Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2026

Śnieg zakryje zło?


Nowość:

„Cymanowski chłód”

Magdalena Witkiewicz

Stefan Darda

 

Nigdy to wbrew pozorom nie nieskończoność, zwłaszcza jeśli chodzi o liczenie, że jakieś zdarzenie nie wyjdzie na jaw. To jedynie kwestia czasu, bywa, że wcale nie jest to długi okres. Niektóre tajemnice mają krótki termin niewiedzy…

 

Niejedne sekrety ukryte są w lasach, bagnach, ale przede wszystkim w ludzkich umysłach. Nigdzie nie są bezpieczne, chociaż wielu liczy, iż są doskonale chronione. Pensjonat „Cymanowski Młyn” jest miejsce, które było świadkiem co najmniej niepokojących zdarzeń, lecz to, co się w nim dzieje zostaje w nim, czy na zawsze? Tego ostatniego pilnują już najbardziej zainteresowane osoby, niekiedy otrzymując nieoczekiwaną pomoc. Jednak zło pozostaje złem, czy da się uciec od konsekwencji jego zaistnienia? Spokój w tej okolicy bywa zwodnicze, otacza je atmosfera niedopowiedzeń, złożonych obietnic i czynów, jakie powracają nocami w postaci mar równie realnych jak ludzie na jawie. Pewne obawy mają silne korzenie, co wyjdzie na światło dzienne gdy grunt okaże się podatny? Podobno śnieg potrafi zatrzeć ślady, pytanie czy wszystkie?

 

Groza niekiedy ma znajome oblicze, ale nie zawsze ludzkie. Pewne miejsca zdają się mieć w sobie jakiś cień nawet w najbardziej słoneczne dni. Zło tworzy niejedną iluzję, wielu bierze ją za prawdę. A jeśli wszystko to spotyka się w jednej książce? W takim przypadku ciarki zaczynają przechodzić po skórze, lecz trudno oderwać się od lektury, bo ciemniejsza strona ludzi i natury intryguje i nie pozwala łatwo oderwać się od lektury. Duet pisarski Magdaleny Witkiewicz i Stefana Dardy wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika i co trudniejsze utrzymać ją do samego finału. Kiedy w drugiej części dylogii chemia z poprzedniego tomu jest jeszcze większa to już czas na głośne brawa, chociaż w przypadku obu tomów to cisza i szepty są ogromną siłą opowiadanych historii. Każda z nich to wątki, jakie z osobna są osobną opowieścią o mroku, nadziei, czasem złudnej, dobru, mającym za fundament swoje przeciwieństwo. W sumie tworzą szaradę, gdzie niepokojąco przeplata się przeszłość z teraźniejszością, prawda z kłamstwem, sen, często przypomina koszmar, ale i stanowi kierunkowskaz na jawie. Bohaterowie i otaczająca ich przyroda tworzą związek, wydający się raz pasożytniczą relacją, a innym razem swoistą symbiozą, która utrzymuje rzeczywistość w ogólnie przyjętych ramach. Autorzy plastycznie oddają kolejne sceny, jakie są czymś więcej niż opisami, to gotowe kadry jakie wyświetlają się czytającym przed oczami. Widzimy mrok, czujemy chłód, mamy wrażenie, że granica oddzielająca świat realny od ponadnaturalnego rozmywa się lub raczej rozpływa się jak mgła na bagnach. „Cymanowski chłód” nie jest tylko finałem czy też dopełnieniem „Cymanowskiego Młyna”. To intrygujący ciąg dalszy, hipnotyczny, wielowymiarowy, sięgający głębiej i dalej za nieprzekraczalną wydawałoby się linię, gdzie zło i dobro zdają się być awersem i rewersem tej samej monety czyli natury, ludzkiej i tej pierwotnej, ukrytej w przyrodzie oraz miejscach.

                                                   Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:


 

środa, 1 lipca 2026

Kiedyś i teraz

Nowość:

„Na fali wspomnień”

Magdalena Witkiewicz

 

Przeszłość często jest pełna nostalgii, lecz także niedokończonych spraw. Niekiedy tli się w nas niepewność, co do scenariuszy, które nigdy nie urzeczywistniły się lub gdzieś kołacze się w głowie pytanie „a gdyby tamto lato potoczyło się inaczej?”. Uchylić drzwi do tego, co było czy domknąć je?

 

Poukładane i udane życie też czasem ma wyblakłe kolory. Monika naprawdę dużo osiągnęła, lecz czy cena za to nie jest zbyt wysoka? A to po prostu ulega tęsknocie za czymś, co w ogóle nie miało miejsca i jedynie jest projekcją nastoletnich marzeń? Jedno jest pewne niektóre uczucia wymagają zastanowienia się, sprawdzenia dokąd mogą doprowadzić jeśli posłucha się tego co szepcą, już nie cicho, lecz głośniej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej od tego pamiętnego lata. Nie da się cofnąć czasu, ale może trzeba stawić czoła temu, co kiedyś zostało niedopowiedziane, zawieszone z jakiś powodów? Doświadczenie życiowe, minione lata, a nawet dekady na każdym odcisnęły swój ślad, jednak tamto lato także wpłynęło na wszystkich. Czy teraz nadszedł moment by wrócić i zweryfikować wspomnienia? Ile będzie kosztowało spojrzenie na siebie i bliskich z innej perspektywy? Łatwo oceniać innych, lecz Monika też dokonywała wyborów lub wstrzymywała się od nich, teraz ma szansę skonfrontować siebie z teraźniejszości i dziewczyną sprzed lat. Jaki będzie wynik tego powrotu do letnich dni sprzed lat kobiety starszej o trzy dekady i z życiowym bagażem, który zastąpił dawne marzenia?

 

Kto z nas nie ma wspomnień, do jakich wracamy od czasu do czasu chcąc spotkać ludzi, jacy są ich częścią. Niekiedy to nostalgia, kiedy indziej pojawiające się pytanie „co by było gdyby?” lub też jakaś niezakończona sprawa. A jeśli tak skonfrontować się z przeszłością? Jeszcze raz wejść do tej samej wody, chociaż doskonale wiemy, że to już nie to samo, gdyż czas nieubłaganie upłynął, lecz może uda się ukoić tę niewypowiedzianą tęsknotę i na chwilę powrócą tamte dni? Kto jak nie Magdalena Witkiewicz po mistrzowsku potrafi oddać takie właśnie rozterki i refleksje z nich wypływające? Nie ma w nich zbędnych elementów, lecz jest wszystko to, co sprawia, iż są prawdziwe. Głębia, wielowarstwowość, barwność i niuanse, jest w nich miejsce również na zawahanie i niepewność. Jednocześnie są odczuciami bohaterów i naszymi własnymi, znajomymi, co nie oznacza, iż oswojonymi, bywają niewygodne, czasem burząc wygodne półprawdy oraz skłaniają do zastanowienia się nad naszymi wyborami. „Na fali wspomnień” to nie powieść rozrachunkowa, a otwierająca drzwi nie tyle do tego, co było, a bardziej do tego, co nie zostało powiedziane i do czego, nie doszło. Pewna część przeszłości dostaje okazję by dojść do głosu, wypowiedzieć się, a bohaterowie korzystają z niej na własnych zasadach. Kiedyś i teraz, jak porównać wydarzenia gdy miało się osiemnaście lat i gdy się ma trzy dekady więcej? Wtedy było się prawie białą kartką, obecnie jest już na niej sporo zapisków. Magdalena Witkiewicz perfekcyjnie łączy z sobą emocje po tym, co przeminęło, nie było dane albo nie dostało prawa głosu z współczesnymi dylematami. Nie ma głośnych krzyków, wyrzutów, są za to trudne decyzje podejmowane co można stracić, błędy, jakie miał być niepowtórzone, ale i przyznanie się do nich. Po prostu opowieść o życiu, które potoczyło się taką nie inną drogą, nie złą, gorszą, po prostu inną, na jakiej pojawia się skrzyżowanie z tym, co już wydarzyło się i zakrętem, za którym czekają nas konsekwencje wyborów, podejmowanych w bieżącej chwili.

 

                                       Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:



niedziela, 3 maja 2026

Koniec i początek

Nowość:

„Cymanowski Młyn”

Magdalena Witkiewicz

Stefan Darda

Czasem nim będzie lepiej jest o wiele gorzej. Czy zło zostawia ślad na tych, którzy je przetrwali? Najtrudniej jest zostawić za sobą przeszłość i nie pozwolić by rzucała cień na przyszłość, ale nie każdemu jest to dane.

 

Spokojna agroturystyka w jesiennym sezonie powinna być odpowiednia na urlop dla małżeństwa, na co dzień żyjącego w biegu i coraz bardziej oddalającego się. Czy ten pomysł ma szansę na powodzenie? Monika i Maciej mają okazję by się o tym przekonać, sami pewnie nie wybraliby tego miejsca, ale co szkodzi skorzystać z tajemniczego zaproszenia? Z daleka od codzienności mogą odbudować swój związek. Wydaje się, że ten wyjazd okaże się punktem zwrotnym w ich życiu, ale jak bardzo tego jeszcze nie wiedzą. Las wokoło skrywa niejeden sekret, zresztą nie jedynie on, chociaż na pierwszy rzut oka to spokojna okolica, z życzliwym właścicielem urokliwego pensjonatu. Jednak coś mrocznego wsącza się niedostrzegalnie. Jakieś złudzenia, podobieństwa do tego, co już było, tak jakby jakiś niezakończone sprawy dawały o sobie znać, ale to przecież niemożliwe… Może nie wszystko jest takie jak powinno być? Zło nawet po latach odbija się echem, niektóre miejsca są przysłowiową puszką Pandory i czekają tylko aż ktoś ją otworzy, niekiedy całkowicie nieświadomie…

