Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phillippa Gregory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phillippa Gregory. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2013

Ukryta prawda

"Odmieniec"
Phillippa Gregory


Jak czuje się ktoś, za kogo zdecydowano, bez pytania czy wyraża on on na to zgodę, szczególnie gdy oznacza to wybór drogi na całe życie? Z dnia na dzień, a raczej z minuty na minutę okazuje się, że przyszłość będzie całkiem inna niż miała być. Tak naprawdę nic w niej nie jest takie jakie obiecano, z pięknych słów nie pozostało nic poza rozczarowaniem, lękiem przed tym co może przynieść jeszcze przeznaczenie oraz niepewność co do tego kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Świat, który do tej pory wydawał się bezpieczny i uporządkowany pokazuje całkiem inną twarz, gdzie zamiast uśmiechu i spokoju dostrzega się kłamstwo i obłudę. Kiedy z tego co było pewne i zagwarantowane nie pozostaje już nic, można zrobić tylko jedno: brać to co dają, a potem ... potem zrobić wszystko by los się odmienił ...

Życie Luci odmieniło się tylko dlatego, że odważył się myśleć samodzielnie, ta cecha nie jest mile widziana, a wręcz jest uważana za ciężkie złamanie zasad jakie obowiązują za murami jego obecnego domu. Wszak przecież ślubował posłuszeństwo, a tezy, których jest autorem uderzają w podstawy tego co wszyscy wokół niego uważają za niepodważalne. Co więc może czekać człowieka, innego niż wszyscy? Świat tak łatwo nie wybacza kiedy jest się w opozycji do tego co ustala jego porządek.

Izolda nie żyła marzeniami, lecz ufała w słowa bliskiego człowieka, zgadzała się z jego wizją swej przyszłości. Kolejne lata rysowały się w jasnych barwach, było w nich miejsce na dojrzałe rozporządzania dziedzictwem i pomoc tym, którzy byli powierzenie pieczy ich opiekunki. Jednak los okazał się mieć całkiem inny pomysł na życie dla dziewczyny, zamiast bezpieczeństwa i dostatku - klasztorne mury i to wcale nie była ta gorsza opcja wyboru, lecz jedynie mniejsze zło.

Nieznane są wyroki przeznaczenia, jednak kiedy prowadzą one do skrzyżowania dróg niezwykłej młodej kobiety i młodzieńca, innego niż wszyscy, to wiadomo, że to, co dopiero się wydarzy na pewno nie będzie niczym zwyczajnym. Co faktycznie ma miejsce w klasztorze, w jakim ksienią jest Izolda? Opętanie? Obłęd? Kto jest winien temu co dzieje się w klasztornych murach? Nowa przełożona jest pierwszą podejrzaną, wszystko wskazuje na nią jako sprawczynię nieszczęścia jakie spotyka siostry. Przed jej przybyciem zakonnice cieszyły się poważaniem, a teraz? Teraz strach zawładnął bliższą i dalszą okolicą, kiedy rozum śpi budzi się ...? Właśnie, co obudziło się, a raczej co może kryć się lunatykowaniem, cierpieniem, a nawet śmiercią mniszek? Zadanie Luci jest proste, przecież nic nie dzieje się bez powodu, a w tym wypadku przyczyną jest Izolda i jej "ciemne sprawki". Ale czy na pewno? Pozorom łatwo jest dać się zwieść, jednak kiedy opinie potwierdza ktoś komu można zaufać jak im i jej nie uwierzyć? Każdy element mrocznej historii dokładnie wskazuje tego, kto pociąga za sznurki, wystarczy jedynie zebrać razem fakty i raport gotowy, a raczej wyrok ogłoszony. Pytanie tylko czy dotyczy tego kogo powinien? Pomiędzy prawdą, a tym co za nią uchodzi jest morze kłamstw i grzechów, jednak nie zawsze dane jest je odkryć. Jaki los czeka Izoldę i jej wierną przyjaciółkę? Kim okaże się Luca Vero - bezwzględnym sędzią,katem czy obrońcą?

Pozory już nieraz zwiodły nawet najmądrzejszych, a zagadka, którą ma rozwiązać niecodzienny wysłannik nie należy do łatwych. Co więcej wymaga znajomości nie tylko ludzkiej natury, ale i tego co drzemie w człowieku w najgłębszych zakamarkach. Czym różnimy się od zwierząt? Umysłem, ciałem, duszą? Gdzie kryje się ta różnica? Poznanie jej może uratować życie. Jeden ruch i nastąpi śmierć, powstrzymanie się od niego to ocalenie. Jak postąpić kiedy nie wiadomo komu zaufać? Zdać się na swój osąd czy zdanie innych?

Phillippa Gregory znana jest jako autorka bestsellerowych książek historyczno - obyczajowych. Opierając się na prawdziwych wydarzeniach stwarza opowieść w jakiej splatają się fakty z tym co ukryte pod warstwą dziejowych naleciałości. "Odmieniec" nieco odbiega od tego do czego pisarka przyzwyczaiła swoich czytelników, w tym i mnie. Jak do tej pory bohaterami książek były znane postacie, tym razem Phillippa Gregory poszła w trochę innym kierunku. Z jakim wynikiem? W pierwszym momencie trochę brakuje tego co już sprawdzone, lecz nowy pomysł okazuje się ciekawy, a wraz z rozwojem akcji wciąga równie mocno jak wcześniejsze tytuły. Świat "Odmieńca" nie jest fikcją, ale oparty na realiach połowy piętnastego wieku, z mrocznymi cieniami epoki włącznie. Na takim tle mają miejsce przygody głównych postaci - Luci Vero i Izoldy, dwojga niezwykłych młodych ludzi, którzy spotykają się w dość niecodziennych okolicznościach, a gdy wydaje się, że to koniec ich historii, ona dopiero zaczyna się rozwijać. Pierwszy tom nowej serii "Zakon ciemności" jest przedsmakiem tego, co dopiero i przed bohaterami i czytelnikami. Młodsi i starsi odbiorcy znajdą w najnowszej książce sporą ilość sensacji, dawkę fantastyki, wątki nawiązujące do prawdziwych wydarzeń oraz bohaterów, umiejących zaskoczyć i to nie raz. Zakończenie otwiera drzwi do nowych przygód, jakie zapowiadają niejedną niespodziankę ...







Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Egmont




poniedziałek, 18 marca 2013

Zwycięstwo porażką, porażka zwycięstwem?


„Kochanice króla”
Phillippa Gregory

Piękne, mądre, inteligentne, nieodrodne córy swojego rodu, jakiego hasłem przewodnim jest zasada rodzina przede wszystkim. W tym idealnym obrazie jednak istnieją rysy i to głębokie, a gdyby mu się przyjrzeć z bliska dostrzegłoby się także wiele ciemnych, wręcz mrocznych detali. Interes rodzinny jest święty, temu podporządkowane jest wszystko, a przede wszystkim wszyscy, gdzie w tym wszystkim miejsce dla człowieka? W ostatecznym rachunku nie liczy się on, lecz oni, czyli familia, w niej potęga, lecz czy dająca siłę? One – córki jedynie są środkiem do celu, narzędziem, obiektem, a nie podmiotem, chociaż czy na pewno? A co z własnymi marzeniami i ambicjami? To już osobna opowieść, czasem zgodna z rodzinną strategią, czasem wprost przeciwnie, co może wyniknąć gdy ma się własną wizję na swoje życie?

Henryk VIII przeszedł do historii z kilku powodów, jednym z nich są jego małżeństwa – dokładniej mówiąc sześć. Sześć kobiet, noszących miano królewskiej małżonki, za którym szły przywileje, prawa oraz obowiązki, a przede wszystkim jeden – urodzić syna, następcę tronu. Wszystko inne schodziło na dalszy plan, liczył się tylko i wyłącznie męski potomek, żeńska część rodu była użyteczna jako środek w politycznych mariażach, ale nic poza tym, a przynajmniej taka była teoria, czy słuszna, czas pokazał …

Podobno różniły się od siebie jak dzień od nocy, spokojna, piękna, Maria i pełna wigoru, olśniewająca, Anna, łączyły je więzy krwi oraz nazwisko Boleyn. Już od urodzenia ich droga życiowa była określona, przede wszystkim właściwe małżeństwo, takie, które umocniłoby, a jeszcze lepiej gdyby podniosło prestiż rodziny i pozycję na drabinie społecznej. Jednak konkurencja w tej dziedzinie jest duża, każdy ród ma podobny cel, by go osiągnąć nie można kierować się emocjami, w ich miejsce wchodzi zimna kalkulacja wręcz lodowata. Maria wydaje się już poza takimi rozgrywkami, młoda mężatka, dwórka królowej już spełniła swój obowiązek wobec familii Boleyn, teraz jej powinnością jest urodzenia dziedzica dla Careyów. Jednak młoda kobieta przekonuje się, że tak naprawdę dopiero jej powinności wobec rodziny zaczynają się. Anna jest tuż obok, jej zadaniem jest służyć pomocą, radą i opiekować się siostrą oraz zrobić wszystko by jej misja zakończyła się sukcesem czyli … zostanie kochanką króla Anglii i Francji Henryka VIII i urodzenie mu syna. W tym zadaniu nie liczy się Maria, jej uczucia i zdanie, z czego doskonale zdaje sobie sprawę Anna, jednak nie zamierza pozostać w cieniu. Zresztą to ona zawsze umiała zwrócić na siebie uwagę otoczenia i co ważniejsze zdobyć to czego pragnęła. Siostrzana rywalizacja? Tak i to bez względu na koszty, bo liczy się zwycięzca, a raczej zwyciężczyni, chociaż czy aby na pewno? Każda z kobiet wie coś jeszcze – są tylko i wyłącznie pionkami, ale żadna z nich nie chce się z tym pogodzić. Kiedy na jedną spływają przywileje druga zawsze stoi tuż obok, niedostrzegana, ale gotowa by zająć miejsce w tym wyścigu po potęgę, władzę i majątek. Naiwna Maria i przebiegła Anna, a może na odwrót? Która z nich ma szansę na sukces? Chociaż czy są one ważne w tej grze? Ich świat to pełne przepychu komnaty, wspaniałe ogrody i liczne rozrywki, lecz i wieczne rozglądanie się w poszukiwaniu potencjalnej rywalki. Intrygi, plotki, pomówienia, oszustwa, to chleb, dworski, powszedni i jakże pożywny, podobnie jak podszepty we właściwym momencie do odpowiedniego ucha.
Pomiędzy miłością i nienawiścią jest cały wachlarz emocji od sympatii poprzez obojętność aż do rozpaczy. Maria doznała ich wszystkich, jej życie to prawdziwy kalejdoskop wzlotów i upadków, jednak po każdym powstawała i dalej walczyła o to co dla nie było najważniejsze. Wytrwałość Anny została nagrodzona, zdobyła dokładnie to co sobie zaplanowała, koszty nikogo nie obchodziły, podobnie jak jej uczucia, zresztą blask korony i splendoru dla rodu przyćmiewał wszystko …

Dwie niezwykłe kobiety, żyjące w czasach kiedy historia właśnie wchodziła w kolejny swój wiraż. Jedna z nich stała się powodem rewolucyjnych zmian, jakie do dziś są podstawą królestwa Anglii, postać drugiej jest wspominana przy okazji. Każda z nich miała swoje przysłowiowe „5 minut”. Zapisanie się w historycznych annałach czasem jest dziełem przypadku, czasem wynikiem zasług, ale bywa i tak, że miejsce w nich zapisane jest krwawymi zgłoskami. Zdobycie celu to jedno, lecz utrzymanie go w rękach to jeszcze trudniejsze zadanie, przyroda nie lubi próżni, a dworskie otoczenie szybko dostrzega lukę, jaką należy wykorzystać z jak największą korzyścią dla siebie … Jeżeli komuś się udało, dlaczego ktoś inny ma nie wykorzystać już przetartej ścieżki? Maria doświadczyła tej lekcji pierwsza, Anna ją obserwowała, lecz czy mogła wykorzystać doświadczenia siostry? Kiedyś była jej mentorką, teraz jest królową, jednak łaska królewska na pstrym koniu jeździ, a stałość w uczuciach i wierność nie są cechami Henryka VIII …

Phillipa Gregory oddała w najdrobniejszych szczegółach świat renesansowego dworu królewskiego, jednakże stanowi on tylko wspaniałe tło dla głównych bohaterek – Anny i Marii z rodu Boleyn. Zawsze to ta pierwsza wysuwa się na plan pierwszy, jednakże autorka oddała głos tej mniej znanej, jakiej osoba skrywa się w cieniu starszej siostry, chociaż to nie od niej wszystko rozpoczęło się. Podobno historię piszą zwycięzcy, może dlatego to właśnie królowa Anna znajduje się w centrum uwagi od tylu wieków, lecz gdy opowiada je osoba, będąca naocznym świadkiem i jednocześnie uczestnikiem wydarzeń, stojąca nieco z boku, perspektywa jest równie interesująca, a może nawet ciekawsza. Phillipa Gregory nie walczy ze stereotypami, nie szuka sensacyjnych detali i nie tworzy alternatywnego rozwoju wydarzeń, opiera sięga to na tym co faktycznie miało miejsce, lecz przedstawia to z niezwykłego punktu widzenia. Maria Boleyn Carey Stafford to postać może i zapomniana, ale jako główna postać umiejąca przykuć uwagę, a w roli narratora łącząca rolę pierwszoplanową z funkcją drobiazgowego kronikarza i obserwatora. „Kochanice króla” to nie jedynie romans historyczny, to o wiele więcej – prawdziwa saga w jakiej nie brak intryg, kłamstw, chwil radości i momentów kiedy porażki są równoznaczne z  wyrokiem śmierci. Wszystko to w otoczeniu wystawnych uczt, polowań w rozległych puszczach i w zaciszu królewskich komnat. Jednak to nie piękna bajka, lecz jak najbardziej drobiazgowo oddana historia w jakiej splotły się dynastyczne cele, pragnienie władzy, prawdziwa miłość i wyrok za niespełnione obietnice … Kto w ostatecznym rachunku zwyciężył? Henryk VIII? Anna, królowa Anglii i Francji, z rodu Boleyn? Maria Boleyn Carey Stafford? Odpowiedź znajduje się na stronach książki „Kochanice króla” … 

Za przeczytanie książki 
Dziękuję 
wydawnictwu Książnica 
i