Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Egmont. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

Żywa historia

"Galop `44"
Monika Kowaleczko-Szumowska


Wydarzenia historyczne poznajemy z różnych stron - zapisków, reportaży, dokumentalnych filmów i ich fabularnych odpowiedników oraz przekazów naocznych świadków i uczestników. Jedni są zdania, że informacje o nich wymagają odpowiedniej oprawy i zachowania powagi, drudzy, że wprost przeciwnie - im w łatwiejszej formie zostaną one podane tym do większego grona trafią, kolejni przypominają, iż najważniejsze jest by nie zapomnieć i każdy sposób jest dobry. Kolejne pokolenia inaczej patrzą na historię, punkt widzenia zmienia się z wiekiem, chociaż nie znaczy to, że młodsi nie dostrzegają tego, co ważne. Jak więc ją przedstawiać, wcale nie zamierzchłą, lecz tę sprzed kilkudziesięciu laty? Może w formie podróży w czasie? Nie, to nie mrzonka, wystarczy odwiedzić muzeum i być otwartym na to, co w nim zgromadzono ...

Kolejna rocznica, nie pierwsza i nie ostatnia, w jakiej bierze się udział, bo tak wypada, bo rodzice karzą, bo ... nie udało się wykręcić. Historia i takie tam różne okoliczności wtłaczane w głowy szkole, w domu, czasem w telewizji, wciąż przypominają o tym co już było, ale to zbytnio nie interesuje ani Wojtka, ani Mikołaja, ich rówieśników w większości również nie. Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego to jedynie odhaczenie zadania na długiej liście pozostawionej przez rodziców, lecz czasem trzeba pójść na ustępstwa by potem robić to na co ma się ochotę. Jeszcze tylko parędziesiąt minut i po wszystkim, tylko dlaczego na archiwalnym filmie mignęła znajoma sylwetka? W co znowu wpakował się młodszy, nieznośny brat? To, że znowu zrobił coś głupiego jest pewne, teraz pozostaje jedynie odnaleźć winowajcę i zapobiec katastrofie. Pytanie tylko jak mógł znaleźć się na filmie z Powstania Warszawskiego? Odpowiedź kryje się tam, gdzie młodszy z braci był widziany, a starszy może tylko domyślać się jak tam trafić ...

Rzeczywistość okazuje się inna niż ta, jaka była na ekranie. Oczywiście są wybuchy, powstańcy odpowiadają na ogień z niemieckich czołgów, ludzie przemykają z jednej strony ulicy na drugą pochyleni pod gradem kul. Jednak to nie to samo, Wojtek widzi i odczuwa to na własnej skórze, pociski są prawdziwe, gruzy również i przede wszystkim śmierć jest tuż obok, czai się by zabrać kogoś bliskiego lub nieznajomego, jakiego sylwetka mignęła przed oczyma. To nie gra w jakiej najwyżej przegra się poziom i powróci znowu do niego by jeszcze raz rozegrać spotkanie z przeciwnikiem. Tutaj nierozważny krok grozi prawdziwym zagrożeniem życia, nie wirtualnym, a gdzieś wśród dymu i na wpół zburzonych przez bomby budynkach jest Mikołaj, który chyba nie do końca zdaje sobie sprawę w jakim miejscu znajduje się. Chociaż czy sam Wojtek jest do końca tego świadomy? Znajomość losów Powstania w tym momencie nie ułatwia sprawy, wręcz przeciwnie. Wiedza to jedno, czym innym jest jednak doświadczenie i osobisty udział w wydarzeniach. Żaden film, książka czy wystawa nie odda w pełni tego, co wówczas działo się w Warszawie. Rówieśnicy braci brali czynny udział w walce na równi z dorosłymi, teraz i oni doświadczają tego oraz obawy o najbliższych. Coś jeszcze staje się udziałem ich obu, co mogłoby wydawać się szaleństwem w tych warunkach, gdy codziennie śmierć zaglądała w oczy. Przyjaźń i miłość, uczucia całkiem nie współgrające z wojenną pożogą, bronią, hukiem dział i terkotem karabinów. Ale przecież pośród ognia i gruzów były też czas na momenty, jakie w normalnych warunkach nie są niczym nadzwyczajnym - spotkanie z przyjaciółmi, spacer z kimś wyjątkowym czy też słuchanie muzyki. Takie chwile były wyjątkowe i rzadkie, pozwalały na moment zapomnieć o tym, co czeka na zewnątrz ...

Ruiny Warszawy, barykady, kanały, pomiędzy nimi powstańcy walczący o każdy metr, sanitariuszki niosące pomoc pod obstrzałem. Takie obrazy utkwiły w pamięci niejednemu z nas, do tego dokumentalne filmy, ukazujące prawdziwą panoramę kilkudziesięciu dni Powstania Warszawskiego. Jednak dla kolejnych pokoleń jest to, co coraz bardziej odległa historia. Jak więc przybliżyć ją następnym generacjom? "Galop `44" to opowieść, w jakiej autorka zderzyła ze sobą przeszłość z teraźniejszością. Bohaterami są młodzi ludzie - ci z tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku i ich rówieśnicy siedemdziesiąt lat później. Jednych i drugich wydaje dzielić się wszystko, a przede wszystkim ona - wojna. Ci pierwsi są jej świadkiem i uczestnikiem, drudzy uczą się o niej na lekcjach, ale co by było gdyby spotkali się w ... Powstaniu? Książka Moniki Kowaleczko-Szumowskiej to nie fantastyczna opowiastka, a doskonały przykład dla innych połączenia faktów z fabularną wersją zdarzeń. Losy fikcyjnych postaci splatają się z losami prawdziwych ludzi i przebiegiem autentycznych wydarzeń, w efekcie czytelnik otrzymuje fabułę w jakiej to, co mogłoby wydawać się nudnym wykładem okazuje się niezapomnianą lekcją, nie pełną powagi, lecz żywej historii. "Galop `44" to nie jedynie lektura dla młodszych czytelników, ale dla każdego, a podróż w czasie jest możliwa także przy pomocy książki. Monika Kowaleczko-Szumowska pokazała, iż za tym co nazywamy historią stoją konkretni ludzie, chociaż czasem anonimowi, którzy odczuwają emocje, kochają, cierpią, ale są i szczęśliwi.




                Za możliwość przeczytania książki 
     dziękuję wyd. Egmont
 



wtorek, 12 listopada 2013

Gdy widzę słodycze ...

"Moje wypieki i desery"
Dorota Świątkowska


Uwielbiam słodycze, mało powiedziane ja po prostu kocham wszelkie ciasta, torty, mufinki i desery. Jako, że w dziedzinie kulinarnej jedynie w kategorii słodkich smakołyków sprawdzam się w kuchni, to książka pod tytułem "Moje wypieki i desery" wzbudziła moje zainteresowanie, a nawet coś więcej. Po pierwsze okładka, która zazwyczaj zbyt długo nie zagrzewa miejsca w mojej pamięci, ale tym razem przyciągnęła uwagę, no i od razu zachęciła do szybkiego przeglądu zawartości jaka kryje się tuż za nią. Po drugie samo wydanie zasługuje na ogromny plus, twarda obwoluta, przejrzyście skomponowany tekst i zdjęcia prezentowanego smakołyku, wszystko ważne w praktycznym użyciu książki. A po trzecie to, co najważniejsze czyli same przepisy, podane bardzo czytelnie nawet dla osób, które z kuchennych prac wykonują jedynie bardzo podstawowy ich zakres. Pierwszy rzut oka to jedno, drugi wiąże się już jest z praktyczną stroną czyli faktycznym pieczeniem i nie tylko ...

Część przepisów z "Moich wypieków i deserów" była mi już znana wcześniej, inne natomiast były lub są do "wypróbowania". Znajome receptury przeczytałam pod kątem własnych doświadczeń i sposobów przygotowania, warto bowiem skorzystać z praktycznych porad sprawdzonych przez innych. Nie obyło się również bez eksperymentów, które okazały się więcej niż udane, w szczególności sernik na zimno z białą czekoladą i truskawkami, jaki poszedł na tak zwany "pierwszy ogień". Jednak na tym nie koniec, bo spis treści kusi do kolejnych, mniejszych lub większych, słodkich prób, a propozycji na nie raczej nie zabraknie.

Trzysta stron, zawierających przepisy, to sporo, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Spis treści na początku i indeks na końcu książki pozwala szybko odnaleźć to, czego się szuka. Dodatkowo podanie przelicznika miar i kilka wskazówek praktycznych stanowi ułatwienie i to nie jedynie dla początkujących.

Dla kogo są "Moje wypieki i desery"? Na pewno nie tylko dla utalentowanych cukierników czy też mistrzów wypieków, ale również dla tych którzy dopiero zaczynają przygodę z pieczeniem lub przygotowywaniem słodyczy. Książka zachęca do spróbowania swoich sił w tej słodkiej dziedzinie i co ważne, nie przeraża skomplikowaniem przepisów już na wstępie. A potem już z górki ... czyli trzeba się przygotować na wrażenia wzrokowo-smakowe z najwyższej półki.

Autorka prowadzi od kilku lat bloga: mojewypieki.com


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:



niedziela, 25 sierpnia 2013

Iluzja Kopciuszka

"Cienie na księżycu"
Zoe Mariott


Kopciuszka wszyscy znają, tak samo jak jego historię w jakiej dużą rolę odgrywa magia i szykanowanie. Jednak w końcu los się odmienia, książę odnajduje piękną nieznajomą, która zgubiła pantofelek oraz skradła jego serce, a wszystko kończą słowa  (...) i żyli długo i szczęśliwie". Taka wersja bajki jest kanwą, na której może powstać wiele ciekawych opowieści. Co by było gdyby akcję jednej z nich przenieść w trochę inne klimaty, powiedzmy takie podobne do Kraju Kwitnącej Wiśni? Jak wtedy wyglądałaby historia Kopciuszka? Po pierwsze nazywałby się Suzume, a po drugie magia też w jej życiu będzie miała znaczenie ...

Jak łatwo szczęście może przerodzić się w coś całkowicie odwrotnego? Czasem wystarczy kilka minut, by wszystko zmieniło się i to na zawsze. Jasny poranek, bliscy tuż obok, no i to, co najważniejsze prezent urodzinowy, jaki już niedługo będzie wręczony, Co w takim dniu mogłoby pójść nie tak jak powinno? Nic lub prawie nic, ale nie ma co zastanawiać się nad ewentualnymi ciemnymi chmurami kiedy niebo jest jasne. Jednak to, co potem ma miejsce Suzume zapamięta do końca życia, bo nic już nie będzie nigdy takie jak było do tej pory. Dziewczyna zostaje wyrwana ze znanego świata, a w nowym musi być całkowicie kimś innym by nie tylko przetrwać, ale przede wszystkim przeżyć. Za piękną fasadą, bogactwem i przywilejami kryje się okrutna prawda, a ten komu będzie dane ją poznać grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Wystarczyło kilka słów by podejrzenia potwierdziły się, a Suzume poznała prawdziwą twarz ojczyma i do czego jest zdolny by zdobyć to czego pragnie. Teraz i ona ma ma cel do osiągnięcia i widzi drogę jaką musi podążać, wyznacza ją pragnienie zemsty na tych, którzy rozbili jej rodzinę, tylko to jest ważne, cała reszta musi ustąpić temu pola.

Piękna i delikatna dziewczyna zmienia się w młodą kobietę, jaka nie cofnie się przed niczym by zemścić się na winowajcach. Niezwykły talent, o jakim wie niewielu, pomaga jej ukryć się przed wrogami, ale co ważniejsze ma odegrać główną rolę w odwecie. Jaką cenę przyjdzie za to zapłacić Suzume? Otieno widzi w niej to, co inni nie dostrzegają - prawdziwego człowieka, a nie jedynie iluzję. Jednak kiedy raz wejdzie się na ścieżkę zemsty trudno zejść z niej, szczególnie gdy wydaje się ona na wyciągnięcie ręki ... Złudzeniom łatwo ulec, nawet wtedy gdy jest się ich autorem, a od tego krok by stracić szansę na szczęście.

"Cienie na księżycu" to opowieść, mająca gdzieś u podstawpostać Kopciuszka. Osadzenie jej w japońskim klimacie oraz wykorzystanie elementów z tej kultury sprawia, że znana historia nabiera całkiem innych barw, a wraz z rozwojem fabuły, oryginalna historia jest tylko bladym cieniem tej, która się właśnie toczy. Nie brak w niej zwrotów akcji, trudnych wyborów oraz tajemnic, Kopciuszek i książę zyskali całkiem nowe twarze i cechy charakteru. Autorka wykorzystała znany pomysł, lecz rozwinęła go całkiem w nowym kierunku, gdzie czytelnik znajdzie i ciekawą intrygę i zagadki oraz prawdziwą magię.

                                                                            Za możliwość przeczytania książki 
                                                           dziękuję wyd. Egmont
 

wtorek, 30 lipca 2013

Wakacje, miłość i inne kłopoty

"Ogon Kici"
Ewa Nowak


Pierwsza miłość to huśtawka emocji, raz ogromna radość, raz wielki smutek, jedno i drugie przeplatane chwilami zwątpienia i momentami nieopisanego szczęścia. Przychodzi niespodziewanie, niezapowiedziane i łączy ze sobą ludzi, którzy nie zawsze są na to gotowi. Niektórzy nie mogą się jej doczekać, inni nie myślą o niej wcale, są i tacy, którzy uważają, że to uczucie nie dla nich. Jednak kiedy pojawi się już w życiu zmienia wiele, czasem wszystko, a dotychczasowe poglądy wydają się odległe i jakoś nagle niepasujące do tego, co właśnie ma miejsce. Słowa rozsądku, ostrzeżenia i przestrogi wydają się niedorzecznymi słowami, nie mającymi pokrycia w rzeczywistości, liczy się tylko ona i nic więcej ...

Kicia nie jest romantyczką, ta rola zarezerwowana jest dla innego członka rodziny, ona jest kategorii rozważnych, dokładnie wszystko planujących i mających zawsze plan awaryjny, a nawet dwa. Uporządkowana, doskonale wiedząca czego chce i umiejąca doradzić bliskim, w świecie chaosu wprowadza ład i porządek. Jak do tej pory chętnie służyła wsparciem bliskim i przyjaciołom, na jej dobrą radę zawsze mogli liczyć tak samo jak na bezinteresowną pomoc. W końcu kto jak nie Kicia umiałaby sobie poradzić ze wszystkim i wszystkimi? Natasza, Robert, rodzice, Hadrian i cała reszta ufają dziewczynie i jej zdrowemu rozsądkowi, nawet obcy są pod wrażeniem jej charakteru i umiejętności. To właśnie te ostatnie są przyczyną z powodu jakiej dochodzi do spotkania z człowiekiem, który okazuje się kimś więcej niż tylko jeszcze jednym znajomym. Dawid potrzebuje właśnie takiej osoby jak Kicia do swojego zespołu, jej pomysły i ona sama świetnie pasują do organizowanego przedsięwzięcia, tylko czy będzie chciała zmienić swoje plany? Okazuje się, że Dawid ma w sobie to przysłowiowe "coś", sprawiające, iż to, co do tej pory wydawało się ważne okazuje się mieć konkurencję. Kicia zawsze była doradczynią w sprawach sercowych, ale kto zostanie jej powiernikiem? Czy w ogóle będzie potrzebowała kogoś takiego? Przecież zawsze odznaczała się zdrowym rozsądkiem, więc dlaczego miałoby to teraz się zmienić? Komu jak komu, lecz jej nie potrzebna jest pomoc w tej sprawie, chociaż czy na pewno? Uczucie Kici nie jest błahe, dla logiki nie ma w niej miejsca, a przeciwności są przecież po to by je przezwyciężać. Jak dotrzeć do zakochanej dziewczyny i czy w ogóle jest taka potrzeba? Dlaczego inni sądzą, że wiedzą lepiej niż ona? Historia się powtarza? A może ta miłość przeminie równie szybko jak się pojawiła?

"Ogon Kici" to kolejna książka z serii miętowej, poruszająca tematy, które są równie ważne dla młodszych jak i starszych czytelników. Pierwsza miłość, rodzinne tajemnice, sekrety z przeszłości, dorastanie i przyjaźń, każdy z tych wątków ma miejsce w historiach autorstwa Ewy Nowak. Różne perspektywy, odmienni bohaterowie, ale zawsze w centrum uwagi są bohaterowie i codzienne życie, fabuła opiera się na tych dwóch filarach, co okazuje się za każdym razem doskonałym sposobem na opowiedzenie nowej opowieści. "Ogon Kici" skupia się na relacjach rodzinnych oraz pierwszym uczuciu, czasem nie dostrzeganym przez otoczenie i okazującym się mieć duży wpływ na postacie. Autorka w prostych słowach opowiada i trudnych emocjach i wynikających z nich trudnościach.


                                                    Za możliwość przeczytania książki 
                                    dziękuję wyd. Egmont
 

piątek, 26 lipca 2013

Historia pewnej dziewczyny

"Michał jakiś tam"
Ewa Nowak


W przeciągu krótkiego czasu Edyta zmienia adres zamieszkania, szkołę, otoczenie, zostawia przyjaciół i znajomych. Od teraz staje się mieszkanką Warszawy, uczennicą nowej szkoły i członkiem rodziny Joanny i Gwidosza. Gdyby ktokolwiek spytałby ją o zdanie to nigdy nie zgodziłaby się na to wszystko. Ale jej nie zadano pytania, w ogóle nie brano nawet czegoś takiego pod uwagę. No cóż, bywa i tak, więc nie ma co się zastanawiać tylko trzeba stawić czoła temu, co czeka na dziewczynę, a jest tego dużo. Nastolatka przygotowana jest na wszystko, ale czy na pewno? Wiedziała, iż w jej życiu nastąpią zmiany i to ogromne, jednak co innego przypuszczenia, a zupełnie czymś innym jest rzeczywistość, która nie daje czasu na zastanawianie się!

Po pierwsze rodzina, zupełnie inna niż powinna być - prawdziwe pomieszanie z poplątanie wraz z chaosem na dodatek, wcale nie aż tak kontrolowanym. Po drugie szkoła i nowi znajomi, chociaż to ostatnie słowo jest chyba na wyrost, również całkowicie inni niż do tej pory. Jest i trzeci punkt - sama Edyta, rzucona na głęboką wodę i musząca sobie poradzić z całym tych bałaganem, jaki ma wokół siebie. Jak odnaleźć się w świecie, całkowicie różniącym się od tego, jaki jeszcze niedawno był codziennością? Przyszłość zapowiada się niezbyt spokojnie, a to dopiero początek tego co przed nią, bo życie przecież nie stoi w miejscu tylko gna do przodu. Wszystko ma inne oblicze, jest albo powyżej oczekiwań lub poniżej ich, do tego trzeba dodać jeszcze utrzymanie pozorów, bo od nich tak wiele zależy. To dużo jak na wiek kilkunastu lat, a jest jeszcze tego więcej, to tak jakby prowadzić podwójne czy nawet potrójne życie i wciąż czekać na karę, za to, że  szuka się własnej drogi. Jednak powoli można przyzwyczaić się do nowego i odkryć kim tak naprawdę się jest. Edyta powoli odkrywa nowy punkt widzenia, w jakim jest miejsce na radość, okazywanie uczuć a nawet popełnianie błędów i przyznawanie się do nich. Pobyt w Warszawie ma całkiem inny przebieg niż był zaplanowany, lecz pozwolił dorosnąć komuś, kto tego bardzo potrzebował i dał wsparcie jakiego do tej pory nie miał. Jeszcze nie tak dawno świat wydawał się szary, smutny i doskonale zaplanowany, teraz jest barwny, pełen ruchu, a przyszłość zapowiada się obiecująco, oczywiście pod jednym warunkiem - stawieniu czoła problemom. Od nich rozpoczął się nowy życiowy rozdział dziewczyny, ale w końcu nadszedł moment by je rozwiązać ...

Tytuł "Michał jakiś tam" może zmylić, bo głównym bohaterem wcale nie jest chłopak, lecz nastolatka. Ewa Nowak po raz kolejny porusza w swojej książce trudne tematy i to z perspektywy młodego człowieka, który musi sprostać nie tylko wyzwaniu jakim jest dorastanie, lecz i przeciwnościom, mającym swe źródła w dorosłych. Łatwo jest się pogubić, trudno wybaczyć, kłamstwo czasem wydaje się najlepszym rozwiązaniem, a prawda jest trudna do zaakceptowania. Prawdziwy świat nie jest czarno - biały, lecz łatwo staje się szary, odkrycie, że składa się z czegoś więcej niż obaw, obowiązków i posłuszeństwa daje więcej niż można by przypuszczać ...


                                                    Za możliwość przeczytania książki 
                                    dziękuję wyd. Egmont
 

 

środa, 17 lipca 2013

Wojna zawsze jest wojną

"Insygnia. Wojny światów"
S.J. Kincaid


Wojna zawsze pociągała za sobą śmierć, niewinne ofiary i zniszczenie, tam gdzie się toczyła zostawały ruiny i wypalona ziemia. Od początku ludzkości towarzyszył jej podobny scenariusz, który wraz z rozwojem ludzkości zyskiwał jedynie na swej mocy rażenia. Coraz to nowsze machiny wojenne wciąż pozbawiają życie, konflikty zbrojne wciąż wybuchają, a środki dyplomatyczne wciąż nie zawsze są w stanie im zapobiec. Jaka będzie wojna przyszłości? Mniej krwawa? Bardziej cywilizowana, cokolwiek by to oznaczało w tym kontekście? A może w przyszłości będzie jedynie smutnym wspomnieniem czasów, jakie dawno przeminęły i nigdy już nie wrócą? Czy człowiek zmieni się aż tak, że będzie umiał rozwiązywać konflikty w sposób pokojowy?

Bycie przeciętnym, nie wyróżniającym się z tłumu, ma swoje plusy, szczególnie gdy przeciwnik daje się na to nabrać. W innych sytuacjach bywa to już kłopotliwe, szczególnie gdy skrycie marzy się by być kimś zupełnie innym - kimś kto jest popularny, znany i ma życie, jakiego się pragnie. Tom Raines jest świetnym graczem, lepszym niż większość, ale świat gier to nie prawdziwa rzeczywistość, w jakiej daleko mu do jego idolów. Niestety codzienność nie przynosi spektakularnych zwycięstw, wygranych potyczek i uznania innych, chociaż każdy dzień to prawdzie wyzwanie z jakim niewielu nastolatków poradziłoby sobie równie dobrze. Kiedy wszystko wydaje się zmierzać ku nieuchronnej porażce okazuje się, że wszystko los zagrywa niespodziewaną kartą. Jeden wieczór odmienia całkowicie życia Toma, dostaje on szansę, jaka wydawała się jedynie marzeniem, nie mającym prawa się ziścić. Z nastolatka bez przyszłości staje się kandydatem na bohatera narodowego! Jak to możliwe? Niezwykłe umiejętności Rainesa są na wagę złota, a nawet jeszcze bardziej wartościowsze, dla wojska. Jako kadet może w przyszłości stać się nowoczesnym żołnierzem, który pomoże wygrać toczącą się wojnę ... Tak, wojnę, bo ludzkość pomimo rozwoju technologicznego nadal toczy działania zbrojne, chociaż w całkiem innej skali niż do tej pory. Postęp cywilizacyjny przeniósł walki poza Ziemię, a bitwy toczą maszyny zamiast ludzi, no prawie ... Człowiek wcale nie jest zbędny w tej rozgrywce, wręcz przeciwnie jest jej integralną częścią i to nie tylko z tego powodu, że ją wywołał. Jaka będzie rola Toma i jemu podobnych? Za techniką kryje się jednostka ludzka, od niej wszystko się zaczyna i na niej kończy, bez niej nie ma wojny nawet tej najnowocześniejszej. Okazja Toma do wyrwania się z otoczenia, w jakim do tej pory egzystował, ma nie tylko jasne strony, lecz czy nastolatek będzie umiał te ciemniejsze dostrzec? Przekonał się już, że nie ma nic za darmo, a życie zawsze wystawia rachunek za to co daje ...

Świetlana przyszłość, uznanie innych, zdobycie to, co jeszcze przed momentem wydawało się jedynie mrzonką, grono przyjaciół, dom i rozwijanie pasji, czego jeszcze można chcieć? Prawdy? Uczciwości? A może tego, co jeszcze jest skryte głęboko w świadomości i sercu? Tom Raines ww krótkim czasie osiągnął wiele, sukces jest w zasięgu jego rąk albo raczej umysłu, bo to w nim tkwi klucz do wszystkiego, ale czy uda się uniknąć ślepych uliczek, przebiegłych przeciwników i własnych słabości? Niejedna gra już została wygrana, teraz czas na tę najważniejszą jak do tej pory, nie można w niej zapomnieć o jednym - pozorach, kamuflażu i maskach, jakie noszą wszyscy. Mózg jest doskonałą machiną, lecz i on bywa zawodny, szczególnie kiedy jest narzędziem w rękach innych ...

Autorka "Insygniów. Wojny światów" wykorzystała temat wojny i przyszłości by stworzyć interesującą opowieść, w której kierunek akcji wydaje się od razu znany. Jednak z każdą kartką okazuje się, że S.J. Kincaid oparła swój pomysł na nieco innych podstawach, niż te, nasuwające się od razu na myśl. Wojna, futurystyczny świat, wirtualna rzeczywistość dają w sumie dość jednoznaczne skojarzenia, ale to pozory, gdyż pod nimi kryje się historia nie tylko dla młodszych, lecz i starszych czytelników. Fantastyczna wizja świata okazuje się mieć mroczne strony, co wcale nie jest zaskoczeniem, chociaż dostrzega się je dopiero po chwili, zatarcie granicy pomiędzy rzeczywistością i wirtualnym obrazem sprawia, że czytelnik do końca nie jest pewien jak potoczy się dalszy ciąg wypadków. Nie można zapomnieć o bohaterach, to oni są w centrum uwagi i siłą napędową książki, a ich prawdziwe charaktery odkrywa się powoli i z niemałym zaskoczeniem. "Insygnia. Wojny światów" to historia wielowątkowa, w jakiej na pierwszym miejscu stoi człowiek, a futuryzm jest jedynie tłem dla jego poczynań. Wojna może mieć różne oblicza i nawet kiedy wydaje się bezkrwawa i tak pociąga za sobą ofiary ...



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Egmont

środa, 22 maja 2013

Ukryta prawda

"Odmieniec"
Phillippa Gregory


Jak czuje się ktoś, za kogo zdecydowano, bez pytania czy wyraża on on na to zgodę, szczególnie gdy oznacza to wybór drogi na całe życie? Z dnia na dzień, a raczej z minuty na minutę okazuje się, że przyszłość będzie całkiem inna niż miała być. Tak naprawdę nic w niej nie jest takie jakie obiecano, z pięknych słów nie pozostało nic poza rozczarowaniem, lękiem przed tym co może przynieść jeszcze przeznaczenie oraz niepewność co do tego kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Świat, który do tej pory wydawał się bezpieczny i uporządkowany pokazuje całkiem inną twarz, gdzie zamiast uśmiechu i spokoju dostrzega się kłamstwo i obłudę. Kiedy z tego co było pewne i zagwarantowane nie pozostaje już nic, można zrobić tylko jedno: brać to co dają, a potem ... potem zrobić wszystko by los się odmienił ...

Życie Luci odmieniło się tylko dlatego, że odważył się myśleć samodzielnie, ta cecha nie jest mile widziana, a wręcz jest uważana za ciężkie złamanie zasad jakie obowiązują za murami jego obecnego domu. Wszak przecież ślubował posłuszeństwo, a tezy, których jest autorem uderzają w podstawy tego co wszyscy wokół niego uważają za niepodważalne. Co więc może czekać człowieka, innego niż wszyscy? Świat tak łatwo nie wybacza kiedy jest się w opozycji do tego co ustala jego porządek.

Izolda nie żyła marzeniami, lecz ufała w słowa bliskiego człowieka, zgadzała się z jego wizją swej przyszłości. Kolejne lata rysowały się w jasnych barwach, było w nich miejsce na dojrzałe rozporządzania dziedzictwem i pomoc tym, którzy byli powierzenie pieczy ich opiekunki. Jednak los okazał się mieć całkiem inny pomysł na życie dla dziewczyny, zamiast bezpieczeństwa i dostatku - klasztorne mury i to wcale nie była ta gorsza opcja wyboru, lecz jedynie mniejsze zło.

Nieznane są wyroki przeznaczenia, jednak kiedy prowadzą one do skrzyżowania dróg niezwykłej młodej kobiety i młodzieńca, innego niż wszyscy, to wiadomo, że to, co dopiero się wydarzy na pewno nie będzie niczym zwyczajnym. Co faktycznie ma miejsce w klasztorze, w jakim ksienią jest Izolda? Opętanie? Obłęd? Kto jest winien temu co dzieje się w klasztornych murach? Nowa przełożona jest pierwszą podejrzaną, wszystko wskazuje na nią jako sprawczynię nieszczęścia jakie spotyka siostry. Przed jej przybyciem zakonnice cieszyły się poważaniem, a teraz? Teraz strach zawładnął bliższą i dalszą okolicą, kiedy rozum śpi budzi się ...? Właśnie, co obudziło się, a raczej co może kryć się lunatykowaniem, cierpieniem, a nawet śmiercią mniszek? Zadanie Luci jest proste, przecież nic nie dzieje się bez powodu, a w tym wypadku przyczyną jest Izolda i jej "ciemne sprawki". Ale czy na pewno? Pozorom łatwo jest dać się zwieść, jednak kiedy opinie potwierdza ktoś komu można zaufać jak im i jej nie uwierzyć? Każdy element mrocznej historii dokładnie wskazuje tego, kto pociąga za sznurki, wystarczy jedynie zebrać razem fakty i raport gotowy, a raczej wyrok ogłoszony. Pytanie tylko czy dotyczy tego kogo powinien? Pomiędzy prawdą, a tym co za nią uchodzi jest morze kłamstw i grzechów, jednak nie zawsze dane jest je odkryć. Jaki los czeka Izoldę i jej wierną przyjaciółkę? Kim okaże się Luca Vero - bezwzględnym sędzią,katem czy obrońcą?

Pozory już nieraz zwiodły nawet najmądrzejszych, a zagadka, którą ma rozwiązać niecodzienny wysłannik nie należy do łatwych. Co więcej wymaga znajomości nie tylko ludzkiej natury, ale i tego co drzemie w człowieku w najgłębszych zakamarkach. Czym różnimy się od zwierząt? Umysłem, ciałem, duszą? Gdzie kryje się ta różnica? Poznanie jej może uratować życie. Jeden ruch i nastąpi śmierć, powstrzymanie się od niego to ocalenie. Jak postąpić kiedy nie wiadomo komu zaufać? Zdać się na swój osąd czy zdanie innych?

Phillippa Gregory znana jest jako autorka bestsellerowych książek historyczno - obyczajowych. Opierając się na prawdziwych wydarzeniach stwarza opowieść w jakiej splatają się fakty z tym co ukryte pod warstwą dziejowych naleciałości. "Odmieniec" nieco odbiega od tego do czego pisarka przyzwyczaiła swoich czytelników, w tym i mnie. Jak do tej pory bohaterami książek były znane postacie, tym razem Phillippa Gregory poszła w trochę innym kierunku. Z jakim wynikiem? W pierwszym momencie trochę brakuje tego co już sprawdzone, lecz nowy pomysł okazuje się ciekawy, a wraz z rozwojem akcji wciąga równie mocno jak wcześniejsze tytuły. Świat "Odmieńca" nie jest fikcją, ale oparty na realiach połowy piętnastego wieku, z mrocznymi cieniami epoki włącznie. Na takim tle mają miejsce przygody głównych postaci - Luci Vero i Izoldy, dwojga niezwykłych młodych ludzi, którzy spotykają się w dość niecodziennych okolicznościach, a gdy wydaje się, że to koniec ich historii, ona dopiero zaczyna się rozwijać. Pierwszy tom nowej serii "Zakon ciemności" jest przedsmakiem tego, co dopiero i przed bohaterami i czytelnikami. Młodsi i starsi odbiorcy znajdą w najnowszej książce sporą ilość sensacji, dawkę fantastyki, wątki nawiązujące do prawdziwych wydarzeń oraz bohaterów, umiejących zaskoczyć i to nie raz. Zakończenie otwiera drzwi do nowych przygód, jakie zapowiadają niejedną niespodziankę ...







Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Egmont




piątek, 17 maja 2013

Ten drugi

"Drugi"
Ewa Nowak


Być tym drugim nie jest łatwo, szczególnie gdy otoczenie zdaje się tego nie zauważać i równocześnie skupiać nadmierną uwagę na kimś innym. Jednocześnie odsunięty na boczny tor, a z drugiej strony zauważany w chwilach najmniej odpowiednich. Z dalszego planu widzi się więcej, ale czy wszystko? Czasem obraz bywa zafałszowany przez osobiste odczucia, a od tego już tylko krok do czynów, jakie mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Skrywane emocje, schowane pod maską codziennej rutyny, mogą łatwo wprowadzić wszystkich wokół w błąd. Kiedy wszystko wydaje się w porządku nikt raczej nie zada sobie trudu i nie przyjrzy bliżej się osobie, sprawiającej wrażenie doskonale sobie radzącej.

Hadrian i Arek różnią się od siebie, jeden jest przebojowy i znany, drugi stoi z boku i raczej jest obserwatorem. Łączy ich to, że są kuzynami, nastolatkami oraz coś jeszcze, to, co chowają głęboko w sobie. Pozornie życie Hadriana jest wspaniałe, ma wszystko o czym marzą jego rówieśnicy, a nawet wydawałoby się, że więcej. Powodzenie u dziewczyn i pomocni przyjaciele jednak nie mogą zastąpić czegoś o wiele ważniejszego, a tęsknota za tym jest codziennym uczuciem. Arek chciałby być taki jak kuzyn, szczególnie w obecności pewnej dziewczyny, niestety wie, iż to, co tamten ma w nadmiarze on nie posiada wcale. Jednak nie poddaje się, chociaż efekty jego starań są całkiem inne niż oczekiwał. Każdy z nich ma własny plan jak osiągnąć swój cel, osobno walczą o to samo lub prawie o to samo, a jeszcze przecież jest zwykła codzienność, w jakiej nie brak mniejszych i większych problemów. Łatwo jest ukryć przed bliskimi to, z czym nie radzi się, wystarczy tylko nie pokazać swoich uczuć. Jak długo można zachować pokerową twarz? Tak długo jak się da, a nawet dłużej, ale efekt końcowy okazuje się całkiem inny niż zamierzony. Może warto odsłonić swoją prawdziwą twarz? Ale jaka będzie odpowiedź tych, od których wszystko zależy? Tajemnica wydaje się bezpieczniejszym wyjściem, chyba, że ktoś się domyśli prawdy, wtedy wszystko nabiera całkiem nowego znaczenia.

"Drugi" to nie tylko opowieść o nastolatkach dla nastolatków, porusza problemy również starszych, a przede wszystkim to, co dzieje się w rodzinie. Łatwo uwierzyć pozorom, że wszystko jest takie jak powinno być, a to co złe dotyczy innych. Do pewnego momentu życie wydaje się biec zgodnie z planem, lecz wystarczy wyjąć jeden klocek z tej idealnej układanki, by to, co było uważane za rzeczywiste okazało się kłamstwem. Ewa Nowak przedstawia rodzinne relacje, w jakich odkrywa przed czytelnikiem ich blaski i cienie, oraz iluzje jakimi często wielu się karmi. Łatwo powiedzieć mnie / nas to nie dotyczy, trudniej jest odrzucić wierzchnią warstwą i przyjrzeć się temu co kryje się pod nią ... Obraz ten może okazać się zupełnie inny niż ten, jaki sobie stworzyliśmy opierając się na pozorach ...


                              Za możliwość przeczytania książki dziękuję wyd. Egmont
 
 
 
 
 
 
 


wtorek, 14 maja 2013

To jeszcze nie koniec ...

"Pas Deltory. Powrót do Del"
Emily Roda


Misja ukończona, pas Deltory jest kompletny, ale zwycięstwo jeszcze nie może zostać ogłoszone. Czas i miejsce nieodpowiednie, no i jeszcze nie ma osoby, która byłaby uprawniona go nosić. Zadanie zostało wykonane, lecz jeszcze nie ukończone, Władca Mroku nadal zagraża trójce poszukiwaczy oraz ich sprzymierzeńcom. Teraz, nawet bardziej niż jeszcze nie tak dawno, niebezpieczeństwo nabrało jeszcze bardziej wyraźnego kształtu. Jeden nierozważny krok albo słowo mogą naprowadzić wrogów na trop tego, kto jest oczekiwany przez tak wielu - następcę tronu Deltory. Jego tożsamość pozostaje zagadką, ale do jej odgadnięcia nie jest aż tak daleko jak można by przypuszczać. Kiedy pozostaje tylko jedno trzeba się do tego zabrać od razu, bo każda chwila zwłoki grozi porażką i to niejednego człowieka, lecz wielu. Pas Deltory wskaże prawowitego władcę, tylko on daje szansę na zwycięstwo, lecz nie można zapominać o jednym - druga strona nie czeka bezczynnie na rozwój wydarzeń, wręcz przeciwnie ...

Kiedyś plemiona, których symbolami są kamienie z pasa, zwyciężyły najeźdźców pustoszących królestwo Deltory, ale było to dawno temu. Obecnie dawni sprzymierzeńcy żyją w rozproszeniu, część z nich zniknęła w odmętach dziejów, inni wtopili się w inne ludy, a ci co pozostali wydają się nie mieć wystarczających sił by wystąpić przeciw Władcy Mroku. Siedem plemion stworzyło pas, złożyło przysięgę i podpisało przymierze, lecz czy uda się powtórzyć dawny sukces? Lief, Barda i Jasmine jeszcze raz muszą stawić czoła wyzwaniu, ich historia prawie zatoczyła koło, lecz niebezpieczeństwo nadal im zagraża. Coś jeszcze czai się w pobliżu - zwątpienie, a zdrajca jest gdzieś blisko i tylko czeka by uderzyć w najmniej spodziewanym momencie. To, co odkrywają poszukiwacze nie napawa ich nadzieją. Czy ich wysiłek miał sens? Może już nic nie da się zrobić, a Deltora na zawsze pozostanie we władzy Mroka? Co jest prawdą, a co kłamstwem? Kto jest następcą tronu i dlaczego pas jeszcze go nie wskazał? Wszystko co do tej pory było udziałem Barda, Jasmine i Liefa okazuje się mieć znaczenie, każdy kamień to znak jednego plemienia, teraz trzeba przeszłość uczynić teraźniejszością i wykorzystać w walce. Jednak Władca Mroku włada potężną magią, jej efekty już nieraz pokazały swą siłę, a teraz uderzają w najgorszym chwili i to w najsłabszych. Deltora wydaje się być zagrożona jak nigdy dotąd, przecież jej przyszłość zależy od zaginionego i poszukiwanego następcy tronu, bez niego zwycięstwa nie będzie, lecz czy na pewno? Może nadszedł czas by po raz kolejny wczytać się w dawny mit i odsłonić w nim to co jest ukryte?

Poszukiwania kamieni z pasa Deltory dobiegły końca, lecz historia bohaterowie serii Emily Rody jeszcze wiele mają do zrobienia. Czytelnicy zresztą również, przed nimi wcale nie ostatnia zagadka do rozwiązania, ponieważ autorka przygotowała jeszcze kilka niespodzianek, tak by lektura nadal intrygowała. Koniec okazuje się początkiem, a zakładanie z góry rozwiązanie nie sprawdziło się. "Pas Deltory. Powrót do Del" to nie podsumowanie tego co już się wydarzyło, lecz dalsze snucie nici historii, bo kto powiedział, że musi się ona skończyć? Deltora to tajemnicze królestwo,jej mieszkańcy jeszcze niejedno mają w zanadrzu, dzięki unikom udało im się zwodzić Władcę Mroku, ale i czytelników, nim ostatnie zdanie zostanie przeczytane pewne tajemnice zmienią obraz tego wszystkiego co miało miejsce ...
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wyd. Egmont

niedziela, 12 maja 2013

Poszukiwań dalszy ciąg

Dolina Zagubionych - Emily Rodda
"Pas Deltory. 
 Dolina Zagubionych"
Emily Roda


Kres poszukiwań jest blisko, sześć kamieni zostało odnalezionych, pozostał jeszcze jeden - ostatni, ale jego zdobycie nie jest wcale łatwiejsze. Po przebyciu długiej drogi, pełnej przygód i niebezpieczeństw, kolejne nie powinny robić wrażenia, lecz czy można przyzwyczaić się do tego, że wciąż trzeba spoglądać za siebie, a przed sobą wypatrywać nowych wrogów? Jednak koniec jest już bliski, lecz zanim pas Deltory będzie kompletny trzeba jeszcze zmierzyć się z tym co wcześniej dawało siłę do pokonywania piętrzących się trudności - marzeniami. Lief, Jasmine i Barda stoją przed ostatnim zadaniem w ich misji, lecz czy tak będzie w rzeczywistości?

Dolina Zagubionych jest gdzieś tam, ale nim do niej dotrze trójka poszukiwaczy, na ich drodze stoi Tova, starożytne i legendarne miasto. Dla Daina ma ona szczególne znaczenie, a dla jego przyjaciół również wiąże się z czymś ważnym. Wiele nadziei pokładanych jest w mieszkańcach tego miejsca, są oni symbolami honoru i prawości. W świecie gdzie zapanował Mrok, a zdrada i czarna magia są na porządku dziennym, każdy kto może pomóc zwyciężyć brutalnych najeźdźców jest cennym sprzymierzeńcem. Ale co tak naprawdę kryje kamienne miasto, najdoskonalsze z doskonałych? To, co pragną ujrzeć lub o czym śnili? Jednak nie można zapomnieć o najważniejszym - diamencie, dzięki któremu pas będzie kompletny, a Deltora dostanie szansę na bezpieczeństwo. Niejedno rozczarowanie już za nimi, przed nimi odkrywanie kolejnych tajemnic, smutnych i pozbawiających złudzeń. Przyjaciele są jednak nie tylko by pomagać w dobrych chwilach, lecz i wspierać wtedy, kiedy przeznaczenie pokazuje gorszą stronę życia. Dolina Zagubionych jest miejscem, gdzie ukryto ostatni klejnot - diament, zdobycie poprzednich kosztowało Liefa, Jasmine i Barda wiele, za każdym razem musieli stawić czoła nie tylko niebezpieczeństwu, lecz i sobie samym. Jak będzie tym razem? Strażnik Doliny jest przebiegły, nie daje drugiej szansy, a cena jaką płaci się za błąd jest bardzo wysoka. Ale ten kto chce zdobyć klejnot musi przejść tę próbę, liczy się w niej charakter i spryt. Do tej pory trójka młodych poszukiwaczy wykazała się tymi cechami nieraz, lecz teraz liczy się czy jeszcze raz będą umieli odsunąć pokusy i skupić się na zadaniu, jakie mają przed sobą. Wystarczy tylko odkryć to, co innym do tej pory nigdy nie udało się. Jeżeli uda im się wyjść z tej próby zwycięsko ich misja będzie prawie na ukończeniu, ale czy na pewno?

"Pas Deltory. Dolina Zagubionych" jest kolejną częścią cyklu autorstwa Emily Rody. Nie można odmówić mu tego, co ciekawiło w poprzednich tomach, lecz to jeszcze nie koniec perypetii bohaterów, i przed nimi i przed czytelnikami, jeszcze kilka tajemnic czeka na odkrycie. Autorka nie wszystkie zagadki ujawniła, tam gdzie można by się spodziewać podsumowania wątków i prostej drogi do zakończenia stawia ona jeszcze kilka pytań, które nadają tempa akcji. Fabuła opiera się na tytułowym pasie i przyjaźni, poddawanej próbie wielokrotnie, przygody, sekrety i walka dobra ze złem dają w sumie intrygującą lekturę, nie tylko dla młodych czytelników.



 Za możliwość przeczytania ksiażki dziękuję wyd. Egmont



niedziela, 28 kwietnia 2013

Pinkerton z Virginia City

"Tajemnice Dzikiego. 
Sprawa trzech desperado" 
Caroline Lawrence


Amerykański Dziki Zachód ma swoją legendę, w jakiej prym wiedzie żądza przygód, bezwzględność, pragnienie spełnienia marzeń oraz umiejętność szybkiego i celnego oddania strzału. Jest jeszcze gorączka złota bądź srebra oraz miasteczka z saloonami, powstające prawie z dnia na dzień tam gdzie nie było niczego oprócz kurzu. Nie można zapomnieć o najważniejszym czynniku - ludziach, to oni byli początkiem i końcem mitu, w jakim z czasem coraz trudniej rozróżnić to faktycznie miało miejsce, a co jest wytworem bujnej wyobraźni. Wśród traperów, kowbojów, Indian, bywalców kasyn oraz górników, znalazło się również miejsce dla detektywów, bo przestępstwa wcale nie były niczym nadzwyczajnym, a wręcz przeciwnie.

Wybierając swoją przyszłość każdy kieruje się czym inny, Pinky podjął decyzję po dość burzliwym okresie w swoim życiu, ale wszystko po kolei. Najpierw była zbrodnia, potem próba ucieczki, nawet dość udana, a cała reszta to właśnie początek legendy P.K. Pinkertona. Kiedy los stawia człowieka przed faktami wcale niedokonanymi, to trzeba dużej odwagi by je wypełnić lub ... trzeba mieć swój cierń - tak jak Pinky, by zdobyć to o czym nawet nie marzyło się. Jednak nim to nastąpi należy uciec tym, którzy zazwyczaj najpierw strzelają, potem zadają pytania, a na końcu powtarzają pierwszy krok. Gdy ma się dwanaście lat wielu myśli, że jest się zdanym na innych, jednak na Dzikim Zachodzie, sprawy mają całkiem inaczej. Bez względu na wiek, umiejętność radzenia sobie samemu musi zostać wcześnie nabyta, czasem trzeba użyć do niej przebrania, a czasem przydają się życiowe nauki pewnego znajomego szulera. Kiedy po piętach depczą takie typy jak Walt Obdzieracz trzeba naprawdę umieć szybko uciekać i jeszcze szybciej znaleźć wyjście z tej dość patowej sytuacji. Virginia City jest miejscem gdzie niejeden już znalazł swoje miejsce na ziemi, może będzie to i dane P.K., pod jednym warunkiem - że uda mu się wydostać z kolejnych tarapatów, do jakich doprowadziło go spotkanie ze ścigającymi go desperados. W końcu kto sobie lepiej poradzi w takiej sytuacji jak nie bratanek samego założyciela Krajowej Agencji Detektywistycznej Pinkertona?

Kowboje, efektowne strzelaniny i samotny jeździec, odjeżdżający ku zachodowi słońca mają konkurencję jako symbole Dzikiego Zachodu, a jest nim nowa gwiazda w detektywistycznym panteonie - P.K. Pinkerton. Caroline Lawrence użyła typowych elementów znanych z westernów, ale w roli głównego bohatera obsadziła ... nastolatka i to takiego młodszego wiekiem w tej kategorii. Jednakże obraca się on w jak najbardziej realistycznie oddanym świecie, gdzie zbrodnia wcale nie jest rzadkością, a najlepszym sposobem na przeżycie kolejnego dnia jest posiadanie celnego oka i dobrej broni w ręku. Narracja z punktu widzenia Pinky`iego okazuje się być ciekawym zabiegiem, czytelnik poznaje nie tylko to co ma miejsce, lecz również jego rozmyślania.  "Tajemnice Dzikiego. Sprawa trzech desperado" to książka nie tylko dla młodszych odbiorców, starsi również spędzą z nią ciekawe chwile, w końcu dobra zabawa nie zna czegoś takiego jak limit wieku.
     Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                              wydawnictwu Egmont






czwartek, 25 kwietnia 2013

Baśń wiele imion ma ...

"Królestwo łabędzi"
Zoe Marriott


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, a czasem nawet za kilkoma morzami istniała zawsze kraina bądź królestwo, będące tłem dla baśni, w jakiej dobro walczyło ze złem. Baśnie przenosiły nas w miejsca, istniejące jedynie w wyobraźni ich autora i naszej - czyli czytelników. Z czasem część z nas wyrosła z takich opowieści, jedni zachowali je w pamięci, drudzy zapomnieli, a inni wykorzystali by stworzyć coś nowego. Historie te jednak nie zawsze są domeną jedynie dziecięcej literatury, ich kanwa jest ponadczasowa, to, co wydaje się jedynie opowiastką dla maluchów, może również posłużyć za ramę do książki skierowanej i do starszych odbiorców. Gdzieś tam istnieje królestwo, w którym, parafrazując mistrza "(...) źle się dzieje", lecz zauważają to jedynie nieliczni, jednak to co najgorsze dopiero ma się wydarzyć ...

Obraz księżniczki jest znany wszystkim, nawet tym, którzy nie gustują w opowieściach z tego gatunku, piękna, mądra, dobra i kochana przez wszystkich. Co jednak kiedy ten portret nijak przystaje do człowieka? Aleksandra ma wiele zalet, ale uroda do niej nie należy, a to właśnie zewnętrzne piękne decyduje o postrzeganiu osoby, dziewczynka, a później dziewczyna, zdaje sobie z tego sprawę. Wbrew jednak temu co myślą inni, w szczególności ojciec, ona skupia się na tym co ważne. Magia, a raczej siła płynąca z przyrody i jej wykorzystania dla dobra innych liczy się dla Aleksandry. Kształci się pod okiem matki, wie jaka siła kryje się w naturze, lecz przyjdzie jej poznać, że płaci się za to wysoką cenę. Szczęście bywa ulotne, chociaż kiedy trwa czasami nie bywa rozpoznawane, dopiero kiedy nadchodzą trudne chwile wraca się do nich i dostrzega ich wartość. Bezpieczny świat może się rozpaść nagle, zbyt szybko dla niektórych. W ciągu krótkiego okresu czasu wszystko to, co wydawało się trwałe rozpada się, a każdy nowy dzień przynosi kolejną "niespodziankę", jakiej nikt nie chciałby doświadczyć. Szczęśliwe dzieciństwo jednak pozwala chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości, która nie rozpieszcza, raczej dodaje zmartwień. Z dala od najbliższych ludzi i znajomych miejsc nie jest łatwo żyć, nawet kiedy coś nowego ma swój początek. Przeszłość boli, przeszłość jest niewiadomą, a teraźniejszość? Ta znowu przypomina, co tak niedawno miało miejsce, ale czy wspomnienia są prawdziwe? Co przyniesie ze sobą spotkanie z osobą, która już wywarła niezatarte piętno na życiu Aleksandry i jej rodziny?

Magia ma wiele twarzy, ale nim rozpozna się tę właściwą czasem trzeba przejść długą drogę, na jakiej spotyka się dobro i zło. Jedno z nich nie daje za wygraną, drugie musi odnaleźć siłę ukrytą głęboko, tam, gdzie jej spodziewa się jej nikt. Przed księżniczką stoi nie lada wyzwanie - pomoc braciom, których przeznaczenie rzuciło daleko od niej. Intuicja podpowiada rozwiązanie, lecz czy będzie ono właściwe? Jaką rolę odegra w tym wszystkim Gabriel? Może przeszłość szykuje przyszłość jakiej nawet nie pragniono?

Baśnie to nie tylko opowiastki na dobranoc dla dzieci, udowodnił to już Hans Christian Andersen. Niosą one w sobie przesłanie, a pod pozorną otoczką bajkowości kryje się groza i bezpardonowa walka, w jakiej wszystkie chwyty są dozwolone. W "Królestwie łabędzi" można odnaleźć wiele odniesień do znanych opowieści, ale nie oznacza to, że autorka tylko skopiowała już popularne motywy, wprost przeciwnie. Zoe Marriott umie zaskoczyć, czytelnik przekonuje się o tym w najmniej spodziewanych momentach. Klimat baśniowości został zachowany, lecz nie tylko on jest obecny, autorka umiała swoje pomysły spleść z już znanymi opowieściami, tak, że powstała całkiem nowa historia, w jakiej wszystko jest możliwe. Magia, walka dobra ze złem, uczucia i ludzkie pragnienia oraz baśniowy klimat, składają się na "Królestwo łabędzi".


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. EGMONT




wtorek, 25 grudnia 2012

Mission impossible

"Misja Xibalba"
Ewa Karwan - Jastrzębska


Ostatnio świat żył datą dwudziestego pierwszego grudnia dwutysięcznego dwunastego roku, nic dziwnego bo w tym dniu miał nastąpić koniec świata ... ale nie nastąpił! Dlaczego? Odpowiedzi może być kilka - bo źle odczytano przepowiednię Majów, bo w ogóle nie miało go być albo ... No właśnie, co jeszcze mogło się wydarzyć, że koniec nie nastąpił, i kto za tym stoi? Raczej ktoś nieprzypadkowy, z kategorii nieprzeciętnych, umiejących trafić ze swoją obecnością w odpowiednim momencie i miejscu. Jeżeli nie wie wiadomo kto zapobiegł zagładzie, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż jest to rodzeństwo zamieszkujące kamienicę przy placu Wilsona w Warszawie, lecz jak to możliwe by w takim wydarzeniu brali udział? Ponieważ kłopoty to ich specjalność, a im większe tym lepiej, więc kto jak nie oni są właściwymi osobami?

Katastrofa została przewidziana dawno, dawno temu, spisano ją by, potomni byli świadomi zagrożenia oraz by mogli jej zapobiec. Jednak to dopiero początek całej historii, bo w walce dobra i zła wszystko zdarzyć się może, a gdy jej finał ma mieć miejsce w dwudziestym pierwszym wieku to tym bardziej wiele niewiadomych pojawia się. Julka i Julek mają przed sobą wizję wspaniałych wakacji w słonecznym Meksyku i to w momencie kiedy w Polsce pogoda daleka jest od upału - czyli w grudniu. Ale nim podróż rozpocznie się czeka bliźniaków kilka niespodzianek, które zapowiadają, że meksykański wyjazd to coś więcej niż jedynie rodzinna wyprawa. Swoje dodaje również antykwariusz Aureliusz, do rąk którego trafia unikatowe znalezisko, mające ścisły związek z tym co się ma wydarzyć. Piąty kodeks majański zawiera wiele niepokojących informacji, jeżeli do tego dodać powtarzające się sny Julki i Julka to kolejna przygoda zaczyna mieć ogromne znaczenie. To dopiero przedsmak, bo w Meksyku ma rozegrać się finał tego, co zapowiedzieli dawni bogowie, i już od pewnego czasu ma już miejsce. Siły zła już dały o sobie znać, szala zaczyna się niebezpiecznie  przechylać na stronę Vucuba  Caquixa. Jego zwycięstwo oznacza jedno - zagładę, lecz od czego są bliźniaki i ich nieprzeciętne szczęście do znajdowania rozwiązania w beznadziejnych sytuacjach? Dżungla, tajemne przejścia i wrogowie nie są w stanie powstrzymać Julki i Julka przed wypełnieniem ich zadania, może jednak moc Xibalby jest zbyt duża jak na dwóch nastolatków? Przepowiednia wyraźnie wskazuje co ma się wydarzyć, ale czy uda się wypełnić wskazówki i uratować świat, gdy czas biegnie tak szybko? Dni zamieniają się w godziny, te w minuty, kamienny Quetzal musi znaleźć się na swoim miejscu i przebudzić się ze swego odwiecznego snu by uratować ludzi, jedynie sekundy dzielą od zwycięstwa jednego boga i klęski drugiego ...

W drugiej części przygód Julki i Julka czeka ich o wiele trudniejsza misja niż poprzednia, wiąże się ze starą przepowiednią Majów, znaną oraz dla wielu ostateczną. Bohaterowie są już starsi, ale i to co mają do wykonania jest o wiele poważniejsze - od tego zależy los całego świata. Z takimi kulisami przygody bliźniaków już od samego początku zawierają atmosferę niepokoju oraz uciekającego zbyt szybko czasu. Autorka i tym razem postawiła na szybką akcję i dużą liczbę perypetii postaci, ich ciężar gatunkowy również został zwiększony, w końcu to już nie dzieci, a starsza młodzież ma zadanie do wypełnienia. Oprócz tego w fabule krzyżują się również inne wątki, związane z poszukiwaniem skarbów i bardziej poważnymi motywem, jakim jest los rdzennych mieszkańców w walce z wielkimi korporacjami. Pomysł z zagładą świata można wykorzystać na wiele sposobów, Ewa Karwan - Jastrzębska znalazła swój, a efektem jest "Misja Xibalba", w jakiej czytelnicy mają okazję wejść głębiej w wierzenia Majów oraz jej rozumienie przez współczesnych.
Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                              wydawnictwu Egmont

sobota, 15 grudnia 2012

Pod znakiem feniksa

"Misja Feniks"
Ewa Karwan - Jastrzębska


A wszystko to przez kota, antykwariat i podwójną ciekawość!! Gdyby nie te elementy wszystko podążyłoby utartą ścieżką, która może i nie należy do zbyt nudnych, ale jak do tej pory takie wydarzenia nie miały na niej miejsca. Spokojna, jak dotąd, okolica nie dostarczała swoim mieszkańcom zbyt wielu atrakcji, jedynie pewien lokal dawał trochę emocji - w postaci zakładów jak długo firma, urzędująca w nim będzie istnieć. Pech, fatum, a może jedynie zbieg okoliczności sprawia, że lokatorzy często zmieniają się, więc kolejny budzi tylko lekkie zaciekawienie, chociaż niektórzy przyglądają mu się z większym zainteresowaniem.

Julka i Julek są jak ogień i woda, różni, a jednocześnie prawie identyczni, jak to bliźnięta, jedno mają wspólne - ogromną ciekawość, raz lepiej, raz gorzej, maskowaną. Nic w ich otoczeniu nie umknie ich czujnym oczom, ale to co ich czeka ma swoje początki o wiele dalej. Kradzież słynnego obrazu, który właśnie był poddawany renowacji jest interesującą sprawą, szczególnie, że płótno ukrywa pod wierzchnią warstwą jeszcze jedną ... Informacja wzbudza zainteresowanie, ale coś na własnym podwórku bardziej zaprząta uwagę bliźniaków - w pechowym lokalu otwarto antykwariat. Przyciąga on rodzeństwo do tego miejsca, pierwsza wizyta wiąże się z dużą niespodzianką, książki mogą kryć więcej niż można się spodziewać, szczególnie gdy znajdą się w wyjątkowych rękach. Antykwariusz Aureliusz niejedną tajemnicę skrywa, podobnie jak przedmioty, jakie zgromadził w swoim sklepie, może dlatego pewien nieznajomy interesuje się starszym panem? Julka i Julek nie zamierzają stać z boku i jedynie patrzeć na rozwój wydarzeń z pozycji obserwatora, znaleziony przez nich pierścień również zdaje się mieć związek i ze spotkanym w parku mężczyzną i z Aureliuszem. Jednak nawet nie wyobrażają sobie co ich czeka w najbliższej przyszłości, zostanie im powierzona misja, a drogą do niej będzie pejzaż z Florencją ... Renesansowy malarz w swoim dziele nie tylko zawarł czar pięknego miasta, ale o wiele większą tajemnicę, przez lata była ona bezpieczna, lecz podczas renowacji została narażona na odkrycie. Czy można sekret, liczący  sobie kilkaset lat, ochronić przed tajemnym bractwem? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa kot oraz Julka z Julkiem? Florenckie zaułki kryją wiele zagadek, ale i przygód, szczególnie gdy towarzyszy im niespodziewana podróż w czasy Medyceuszy, alchemików i stowarzyszenia, chcącego przejąć tajemnicę nieśmiertelności ...

"Misja Feniks" to pierwsza książka serii "Wyjątkowi", skierowana jest ona do młodszego czytelnika, bohaterami jest nastoletnie rodzeństwo, ale i starsi, sięgając po tę historię, nie poczują się zawiedzeni. Autorka postawiła na przygodę i tej faktycznie jest dużo, ale podano ją w odpowiednim tempie i z ciekawym motywem głównym, tak, że akcja i historia uzupełniają się wzajemnie. Trzeba również przyznać, że intryga jest dobrze przemyślana, a co za tym idzie nuda nie grozi podczas czytania. Postacie zapowiadają interesujące kolejne perypetie, a jeżeli będą w podobnym klimacie, lektura będzie więcej niż intrygująca. 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                 wydawnictwu Egmont





środa, 31 października 2012

Maria wyjątkowa

"Maria i ja"
Maria Gallardo, 

Miguel Gallardo

Autyzm nie jest słowem nieznanym, często można je usłyszeć i przeczytać, nie oznacza to jednak, że nie otacza go niezrozumienie i jakaś forma tajemnicy. Niełatwo jest wyjaśnić istotę tego zaburzenia, bo tyle ile osób zdiagnozowanych równie wiele może być jego objawów. Oczywiście pewne cechy powtarzają się, ale ich nasilenie zależy od każdej osoby z osobna, w tym temacie powstało,i zapewne powstanie, dużo opracowań, filmów, historii fabularnych i tych bardziej dokumentalnych, każda z nich to kolejny krok w przybliżaniu szerszemu gronu autyzmu, obalania stereotypów z nim związanych oraz krzywdzących opinii. Wszystkie informacje związane z tą kwestią są ważne, dzięki nim możemy dowiedzieć się jak pomóc ludziom z tym zaburzeniem. "Maria i ja" nie jest typową książką, bo nie tylko na słowach się opiera, towarzyszą jej również rysunki, wyrazy i obrazy tworzą opowieść o Marii - wyjątkowej dziewczynce, tak jak wyjątkowy jest każdy.

Wakacje, Gran Canaria, ojciec z córką, czego chcieć więcej? Niczego! Chwile spędzone razem są bezcenne, każda z nich przynosi coś nowego, chociaż dla postronnych mogą wydawać się takie same i mało ciekawe. Otoczenie nie zawsze zauważa to co najważniejsze, bazując jedynie na swoich obserwacjach i schematach wyrabia sobie zdania, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Patrząc z boku zauważa się jedynie zewnętrzne cechy, a to co wewnątrz pozostaje w ukryciu bądź niezauważone. To co dla jednych jest zwykłym przesypywaniem piasku dla innych jest czynnością dającą zadowolenie i przyjemność, by zrozumieć kogoś nie wystarczy tylko patrzeć na niego, trzeba wejść w jego świat i zamiast oceniać spróbować spojrzeć jego oczyma na to co nas otacza. Ktoś zachowujący się niezgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami - szybko dostaje "łatkę" niegrzecznego, rozwydrzonego, rozpieszczonego, ale czy taki jest na pewno? Może całkiem coś innego kryje się za takim zachowaniem? Jeżeli odbiegamy od normy wcale nie musi to oznaczać, że jesteśmy tymi gorszymi i co istotniejsze co jest ważniejsze człowiek czy to jak postrzegają go otoczenie? Niezrozumienie boli, szczególnie gdy wiemy, że przyczyna takiej reakcji jest całkowicie inna niż można by przypuszczać. Trudno każdemu z osobna tłumaczyć dlaczego zaistniała taka lub inna sytuacja.

"Maria i ja" to książka przybliżająca tytułową Marię - dziewczynkę autystyczną, ale jej ojciec nie skupia się na zaburzeniu córki w klasyczny sposób - od strony medycyny, zamiast tego ukazuje swoje dziecko tak jak on je widzi. Humor, ale i codzienna rzeczywistość pozwala poznać bohaterów nie tylko przez pryzmat autyzmu, lecz także relacji - rodzic / dziecko. W opowieści tej rysunki są równie ważne jak słowa, a może nawet ważniejsze - stanowią jeden ze sposobów komunikacji i odzwierciedlają to co dzieje się w życiu Marii. Opowiedziana historia trafia i do młodszych i do starszych czytelników,może nawet łatwiej do tej pierwszej grupy, bo dzieci umieją dostrzec w drugim człowieku istotne cechy, kierują się intuicją, a nie powierzchownymi sądami. Nam, starszym, często o wiele trudniej jest zobaczyć prawdziwą osobowość pod płaszczykiem tego co widoczne, lecz nie najistotniejsze. Miguel Gallardo  prostym językiem mówi o sprawach poważnych, zamiast terminów medycznych - ukazuje konkretne cechy i objawy, z jednej strony obraz taki jak widzą go inni, z drugiej to co naprawdę ma miejsce. Maria Gallardo nie jest "inna", jest wyjątkowa jak wszyscy, ale nie ona jedna, jednak by zauważyć to trzeba zdjąć oceniające okulary i spojrzeć na otoczenie bez uprzedzeń. Wystarczy dojrzeć człowieka, a nie kogoś, kto "odstaje" od tego co większość uznaje za  "właściwe" i "akceptowalne".




Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Egmont Polska

niedziela, 6 listopada 2011

"Sekretna armia"
Robert Muchamore,

seria „Agenci Hendersona”



Z czym kojarzą się dzieci w czasie wojny? Z ofiarami rozgrywek dorosłych, to ich bezpieczny świat z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę przestaje istnieć. Na równi z innymi widzą jak ich domy są burzone, a więzy rodzinne niszczone. Zamiast zabaw na boisku szkoła przetrwania pośród zgliszczy tego co jeszcze kilka chwil wcześniej było krainą dzieciństwa. Taki obraz najmłodszego pokolenia najczęściej jest przedstawiany i w kinie i literaturze. Czasem wspomina się o małych bohaterach, którzy walczyli jak dorośli i tak samo jak oni zostawali ranni bądź ginęli. Jednak rzadko twórcy ukazują wojnę z perspektywy dziecka - nie jako tylko pokrzywdzonego, ale także czynnego uczestnika działań wojennych, bez gloryfikacji, za to w formie historii fabularnej z gatunku szpiegowsko-przygodowej. Robert Muchamore jest autorem serii "Agenci Hendersona", w której wykreował nastoletnich agentów służb specjalnych, których misją jest działalność wywiadowcza w okupowanej Europie. Dwie pierwsze części cyklu przedstawiają początki całej historii i pierwsze perypetie młodocianych agentów, natomiast trzecia - "Sekretna armia" skupia się na ukazaniu kulis przygotowania niecodziennych pracowników służ specjalnych.

Świat ogarnięty pożogą wojenną, Europa płonie, walki trwają w Afryce, Azja pogrążona w bratobójczej walce ... Druga wojna światowa ukazuje w każdym dniu ogrom swojego okrucieństwa. Poza jawnymi działaniami, od pierwszych dni zawieruchy wojennej czynny jest także ruch oporu oraz wywiad, te trzy siły wspólnie stawiają opór nazistowskiej potędze. Okres ten znamy z lekcji historii, książek, telewizji i kina. Bohaterscy żołnierze, wielkie bitwy i małe potyczki, partyzanci atakujący znienacka - chociaż mniejsi liczebnie to odwagą przewyższający zawodową armię. Wśród nich alianccy agenci, prawdziwi zawodowcy, idealnie wtapiający się w tłum, jednocześnie podobni do innych i całkowicie odmienni. Co ich różni od innych przedstawicieli służb wywiadowczych? Wiek, są dziećmi, nastolatkami, nie mają jeszcze osiemnastu lat, a od ich pracy mogą zależeć losy wojny. Myśląc żołnierz przed oczyma pojawia się obraz dorosłego człowieka, a nie kilkunastolatka, którego miejsce jest w ławce szkolnej, przed tablicą, na boisku, bądź w towarzystwie koleżanek i kolegów. Jednak ci szpiedzy mają misje do wykonania równie ważne jak ich starsi odpowiednicy, chociaż wiekiem mogliby być ich synem czy córką. Czas wojny wymaga niecodziennych posunięć, chociażby były one niezgodne z kodeksem honorowym i oficerskim. Duma czy zwycięstwo? Dziecko przeciwko brutalnej machinie wojennej? A co z sielskim czasem dzieciństwa? Zamiast pistoletu na wodę prawdziwa broń, a gra w berka jest raczej zabawą ze śmiercią. Ich zasługi są niepodważalne, jednak tak naprawdę nikt nie bierze na serio ich wysiłku, za każdym razem padają te same słowa - "to są jeszcze dzieci". Właśnie kolejna część serii skupia się nie tyle na działaniach wojennych ile na zagrywkach odbywających się w tle, osobistych urazach i sabotażu w imię udowodnienia własnej racji, bez obiektywnego spojrzenia na użyteczność pomysłu. Autor kreśli szeroki szkic tła, które często jest pomijane na rzecz przedstawienia wydarzeń o charakterze wojennym.

"Sekretna Armia" to seria książek o nastoletnich wywiadowcach pracujących dla brytyjskiego wojskowego wywiadu. Ich przygody nie są przedstawione w cukierkowy sposób, jak propagandowa legenda, nie brak w nich brutalności i rzeczywistego, bądź bardzo bliskiego, obrazu lat wojennych. Pomimo, że bohaterzy są dziećmi, ich losy odzwierciedlają wiele z tamtej atmosfery i przeżyć ówczesnej młodzieży. Autor skupił się nie tylko na przedstawieniu pracy dziecięcych agentów, lecz również zaprezentował sylwetki swoich bohaterów od strony osobistej, ich sytuacji rodzinnej, uczuć i emocji, które kierują nimi. Obok postaci młodego pokolenia ukazano także dorosłe osoby i to nie w świetle ich zalet, ale i wad. Nikt i nic tak naprawdę nie jest gloryfikowane, raczej portret jest dosyć gorzki, jednak to tylko uwiarygadnia opowiadaną historię, a z drugiej strony umiejętnie nawiązuje do tamtego okresu. Nie można również nie wspomnieć o przedstawieniu więzi łączących bohaterów opartych na przyjaźni i specyficznych związków rodzinnych. Dla wielbicieli tematyki wojennej książka Richarda Muchamore`a będzie fabularną wersję przedstawienia wojny z mało spotykanego punktu widzenia, a dla pozostałych czytelników opowieścią o niezwykłych przygodach w trudnych czasach. Książki z "Agenci Hendersona" przedstawiają perypetie nieletnich bohaterów w ujęciu chronologicznym, kontynuując ich wątki z poprzednich części oraz wprowadzając nowe postacie z ich indywidualnymi historią wojny.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Egmont