Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Videograf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Videograf. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2022

Po prostu być

Nowość :

„Będę przy tobie”

Zuza Kordel

 

Czy da się uwierzyć w szczęśliwy los kiedy człowiekowi niezbyt dobrze się wiedzie? Ludzie, jacy są nam bliscy mogą dać nam siłę by dalej iść do przodu, pomimo niepowodzeń. Wiara w siebie jest ważna, lecz jeśli wierzą w nas ci, którzy nas kochają i jakich my darzymy uczuciem wszystko jest możliwe.

 

Do szczęścia podobno niewiele potrzeba, ale niekiedy to „niewiele” okazuje się mieć znaczenie. Franek i Lena mają siebie, to dużo, bo nie wszyscy zdobyli to, czym oni cieszą się od jakiegoś czasu. Jednak problemy finansowe rzucają cień na ich codzienność oraz przyszłość. Nieoczekiwany splot okoliczności sprawia, że dostaje szansę jakiej nawet nie oczekiwał, czy ją wykorzysta? Wioletta osiągnęła sukces zawodowy i osobisty, powinna być z siebie zadowolona i ze spokojem patrzeć na to, co przed nią. „Ale”, no właśnie jest pewno „ale”, o jakim wie jedynie jej przyjaciel. Do tej pory spogląda za siebie, przeszłości nie chce i nie może zapomnieć. Ostatnie miesiące roku przynoszą Frankowi i Wiolecie pełne pracy dni, dla obydwojga to niezwykły czas, zwłaszcza dla niej, mającej bolesne tajemnice. Wydaje, iż ich znajomość trochę wychodzi poza zwykłą współpracę i daje kobiecie coś, czego chyba od dawna szukała. Franek z Leną oraz rodziną celebrują przed i świąteczny czas, czy i Wioletta w tym roku znajdzie w tym okresie to, czego nie ma od tak dawna?

 

Rodzina, wspólnie spędzony czas i radość z bycia z sobą. Wydaje się, że niezbyt dużo, ale są takie pory w roku, iż doceniamy to bardziej niż na co dzień. Nie każdy ma szansę by poczuć obecność bliskiej osoby lub po prostu być z nim. Zuza Kordel w historii, jaka dzieje się w czasie około świątecznym, lecz jest tak naprawdę aktualna przez cały rok, pokazuje zdawałoby się to, co jest zwyczajne. Jednak nie wszystkim jest dane lub nie każdemu udaje się to zdobyć. „Będę przy tobie” ma z pewnością urok grudniowych książek, lecz jest to także opowieść o okazjach, jakie jedni nie zauważają, drudzy ignorują, a nieliczni dają im wiarę. Magia świąt nie jest podana wprost, pozostaje wpierw w tle, a następnie stając się częścią codzienności, lecz pod żadnym pozorem nie powszednieje, cały czas czytelnik czuje jak jest ważna dla bohaterów. Dlaczego? To już najlepiej poznać samemu co za nią stoi w tym konkretnym przypadku. Zuza Kordel nie stworzyła oderwanych od rzeczywistości wątków i postaci, jedno i drudzy są jak najbardziej życiowi i stawiają czoła sprawom podobnym do tych, jakie znają z życia czytający. A co z magicznymi momentami? One właśnie są tam gdzie ich nikt nie spodziewa się, czasem ukryte w drobnych gestach, tradycjach, nie będącymi tylko nimi z nazwy lub zwyczajach, jakie powtarzane co rok dają oparcie i nadzieję.

 

Za możliwość przeczytania książki 
    Dziękuję  wyd. Videograf 

 

piątek, 21 października 2022

Pomiędzy

Nowość:

„Pomiędzy piekłem 

a niebem”

Katarzyna Grabowska

 

Podobno kiedy jedno się kończy zaczyna się coś innego. Jednak kiedy poświęcamy wszystko by osiągnąć swój cel, nie zadawalamy się półśrodkami i już prawie jesteśmy przed finałowym etapem, prowadzącym do spełniania naszych marzeń to, co najmniej trudno pogodzić się z wiadomością przekreślającą wszelkie plany. Zwłaszcza kiedy odbiera nam nadzieję na przyszłość. Poddać się biernie temu, co szykuje przeznaczenie czy rzucić mu wyzwanie?

