niedziela, 21 sierpnia 2016

A potem już nic?

"Moje serce 
i inne czarne dziury"
Jasmine Warga


Świat dorosłych i świat młodzieży wydają się zupełnie odrębnymi środowiskami, które chociaż współistnieją w tym samym miejscu i czasie wydają się niekiedy bardzo rzadko "zahaczać" o siebie. Pomiędzy nimi zbyt często wyrasta mur wybudowany z nieporozumień, niedomówień i emocji, które zamiast łączyć dzielą. Od tego już krok by nie dostrzec, że ktoś cierpi i potrzebuje pomocy, lecz nie jest w stanie o nią poprosić. Ciemna otchłań bólu i wyrzutów sumienia wciąga kogoś nam najbliższego, dzieje się to prawie niezauważalnie i bezgłośnie, w końcu rozsądek przegrywa z uczuciami. Demony zwyciężają, a człowiek pragnie tylko jednego i wcale nie jest to życie.

Samotność pośród tłumu, nie do końca na własne życzenie, Aysel wie o niej wiele, zbyt dużo jak na osobę w swoim wieku. Zresztą nie to jest najgorsze, coś innego o wiele mocniej okaleczyło ją wcześniej i wciąż nie pozwala zabliźnić się ranie. Wszystko przypomina dziewczynie o tym co wydarzyło się tak niedawno, nie widzi miejsca gdzie byłaby tylko i wyłącznie Aysel, nikim więcej i nikim  mniej. Jak długo można tak żyć? Roman także zmaga się z przeszłością i nie ma zamiaru dłużej egzystować w świecie, w którym nic już nie będzie takie jak było. Obydwoje pragną tylko jednego i zamierzają osiągnąć swój cel, bez rozgłosu, krok po kroku realizując plan, kilka tygodni dzieli ich od osiągnięcia wspólnego celu. Otoczenie niczego nie zauważa, nie dają po sobie poznać, że są gotowi urzeczywistnić najczarniejszy scenariusz. Odliczają czas do dnia kiedy w końcu uwolnią się od prześladujących demonów, ale czy to możliwe? Czy koniec faktycznie przyniesie ulgę? A jeżeli tak się nie stanie? Rodzące się wątpliwości jednak wydają się mało istotne, decyzja została już podjęta i pozostaje jedynie dotrwać do chwili gdy wreszcie przestaną cokolwiek odczuwać.

Jeszcze tylko kilkadziesiąt godzin i cel zostanie osiągnięty. Tylko lub aż tyle, a co potem? To pytanie wydaje się mieć bardzo prostą odpowiedź, ale skąd pewność, iż jest ona właściwa i jedyna?

O wielu książkach można powiedzieć, że są poruszające i nie pozostawiają czytelnika obojętnym na swą treść. Dla mnie taką opowieścią pozostanie "Moje serce i inne czarne dziury", Jasmine Warga. w wydających się prostych słowach, zawarła niezwykle trudny i zbyt często za późno dostrzegany problem. Chociaż wiek głównych bohaterów wskazywałby, że jest to tytuł z gatunku young adult bądź new adult, to w tym przypadku fabuła porusza kwestie niezwykle istotne bez względu na liczbę lat by ograniczać ją do tylko do tych kategorii. Postacie mierzą się z emocjami jakie często przerastają dojrzałych ludzi, autorka z wyczuciem przedstawia dramat oraz ból, lecz nim nie epatuje, zamiast zbytniego podkreślania po prostu pokazuje jak po cichu depresja odbiera chęć do stawiania czoła temu co ich tak zraniło. Jednak "Moje serce i inne czarne dziury" to nie przygnębiająca lektura, wprost przeciwnie Jasmine Warga wplata promyki nadziei, małe zwycięstwa, wydające się nic nie znaczące w obliczu tego co ma i miało miejsce, lecz mające swoją wagę o końcowym rozrachunku. "Moje serce i inne czarne dziury" to także portret dwóch rodzin, całkowicie różnych, ale po cichu zmagających się z tym samym. Postacie są samotne w tłumie znanych sobie osób, mur jaki zbudowały wokół siebie skutecznie odgradza ich od szansy na pomoc, wydaje się on być widoczny jedynie dla nich, pozostali zdają się go nie dostrzegać i nie zauważają zbliżającego się zagrożenia. Pisarka nie ocenia nikogo, zamiast tego pokazuje do czego może prowadzić depresja i jak niepostrzeżenie wpływa na wszystkich wokół. "Moje serce i inne czarne dziury" jest książką w jakiej schematy nie mają racji bytu, lecz stanowią istotny wątek i przestrogę, jest wielowarstwowa i sięga głęboko w ludzie motywy ooraz serca. Pozostaje jeszcze zakończenie, w którym ostrożna nadzieja być może jest zapowiedzią zupełnie inne drogi dla bohaterów, jednak ma charakter niezwykle kruchy i niepewny.

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 
 


piątek, 19 sierpnia 2016

Przeszłość i teraźniejszość

 Przedpremierowo

"Klamki i dzwonki"
Magdalena Knedler


Od przeszłości trudno uciec, można chcieć o niej zapomnieć, próbować do niej nie wracać lub starać się ją wymazać. Jednak ona i tak, wcześniej czy później wróci, przypominając o tym, co człowiek pragnął odsunąć od siebie jak najdalej. Czasem stawienie jej czoła okazuje się całkowicie innym doświadczeniem niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Eliza wybrała styl życia jaki nie wszyscy by zaakceptowali, lecz dla niej jest on odpowiedni, oczywiście ma swoje marzenia i niekiedy udaje się je spełnić. Jedni by określili ją jako niedzisiejszą osobę, drudzy dostrzegliby jej wrażliwość i literacki talent, inni w ogóle nie zwróciłyby na nią uwagi. Kobieta zdaje sobie sprawę, że od współczesnego świata niekiedy odstaje, ale czy każdy musi podążać za większością? Otóż nie, od lat przygląda się otoczeniu, które miota się pomiędzy korporacyjną siecią powiązań i skomplikowanym życiem osobistym, gubiąc gdzieś po drodze siebie. Sama wybrała odmienną drogę życiową i jak do tej pory jest z tego zadowolona, ale spokój zostaje zburzony przez jedną, krótką, rozmowę. Wydaje się to niemożliwe, lecz to co tak długo Eliza starała się zapomnieć powróciło i przywołało wspomnienia o słodko-gorzkim smaku. Dlaczego właśnie teraz? Odpowiedź nie należy do łatwych, a to co z sobą niesie pachnie problemami. Samotniczka ma zastąpić matkę nieznanej nastolatce, to nie brzmi optymistycznie, obie znalazły się w sytuacji, wymagającej podjęcia kroków, jakie w innych okolicznościach w ogóle nie byłyby brane pod uwagę. Czy można ot tak sobie zostać rodzicem, matką? Eliza z rezerwą podchodzi do tej misji, wie, że dotychczasowa egzystencja musi ulec zmianie, a przecież jeszcze przed momentem wszystko wyglądało inaczej. Przeszłość jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, w bardzo krótkim czasie kobieta musi stawić czoła kolejnemu jej duchowi. Okazuje się, iż los ma w zanadrzu niejedną niespodziankę, każda z nich wymaga podjęcia decyzji i wyjścia z dotychczasowej strefy komfortu, spróbowania tego co do tej pory było uważane za nieosiągalną iluzję. Niejedna osoba spojrzy na siebie z innej perspektywy i zauważy, że wcale nie trzeba podążać raz wybraną ścieżką, ale czy odważy się na zmianę kierunku? Czy klamka już zapadła, a może jeszcze ostatni dzwonek nie zabrzmiał?

O rodzinie, miłości, rozczarowaniach i szansach na szczęście można pisać na wiele sposobów. Wcale nie tak trudno jest wpaść w pułapkę zbytniego dramatyzmu bądź niekończącej się sielanki, lecz można uciec od przejaskrawionych stereotypów. Magdalena Knedler pokazała, że o uczuciach można pisać bez nadmiernej słodyczy, by oddać ich siłę, a obyczajowe wątki z dodatkiem humoru stają się bliższe czytelnikowi. "Klamki i dzwonki" to historia, w której emocje i przeszłość stanowią kanwę dla fabuły z kilkoma wątkami, zazębiającymi się oraz ewoluującymi w zaskakującym kierunku. Bohaterowie odbywają swoistą podróż, podczas której otwierają się na świat, rewidują swoje zdanie i przede wszystkim dojrzewają do tego przed czym uciekali. Autorka daje czytelnikom opowieść w jakiej widać jak na dłoni jak ważne jest to co było, lecz nie można zapominać, że teraźniejszość nie musi być ich powtórką i wiele da się w niej zmienić, jeśli tylko ktoś odważy się przełamać wygodne schematy.


Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES






Więcej informacji o nowościach wydawnictwa i nie tylko tutaj

wtorek, 16 sierpnia 2016

Z diabłem jej do twarzy

"W ogień"
Ewa Seno
 

Przyjaźń to jednocześnie prosta i skomplikowana więź, kiedy wszystko układa się dobrze łatwo jest nią nazywać nawet przelotne znajomości, ale dopiero w obliczu kłopotów widać jej prawdziwą moc. W najgorszych momentach czasem bywa jedynym co jeszcze trzyma człowieka na powierzchni, jednak i ona nie zawsze wystarcza. Niekiedy dla niej można zrobić dosłownie wszystko, nawet to co jeszcze przed momentem wydawało się niewyobrażalne.

Małe miasteczka wydają się bezpieczne, oferując swym mieszkańcom może i niewiele atrakcji bądź rozrywek, za to dając bezpieczeństwo oraz gwarancję rzadkich zmian. Emma oraz Em są mieszkankami właśnie takiego miejsca, znajdującego się na uboczu wielkiego świata. Zagubiona irlandzka mieścina pozwala dziewczynom na bycie sobą i cieszenie się codziennością nastolatek. Niestety taki stan rzeczy kończy się w momencie kiedy Em musi opuścić Anklow, gdyby to od niej zależałoby nie wyjeżdżałaby nigdzie, lecz w tej sprawie nie ma nic do powiedzenia. Emma zawsze mogła liczyć na swoją przyjaciółkę, ale teraz ona jest daleko, a tu dzieje się tak wiele. Życie toczy się dalej przynosząc wpierw radości, a później rozczarowanie, to drugie szczególnie dotkliwie uderza w jedną z nich. Trudno jest wspierać kogoś kto jest daleko i nie zdradza tego co naprawdę czuje, kłębiące się emocje i ból nie są dobrym doradcą, wystarczy nierozsądna myśl, jakby podszept. A potem, potem pozostaje rozpacz i rodzi się pragnienie odwetu. W takiej chwili ktoś wyciąga "pomocną" rękę, chociaż w zasadzie jest to propozycja, którą by się odrzuciło w innej sytuacji. Na pewno zrobiłaby tak Em, ale gdy wydaje się, że wszyscy i wszystko zawiodło, diabelska propozycja wydaje się aż nazbyt kusząca. Tak, nie kto inny chce pomóc tylko właśnie on - diabeł, przestawia się jako Michael i ma coś na czym tak zależy Em. Warunki są jasne, w końcu nie ma nic za darmo, a na pewno nie piekielne wsparcie. Oczywiści rozsądek podpowiada, przekonuje, perswaduje, lecz jakże trudno oprzeć się propozycji, szczególnie brak innej alternatywy. Michael jest dobry w swoim fachu, a Em, no cóż chce tylko jednego i nie zamierza poddać się nim osiągnie swój cel. Czy dla zemsty poświęci siebie? Do tej pory nigdy nie pozwoliła by Emmie stała się jakakolwiek krzywda, teraz także nie pozwoli na to, cena nie liczy się.

Jak dużo Em poświęci dla przyjaźni? Czy dobro ma jakąś kartę przetargową? Już raz przegrało i nic nie zapowiada by tym razem okazało się mocniejsze. Michael tak łatwo nie zrezygnuje, ale może jeszcze nie wszystko stracone?

Nie jedna książka już została napisana o układach ludzi z szatanem. Tym razem autorka do pojedynku z diabłem wystawia młodych ludzi i okazuje się, że pomysł ten zostaje dobrze wykorzystany. "W ogień" to historia, w której połączono wątek obyczajowy z wątkiem zemsty, a spaja je właśnie piekielny motyw. Ewa Seno daje czytelnikom opowieść w jakiej nie brak humoru, czasem oczywiście w kolorze czarnym i refleksji nad dobrem i złem. Początkowo wydaje się, iż łatwo odróżnić bohaterów z przysłowiowej jasnej i ciemnej strony, ale podczas czytania nasuwają się wątpliwości. Pierwszy tom kończy się w momencie gdy chciałoby się wiedzieć jak dalej potoczą się losy postaci i co jeszcze przed nimi. "W ogień" jest historią, gdzie niekiedy zacierają się granice pomiędzy tym co właściwe, lecz złe i tym co wydaje się niesprawiedliwe, ale pozwala ocalić duszę.


                            
Książka przeczytana w ramach booktour 
z książką Ewy Seno "W ogień"
                 zorganizowanym przez Literacki Świat Cyrysi.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Miłość i inne kłopoty

"Chwila szczęścia"
Federico Moccia


Ile trwa chwila? Czasem wydaje się, że jest nieskończenie długa, ale gdy kończy się dopiero dostrzegamy jak była krótka. Niestety nie można jej przedłużyć, chociaż pragniemy szczęścia, które z sobą przyniosła. Niekiedy jednak nie dajemy za wygraną i wbrew radom innych szukamy sposobu by radosny moment powtórzyć.

Ta przyjaźń nie powinna trwać, bo Nicco i Gruby różnią się jak dzień i noc, melancholik i choleryk, od lat wspierają się, bawią i przede wszystkim są zawsze blisko siebie. Stały w uczuciach Nicco i podchodzący na luzie do tych spraw Gruby, jeden z nich właśnie został porzucony przez dziewczynę, a drugi lawiruje pomiędzy dwoma i jakoś nie umie zdecydować się, którą wybrać. Wspomnienia o Alessii wciąż wracają i dają nadzieję, że być może jeszcze uda się uratować związek, chociaż dziewczyna nie dała jakiejkolwiek nadziei. Na tym nie koniec, codzienność daje w kość Nicco, zrzucając mu na głowę kłopoty bliskich mu osób i stawiając go w wielu mało komfortowych sytuacjach. Przypadkowe spotkanie z dwójką turystek może potoczyłoby się w całkiem innym kierunku gdyby nie Gruby, zawsze gotowy na podryw i dobrą zabawę. W końcu lato sprzyja jednemu oraz drugiemu, zresztą trzeba przyjaciela wydostać z tego marazmu w jaki ostatnio popadł, a obok Ani i Pauliny trudno przejść obojętnie. Kolejne dni podporządkowane są wzajemnemu poznawaniu się, zwiedzaniu i rozrywkom. Oczywiście nie da się zapomnieć o niezbyt przyjemnych sprawach, lecz w miłym towarzystwie można je odsunąć na jakiś czas od siebie. Cała czwórka na nudę nie narzeka, zwłaszcza, że męska część stara się by wspólne chwile były jak najbardziej interesujące i pełne wrażeń. Jednak Nicco wciąż wraca do tego co łączyło go z Alessią, trudno mu zapomnieć o niej i o tym co przeżyli wspólnie, nawet gdy Ania jest tuż obok. Przeszłość nawiedza go w najmniej spodziewanych chwilach, czy przez nią nie traci z oczu czegoś istotnego? Wszystko co dobre kiedyś się kończy, a Pauliną z przyjaciółką są tylko w Rzymie na wakacjach. Jak skończy się znajomość Włochów z Polkami? Co z złamanym sercem Nicco i niezdecydowanym Grubym?

Lato, wakacje i romans, od którego trudno uciec. Letni czas sprzyja rozkwitaniu uczuć, a Federico Moccia umiejętnie wykorzystuje ten klimat w "Chwili szczęścia". Autor daje czytelnikom historię w jakiej nie brakuje humoru, beztroskiej zabawy, włoskiego czaru i rodzinnych perturbacji oraz miłości w różnych odcieniach. Fabuła chociaż nie nazbyt skomplikowana jest interesująca, a zakończenie jest dość zaskakujące. Tym razem czytelnicy poznają miłosne rozterki od strony bohaterów, bohaterki są nieco w cieniu, chociaż w tym temacie dokładają także co nieco. Federico Moccia dał czytającym pogodną lekturę pozwalającą z różnej perspektywy spojrzeć na emocjonalną stronę życia oraz pokazał jak postacie stawiają czoła wydarzeniom, które zmieniają ich bezpowrotnie czy tego chcą czy nie. 

Czasem jeszcze ie jest za późno by powiedzieć komuś kocham, lecz wymaga to odwagi.