 

Gdzie kończy się thriller, a zaczyna groza? Może dwa gatunki w jednym? Z pewnością „Cymanowski Młyn” wymyka się prostym podziałom. Niejedna granica zaciera się w tej historii i kilka tych nieprzekraczalnych zostaje przekroczonych. Początek nie sugeruje niczego, co wydarzy się później, chociaż gdy już poznamy całość to dostrzegamy lub tak nam się wydaje pierwsze mroczne cienie. Jednak kluczem do wszystkiego jest tu tajemnica, a raczej ich liczba mnoga. Od niej zaczyna się i jej ślady odczuwalne są również na końcu. Niejedne oblicze mają i nikt nie jest on od nich wolny, stają się także podstawą wątków. Mroczny klimat narasta z każdym kolejnym sekretem i poznanymi detalami wcześniejszych. Nikt i nic nie przygotowuje czytelników na to, co z sobą niosą i jaki będzie ich wpływ na bohaterów. W pewnym momencie, nieprzypadkowym, to, co już miało miejsce zazębia się z teraźniejszymi wydarzeniami, tworząc oczywiście nowe tajemnice. Coraz szybciej zaczyna się nakręcać spirala niepokoju, kłamstw i zatajania prawdy, czy osiągnie punkt krytyczny? W przypadku tej opowieści odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczne. Czasem maski nie opadają całkowicie albo też zakładane są nowe. „Cymanowski Młyn” łączy w sobie przeszłość z przyszłością, a to, co dzieje się na naszych oczach jest korytarzem z drzwiami do nich, których nie da się zamknąć do końca. Czy da się rozpocząć coś nowego na fundamentach stworzonych rzez złe decyzje? A może czasami da się zło wykorzystać do zbudowania drogi, wiodącej do dobra?

                                        Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:


poniedziałek, 16 lutego 2026

Klątwa, miłość i pewna winda

Nowość:

„Winda do miłości”

Magdalena Witkiewicz

Alek Rogoziński

 

Podobno miłość pokona wszystkie przeszkody. Niestraszna jest jej odległość i czas, ludzie, intrygi, lecz czasem… czasem bywają takie utrudnienia, jakie nie mieszczą się w zwykłych kategoriach i nikt oraz nic nie potrafi zdziałać na korzyść uczuć. A może to jedynie kwestia odpowiedniego momentu i osób?

 

Klątwa, nie klątwa, lecz na ulicy Miłosnej nie wszyscy doświadczają tej emocji z jakże uroczej nazwy, zwłaszcza mieszkańcy jednego z budynków. Co za tym stoi, a może kto? Tego nie wie nikt, jedynie co pozostaje to domysły, plotki, no i pewne fakty układające się w niepokojącą całość. Można kpić z klątwy, ale coś chyba jest na rzeczy bo liczba zdradzonych, zdradzających, opuszczonych i opuszczających jest większa na metr kwadratowy niż gdziekolwiek indziej. Dodajmy do tego kapryśne instalacje oraz windę, jakiej działania najlepszy wróż nie przewidzi. Co więc czeka na mieszkańców w takim miejscu? Z pewnością nie spokój i zwyczajna egzystencja, za to zagadki, uczuciowe perypetie i próby obejścia przekleństwa albo jego odwrócenia jak najbardziej. Kamienica przy Miłosnej niejeden sekret skrywa, czyżby nadszedł czas na ich poznanie? No i jaką rolę odegra w tym kapryśny dźwig osobowy?

 

Komedia romantyczna z tłem trochę jak z historii grozy, lecz w końcu odpowiednie tło jedynie podkreśla to, co jest jej motywem. Duet pisarski Magdaleny Witkowicz i Alka Rogozińskiego gwarantują doskonałą rozrywkę, niestroniącą od wzruszeń, ciętych dialogów oraz bohaterów, z których każdy jest więcej niż charakterystyczny. Oczywiście to dopiero wstęp, a z każdą stroną jest jeszcze ciekawiej i tajemniczo, bo co jak co, ale zagadek nie brakuje. Naturalnie jest jeszcze tytuł, jaki okazuje się w stu procentach być adekwatny do kryjącej się za nim opowieści. Wszystko to jednak jedynie elementy książki, gdzie trudno zgadnąć co jeszcze wydarzy się, gdyż wyobraźnia autorów jest naprawdę ogromna. Co kryje kamienica przy ulicy Miłosnej? No cóż dużo więcej niż mieszkańcy i czytelnicy spodziewają się, a sploty okoliczności mogą przyprawić o gęsią skórkę, wybuchy śmiechu i stanowią niejeden znak zapytania. Podczas lektury „Windy do miłości” takie słowo jak nuda i monotonia nie pojawia się, natomiast barwne perypetie a i owszem, nieustannie, raz za razem. O uczuciach autorzy również nie zapomnieli i pojawiają się one niespodziewanie orz przynosząc z sobą nową porcję interesujących wątków.

 

 


Podobno miłość pokona wszystkie przeszkody. Niestraszna jest jej odległość i czas, ludzie, intrygi, lecz czasem… czasem bywają takie utrudnienia, jakie nie mieszczą się w zwykłych kategoriach i nikt oraz nic nie potrafi zdziałać na korzyść uczuć. A może to jedynie kwestia odpowiedniego momentu i osób?


Klątwa, nie klątwa, lecz na ulicy Miłosnej nie wszyscy doświadczają tej emocji z jakże uroczej nazwy, zwłaszcza mieszkańcy jednego z budynków. Co za tym stoi, a może kto? Tego nie wie nikt, jedynie co pozostaje to domysły, plotki, no i pewne fakty układające się w niepokojącą całość. Można kpić z klątwy, ale coś chyba jest na rzeczy bo liczba zdradzonych, zdradzających, opuszczonych i opuszczających jest większa na metr kwadratowy niż gdziekolwiek indziej. Dodajmy do tego kapryśne instalacje oraz windę, jakiej działania najlepszy wróż nie przewidzi. Co więc czeka na mieszkańców w takim miejscu? Z pewnością nie spokój i zwyczajna egzystencja, za to zagadki, uczuciowe perypetie i próby obejścia przekleństwa albo jego odwrócenia jak najbardziej. Kamienica przy Miłosnej niejeden sekret skrywa, czyżby nadszedł czas na ich poznanie? No i jaką rolę odegra w tym kapryśny dźwig osobowy?


Komedia romantyczna z tłem trochę jak z historii grozy, lecz w końcu odpowiednie tło jedynie podkreśla to, co jest jej motywem. Duet pisarski Magdaleny Witkowicz i Alka Rogozińskiego gwarantują doskonałą rozrywkę, niestroniącą od wzruszeń, ciętych dialogów oraz bohaterów, z których każdy jest więcej niż charakterystyczny. Oczywiście to dopiero wstęp, a z każdą stroną jest jeszcze ciekawiej i tajemniczo, bo co jak co, ale zagadek nie brakuje. Naturalnie jest jeszcze tytuł, jaki okazuje się w stu procentach być adekwatny do kryjącej się za nim opowieści. Wszystko to jednak jedynie elementy książki, gdzie trudno zgadnąć co jeszcze wydarzy się, gdyż wyobraźnia autorów jest naprawdę ogromna. Co kryje kamienica przy ulicy Miłosnej? No cóż dużo więcej niż mieszkańcy i czytelnicy spodziewają się, a sploty okoliczności mogą przyprawić o gęsią skórkę, wybuchy śmiechu i stanowią niejeden znak zapytania. Podczas lektury „Windy do miłości” takie słowo jak nuda i monotonia nie pojawia się, natomiast barwne perypetie a i owszem, nieustannie, raz za razem. O uczuciach autorzy również nie zapomnieli i pojawiają się one niespodziewanie orz przynosząc z sobą nową porcję interesujących wątków.


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:





sobota, 8 listopada 2025

Misja ratunkowa

Nowość:

„Uwierz w Mikołaja 2. Na ratunek babci”

Magdalena Witkiewicz

 

W Święta może zdarzyć się wszystko. Od katastrofy po najszczęśliwszą chwilę w życiu. Czasem jest wszystkiego po trochu, chociaż momentami zdaje się, iż to, co złe trwa zdecydowanie zbyt długo i w ogóle nie powinno mieć miejsca. Natomiast dobry czas odczuwamy tym mocniej, doceniając odmianę i to, co z sobą niesie. Jednak nim nastąpi to drugie nasza wiara w cuda lub przynajmniej w polepszenie sytuacji bywa wystawiana na próbę…

 

Czy życzenia spełniają się zawsze? Niektórzy pewnie powiedzą, że oczywiście, inni będą w to wątpić, lecz gdzieś w głębi serca jest w nich wiara w zbiegi okoliczności. Niekiedy trzeba uważać jakie marzenie pragniemy by się spełniło, ale są sytuacje gdy naprawdę zrobimy wszystko żeby urzeczywistniło się. Zosia ma motywację jak mało kto i wiarę, iż Mikołaj zdoła pomóc ukochanej Babci. Wystarczy tylko się z nim spotkać, chociaż to nie takie proste jak mogłoby się wydawać, lecz jeśli czegoś się pragnie to przeszkody da się pokonać. Aldona coś o tym wie, chociaż teraz ma inne sprawy na głowie, ale i ona ma swój cel. Mała dziewczynka i uczestniczka programu telewizyjnego mało maja wspólnego z sobą, jednak niekiedy pewne spotkania mają skutki, których nikt nie przewidzi, jak będzie tym razem? W imię wspomnień, ukrytych głęboko i tych bardzo świeżych da się radę stawić czoła niemożliwym wydawałoby się wyzwaniem oraz podjąć trudną decyzję w ułamku sekundy. Jaka role odegra Mikołaj i wiara w spełnianie życzeń? Podobno cuda nie zdarzają się, ale czasem… czasem potrzeba pewnej dziewczynki i miłości, która potrafi pomóc w niemożliwej misji!      

 

Wierzycie w Mikołaja? Jeśli nie, to najwyższy czas by to zacząć to robić, a gdy uważacie to za oczywistą oczywistość to tym bardziej zapraszam do lektury najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz. Dlaczego? Powodów jest kilka, z pewnością będzie to lektura zapadająca w pamięć, w jakiej nie zabraknie uczuciowych zawirowań, a bohaterowie są ludźmi z krwi i kości czyli wielowymiarowi i potrafiący zaskoczyć swoimi wyborami oraz sama fabuła, w której nie brakuje zwrotów akcji i tego, co najważniejsze czyli świątecznego ducha. Zatrzymajmy się wpierw na postaciach, kto nie czytał wcześniejszych części bez problemu odnajdzie się w powiązaniach towarzysko-zdarzeniowych i to nie z powodu ich prostoty, bo tak nie jest, lecz dlatego, iż pisarka przemyślała historię i odpowiednie poprowadziła wątki, tak, by nie były one od siebie oderwane. Z rozdziału na rozdział zwiększa się dawka emocji i równocześnie towarzyszy temu humor oraz element zaskoczenia. Bohaterowie stają się naszymi bliskimi znajomymi i naprawdę kibicujemy im w ich perypetiach, a tych nie brakuje. Nasza ciekawość, co do tego, co jeszcze wydarzy się zostaje zaspokojone interesującą fabułą i to z prawdziwą premią. Duch Świąt nie jest przesłodzony, krzykliwy czy też pompatyczny, czujemy go nieustannie, lecz nie jako głośny krzyk, a cichy głos, melodia, refleksje postaci czyli taki jaki często pojawia się w naszych domach, prawdziwy, a nie sztuczny. Oczywiście jest i świąteczny Gdańsk, kolorowy, głośny, ale to, co najważniejsze dzieje się w gronie bliskich sobie osób, w różnym wieku, jacy mają niejedne doświadczenie życiowe na koncie, co wpływa na dynamikę historii. „Uwierz w Mikołaja 2” to opowieść przy jakiej są wzruszenia, chwile zastanowienia śmiech i czas mija zdecydowanie zbyt szybko.

                                   Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję

Pracowni Dobrych Myśli

sobota, 23 sierpnia 2025

Słodko-gorzki smak wspomnień

„Wiatr od morza. Sztorm”

Magdalena Witkiewicz

 

Wybory towarzyszą nam ciągle. Co i rusz na coś się zgadzamy albo i nie, decydujemy bezustannie nawet nie dostrzegając tego. Po prostu to jedna z życiowych funkcji, taka sama jak oddychanie, jednak rzadko, kiedy tak o tym myślimy. Niekiedy dopiero po latach zauważamy coś, co zaważyło na naszym życiu i to było właśnie naszą decyzją…

 

Kiedy życie smakuje tak nigdy wcześniej i nigdy potem? Gdy raz za razem jest ten pierwszy, potem pozostaje porównywanie, czasem na plus albo minus, jednak wówczas tak wiele dzieje się, a efekty dopiero dostrzegamy często dużo później. Czy gdyby Ania wiedziała, co wydarzy się podjęłaby inne decyzje? Tego tak naprawdę nie wie ona sama, chociaż minęły cztery dekady od tamtych wydarzeń. Teraz gdy patrzy za siebie tak wiele już wie, chociaż czy wszystko? Ma pewne sekrety, lecz inni także. One naznaczyły wszystkich, jak mocno? Z pewnością silniej niż ktokolwiek z nich przypuszczał, ale wtedy gdy powstawały i dokonywano wyboru by nimi pozostały wydawały się dobrym wyjściem. Zresztą u progu dorosłości Ania, Władek, Andrzej, Bożena, decydowali o sobie, swojej przyszłości, mając w tle historyczne wydarzenia, a one rzadko kiedy nie odciskają piętna, nawet jeśli zdaje się, że tak nie jest. Młodzieńcze uczucia czasem przypominają sztorm, niebezpieczny, nieokiełznany i niekiedy pozostawiają po sobie niejeden znak zapytania. Czy po latach Ania jest gotowa do stawienia czoła dawnym tajemnicom, emocjom, jakie wydawało się, iż dawno zostały zapomniane? Smak wspomnień bywa słodko-gorzki…

 

„Każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje”. Plusy i minusy, przeważają jedne albo drugie, kolejna decyzja podjęta. Dorastając często tego nie zauważamy, bo okres ten jest burzliwy, mniej lub bardziej, jednak niesie z sobą zmiany, czasem nieodwracalne. „Wiatr od morza. Sztorm” to nie jest prosta opowiastka, ale opowieść, która wciąga nas coraz mocniej i nieubłaganie z każdą przeczytaną stroną. Ponadczasowa, chociaż sięga lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku i wydarzeń, jakie znamy z lekcji historii. Jednak tutaj one mają konkretną twarz, a raczej twarze, nie te znane, lecz te, o których pamiętają jedynie najbliżsi, cisi bohaterowie. To ona, ta wielka historia splata się z codziennością nastolatków i ich rodziców, kolejki, oporniki przypięte do swetrów, ciche protesty na przerwach. To jedna strona, druga to pierwsza miłość, przyjaźń wystawiona na próbę i sekrety, rodzące się bez uprzedzenia, które będą towarzyszyć przez lata postaciom tej książki, świadomie bądź nie. To również lekcje podejmowania decyzji, jakich echa będą się odbijać kolejne lata, a nawet dekady. To, co w tych wyborach negatywne utkwi w bohaterach, niekiedy niczym cierń, a na pozytywnych będzie budowana przyszłość, tyle, że spoiwo gdzie niegdzie będzie miało w sobie tajemnicę. „Wiatr od morza. Sztorm” jest także o dorosłości, tej dojrzewającej dzień za dniem, lecz niezauważalnie i nagle zaczyna się ją czuć. Magdalena Witkiewicz oddała wszystko to, co się z nią wiąże obrazami malowanymi słowami. Scena za sceną, akapit za akapitem, rozdział za rozdziałem, z detali, pojedynczych zdarzeń wyłaniają się ludzie, jacy na naszych oczach niezauważenie przeobrazili się w dorosłych, znajomi, ale też już z rysami, jakich na nich pozostawiło to, czego byli świadkami i uczestnikami. A czytelnicy czują tę opowieść pod skórą, pulsującą emocjami, niespokojnymi, z jakich zrodziły się wybory, czasem nieodwracalne. Ta książka pozostaje w pamięci i pokazuje wagę decyzji, które raz podjęte będą nam towarzyszyły, chociaż nie zawsze będziemy potrafili i chcieli stawić im czoła…

 

 

                                        Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję

Pracowni Dobrych Myśli


czwartek, 6 marca 2025

Czas na marzenia

„Pensjonat marzeń”

Magdalena Witkiewicz

 

Dzielić szczęście to tak naprawdę je mnożyć. Czasem zdaje się ono nam jakoś znikać z horyzontu, lecz jeśli mam wokół siebie przyjaciół i bliskich to ponownie zaczynamy je widzieć wyraźnie, dzięki ich pomocy. Marzenia same nie spełniają się, ale niektórym potrzebne jest wsparcie by zrobili pierwszy, drugi i kolejny krok w ich realizacji.

 

Kiedy pozna się smak marzeń trudno i nim zapomnieć, chociaż codzienność czasem stara się zepchnąć go na bok. Julia, Marta, Jadwiga i Michalina mogą na siebie liczyć, chociaż dzieli je odległość, wiek i życiowe doświadczenia. Czy uda im się utrzymać przyjaźń, jaka narodziła się jakiś czas temu? Każda z kobiet ma swoje problemy, a powrót do domowych pieleszy oznacza, że wcale nie zniknęły. Samotnie nie tak łatwo stawić czoła temu, co było, jest i czego pragnie się. Jednak przyjaciółki potrafią zmotywować jak mało kto i to jeszcze skutecznie, pocieszyć także i dać pozytywny „kopniak” do przodu, bo w końcu w grupie siła. A jeśli może być już za późno, tylko na co? Na spełnienia marzeń? Siebie? Nowy rozdział w życiu? I tutaj warto zaczerpnąć siły, inspiracji i pozwolić sobie na przekroczenie granic, jakie często najbardziej tkwią w naszych głowach!

