Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Pałasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Pałasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Dzielna Marcelka

"Dasz radę Marcelko"
Marcin Pałasz


Wydaje się, że przemoc szkolna, obojętnie fizyczna czy psychiczna, to domena młodzieży, a młodsze dzieci jej nie doznają, przynajmniej ze strony swoich rówieśników. Co jednak kiedy pozory mylą i nikt nie zauważa wcale nie tak cichego dramatu rozgrywającego się tuż obok? Niekiedy niewiele potrzeba by dostrzec, że tuż obok komuś dzieje się krzywda, czasem wystarczy nie odwrócić głowy gdy padają raniące słowa lub ktoś podnosi na kogoś rękę.

"Dasz radę Marcelko" to niewielka objętościowo książeczka, ale w tym przypadku mniej oznacza więcej. Marcin Pałasz z pomocą bohaterki swojej opowieści - tytułowej Marcelki umiejętnie zwraca uwagę na problem przemocy i jakie emocje odczuwa wówczas ofiara. Nie ma tutaj wielkich słów, definicji, za to jest konkretna osoba - dziewczynka, z którą łatwo się mogą identyfikować się młodsi czytelnicy, a ich rodzice otrzymują okazję by spojrzeć na swoje pociechy z innej perspektywy. Historia Marcelki to o wiele więcej niż tylko opowieść o prześladowaniu, to także wspaniała lekcja o tolerancji wobec innych oraz nauce przeciwstawiania się złu. Dzieci krzywdzą dzieci, dorosłym zdarza się bagatelizować takie zachowanie lub umniejszać jego skutki, przecież "drobne uszczypliwości" nie wyrządzą nikomu krzywdy, ale czy na pewno? Czasem słowa zapadają w pamięć i ranią nawet po długim okresie czasu.
Książka Marcina Pałasza to interesująca lektura tak dla młodszych jak i starszych czytelników. Nie jest oderwana od rzeczywistości, wprost przeciwnie - osadzona w scenerii jak najbardziej realnej zbliża postacie do czytających. Podkreślona zostaje rola przyjaźni i to, co ona znaczy w trudnych chwilach. Prosty język umacnia autentyzm i nie tworzy granicy pomiędzy bohaterami i czytelnikami.

Historia Marcelki warta jest przeczytania i zapamiętania. Może zostanie tylko w pamięci jako jeszcze jedna przeczytana historia, ale niewykluczone, że podobna sytuacja wydarzy się w naszym otoczeniu i wtedy perypetie książkowej dziewczynki posłużą jako przykład na to co należy zrobić by nikogo nie skrzywdzić i pomóc słabszemu gdy tego potrzebuje.



 
Książkę przeczytałam 
                                       dzięki uprzejmości  
                                             wyd. BIS

piątek, 5 września 2014

Bartek i wakacyjny chaos

"Wakacje w wielkim mieście"
Marcin Pałasz


Wakacje w mieście wcale nie muszą być nudne wie o tym wielu. Czasem jednak to, co czeka urlopowiczów, młodszychi starszych wiekiem, w ogóle nie przystaje do ich wyobrażeń. Wiadomo, że po pierwsze większość liczy na odpoczynek po roku zmagań szkolnych i zawodowych, po drugie na więcej niż odrobinę spokoju, no a po trzecie niektorzy mają nadzieję na to, że coś ciekawego wydarzy się. Ale bywa i tak, iż rzeczywistość przerasta fantazję.

Pierwszy dzień dwumiesięcznego odpoczynku od szkoły Bartka miał wyglądać całkiem inaczej.Jak? Spokojniej, na pewno nie z hałasem równym co najmniej końcu świata. Wiadomo, że człowiek po dziesięciu miesiącach uciążliwego chodzenia do szkoły ma prawo wreszcie się wyspać! Co więc zbudziło mieszkańców osiedla? Robotnicy wraz z wielkimi maszynami, mający za nic ludzkie marzenia związane z kwestią dłuższego spania niż zazwyczaj. Niektórzy nie zamierzają tolerować nadprogramowych decybeli, innym nawet aż tak nie przeszkadzają, ponieważ można dzięki nim nawiązać nowe znajomości. Bartek wraz z Kiciakiem stanowią duet, jaki nie daje się nie zauważyć, szczególnie kiedy starają się wywrzeć dobre wrażenie. A jest na kim - Kaja, niespodziewana, nowa, sąsiadka już zdążyła być świadkiem co najmniej jednej bartkowo - kiciakowej wpadki. Okazuje się jednak, że dziewczynę nie tak łatwo odstraszyć, no i sama jest właścicielką wiecznej uciekinierki - świnki morskiej Zuzi. W takiej grupie trudno się nudzić, okazji do zabaw nie brakuje, nie można zapomnieć również o osiedlowym otoczeniu - barwnym i kryjącym wiele niespodzianek ... Zresztą i własne mieszkanie bywa miejscem gdzie dochodzi do dość intrygujących wydarzeń za sprawą dorosłych i kolejnego zwierzaka. Wakacje w mieście na pewno dla Bartka i Kaji nie tylko zapowiadają się interesująco, lecz i odkrywczo. Osiedlowe podwórko kryje w sobie niejedną tajemnicę, a pewien duet, bywający kwartetem, nie przepuści żadnej okazji by znaleźć się w centrum wydarzeń.

"Wakacje w wielkim mieście" to świetna lektura na okres ferii jak i czas po nich - szczególnie, iż ten jest o wiele dłuższy. Humor, zabawa i optymistyczne spojrzenie na świat oczyma dwunastolatka sprawia, że książkę Marcina Pałasza czyta się szybko i bez znudzenia. Zamiast ztechnologizowanego świata - podwórko osiedla, znane wszystkim, ale jak się okazuje z sekretami w zanadrzu i w niczym nie ograniczające fantazji. Zwyczajne widoki okazują się być punktem wyjścia dla historii z wieloma zabawnymi sytuacji, nadzwyczaj sympatycznymi bohaterami oraz watkami wkraczającymi w gatunek fantastyczny oraz lekko sensacyjny. Autor umiejętnie splata wątki tak by młodszego czytelnika zaciekawić, a starszemu przypomnieć lektury sprzed lat.
Wakacje w wielkim mieście, małym mieście, na wsi, smakują najlepiej gdy dzieli się je z przyjaciółmi, a z postaciami stworzonymi przez Marcina Pałasza łatwo się zaprzyjaźnić.



 
Książkę przeczytałam 
                               dzięki uprzejmości  
                                         wyd. BIS