środa, 31 sierpnia 2011

Requiem za mściciela


"Requiem dla mordercy"
Elizab
eth Corley

Requiem w muzyce oznacza mszę żałobną, w sferze religii jest zamawiana w intencji ulżenia cierpienia dusz w czyśćcu ... Jaki związek ma tytuł z historią opisaną przez autora? Kto mógłby modlić się za duszę mordercy?
Sensacja spod znaku "Klubu Srebrnego Klucza" jak do tej pory zawsze przynosiła ze sobą zagadki kryminalne niebanalne, których rozwiązanie długo pozostawało w pamięci. Jak było tym razem, czy reguła znowu zadziała?

Jakie obrazu ma się w ostatnich chwilach życia przed oczyma? Wspomnienia szczęśliwych momentów i bliskich ludzi, a może wprost przeciwnie - wydarzenie traumatyczne, naznaczające całe życie? Dla ojca zamordowanej Carol są to ostatnie jej minuty na świecie. Jak w filmie widzi twarz córki, śmiejącą się do kogoś kogo zna, a potem zaraz pojawia się śmierć, wszystko jest widoczne oprócz jednej postaci - zabójcy, ten skrył się przed wzrokiem rodzica. Kim jest ta osoba i co nią kierowało gdy odbierała najcenniejszy dar bliskiej sobie osobie?
Na łożu śmierci zostaje podjęta decyzja o życiu czterech kobiet, kiedyś trzech najlepszych przyjaciółek ofiary i przypadkowej obserwatorki, jedna z nich zabiła, a teraz nadszedł czas ich rozliczenia. Jeden list, kilka słów podyktowanych gdy życie uchodzi z dyktującego, ostatnia prośba i morderczy sekret sprzed lat to wszystko ma zadecydować kto przeżyje, a kto nie, tylko tyle albo aż tyle by odkryć zabójczynię ... nie liczą się ofiary i przyszłość ważna jest tylko przeszłość, to ona zadecyduje o losie wskazanych osób.
Młoda kobieta, żona, matka dostaje od "losu" szansę by chociaż na chwilę zabłysnąć w świetle reflektorów. Nic nie wskazuje na to, że to pułapka, wyrafinowana pajęczyna, pleciona o początku w jednym celu - złapania w nią właśnie ją. Kilkanaście lat temu była świadkiem zabójstwa a może jego sprawcą? Teraz stała się podejrzaną w prywatnym śledztwie. W nim nie ma miejsca na zasady i prawo, znikąd nie można oczekiwać pomocy, nawet ze strony policji - zaginięcie traktują w kategoriach kaprysu, ucieczki od prozy życia, do momentu gdy trafi ona na biurko nadkomisarza Fenwicka.
Zabójstwo nauczycielki wstrząsa spokojnym przedmieściem, jego brutalność jest szokiem dla mieszkańców, rodziców uczniów, słowem - całej lokalnej społeczności. W tej sprawie wszystko wydaje się jasne, ale jednemu ze śledczych coś nie daje spokoju, jakiś szczegół mu umyka, tylko jaki? Czy te sprawy łączą się ze sobą i co ma wspólnego z zaginioną oraz z zamordowaną słynna śpiewaczka operowa?
Mściciel miał doskonały plan, wszystko w nim miało swoje miejsce i czas, jedyne czego w nim nie ujął to siebie - swojego uczucia do pewnej dziewczyny. To co było jego największym skarbem jest też jego najsłabszą stroną, a dla zdeterminowanych śledczych to już wiele. Na liście są jeszcze dwa nazwiska ... jedno z nich nosi morderca ...

Angielski klimat "Requiem dla mordercy" jest dodatkowym smaczkiem powieści, tłem dla doskonale wykreowanych bohaterów. Może wydawać się czytelnikowi, że od początku wie wszystko, ale wraz z rozwojem fabuły zaczyna inaczej patrzeć na przedstawiane wątki. Każdy szczegół ma znaczenie nie tylko dla prowadzonego dochodzenia, lecz również dla czytającego, nie ma tylko czerni i bieli, pomiędzy tymi dwoma kolorami jest wiele innych barw, oddających pewne letnie po południe i to co ono zapoczątkowało. Ofiara, kat i w końcu tytuł książki staje się zrozumiały, ma też drugie dno - nie zawsze zbrodni towarzyszy kara i tak samo kara nie musi być adekwatna do zbrodni. tylko czym jest zemsta- karą czy zbrodnią, może jednym i drugim, a ofiarą mściciel? Nadziej, że sprawiedliwość zatriumfuje, zawsze jest żywa i czasem potwierdza się w rzeczywistości ...

Dziękuję za możliwość przeczytania książki
Księgarniom MATRAS :)





Konkurs - blog Słowa duże i MAŁE


Na blogu Słowa małe i DUŻE ruszył konkurs,

zainteresowani znajdą szczegóły po kliknięciu w obrazek :)


Małe przypomnienie



Jeszcze dzisiaj trwa konkurs "KSIĄŻKOBRANIE".

Szczegóły można znaleźć

TUTAJ

lub

po kliknięciu w plakat


ZAPRASZAM :)


wtorek, 30 sierpnia 2011

Święto książek - Targi Książki w Katowicach


Nowinki z Targów Książki w Katowicach

1. Patronat honorowy nad Targami Książkami w Katowicach objęła Małżonka Prezydenta RP, Pani Anna Komorowska.
2. Wkrótce w instytucjach będących partnerami Targów Książki w Katowicach pojawią się zakładki będące zapowiedzią Targów. Rzecz warta uwagi także i z tego powodu, iż zakładka upoważnia do kupna biletu ze zniżką.
3.Na stronie Targów Książki w Katowicach (targiksiazki.eu) pojawił się dział „Konkursy”. Zapraszamy najmłodszych do uczestnictwa do konkursie plastycznym, starszych – w konkursie prozatorskim, a wszystkich – w konkursie fotograficznym.
4. Biblioteka Śląska, podczas Targów Książki w Katowicach, zaprasza do digitalizacji zdjęć i piśmiennych pamiątek rodzinnych. Zeskanowane zdjęcia, notatki, listy wzbogacą zbiory Śląskiej Biblioteki Cyfrowej.
5. Podczas Targów Książki w Katowicach będzie okazja do spotkań z Autorami.
Lista zaproszonych gości znajduje się na stronie (http://www.exposilesia.pl/targiksiazki/15/
2/pl/) w części poświęconej „wydarzeniom towarzyszącym”.
6. Każdy, kto w zaciszu domowym pisuje poezję lub prozę, pamiętniki lub reportaże, będzie podczas Targów miał możliwość wydrukowania i oprawienia swoich tekstów.
7. Wydawcy szukający pracowników, osoby szukające pracy w wydawnictwach będą mogły wziąć udział w giełdzie pracy organizowanej podczas Targów Książki w Katowicach.