 

Kto może pomóc w spełnianiu marzeń? Przyjaciele oraz ci, którzy wiedzą jak smaku ich smak. Jeśli lubicie książki nie tylko z pozytywnym przesłaniem, lecz też takie, pokazujące siłę siostrzeństwa oraz odkrytej na nowo własnej. Kolejne spotkanie z bohaterkami „Szkoły żon” to nie jedynie kontynuacja, lecz i coś o wiele więcej. Nowy rozdział w życiu bohaterek, w jakim nie brakuje niespodzianek, odważnych decyzji i dalszego poznawania siebie, niekiedy od całkiem nieoczekiwanej strony. Magdalena Witkiewicz nie poprowadziła wątków prostymi i bezpiecznymi ścieżkami, lecz pokazała je od realnej strony, w jakiej nie brak robienia kroku, albo i więcej, w tył, lęku o przyszłość i podejmowania odważnych decyzji. „Pensjonat marzeń” to przede wszystkim historia o kobietach, lecz nie jedynie dla nich. To również opowieść jak możemy nawzajem inspirować się, wspierać, wyciągać pomocną dłoń, lecz też walczyć o swoje szczęście bez względu na wiek i życiową sytuację. Jak ważna jest przyjaźń napisano niejedną książkę, ale ta pokazuje jak ona ewoluuje, zacieśnia się i wzmacnia nie tylko, gdy pojawiają się gorsze momenty, lecz także kiedy osiąga się sukcesy.


                                      Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję
Pracowni Dobrych Myśli

wtorek, 4 marca 2025

Czas na zmiany

„Szkoła żon”

Magdalena Witkiewicz

 

Ludzkie losy rzadko kiedy krzyżują się bez powodu. Czasem jest on prozaiczny, a niekiedy łączy je podobieństwo, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Nieprzypadkowe konkretne osoby znajdują się w tym samym miejscu i czasie, chociaż nie od razu zna się ten powód takiego obrotu spraw.

 

Kilka kobiet, mających za sobą niezbyt ciekawy moment w życiu, niejeden, ale może nadszedł czas na zmiany? To, co oferuje im wyjątkowe spa i jego właścicielka jest całkowicie odmienne od codzienności Julia, Marta, Jadwiga i Michalina. Każda z nich ma swoje problemy, a wyjazd do ośrodka wypoczynkowego zapowiada się jako odmiana. Nawet nie wiedzą, co je czeka. Z pewnością nie to, czego mogłyby oczekiwać, lecz może właśnie tego potrzebują? Różny moment życiowy, odmienne oczekiwania, co więc mają wspólnego, iż przyjechały właśnie w to, nie inne, miejsce? Zdawałoby się, że cel, chociaż czy na pewno? Co jest tak wyjątkowego w tym spa, iż zaczynają się zastanawiać nad sobą i swoją egzystencją? Dlaczego w ogóle to robią, przecież do tej pory jakoś radziły sobie? A gdyby tak ktoś „popchnął” je by spojrzały na siebie, zastanowiły się nad tym, czego pragną i co naprawdę jest dla nich istotne? Nadszedł moment by swoją osobę postawiły w centrum własnego zainteresowania. C o z tego wyniknie i kim będą po turnusie pełnym niespodzianek?

 

Zastanawiacie się, jaka historia kryje się za tytułem „Szkoła żon”? Nie taka, której moglibyście się spodziewać. Jeśli lubicie ciut przewrotne książki i dalekie od prostych schematów, oferujące za to interesującą opowieść to ta książka bez wątpienia jest dla Was. To nie wszystko co oferuje, bo pod bardzo przyjemną i sensualną pierwszą warstwą jest kolejna i następna. Każda z bohaterek to odrębny wątek, lecz zazębiający się z pozostałymi nie tylko za sprawą drugiegolanu czyli tytułowego punktu, gdzie spotkały się. Magdalena Witkiewicz prezentuje odmienne punkty widzenia i życiowe historie, każdorazowo docierając do sedna postaci. Dobry humor i życiowe rozstaje nie wykluczają się, zwłaszcza jeśli stanowią element ludzkich historii, gdzie tak jak w prawdziwym życiu śmiech, smutek, radość i łzy wzajemnie przeplatają się. W „Szkole żon” nie brakuje poważniejszych momentów orz celnych obserwacji i dodając do tego ciekawe sylwetki bohaterów otrzymujemy książkę nie tyle pozwalającą a oderwanie się od codzienności co wejście do barwnego świata, gdzie marzenia spełnia się dzięki sobie samemu i przy kibicowaniu przyjaciół.


