Nowość:
„Enchantra”
Kaylie Smith
Niektóre zaproszenia bywają zwodnicze
i należałoby się więcej nawet niż dwa razy zastanowić czy je przyjąć. Kiedy się
już z niego skorzysta nie ma odwrotu, krok wstecz oznacza porażkę, a ta ma
swoją cenę. Pozostaje więc jedynie pójść do przodu i przyjąć każdą pomoc,
chociaż może ona przyjąć niekonwencjonalną formę, a jaki będzie jej koszt
końcowy to dopiero okaże się. No i pamiętać, że zaufanie jest cenne i bywa
nadużywane w najmniej spodziewanych chwilach.
Sprawy w ogóle nie potoczyły się tak
jak panna Grimm planowała. Może raczej powinno się stwierdzić miała nadzieję,
że się potoczą całkowicie inaczej. Zamiast ciepłego przyjęcia w luksusowej
rezydencji jest powitanie więcej niż chłodne, a pałac jest jak się patrzy tyle,
że przeklęty, dosłownie, nie w przenośni. Wysiłki syna gospodarza by zniechęcić
gościa do wejścia w progi rodowej siedziby na nic się zdają, bo determinacja
Genevieve jest duża. Zanim zrozumie ona jak wielki błąd popełniła staje się
uczestnikiem, chociaż raczej czuje się pionkiem, wyrafinowanej i brutalnej gry.
D osłownie i bez przenośni. Rodzinna
klątwa dosięga każdego, kto zawita do Enchantry i jedynie co pozostaje to wziąć
udział w tej rozgrywce. Kardynalna zasada to bądź zwycięzcą lub giń, prosta
czyż nie? Czy uda się przetrwać pannie Grimm w takim otoczeniu bez pomocy?
Powinna już wiedzieć, iż rzadko kiedy cokolwiek jest za darmo, a z pewnością
nie w takim miejsca gdzie znalazła się. Propozycja Rowina okazuje się czymś,
czego nie spodziewała się, ale w takim miejscu należy się dwa razy zastanowić
się nad każdą propozycją, zwłaszcza gdy trzeba będzie stworzyć iluzję relacji, jakiej
się nie chce i udawać uczucie. Jednak czego nie robi się by przetrwać i co
ważniejsze przeżyć?
Diabelska ruletka. Słowa nie na
wyrost i kryjące w sobie naprawdę dużo znaków zapytania i jeden pewnik –
niebezpieczeństwo na każdym kroku, tak samo jak i tytułowa „Enchantra”,
rezydencja pełna tajemnic i zagrożeń. W tej książce jest mrok, rozświetlany nie
światełkiem nadziei, lecz nadchodzącego zła. A jednak jest w tym wszystkim
niezaprzeczalny urok, z gatunku tych, jakim trudno się oprzeć lub raczej chcemy
mu ulec. W tej historii nie ma prostych odpowiedzi, a pytania często nie są na
głos niewypowiedziane, lecz podążają za postaciami i siłą rzeczy za
czytelnikami. Niesamowita gra, w której przegrana jest nadzwyczaj dotkliwa,
lecz wygrana ma w sobie więcej mroku niż postronni mogą przypuszczać. Kaylie
Smith zaprasza czytelników do lektury gdzie spotyka się wiele motywów, każdy z
nich może być samodzielną podstawą dla książki, ale połączone w jednej powieści
dają prawdziwą mieszankę wybuchową. Magia i mrok, iluzje i oszustwo, uczucie i
zdrady oraz nieustające intrygi, podbijające stawkę w fascynującej szaradzie.
Dorzućmy do tego psychologiczne zagrywki, skomplikowane relacje rodzinne i
otrzymamy „Enchantrę” w pełnej krasie czyli książkową femme fatale wciągającą
nas do świata gdzie granica pomiędzy prawdą i kłamstwem jest niewyobrażalnie
cienka, każdy może okazać się wrogiem, a pomoc niekiedy nadchodzi z najmniej
spodziewanej strony. W takiej opowieści bohaterowie mają postawioną wysoko
poprzeczkę, jednocześnie są integralną częścią tła, natomiast z drugiej nie
brak im wyrazistości, zapadają w pamięć oraz zaskakują swoim postępowaniem. Każdy
z nich ma w sobie sekret i trudno zgadnąć jak zachowają się za chwilę,
zwłaszcza, iż ich dom to miejsce gdzie dzieje się wiele i wcale nie tak rzadko
staje się piekłem, wcale nie w przenośni… Kto zwycięży, kto przegra, jaka
będzie cena za jedno i drugie?
Za możliwość przeczytania książki

