poniedziałek, 30 marca 2026

Do źródeł i z powrotem

Nowość:

„Dzikie kakao. 

Wyprawa do źródeł czekolady”

Rowan Jacobsen

 

Czy doceniamy kakao? Wydaje się powszednie, dostępne na wyciągnięcie ręki, chociaż ma w sobie jeszcze tę nutę czegoś specjalnego. Swojskie i jednocześnie egzotyczne, kojarzone ze słodyczami, chociaż bywa gorzkim delikatesem. Kakao, masowe i ekskluzywne, z bogatą historią, jak mało co.

 

Kakao jakie jest wszyscy widzą i wiedzą, chociaż czy na pewno tak jest? A może tak wyruszyć na wyprawę śladami ziaren, które kiedyś były uważane za pokarm bogów i chociaż minęły wieki, to coś wyjątkowo nadal w sobie mają. Rowan Jacobsen zabiera czytelników w podróż, gdzie prawie równocześnie poznajemy przysłowiowe korzenie kakao i jego drogę do dzisiejszej jego sytuacji. Kulinarno-podróżniczy wypad do Ameryki Południowej i Środkowej to nie jedynie suche fakty, a Amazonia od środka czyli dosłownie lasy tropikalne, lecz również nowoczesne laboratoria. Znane nie zawsze oznacza poznane i tak właśnie jest w przypadku tej rośliny, jaka przeszła daleką drogę od boskiego  rarytasu po masową produkcję. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad kulisami przemysłu czekoladowego, lecz Rowan Jacobsen przedstawia wieloaspektowo i ukazując kontrasty pomiędzy manufakturami oraz korporacjami, znanymi na całym świecie. „Dzikie kakao. Wyprawa do źródeł czekolady” doskonale oddaje cel niesamowitej peregrynacji podróżniczej, ale również w czasie, sięgając w jego głąb, lecz też i w przyszłość. A gdzie w tym wszystkim miejsce na kulinarną część? No właśnie ona obecna jest nieustannie w postaci czekolady i kakao, jedno i drugie, chociaż to pierwsze jest przecież pokłosiem. Tak jak sam gatunek reportażu, a z nim mamy właśnie do czynienia, skupia w sobie kilka innych, podobnie jest z tytułowym ziarnem oraz jego pochodną i ich pochodzeniem. To nie jedynie sprawozdanie z podróży, a wielowarstwowy obraz, w jakim odnajdujemy światowe interesy oraz to, jak wpływają na sam początek czyli kakao oraz ludzi, którzy je uprawiają. Jednak to znowu wycinek z większej całości, jaką opisuje Rowan Jacobsen. Smak i zapach czekolady ewoluuje w miarę czytania kolejnych rozdziałów, by w finale nabrać głębi i stać czymś więcej niż tabliczką w kolorowym papierze na półce.

 

                                  Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 


niedziela, 29 marca 2026

Zabójcza legenda


Nowość: 

„Wiła”

Robert Ziębiński

 

Pewne tajemnicy nie bez powodu są nimi i takimi powinny pozostać. Czasem jednak nie da się ich zostawić w spokoju, same dają o sobie znać. Kiedy zostaną zignorowane wcale nie znikają, jedynie czekają na odpowiedni moment by zaatakować mocniej i dotkliwiej. Ci, którzy stawią im czoła nie zawsze wiedzą z czym się mierzą, lecz to nawet lepiej, bo strach nie zawsze jest dobrym doradcą…

 

Czy w takim miejscu jak Czarny Staw spokój jest czymś oczywistym? Małe miasteczko niedaleko Krakowa, sielskie i takie z kategorii gdzie diabeł mówi dobranoc, chociaż nie do końca. Niektórzy jego mieszkańcy to ostatnie zmieniliby na dzień dobry. Akira, Kamil, Długi i Niedźwiedź więcej niż co nieco mogliby powiedzieć o tym, lecz jak wiadomo kto słucha nastolatków? No właśnie nikt, to oni mają pamiętać o nakazach, zakazach, a tak w ogóle słuchać starszych. Tyle, że właśnie oni doskonale wiedzą, iż Czarny Staw kryje niejedną tajemnicę, jednego demona już pokonali, a teraz przed nimi kolejna nadnaturalna zagadka. Zniknięcia wcale nie są tutaj rzadkością, tak dawniej jak i obecnie, kto lub co stoi za nimi? Pozostaje jeszcze kwestia pojawienia się kogoś, kto podobno o istniej tylko i wyłącznie w legendach, lecz jak się okazuje prawda bywa bardziej skomplikowana. Zabójczy urok jakim dysponuje Wi daje się we znaki paczce przyjaciół i trzeba coś z tym zrobić. Ich sprzymierzeńcem jest Pan Pulman, nie taki zwykły kot, chodzący ścieżkami, jakie mogą okazać się więcej niż pomocne w rozgrywce z kimś zamierzającym rozprawić się z czwórką młodych ludzi. Jaką rolę odgrywa mistrz Dur? W Czarnym Stawie nic nie dzieje się przypadkowo, a drugie dno bywa zabójcze!

 

Znacie to uniwersalne hasło „Jakie to było dobre”? W przypadku „Wiły” było wyśmienite, intensywne, zaskakujące i przede wszystkim pobudzające apetyt na więcej w jak najszybszym czasie. Klimat grozy? Oczywiście! Niepokojące wydarzenia? Nieustannie! Intrygujące postacie? Jeszcze jak! Trudno oderwać się od tej historii? Szkoda czasu na mówienie sobie jeszcze jeden rozdział, bo w tym czasie kolejny akapit przeczytany. Telegraficzny skrót był, lecz szkoda ograniczyć się do niego, zwłaszcza, ze Robert Ziębiński zadbał o to, by opowieść miała naprawdę dużo ostrych zwrotów akcji, a i szybkość ich występowania robi wrażenie. Zresztą to ostatnie stwierdzenie dotyczy tak całości jak i poszczególnych rozdziałów. Za każdym razem nowy element zmienia perspektywę i równocześnie wiąże się z tym, co już wiemy, lecz czujemy, że to jedynie fragment czegoś dużo większego. „Wiła” ma klimat grozy, który nakłada zimny i złowieszczy filtr na wszystko i wszystkich, a zło tutaj nie jest jakieś odległe, lecz czai się tuż obok, w miejscach uznawanych za bezpieczne do tej pory i to również działa na wyobraźnię. Drugi plan jest dopracowany i stanowi doskonałe tło dla historii, w której wątki splatają przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość, natomiast detale są cennymi wskazówkami. Jeszcze jeden aspekt warty jest podkreślenia czyli połączenie słowiańskich i ludowych wierzeń z współczesnym gatunkiem horroru i grozy w szerokim ujęciu. „Wiła” to ten rodzaj książki, który wciąga już na początku i w jakiej zatapiamy się coraz głębiej z każdą kartką.


                                    Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

czwartek, 26 marca 2026

Zapomniane zło

Nowość:

„Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”

Małgorzata Rogala

 


Czasem to, że nie pamiętamy jakiegoś wydarzenia albo fragmentu naszego życia, wcale nie przynosi ukojenia. Wprost przeciwnie, brakuje nam pewien element układanki, nie wiemy czy nie jest on kluczem, czy też mało istotnym detalem, co budzi niepokój. Niewiedza bywa błogosławieństwem, lecz rzadko dla tych nią dotkniętych, bardziej korzystają ci, którzy korzystają z tego faktu by coś ukryć.

 

Lata mijają, a koszmary powracają raz za razem pozostawiając za sobą pytanie czego Julia nie pamięta. Odpowiedzi nadal brak, a upływ czasu nie pomaga, niepokój nie maleje. Może powrót w rodzinne strony pozwoli w końcu na wyjaśnienie tego, co wydarzyło się w przeszłości? Jednak nie wszyscy są zadowoleni z tego faktu i dają to odczuć, lecz niektórzy wolą pozostać w cieniu. Czy Bagienny Las ma więcej sekretów niż myślą jego mieszkańcy? Do tej pory niektórzy mogli czuć się bezpieczni z tym, co ukrywają, lecz teraz, gdy pojawia się Julia, która jeszcze chce poznać prawdę, pojawia się zagrożenie, jakiego nie brali pod uwagę. Do czego gotowi są posunąć się by nikt nie dotarł do wydarzeń z przeszłości? Odpowiedź znajduje się pomiędzy tym, co było i co jeszcze wydarzy się. Jedno jest pewne, dawne demony zostały zbudzone!

 

Niepokojący klimat od pierwszej do ostatniej strony. Niedopowiedzenie i coś, co powinno pozostać w pamięci, jednak niestety wciąż to jedynie fragmenty, a nie cały obraz. Czy kiedykolwiek brakujący element zostanie uzupełniony? Dodajmy jeszcze rodzaj mroku, takiego, jaki jest odczuwalny nawet w najbardziej słoneczny dzień oraz aurę tajemnicy i otrzymamy „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”. Kryminał i thriller ujęte w jednej historii, w której teraźniejszość połączona jest dużo mocniej z przeszłością niż zazwyczaj i z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik odczuwa ten związek coraz mocniej. Akcja nie pędzi, to nie ta kategoria, zresztą nadmierna szybkość w tej opowieści odebrała cały klimat, niuanse rozmyłyby się, a całość wiele by straciła. Jednak Małgorzata Rogala już niejednokrotnie pokazuje jak istotne jest uchwycenie chwili, skierowanie uwagi na wybrane punkty i zadanie właściwych pytań, ale nie tylko przez bohaterów, lecz również przez czytających. Co z odpowiedziami? Na te przyjdzie właściwy moment, lecz nim nastąpi finał, zagadka nabierze kształtów przez wypełnienie kolejnymi detalami pustych pól. Istotna jest także psychologiczna strona rozbita na emocje poszczególnych postaci, które pokazane są głębiej z całą paletą doświadczeń, wspomnień, niezabliźnionych ran. „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie” ma w sobie odczucie zagrożenia, czającego się wpierw gdzieś w umyśle, by z rozwojem wątków stać się realną groźbą. Kameralność małej miejscowości dodatkowo jeszcze zagęszcza atmosferę i wyostrza sylwetki bohaterów oraz sprawia, że podejrzenia zaczynają wyzwalać nieprzewidywalne ruchy, a od tego już krok do eskalacji. Czym skończy się konfrontacja przeszłości z teraźniejszością?


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:


sobota, 21 marca 2026

W Krainie Idei

Nowość:

„Alicja w Krainie Idei”

Roger Pol Droit

 

Czym się kierować w życiu, jeśli wszystko zmienia się nieustannie i wcale nie napawa optymizmem? Wojny, skażona natura, katastrofy, śmierć, strach przed tym, co może wydarzyć się w przyszłości i wiele innych wydarzeń, jakie codziennie wyłaniają się z mass mediów nie pomagają w wyznaczenie kierunku jakim chcemy podążać. Jak pośród tak wielu możliwości i równocześnie ograniczeń wybrać odpowiedni drogowskaz? A gdyby tak jedno zdanie było adekwatne i do spokojnych momentów oraz tych katastrofalnych? Niezależnie od upływu lat wciąż byłoby aktualne i dawało nadzieję otuchę, motywowało do pójścia do przodu, lecz i ostrzegało przed zrobieniem kroku albo zatrzymaniem się? Czy w ogóle istnieje kilka słów, jakie nieustannie byłyby przewodnikiem?

 

Wyobraź sobie, że odkrywasz w ogrodzie dziurę i jako ciekawa osoba wejdziesz do niej i trafisz nie do Krainy Czarów a Idei. Jeżeli myślisz, że to nie dla ciebie to zastanów się dobrze, bo dostajesz właśnie zaproszenie do niezwykłej podróży w czasie, do różnorodnych epok, państw, oraz poznasz wiele interesujących ludzi, jacy odcisnęli swój ślad historii. Nie jest to wycieczka gdzie hurtowo i bez zastanowienia odhaczymy kolejne punkty. W tej eskapadzie myślenie jest podstawą, tak samo jak i refleksja, panuje wolność wypowiedzi, lecz pod pewnym warunkiem – uzasadnienia swojego zdania. „Alicja w Krainie Idei” to nie jest są wykłady i monologi, a seria rozmów tytułowej bohaterki z filozofami, uczonymi i mędrcami. Sokrates, Hypatia, Nietsche i Louise Dupin oraz Marks, a to jeszcze nie wszyscy, których mamy okazję spotkać i być świadkiem niezwykłych konwersacji. Nie z rodzaju akademickich, lecz prowadzonych swobodnie, chociaż dotyczących fundamentalnych spraw. Odbrązowienie historycznych postaci i pokazanie ich interakcji ze współczesną nastolatką, szukającej jednego zdania, jakie poprowadziłoby ją przez życiowe meandry doskonale do siebie pasują.   

 

Od starożytności po współczesność. Podróż nie za jeden uśmiech, lecz w poszukiwaniu słów, mogących być jej mottem. Ponad dwadzieścia wieków idei, kontrastowych, czasem będących do siebie w zupełnej opozycji, powstałych w różnych epokach, niekiedy zapomnianych albo nie do końca dobrze rozumianych i tu właśnie pojawia się tytułowa postać. Roger Pol Droit nie poszedł na skróty, nie wybrał najbardziej tylko najpopularniejszych postaci z filozoficznego panteonu i nie stworzył kolejnego kompendium myśli filozoficznych. A co w takim zrobił? Pokazał złożoność filozofii i co ważniejsze jej rolę oraz jak kształtuje nurty społeczne, chociaż często nie stoi w pierwszym rzędzie, lecz gdzieś między wierszami. Na co dzień nie dostrzegamy tego, traktujemy ją jako odległą kategorię nauki, mającą mało związków z codziennością. Jednak autor „Alicji w Krainie Idei” z każdą przytaczaną koncepcją trafia w punkt i pokazuje wpływ na nasz świat czy to w przeszłości czy też w teraźniejszości oraz jak jest jednym z elementów przyszłości. Jaka jest rola głównej bohaterki? Na to pytanie czytelnicy muszą sobie odpowiedzieć samodzielnie, lecz wyczuwamy, domyślamy się i dostrzegamy ją wcześniej bądź później. Coś jeszcze różni tę książkę od innych, podobnych gatunku, ale różniących się przesłaniem. Rola jej twórcy, będącego autorem, lecz także… To już najlepiej odkryć samemu.


                                            Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:




piątek, 20 marca 2026

Finałowa bitwa

Nowość:

„Królowa podstępna i mściwa”

Stacia Stark

 

Kiedy straci się wszystko pozostaje jedynie własne życie, lecz ile ono jest warte gdy nie ma już bliskich, z jakimi dzieliło się z nimi? Czasem okazuje się, że koniec staje się początkiem, bo los ma całkiem inne plany niż ktokolwiek przypuszczał. Jednak nikt nie jest marionetką w jego rękach, a zapisana ścieżka jest również po części białą kartką, jaką zapisujemy sami.

Prisca zaryzykowała wszystko, zrobiła krok w stronę, w jaką nie powinna, złamała zasady.  Czy powinna była odważyć się na coś tak w momencie gdy zależy od nie tak dużo? Jednak czym byłby świat bez miłości? Ona nie jest tamtą dziewczyną, jaka uciekła by uratować swoje życie, lecz władczynią próbująca ochronić swój lud. Ogromna odpowiedzialność, zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze niedawno miał wieść proste życie dalekie od polityki, wojen i intryg. Przeznaczenie miało dla Priski całkiem inny scenariusz i jak się okazuje jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Gra o władzę, wolność i triumf dobra nad złem przed nią, a wróg zastosuje każdy chwyt, ten najbardziej brudny z pewnością w najmniej spodziewanej chwili. Triumf może mieć gorzki smak i jaką cenę zapłaci ta, która rzuciła wyzwanie uzurpatorowi i mordercy? Jej przodkowie utracili tak wiele, czy jedna dziewczyna będzie w stanie napisać całkowicie odmienny rozdział nie tylko w swoim życiu, ale i tysięcy inny?

Dramatyczny początek, wielkie intrygi, spektakularne bitwy, zdrada i zemsta, niespodziewane uczucia i przede wszystkim władza oraz pragnienie jej posiadania. Cztery części, w każdej historia rozbudowuje się, zmieniają lokalizacje, tworzą się nowe sojusze, ale ci, którzy spiskują także nie próżnują. Otwarta wojna i zakulisowe manipulacje. Cykl Królestwo Kłamstw przenosi czytelników w świat gdzie prawdziwa natura musi być skrywa, a jeśli zostanie zauważona to dar, jaki z sobą niesie, jest odbierany. Tu dobro i zło nosi wiele masek, a w najmniej spodziewanym momencie jedni je uchylają, natomiast drudzy tylko uchylają. Finałowy tom zawiera wszystko to, co wcześniej było siłą każdej części, lecz nie jedynie jest finałem, zanim nastąpi wątki nadal rozwijają się, pojawiają się nowe, splatając już z tymi znanymi. Stacia Stark zamiast wielkiego podsumowania i kończenia opowieści oferuje czytelnikom jeszcze jej rozwój. „Królowa podstępna i mściwa” to jeszcze jeden rozdział w historii, w jakiej nadzieja i wiara muszą zmierzyć się z bólem straty i widmem śmierci, a gdzieś na horyzoncie zaczyna się rysować ostatnia bitwa, w której wielu zagra w prawdziwą rosyjską ruletkę. W finale nie ma miejsca na wahanie się bądź wątpliwości, bohaterowie wybierają strony, zapadają ostateczne decyzje oraz zacieśniają się związki, w jakie nikt nie wierzył. W „Królowej podstępnej i mściwej” jest widowiskowo, lecz i kameralnie, zbrojnie i emocjonalnie, bo wojna o pokój i wolność ma wiele barw, ale czerwień krwi dominuje…

 

                                         Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: