Nowość:
„Przeklęte klejnoty.
Opowieść o
miłości, zdradzie i chciwości”
Ana Trigo
Nowość:
„Przeklęte klejnoty.
Opowieść o
miłości, zdradzie i chciwości”
Ana Trigo
Nowość:
„Dzieci wierzby”
Małgorzata Stasiak
Prawda ma to do siebie, że w końcu
daje o sobie znać. Zbyt długo skrywana wybiera najmniej spodziewany moment by
pokazać się, czasem jedynie w fragmencie, lecz i tak często niesie z sobą
chaos, zdezorientowania i niestety ból. Za nią idzie przełom w życiu,
relacjach, czy oczyszczający? Z pewnością niejednokrotnie przemeblowujący
wiele, niektórym daje wolność, inni uwalniają się od starych lęków.
Niezamknięte drzwi do przeszłości otwierają niekiedy drzwi do przyszłości…
Niektórzy wbrew wszystkim i
wszystkiemu, nawet samym sobie, po prostu ogarniają rzeczywistość. Dlaczego nie
dają sobie spokoju z tym i nie skupią się na sobie? Może tkwi to w ich DNA albo
po prostu bardzo wcześnie wzięli na swoje barki ciężar, bo nikt inny tego nie
zrobił? Karolina nie potrafi odciąć się od swojej rodziny, nie to, co Kuba,
chociaż i on wraca, kiedy wymaga tego sytuacja. Nic nie jest prostego w ich
życiu, jakoś próbują pogodzić codzienność z kolejnymi trudnymi sprawami, jakie
raz za razem pojawiają się, kiedy myślą, że już widzą światełko w krętym
tunelu, zwanym dorosłością i dojrzałością. Tyle, że to drugie bardziej dotyczy
ich niż bliskich. Czy w takich okolicznościach da się zauważyć coś, co pojawia się
niespodziewanie i kiełkuje na mało żyznej ziemi oraz najmniej sprzyjających warunkach?
Problemów nie ubywa, a tych dwoje zaczyna dostrzegać, że oprócz całego chaosu
wokół nich, jaki nieustannie próbują ogarnąć, ważni są też oni sami. Tyle, że
los lubi zaskakiwać, a prawda wpisuje się doskonale właśnie w takie
niespodziewane i mało chciane dary. Czy da się napisać całkiem nowy rozdział,
kiedy znowu okazało się, iż jest pod górkę zamiast z górki?
Zaskakująca, nieoczywista i przede
wszystkim bez lukru, upiększania, za to pełna prawd, od jakich zbyt często
odwracamy głowę, bo są trudne i wymagają stawiania czoła trudnym sytuacjom. Zamiast
ucieczki branie się za barki z życiem, dalekim od ideału, a nawet tego, co
uważamy za szarą rzeczywistość. „Dzieci wierzby” to nie kolejna powieść
obyczajowa, przed lekturą można mieć niejedne skojarzenie, lecz lektura szybko
weryfikuje i to na ogromny plus nasze oczekiwania. To nie jest prosta historia,
sięga daleko i głęboko, wyciąga na światło dzienne tłumione emocje, niechciane
uczucia, ostre słowa i bolesne wspomnienia. Tylko lub aż tyle, odsłania tak
dużo w stosunkowo niedługim czasie, ale nie jest przeładowana i równocześnie
nie jest stonowana. Małgorzata Stasiak po prostu pokazuje swoich bohaterów bez
upiększeń, bez niedomówień, takimi jacy są. Dalecy od ideału i po prostu
ludzcy, mający za sobą niejeden błąd i z pewnością przed sobą także, radzący
sobie na tyle ile potrafią lub mogą z siebie dać w danej chwili. „Dzieci
wierzby” to historia o rodzinie, z krwi i wyboru, gdzie jedni są ratownikami i
opiekunami codzienności, drudzy uciekinierami w mniejszym lub większym stopniu.
W tym nieidealnym świecie pojawia się też uczucie, które dodaje odwagi, ale i przynosi
z sobą kolejną porcję prawdy, znów niełatwej, czy doda ona siły, a może
odbierze resztkę nadziei? Jaki będzie finał tej nieszablonowej sagi rodzinnej,
gdzie spokój pojawia się na chwilę przed przysłowiową burzą, która odkrywa
staranne kłamstwa i zmusza by w końcu być szczerym z samym sobą, bliskimi i
zaprzestać ucieczki.