Więcej informacji już wkrótce… Zapraszamy na Targi Książki w Katowicach – pokażmy, że Czytanie jest modne!



Zaproszenie spotkanie autorskie



Zapraszam na spotkanie autorskie
3 wrzesień, godz. 16
księgarnia Tajne Komplety
ul. Przejście Garncarskie 2, Wrocław


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Sierpniowe "Włóczykijki"


Ostatnie dni sierpnia w kalendarzu,
a do mnie zawitały "Włóczykijki
z "ona i on. całkiem zwyczajna historia"
autorstwa Urszuli Jarosz
i Jerzego Gracza










niedziela, 28 sierpnia 2011


"Skarb heretyka"
Scott Mariani


Skarb, ukryty przed wiekami, o którym świat nie wiedział, terrorysta, uciekający przed pościgiem, przypadkowo odkrywający tajemnicze hieroglify w starej studni, były komandos, chcący zapomnieć o przeszłości, ale ciągle do niej wracający i jego były dowódca. Trzech bohaterów, których drogi skrzyżują się w związku z tytułowym "Skarbem heretyka", jednak nim do tego dojdzie czytelnik ma okazję bliżej poznać ich i tło całej historii. Wątek związany ze skarbem jest tylko jednym z kilku, bo autor nie skupia się tylko na nim, lecz równolegle wprowadza motyw wymierzenia zemsty, rozliczeń z tym co minęło i ludzkich słabości. Dzięki takiemu zawiązaniu osi fabuły na czytających czeka wiele zwrotów akcji i to w najmniej oczekiwanych momentach, a tłem są krajobrazy Normandii, San Remo i Egiptu. Przygoda, sensacja, pościgi no i zakazane uczucie, może i są to tematy często eksploatowane, ale w tym wypadku zakładanie z góry przebiegu zdarzeń daje mylne odpowiedzi.

Oddanie przysługi nie zawsze jest tylko kwestią honoru, czasem dochodzi sprawa własnego sumienia i pogodzenia tego czego ktoś oczekuje od nas, z tym co jesteśmy w stanie dla niego zrobić. Ben Hope dobrze pamięta co zawdzięcza Harry`emu Paxtonowi - własne życie, jednak czy w imię tego można złamać swoje zasady? To pytanie jest dopiero pierwszym z wielu, na które będzie musiał sobie odpowiedzieć, co najmniej kilka będzie dotyczyło i tego co było i tego co dopiero ma się wydarzyć. Przyjaźń i zaufanie zostaną wystawione na próbę, to co kiedyś miało miejsce ma swoje drugie oblicze, niestety nie pokrywające się ze wspomnieniami.
Chciwość jest nie tylko wadą charakteru, ale i słabością, którą można wykorzystać na wiele sposobów, szczególnie gdy jest ukrywana przed światem. Tę cechę właśnie wykorzystał Kamal, terrorysta i przypadkowy odkrywca nie tyle skarbu, co jego małej części. By zdobyć resztę potrzebuje pomocy, a kto może mu jej udzielić jak nie poważany członek kairskiej socjety, a tak naprawdę rabuś starożytnych grobów. Podwójne życie obróciło się przeciwko niemu w najmniej oczekiwanym momencie.
Ścieżki terrorysty i Hope`a skrzyżowały się gdy ten drugi wpadł na ślad zabójców syna Paxtona, historyka i archeologa.
Ben dotrzymuje słowa danego dawnemu dowódcy, ale na własnych warunkach, przy okazji jednak wpada na trop innej sprawy, prowadzącej go do odkrycia związanego, bardziej lub mniej, odległą przeszłością. Okaże się, że to co uważał za dar od losu wcale nim nie było, a przynajmniej nie zależało od przeznaczenia. Jedynym możliwym wyjściem pozostaje rozrachunek z kimś z dawnych lat i jednocześnie człowiekiem, mającym w swych rękach kobietę, q której się zakochał, lecz czy jest w posiadaniu wszystkich informacji, a może znowu jest karmiony iluzją? Tylko w jakim celu ktoś wystawiałby z pełną premedytacją swoje życie na atak?

Czasem cel wymusza egzotyczne sojusze, oparte nie na zaufaniu tylko na konieczności i od początku mające kruche podstawy. Nie trwają one długo, ale pozwalają przybliżyć się do osiągnięcia mety w wyścigu o życie swoje i bliskiej osoby. Są jeszcze iluzje, rozwiewane przez los ze śmiertelnym skutkiem, dla niektórych. A co ze skarbem, rozpalającym umysły i nie tylko? Może czas jego wydobycia na światło dzienne jeszcze nie nadszedł, a może wprost przeciwnie? Już raz został uratowany przed zniszczeniem, jednak czy świat jest dla niego bezpieczny? Taka decyzja leży w gestii Bena Hope`a, podejmie ryzyko jej podjęcia, a może dla niego nie ma on wartości?

