wtorek, 6 listopada 2012

Konkurs listopadowy ;)

 Za oknem pogoda mało zachęcająca, 
więc może czas na konkurs?
Na poprawę humoru i przełamania jesiennego spadku humoru
 lub po prostu by podzielić się z innymi swoim zdaniem
zapraszam do zabawy ;)


Zadanie konkursowe:

 Jaki typ bohaterów / bohaterek najbardziej lubicie i dlaczego, 
a może coś Was szczególnie irytuje w literackich postaciach? 

Napiszcie swoje opinie w komentarzach. 


Nagroda: 

 "W zapomnieniu" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej 
z autografem autorki.




Konkurs trwa od 6 listopada do 1 grudnia tego roku.
Zapraszam do udziału :) 


poniedziałek, 5 listopada 2012

Prawdziwe oblicze

"Portret szpiega"
Daniel Silva


Obraz to nie tylko to co widoczne od razu, to suma wielu elementów, także tych niewidocznych bądź ukrytych w kolejnych warstwach farby. Efekt końcowy przeznaczony jest do podziwiania, oglądania, bywa tematem do dyskusji, na nim skupia się ludzkie oko, rzadko kto dostrzega pojedyncze detale, szkic czy płótno. Czasami autor pozostaje anonimowy, czasami wprost przeciwnie - jego nazwisko nadaje dziełu blasku i ma wpływ jak jest postrzegane. Kawałek materiału, farby, pędzel, sztaluga oraz ręka malarza, dzięki nim może powstać odzwierciedlenie tego co chce przekazać malarz. Wiele rzeczy kryje się w każdym pociągnięciu pędzla, emocje, przeżyte wydarzenia, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Niekiedy jest hołdem dla czegoś lub kogoś, wtedy nabiera szczególnej wartości i to nie tylko dla jego twórcy. Obraz może też kryć sekret, znany jedynie temu, kto go namalował, inni mogą jedynie przypuszczać co za nim się kryje.

Giovanni Rossi nie jest jednym z wielu restauratorów dzieł sztuki, należy do grona najlepszych. Dzięki niemu odzyskują blask największe dzieła sztuki malarskiej. Praca jaką wykonuje nie jest łatwa i prosta, każdy ruch musi być przemyślany, jeden nieostrożny ruch ręką może zniszczyć obraz warty miliony dolarów, ale co ważniejsze zamysł artysty. Ale taki wizerunek tego człowieka to tylko jedna z jego twarzy, wielu zresztą. Otoczenie widzi w nim artystę, zakochanego w swojej żonie męża i osobę żyjącą z boku społeczności, próbującą nie rzucać się w oczy, a jednak wciąż będącego w centrum zainteresowania małej społeczności. Wbrew pozorom nie gra on kogoś kim nie jest, jego obecne życie jest tym czego pragnie najbardziej, spokój, powtarzalność i najbliższa osoba tuż obok, niewiele, a jednak coś co pozwala zapomnieć o tym co było. Nawet wścibskość sąsiadów ma swój urok, jest po prostu kolejnym przejawem zwyczajności w dość burzliwej egzystencji nowych mieszkańców Gunwalloe. Jednak sielanka zostaje brutalnie przerwana, stare nawyki trudno wykorzenić, szczególnie, te które decydowały o życiu i śmierci. Przypadkowe spojrzenie na jednego z setek przechodniów, kilka sekund i w głowie zapala się alarm, odpowiedni człowiek w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. Lata doświadczeń pomagają podjąć decyzję, jeszcze moment i niebezpieczeństwo zostanie unicestwione ... Ale nie tym razem ... Dawne wspomnienia znów ranią, ofiary cierpią, a sprawcy znowu udało się zatriumfować. O jeden raz za dużo, a może o dwa, liczby nie są ważne dla Gabriela Alona, po raz kolejny wraca do dawnego życia. Cel jest jeden, zawsze ten sam, walka w wojnie, wydającej się nie mieć końca, zmieniającej chłopców w zabójców, bez uprzedzenia, salę wykładową przeistacza w strzelnicę. Terroryzm, chociaż w imię dobrych stosunków dyplomatycznych i pokoju tego słowo nie powinno się używać, stawia pokolenie za pokoleniem przed obrazami pełnymi krwi i bólu ... Odpowiedzią jest starannie zaplanowana operacja, w jakiej nie ma miejsca na przypadek, stawką jest życie ludzkie, nie anonimowe, lecz konkretne. Każdy element akcji starannie zaplanowano, wyłaniający się z niego obraz ma wszelkie zadatki by stać się arcydziełem ... Ale jeden, nieostrożny, ruch może zniszczyć całą pracę i zamiast sukcesu przynieść klęskę i krytykę ...

Oddać w portrecie osobę, nie jest aż tak trudno, ale mistrzowską pracę można poznać po tym, że oddaje ona nie tylko zewnętrzność, lecz również charakter sportretowanego. Czasem stanowi terapię, pozwalającą uporać się z bólem i zawodem, każde pociągnięcie pędzla to przejaw emocji, niepozwalających zapomnieć o tym co wydarzyło się, lecz jakie trzeba z siebie wyrzucić by dalej móc nie tylko egzystować, ale żyć. Giovanni Rossi doskonale zna te uczucia, nieraz przyszło mu się z nimi zmagać, czy i tym razem uda mu się namalować to co ma przed oczyma i w sercu?

"Portret szpiega" to opowieść wielowarstwowa, splatająca w sobie kilka wątków, przeszłość z teraźniejszością, wielką politykę z życiem pojedynczych ludzi, spoiwem jest wywiadowcza gra. Bohaterowie to ludzie, mający za sobą wieloletnią karierę w szpiegowskiej pracy i wiele blizn z tym związanych. Jednak ich życie to nie jedynie kolejne akcje, ta część życia jest za nimi, chociaż nie stanowi zamkniętego rozdziału. Nie można się tak do końca odciąć od tego co miało miejsce, to pozostaje w człowieku, nawet gdy chce się o tym zapomnieć. Daniel Silva wykreował postacie, które noszą w sobie blizny po tym czego byli uczestnikami, z jednej strony są świetnie wyszkolonymi zawodowcami, z drugiej strony osobami, chcącymi tego co większość - rodziny i spokojnego życia. Jednak zagrożenia z jakimi walczą wciąż wymagają powrotu do tego co już przeżyli, ponowne wejście w dawny świat wcale nie jest łatwiejszy, a z każdym następnym razem stawka jest o wiele wyższa. Prawdziwy portret szpiega widoczny jest dla wąskiego grona, chociaż ogląda go niemało widzów, może ktoś po latach odkryje jego prawdziwe oblicze ukryte pod nałożonymi warstwami ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

sobota, 3 listopada 2012

Stosik listopadowy

Za oknem pogoda raczej kanapowa, więc dobra książka 
jest świetnym lekarstwem i na chandrę i inne dolegliwości :)

  
Od góry:

Joanna Jodełka "Kamyk", Zbrodnia w Bibliotece, wyd. Świat Książki
Janusz Beynar "Skutki uboczne", wyd. Novae Res
Jakub Nowak "Skarb wilkołka", wyd. Novae Res
Warren FizGerald "Krzykacz Rwandy", Dom Wydawniczy Mała Kurka, 
Złota Zakładka



Od góry:

Patrick Lapeyre "Życie jest krókie, a pożądanie nie ma końca", 
Duże Ka, wyd. Replika
Sara Blaedel "Mam na imię Księżniczka", Zbrodnia w Bibliotece, 
wyd. Prószyński i S-ka
Barbara Freethy "Na ciernistej plaży", wyd. Bis

Dziękuję :)

piątek, 2 listopada 2012

Iluzoryczna prawda

"Ukryty człowiek"
Charles Cumming



Człowiek, od niego wszystko się zaczyna i na nim kończy, nie zawsze jest widoczny, czasem pozostaje w cieniu wydarzeń, z własnej woli bądź nieświadomie. Bywa pionkiem w grze innych ludzi, środkiem do osiągnięcia celu, narzędziem w ręku, a jednocześnie może być mistrzem manipulacji, pociągającym za odpowiednie sznurki i panem życia oraz śmierci ... Kłamstwo i niedopowiedzenie często są sprzymierzeńcami, ale gdy wreszcie chce się rozpocząć od nowa lub od miejsca gdzie się przerwało okazuje się, że nie tak łatwo naprawić to co zostało zerwane. Przeszłość nie zawsze jest sprzymierzeńcem, czasem wprost przeciwnie staje się największym wrogiem, który zadaje cios nawet po latach ...

Dwadzieścia pięć lat, to nie mgnienie oka lub chwila, jedna z wielu, nad jaką nikt się nie zastanawia, a jednak mija wbrew pozorom zbyt szybko. Szczególnie gdy patrzy się wstecz czas, który minął wydaje się momentem, ale nie wszyscy tak sądzą, patrząc na ten sam okres. Dla Bena i Marka taki wycinek czasu kojarzy się z jednym - nieobecnością ojca, zniknął z ich życia kiedy byli dziećmi i pojawił się ponownie gdy już są dorośli. To co wydawało się mniej ważne przed ćwierćwieczem okazuje się o wiele istotniejsze po latach, nie jest łatwo naprawić dawne błędy. Trójkąt, jakiego wierzchołkami są trzej mężczyźni, jednocześnie związani ze sobą i obcy ulega ciągłym przeobrażeniom. Coś jeszcze ich połączy, to samo co kiedyś było jednym z powodu odejścia jednego z nich, ale w całkiem innych okolicznościach. Wywiad, to słowo wyzwala w umyśle dużo skojarzeń, mniej lub bardziej, mających pokrycie w rzeczywistości, dla jednych brzmi swojsko, innych intryguje, kto nie chciałby chociaż na moment zostać agentem? Ale czy faktycznie zajęcie to jest aż tak ekscytujące? Może ma całkiem inne oblicze, mniej spektakularne, a bardziej naznaczone kłamstwem, ciągłym oglądaniem się za siebie i brakiem zaufania do kogokolwiek? Christopher Keen, kim jest w rzeczywistości, jednym z wielu urzędników Jej Królewskiej Mości czy realnym odpowiednikiem człowieka z licencją na ..., no właśnie na co? Na to pytanie chcą znać odpowiedź Ben i Mark, ale czy w świecie ich ojca, gdzie prawda ma wiele odcieni, jest to możliwe? On sam nie był skory do zwierzeń, jak więc odkryć to co faktycznie zdarzyło się, kiedy trzeba zmierzyć się również z własnymi problemami? Pomiędzy tym co wiadome i widoczne, a licznymi znakami zapytania, są ludzie, sprawnie żonglujący informacjami, które inni mogą poznać. Niepodporządkowanie się im grozi eliminacją z gry, z jakiej niewielu zdaje sobie sprawę, rzadko kto wie, że jest w niej pionkiem lub iż w ogóle bierze w niej udział. Nieświadomość jest błogosławieństwem, bo jakakolwiek wiedza w tym temacie wzmaga apetyt na więcej, a to już staje się niebezpieczne i to nie tylko dla  żądnego odpowiedzi, lecz także dla innych. Zaufać obcej osobie, własnej intuicji czy bratu? Spiskowa teoria wydaje się niewiarygodna, ale czy może zawierać ziarno prawdy? Przecież wydaje się nieprawdopodobne, lcze czy na pewno?

Szarość spowita mgłą rozmywa kształty, nawet to co znane ma nieostre kontury, trudno w takich warunkach dostrzec od razu wszystkie szczegóły i stworzyć z nich pełny obraz. Kolejne spojrzenie przynosi nową porcję detali, ale i wątpliwości co do wcześniejszych, co tak naprawdę było przed oczyma jeszcze chwilę temu? Człowiek wydaje się w tym wszystkim jedynie jednym z wielu szczegółów, mało znaczącym punktem, lecz czy tak jest faktycznie?

Świat służb pokazany niejako od kulis na pewno intryguje, jednak by na dłużej zainteresować czytelnika potrzebne jest to "coś", co nie pozwala odłożyć książki na bok, aż ostatnia strona nie zostanie przeczytana. W "Ukrytym człowieku" jest kilka owych "coś", okładka stanowi pierwsze zdanie i zapowiedź tego co kolejne akapity przyniosą. Po pierwsze atmosfera, gęsta od tajemnic, półprawd i złudzeń. Po drugie bohaterowie - zwyczajni i ci bardziej ze szpiegowską aparycją, chociaż ci pierwsi mają w zanadrzu więcej niż kilka niespodzianek. Po trzecie świat gry wywiadów, gdzie dawno już nie ma podziałów na "dobrych" i "złych", a jedynie na chwilowych sprzymierzeńców i przeciwników. Po czwarte fabuła, która wiąże ze sobą wszystkie wątki w szpiegowski thriller, gdzie złudzenia czasem są prawdą, a prawda iluzją. W samym centrum jest człowiek, to on kiedyś coś rozpoczął, ale czy zdąży zakończyć? Jest pionkiem czy czarnym koniem? Odpowiedź jest ukryta w mglistej szarości, pomiędzy tym co nieprawdopodobne, a tym co wydaje się prawdziwe. Charles Cumming nie jest autorem idącym na skróty, czytelnicy otrzymują intrygę, oplatającą postacie niewidzialną, lecz z każdą stroną coraz bardziej wyczuwalną pajęczyną powiązań. Każdy rozdział wnosi kolejne elementy, z jakiej czytający układają panoramę, w której spotyka się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ale do końca nie można mieć pewności czy jest on właściwy. Kiedy wszystko wydaje się już wiadome czas odkryć kulisy przedstawienia, nieznane nawet głównym aktorom ...

"Ukryty człowiek" to nie ciąg popisów kaskaderskich z futurystycznymi gadżetami w tle, zamiast tego jest człowiek, mniej lub bardziej zwyczajny, którego historia okazuje się być o wiele bardziej intrygująca gdy przyjrzeć się jej bliżej. Pomysł wydaje się nieprzystający do rzeczywistości gdzie rządzi technologia, a jednak za nią stoją ludzie. Gdy skupić się na nich powstaje nieprzewidywalna i intrygująca historia, w jakiej nie ma zasad, których nie można złamać i nikt tak do końca nie jest tym kim na kogo wygląda, a może prawda jest całkiem inna?
Książka Charlesa Cumminga to ogromna dawka szpiegowskiej gry, wywiadowczych podchodów i wrzuconych w agenturalną sieć zwyczajnych ludzi, w której czytelnik ma do odegrania swoją rolę ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
 wydawnictwu Enigma

czwartek, 1 listopada 2012

Podsumowanie październikowe

Październik minął zbyt szybko, zresztą ten rok tak ma. Tym razem opublikowałam  19  recenzji.
Poprzedni miesiąc to również Targi Książki w Krakowie, które odwiedziłam z przyjaciółmi :)

Lista recenzji:

"A ziemia płonie" Samuel Black, recenzja
"Wino z Malwiną" Magdalena Kordel, recenzja
"Bóle fantomowe" Thomas Enger, recenzja
"Wszystko ma swoją cenę" Lotte i Soren Hammer, recenzja
"Mam to za sobą i inne wyzwania" Shirley MacLaine, recenzja
"Fabrykantka aniołków" Camilla Lackberg, recenzja
"Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy" Licia Troisi recenzja
"Studnia bez dnia" Katarzyna Enerlich recenzja 
"W roku skorpiona", Isabel Pfeifffer recenzja 
"Sukienka z mgieł", Joanna M. Chmielewska recenzja 
"Wielki Szu", Jan Purzycki recenzja
"Pies Baskervillów", Arthur C. Doyle recenzja 
"Doktor Szu" Jan Purzycki, Przemysław Słowiński recenzja 
"Zbawienie Templariuszy", Raymond Khoury recenzja
"Gambit de Molaya" Christopher de Charnay recenzja 
"Trylogia Zakręty losu. Historia Lukasa", Agnieszka Lingas - Łoniewska, recenzja 
"Maria i ja", Maria Gallardo, Miguel Gallardo recenzja 
"Miejsce w słońcu", Liza Marklund recenzja 
"Uniesienie", Lauren Kate recenzja 

środa, 31 października 2012

Maria wyjątkowa

"Maria i ja"
Maria Gallardo, 

Miguel Gallardo

Autyzm nie jest słowem nieznanym, często można je usłyszeć i przeczytać, nie oznacza to jednak, że nie otacza go niezrozumienie i jakaś forma tajemnicy. Niełatwo jest wyjaśnić istotę tego zaburzenia, bo tyle ile osób zdiagnozowanych równie wiele może być jego objawów. Oczywiście pewne cechy powtarzają się, ale ich nasilenie zależy od każdej osoby z osobna, w tym temacie powstało,i zapewne powstanie, dużo opracowań, filmów, historii fabularnych i tych bardziej dokumentalnych, każda z nich to kolejny krok w przybliżaniu szerszemu gronu autyzmu, obalania stereotypów z nim związanych oraz krzywdzących opinii. Wszystkie informacje związane z tą kwestią są ważne, dzięki nim możemy dowiedzieć się jak pomóc ludziom z tym zaburzeniem. "Maria i ja" nie jest typową książką, bo nie tylko na słowach się opiera, towarzyszą jej również rysunki, wyrazy i obrazy tworzą opowieść o Marii - wyjątkowej dziewczynce, tak jak wyjątkowy jest każdy.

Wakacje, Gran Canaria, ojciec z córką, czego chcieć więcej? Niczego! Chwile spędzone razem są bezcenne, każda z nich przynosi coś nowego, chociaż dla postronnych mogą wydawać się takie same i mało ciekawe. Otoczenie nie zawsze zauważa to co najważniejsze, bazując jedynie na swoich obserwacjach i schematach wyrabia sobie zdania, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Patrząc z boku zauważa się jedynie zewnętrzne cechy, a to co wewnątrz pozostaje w ukryciu bądź niezauważone. To co dla jednych jest zwykłym przesypywaniem piasku dla innych jest czynnością dającą zadowolenie i przyjemność, by zrozumieć kogoś nie wystarczy tylko patrzeć na niego, trzeba wejść w jego świat i zamiast oceniać spróbować spojrzeć jego oczyma na to co nas otacza. Ktoś zachowujący się niezgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami - szybko dostaje "łatkę" niegrzecznego, rozwydrzonego, rozpieszczonego, ale czy taki jest na pewno? Może całkiem coś innego kryje się za takim zachowaniem? Jeżeli odbiegamy od normy wcale nie musi to oznaczać, że jesteśmy tymi gorszymi i co istotniejsze co jest ważniejsze człowiek czy to jak postrzegają go otoczenie? Niezrozumienie boli, szczególnie gdy wiemy, że przyczyna takiej reakcji jest całkowicie inna niż można by przypuszczać. Trudno każdemu z osobna tłumaczyć dlaczego zaistniała taka lub inna sytuacja.

"Maria i ja" to książka przybliżająca tytułową Marię - dziewczynkę autystyczną, ale jej ojciec nie skupia się na zaburzeniu córki w klasyczny sposób - od strony medycyny, zamiast tego ukazuje swoje dziecko tak jak on je widzi. Humor, ale i codzienna rzeczywistość pozwala poznać bohaterów nie tylko przez pryzmat autyzmu, lecz także relacji - rodzic / dziecko. W opowieści tej rysunki są równie ważne jak słowa, a może nawet ważniejsze - stanowią jeden ze sposobów komunikacji i odzwierciedlają to co dzieje się w życiu Marii. Opowiedziana historia trafia i do młodszych i do starszych czytelników,może nawet łatwiej do tej pierwszej grupy, bo dzieci umieją dostrzec w drugim człowieku istotne cechy, kierują się intuicją, a nie powierzchownymi sądami. Nam, starszym, często o wiele trudniej jest zobaczyć prawdziwą osobowość pod płaszczykiem tego co widoczne, lecz nie najistotniejsze. Miguel Gallardo  prostym językiem mówi o sprawach poważnych, zamiast terminów medycznych - ukazuje konkretne cechy i objawy, z jednej strony obraz taki jak widzą go inni, z drugiej to co naprawdę ma miejsce. Maria Gallardo nie jest "inna", jest wyjątkowa jak wszyscy, ale nie ona jedna, jednak by zauważyć to trzeba zdjąć oceniające okulary i spojrzeć na otoczenie bez uprzedzeń. Wystarczy dojrzeć człowieka, a nie kogoś, kto "odstaje" od tego co większość uznaje za  "właściwe" i "akceptowalne".




Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Egmont Polska

wtorek, 30 października 2012

Koniec, a może początek?

"Uniesienie" 
cykl "Upadli"
Lauren Kate



To już koniec! A może początek? Czas, wcale nie powoli, biegnie do momentu kiedy już nic nie będzie takie jak było, ale tylko dla nielicznych, reszta nawet nie zauważy, że coś się wydarzyło. Oczywiście pod warunkiem, że bitwa zostanie wygrana, jeżeli zostanie przegrana to wszystko co było straci na ważności. Walka dobra ze złem trwa cały czas, każda sekunda jest utrzymaniem kruchej granicy pomiędzy dwoma stronami, nawet jeden głos może zadecydować o wyniku ... Ziemia, miejsce upadku strąconych aniołów i kolejnej rozgrywki, nieliczni ludzie mają świadomość o tym co tak naprawdę dzieje się, cała reszta żyje w błogiej nieświadomości. Ci, którzy widzą i wiedzą więcej wcale nie wygrali losu na loterii, wprost przeciwnie, ich dar mocno komplikuje życie, szczególnie gdy przekleństwo wisi nad głową.

Przed Luce i Danielem ostatnie zadanie, od niego zależy tak wiele, wszystko co było dane im przeżyć przygotowało ich na to co ma się wydarzyć, ale czy na ostateczność również? Kilka dni, tyle pozostało do momentu, gdy Lucyfer dokona wymazania przeszłości, chyba, że ... odkryją miejsce, gdzie kiedyś aniołowie upadli na Ziemię. Jeden punkt, od którego zależy tak dużo, można go odnaleźć przy pomocy wskazówek - konkretnych przedmiotów, które zgromadzone na górze Synaj wskażą to co jest poszukiwane. Jednak na poszukiwania wyrusza więcej osób, niektórzy zrobią wszystko by zaginione symbole nie trafiły w ręce przeciwników Lucyfera. Kilka dni, od których zależy przyszłość świata, ale to nie wszystko, Luce i Daniel muszą także stawić czoła swojej pamięci, coraz więcej fragmentów układa się w większą całość, lecz równie wiele pytań pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Przekleństwo jakie towarzyszy uczuciu tych dwojga również kładzie się cieniem na ich wspólnych chwilach, niełatwo jest żyć ze świadomością, że po raz kolejny przyjdzie stracić miłość, a może coś zostało zrozumiane opacznie? Tyle wcieleń i zawsze ten sam koniec czy istnieje szansa by tym razem ich historia miała inne zakończenie? Ale, priorytetem jest dzień, który się zbliża, wrogowie nie czekają bezczynnie, kto jest sprzymierzeńcem w tej bitwie? Każdy dzień przynosi nowe niespodzianki, nie wszystko jest takie jak zostało zapamiętane, czasem okazuje się, iż to co pewne ma drugie dno, zmieniające dużo. Moment ostateczny nadszedł i ... nie wszystko jest takie jak powinno być ... Ostatnie elementy uzupełniły obraz, lecz czy to możliwe, że prawda ma całkiem inne oblicze?

"Uniesienie" kończy cykl "Upadli", czwarta część nie podsumowuje poprzednich tomów, do końca akcja nie zwalnia, a zakończenie zaskakuje. Autorka postawiła na fabułę, gdzie niespodziewany rozwój wydarzeń jest istotnym detalem opowiadanej historii. Świat rzeczywisty, taki jaki znamy, jest kanwą dla opowieści, gdzie zło i dobro nie zawsze jest jednoznaczne, a to co wydaje się pewne może mieć całkiem inne znaczenie. Bohaterowie, wydawałoby się znani z wielu innych książek, okazuje się być nakreśleni inaczej niż do tej pory, także walka pomiędzy dobrem i złem również została przedstawiona w ciekawy sposób. Obecnie tematyka anielsko - demoniczna często jest spotykana, ale nie każda książka intryguje i nie jest kolejną kalką poprzednich. "Uniesienie" to nie następne powtórzenia, a ciekawe rozwinięcie motywu znanego w nowym kierunku. I młodsi i starsi czytelnicy znajdą w historii autorstwa Lauren Kate wątki dla siebie.







Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. MAG












poniedziałek, 29 października 2012

Mroczniejsza strona raju

"Miejsce w słońcu"
Liza Marklund


Kobieta to nie puch marny, szczególnie gdy jest nią bohaterka książki Lizy Marklund. "Miejsce w słońcu" to prawdziwa sensacyjna saga, gdzie spotyka się północ z południem, dając czytelnikom mistrzowski suspens.

Wakacje, słodkie lenistwo, kolorowe drinki, piaszczyste plaże i słońce, to widoki jakie przychodzą na myśl o Costa del Sol. Zbrodnia? Słowo te w takich okolicznościach krajobrazu co najmniej nie pasuje, bo i jak? Może z namiętności? Taki czyn byłby jeszcze zrozumiały, ale każdy inny jej gatunek jest nie na miejscu. Raj dla turystów przecież nie może być podobny do miejsc skąd przyjeżdżają żądni letnich atrakcji wczasowicze! Jednak szwedzka rodzina ginie w domu na słonecznym wybrzeżu i to nie w wypadku, a w wyniku zatrucia gazem i to nie z kuchenki. Takiego tematu nie może zabraknąć w "Kvallpressen", Annika Bengtzon ma trochę inne zdanie, ale w czasach kryzysu nie neguje się decyzji przełożonych, jednak można przecież głośno wyrazić swoje zdanie. Sensacyjny cykl reportaży z miejsca zbrodni to jest nowe zadanie postawione przed Anniką, nawet gdy nie uśmiecha się jej jeden z przyszłych tytułów "Szok w raju".


Resztę recenzji do przeczytania tutaj

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

sobota, 27 października 2012

Targi Książki i Kraków



Dzisiaj udało mi się odwiedzić Targi Książki w Krakowie, 
poniżej kilka fotek z wycieczki w świat książek:


Wręczenie dyplomu Ambasadora Targów Książki w Krakowie Agnieszce Lingas  Łoniewskiej


 Spotkanie z autorkami : 
Jolantą Kwiatkowską i Agnieszką Lingas -Łoniewską


Podpisywanie książek :)
 







Spotkanie z Dorotą Warakomską



I fotki ze spaceru :)





Stosik targowy:



 Od góry:

 Agnieszka Lingas - Łoniewska "W zapomnieniu"
Agnieszka Lingas - Łoniewska "Zakład o milość"
Sebastian Fitzek "Klinika"
Mark Billingham "Ofiary"
Charlaine Harris "Prawdziwe morderstwa"

czwartek, 25 października 2012

"A dług pozostał jeszcze niespłacony" ...

Trylogia "Zakręty losu. 
Historia Lukasa"
Agnieszka Lingas - Łoniewska



Prawda jest tylko jedna, ale ma wiele odcieni, tyle ile osób w nią zaangażowanych, czasami za nią bierze się to co nią nie jest, a czasem zna się jedynie jej wycinek. Gdy ma się okazję poznać ją w całości niekiedy zmienia się stosunek do tego co było i tego co dopiero może się wydarzyć. Przeszłości nie można zmienić, nawet kiedy jest się w stanie zrobić dosłownie wszystko, jak żyć z cieniem tego co miało miejsce wciąż towarzyszącym człowiekowi? Staje się on niemym wyrzutem sumienia, raniącym raz za razem i jednocześnie przypominającym o tym, o czym chciałoby się zapomnieć i jednocześnie pamięć o tym jest swoistą karą, lecz zbyt małą i nie mogącą wyrównać krzywd. Kilka słów powiedzianych w zdenerwowaniu, może zmienić wiele, nawet wszystko, spirala gniewu, wzajemnych żalów oraz wymiana ciosów raz zapoczątkowana wydaje się nie mieć końca ...

Najpierw był synem, potem bratem, członkiem rodziny jak z obrazka, miał dokąd wracać i wsparcie najbliższych, cały świat przed nim stał otworem. Szczęśliwe chwile wcale nie skończyło się nagle, odchodziły z każdą negacją tego co inni uważali za słuszne i odpowiednie. Poczucie krzywdy i jednocześnie nie spełniania oczekiwań to duży ciężar, szczególnie kiedy ktoś kto był wzorem nie umie tego zauważyć. W takim momencie łatwo padają słowa, które cofnąć trudno, wtedy kończy się historia Łukasza, a zaczyna Lukasa. Ten drugi zaczyna dominować, to co do tej pory nie do pomyślenia staje się codziennością, niczym nadzwyczajnym. Poczucie siły i władzy upaja, bardziej niż jakikolwiek alkohol, uzależnia szybciej niż narkotyk, a wrażliwość jest podatnym gruntem dla takiej pożywki. To co kiedyś było ważne zostało ukryte głęboko, nawet wydaje się, że już dawno zostało zniszczone, tamten człowiek już nie istnieje, liczą się jedynie wielkie pieniądze i dobra zabawa, cała reszta to jedynie dodatek, lecz czy na pewno? Małgośka wcale nie miała sięgnąć tak głęboko, miała być jedynie epizodem, miłym, ale jednym z wielu, udało się jej odkryć to co dla innych pozostawało ukryte. I znowu słowa rzucone w kierunku bliskiej osoby, wzajemne wyrzuty, oskarżenia i cios, po którym pozostała rana, z gatunku tych, jakie zawsze będą przypominały tę chwilę, zabijającą resztkę nadziei i to wcale nie w przenośni. Dla Lukasa, gangstera, nie oglądającego się za siebie, z zimną krwią decydującym o życiu lub śmierci, rodzina nie istnieje, a co z Łukaszem? Ten drugi dla najbliższych zrobiłby wszystko, ale czy nie jest już za  późno dla niego? Kto zechce go słuchać? Szansa niepowtarzalna, dla niej zaryzykować trzeba więcej niż do tej pory, bez gwarancji na sukces. To co potem nie liczy się nic, a najmniej sam Lukas, chociaż czy tak łatwo opuścić świat, które współtworzyło się? A może jeszcze coś można uratować z życia, wydającego się dawno utraconego? Wystarczy chcieć i postawić na szali podstawy, utrzymujące jeszcze człowieka na powierzchni. Tylko tyle i aż tyle, kiedyś nie zakręt losu nie został zauważony w porę, teraz wprost przeciwnie, ale czy starczy odwagi by wejść w niego?

Prawda jest tylko jedna, lecz ma wiele odcieni, tyle ile osób w nią zaangażowanych, z zewnątrz może wyglądać całkiem inaczej niż od środka. "Historia Lukasa" to nie spowiedź skruszonego grzesznika czy próba "wybielenia" bohatera, to portret człowieka, który sięgnął dna, a nawet znalazł się jeszcze głębiej. Nic co ludzkie nie jest mu obce, doświadczył tego co w życie najlepsze i najgorsze. Spojrzeć na siebie z dystansem nie jest łatwo, przyznać się do błędów i porażek trzeba mieć odwagę, podobnie jak postawić wszystko na jedną kartę, nie by odkupić swoje winy, lecz by naprawić efekty własnych czynów. Lukas nie jest bohaterem, który wzbudza sympatię od razu, wprost przeciwnie - uosabia wszystko to co zwykle reprezentują sobą postacie z tej ciemnej strony. Ale ... to jedna strona prawdy, druga uzupełnia mroczną panoramę kontrastowymi detali, ukazując w ten sposób niejednoznaczną postać i o wiele bardziej złożoną, niż mogłoby to się wydawać.

Ostatnia część trylogii "Zakręty losu" przedstawia wydarzenia z punktu widzenia Lukasa / Łukasza Borowskiego i nie jest wcale "laurką", wprost przeciwnie rozrachunek jest gorzki, bez ubarwień i usprawiedliwień. Czytelnik ogląda przeszłość oczami jednego bohatera, widzi dokładnie momenty przełomowe i jak one wpływały na niego. Każdy czyn rodzi reakcję, nic nie przechodzi bez echa, które słyszy się nawet po latach. "Historia Lukasa" nie jest powtórką z poprzednich części, każde wydarzenie nabiera całkiem innych barw, czytający nie jest już obserwatorem. Agnieszka Lingas - Łoniewska nie tyle podsumowała trzecim tomem dwa poprzednie, ile pokazała jak łatwo oceniać po pozorach, opierając się jedynie na prawdzie widzianej tylko z jednej strony. Jej bohater przechodzi przemianę, nie jest ona jednak ani nagła, ani szybka, nim stanie się człowiekiem, któremu można zaufać przechodzi długą drogę. Nie jest łatwo pokazać postać, budzącą skrajne emocje i wymaga od czytających spojrzenia na świat z perspektywy człowieka, który uosabia sobą to co na co dzień potępia się. Autorka stworzyła historię, w jakiej jest miejsce na popełnienie błędów, ale i szansa zadośćuczynienia im, chociaż popełnione błędy zawsze będą jak cień towarzyszyć bohaterowi. Wina i kara, przeszłość i przyszłość, nienawiść i miłość, w końcu dzień dzisiejszy, który jest kolejnym krokiem na drodze, na jakiej wiele zakrętów losu za Lukasem i na pewno niejeden przed Łukaszem.

"(...) zawsze spłacam swój dług.
Moje życie dopiero się zaczęło.
A dług pozostał jeszcze niespłacony."



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. NOVAE RES

środa, 24 października 2012

Mistrzowski ruch

"Gambit de Molaya"
Christopher de Charnay


James Bond, agent JKM działa z rozmachem, praca zakulisowa to raczej nie jego domena, jest widoczny i rozpoznawalny. Jednak w rzeczywistości rzadko kiedy gra wywiadów jest zauważalna, toczy się raczej w ukryciu i w największej tajemnicy. Słowo sekret jest kluczem, bo przecież najważniejsze jest zdobycie informacji, tak by druga strona nie zorientowała się, że je utraciła. Z dala od blasku fleszy, w zaciszu gabinetów zaczyna się rozgrywka, stawką może być racja stanu, uzyskanie przewagi nad przeciwnikiem, a czasem zdobyciem kompromitujących wiadomości. Szpiedzy nie zawsze mają aparycję Daniela Craiga, rzadko kiedy popijają wstrząśnięte, ale nie zmieszane, martini, i raczej robią wszystko by wtopić się w tłum i być kimś, komu można przypisać każdy talent byle nie szpiegowski. Podział na dobrych i złych czasem jest niewystarczający, wszystko zależy od aktualnego interesu, wczorajsi wrogowie mogą stać się jutrzejszymi sprzymierzeńcami, a dzień dzisiejszy to jednocześnie epilog i prolog. Wróg, sprzymierzeniec, zdrada, lojalność, czasem każde z tych pojęć ma podwójne znaczenie, które jest aktualne wie tylko jedna osoba ...

Waszyngton, Moskwa, Irlandia Północna, Tokio, w każdym z tych miejsc są ludzie, którzy bez względu na porę dnia lub nocy mają do wypełniania swoje zadanie. Dla nich liczy się misja, ona jest celem i jej podporządkowane jest ich całe życie. David jest jednym z wielu pracowników ambasady brytyjskiej, jego pracą jest przybliżanie kultury angielskiej Rosjanom, a raczej to on poznaje uroki moskiewskich atrakcji. Jest znany wszystkim jako niezrównany imprezowicz i znawca kobiecych dusz, nawet KGB traktuje go z przymrużeniem oka, ale czy to prawdziwy obraz czy jedynie umiejętnie odegrana rola? Każdy człowiek jest zagadką, do końca nie można być pewnym jego intencji, nawet najwierniejsi mogą okazać swoją drugą twarz. Feniks, na ten pseudonim MI6 reaguje nerwowo,chociaż minęło wiele lat od ostatniego kontaktu z osobą ukrywającą się pod tym słowem. Propozycja z jaką wychodzi wydaje się nieprawdopodobna, dlaczego właśnie teraz Feniks zdecydował się na taki ruch? Uwierzyć czy od razu skreślić to co ma do zaoferowania? A może to zagrywka wywiadowcza? W tej roszadzie jest jeszcze jedna osoba - Anna, jaką odegra rolę i kim naprawdę jest? Nawet najwierniejsi z wiernych mogą pracować dla drugiej strony, czasem ideologia przegrywa z prawdą, a czasem z wartościami wyrażonymi w pieniądzu. Catherine poznała świat wywiadów od podszewki, poświęciła na to prawie całe życie, wie również jaką cenę niekiedy płaci się za osiągnięcie celów. Jednak zrozumiała także, że przyjaźń jest równie potężną bronią co rewolwer lub spryt, są momenty, że tylko ona pozwala przetrwać najtrudniejsze próby. Pajęczyna utkana z wzajemnych powiązań, pragnienia odkupienia win i misternego planu musi zadziałać pewnego wieczoru, gdzie na szali jest z jednej strony życie kobiety, a z drugiej tajemnice państwowe, mogące zachwiać mocarstwem ...

"Gambit de Molaya" to thriller rozgrywający się równocześnie w kilku miejscach ziemskiego globu, początkowo wydaje się, że wydarzenia są oderwane od siebie i mają ze sobą nic wspólnego, chociaż coś podpowiada, iż nieprzypadkowo czytelnik dowiaduje się o nich. Wydarzenia sprzed kilku dekad są równie ważne jak te rozgrywające się w teraźniejszości, wszystko ma drugie dno. Powoli zaczyna być widoczna nić łącząca poszczególne wątki. Plusem, jednym z kilku, tej historii są bohaterowie, niejednoznaczni, noszący w sobie tajemnicę, podobnie jak sama fabuła, w której coś jest ukryte pod fasadą gry wywiadów. Prawda ma wiele twarzy i nie zawsze wygląda tak samo z każdego punktu widzenia, jeżeli jednak znajdzie się wspólny punkt widzenia wszyscy zainteresowani mogą zobaczyć jej istotę. Poza pierwszoplanową historią w tle toczy się również zakulisowa opowieść, przypomina teatr marionetek, w którym wprawne oko dostrzeże sznurki poruszające kukiełkami, może nawet dłoń trzymającą jedną z lalek, ale postać wprawiająca w ruch zawsze pozostaje w cieniu ...
 
Baza recenzji Syndykatu ZwB

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. WFW

wtorek, 23 października 2012

II edycja konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU


II edycja konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU 
pod honorowym patronatem 
Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
www.literackidebiutroku.pl

15 października ruszyła II edycja konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Konkurs zainicjowany został w celu promowania polskich debiutantów w zakresie literatury pięknej. Głównym celem konkursu jest wyłonienie w danym roku kalendarzowym najlepszej powieści, która nie była dotychczas nigdzie publikowana w wersji drukowanej.

Literacki Debiut Roku jest inicjatywą, dzięki której odnajdujemy i promujemy utalentowanych rodzimych debiutantów, których twórczość ma za zadanie odświeżyć polski rynek literacki” – mówi Wojciech Gustowski, redaktor naczelny Wydawnictwa Novae Res.

Konkurs, tak jak jego poprzednia edycja, składać się będzie z trzech części. Pierwsza z nich obejmować będzie zbiórkę zgłoszeń konkursowych oraz ich wstępną weryfikację przez Komisję Opiniującą, która wyłoni pięć utworów nominowanych do nagrody. W drugiej części walory literackie nominowanych przez Komisję Opiniującą utworów oceniać  będzie Kapituła Konkursu, w której skład wchodzą:

Red. Marzena Bakowska – członek Kapituły
Dr Anna Ryłko-Kurpiewska – członek Kapituły
Prof. dr hab. Michał Błażejewski – członek Kapituły
Red. nacz. Wojciech Gustowski – przewodniczący Kapituły
Red. Krzysztof Szymański –  sekretarz Kapituły 

Trzeci etap konkursu stanowi wyłonienie przez Kapitułę Konkursu trzech laureatów, którzy zajmą kolejno I, II i III miejsce w konkursie.

Na laureatów konkursu czekają bardzo atrakcyjne nagrody:

I miejsce – tytuł „Literacki Debiut Roku”, statuetka, laptop, eleganckie pióro, opublikowanie zwycięskiego utworu  drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res.
II miejsce – dyplom, elektroniczny czytnik książek, eleganckie pióro, zestaw 10 egzemplarzy książek.
III miejsce – dyplom, eleganckie pióro, zestaw 10 egzemplarzy książek.

Konkurs ma charakter cykliczny i ustanawiany jest co roku. Obecna edycja trwać będzie od 15 października 2012 roku do 31 maja 2013 roku. Nadsyłanie zgłoszeń upływa dnia 15 grudnia 2012 roku. 

W obliczu spadku czytelnictwa w Polsce, przy ogromnym potencjale, jaki drzemie w polskich autorach, postanowiliśmy dać im szansę zaistnienia na rynku literackim. Do I edycji konkursu zgłosiło się ponad 330 autorów, mamy nadzieje, że obecna edycja będzie mogła poszczycić się jeszcze większą liczbę zgłoszeń polskiej prozy współczesnej. Zachęcamy wszystkich, którzy wierzą w swój talent do przystąpienia do II edycji ogólnopolskiego konkursu „Literacki Debiut Roku” – mówi Wojciech Gustowski.

Zgłoszenia do konkursu dokonuje autor powieści lub osoba przez niego upoważniona, przesyłając do dnia 15 grudnia 2012 jej wersję elektroniczną (zapisaną w formacie doc lub rtf na płycie CD lub DVD), na adres:

Wydawnictwo Novae Res
al. Zwycięstwa 96/98
81-451 Gdynia
z dopiskiem: Literacki Debiut Roku

Wysłanie zgłoszenia do konkursu oznacza akceptację regulaminu.

Informacji związanych z konkursem udziela sekretariat wydawnictwa Novae Res pod adresem: ldr@novaeres.pl.

Oficjalna strona konkursu: www.literackidebiutroku.pl

poniedziałek, 22 października 2012

Głos z przeszłości

"Zbawienie Templariuszy"
Raymond Khoury


Templariusze od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością w literaturze, mniej lub bardziej, oparte na faktach historie wzbudzają zaciekawienie w kolejnych rzeszach czytelników. Dlaczego właśnie ten zakon cieszy się aż takim powodzeniem jako temat książek? Wpływ na to miał szczególnie pewien piątek trzynastego, ale tak naprawdę dopiero kilkaset lat później średniowieczne wydarzenia rozpoczęły swoje "drugie życie". To co stanowi prawdę jest równie interesujące jak autorskie rozwinięcie prawdziwych wątków. Upadek w momencie największej potęgi, a raczej zmiecenie z powierzchni ziemi potężnej organizacji daje pole snucia do wielu przypuszczeń. Pytanie na ile są one realne, a w jakim stopniu jest to licencia poetica ich twórców pozostaje bez odpowiedzi. Historyczni bohaterowie i tło, wbrew pozorom wcale nie ograniczają autorów, wprost przeciwnie - umiejętnie wpleciona fikcja może w intrygujący sposób rozwinąć, to co pozostaje niewiadomą ...

Tess Chaykin była archeologiem, a obecnie jest autorką bestselerów, ale poprzednie zajęcie nie jest jedynie przeszłością, zdobytą wiedzę wykorzystuje w swoich powieściach. Nadal również utrzymuje kontakt z dawnymi znajomymi, nawet nie podejrzewa, że pobyt na wykopaliskach przyniesie coś więcej niż odświeżenie wspomnień. Ktoś dokładnie przeczytał jej twórczość, jak również bardziej naukowe opracowania pewnych historykóew, którym pomaga. Czasem kila słów, ginących pośród setek tysięcy innych, trafia na podatny grunt i są one początkiem wydarzeń, o jakich nikt nie myślał w trakcie ich pisania. Sean Reilly jest w stanie dla najbliższych zrobić wszystko, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, jednak tym razem ma za przeciwnika człowieka, który nie tylko nie cofnie się przed niczym, ale przede wszystkim jest specjalistą w swoim zawodzie i to jednym z najlepszych. Dotychczasowe doświadczenie może tym razem nie wystarczyć by wyprzedzić wroga, ma on nie tylko przewagę w zdobytych informacjach, ale również w znajomości ostatecznego celu. Odpowiedzi na pytania zna również Konrad, Templariusz, który zmarł kilkaset lat wcześniej i jednocześnie stoi w samym środku obecnych wydarzeń. Spuściznę średniowiecznego zakonnika zatarła historia, lecz urywki wiadomości jakie ocalały mogą wiele zmienić w tym co wydaje się, że ma niewzruszone podstawy. Dwudziesty pierwszy wiek aż tak nie różni się od swych średniowiecznych odpowiedników, wojny religijne nadal są na porządku dziennym, a słowo krucjata ma to same znaczenie. Tak jak i wtedy giną niewinni, a ich śmierć nie jest brana pod uwagę, są jedynie środkiem do osiągnięcia celu - zwycięstwa, tylko w imię czego lub kogo? Czas szybko ucieka a Sean ma go coraz mniej, nadal pozostaje kilka kroków w tyle, a stawka zostaje podniesiona. O czym wiedział brat Konrad i co ukrył przed światem, że to co miało miejsce kilkaset lat temu budzi aż takie zainteresowanie obecnie?

Historia, przygoda, tajemnica, sensacja, i ... Templariusze, takie zestawienie jest częste i bardzo popularne, ale jeżeli do tego dodać terroryzm i rozgrywkę wywiadów, to opowieść staje się już na początku "trochę" bardziej interesująca. Raymond Khoury postawił na sprawdzony pomysł, lecz to jedynie punkt wyjścia dla fabuły w jakiej spotyka się kilka motywów, a przeszłość okazuje się bardzo aktualna. Wydarzenia obecne są pokłosiem tego co wydarzyło się dawno temu i nie zostało zakończone. Atutem są i bohaterowie i tło akcji oraz szybkie jej tempo. Rzym, a zaraz później Istambuł, nim jeszcze opadną emocje już krajobrazy Kapadocji stają się scenerią, gdzie sekret, sięgający swymi korzeniami średniowiecza, podsyca stare i nowe konflikty. Lektura "Zbawienia Templariuszy" może być świetnym relaksem i pasjonującym poszukiwaniem rozwiązania intrygującej zagadki, słowo nuda nie grozi.

 Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka oraz wyd. Sonia Draga