Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sherlock Holmes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sherlock Holmes. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 października 2011

Mistrz dedukcji

Uwielbiam czytać, to już wiecie, ale przed książkami było coś innego - telewizja, tak jestem telemaniakiem, przyznaję się i nie żałuję, tak a` propos z kinem też mi po drodze, czasem i z teatrem;) W pewnym momencie pasje te powiązałam, nie porównuję ekranizacji do pierwowzorów literackich i odwrotnie, ale lubię zobaczyć jak inni widzą historie, które czytałam. Od czasu do czasu więc podzielę się tym co przeczytane i zobaczone.

Moja przygoda z Sherlockiem Holmesem nie rozpoczęła się od dzieł sir Conan Doyle`a, a od serialu z lat osiemdziesiątych - wtedy zobaczyłam pierwszy odcinek, miałam kilka lat i pan w śmiesznym kapeluszu z fajką zainteresował mnie całkowicie. Niedługo po tym umiałam już czytać i zamiast bajek wybierałam kryminały ze zbiorów mojej Mamy, a przygody angielskiego detektywa wciągnęły mnie od pierwszej strony, szczególnie, że wybrałam historię o psie Baskerville`ów. Potem już poszło prawem serii i trwa to do dziś. Ekranizacje kinowe i telewizyjne wraz z książkami towarzyszą mi od wielu lat, może i znam na pamięć perypetie Holmesa i jego wiernego przyjaciela Watsona, ale staram się nie przegapić żadnej okazji by zobaczyć kolejne wersje spod znaku X muzy lub przeczytać powieści oparte na motywach bądź nawiązujące do pierwowzoru. Patrząc z punktu widzenia współczesnego człowieka, postać Sherlocka jest nader kontrowersyjna, chociaż gdyby spojrzeć na jego osobę z perspektywy końcówki XIX w. to wpisuje się on doskonale w typowego dżentelmena ówczesnych czasów. A jednak pomimo upływu lat nie odszedł do lamusa, nie zestarzał się, a kolejne pokolenia na nowo odkrywają go. W czym tkwi magia bohatera stworzonego przez pana Doyle`a? Sama umiejętność dedukcji to raczej za mało, a może właśnie ta drobiazgowość w dostrzeganiu szczegółów sprawia, że jest tak fascynujący? Pewnie odpowiedzi jest tyle ile zainteresowanych osób, a jego legenda jest wieczna. Naśladowców może być wiele, ale oryginał jak zawsze jest jeden i niepowtarzalny - Sherlock Holmes, irytujący, pewny siebie, lekceważący innych, żyjący według swoich zasad, uzależniony od adrenaliny i nie tylko ... i wiecznie żywy. Legendy są w końcu nieśmiertelne.
A jakie jest wasze zdanie o Nim?






Od tego serialu wszystko się zaczęło ;) Reszta to historia, trwająca do dnia dzisiejszego.










A to wersja najnowsza








środa, 27 kwietnia 2011

Holmes i s-ka

"List Marii"

Pamiętacie parę detektywów Sherlocka Holmesa i Doktor Watsona autorstwa Artura Conan Doyle`a? W końcu jak na klasykę przystało jeżeli już nie z książek to z ekranu telewizyjnego bądź kinowego na pewno znamy ekscentrycznego tropiciela zagadek kryminalnych i jego wiernego przyjaciela i kronikarza zarazem. Podobnie jest z cyklem Klubu Srebrnego Klucza, na moich półkach jest kilka tytułów jeszcze z zakupów rodziców, wracam do nic co jakiś czas, bo pomimo upływu lat ich wątek kryminalny jest nadal interesujący. Właśnie "List Marii" jest takim powrotem "do korzeni" dla mnie, z jednej strony postać Sherlocka Holmesa", a z drugiej - pozycja ta została wydana właśnie w serii Klucza. Jak kojarzycie bohatera Conan Doyle`a? Dedukcja, fajka, kawaler, przenikliwy umysł, sensacja, Baker Street, angielskie poczucie humoru - w tym wypadku dosyć cyniczne no i gwarancja, że zagadka pozostanie nią do samego końca. To już było, a co gdyby pomocnikiem sławnego tropiciela kryminalnych wątków był ktoś inny niż poczciwy Watson? Ktoś kogo Conan Doyle nie brał pod uwagę? Mary Russel, lingwistka, zagorzała fanka sensacji, a do tego żona Sherlocka Holmesa? Niemożliwe? A dlaczego nie? Czytelnik w ten sposób dostaje lekturę równie pasjonującą, nie odchodzącą poziomem od wcześniejszych przygód angielskiego detektywa.

Tytułowy "List Marii" to papirus, który trafił w ręce przyjaciółki państwa Holmes podczas jej wykopalisk w Palestynie jako dar wdzięczności za udzieloną pomoc. Wszystko wskazuje na to, że to pismo to zostało napisane przez Marię Magdalenę, znaną biblijną postać - obecne raczej w kontekście ogromu tytułów spod znaku spiskowej teorii dziejów. Połączenie Sherlocka Holmes`a z Graalem? Nie, tym razem autorka poszła w innym kierunku, chociaż atmosfera z tego tematu gdzieś w tle towarzyszy tej opowieści. Dla pary detektywów ważniejsze jest wyjaśnienie śmierci ich przyjaciółki, która dla policji jest nieszczęśliwym wypadku, oczywiście do momentu wkroczenia na scenę słynnego detektywa i jego małżonki. Od tej chwili, jak za dawnych czasów, dedukcja i spostrzegawczość jest podstawą śledztwa. Oczywiście nie może zabraknąć przedstawiciela policji - w osobie, jakby inaczej, inspektora Lestrad`a, ale juniora. Owa podejrzliwość co do metod stosowanych przez Holmes`a już nie istnieje, jego sposoby dociekania prawdy stały się kanonem w pracy Scotland Yardu. Jednak detektyw w swojej pracy i tak wyprzedza stróżów prawa, szczególnie, że pomocą służy mu jego brat Mycroft oraz żona Mary.

Intryga kryminalna kluczy, zwodzi, a jej uczestnicy ukazują co rusz to inne oblicze. Miła staruszka może wcale nie być taką jaką wydaje się, a pułkownik, odwrotnie do pierwszego wrażenia oraz opiniach o nim krążących, z postaci wilka przybierze postać o wiele łagodniejszą. Wiernie oddane są szczegóły lat dwudziestych oraz przemian polityczno-społecznych. Jednak to co przyciąga do lektury książek o Sherlocku Holmes`ie autorstwa Arthura Conan Doyle`a jest również obecne w "Liście Marii" - czyli geniusz detektywistyczny, na pozór zbrodnia nie do rozwikłania, odkrywanie dowodów tam gdzie inni ich nie dostrzegają, wspaniała dedukcja i humor, oczywiście z akcentem brytyjskim.