny rytm, raz przyśpiesza, raz zwalnia, ale dla tej książki właśnie takie tempo jest odpowiednie, dzięki niemu nuda nie grozi, za to zaskoczenie staje się stałym elementem.

Mówi się, że jabłko pada niedaleko od jabłoni, jedni się z tym zgadzają, inni nie, staramy się nie popełniać błędów rodziców tak usilnie, że czasem tracimy z oczu własne życie, teraźniejszość i przyszłość, by roztrząsać przeszłość, której nie może nic zmienić, za to ona może wpłynąć na nas. Może gdyby słowa miast zapisywać wypowiedziane zostały na głos historia inaczej by się potoczyła, może ... ale tego co się wydarzyło nie zmieni się, jednak zawsze pozostaje szansa na to by to co nadchodzi było inne od tego co było ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

piątek, 21 października 2011

Halloween po polsku



Halloween za pasem, tuż tuż, blisko - itd, itp.
Można w ogóle nie zauważyć daty 31 października w kalendarzu
albo bawić się z dyniami, kościotrupami w tle,
ALE ...
można też spędzić ten dzień z książką

i to nie byle jaką :)


"HALLOWEEN PO POLSKU"



Szczegóły tutaj


Tam gdzie diabeł mówi dobronac, a święty Antoni dzień dobry

"Okno z widokiem"
Magdalena Kordel


Wspomnienia z dzieciństwa, szczególnie te gdzie Babcia bądź Dziadek zostawili swój ślad często są podporą w trudnych chwilach dorosłego życia. Wraca się do nich i w tych dobrach momentach i gorszych - wtedy pomagają chociaż na trochę zapomnieć o tym co negatywne i dają siłę do zrobienia kolejnego kroku do przodu. Jeżeli do tego dodać odwiedziny miejsca gdzie jako dziecko spędziliśmy niezapomniane chwile to każdy problem wydaje się od razu mniejszy, nawet jeżeli jest się wykładowcą akademickim i zarazem archeologiem. Szczególnie te ostatnie może być całkiem użyteczne w praktyce, gdy do ocalenia jest raj lat dziecięcych, wtedy też zawiązują się niezwykłe sojusze, a to wszystko by Malownicze pozostałe takim nie tylko z nazwy. Świat idzie z postępem, co dla tradycji może oznaczać tylko jedno - "musi" ona ustąpić miejsca nowemu, ale jeżeli w szeregach obrońców jest Babcia Matylda wraz ze swoją młodzieńczą miłością i obecnym chłopakiem równocześnie oraz proboszcz i warszawski profesor to historia ze strony na stronę staje się coraz bardziej ciekawa, a zaskoczenie szybko staje się stałym elementem podczas czytania.
Róża jako dziecko zawarła niezwykłą znajomość z diabłem i świętym Antonim, miejscem spotkań było rozstaje dróg, gdzie niebiański przedstawiciel miał swoją kapliczkę, a w jej cieniu znalazł też miejsce jego piekielny odpowiednik. Przez lata bohaterka powierzała im swoje prośby, oczywiście żartobliwie, ale sentyment z dzieciństwa pozostał. Teraz już jako dorosły człowiek niespodziewanie może obronić nie tylko piękne wspomnienia, lecz również odkryć owiane mgłą przeszłości ruiny i poznać sekrety bliskich sobie ludzi. Jednak nie sama misja ratownicza jest osią fabuły, ważnym motywem jest także życie osobisto-miłosne Róży, o które martwi się szczególnie jej matka i babcia Matylda, równie barwne osobowości co i główna postać.
Perypetie pani doktor, profesora, grupy studentów, rodziny i mieszkańców Malowniczego z tajemniczymi Sudetami w tle chociaż na krótko przenoszą czytelnika do innej rzeczywistości, nie sielankowej, lecz takiej gdzie więzy przyjacielsko-rodzinne sprawiają, iż wszystko jest możliwe, nawet oszustwo, oczywiście w dobrej wierze, staje się prawdą. A tytułowe okno z widokiem ma również swój udział w tej zwykłej i zarazem niezwykłej historii, gdzie swoje miejsce mają święci, diabeł i anioły, a słowo "sielskość" nie oznacza kiczu, lecz ciepły humor i chwile z dobrą lekturą, po której uśmiech zostaje jeszcze długo.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

czwartek, 20 października 2011

"Kuszące zło"


W świecie bez ograniczeń, nie ma nic bardziej uwodzicielskiego

niż Kuszące zło…


Długo oczekiwana premierę 3 części bestsellerowej serii Zew nocy

pt. "Kuszące zło",

australijskiej pisarki Keri Arthur już w księgarniach!

W świecie magii i pokus, nocą budzą się do życia piękni, przeklęci i pożądani.

Riley Jenson musi jednak działać na własną rękę. Jest niespotykanym połączeniem wampira i wilkołaka, pracującym dla organizacji, której głównym celem jest utrzymywanie porządku w świecie nadprzyrodzonych stworzeń. Ufając przełożonym i kochankom niewiele więcej niż swoim najgorszym wrogom, Riley gra według własnych zasad. Jej nową misją jest przeniknięcie do potężnie strzeżonego pałacu rozkoszy, którego właścicielem jest przestępca znany jako Deshon Starr - szaleniec od lat zajmujący się genetyką.

Gdy wokół Riley zaczynają kręcić się dwaj seksowni mężczyźni - opanowany i niesamowicie uwodzicielski wampir oraz gorący wilkołak - i zaczynają walczyć ze sobą o jej względy, Riley musi zachować zimną krew. Jeśli ocali świat przed Deshonem Starrem, ocali też samą siebie…



Targi Książki w Katowicach już od jutra


Już jutro rozpoczynają się Targi Książek
w Katowicach.


21 września o 15.30 spotkanie - Kawa z pisarzem,
gdzie zagości m.in. Agnieszka Lingas -Łoniewska;
autorka :
"Bez przebaczenia", "Szóstego",
"
Zakrętów losu","Zakładu o miłość"
oraz "Dirty World".

Ceremonia wręczenia Złotej Zakładki,

Nagrody Blogerów Książkowych

w sobotę o 11:30.






wtorek, 18 października 2011

Stosik październikowo-jesienny kontynuacja

Liście opadają coraz bardziej, coraz zimniej na dworze, temperatura spada, a książek do czytania i nie tylko przybywa :)
Dziękuję za możliwość sięgnięcia po lekturę pani Lidce z wyd. Sol oraz pani Juli z wyd. Vacatio/Kefas/ Varsovia i pani Marii z wyd. Albatros


Od góry:
Magdalena Kawka "Rzeka zimna"
wyd. Sol

Magdalena Kordel "Okno z widokiem" wyd. Sol

Sam Bourne "Rachunek zemsty"
wyd. Albatros

Rafał Bąk "Ab obo"
wyd. Varsovia

Rafał Kosowski "Wybrana"

Oficyna Wydawnicza Vocatio

Giulio Leoni "Reguła mroku"
wyd. Kefas





Książka Johna Hardinga "Siostrzyca"
to prezent od pani Bożeny z wyd. Mała Kurka
. Dziękuję za niespodziankę :)






poniedziałek, 17 października 2011

Tylko dla bystrzaków?

"Ekonomia dla bystrzaków"

dr Sean Masaki Flynn

Były już serie dla "idiotów" i "nie dla idiotów", które przybliżały czytelnikowi, sięgającemu po te książki, wycinek wiedzy w ten sposób by tytułowy adresat przyswoił go sobie w możliwie najłatwiejszy sposób. Czy działały - nie wiem, jakoś nie było okazji by zgłębiać ich treść, zapamiętałam za to żółto-czarną okładkę. Teraz trafiła do moich rąk "Ekonomia dla bystrzaków", tytuł brzmi przyjemniej, przynajmniej dla mnie, jednak nie on jest najważniejszy lecz treść samej książki. Kto zdaniem autora jest odbiorcą jego pracy? Studenci oraz wszyscy ci, którzy są zainteresowani ekonomią bądź każdy chcący zrozumieć często padające określenia związane z gospodarką. Twórca nie podzielił tylko przekazywanej wiedzy na makro i mikroekonomię, jak to najczęściej się czyni, ale także przybliżył samo pojęcie ekonomii oraz sylwetki dziesięciu uznanych ekonomistów, a także dziesięć najczęstszych błędów ekonomicznych i taką samą liczbę koncepcji gospodarczych. Co ważne książkę można czytać od dowolnego rozdziału, który zawiera wyróżnione istotne kwestie, nie jest to podręcznik, lecz jako uzupełnienie do typowych akademickich skryptów może sprawdzić się świetnie. Dla czytelników zainteresowanych rynkiem, jego prawami i zasadami, pozycja ta pozwoli uzupełnić posiadaną wiedzę i poznać pojęcia niezrozumiałe, jak również usystematyzować posiadane wiadomości.

Czytanie "Ekonomii dla bystrzaków" rozpoczęłam od początku, po części by sprawdzić ile zostało zapomniane z czasów studenckich, a po części by zobaczyć sposób prezentacji informacji. Zaczynając od wprowadzenia - nie służy ono tylko przedstawieniu celu książki oraz do kogo jest kierowana, ale przed wszystkim objaśnia jej strukturę, użyte znaki graficzne oraz na co warto zwrócić, a jaka treść jest opcjonalną notatką. Ze względu na to, że przeznaczeniem jego dzieła nie jest stricte podręcznikowe i nie ma wymogu by czytać ją według kolejności, rozdziały mają zaznaczone kluczowe pojęcia, wskazówki, a także podkreśloną tematykę, wchodzącą w techniczne bądź matematyczne aspekty. Każdy moduł zawiera także praktyczny przykład omawianego problemu, oczywiście wyróżniony, tak by czytelnik miał wybór czy chce się zapoznać z nim, to od jego decyzji zależy jaką porcję zagadnień pozna. Pojęcia zaprezentowane w formie kompedium z jednej strony pozwalają na zaznajomienie się tylko z interesującymi punktami, a z drugiej strony dla tych, którzy wolą przeczytać całość pozwalają ugruntować przyswajane wiadomości.

"Ekonomia dla bystrzaków" to nie tylko suche informacje, dostępne w wielu innych książkach, ale przede wszystkim wiedza, możliwa do zastosowania i w życiu codziennym i zawodowym. Nie wymaga wcześniejszego znajomości tematu, ale może być dobrym wstępem do późniejszego poszerzenia jej. Struktura oparta na opcji samodzielnego wyboru czytanych treści pozwala na traktowanie jej nie tylko jako jednorazowej lektury, ale raczej jako słownika pojęć - używanego w ramach potrzeb oraz uzupełnienia dla bardziej teoretycznych tytułów.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd. Helion


niedziela, 16 października 2011

Demon ma wiele twarzy

"Łowca czarownic. Świt demonów"
William Hussey


Podczas jesiennych wieczorów, szczególnie tych gdy za oknem hula wiatr, a prawie bezlistne gałęzie wyginają pod jego siłą, książki spod znaku niesamowitych opowieści i pokrewnych obszarów nabierają innego smaku. Może to tylko moja wyobraźnia, ale ten czas jest stworzony by poddać się nastrojowi i sięgnąć po historię gdzie codzienność ustępuje miejsca rzeczywistości sekretnej i niezwykłej. W świetle dnia inaczej czyta się tego typu historie, ale po zapadnięciu zmroku, nawet w świetle lampy, postacie z czytanych stron wydają się być prawdziwsze. Prawda czy fałsz? Najlepiej przekonać się samemu, wielu autorów może być "królikami doświadczalnymi", po znanych twórcach, przynajmniej z grubsza wiadomo czego się spodziewać, więc pozostają ci, których pomysłów jeszcze nie było dane nam poznać. Dla mnie był nim William Hussey i "Łowca czarownic. Świt demonów" jego autorstwa, tytuł już co nie co zdradza, jednak najważniejsze czyli samo opowiadanie dopiero czekało na odkrycie vel przeczytanie.

Jake Harker jest zwyczajnym nastolatkiem, zaczytującym się komiksami, ale nie z superbohaterami czy też z futurystycznymi postaciami, lecz z wilkołakami, wampirami i im podobnymi osobistościami. Nie wyróżnia się on zbytnio w otoczeniu kolegów, a raczej pozostaje na uboczu szkolnego życia, dla niego najważniejszy jest literacki świat nadnaturalnych zjawisk, pozostałe sprawy interesują go mniej, chociaż czasem obrywa się mu za to i to nie tylko od nauczycieli. Jednak jeden wieczór zmienia wiele, a to co później ma miejsce przekonuje go, że to o czym czytał to nic w porównaniu z rzeczywistością, z którą musi się zmierzyć. Po pierwsze instytut badawczy, w którym pracowała jego matka i owszem zajmuje się pracą naukową, ale nie taką jak inne tego typu placówki, lecz raczej użyteczną w walce z czarownicami i demonami. Ta wiedza nie jest jednak przeznaczona dla Jake`a i dorośli próbują wszelkimi sposobami odgrodzić go od niej. Jest jeszcze jeden wątek - stanowi go opowieść o Łowcy czarownic, którą czytelnik poznaje poprzez sny nawiedzające kilkunastolatka, jaki związek ma przeszłość z teraźniejszością? Może odpowiedzią będzie odkrycie tego co wydarzyło się ponad trzysta lat wcześniej i co wpływa od pory na każde pokolenie mieszkańców pewnej wioski? Harkerowie wraz kilkoma innymi rodzinami kryją przed światem pewien sekret, wymagający od nich ofiar i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo tylko ona chroni przed wydostaniem się demonów. Dwie strony zwalczające się wzajemnie i mający przeciwstawny cel, ale łączy ich więcej niż chcą to przyznać - nie cofną się przed niczym by wypełnić swoją misję. Kim tak naprawdę jest Jake Harker? Synem Adama i Claire, a może ... no właśnie informacja o rzeczywistej tożsamości chłopca nie będzie łatwa dla niego do zaakceptowania, a wszystko to co do tej pory dowiedział się nie mogło go przygotować na ten moment.

Magia, zło i dobro, odwieczna walka pomiędzy nimi i brak wyraźnej bieli, jedynie szarość i czerń. Cel uświęca środki - te kilka słów dla części bohaterów stanowi usprawiedliwienie ich postępowania, ma też powstrzymać wyrzuty sumienia. Książka Williama Husseya sięga do kilku motywów znanych z literatury grozy, ale przedstawia je z innej perspektywy, są one bowiem tylko środkiem do ukazania różnych twarzy zła, czasem zakamuflowanych,a czasem mających postać konieczności i spełnienia obowiązku. Ukazuje także ślepą wierność temu co było by ochronić przyszłość, bez brania pod uwagę teraźniejszości, którą poświęca się w imię utrzymania status quo. Klimat grozy narasta powoli, jednak jest wyczuwalny od pierwszych stron i pozostaje do końca,który jest jednocześnie wejściem do nowej historii.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd.
Jaguar

piątek, 14 października 2011

Wilkołaka i spółka

"Wilken. Czas złego wilka"
Di Tof
t

Wilkołaki, wampiry, klątwy,tajne stowarzyszenia, te elementy ostatnio często są kanwą wielu książek. Wydaje się, że trudno w tym obszarze coś nowego stworzyć, bo wszystko już było albo pomysł wydaje się podobny do innych, więc powiew świeżości nie jest zbyt częsty. Jednak czasem znany temat można przedstawić w ciekawy sposób, tak by czytelnik dostał interesujący pomysł, który pomimo, że oparty na znanych podstawach jest czymś więcej niż powtórzeniem ze zmianą imion bądź krajobrazów. Autorka umieściła fabułę swoich książek na terenach znanych sobie, lecz w jej ujęciu nabierają one całkiem innego wyrazu. Wielka Brytania ostatnio kojarzy się od strony magii i paranormalnych opowieści najczęściej z Harrym Potterem, chociaż nie można zapomnieć o Drakuli i Frankensteinie, ale wśród tych bohaterów znalazło się jeszcze miejsce dla paru innych postaci, w tym dla Nata i Woode`iego. "Wilken. Czas złego wilka" to książka przeznaczona nie tylko dla młodzieży, chociaż głównie do niej jest skierowana. Wilkołaki, tajemnicza organizacja stojąca na straży porządku - znana nielicznym, magiczne iluzje, pozwalające dojrzeć rzeczywisty obraz wybranym i młodzi bohaterowie, mierzący się ze złem, które obrało jednego z nich jako cel swoich ataków. To jeszcze nie wszystko, gdyż ta historia to trzecia i ostatnia część cyklu, jednocześnie kończąca pewne wątki, ale i wprowadzająca nowe. Pomimo, że Di Toft napisała trylogię, można zapoznawać się z poszczególnymi tomami z osobna i nie ma się wrażenia, iż brakuje detali by zrozumieć całość. Po raz kolejny zaczynam serię nie od początku a od końca i wbrew pozorom opowieść nie traci na tym. Nagrodzenie wielu motywów z gatunku paranormalnych i odkrywania sekretnych symboli tworzy barwną mieszankę, która pomimo różnorodności jest spójna, a następujące wydarzenia nie są od siebie oderwane.

O czym opowiada więc "Czas złego wilka"? Oczywiście o wilkołakach, bo głównymi bohaterami jest dwójka przyjaciół Nat i Woody, będących tytułowymi wilkenami. Jako agenci Nocnej Zmiany tropią przestępstwa popełniane przez osoby o nadnaturalnych cechach i jednocześnie starają się zapomnieć czyhającym na jednego z nich wrogu - Lucasie Scale`u. Ich drogi krzyżują się z nim w uroczym miasteczku, w którym mieszkają dziadkowie Nata, a gdzie pod nieobecność tych ostatnich ktoś podpala ich dom. Sprawca zostaje szybko wykryty, ale jego ujęcie to nie już nie taka prosta sprawa i dopiero początek o wiele większego problemu - zagłady świata, jakby tego było mało jeden z wilkenów ma problemy z powrotem do ludzkiej postaci. Wyścig z czasem już się rozpoczął, zwycięzca może być jeden, pretendentów do tego miana jest co najmniej dwóch, z czego jeden jest wilkołakiem, mającym pakt z demonem, co daje mu dodatkowe zdolności, a tajemniczym trofeum jest legendarna głowa Baphometa, strzeżona przez Templariuszy i ich następcę. Gdyby tego było mało jest jeszcze podróż w czasie i coś z mitów greckich. Jednak głównym wątkiem jest przyjaźń, która niezależnie od tego co miało miejsce lub wydarzy się, zawsze da siłę by przezwyciężyć zło.

Czasem mniej oznacza więcej, ale zdarzają się też historie gdy bogactwo sprawdza się równie dobrze, szczególnie w opowieściach z pogranicza rzeczywistości znanej i tej bardziej nadprzyrodzonej. Przygody z tajemnicą w tle mają to do siebie, że ich lektura mija niepostrzeżenie, a przy ostatniej stronie pozostaje niedosyt i ochota na więcej. Takie odczucia nie zawsze towarzyszą każdej książce, ale czytając "Wilken. Czas złego wilka" nie traci się czasu, a wprost przeciwnie, dostaje się sporą dawkę dobrej lektury z wieloma niespodziankami. Rzadko kiedy zwracam uwagę na okładki, jednak ta przyciąga uwagę umieszczeniem na niej części trójwymiarowej, znaczenie tej ilustracji odnajdzie czytelnik gdzieś na kartkach książki.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd.
Bukowy Las