Czytając książkę Scotta Marianiego dostajemy sensacyjną przygodę, gdzie na równych prawach toczą się wątki kryminalne i awanturnicze, a także obyczajowe. Fabuła zawiera elementy, które sprawiają, że czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w opowiadanej historii jako naoczny obserwator, nie jest naprowadzany na motyw, a jego domyślność jest wystawiana na próbę.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję

Wydawnictwu MUZA


sobota, 27 sierpnia 2011

KONKURS CPA




Nowy konkurs z "Czytajmy Polskich Autorów"
oraz Anną Górską - autorką książki "Nie zapomnę ..."

szczegóły po kliknięciu w okładkę książki :)



piątek, 26 sierpnia 2011

Doskonałość jest przeceniana

"Morderstwo niedoskonałe"
Agnieszka Krawczyk


Napisanie książki to bardzo czasochłonny proces, potrzebny jest pomysł, czas na tworzenie i w końcu wena pisarska. Tak to przynajmniej przedstawia się w skrócie dla laika vel amatora. A co gdy zaczyna się literacką pasja tworzenia dzielić - to znaczy dzieło zaczyna powstawać dzięki kolektywnej pracy? Do tego debiutanci mają świetne zaplecze, są pracownikami wydawnictwa i codziennie mają styczność z dziesiątkami maszynopisów historii, które w opinii ich autorów są przyszłymi bestsellerami. Oczywiście rzeczywistość nie wygląda tak różowo, bo i praca prestiżowa jest tylko dla postronnych, a nadsyłane teksty rzadko można zaliczyć do kategorii utwory dobre, raczej trafiają na sterty, które można opatrzyć hasłem "Szkoda papieru, na jakim zostały wydrukowane" ... Chociaż, czasami zbyt szybkie "zarchiwizowanie", czytaj spotkanie z niszczarką, może skutkować odtwarzaniem wiekopomnej powieści z pamięci, tudzież uzupełnieniem braków stron własną weną. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż w ten sposób rodzi się grupa twórcza pod jakże znaczącą nazwą "Zemsta shitu", jak już napisze się książkę przepuszczoną przez urządzenie, służące do rozdrobnienia papieru, to rodzi się chęć pokazana światu własnego oryginalnego pomysłu. Jako gatunek kolektywnie zostaje wybrany kryminał, otwiera on wiele możliwości, a szczególnie gdy osią akcji ma być zbrodnia. Idea doskonała, teraz tylko pracować szczegóły, ewentualnie wzmocnić natchnienie wizją lokalną i ruszyć może akcja czyli tworzenie hitu rynku wydawniczego. Z jednej strony pisanie kolektyw ma ułatwiony, bo jakby nie było porównawcze egzemplarze stosami oblegają biura twórców, z drugiej strony jak w zalewie takiej tandety stworzyć wyróżniającą się historię? Ale po co dążyć do perfekcji? Komu ona potrzebna, jak założenia pomysłu i tak są lepsze niż to co trzeba czytać w ramach pracy. Niestety okazuje się, że po raz kolejny realny świat przynosi sytuacje, które w książkach wydały by się zbyt "naciągane", bo jak inaczej określić konieczność podszycia się pod autora, a potem tłumaczenie się policji gdy ten zaginie? A to dopiero początek perypetii związanych z pełnym poświęcenia wypełniania obowiązków pracowniczych, które jednak przynoszą niespodziewane efekty ... I tak jak na początku mogłoby się wydawać, że dola pisarz ciężka, a uznanie przychodzi zazwyczaj po latach upokorzeń, to końcowe strony ukazują całkowicie inny obraz - typu "american dream", szczególnie dla zespołu "Zemsta shitu".

Satyra z sensacją tle, takie określenie książki Agnieszki Krawczyk najlepiej oddaje jej charakter. Nie jest łatwo napisać historię gdzie humor autora faktycznie jest nim również dla czytelników, jednak w wypadku "Morderstwa niedoskonałego" udało się to znakomicie. Lekko satyryczna opowieść jest nie tylko w warstwie dotyczącej opisywanej rzeczywistości, ale i w ujęciu bohaterów perfekcyjnie współgrających z nią. Barwna opowieść parodiuje nie tylko powstawania utworów literackich oraz samych twórców, ale i kolejny etap - wydawnictwa. Z przymrużeniem oka czytający oka mogą zobaczyć od kulis proces tworzenia i wydawania dzieł, większych i mniejszych. Jest oczywiście także wątek sensacyjny z nieoczekiwanymi zwrotami akcji, ale motywem przewodnim pozostaje parodia, idealne oddająca absurdy rzeczywistości nie tylko z rynku wydawniczo - literackiego.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wydawnictwu SOL





środa, 24 sierpnia 2011

Surrealizm czy realizm?

„Suacz Park i klontfa alkaidy”
Kuba Wicher


"Treść jest czystą fantazją literacką", "Wszystkie postacie są fikcyjne", jeżeli takie i podobne zdania pojawiają się w ramach wstępu, to czytelnik od początku może nabrać podejrzeń, że tak naprawdę historia przedstawiona w książce ma drugie dno - oparte na rzeczywistości. Jednak by się przekonać co jest fantazją twórcy, a co ma pokrycie w realnym świecie trzeba zagłębić w Souacz Park i poznać jego bohaterów, nieprzeciętnych i wyróżniających się między innymi książkowymi personami.

Karykatura to podstawa "Souacz Park i klontfy alkaidy", dotyczy każdego momentu, zdarzenia i postaci. Od pierwszej do ostatniej strony czytelnik ma do czynienia z parodią rzeczywistości i wszystkich jej elementów, jeżeli podczas czytania ktoś będzie liczył na chwile gdzie realność da znak, że jeszcze istnieje to będzie zawiedziony. Jednak pomimo zniekształceń świat opisywany jest świetnie rozpoznawany, w końcu wiele jego składników świetnie pasuje bez żadnych zmian, chyba, że językowych, do surrealistycznego otoczenia opisywanego przez autora. Co jeszcze wyróżnia książkę spośród innych, mających na celu "zdemaskowanie" codziennej papki serwowanej nam przez mass media oraz innych i vice versa? Brak hamulców w obnażaniu tego wszystkiego co jest codziennością, nie robią tego jednak nieskazitelni bohaterowie, lecz tacy mający wiele wad, a raczej wszystkie. Oczywiście barwne opowiadanie o mieszkańcach pewnej obszaru Poznania (jedna z nielicznych nazw pozostawiona w oryginale) nie opiera się tylko na czynniku ludzkim, lecz przedstawia historię, gdzie wiele jest odbić, nie zawsze jak z krzywego zwierciadła, znanych z życia publicznego ostatnich lat. Nawiązania do rzeczywistych zdarzeń nie są zbytnio kamuflowane, z drugiej strony to zostało wykorzystane przez autora było jak z parodii. Po prostu życie napisało scenariusz, który nie wpadłby do głowy filmowcom.