                                  Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję
Pracowni Dobrych Myśli

poniedziałek, 9 listopada 2020

Życzę ...

„PS I życzę Ci dużo miłości”

Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler,
Małgorzata Warda, Katarzyna Misiołek.

 

„(…)

Ludzie listy piszą zwykłe polecone
Piszą że kochają nie śpią klną całują się
Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce
Listy szare białe kolorowe (...)

Skaldowie: Medytacje wiejskiego listonosza

Zwykły skrawek kartonika z kolorowym obrazkiem, na którym wszystko przedstawia się sielsko i anielsko, z paroma słowami napisanymi czasem w pośpiechu. Czy kawałek kartki może cokolwiek zmienić w życiu człowieka? Niekiedy właśnie taka, wydawałoby się drobnostka,  jest tym, czego brakuje by zmienić wiele lub staje się impulsem do działania. Jedna, mała, kartka świąteczna, nic dużego, chociaż czy na pewno?

Czy list z przeszłości jest w stanie zmienić coś w przyszłości? Nikt przecież już nie pamięta o nim, osoby adresata i nadawcy dawno pokryły się grubą warstwa zapomnienia, chociaż czy na pewno? Magdalena i Marcin mogą powiedzieć to potwierdzić, nie spodziewali się, że przypadek sprawi, że wzajemnie staną na swojej drodze, w pewien grudniowy dzień. Co jest ważne w życiu jeśli nie widzi się w nim sensu? Strata boli, a świąteczne dni mogą tylko go jeszcze pogłębić, chociaż gdy da się szansę by dostrzec ludzi wokół siebie bywa, iż zauważa się kogoś, kto może być początkiem nowego rozdziału. Czy Aleks da losowi szansę na to by mu pomógł spojrzeć na świat z innej perspektywy? Zosia żyją swoją życiową pasją, dzięki nie ma szansę spotkać ciekawych ludzi, ale i to, co starannie skrywają przed otoczeniem. Sukces ma słodko-gorzki smak, widzi to u swojej przyjaciółki, przeszłych wydarzeń nie da się zmienić, a co z teraźniejszością? Wybaczyć nie jest łatwo, ale żyć z poczuciem straty jest jeszcze trudniej …

Słowa mają moc, ogromną, tak tą dającą nadzieję, ale i raniącą, lecz kiedy ich zabraknie to tak jakby jedno ogniwo życiowego łańcucha pękło, czasem na zawsze, niekiedy do chwili kiedy w końcu uda się je usłyszeć. Osiem polskich pisarek pokazało ile znaczy kilka wyrazów na świątecznej kartce, co mogą nieść z sobą i jak wiele emocji kryje się za ich znaczeniem. „PS I życzę Ci dużo miłości” ma w sobie niepowtarzalny klimat grudniowych dni, tych rzeczywistych, pachnących choinką, piernikami, lecz i skłaniających do refleksji, spojrzenia za siebie i wokół siebie. Gdzieś pomiędzy kolejnymi zakupami i sprzątaniem, budzą się wspomnienia, tęsknoty oraz marzenia, a przypadkowo lub nie, świąteczna kartka staje się punktem, od jakiego życiowe ścieżki mogą zmienić kierunek. Właśnie ten motyw wykorzystały autorki by dać czytelnikom niesztampowe historie, w których śmiech miesza się z Łazami, miłość z gniewem, rozczarowanie z nadzieją. Każde opowiadanie to odrębna opowieść o ludziach, jakim kilka wyrazów daje siłę by walczyć o swoje szczęście, są szansą by odzyskać to, co wydawało się na zawsze utracone lub po prostu spojrzeć na świat z nowej perspektywy. Gdzieś pomiędzy zwątpieniem, nadzieją i miłością znajdują się bohaterowie antologii „PS I życzę Ci dużo miłości”, a Święta przynoszą im niespodziewany dar, jaki jest więcej niż obietnicą na uczucie, dające to, czego pragnie się gdzieś w głębi serca, lecz głośno nie wypowiedzianego. Czy w krótkiej formie, na kilku dziesiątkach stron, da się oddać to, co niesie z sobą prawdziwa miłość? Osiem pisarek udowodnia to na każdej kartce, z wirtuozerią oddając cały wachlarz emocji, wplecionych w czas Świąt, zapomnianych, ukrytych lub czekających na dojście do głosu. Chwile poświęcone na lekturę przeniosą czytających do momentów, gdy mały, zapisany, kartonik stanie się częścią czaru czasu kiedy niektórzy przebaczają, drudzy czekają na odpuszczenie win, a ktoś po prostu na otwarcie drzwi do serca drugiego człowieka.





Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA