czwartek, 31 października 2019

Premier listopadowych cd.

Premiera
13 listopada



„Niewidzialna obrona” to pokazanie funkcjonowania niezrównanego mechanizmu obronnego poprzez historie czterech osób cierpiących na choroby autoimmunologiczne i niewydolność układu odpornościowego: Jasona, Lindy, Meredith i Boba.Matt Richtel splata ich losy z historią przypadków, odkryć i naukowców, którzy na przestrzeni wieków podejmowali się leczenia tych chorób. Autor prowadzi nas też po momentach przełomów w immunologii. Zaczyna swoją opowieść w XVI wieku i podąża drogą chorób, plag i pandemii: ptasiej grypy, dżumy, polio, tocznia, HIV/AIDS, ospy i raka. Opisuje, w jaki sposób dochodziło do jednych odkryć naukowych i jak łączyły się one z innymi, tworząc współcześnie znaną nam naukę.

„Niewidzialna obrona” łączy fascynujące informacje dotyczące najnowszych (często zaskakujących) odkryć naukowych z wywiadami z czołowymi naukowcami i lekarzami z całego świata. Wszystko po to, aby pokazać, w jaki sposób organizm mobilizuje swoje siły do walki z niebezpiecznymi drobnoustrojami. Matt Richtel wyjaśnia, w jaki sposób cudowny system będący naszą pierwszą linią obrony rozróżnia co jest obce, a co swoje, ale także może stać się największym zagrożeniem.

Popularnonaukowa książka udziela również nieznanych nam do tej pory odpowiedzi na stawiane na co dzień pytania: Co powoduje alergie? Jaka jest różnica między pasożytami, wirusami i bakteriami? Dlaczego mamy gorączkę? Jak powstaje odporność? Czym jest mikrobiom i jakie ma znaczenie dla naszego zdrowia? Czy powinniśmy wierzyć w obietnicę producentów suplementów, które mają wzmocnić nasz układ odpornościowy?

środa, 30 października 2019

Grudniowe śledztwa

PREMIERA:
30.10.2019

„Cicha noc”

Małgorzata Rogala

Skandal, łamanie tabu i obnażanie sekretów przed obcymi, te trzy elementy bywają podstawą sukcesu. Im więcej kontrowersji i odsłoniętej intymności tym większa oglądalność. Liczy się jedynie sukces przekuty na zyski. Człowiek w tym wszystkim wydaje się tylko pionkiem, lecz prawda jest bardziej skomplikowana, bo tam gdzie są ofiary musi być także i kat …

Świąteczny czas kojarzy się raczej z gorączką zakupów niż z intensywnym dochodzeniem, Agata Górska liczy na spokojnie okres, niestety po raz kolejny dała o sobie znać mordercza strona ludzkiej natury. Zwierzchnicy jak zawsze liczą na szybkie efekty pracy śledczych, zwłaszcza, że ofiara była prominentem w celebryckim światku. Grono podejrzanych wydaje się mocno zawężone, lecz znaleźć wśród nich mordercę nie jest tak łatwo. Na pierwszy rzut oka brak motywu, a co za tym idzie i punktu zaczepienia, lecz gdzieś kryje się ślad jaki rzuci nowe światło na zebrany materiał dowodowy. Górska wie, że liczą się szczegóły i dostrzeganie związków tam gdzie na pozór ich brak. Jednak tym razem coś jeszcze zaprząta jej uwagę – porwanie siostry Sławka. Kto i dlaczego to zrobił? No i przede wszystkim gdzie jest dziewczyna? Czas odgrywa kluczową rolę, zwłaszcza w okolicznościach, które zostają odkryte. Tomczyk nie zamierza stać  z boku i być biernym obserwatorem, chociaż jego osobiste zaangażowanie może utrudnić działania. Tym razem Agata i Sławek muszą pracować osobno, lecz pewne poszlaki zaczynają wskazywać na pewne nitki łączące obie sprawy, co wzbudza jeszcze większy niepokój. Każda godzina liczy się w tym wyścigu, stawką są ludzie …