Tytuł kojarzący się z kreskówką, określanej mianem obrazoburczej, jest jak najbardziej na miejscu, chociaż nawet i on jest autokarykaturą oryginału. W końcu w naszych czasach nie ma świętości i wszystko można wykorzystać do swoich celów, a to co przed momentem jeszcze było oryginalne i łamiące stereotypy za chwilę staje się podobne do tego co było piętnowane.

Książka przekazana przez portal Sztukateria
i wyd. Jirafa Roja za co Dziękuję



wtorek, 23 sierpnia 2011

Wojenne dziewczyny


"Dziewczyny wojenne"
Łukasz Modelski

Historia II wojny światowej nie była pisana tylko przez czyny mężczyzn, lecz także kobiet. Stwierdzenie oczywistej prawdy może ktoś powiedzieć, wiadomej od zawsze. Jednak jakoś często zapominano i zapomina się o ich wkładzie w walkę. Przed 1 września 1939 miały inne plany, podobne do setek tysięcy rówieśniczek, a w wielu punktach tożsame z równolatkami płci męskiej, nauka, studia, zdobycie wymarzonego zawodu, kontynuacja rodzinnych tradycji, udane życie osobiste. Przedstawione bohaterki książki są przykładem wielu bezimiennych swoich odpowiedniczek, których nazwiska zaginęły w wojennej i powojennej zawierusze, w końcu walka nie zawsze zakończyła się dla nich z dniem zwycięstwa. Podobnie jak ich koledzy z oddziałów było im dane odczuć komunistyczne represje. W późno letnie dni zmieniały swoją przyszłość, nie wiedząc, że część ich dawnych planów się ziści, lecz los przygotuje im jeszcze więcej niespodzianek. Jednak nawet w tak trudnym czasie, spełniały swoje marzenia, czasem płacąc wysoką cenę. Zawsze na pierwszym miejscu, przed szczęściem osobistym, była działalność w strukturach konspiracji.

Większość z "Dziewczyn wojennych" w momencie wybuch wojny było tuż przed podjęciem studiów - nastolatki, bądź studentkami pierwszych lat, młode kobiety, które dopiero co wchodziły w życie. Przed nimi otwierał się świat ludzi dorosłych, czasem musiały wcześnie podjąć ważne decyzje życiowe, lecz tak naprawdę dopiero wojna wymogła na nich najważniejsze wybory. Od ich działań zależało wiele istnień ludzkich, ryzykowały nie tylko swoją egzystencją, lecz i rodziny oraz przyjaciół, a także wielu nieznajomych. Nie były jedynymi, lecz gdy poznajemy bliżej ich historie stają się one symbolami setek, a nawet tysięcy, gdyby nie wojna może nie byłoby im dane odkryć tych cech charakteru, które pozostawały w ukryciu lub były niedoceniane i przez nie i przez otoczenie.

Oglądając filmy dokumentalne lub ich fabularne odpowiedniki wydaje się, że w podobnej sytuacji zachowalibyśmy się tak samo, ale czy na pewno? Czy w dzień ślubu gdy do mieszkania, w którym odbywa się przyjęcie weselne, wkracza gestapo starczyłoby odwagi by pomóc w ucieczce kilkudziesięciu osobom, samej zostając na miejscu by zatrzeć ślady ucieczki pozostałych? Aresztowanie, tortury, Pawiak, a gdy znowu można cieszyć się wolnością powtórnie konspiracja, do tego podejmujesz się ukrywania rodziny żydowskiej? Odwaga jednej dziewczyny, która marzyła by zostać chemikiem, jednak nigdy nawet nie pomyślała, że zostanie bohaterką, chociaż ona sama o sobie tak nie myślała.
Czy ktoś pamięta co robił w wieku czternastu lat? Kolejna bohaterka, mając tyle lat przeprowadzała ludzi przez góry, działała w podziemiu i opiekowała się matką oraz siostrą. Gdy skończy się wojna będzie już dawno dojrzałym człowiekiem, chociaż dopiero skończy dziewiętnaście lat, za sobą ma przeżycia, jakimi mogłaby obdzielić szereg dorosłych, a przed sobą całe życie i wspomnienia siebie jako członka grupy likwidacyjnej - gdy rozpoczęła ten etap konspiracyjnej działalności właśnie kończyła szesnasty rok życia ... Ona także pomagała uciekinierom z getta, na początku lat dziewięćdziesiątych została jedną z założycielek Polskiej Akcji Humanitarnej ... Historia kołem się toczy ...
Koniec wakacji, kolejny rok studiów, jest sierpień 1939, a na terenie Uniwersytetu Warszawskiego trwają zapisy do grupy żywych torped, na listę wpisuje się także jedna ze studentek matematyki. Nie będzie dane jej wypełnić tego zobowiązania, jednak jako żołnierz ugrupowania podziemnego także odda część swojego życia ojczyźnie. Po wojnie dowie się o tym jej matka, nie będzie w tym widziała męstwa, a swoją porażkę, jej córka swoim życiem uratowała innych, tym razem śmierć nie zwyciężyła.
Zapalona miłośniczka latania, prywatnie córka Marszałka, ma rozpocząć od września studia na politechnice,po ewakuacji Warszawy przez Wilno i Kowno dociera w raz matką i siostrą do Londynu i właśnie tam rozpoczną się jej wojenne loty. Jako pilot będzie transportować samoloty. To zajęcie nie jest wcale bezpieczne, bez wsparcia radiowego, często uszkodzonymi maszynami latają młodzi ludzi, którzy z powodu wieku lub dlatego, że są kobietami, nie mogą służyć w RAF-ie. Jej udaje się przeżyć tę służbę, podobnie jak i przyjaciółkom, żadna z nich po wojnie nie wróci do latania, które było ich pasją.

Tych kilka przytoczonych wojennych życiorysów to wycinek książki i trudno zastanawiać się nawet w jakim procencie losów pozostałych uczestniczek wojennej zawieruchy są podobne, tożsame bądź całkowicie różne. w końcu o niektórych nie wie nikt, inne zachowały dla siebie swoje doświadczenia z tego okresu. Na każde wspomnienie z "Dziewczyn wojennych" przypada ogromna liczba tych nigdy nie opublikowanych lub przekazywanych tylko w rodzinnym gronie bądź całkowicie anonimowych.