Za możliwość przeczytania książki
„Tajemnice Tumskiej Góry”
Jacek Ostrowski
To, co codziennie mijamy, nie
poświęcając nawet jednego uważniejszego spojrzenia, kryje dużo więcej niż
spodziewamy się. Jednak niekiedy nadchodzi odpowiedni moment albo splot
okoliczności i dostrzegamy coś, co wcześniej pozostawało niezauważone lub może
właśnie teraz dało o sobie znać. Czy znaleźliśmy się w odpowiedniej chwili i
miejscu czy tez wprost przeciwnie?
Wyjaśnienie zabójstwa oznacza, iż
trzeba odnaleźć sprawcę i motyw, ale bywa to nierzadko utrudnione i prowadzi do
zaskakujących tropów. Jak się okazuje Płock kryje niejedną tajemnicę, dobrze
chronione albo po prostu niezauważalne. Na straży niektórych z nich stoi
Zbigniew, książę okryty niesławą i pomimo upływu wieków wcale nie jest jedynie
wyblakłą sylwetką utrwaloną na zapomnianych pergaminach. Spotkanie z nim
oznacza nie tylko ujrzenie legendy, lecz też rzuca całkiem nowe światło na to,
co właśnie ma miejsce. Niejedną teorię trzeba będzie zweryfikować i nie będzie
to wcale łatwe zadania, bo płockie podziemia nie zawsze bywają bezpieczne, a i
szukania odpowiedzi na pytania wiąże się z ogromnym ryzykiem. Czyżby przeszłość
miała większy wpływ na teraźniejszość niż ktokolwiek przypuszcza? Co kryją
dawno zapomniane komnaty, wąskie korytarze i oślepiony książę? Czasem ktoś musi
przejść przez cienką granicę pomiędzy tym, co znane oraz co stanowi sekret by wydobyć na światło
dzienne prawdę. Pytanie tylko jaką cenę przyjdie mu zaq to zapłacić?
Legendy o duchach pobudzają
wyobraźnię i niejednokrotnie są atrakcją, niekiedy na skalę dużo dalszą niż
lokalną. Zawierają więcej niż ziarno prawdy, jakby nie było dotyczą często postaci
historycznych oraz ich losów, chociaż też niemało w nich przyuczeń, uproszczeń
oraz fantazji. A jakby tak wykorzystać rodzime motywy i krajobrazy? Równie
interesujące, ale nie tak znane lub raczej nie tak rozreklamowane. Jacek Ostrowski
połączył kilka elementów w jednej opowieści gdzie nuda nie gości za to
zaskoczenie, zwroty akcji oraz intrygujące nawiązania do dziejów Polski już jak
najbardziej. Swojskie klimaty okazują się być ciekawym tłem dla tajemniczych
wydarzeń, w jakich odnajdujemy kilka gatunków literackich powiązanych z sobą
nieszablonowo, co gwarantuje zaskakującą lekturę w przenośni i dosłownie
równocześnie. Czytelnicy niejednokrotnie przekonują się, że założenia jakie
poczynili przed momentem szybko mogą stać się nieaktualne. Autor doskonale wie
jak podtrzymać napięcie i oczywiście je stopniować, kiedy dokonać zwrotu akcji
i wcale na tym nie poprzestać. No i pozostają nam jeszcze bohaterowie, jacy
intrygują i wielokrotnie pokazują, że wiele o nich nie wiemy, a spodziewać
powinniśmy się po nich dużo więcej niż jesteśmy w stanie przypuszczać.
Nowość:
„Ostatni upadek”
Magdalena Zimniak
Zamknąć drzwi do przeszłości, odciąć się od tego, co złe i rozpocząć jeszcze raz od nowa. Jednak czy da się w ten sposób postąpić, jeżeli wciąż nachodzą nas wspomnienia i czujemy, że nasze życie to oszustwo? Jak żyć dalej z taką świadomością i równocześnie budować kolejny rozdział na kruchych fundamentach z bólu, lęków i tajemnic?
Kiedy wszystko zaczyna się układać, a wyczekiwana poprawa powoli staje się faktem nadchodzi niespodziewany koniec. Adrianna Leman robi duży krok w swoim życiu, przeprowadzka, macierzyństwo, nowe wyzwania i przede wszystkim wiele wskazuje na to, że przeszłość w końcu zostawiła za sobą. Szczęśliwe zakończenie trudnego etapu nie jest już jedynie nadzieją, a urzeczywistnia się. Zamiast wątpienia w siebie i w swoje osiągnięcia, zadowolenie z małych, codziennych, osiągnięć. Jednak coś poszło Ne tak jak powinno. Na budowie zostaje odkryte ciało kobiety, a jej córeczka zostaje uznana za zaginioną. Co kryje się za śmiercią i gdzie jest dziecko? Skomplikowane życie ofiary dostarcza pewnych tropów, ale czy to właściwy kierunek śledztwa i pomoże w poszukiwaniach? Nadkomisarz Krystyna Farkas zdaje sobie sprawę, że musi jak najszybciej mieć punkt zaczepienia, a wszelkie domniemywania powinny potwierdzić się solidnymi dowodami. Jednak im więcej informacji zdobywa tym trudniejsze wydaje się zadania, jakie ma przed sobą. Gdzie kryje się prawda o Adriannie Leman i okolicznościach jej śmierci? Jaką rolę odegrała przeszłość i jak to wiąże się z zaginięciem córeczki? Czas płynie, a odpowiedzi niewyraźnie rysują się, ale czy okażą się prawdą? Ktoś nie zawahał się gdy decydował o przyszłości młodej matki…
Podobno kiedy rozum śpi budzą się
demony, a jeśli one nigdy nie zasnęły, a jedynie przyczaiły się? Ludzki umysł
kryje niejedno, nie zawsze świadomie, lecz niektórzy potrafią wykorzystać
najbardziej jego destrukcyjne mechanizmy do swoich potrzeb. Lęk przed tym, co
było i radość co dopiero będzie, kontrast doskonale widoczny, a pomiędzy tym
morze wątpliwości, kilka tajemnic, zbrodnia, zaginięcie i bezbronne dziecko.
Magdalena Zimniak nie wybiera łatwych tematów do swoich książek, każdy z
motywów doskonale wypełniłby samodzielnie fabułę, lecz gdy wypełniają jedną
fabułę wysoko ustawiają poprzeczkę twórcy. „Ostatni upadek” pokonuje ją ze
sporym zapasem, ale to dociera do czytelników dopiero dobrą chwile po tym gdy zakończymy
czytać. Dlaczego? Powodów jest wiele, najistotniejsze, to te, iż to nie „tylko”
kryminał, thriller psychologiczny i dramat rodzinny nie tyle w jednym, ile
każdy z tych gatunków wybrzmiewa samodzielnie mając jednocześnie za tło
pozostałe. Oczywiście wszystkie łączą się w opowieści gdzie nie bardzo szybko
dociera do nas, że nie ma co tracić czasu na przypuszczenia, bo i tak autorka w
przysłowiowym najmniej spodziewanym momencie dokona zwrotu akcji. W tej książce
nie ma jakichkolwiek skrótów, omijania niewygodnych elementów, unikania
wnikliwych obserwacji i wygładzania ostrych brzegów. „Ostatni upadek” odsłania
niepokój, lęki, zło i manipulację, lecz również zagubienie, a przede wszystkim
granice, za którymi czai się zło czynione świadomie.
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Winda do miłości”
Magdalena Witkiewicz
Alek Rogoziński
Podobno miłość pokona wszystkie
przeszkody. Niestraszna jest jej odległość i czas, ludzie, intrygi, lecz
czasem… czasem bywają takie utrudnienia, jakie nie mieszczą się w zwykłych
kategoriach i nikt oraz nic nie potrafi zdziałać na korzyść uczuć. A może to
jedynie kwestia odpowiedniego momentu i osób?
Klątwa, nie klątwa, lecz na ulicy
Miłosnej nie wszyscy doświadczają tej emocji z jakże uroczej nazwy, zwłaszcza
mieszkańcy jednego z budynków. Co za tym stoi, a może kto? Tego nie wie nikt, jedynie
co pozostaje to domysły, plotki, no i pewne fakty układające się w niepokojącą
całość. Można kpić z klątwy, ale coś chyba jest na rzeczy bo liczba
zdradzonych, zdradzających, opuszczonych i opuszczających jest większa na metr
kwadratowy niż gdziekolwiek indziej. Dodajmy do tego kapryśne instalacje oraz
windę, jakiej działania najlepszy wróż nie przewidzi. Co więc czeka na mieszkańców
w takim miejscu? Z pewnością nie spokój i zwyczajna egzystencja, za to zagadki,
uczuciowe perypetie i próby obejścia przekleństwa albo jego odwrócenia jak najbardziej.
Kamienica przy Miłosnej niejeden sekret skrywa, czyżby nadszedł czas na ich
poznanie? No i jaką rolę odegra w tym kapryśny dźwig osobowy?
Komedia romantyczna z tłem trochę jak
z historii grozy, lecz w końcu odpowiednie tło jedynie podkreśla to, co jest
jej motywem. Duet pisarski Magdaleny Witkowicz i Alka Rogozińskiego gwarantują
doskonałą rozrywkę, niestroniącą od wzruszeń, ciętych dialogów oraz bohaterów,
z których każdy jest więcej niż charakterystyczny. Oczywiście to dopiero wstęp,
a z każdą stroną jest jeszcze ciekawiej i tajemniczo, bo co jak co, ale zagadek
nie brakuje. Naturalnie jest jeszcze tytuł, jaki okazuje się w stu procentach
być adekwatny do kryjącej się za nim opowieści. Wszystko to jednak jedynie
elementy książki, gdzie trudno zgadnąć co jeszcze wydarzy się, gdyż wyobraźnia
autorów jest naprawdę ogromna. Co kryje kamienica przy ulicy Miłosnej? No cóż
dużo więcej niż mieszkańcy i czytelnicy spodziewają się, a sploty okoliczności
mogą przyprawić o gęsią skórkę, wybuchy śmiechu i stanowią niejeden znak
zapytania. Podczas lektury „Windy do miłości” takie słowo jak nuda i monotonia
nie pojawia się, natomiast barwne perypetie a i owszem, nieustannie, raz za
razem. O uczuciach autorzy również nie zapomnieli i pojawiają się one
niespodziewanie orz przynosząc z sobą nową porcję interesujących wątków.
Podobno miłość pokona wszystkie przeszkody. Niestraszna jest jej odległość i czas, ludzie, intrygi, lecz czasem… czasem bywają takie utrudnienia, jakie nie mieszczą się w zwykłych kategoriach i nikt oraz nic nie potrafi zdziałać na korzyść uczuć. A może to jedynie kwestia odpowiedniego momentu i osób?
Klątwa, nie klątwa, lecz na ulicy Miłosnej nie wszyscy doświadczają tej emocji z jakże uroczej nazwy, zwłaszcza mieszkańcy jednego z budynków. Co za tym stoi, a może kto? Tego nie wie nikt, jedynie co pozostaje to domysły, plotki, no i pewne fakty układające się w niepokojącą całość. Można kpić z klątwy, ale coś chyba jest na rzeczy bo liczba zdradzonych, zdradzających, opuszczonych i opuszczających jest większa na metr kwadratowy niż gdziekolwiek indziej. Dodajmy do tego kapryśne instalacje oraz windę, jakiej działania najlepszy wróż nie przewidzi. Co więc czeka na mieszkańców w takim miejscu? Z pewnością nie spokój i zwyczajna egzystencja, za to zagadki, uczuciowe perypetie i próby obejścia przekleństwa albo jego odwrócenia jak najbardziej. Kamienica przy Miłosnej niejeden sekret skrywa, czyżby nadszedł czas na ich poznanie? No i jaką rolę odegra w tym kapryśny dźwig osobowy?
Komedia romantyczna z tłem trochę jak z historii grozy, lecz w końcu odpowiednie tło jedynie podkreśla to, co jest jej motywem. Duet pisarski Magdaleny Witkowicz i Alka Rogozińskiego gwarantują doskonałą rozrywkę, niestroniącą od wzruszeń, ciętych dialogów oraz bohaterów, z których każdy jest więcej niż charakterystyczny. Oczywiście to dopiero wstęp, a z każdą stroną jest jeszcze ciekawiej i tajemniczo, bo co jak co, ale zagadek nie brakuje. Naturalnie jest jeszcze tytuł, jaki okazuje się w stu procentach być adekwatny do kryjącej się za nim opowieści. Wszystko to jednak jedynie elementy książki, gdzie trudno zgadnąć co jeszcze wydarzy się, gdyż wyobraźnia autorów jest naprawdę ogromna. Co kryje kamienica przy ulicy Miłosnej? No cóż dużo więcej niż mieszkańcy i czytelnicy spodziewają się, a sploty okoliczności mogą przyprawić o gęsią skórkę, wybuchy śmiechu i stanowią niejeden znak zapytania. Podczas lektury „Windy do miłości” takie słowo jak nuda i monotonia nie pojawia się, natomiast barwne perypetie a i owszem, nieustannie, raz za razem. O uczuciach autorzy również nie zapomnieli i pojawiają się one niespodziewanie orz przynosząc z sobą nową porcję interesujących wątków.