wtorek, 19 stycznia 2021

Zapowiedź: "Nic o tobie nie wiem"

Początek roku sprzyja wspomnieniom, u mnie impulsem do nich były i są nadchodzące premiery. Już 10 lutego ukaże się najnowsza książki Małgorzaty Rogali "Nic o tobie nie wiem", na którą czekam bardzo niecierpliwie. Gdzie te wspomnienia?  No właśnie związane są z pewną recenzją sprzed prawie ośmiu lat kiedy to miałam przyjemność przeczytać pierwszą książkę pisarki, a potem to już tak zwana historia czyli kolejne lektury, w tym pierwszy tom serii z Weroniką Nowacką "Kiedyś cię odnajdę" - recenzja tutaj. Drugi tom tej serii to właśnie nadchodząca premiera :)



Weronika Nowacka jest szkolnym pedagogiem. Gdy wśród uczniów dochodzi do konfliktu, kobieta podejmuje się mediacji między ich rodzinami. Nie wie, że wkrótce przyjdzie jej zmierzyć się z jedną z najtrudniejszych spraw w zawodowej karierze.Tuż przed feriami dochodzi do tragedii. Śledztwo prowadzą policjanci Szymon Pawelec i Krystyna Szuba. W wyniku podjętych czynności wychodzą na jaw fakty związane z funkcjonowaniem uczniów.
Szkolne tajemnice i zawiłe relacje między nastolatkami wpływają na przebieg śledztwa. Czy w świecie, w którym ciągle walczy się o popularność, a internet jest najważniejszym hobby, jest miejsce na przyjaźń? 
 
Premiera:
10 luty

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Ulotna prawda


Przedpremierowo:

„Stos”

Greta Drawska

 

Za każdą zbrodnią stoi człowiek, morderca, zabójca, sprawca, ale to wciąż jest człowiek. Rzadko kiedy wyróżniający się spośród tłumu, a na pewno tym, że mógłby dokonać takiego czynu. Odebranie życia drugiej osoby bywa przypadkowo, niezamierzone, lecz także zaplanowane, nie zawsze z zimną krwią. Jednak jedno pozostaje zawsze, śmierć, na niej nie kończy się historia, czasem ona dopiero się rozpoczyna.

 

Jeden trup jeszcze o niczym nie świadczy, zwłaszcza gdy nie zostaje znaleziony w centrum dużego miasta, a raczej dość daleko nawet od tego mniejszego, no i od razu po nim widać, iż udział osób postronnych na pewno miało miejsce. Podkomisarz Dereń i prokurator Just wiedzą, że to kolejna sprawa, która zwróci na nich uwagę, nie chodzi o znikomość śladów, lecz o to, co pozostawił po sobie sprawca. Daleko temu do zwykłych zabójstw, chociaż i te nie są aż tak częste w okolicach Drawska Pomorskiego. Co zabójca chciał przekazać? To tylko pierwsze z pytań jakie nasuwają się śledczym, oprócz tego podstawowego – kto zabił. Jak wiadomo najważniejszy jest czas, a tego jak zawsze brakuje, no i podejrzani. Jedno i drugie jest deficytowe, lecz najistotniejsze kryje się w szczegółach, więc trzeba im się przyjrzeć, chociaż pora raczej powinna nastrajać spokojem, bo święta za pasem. Jednak są rzeczy ważne i ważniejsze, zwłaszcza, że to dopiero początek, a kolejne wydarzenia wskazują na jedno – znowu wyścig rozpoczął się i morderca jest daleko z przodu. Jak na razie oczywiście, przynajmniej taką nadzieję ma Dereń i Just. Małe miasteczka kryją wiele sekretów, czy właśnie o nich myślał morderca gdy okaleczał ofiarę? Prawda nie kryje się gdzieś tam, lecz w niedaleko, trzeba jedynie odnaleźć drogę do niej, co wcale nie jest łatwe w zimowym klimacie i przy eskalacji jaka następuje. Dlaczego ktoś przybija klucze do uszu tego kogo zabił? Przebija kłódką usta? Jedyne co wiadomo na pewno, że zamordowana kobieta lubiła wróżby i tarot, ale czy to nie zmyłka? Zegar bezlitośnie odmierza czas. Do dochodzeniowego sukcesu czy klęski?

 

Nie tak dawno przeczytałam kryminał „Rytuał” i po paru stronach przepadłam na kilka godzin. Jego autorka była debiutantką, ale ta informacja tylko zwiększyła podziw nad talentem, bo w żadnym momencie lektury nie było śladu po błędach, niedociągnięciach lub słabszych fragmentach. Sięgając więc po drugą książkę oczekiwania były duże, nawet bardzo duże, tak co do pomysłu na suspens jak i postaci oraz oczywiście samej historii. Jakie były, a raczej są wrażenia? Może zacznę od tego, że kilka godzin minęło w okamgnieniu, bo po raz drugi autorka oddała w ręce czytelników znakomitą powieść, taką, która nie pozwala odłożyć książki na bok i jeszcze zanim zostanie przeczytana ostatnia kartka już zaczyna się czekanie na kolejną. Co sprawiło, że właśnie taka jest moja opinia o „Stosie”? Dopracowanie fabuły, tak od strony kryminalnej jak i śledczej, ale również pod względem bohaterów, ich charakterów, drugiego i trzeciego planu oraz intrygujące nawiązanie do przeszłości. To w tak zwanym ogóle, a w szczególe? No właśnie same detale, których jest wiele, lecz każdy z nich buduje klimat i jednocześnie jest częścią większej całości. Jedne z nich zauważa się od razu, inne pozostają w pamięci i nie pozwalają o sobie zapomnieć, bo są niczym klucze do drzwi, pozostaje tylko je znaleźć, kolejne przypominają się w najmniej spodziewanej chwili i wskakują na swoje miejsce jak brakujący element układanki. Zresztą porównanie do niej jest jak najbardziej na miejscu i to podwójnie, ponieważ z części składamy nie jedną, a dwie opowieści, każda z nich wydaje się odrębna, ale wiadomo, że coś musi je łączyć? Pytanie tylko co? Oczywiście to nie jedyny znak zapytanie, gdyż tych jest dużo więcej, napotykamy się na nie nieustannie i na wszystkie, lub prawie, znajdziemy odpowiedź, bo oczywiście Greta Drawska pewien cień tajemnicy pozostawia. Zresztą jest daje on sobie znać między wierszami, czy to jedynie wytwór wyobraźni? Na pewno plastyczne opisy, z muzycznym tłem, sprawiają, że scenę po scenie łatwo sobie zilustrować, co jeszcze dodaje smaku fabule, która z każdym rozdziałem staje się coraz bardziej intrygująca.

 



Premiera:
27 stycznia
 
Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję
 

 

niedziela, 17 stycznia 2021

Zapowiedź "Druga młodość, cóż z tego, że druga"


 Zapowiedź


 Mimo że piją dużo wina, do dań zamawiają frytki, a nierzadko też palą, to zazwyczaj prezentują się doskonale. Zwłaszcza, kiedy przekroczą 40-tkę. W czym tkwi sekret pięknego wyglądu i wspaniałego samopoczucia Francuzek niezależnie od wieku? Caroline de Maigret – modelka, producentka muzyczna, muza Karla Lagerfelda, niekwestionowana ikona stylu oraz Sophie Mas – producentka filmowa, uchylają rąbka tajemnicy.

Po światowym sukcesie książki „Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś” przyjaciółki – Caroline de Maigret i Sophie Mas – powracają w wielkim stylu. Trochę starsze, mądrzejsze i bogatsze w nowe doświadczania. Niedawno plotkowały o randkach, ślubach i nowych miejscach na imprezowej mapie miasta, dziś stoją przed zupełnie nowymi wyzwaniami: czy zdecydować się na zamrożenie jajeczek? Czy po kolejnym nieudanym związku zainstalować aplikację randkową? A może zgodnie z sugestią dermatologa warto zastanowić się nad botoksem?

Autorki w zabawnych historiach i anegdotach ukazują różne etapy dojrzewania z perspektywy sentymentalnych, ale nowoczesnych paryżanek. Przeplatają prywatne opowieści uniwersalnymi radami. Jak wyglądać i czuć się dobrze? Jak o siebie zadbać? Jak pogodzić się z faktem, że pierwsze razy ograniczą się do pierwszego siwego włosa?
 
Premiera:
27 stycznia

sobota, 16 stycznia 2021

Obiad z korzyściami

„Obiad z Bondem”

Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Czasem cały problem nie w tym by dwoje chciało naraz, lecz by umiało to okazać i zapomniało o tym, co za nimi, a wzięło pod uwagę co przed nimi. Uczuciowa chemia to jedno, a  wspomnienia to drugie, co zrobić kiedy jednocześnie dwoje ludzi przyciąga się i odpycha? Potrzebne jest to „coś”, iż to drugie usunie w cień i da działać temu pierwszemu. Urok osobisty, piękna powierzchowność i zagrożenie mogą się okazać odpowiednimi zaletami by w końcu marzenia stały się rzeczywistością.

 

W żadnym razie nie da się tak łatwo zapomnieć o Jacku Granickim, chociaż Eliza próbuje uskutecznić to na kilka sposobów. Niestety przystojny policjant jakoś wciąż pojawia się w jej pobliżu i wcale nie byłoby takie złe gdyby nie pewne „ale”, wcale nie małe i w żadnym razie nieistotne. To, że zaiskrzyło pomiędzy tą dwójką jest pewne, natomiast cała reszta to już całkiem inna bajka, jakiej daleko do „żyli długo i szczęśliwie”. Jakoś tak się nie składa by coś więcej wydarzyło się pomiędzy nimi, nawet pocałunku nie było. W końcu przecież tylu świetnych facetów chodzi po tym świecie, więc tylko trzeba znaleźć jednego. Jednak rzeczywistość przynosi dość tajemnicze zbiegi okoliczności, a pomóc w ich wyjaśnieniu może pomóc nie kto inny jak Jacek. Czy Granicki, zwany przez Elizę Bondem, da radę? Z jakiegoś powodu dziewczynie  się z nim kojarzy, a bliższe kontakty przynoszą coś więcej niż jedynie pomocną dłoń stróża prawa. Obaj mają swoje powody by zachowywać się tak, nie inaczej, lecz niekiedy warto zaryzykować i pozwolić sobie na obiad z  … śniadaniem. Pytanie co z tego wyniknie? To już zależy od Bonda, wielbicielki kaktusów i ich talentu wpadania w kłopoty oraz dość niekonwencjonalnych metod wychodzenia z nich.

 

Zamiast spodziewanego kroku do przodu są dwa, jak nie więcej, w tył. Tym gorzej to wygląda gdy chodzi o pocałunek czy można wyobrazić sobie wyobrazić poziom frustracji, jak nie czegoś bardziej dosadnego, po takiej wpadce? Jeśli taki jest początek to jak dalej może potoczyć się historia dwojga ludzi? Agnieszka Lingas-Łoniewska w swojej najnowszej książce przedstawia jeden z możliwych scenariuszy, jaki oryginalnie i nieszablonowo  oraz przy pomocy nietuzinkowych bohaterów opowiada nie tylko o uczuciach. „Obiad z Bondem” zapowiada się smakowicie, a z każdą kolejną stroną okazuje się, że składa się z wielu dań, ma dużo smaków, w żadnym razie nie jest ich za nadmiar, lecz w sam raz by więcej niż zaspokoiły apetyt na dobrą lekturę. Przynoszą one ze sobą humor, zwroty akcji i przede wszystkim perypetie jak z najlepszych komedii, zaskakujące nie tylko okolicznościami, lecz i tym jak się kończą. Pozostaje oczywiście kwestia uczuciowa, bo tej w żadnym razie pisarka nie potraktowała po macoszemu, wprost przeciwnie, wirtuozersko splotła z charakterami postaci oraz drugim planem. Nic w tej książce nie jest przypadkowe, żaden wątek nie jest wstawiony ot tak sobie bez związku z akcją czy też bohaterami, co sprawie, że uwaga czytających skupia się na tym, co najważniejsze czyli fabule. Ta jest jak zawsze niepowtarzalna, jej siła tkwi oczywiście w samym pomyśle na nią, lecz jak wiadomo to dopiero początek, a sukces tkwi by po ostatnim zdaniu chciało się więcej i to zaraz, już, a najlepiej natychmiast. W przypadku „Obiadu z Bondem” właśnie tak jest, podobnie zresztą było z pierwszą częścią czyli „Kolacji z Tiffanym”, więc w tej chwili można wrócić już do dwóch świetnych historii i pozostaje czekać na trzecią czyli „Śniadanie z …”, a z kim wskazówka jest w przygodach Elizy i Jacka.

 


 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 
 
 

 

czwartek, 14 stycznia 2021

Zapowiedzi wydawnictw YA! i Uroboros

 Lutowe zapowiedzi 

wydawnictw: YA! i Uroboros

 

 

 

 

Biopunkowa wizja świata po globalnej zagładzie. Społeczeństwo jest rozwarstwione, panuje system kastowy, a każdy człowiek ma swoją metrykę. W zakładach inżynierii genetycznej „Zodiak” tworzeni są postludzie o niezwykłych umiejętnościach. Na drabinie społecznej nie ma jednak dla nich miejsca.  To wyłącznie obiekty doświadczalne, oznaczone i skatalogowane podług swych właściwości.


Wciągający thriller dla wszystkich, których pociągają mroczne tajemnice sekt!

Szesnastoletnia Lily jest zrozpaczona zaginięciem swojej siostry przed czterema miesiącami. Gdy pewnego dnia spostrzega leżącą na ulicy ranną dziewczynę, jej serce na moment przystaje, bo ma nadzieję, że to Mella. Spotyka ją rozczarowanie, jednak udziela nieznajomej pomocy i zabiera ją do domu. Okazuje się, że dziewczyna jest częścią tajemniczego stowarzyszenia… Czy naprowadzi ono Lily na trop siostry?


 

Pierwszy tom trylogii Śniący.

Wśród nas znajdują się śniący... i wyśnieni. Ci, którzy śnią, nie potrafią się przed tym powstrzymać, mogą jedynie próbować to kontrolować. Ci, którzy zostali wyśnieni, nie są w stanie wieść samodzielnego życia, ponieważ zasną na zawsze, jeśli ich śniący umrą. Istnieją tacy, którzy lgną do śniących. By ich wykorzystywać. By ich więzić. By ich zabijać, zanim ich sny zniszczą nas wszystkich.