Każda książka Małgorzaty Rogali jest kryminalnym majstersztykiem, ukazującym mroczną stronę naszej codzienności, w jakiej zbrodnia ma wiele warzy, które zbyt często skryte są pod maską zwyczajności. Najnowsza powieść jak najbardziej należy do tej samej kategorii co jej poprzedniczki, nowe śledztwo policyjnego duetu Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka jest równie pasjonujące jak poprzednie, lecz ma w sobie jeszcze większą dawkę osobistych emocji. Te ostatnie pisarka mistrzowska splata z suspensem, mającym drugie i trzecie dno. Barwny i magnetyczny świat show biznesu został pokazany od kulis, za którymi kryje się mniej kolorowa rzeczywistość, gdzie panują bezwzględne zasady. Za naiwność i pragnienie lepszej egzystencji bywa, że płaci się wysoką cenę, jednak nie jest to usprawiedliwieniem dla przestępstwa, co ukazane jest z brutalną szczerością. Podjęcie środków ostrożności także nie gwarantuje się, iż człowiek nie stanie się ofiarą. Małgorzata Rogala oddaje głos tym, którzy zostali skrzywdzeni, odtwarza ścieżkę jaką zostali zmuszeni przejść przez kogoś kto odebrał im podstawowe prawa. Dwa dochodzenia zazębiają się z sobą nieubłaganie, a czytelnicy stają świadkami bezwzględnych mechanizmów w jakich jedni są wykorzystywanymi, a drudzy wykorzystującymi. Nie da się przynajmniej nie wspomnieć o psychologicznych detalach, wzbogacających fabułę, przemyślaną w każdym calu, to dzięki nim czytający widzą ludzką twarz rozgrywającego się dramatu oraz dehumanizację sprawców. Z napięciem, narastającym ze strony na strony i jednocześnie z niepewnością jak autorka rozwinie ciąg wydarzeń śledzimy losy postaci, uwikłanych w kryminalne system. „Cicha noc” jest prawdziwą perełką wśród kryminałów i godną kontynuacją śledczych perypetii duetu Górska – Tomczyk, nieprzewidywalna intryga i tym razem wciąga nas w wir zaskakujących wydarzeń, prowadzących do zastanawiającego finału.


Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję


wtorek, 29 października 2019

Listopadowa premiera

Premiera
12 listopada



Moira, młoda Francuzka, 
ekspert w dziedzinie sztucznej inteligencji, 
podejmuje pracę w Hongkongu. 
Jej nowa firma to chiński wiodący 
producent nowych technologii. 
Praca nad prototypem wirtualnego opiekuna 
o wiele mówiącej nazwie Deus to dla niej życiowa szansa. 
Moira dość szybko orientuje się, że firma kryje wiele sekretów, i to nie tylko związanych 
z ochroną nowych rozwiązań technologicznych.
Wśród jej pracowników mnożą się morderstwa, 
samobójstwa i wypadki. 
Moira czuje się śledzona i obserwowana. 
Wkrótce dziewczyna uświadamia sobie, że prawda, 
która czeka na nią u kresu nocy, jest bardziej przerażająca niż najgorszy z sennych koszmarów.


poniedziałek, 28 października 2019

To, co najważniejsze


„Pozwól mi kochać”
Ilona Gołębiowska

Za sukces zwykle płaci się odpowiednią cenę, rzadko kiedy cokolwiek przychodzi bez wysiłku. Czasem nie dostrzega się poniesionych kosztów, natomiast widzi się jedynie efekt końcowy i zbyt często jest on uważany za łatwy do osiągnięcia. Jednak za nim stoją trudne wybory i kompromisy, które mogą wypaczyć obraz widziany przez innych.