Losy bohaterek są różne, tak samo jak i one różnią się między sobą. Jedne odznaczały się brawurą, inne bały się gdy wykonywały rozkazy, kolejne robiły to co uważały za słuszne. Łączyło je jedno, żadna z nich nie wyobrażała sobie, że przyjdzie im działać w konspiracji, a ich czyny będą bohaterskie. Gdyby nie wojna dołożyłyby starań by spełnić swoje plany i marzenia, jednak nawet ona nie przeszkodziła im w realizacji tego co uważały, że wbrew czasom, w którym przyszło im żyć trzeba zrealizować. Z jednej strony tak niepodobne do współczesnych rówieśniczek, z drugiej nie są wcale inne, chciały bawić się, zdobywać wiedzę, spotykać się z chłopcami, a z czasem założyć rodzinę, tylko gdzieś pomiędzy te sny o przyszłości wmieszała się wojna, a one pomogły ją zakończyć, będąc cichymi świadkami i bohaterkami ...


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję

Wydawnictwu ZNAK


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Stosik sierpniowy :)


Kolejny stosik :) Pani Listonoszka i sąsiedzi spisali się.

Scott Mariani "Skarb Heretyka", wyd. Muza
Jakub Szamałek "Kiedy Atena odwraca wzrok"
wyd.Muza
Agnieszka Krawczyk "Morderstwo niedoskonałe"
wyd. Sol
Magdalena Kulus "Blondyn i Blondynka"
wyd. Sol
Augustyn Szczawiński "Spoko to tylko rodzinka" wyd.Kefas
"Robert J. Strand "Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu" Oficyna Wydawnicza VOCATIO
"Robert J. Strand "Gotowe na wszystko. Kobiety Nowego Testamentu" Oficyna Wydawnicza VOCATIO

Dziękuję za możliwość przeczytania powyższych tytułów :)

niedziela, 21 sierpnia 2011

Głowa pełna marzeń, a serce - nadziei


"Sklepik z niespodzianką. Bogusia"
Katarzyna Michalak


Okładka skojarzyła mi się z prezentem, który już częściowo został otwarty, ale tylko trochę - tak by uchylić rąbka niespodzianki, lecz tak naprawdę to co najważniejsze pozostaje ukryte. Ciekawość zwyciężyła i chociaż "Sklepik z niespodzianką" był odłożony do przeczytania na ciut późniejszy czas, to jego kolej nadeszła wcześniej. Nie miałam okazji zaznajomić się z innymi książkami autorki - Katarzyny Michalak, a więc czas najwyższy by nadrobić czytelnicze zaległości.

Tytułowa Bogusia to dwudziestosześciolatka, wracająca z pracy zagranicą. Przypadkowy przystanek w Pogodnie sprawia,że decyduje się zostać w miasteczku na dłużej i chociaż rzeczywistość koryguje jej marzenie to w ich miejsce napływają inne. Ale nie tylko teraźniejszość jest motywem książki, autorka pozwala nam poznać przeszłość bohaterki, jej dzieciństwo i rodzinę. Nie jest to jednak opowieść przesłodzona, lecz raczej rozrachunek z tym co było i co kształtowało pragnienia, których niespełnienie obciąża. Przyjemne chwile przeplatają się z tymi mniej pozytywnymi, życiowa opowieść, a jednak mająca w sobie niecodzienny czar, powodujący, iż z każdą chwilą rośnie ciekawość jak potoczą się losy bohaterów. Nic nie można zakładać z góry, w tej książce niespodzianki są jej integralną częścią, tak samo jak odrobina magii, a może uroku miejsc, oferujących tak mało docenianą, acz ciągle poszukiwaną cechę - spokój, lecz nie święty. A dla smakoszy miły dodatek - przepisy na cukiernicze cuda i tak jak bywa przy wypiekach - odrobina soli podkreśla smak ciasta, tak samo jest w "Sklepiku z niespodzianką". Wątki przeplatają się ze sobą tworząc historię o życiowych wyborach i rozterkach nie tylko tytułowej Bogusi, ale i bliskich jej osób. Czasem marzenia się spełniają, ale nie zawsze w taki sposób w jaki pragniemy i o tym przekonuje się bohaterka. Jednak dostaje ona od losu inną szansę - odkrycia tego kto i co tak naprawdę jest ważne w życiu i jak ważne są rodzinno-przyjacielskie więzy, szczególnie gdy na życiowa droga napotyka na niespodziewane przeszkody.

"Nie wiem, dlaczego mój wybór padł (...)" tak zaczyna się "Sklepik z marzeniami", może bohaterka nie wiedziała co kierowało jej wyborem, ale ja wiem co zadecydowało, że wybrałam tę książkę - pomimo, iż rzadko kieruję się opisem czy okładką, jedno i drugie mnie zainteresowało od pierwszego momentu. Czasem nie są to zbędne elementy, chociaż tak naprawdę urok książki kryje się pośród obwoluty, a jest ona warta by ją przeczytać i wrócić do niej w mniej słoneczny dzień i nie tylko pogodę mam na myśli. Lekkość, humor, nieprawdopodobny urok - to na pewno, lecz czasem pragnienie spełnienia marzeń, to wszystko znajdziemy się w tej historii i te same elementy sprawiają, że lektura pozostaje w pamięci - podobnie jak wspomnienia ważnych życiowych momentów. A przy kolejnym "Sklepiku z marzeniami" główną bohaterką będzie Adela, chociaż liczę, iż dalsze losy Bogusi również znajdą w niej swoje miejsce.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DUŻE KA
oraz wyd. Nasza Księgarnia







sobota, 20 sierpnia 2011

Nic co ludzkie nie jest mi obce ...

"Upokorzenie"
Philip Roth

Synonimami upokorzenia jest poniżenie, zniewaga, wstyd, krzywda, przykrość, żadne z tych słów nie ma zabarwienia pozytywnego i są one dla wielu tożsame z bólem lub niemiłymi sytuacjami. Więc jaki charakter może mieć książka o takim tytule? A może nadawanie temu słowu aż tak mocnego znaczenia nie ma pokrycia w treści historii przedstawionej przez autora? Jeden wyraz, a wydaje się mówić tak wiele, jednak czy jego przesłanie ma taką wagę można ocenić dopiero po przeczytaniu opowiadania.

Wychodzisz na scenę, przed tobą tłum widzów, który zasiadł na widowni tylko po to by cię oglądać w kolejnej wielkiej kreacji aktorskiej. Nawet gdy nie masz talentu interpretatorskiego to łatwo możesz sobie wyobrazić w sytuacji gdy prezentujesz swoje umiejętności i wiesz, że zyskasz aplauz. Przyjemne uczucie, czyż nie? Dzięki talentowi, pracy nad nim również, osiągasz sukces, lata mijają, a ty stajesz się autorytetem w swojej dziedzinie, bądź tak jak bohater "Upokorzenia", uznany jesteś za ostatniego, klasycznego aktora. Brzemię jakie nosi się z dumą i radością, oczywiście bywają i gorsze momenty, lecz po każdym z nim strząsasz z siebie niepowodzenie i nie tyle powracasz na szczyt co jeszcze bardziej umacniasz się na nim. Kolejne wielkie role czekają, aż zgodzisz się je odgrywać i znów sukces za sukcesem, nawet nie myślisz o tym jaką odpowiedzialność dźwigasz, po prostu ty i kreowana postać. I nagle koniec, bez ostrzeżenia, bez zapowiedzi, już nie porywasz nikogo swoją charyzmą, wręcz przeciwnie. Sam zdajesz sobie z tego sprawę, widzisz, że odtwarzasz z trudem to co wcześniej przychodziło ci z taką łatwością. Za każde wyjście w światła rampy płacisz wysoką cenę, zanim kurtyna przed wieczornym przedstawieniem pójdzie w górę, ty już od rana myślisz o tym co będzie za kilka godzin i nie są to przyjemne rozważania. Wszechogarniający paraliż, a przed tobą jeszcze spektakl, chociaż już wiesz, iż jesteś skazany na klęskę. I tak dzień za dniem , nikt nie umie ci pomóc, nawet najbliżsi uciekają od twoich problemów. Jak doszło do takiej sytuacji? Właśnie "upokorzenie" weszło do twojego życia, bez pukania i zwiastuna, a teraz ty musisz z nim żyć.

Inni też doświadczają siły tego słowa, nie w życiu zawodowym tylko osobistym, także bez wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych, chociaż gdyby się przyjrzeć, to w każdym przypadku co najmniej cień ostrzeżenia przemknął raz czy dwa,jednak pozostał nierozpoznany. Z czasem przykrość staje się jakby bardziej odleglejsza, ale raz zaznana powraca, a może to już bohater jest wrażliwszy na nią?

Upokorzenie to nie stan permanentny, pojawia się, trwa, przemija, lecz zostawia za sobą ślad, a raczej bliznę. Każda następna jego wizyta pogłębia szramę, otwierając starą ranę i gojąc się dłużej, aż do pewnej chwili ... Główna postać tego dramatu z pełną szczerością przedstawia swoje emocje, nadzieje i rozczarowania. Czytelnik śledząc życiowe ścieżki i zakręty bohatera oraz ludzi z jego otoczenia widzi różne postacie tytułu książki. Ocena czy są one prawdziwe czy tylko subiektywnym odczuciem zależy od osobistych doświadczeń czytających. Czasem mówimy – przewrażliwiony, to nic takiego, trzeba iść do przodu, nie pojmując, że ktoś obok nas doznał właśnie upokorzenia, odbierającego tak wiele …



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd. Czytelnik






"Z książką przy kominku"


Za niedługo jesień, a potem zima ... By umilić te momenty nowa inicjatywa Sabinki i Leny:

"Z książką przy kominku"

SZCZEGÓŁY

piątek, 19 sierpnia 2011

Wenus i Mars ;)

"Ponad Marsem i Wenus"
Osho


Pamiętacie książkę "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus"? Bestseller wydawniczy, kopiowany, kalkowany i podawany w nowym opakowaniu dziesiątki razy. Różnice pomiędzy płciami lub ich brak to temat chwytliwy i zawsze znajdujący czytelników. W końcu każdy chciałby zdobyć wiedzę w zakresie dlaczego oni/one nas nie rozumieją, o co chodzi w raz nagłaśnianej, a raz uciszanej wojnie płci. Wenus i Mars, imiona bóstw podsuwają od razu jednoznaczne konotacje, miłość i wojna, ale czy to nie zbytnie uproszczenie? Czarno-białe podejście do problemu powoduje skupienie się tylko na tym co najwidoczniejsze, a co z tym co ukryte? Więc jak to jest z tym kontrastem we wzajemnych stosunkach? A gdyby tak na to co nas różni spojrzeć od innej strony, nie uwypuklającej konflikt, lecz zbliżającej obie strony? Rozbieżności istnieją, ale gdy zaczniemy się skupiać na akceptacji odrębności to łatwiej jest zaaprobować to co dzieli.
Początkowo może wydawać się, że książka skupia się na specyfice płci, a co za tym idzie podkreślaniu unikatowych cech. Faktycznie tak jest, ale ma to na celu nie antagonizowanie, lecz zwrócenie uwagi na zalety i koncentracji na nich. Dzięki temu zaczyna się doceniać drugą stronę. Przykładem dla rozważań są żartobliwe scenki rodzajowe, dzięki temu poważne bądź kontrowersyjne kwestie nabierają przystępności.
Kobieta i mężczyzna, indywidualności, istoty różne, ale czy na pewno? Pomimo tak wielu sprzecznościom trzeba dostrzec także podobieństwa. Pierwsze słowo tytułu - "ponad" świetnie oddaje treść, bo tak naprawdę to jest główny cel rozważań autora - wzniesienie się ponad podziałami.
Kompilacja nauk Zen i Tao, ale także sięgnięcie do Biblii, takie szerokie ujęcie tematu ma pomóc, poprzez historię i kulturę, w zrozumieniu siebie samego i ludzi ze swojego otoczenia., tego kim jesteśmy i kim możemy być.
Lektura „Ponad Marsem i Wenus” daje możliwość spojrzenia na codzienne problemy z innej perspektywy, czy będzie to pomocne w ich rozwiązaniu to jest już uzależnione od każdego z nas z osobna.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd. Nowy Horyzont



czwartek, 18 sierpnia 2011

Stosik wakacyjno-sierpniowy

Coś miłego do czytania nie tylko :)

Philip Roth 'Upokorzenie" wyd. Czytelnik, Sztukater
Osho "Ponad Marsem i Wenus" wyd. Nowy Horyzont, SZTUKATER
Oliver Kuhn "Doskonały uwodziciel" wyd. Hidari, Duże Ka
Paul McEven "Spirala" wyd. Rebis, Duże Ka
Kuba Wicher "Souacz Park" i klontfa alkajdy" wyd. Jirafa Roja, Sztukater
Kyra Galvan 'Niewyznane grzechy siostry Juany" wyd. Mała Kurka, Sztukater
Krzysztof Ruta (Symeon Ruta) 'Moje trzy wina z Siulą" wyd. Jirafa Roja, Sztukater
Łukasz Modelski "Dziewczyny wojenne" wyd. Znak

środa, 17 sierpnia 2011

Marian o wielu twarzach ...

"Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana"
Danuta Noszczyńska

Marian Żywotny to człowiek krzywdzony zawsze i wszędzie oraz przez wszystkich i wszystko. Nie, to nie pechowiec, ofiara losu czy fajtłapa. Co to to nie, prawda jest inna i jak zwykle leży w innych, czyli w rodzinie, mniej lub bardziej bliskich znajomych, tak w ogóle w ludziach, z którymi miał pecha zetknąć się Marian. Tylko on wie ile cierpienia i bólu zadało mu otoczenie. Zaczęło się jeszcze w domu rodzinnym, jako najmłodszy był na szarym końcu, to starsze rodzeństwo opływało w dostatki, a on zawsze musiał zadowalać się resztkami po nich. To nic, że czasy wojny i te, następujące po nich, nie były łatwe dla nikogo, w końcu jedynym, który odczuł ówczesną biedę był tylko on - Marian. Mogłoby się wydawać, iż późniejsze lata wynagrodzą trudne dzieciństwo, nic bardziej mylnego, jaki początek taki i dalszy ciąg, ale nie uprzedzajmy faktów. W końcu dobre chwile też, właśnie chwile - nic dłuższego, miały miejsce w życiorysie Mariana.

Plan na życie został przez tę jednostkę opracowany w każdym szczególe dosyć wcześnie i gdy nadarzyła się okazja trzeba było zacząć wcielać go w życie. Jedynie mały szczegół psuł założenia organizacyjne, no, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Każdą przeszkodę można usunąć z drogi przy odrobinie sprytu oraz pomocą niebios i wtedy tylko trzeba poczekać na efekty. Dlaczego ktoś inny ma dostać to co się należy Żywotnemu? W końcu sprzątnięcie sprzed nosa narzeczonej to nie nic takiego, jak to się mówi "oko za oko". Jak już się udało odhaczyć jeden punkt programu czas na kolejny, acz rodzina świeżo poślubionej żony znowu kłody pod nogi rzuca. Jednak zgodnie z wolą boską i zamysłem Mariana, wszystko można dostosować do siebie, czyli inni powinni przystać na warunki jego - bo przecież nie wolno zadawać cierpienia bliźnim ... czyli panu M. Sąsiedzi też dolewają do czary goryczy parę litrów upokorzeń. Z biegiem dni, biegiem lat rośnie góra żalu, czasem ciut się zmniejsza, lecz nie trwa długo czas błogostanu, bo inni czyhają tylko na Mariana by zakłócić jego spokój. A to rodzą im się synowie, a to kupują synowi motocykl, to znowu rodzina nie chce pomóc w zakupie auta. A tak w ogóle, to żona, córki i upragniony syn, nie spełniają wymagań głowy rodu. Nie to ci nowi zza płotu, oni specjalnie zawzięli się na Mariana, żyją zgodnie z JEGO planem, mają to czego ON pragnął ...

Każda strona przynosi czytelnikowi coraz pełniejszy obraz pana Żywotnego. Początkowo wydaje się historia Mariana humorystyczna, chociaż wraz z kolejnymi rozdziałami komizm ustępuje całkowicie odmiennemu odczuciu. Portret namalowany słowami mógłby wydawać się zbyt karykaturalny gdyby nie to, że faktycznie zbyt wiele podobnych mu osobników snuje się po świecie. "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" są przedstawione z punktu widzenia głównego bohatera, to on w formie swoistego pamiętnika, zdaje relację ze swojego życia, a zapis to jest przede wszystkich krzywd, zaznanych od świata ... Groteskowość postaci uwydatnia jego wady, ale też skłania do zastanowienia się nie tylko nad tym czy znamy analogicznych ludzi, lecz również czy sami nie jesteśmy nim ...


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wydawnictwu SOL



wtorek, 16 sierpnia 2011

Nowy konkurs, trwający konkurs


Portal Sztukater.pl ogłosił nowy konkurs, szczegóły tutaj

Przypominam także o konkursie trwającym do 31 sierpnia, szczegóły






Mam przyjemność przedstawić wywiad z Lucyną Olejniczak, autorką książek:


"Wypadek na ulicy Starowiślnej"
"Dagerotyp. Tajemnica Chopina"



Jak rodzą się pomysły na książki? Skąd czerpie Pani inspiracje?

Pomysły najczęściej podsuwa mi syn, który ma niesamowicie żywą wyobraźnię. Ja je tylko realizuję :) A jeśli chodzi o inspiracje, nie będę oryginalna, jeśli powiem, że czerpię je z życia. Jestem pilną obserwatorką, lubię i potrafię słuchać ludzi, znacznie łatwiej mi później tworzyć swoich bohaterów. Każdy z nich ma cechy ludzi, których znam i lubię ( lub nie lubię…).

Którą pozycję ze swojego dorobku literackiego najchętniej widziałby Pani na dużym ekranie? Dlaczego właśnie tę?

Chętnie zobaczyłabym „mojego” Chopina na ekranie, czyli powieść „Dagerotyp. Tajemnica Chopina”. Choćby tylko po to, żeby widzowie mogli choć na chwilę zapomnieć o wizerunku genialnego, znerwicowanego suchotnika o nieprzyjemnym charakterze, jakim karmieni jesteśmy od lat. Chopin w mojej książce jest człowiekiem wesołym, lubiącym wino i kobiety, nie stroniącym od zabaw i nie pozbawionym wad. Rozrzutny, z „ułańską fantazją”, siedzący wiecznie w kieszeni ojca, ale przy tym pełen uroku, którym podbijał serca kobiet. I nie są to cechy wymyślone przeze mnie na okoliczność tej książki – taki jego obraz wyłania się ze wspomnień przyjaciół i z listów, zwłaszcza tych do i od rodziny.

Proszę podać 3 tytuły ulubionych książek. Odegrały w Pani życiu ważną rolę?

Darzy je Pani sentymentem? Proszę zdradzić szczegóły.

To wbrew pozorom trudne pytanie, bo nie przeżywam już książek tak, jak to miało miejsce kiedyś, w dzieciństwie. Potrafiłam wtedy pogrążyć się bez reszty w lekturze i zapomnieć o całym świecie. Teraz czytam inaczej. Podpatruję styl innych pisarzy, z przyzwyczajenia wyłapuję literówki, a bardzo często wzdycham z zazdrością: „Dlaczego ja tak pięknie nie potrafię… ?”

Ale mam parę książek, do których chętnie wracam i które nigdy mi się nie znudzą. Jest to przede wszystkim cykl „Wszystkie stworzenia małe i duże” Jamesa Herriota. Zaśmiewam się przy jego książkach do łez, chociaż znam te historie niemal na pamięć.

Herriot jest moim lekiem na zły nastrój i drobne smuteczki, natomiast, kiedy potrzebuję atmosfery tajemnicy, odrobiny niesamowitości i pięknego języka, sięgam po raz nie zliczę już który po „Imię Róży” Umberto Eco.

Ostatnio zachwyciłam się nieznaną w Polsce, nie żyjącą już francuską pisarką Jeanne Bourin, która w przepiękny, poetycki sposób pisała romanse dziejące się w średniowiecznej Francji. Podczas mojej ostatniej wizyty we Francji miałam prawdziwy zaszczyt i szczęście poznać jej męża oraz najbliższą przyjaciółkę, również pisarkę, i to od męża właśnie dostałam egzemplarz książki „La Chambre des Dames” z prośbą o przetłumaczenie jej na język polski.

Jeśli znajdę wydawcę, który zainteresuje się moim tłumaczeniem, ta książka, jak żadna inna dotychczas odegra naprawdę ważną rolę w moim życiu.

Którego z pisarzy (polskich i zagranicznych) darzy Pani największym autorytetem?

Największym autorytetem był dla mnie zawsze Stanisław Lem. Jego proza jest uniwersalna, to jedyny współczesny pisarz polski, który ceniony jest na całym świecie.

Jeśli natomiast chodzi o pisarzy zagranicznych, to z pewnością, wspomniany już przeze mnie Umberto Eco. Imponuje mi jego erudycja, wszechstronność, oraz wiedza. Całkiem tak, jak w przypadku Lema.


Gdyby nie był Pani pisarzem to... no właśnie, kim chciał Pan zostać?

Archeologiem. Najchętniej takim, który odkopuje skarby faraonów, albo Majów :) Marzyłam o tym od dziecka.

Jaki jest Pani ulubiony film? Dlaczego właśnie ten?

Dziewczyna z perłą”. Każdy kadr z tego filmu, to przepiękny obraz. Kocham malarstwo, zwłaszcza to, z czasów Vermeera, dlatego oglądanie tego filmu sprawia mi zawsze ogromną radość i dostarcza nieustających wrażeń estetycznych.

A seriale? Lubi je Pani oglądać? Jeśli tak, to jaki jest Pani zdaniem najlepszy, oraz który z emitowanych obecnie zasługuje na uwagę.

Lubię czasami „zawiesić oko” na czymś w telewizji, zwłaszcza podczas posiłków. Często bywało tak, że wypadała mi przerwa, na posiłek właśnie, w czasie nadawania Klanu, co było przez moje dzieci ( zwłaszcza piszącego syna) mocno krytykowane. Ale był to jedyny serial, który udawało mi się oglądać w miarę regularnie. Reszty właściwie nie znam.

Jaki gatunek muzyki jest Pani najbliższy? Proszę podzielić się z nami swoimi ulubionymi wykonawcami.

Lubię muzykę spokojną, nastrojową. Dotyczy to zarówno muzyki rozrywkowej, jak i klasycznej. Ulubieni wykonawcy, to Leonard Cohen, Sade i Trio Jagodziński, zwłaszcza jazzowe przeróbki Chopina tych ostatnich.

Domyślamy się, że największą pasję stanowi pisanie. A poza nim? Ma Pani inne hobby?

Inna pasja niż pisanie? Chyba tylko czytanie.

Największe marzenie? Już zrealizowane? Czy może jeszcze przed Panią?

Jest jeszcze parę niezrealizowanych marzeń w moim życiu, ale jako osoba przesądna nie wypowiem ich na głos. Może prędzej się spełnią:)

Pani motto życiowe?

Życie zaczyna się po pięćdziesiątce”.

Chciałby Pan coś jeszcze powiedzieć naszym czytelnikom Wraz z odpowiedziami byłaby też umieszczona krótką charakterystyka autora, życiorys, cytaty, spis całej bibliografii

Może to, że żałuję, że pisać zaczęłam tak późno, a mój debiut wypadł po pięćdziesiątce. Patrząc teraz na moje młodsze koleżanki zazdroszczę im, że tyle jeszcze mają przed sobą, a mój czas zaczyna się powoli kurczyć. Uwielbiam wszystko, co wiąże się z pisaniem: szukanie materiałów, wymyślanie fabuły, a później spotkania z czytelnikami. Te ostatnie zwłaszcza sprawiają mi najwięcej radości.

Ale nawet jeśli sama przestanę już pisać, zawsze pozostanie mi cieszenie się sukcesami moich dzieci. Syna, który „zaraził się” pisaniem ode mnie i teraz jest moim głównym doradcą, redaktorem i surowym krytykiem. Wierzę bez zastrzeżeń w jego intuicję i ( prawie) bez bólu pozwalam mu wyrzucać całe, nieudane jego zdaniem, sceny z moich książek. Teraz mam też dodatkowy powód do dumy: właśnie dostał nominację do nagrody im. Janusza A. Zajdla za jedno ze swoich opowiadań.

I córki, mojego ukochanego „nadwornego fotografa”, której talent objawił się właśnie w fotografii.

Czeka mnie naprawdę ciekawa starość :)