sobota, 24 października 2020

Zbrodnia i sztuka

 


Przedpremierowo

„Niezbity dowód”

Małgorzata Rogala

 

Sztuka i zbrodnia wcale nie są tak odległe od siebie jak mogłoby się wydawać. Jedno i drugie często opiera się na emocjach, potem ich drogi rozchodzą, bywa, że spotykają się tworząc zabójczą enigmę. Czasem dzieło artystycznego geniuszu zostaje splamione krwawymi śladami …

Dlaczego została zamordowana Adela Naczyńska? Wskazówką może być zniknięcie wartościowej lampy Tiffanny`iego z miejsca zbrodni, ale może to przypadek? Zwykły napad rabunkowy na antykwariat, kończący się tragicznie? W tę wersję nie wierzą bliscy kobiety, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń. Policja prowadzi czynności operacyjno-śledcze, lecz nic nie stoi na przeszkodzi by Celina Stefańska bliżej przyjrzała się tej sprawie. Czyżby pewna tragedia sprzed lat miała z teraźniejszą coś wspólnego? Pani detektyw rozumie rodzinę zamordowanej lepiej niż kto inny, lecz najważniejsze są dla niej fakty i dowody. Te ostatnie może odnajdą się w Szwajcarii, ale czy będą na tyle mocne by wskazać dalszą drogę poszukiwań? W tym przypadku trzeba skupić się na detalach, trochę zatartych przez upływ czasu oraz ludzką pamięć, to one mogą być punktem zwrotnym w wyjaśnieniu zbrodni.  Policyjna praca również przynosi efekty, kolejne fragmenty zabójczej układanki znajdują swoje miejsce, pytanie czy właściwe? Ludzkie słabości, zbieg okoliczności oraz drogocenne dzieła niekiedy tworzą trójkąt zbrodni.

Na każdą książkę Małgorzaty czekam niecierpliwie i to zaczyna się już kiedy biorę najnowszy tytuł do rąk, bo wiem, że czeka mnie wspaniała lektura, po jaką sięgnę jeszcze nieraz, ale oznacza to również, że na kolejną będę musiała poczekać jakiś czas. Tym razem było tak samo jak zawsze czyli odliczanie czasu do premiery kiedy tylko dowiedziałam się, o niej i niespodzianka kiedy parę dni przed tą datą otrzymałam niespodziewaną przesyłkę. Jednak dość o moich emocjach, czas przejść do meritum czyli „Niezbitego dowodu”, trzeciej książki z cyklu, w jakim główną rolę odgrywa detektyw Celina Stefańska. Jak mogłam się spodziewać zagadka kryminalna wciągnęła mnie od razu i nie ujmując nic jej, to sztuka, stanowiąca wyróżnik tej serii jako tło oraz drugoplanowy bohater jest wielkim plusem. Podążając za śladami czytelnicy biorą w udział śledztwie, jak zawsze dopracowanym od strony fabularnej w każdym detalu, natomiast szczegóły dokumentalne nie są jedynie ozdobnikami, lecz stanowią jeden z filarów powieści. Historia sztuki z kryminalnej perspektywy nabiera nowych barw, a jej niuanse okazują czymś więcej niż tylko dodatkiem. Jednak na pierwszym miejscu jest sprawa kryminalna, na nią pisarka położyła nacisk, to ona jest osią akcji, mającej kilka warstw, odsłaniających swoje oblicze kiedy dochodzenie nabiera rumieńców. Pytania mnożą się, a kontury odpowiedzi powoli zaczynają się pojawiać, niezwykłe dzieła sztuki i rodzinne tajemnice pozwalają przypuszczać, iż będą one zaskakujące, lecz tak naprawdę finał dopiero je przynosi, tak samo jak i pewną niespodziankę. W „Niezbitym dowodzie” nic nie jest pewne oprócz dwóch rzeczy: Celina Stefańska nie spocznie dopóki nie doprowadzi śledztwa do końca i nie ma zbrodni doskonałej. Cała reszta to świetne pole do popisu nie tylko dla bohaterów, ale i dla czytających, by podążać śladami i poskładać z fragmentów motyw oraz dzięki temu dotrzeć do sprawcy. Kolejna morderczo-artystyczna łamigłówka za mną, a przede mną następna, mam nadzieję, że szybko będzie mi dane ją poznać. Na razie pozostaje ponowna lektura najnowszej książki Małgorzaty Rogali, w której odżywa duch najlepszych klasyków gatunku, uwspółcześniony, lecz tak samo niezrównanie wciągający w rozwiązywanie zabójczych tajemnic.

 

Premiera

28 października 

 

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję:

 


 

 

piątek, 23 października 2020

Życie do poprawki

 


„Życie od nowa”

Izabela Grabda

 

W jakim wieku można zacząć marzyć? A może już od określonej liczby lat nie wypada czegoś robić lub zaprzestać coś robić? Dlaczego? By nie padło hamulcowe hasło „co ludzie powiedzą”? Nikt nie przeżyje za nas życia i każdy ma prawo do szczęścia, tylko lub aż tyle, czasem jednak trzeba czasu na zrozumienie tych jakże prostych prawd oraz pozwolenie sobie na szansę na szczęście.

Wyjście poza strefę komfortu, nawet jeśli przypomina ona bardziej klatkę, wcale nie jest łatwe. Malwina przez lata siebie stawiała na drugim albo nawet trzecim planie. Ważni byli wszyscy tylko nie ona, lecz w końcu daje się namówić by zrobić krok w kierunku, jaki jedynie jej wydaje się niewłaściwy. Czy może tak po prostu coś zmienić w swojej egzystencji bez brania pod uwagę tego, co może powiedzieć jakaś daleka znajoma? Oczywiście, chociaż rozterki pozostają, zwłaszcza jeśli chodzi o Piotra, kogoś kto raczej nie pokazał się od najlepszej strony przy pierwszy spotkaniu? Nieśmiertelne oglądanie się to, co sądzą ci lub tamci też ma swój kres, chociaż trudno tak po prostu wziąć sprawy w swoje ręce i cieszyć się teraźniejszością, w której zachodzi wiele zmian, dość rewolucyjnych. Nie tak prosto pozbyć się starych nawyków oraz nie słuchać „życzliwych” podszeptów, co więc wyniknie z tej znajomości? Tych dwoje będzie musiało odpowiedzieć sobie na to pytanie każde z osobna i wspólnie.

Każdy ma prawo do szczęścia, ale niekiedy to dociera do człowieka nie od razu. Nie tak łatwo zmienić siebie tak by sięgnąć po coś co wydaje się nie na miejscu, wbrew temu, co powie otoczenie i często wbrew przyzwyczajeniu. Izabela Grabda na przykładzie głównej bohaterki swojej książki przedstawia piękną historię o dojrzałym uczuciu, do którego droga wiedzie krętymi ścieżkami. „Życie od nowa” nie jest bajką, nie ucieka od rzeczywistości, wprost przeciwnie osadzona jest w niej mocno, z wszystkimi wadami i zaletami czyli realnym rozczarowaniem drugim człowiekiem, bolesnymi wyrzutami sumienia, ale również smakowaniem uczucia, urzeczywistnianiu pragnień i bycia w końcu sobą. Pisarka po raz kolejny umiejętnie pokazała prawdziwych ludzi, ich emocje oraz wątpliwości, jakie pojawiają się gdy rozpoczynają nowy życiowy rozdział. Nie jest to prosta historia, z postaciami po przejściach i z przeszłością, chociaż jedno i drugie pojawia się, lecz bardziej z otwierającymi się możliwościami i przyszłością. Bohaterowie mają zastrzeżenia i obiekcje, tkwią w nich zadry z tego, co było i czasem z tej perspektywy oceniają siebie i innych. Jednak umieją dostrzec, że może nadszedł czas na zmiany, chwila szaleństwa bywa poprzedzona rozterkami. Podczas czytania poznajemy ludzi, którzy dojrzewają do dania sobie prawa do decyzji o sobie bez oglądania się na otoczenie, wstrząsającymi posadami ich egzystencji i weryfikują to, do czego mogą dać sobie prawo. „Życie od nowa” jest w optymistyczną opowieścią o kimś, kto zauważa, że ma prawo do szczęścia i zaczyna je urzeczywistniać, z potknięciami, lecz także z uczeniem się na nich.

 

 Za możliwość przeczytania książki

dziękuję

Autorce :)

czwartek, 22 października 2020

Ogrodnictwo i cała reszta

 


„Jej ogródek”

Penelope Bloom

 

Czasem trzeba zaryzykować, nie za dużo myśleć tym, co będzie, ale po prostu pójść na żywioł. Może się okazać, że to najlepsza decyzja w dotychczasowym życiu. W końcu jeśli nie ma się nic do stracenia to pozostaje jedynie ewentualny zysk, niekiedy przewyższający wszelkie oczekiwania.

Nożyce, krzak i ogrodniczka, tyle powinno wystarczyć by powstała zielona, rzeźba. Nie jakaś, lecz konkretna, jaką zażyczył sobie klient, niby nic wielkiego, problem w tym, że Nell jest pierwszy dzień w pracy i niezbyt może pochwalić się artystycznymi osiągnięciami. Harry nawet nie podejrzewa, że dziewczyna z pomarańczowymi włosami wprowadzi do jego świata tyle zamieszania. Jakby nie było raczej nie jest temu przeciwny, jest coś w ogrodniczce, co sprawia, iż szuka z nią kontaktu. Krzew nie do końca przedstawia to czego się spodziewał, lecz zachwyca kogoś, kto widzi w nim dzieło sztuki. Nie do uwierzenia? Na pewno dla Nell, natomiast Harry nie takie rzeczy już widział, dlaczego więc nie miałby pomóc jej w urzeczywistnieniu marzeń? Tych dwoje różni się wszystkim, ale mają jeden punkt wspólny – nie mogą o sobie przestać myśleć. Co z tego wyniknie? Czy nowojorski światek artystyczny jest gotowy na Nell, a ona nie niego? Wszystko rozpoczęło się od pewnego krzaka, ale czy skończy się jedynie na nim?

Zabawna, nieco pikantna i na pewno dostarczająca dużo rozrywki, jaki tytuł mam na myśli? Najnowszy z serii, autorstwa Penelope Bloom – „Jej ogródek”, schemat został zachowany, ale wbrew pozorom nie jest skopiowany od a do z, zresztą dobór bohaterów na to nie pozwala. Jak zawsze są oni jedyni w swoim rodzaju, po trosze dziwacy, a po trosze po prostu mający swoją pasję, najczęściej taką niepasującą zbytnio do sztywnych ram kategoryzacji. Nie inaczej jest i tym raz, lecz dzięki temu otrzymują wiele humorystycznych scen, uprzyjemniających lekturę. Zresztą cała książka jest dobrą komedią o charakterze romantycznym, lecz bez nadmiernej słodyczy, lekką i przyjemną. Każda z tych cech nie jest minusem, a plusem, sprawiającym, że czytanie daje nam możliwości zabawy i oderwania się od codzienności. Książkowa podróż do Nowego Jorku jest świetną odskocznią, w tym przypadku może niezbyt długą, ale bez niepotrzebnych dłużyzn, za to z historią, która powoduje uśmiech. Pisarka swoją serią pozwala na spędzenie czasu tak by móc odpocząć, jednocześnie trochę pokibicować postaciom w ich przygodach, zwłaszcza, że życiowe ścieżki jakimi kroczą na pewno nie należą  do tych zmierzających wprost do celu. Jednak ta mniejsza lub większa odrobina szaleństwa dodatkowo ubarwia i tak kolorową opowieść, w której znalazło się miejsce na uczucia, komediowe elementy oraz gorące akcenty. Taka mieszanka sprawdziła się i tym razem zapewniając po prostu relaks oraz wnosząc trochę lub więcej zwariowanych momentów do jesiennego dnia.

 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros

 

środa, 21 października 2020

Zapowiedź

 Zapowiedź

 

 



Devon i Noah są braćmi, których dzieciństwo zostało naznaczone przez okrucieństwo ojca. Noah bezpośrednio uczestniczył w wydarzeniach, które miały miejsce w ciemnej piwnicy. Jego brat robił zdjęcia przyszłych ofiar.



Mogłoby się wydawać, że Devon był na lepszej pozycji, ponieważ nie brał udziału w przestępczych działaniach swoich bliskich. Był tylko fotografem. Tylko że jego umysł, podobnie jak Noaha, został zatruty.



Po latach obaj prowadzą intratny biznes. Mają klientów, którzy powierzają im zadania. Jednak jedno zlecenie jest inne niż wszystkie. Tym razem Devon nie chce tylko obserwować. Ta dziewczyna, Nina, sprawia, że po raz pierwszy w życiu mężczyzna pragnie postąpić inaczej. Pierwszy raz to on chce zostać klientem.