Kiedy zamiast słów uznania padają oskarżenia, a dotychczasowe osiągnięcia zostają poddane co najmniej w wątpliwość ziemia człowiekowi może usunąć się spod stóp. Sabina Horczyńska przez lata pracowała na zawodowy prestiż i nie była przygotowana na to, co ją spotkało. Nagle postrzega się ją jako oszustkę i ci, którzy jeszcze nie tak dawno nagradzali ją teraz odwrócili się od niej. Co w takiej sytuacji może zrobić, oprócz prób obrony swojego dobrego imienia? Najlepiej byłoby się gdzieś schronić by na chwilę odpocząć od strachu o przyszłość oraz teraźniejszości, w jakiej widzi się wszędzie ruiny swojego życia. Lipowe Wzgórza mogłoby dać wytchnienie Sabinie, lecz również oznaczają spotkanie z matką, niestety obie kobiety raczej więcej dzieli niż łączy, co dodatkowo jeszcze komplikuje wszystko. Jednak miejsce to jest źródłem dobrych wspomnień i może warto do niego powrócić? Nadarza się ku temu okazja, gdy starsza pani Horczyńska wyjeżdża, podlaskie krajobrazy wydają się być dobrym lekarstwem dla kogoś kto stracił w krótkim czasie tak wiele. Stary dwór stał się punktem gdzie ludzie mogą odpocząć, zrelaksować się, czym będzie dla Sabiny? Na to pytanie musi sama sobie odpowiedzieć, z daleka od Warszawy na chwilę dostaje szansę spojrzenia na swoją egzystencję z innej perspektywy. Co właściwie jest dla niej ważne i co powinno nim być? Przeszłość wydawała się bolesnym, ale zamkniętym rozdziałem, lecz czy nie nadszedł czas by otworzyć do niej drzwi i oczyścić stare rany? Niekiedy tam gdzie w pierwszej chwili widzimy porażkę jest coś zupełnie odwrotnego, dostrzeganego jeśli człowiek da sobie chwilę na złapanie oddechu i zrobienie kroku w trochę innym kierunku niż dotychczas.  

Nie tak łatwo przebaczyć i zrozumieć drugą osobę, zwłaszcza gdy łączy z nią trudna relacja. Ilona Gołębiewska w swojej najnowszej książce pokazuje jaką drogę trzeba pokonać by rozliczyć się z przeszłością i dać sobie oraz bliskim szansę na całkowicie odmienną przyszłość niż ta, która rysowała się na horyzoncie. W „Pozwól mi kochać” jest bardzo wiele emocji, będących źródłem napięć, wzajemnych pretensji i odcinania się za wszelką cenę od tego, co było. Jednak przede wszystkim jest to opowieść o cechach sagi rodzinnej, w jakiej główną rolę odgrywają kobiece postacie – silne, zdobywające świat i wydające się otoczeniu spełnionymi, lecz to jedna strona, druga nie jest już taka oczywista, skrywana przed otoczeniem i niekiedy przed samym sobą. Obie tworzą barwną uczuciową mozaikę, w której nie brak bolesnych tajemnic i starych ran, wydających jedynie na pierwszy rzut oka zabliźnionych, ale nie tylko one tworzę tę historię. Ważna jest również teraźniejszość, gdzie pojawiają się szanse i ludzie, jakich nikt nie spodziewał się i dzięki którym rozkwita nadzieja na coś nowego, nieoczekiwanie uchylające drzwi do zupełnie nowego świata. „Pozwól mi kochać” nie jest schematyczną historią, kryje w sobie niejedną okazję do refleksji nad obliczami miłości i  sekretami, rzucający długo swój cień na podejmowane decyzje.







Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA




niedziela, 27 października 2019

Targi, targi i ...

Dwa dni spędzone na Targach Książki w Krakowie były pełne wrażeń czytelniczo-książkowych. Za rok pewnie powtórka, a za niedługo już Targi Książki w Katowicach :)

Trochę wspomnień targowych:


















 

piątek, 25 października 2019

czwartek, 24 października 2019

Dlaczego?


„Do ostatnich dni”

Julie Yip-Williams

Dlaczego ja? To pytanie można zadać w setkach sytuacji, kiedy wydaje się nieprawdopodobnym, że właśnie nas spotyka coś, czego w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Czasem nie ma odwrotu i trzeba stawić czoła temu, co nieodwołalnie zmieni wszystkich i wszystko. Jednak wciąż pozostaje pytanie dlaczego ja?

Nie tak miało być, przyszłość, a nawet teraźniejszość, miała przynieść długie lata spędzone razem, podczas których Julie wychowywałaby swoje córeczki, cieszyła z małżeństwa z Joshem oraz kontynuowała swoją prawniczą karierę. Jednak na kilka godzin przed rodzinną uroczystością, gdy jej dzieci słodko spały, ona dowiedziała się, że ma raka w czwartym stadium i operacja musi odbyć się od razu. To, co mogło być jakimś zapaleniem okazało się nowotworem. Już wcześniej Julie walczyła z losem, bo jak inaczej nazwać niedowidzenie i emigrację z Wietnamu w wieku dwóch lat w małej łódce? Dzięki medycynie odzyskała częściowo wzrok, a chorobę przekuła w niesamowity sukces czyli studia na jednych z najlepszych uczelni w Stanach Zjednoczonych, niezliczone podróże po świecie i bardzo obiecującą karierę w renomowanej kancelarii prawniczej. Godziła pracę z rodziną, jaką sobie wymarzyła i wszystko wydawało się być w doskonałym porządku. Jak reaguje się na diagnozę, o jakiej lekarze mówią, że jest poważna, lecz nie skrajna, a ryzyko zachorowania było równe osiem setnych procenta? Niedowierzaniem, płaczem, ale i przygotowaniem się do wojny, medycznej i duchowej. Prawie pięć lat trwała walka Julie Yip-Williams o to by zobaczyć jak rosną córki, jak rozwijają swój talent muzyczny, stają się uczennicami, jak mąż odnosi sukcesy w pracy i wspiera ją w wyborach, sam w tym czasie sprawdzając prognozy wyzdrowienia i będąc najbliższą jej osobą. Jednak niekiedy pewne sprawy kończą inaczej niż sobie życzymy, wbrew podjętym wysiłkom i pragnieniom …

Rak, nowotwór, guz, te słowa najlepiej usłyszeć jedynie w czasie oglądania filmu bądź serialu lub przeczytać o nich w książce, lecz nigdy nie chcielibyśmy by były skierowane do nas lub bliskich nam ludzi. Niestety niektórzy muszą mierzyć się z nimi kiedy wypowiada je lekarz, najczęściej jest to moment gdy w ogóle nie jesteśmy na to gotowi. Zresztą czy da się do niego przygotować? A co dalej? Julie Yip-Williams opisała prawie pięć lat swojego życia od chwili gdy została postawiona przed faktem – czwarte stadium raka okrężnicy, niezwykle rzadko występującego u osób poniżej czterdziestego roku życia. Ona miała trzydzieści siedem lat, tylko tyle, przed sobą plany na przyszłość, za sobą walkę o normalne życie, jaką wygrała. „Do ostatnich dni” jest zapisem czasu prawdziwej kampanii przeciwko podstępnej chorobie, jaką pragnęła pokonać z wszystkich sił. Setki, jak nie tysiące, mniejszych i większych decyzji, podszytych wątpliwościami i z alternatywnymi pomysłami musiały zostać podjęte, na uwadze mając siebie i rodzinę oraz to ile już wyrwano losowi. Ta niezwykła kronika ma w tle pytanie dlaczego ja?, niezwykłą determinację, ogromny ból, a zwłaszcza rozsądne spojrzenie na całą sytuację, jest także nadzieją i przygotowaniem bliskich na to, co nieuchronne. Obok tej historii nie da się przejść obojętnie i bez podziwu dla Julie Yip-Williams, nie dlatego, że dotknęła ją śmiertelna choroba, lecz za osobowość i szczerość.







Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA