„Od podszewki.
Prawdziwa historia naszych ubrań”
Sofi Thanhauser
Za możliwość przeczytania książki
„Od podszewki.
Prawdziwa historia naszych ubrań”
Sofi Thanhauser
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Kobieta z morza krwi”
Malwina Chojnacka
Czy łatwo dokonujemy osądów? Niestety
zbyt często tak. Czasem sugerujemy się pozorami, półprawdami lub zręcznym
oszustwem, noszącym wszystkie znamiona prawda. U niektórych pojawia się
częściej, inni potrafią zapanować albo też dostrzegają coś, co wstrzymuje ich
przed popełnieniem błędu. A co w sytuacji, kiedy jednak wydamy przysłowiowy
„wyrok” i wymierzymy niezasłużoną karę?
Małe miejscowości kryją równie dużo
tajemnic jak metropolie, ale kiedy dochodzą do głosu skutki widoczne są mocniej.
Brutalna śmierć matki i dziecka budzi strach w Czarnej Wodzie i dawne lęki dają
o sobie znać. Podejrzanych nie ma dużo, dokładnie jest jeden, a jego tożsamość
jest szokiem dla lokalnej społeczności. Inez prowadzi twórcze warsztaty w swoim
nadmorskim pensjonacie niedaleko gdzie wydarzył się ta rodzinna tragedia, jest ona
równie zaniepokojona, co pozostali mieszkańcy. Zwłaszcza, iż sprawca pozostaje
na wolności. Obława policyjna nie przynosi efektów, co jeszcze zwiększa i tak
duże napięcie. Bezpieczeństwo staje pod znakiem zapytania, a poczucie
zagrożenia narasta. Dlaczego więc kobieta na kilka godzin znika w nocy? Jej
siostra nie potrafi tego zrozumieć, tak samo jak i schowanych wycinków gazet
sprzed lat. Co wydarzyło się kiedyś i czy ma związek z obecnymi wydarzeniami? Inez
skłamała policji, a uczestnicy warsztatów zdają się coś ukrywać. Okolice Czarnej
Wody nie są tak spokojne za jakie chcą uchodzić, a prywatne dochodzenie może
odsłonić zbyt dużo i ktoś za to zapłaci…
Jak wygląda prawda? Ta rzeczywista, a
nie przekłamana? Czy łatwo ją zmanipulować? Zabójstwo już zostało popełnione, napięcie
wcale nie maleje, wzrasta z każdym rozdziałem. Ten kto zabił jest podany na
tacy, nie ma żadnych wątpliwości. Punkt wyjścia dla kryminału dobry i jak się
szybko okazuje mający, drugie tło oraz skrywający, co najmniej kilka tajemnic.
Wrażenie, że zło jedynie się przyczaiło nasila się z każdą kolejną stroną.
Malwina Chojnacka nie tworzy prostych historii, zamiast prostej drogi
fabularnej są krzyżujące się ścieżki, wiodące na złamanie karku w dół i wymagające
pilnej obserwacji podczas wspinania się nimi w górę. „Kobieta z morza” to nie
zlepek kilku wątków, a starannie przemyślana opowieść o zbrodni, w liczbie
mnogiej, tej, o której wiemy oraz tych, jakie być może wydarzą się, bo tu nic
nie jest pewne. Napięcie nie tylko narasta, lecz przede wszystkim gęstnieje,
tak samo jak i emocje, te dobre i oczywiście negatywne. Z jednej strony morze,
z drugiej las, nie zupełne odludzie, grupa ludzi i równocześnie wyobcowanie,
nie takie widoczne od razu, chociaż czytelnik zaczyna je zauważać dość szybko i
widzi kolejne znaki zapytania. No i oczywiście sekrety, nie zawsze widoczne, za
to odczuwalne i rzucające cień na wszystkich oraz wszystko. „Kobieta z morza”
to nie klasyczny kryminał, to także nie kolejny thriller jak od sztancy, cechy
obu łączą się tworząc opowieść wielowarstwową, w jaką im dalej zagłębiamy się
tym więcej niewiadomych, podejrzeń, przypuszczeń i wątpliwości pojawia się. No
i oczywiście finał, jaki nie jedną sceną, a serią zdarzeń, mniejszych i większych,
nie do końca wyciszających, lecz przynoszących z sobą odpowiedzi, czy
wszystkie?
„Epoka alchemii.
Jak magia stała się
nauką”
Kit Chapman
Doświadczenia, zapiski, przekazywanie
ich uczniom. Nauka? Tak i nie. Dla jednych to szarlataneria, dla drugich jak
najbardziej wiedza, inni natomiast widzą w tym źródło właśnie współczesnej
nauki. A jak to naprawdę było?
Pamiętamy o osiągnięciach naukowych
sprzed lat, lecz jakoś najczęściej nie sięgamy zbyt daleko, raptem kilka
wieków. No bardziej wytrwali przypominają sobie o osiągnięciach sięgając dalej
czyli do starożytności, ale to bardziej w formie pojedynczych wynalazków, nie
jakieś ciągłości. Jednak prawda wygląda więcej niż trochę inaczej. Zacznijmy od
ognia i to, czego stał się podstawą, a potem prozaicznych skórzanych butów…
Pierwsze na myśl przychodzi nic wielkiego, bo jak to porównać ze szczepionkami
albo odkryciem nowych pierwiastków? No właśnie by to miało miejsce były
potrzebne przełomowe pomysły, chociaż nikt ich tak nie nazywał, po prostu
niekiedy przypadek, częściej obserwacje i w ten sposób przez stulecia,
tysiąclecia. Kit Chapman nie skupił się na ciekawostkach, a historii i nauki,
lecz nie samych dat oraz suchych faktów, a intryguje czytelników konkretnymi
przykładami i ich konsekwencjami w czasie, o których rzadko kiedy lub raczej
nigdy nie myślimy. „Epoka alchemii” to nieszablonowy przewodnik po nauce, ale
nie taki jak sądzimy zazwyczaj, bo nie wiedzie nas od jednego odkrycia do drugiego w linii prostej, lecz poprzez
zdarzenia na pozór mało istotne lub wręcz w ogóle takie, jakie na pierwszy rzut
oka wcale nie mają ze sobą nic wspólnego. Autor potrafi pokazać świat nauki od
strony naprawdę fascynującej oraz interdyscyplinarnej i co równie istotnej wielokulturowej.
Zgodnie z tytułem poznajmy ścieżkę do współczesnej definicji nauki właśnie od
alchemii acz nie tylko niej, gdyż sięgnięto o wiele dalej w czas i rozwój
ludzkości. Nic nie jest oczywiste w tej książce i równocześnie tak dużo
zaczynamy dostrzegać powiązań pomiędzy różnymi dziedzinami, niekiedy dalekimi
od siebie. Nie pomijani są także ludzie, stojący za tym, co obecnie uważamy
pewne, zwyczajne, dalekie od nowości, czym się nie zachwycamy. To dzięki
innowatorom, przypadkowym odkrywcom, ale i marzycielom oraz rzemieślnikom i
majstrom zawdzięczamy cegiełki do obecnego kształtu naukowego świata.
Premiera:
23 września
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Przysięga zemsty”
Jaclyn Rodriguez
Niektórych do przekroczenia granic skłania ciekawość, drudzy kierują się interesem, inni mają osobiste powody, o jakich głośno nie mówią. Zemsta. Tak, ona potrafi napędzać jak mało co na świecie, karmi się bólem, strata, krzywdą i myślą, że gdy zostanie dopełniona rachunek za te pierwsze zostanie co najmniej wyrównany…
Plan Rune Ryker nie jest prosty, tak naprawdę
wymaga poświęcenia wszystkiego, co jeszcze pozostało. A jednak dziewczyna nie waha się by
dokonać wyboru, który całkowicie zmieni jej przyszłość. Dzięki determinacji i
rzuceniu na szalę samej siebie trafia dokładnie tam gdzie chciała, chociaż czy
na pewno? Zwracanie na siebie uwagi raczej nie sprzyja temu, co zamierza, a z
pewnością gdy zaczyna się wyróżniać to, co zamierzała może być zagrożone.
Odnalezienie rodziny, jaką straciła lata temu i to w brutalny sposób, sprzyja
raczej cisza, pozostawanie w cieniu, nie na pierwszym planie. Jednak moc Rune
wyróżnia ją nie jedynie w Kuźni, ale w całym królestwie Druidów. Ten dar to
przekleństwo czy błogosławieństwo? Na to pytanie mógłby odpowiedzieć Draven,
książę ma identyczny talent, lecz jest arogancki, podstępny i bardzo ambitny,
daleko mu do osoby, której warto zaufać. Tych dwoje rozpoczyna niebezpieczną grę,
a wielu czeka na potknięcie dziewczyny, reszta chciałaby wykorzystać jej niezwykłe
i cenne zdolności. Coś jeszcze rzuca cień, tajemnice i przeszłość, groźne gdy
się ich nie zna, ale jeszcze niebezpieczniejsze gdy się stanie z nimi twarzą w
twarz. Jaką cenę przyjdzie zapłacić za zemstę? Czy da się stracić jeszcze
więcej niż do tej pory?
Podobno najlepsza jest na zimno,
bywa, że ma gorzki smak, a jaka jest gdy równocześnie trzyma przy życiu i
stanowi jego jedyny cel? Dla bohaterów „Przysięgi zemsty” jest wszystkim, dosłownie,
nie w przenośni, wpisana w nich i napędzająca do działania. Jaclyn Rodriguez
doskonale wykorzystuje ten motyw do stworzenia sylwetek zapadających w pamięć,
skomplikowanych, pełnych sprzeczności, ale jednocześnie zdeterminowanych by osiągnąć
swój cel. Co istotne również niepokojących, z wieloma sekretami, przekraczających
granice i kierujący się ku zagrożeniu jak ćmy do światła. Takie postacie
zasługują na odpowiednią fabułę i ta ani na moment nie zawodzi, aczkolwiek
wielokrotnie zwodzi. Detale i niuanse dodają tajemniczości, pomagają wskazywać
tropy, jakie okazują się zgoła inne niż czytelnik spodziewa się. Dorzućmy do
tego watki, jakim daleko do prostoty, bardziej przypominają kręte ścieżki nad
głębokim urwiskiem, gdzie każdy krok może prowadzić wprost w przepaść, lecz
cofnięcie się jest pewnym upadkiem w nią. Jakie to było dobre? Nieskromnie powiem, że jeszcze lepsze. "Przysięga
zemsty" to książka z gatunku fantasy napisana z ogromnym rozmachem,
całkowicie nieprzewidywalna i z gatunku tych historii kuszących by zajrzeć na
koniec, ale to i tak nic by nie dało. Zbyt wiele dzieje się po drodze i tak
naprawdę to, co przed chwilą było pewniakiem okazuje się czymś zgoła odmiennym
za sekundę. Przemyślane w każdy szczególe uniwersum, doskonale łączące się z
bohaterami, z przeszłością ściśle z nimi związaną oraz łańcuchem przyczynowo-skutkowym
spajającym wszystko i wszystkich. Tam nie ma luk, pojawiają się
niedopowiedzenia, będące zapowiedzią tego jeszcze co wydarzy się, ale nie
gotowym jednym scenariuszem, a kilkoma co najmniej opcjami i intrygującą
niewiadomą.
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Mieszko. Mroczne czasy”
Daniel Komorowski
Droga do władzy rzadko kiedy jest prosta i łatwa. Częściej wymaga poświęcenia, wytrwałości i nierzadko przebiegłości. Tak naprawdę ona nie kończy się gdy już ma się ją w końcu w rękach, to jedynie pierwszy etap. Kolejny bywa jeszcze trudniejszy, bo wrogów nie brakuje, starych zastępują nowi…
Wygrane bitwy i wojny przynoszą sławę
i chwałę. Jednak i przysparzają wrogów. Kiedy jedna potyczka dobiega końca,
druga już się tli, wrogowie nigdy nie dają za wygraną. Mieszko, książę Polan to
już nie wygnaniec, dawnych przeciwników zastąpili nowi, potężniejsi, bardziej bezwzględni
i patrzący łakomym okiem na władzę jaką ma w ręku. Dagome wyszedł cienia, poznał smak chwały i niejednokrotnie
go zagrzewała do walki i prowadziła po krwawym szlaku, gdzie niejednokrotnie
prowadziła go pomsta. To wszystko miało prowadzić do pokoju, ale ten był
księciu dany na krótko. Przed nim trudne momenty, trwające dłużej niż
ktokolwiek mógł przypuszczać. Czy pomyślność odwróciła się od dotychczasowego niepokonanego
zwycięzcy? Wiadomym jest, iż książę jest człowiekiem ambitnym i nie nawykłym na
osiadaniu na laurach, ale lata walk o dziedzictwo przysporzyło mu
nieprzyjaciół. Ci nie zamierzają stać z boku i cieszyć się jego potęgą, wprost
przeciwnie rzucają wyzwanie i są przygotowani do trudnej rozgrywki. Tym razem zbrojne
starcie przynosi z sobą coś zgoła innego niż zazwyczaj. Zmartwienia pojawiają
się także poza polami bitewnymi, tak jakby bogowie odwrócili się od swego
ulubieńca. Czy przyjecie strat z godnością jest w stanie udźwignąć hardy
władca, który do tej pory rozdawał karty? Starzy wrogowie i nowi, potężniejsi przeciwnicy,
wiedzą jak uderzyć by zabolało i pozostało w pamięci, nie tylko tego, kto
poniósł porażkę.
Historia kołem toczy się, a klęski i
zwycięstwa przeplatają się, tworząc ścieżkę dla sławy i chwały oraz hańby
pokonanych. Nie zawsze każde zdarzenie zostaje odnotowane w annałach, zwłaszcza
tam gdzie są początki często brakuje kronik, a jedynie opowieści przekazywane z
pokolenia na pokolenie są jedynym śladem tego, co miało miejsce. W końcu
powstaje i zapis, czy obejmujący wszystko, co miało miejsce? Na to pytanie
starają się odpowiedzieć archeolodzy, historycy, pisarze również, uzupełniając białe
plamy, odkrywając to, co zaginęło w chaosie kolejnych stuleci i tysiącleci. Postać
legendarnego Mieszka, założyciela piastowskiej dynastii, budzi ogromne
zainteresowanie z racji osiągnięć, ale i wielu niewiadomych wokół jego osoby. Daniel
Komorowski sięgnął po tę część polskich dziejów, które legły u podstaw znanych
nam wydarzeń i pokazał je z perspektywy nie kronikarskiej, a samego bohatera.
Kolejne tomy pokazują trudną ścieżkę po władzę, ale i bardziej osobiste obszary,
gdzie tłem są pierwsze grody, puszcze, jeszcze nie do końca przetarte szlaki.
Tam gdzie kończą się historyczne ślady i zostają domniemania oraz poszlaki
autor tworzy z nich fabularną wersję zdarzeń. „Mieszko. Mroczne czasy” to nie tylko
odsłanianie kulis, lecz pokazanie sylwetki człowieka, z krwi i kości oraz
znającego słodki smak zwycięstw i gorzki porażek. Daniel Komorowski łączy
fakty, ze scenariuszami tego, co mogło wydarzyć się oraz swoją wyobraźnię w
całość, intrygującą, nad wyraz prawdziwą i przede wszystkim pokazującą polskie
pradzieje barwnie, wielowymiarowo i nie pomnikowo.
Za możliwość przeczytania książki