 

Zdyscyplinowanie, podporządkowanie się jednemu, wytrwałe dążenie, nieskarżenie się na nic i ciągła praca nad sobą. Dla Abigail taniec jest sensem egzystencji, dzień po dniu stara się być jak najlepszą baleriną, dzieli ją od sukcesu niewiele. Przeznaczenie szykuje dziewczynie niespodziankę, jakiej nikt nie spodziewa się. Nie z kategorii tych będących darem losu, a raczej jego niesprawiedliwym wyrokiem. Z dnia na dzień balet staje się przeszłością, teraźniejszością jest dramatyczny wyścig o życie. Abigail staje przed trudną decyzją i nieoczekiwanie dla wszystkich wybiera podróż po Stanach Zjednoczonych, pragnie zobaczyć te miejsca, które zna jedynie ze zdjęć, map, telewizji. Jej wizyta w Salem przynosi coś czeka dziewczyna się nie spodziewała, wypowiedziane życzenie w pewną noc sprawia, że przed nią otwierają się drzwi do zupełnie nieoczekiwanej przyszłości albo gry, gdzie stawką jest … dusza. Dobro i zło toczą nieustanną oraz odwieczną walkę, ale czym tym razem będzie ona przebiegała na tych samych zasadach? Raum wie jak wykorzystywać emocje do swoich celów i nie cofnie się przed niczym by zwyciężyć. Hanael jest jego przeciwieństwem. Pomiędzy nimi znajduje się niczego nieświadoma młoda kobieta. Wydaje się, że nic nie może zmienić z góry przypisanych im ról, lecz czy na pewno? Miłość niejedno i niejednego już odmieniła, jednak w tym przypadku to bardziej skomplikowane niż komukolwiek wydawało się, zwłaszcza tym najbardziej zainteresowanym …

 

Niebo, piekło, upadły anioł i jego przeciwieństwo oraz ktoś, kto dokonał niezwykłego i dramatycznego wyboru. „Pomiędzy piekłem a niebem” jest niezwykłą książką, w której kolejne warstwy tworzą złożoną historię, z jednej strony kameralną i skupioną wokół kilku postaci, a z drugiej dotyczącą ogółu. Dobro i zło w pierwszym chwili zdają się być od samego jasno określone, podobnie jak i finał ich rozgrywki, ale kolejne rozdziały ukazują nowe jej odsłony, zaskakujące i przede wszystkim odkrywające ukryte cechy oraz pragnienia. Katarzyna Grabowska pokazuje istotę prawdziwej miłości, iluzji, branych za nią oraz emocji. Zadaje też pytanie o to, co jesteśmy w stanie zrobić w imię swoich marzeń, ale również o cenę, jaką jesteśmy w stanie zapłacić za nie. „Pomiędzy piekłem a niebem” jest również opowieścią pełną romantycznego uroku, nie nadmiernie przesłodzonego, lecz takiego, ujawniającego się w drobnych gestach, detalach, nie mówiącego głośno, bardziej odczuwalnego niż widocznego. To także pokazanie ludzkich słabości, noszonych masek, momentów, gdy one opadają oraz jak radzimy sobie z trudnymi sytuacjami, kiedy musimy dokonać niełatwych wyborów. Pozostaje jeszcze finał, który w dopracowanych szczegółach zamyka całość, dając odpowiedzi na pytania, pojawiające się między wierszami i słowami. Kiedy już wiemy jak skończy się historia Abigail, Rauma i Hanaela, widzimy też czego byli symbolami i co pisarka przekazała czytelnikom z ich pomocą.

 

 

Za możliwość przeczytania książki 
    Dziękuję  wyd. Videograf 

 

 

piątek, 12 czerwca 2020

Krwawe brzemię


„Jedna krew”
Stefan Darda

Zło nie zawsze jest obce i nie musi przyjść z daleka, czasem ma bardzo znajomą twarz i źródło bardzo bliskie. Zagrożenie wcale nie czyha daleko, trzeba się mieć na baczności tam gdzie wydaje się, że jest bezpiecznie. Tajemnice zdają się być dobrym sposobem na spokój i zapomnienie tego, co go zakłóciło, lecz pamięci ludzkiej nie da się wymazać. Niepokój w niej raz zasiany będzie żywił się tym, co miało przynieść ukojenie. Czy tam gdzie strach bierze górę nad rozsądkiem budzą się demony?

Lęk bywa dobrym doradcą, chroni przed wejściem na niebezpieczne rewiry, lecz czasem również staje się podatnym gruntem dla czegoś zupełnie odwrotnego. Tak samo jak i niezaspokojona ciekawość w połączeniu z sekretami. Wieńczysław Pskit przekonał się już o jednym i drugim, teraz musi zmierzyć się z tym ostatnim. Kiedy jako dziecko z bliska zobaczył to, co większość uważa jedynie za legendę sądził, że zakończyło się to wraz z niecodziennym pochówkiem bliskiej krewnej. Ale czy faktycznie tak było i co jeśli ma to swój ciąg dalszy kilka dekad później? Powrót do bieszczadzkiej wioski przypomina dawny koszmar, chociaż czy nie jest on również sygnałem, że znowu ma miejsce? Co naprawdę wydarzyło się wtedy i dlaczego znowu dało o sobie znać? Może to jedynie niepotwierdzone przypuszczenia, chociaż dowody są aż nazbyt widoczne. Stare rozwiązanie z przebiciem serca zębem brony oraz odcięcie głowy nie przystaje do tego, co zwykło się uważać za zapewnienie wiecznego spoczynku, ale wydaje się jedynym rozwiązaniem, chociaż raczej nie takim o jakim mówi się komukolwiek. Pskitowi raz udało się uciec przed klątwą „jednej krwi”, lecz po raz kolejny wcale nie będzie mu łatwiej. Bieszczady kryją niejedną tajemnicę, niektóre z nich są rodzinnym przekleństwem, inne stają się sekretnym brzemieniem również dla innych. Noc skrywa wiele i przynosi niepokojąco realne sny …

By w pogodny dzień pojawiła się gęsia skórka, a mrok i chłód stały się odczuwalne czytana historia musi przenosić czytelnika w całkiem inne miejsce. Najnowsza książka Stefana Dardy funduje nam właśnie taką podróż i to nie krótkotrwałą, lecz trwającą tyle ile lektura. Literatura grozy ma się dobrze, o czym świadczą ostatnie premiery, a zwłaszcza „Jedna krew”, której okładka jest czytelną zapowiedzią co czeka tuż za nią, ale tak naprawdę kolejne strony pokazują dopiero, że ta eskapada na długo  pozostanie w pamięci. Pisarz wirtuozersko wykorzystał bieszczadzki klimat, dziejowe wiraże, a zwłaszcza tytułowy motyw, twórczo rozwinięty i intrygująco, stopniujący napięcie. Tam gdzie można by się spodziewać prostej konstrukcji otrzymujemy nieszablonowe zwroty akcji oraz niesamowite zapętlenie fabuły prowadzące do nieoczekiwanego finału. Jednak nim on nastąpi czeka na czytających prawdziwa uczta grozy spod znaku rozgrywki pomiędzy dobrem i złem, ale nie w rozumieniu takim do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni lub raczej oczekujemy. Mroczny cień dostrzegany jest prawie cały czas, a kiedy na chwilę ginie przesłonięty przez promień nadziei po chwili odczuwany jest jeszcze silniej. „Jedna krew” ma w sobie pewną dozę folkloru oraz ogromną dawkę nieprzewidywalności, lecz najważniejsze są wątki tak poprowadzone, że jakiekolwiek przypuszczalne scenariusze rozwoju akcji i tak okazują się nieprzydatne. Stefan Darda zadbał o odpowiednią dramaturgię i jej rozwój nie tylko w oczekiwanych momentach, ale przede wszystkim tam gdzie się ich nikt nie spodziewa. 




Za możliwość przeczytania książki 
                 Dziękuję  wyd. Videograf

niedziela, 25 grudnia 2016

Cień niewinności

"Cień"
Marek Stelar


Niewinność miewa różne oblicza, czasem jest niepodobna do tego co zwykle uważać za nią. Niektórzy uważają ją za słabość, inni muszą ją udowodnić, czasem bywa odkrywana przypadkowo. Dochodzenie kryminalne rzadko kiedy ma wskazać niewinnych, najczęściej skupia się na szukaniu sprawcy, niekiedy wplątując ludzi w niespodziewane zależności.

Zawód detektywa nie jest aż interesujący jak to można zobaczyć w filmach lub przeczytać w książkach. Robert Krugły przekonuje się o tym dość często, można by rzec, że aż za często, lecz nit nie obiecywał, iż na swoim będzie łatwo. No, ale trzeba jakoś odnaleźć się w nowym rozdziale życiowym, praca w policji jest już wspomnieniem, a teraźniejszość to świadczenie usług dla ludności, za wynagrodzeniem oczywiście, niekiedy niestety dość dotkliwie bolesnym. Teraźniejszość bywa dla emerytowanego podinspektora dość spokojna, nie żeby aż tak tęsknił za policyjną codziennością, ale nowe zlecenie to możliwość prawdziwej śledczej pracy. Rzecz jasna tkwi w nim pewien haczyk, nawet dość spory hak, by już nie wspomnieć o zleceniodawcy, czego jednak nie robi się w imię wyższych celów, jakie ostatnio pojawiły się w życiu Krugłego. Los bywa złośliwy i gdyby wiara w byty wyższe była jego mocną stroną to zastanowiłby się co jeszcze go czeka. Nowe śledztwo wymaga sięgnięcia do starych znajomości, tak się składa, że prokurator Michalczyk jak najbardziej może pomóc w pracy detektywowi. Sprawę podejrzanego, którego ma oczyścić z zarzutów morderstwa, prowadzi właśnie on, więc tak zwane pierwsze koty za płoty. Ale nie ma  lekko jak to się wydawało, domniemany zabójca nie skacze z radości na widok Roberta, a dowody wydają się mocne. Te ostatnie są naturalnie takie do momentu gdy bliżej przygląda się im emerytowany policjant,także Michalczyk dorzuca kilka swoich spostrzeżeń. Nieoficjalny duet śledczy zaczyna dostrzegać pewne punkty wspólne i coś jeszcze bardziej niepokojącego. Czyżby za zbrodniami stała osoba, po której raczej nikt nie spodziewa się morderczych skłonności? Jeżeli potwierdziłaby się ich hipoteza to muszą być przygotowani na skandal, lecz czy nie jest pośpieszyli się z wstępnymi wnioskami? Może trzeba poszukać w szerszym kręgu by odnaleźć więcej śladów? Pozostaje jeszcze pewna nieznajoma, pojawiająca się w zeznaniach świadków, kim jest i jaką rolę odegrała w całej historii? Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej kiedy Krugły odkrywa dość niepokojący fakt, gdzie doprowadzi go ten trop?

Udowodnić niewinność to jedno, lecz czym innym jest znalezienie prawdziwego sprawcy. Nim zostanie on dostrzeżony pośród wielu domniemanych poszlak, nieoczywistych dowodów, rzeczywistych śladów i mylnych tropów, grzechy niejednego zostaną odkryte. Jednak kto nim jest? Ktoś kogo podejrzewa się czy ten stojący z boku, w cieniu?

Trzecia porcja śledczych, i nie tylko, perypetii Roberta Krugłego, obecnie już emerytowanego policjanta i teraźniejszego detektywa, dostarcza solidnej zagadki kryminalnej, podszytej humorem. "Cień" Marka Stelara zaczyna się tajemniczo i klimat sekretów jest w tej historii ważnym elementem. Autor zwodzi czytających, podsuwając możliwości rozwiązań, wskazując potencjalnych winnych i dając pole do popisu do śledczych umiejętności czytelników. Główny bohater nie zawiódł, pośród wielu mylnych ścieżek odnajduje tę właściwą zaskakując swoim odkryciem, wcześniej zapewniając odpowiednią dawkę sensacyjnych wątków, skupiających uwagę czytających. Marek Stelar na "Cieniu" kończy historię Krugłego, który odchodzi w najlepszym momencie - będąc na szczycie, chociaż szkoda potencjalnych spraw jakich mógł się podjąć.

 

Za możliwość przeczytania książki 
                 Dziękuję  wyd. Videograf

sobota, 10 grudnia 2016

Zemsta, miłość i wojna

"Zemsta i przebaczenie.
Narodziny gniewu"
Joanna Jax

Niewiele dzieli ogromne szczęście od dramatycznych chwil, jedno i drugie tkamy sami na kanwie jaką jest nasze życie, z mniejszą lub większa pomocą innych ludzi. Wcale nie tak łatwo przekuć marzenia w rzeczywistość, lecz niektórym udaje się, niekiedy jest to okupione utrata iluzji i podejmowaniem decyzji ze skutkami w najmniej odpowiednim momencie. Gdy nie ma się wiele do stracenia, a do zyskania wszystko wydaje się, że każdy wybór jest dobry, bo daje nadzieję na lepsze jutro, chociaż czy tak będzie na pewno?

Warszawa wydawała się ziemią obiecaną dla Alicji Rosińskiej i Hanki Lewin, gdzie jak nie w stolicy mogły zdobyć to czego pragnęły? Sławy i ucieczki od scenariusza jaki los im szykował, prowincjonalne miasteczko żadnej z nich nie dawało szansy na inną egzystencję niż była udziałem rodziców dziewczyn. Jednak czy nadzieja na coś lepszego nie jest jedynie pobożnym życzeniem? Takich jak one przybywa wiele codziennie do wielkich miast, a sukces pisany jest nielicznym. Emil Lewin również zamierza podbić stołeczną metropolię, chociaż jego motywy są całkowicie odmienne, a i determinację czerpie całkowicie odmiennego źródła. Ile można poświęcić by osiągnąć swój cel? Jako jeden z pierwszych odpowie na to pytanie właśnie on, Alicja przekona się jak smakuje gorycz zawiedzionych uczuć, pozostaje jeszcze Hanka, zdająca się zgarniać cała pulę w życiowej loterii, lecz czy tak jest naprawdę? P:rzeznaczenie stawia ich w niezwykle trudnej sytuacji, wraz z wybuchem Drugiej Wojny Światowej nic nie jest takie jak jeszcze niedawno, niezmienne pozostają dwie rzeczy pragnienie zemsty i miłość pojawiająca się w najmniej spodziewanej chwili. W huku bomb i odgłosie karabinowych strzałów rodzą się uczucia, które pozwalają chociaż na chwilę oddalić od siebie wojenną zawieruchę, ale nie da się zapomnieć o złu jakie opanowało świat, szczególnie gdy zatruwa ono nieliczne okruchy szczęścia. Podjęte w dobrej wierze błędne decyzje dają o sobie znać gdy wydawało się, że Alicja w końcu otrzymała szansę by i jej marzenia urzeczywistniły się. Czy prawdziwa miłość powinna wszystko wybaczyć? Na jaką podłość jest gotowy człowiek by zemścić się na niewinnych w imię krzywdy jakiej, w swoim mniemaniu, doświadczył?

Wojna już zdarła maski z ludzi, ale jeszcze nie wszyscy dostrzegli prawdziwe oblicza, kryjące się do tej pory pod nimi. Iluzja niekiedy wygrywa z prawdą, a prawda nie zawsze przynosi ukojenie - wręcz przeciwnie rodzi rozgoryczenie, ból i rozczarowanie. Gniew nigdy nie jest dobrym doradcą, kiedy dopuści się go raz do głosu wykrzyczy wszystko co do tej pory było głęboko schowane i zagłuszy rozsądek. Od tego już krok by odebrać komuś coś co pozwalało mu egzystować - nadzieję i wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jeszcze emocje nie opadły po ostatniej części historii rodziny von Becków, a jej autorka znowu szykuje kolejną porcję intrygującej lektury czytelnikom. Joanna Jax, jak rzadko który autor mistrzowsko łączy przeszłość i teraźniejszość, słowami tkając niezwykle sugestywny portret ludzkich losów. Pierwszy tom nowego cyklu "Zemsta i przebaczenie" przenosi nas w świat zmieciony przez dziejową zawieruchę, lecz mający wciąż moc oddziaływania na kolejne pokolenia i czytających. "Narodziny gniewu" porywają urokiem ostatnich przedwojennych lat, prowincjonalnym klimatem i magią świateł wielkiego miasta, młodzieńczą radością życia i zderzeniem z rzeczywistością, przynoszącą to na co nikt nigdy nie jest gotowy - utratę niewinności. W sadze "Zemsta i przebaczenie" czytelnicy odnajdą romans, intrygę, a zwłaszcza pełnokrwistych bohaterów, walczących o swoje szczęście i nie pozwalających o sobie zapomnieć. Joanna Jax wie jak oczarować czytających od pierwszych stron książki, utrzymać ich uwagę na dalszych kartkach i zostawić z niedosytem oraz apetytem na kolejne tomy tej niezwykłej serii. Pierwsza część dostarcza czytelnikom wiele emocji i równie dużo pytań co do rozwoju poszczególnych wątków, bo gniew już dał o sobie znać, fundamenty zemsty zostały wylane, lecz czy przebaczenie zaistnieje i kto go doświadczy? "Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu" to powieść o sile nienawiści i miłości oraz kole historii bezlitośnie przetaczającej się po ludzkim życiu.




Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf 






 Moja rekomendacja :)


czwartek, 24 listopada 2016

Zło

"Splątanie"
Maciej Lewandowski


Zło przybiera wiele postaci, w jednych da się rozpoznać bardzo szybko, w innych pozostaje anonimowa i zdaje się być niedostrzegana. Ignorowanie jego obecności w nadziei, że dzięki temu nas nie dosięgnie jest ogromnym błędem, w końcu każdy musi się z nim zmierzyć. Nie można od niego uciec, nie da o sobie zapomnieć, zawsze będzie tuż obok w postaci mrocznego cienia, po spotkaniu z nim nigdy już nie będzie się takim samym człowiekiem. A może to jedynie wybujała fantazja, wykorzystująca na tworzenie przerażających wizji moment, gdy umysł już nie śni, lecz jeszcze nie otworzył drzwi do jawy?

Mogło być gorzej, lepiej również. Jakub Kempner wie  tym doskonale, ale niestety zbytnio nie postarał się by to ta druga opcja zatriumfowała w jego egzystencji. Wrocław jako miejsce zesłania, lub inaczej mówiąc nowe miejsce pracy, wcale nie jest najgorszym co może spotkać zdegradowanego policjanta. Oczywiście trafia nie do samego centrum, lecz na peryferyjny posterunek, będący niezłym punktem zaczepienia. Spokój, nuda brzmią dobrze, jakieś zwyczajne i proste wykroczenia, nic zanadto skomplikowanego. Nic więcej i nic mniej. Jednak świat nie jest aż tak prosty jakby ludzie pragnęli, a w szczególności aspirant Kempner. Zwyczajności nie dane jest mu smakować zbyt długo, bardzo szybko pojawia się niepokój, w prowadzonym dochodzeniu coś nie pozwala przyjąć do wiadomości, iż to jedynie tragiczny splot okoliczności. Inni mają całkowicie odmienne zdanie, ale Jakub nie zamierza przytakiwać ogółowi. Pochwycił już trop, słaby, niejasny, niedostrzegalny dla pozostałych śledczych, jednak nie może zapomnieć o tym co podszeptuje mu intuicja. Komisarz Bauer zdaje się nie podzielać przekonania swego nowego podwładnego, zbyt wiele widział by entuzjastycznie przyjmować rewelacje nowicjusza. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Co może być w Leśnicy niezwykłego? Nic, lecz czasem dostrzega się coś złowrogiego, rozsądek broni się przed tym to widziały oczy, jak długo da się ignorować rzeczywistość? Kempner uchwycił coś co niewielu było dane, nie jest to błogosławieństwo, wprost przeciwnie. Co kryje się za paranoicznymi obrazami, które nie chcą zniknąć? Ile samobójstw jeszcze odnotuje się w aktach posterunku wrocławskiej dzielnicy Leśnica? Bauer zbyt długo jest w zawodzie i wie kiedy musi odrzucić najprostsze rozwiązania. Zabójcza zagadka zbiera coraz większe żniwo, jej pokłosiem jest wzrastająca liczba ofiar. Gdzieś kryje się nieokreślona siła jaką większość stara się nie dopuszczać do siebie, od której odwraca się aż do chwili gdy samemu jest się zmuszonym do walki o życie. Czy ktokolwiek jest w stanie przeciwstawić się złu, pierwotnemu i nienasyconemu?

Upiornie dobra historia, chociaż połączenie tych słów wydaje się oksymoronem, to trudno inaczej oddać pierwsze wrażenia po lekturze "Splątania". Sensacja, thriller i przede wszystkim groza, skryta wpierw pod płaszczykiem suspensu, lecz w końcu pokazująca swe prawdziwe oblicze. Maciej Lewandowski wyważył wątki, dając raz jednym, raz drugim głos, pokazując czytelnikowi obraz, zawierający w sobie więcej niż jeden przekaz. Pod wierzchnią, realną, warstwą skrywa się kolejna - niepokojąca, logiczna na swój demoniczny sposób. Na kryminalnej kanwie autor rysuje opowieść niejednoznaczną, pełną ukrytych znaczeń, będących jednocześnie częścią sensacyjnej zagadki i powieści grozy, skłaniającej w pewnych elementach ku estetyce gotyckiej. "Splątanie" jest niezwykle obrazową historią w jakiej słowa służą za mistrzowski pędzel Maciejowi Lewandowskiemu, pozwalając oddać wielowymiarowe tło oraz równie skomplikowane sylwetki bohaterów. Warto zwrócić także uwagę na tytuł książki, nieprzypadkowy i nabierający znaczenia w trakcie czytania.

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję 
 
portalowi CPA
i
wyd. Videograf

wtorek, 6 września 2016

Piekło to nie mit

"Droga do piekła"
Przemysław Piotrowski


Piekłem straszy się i grozi się w różnorodnych sytuacjach, lecz są to czcze słowa. Jedynie nieliczni doświadczają, na swej życiowej ścieżce, momentów porównywalnych do prawdziwego znaczenia piekielnych męczarni. Czasem spokojną codzienność od koszmaru dzielą tylko minuty, kiedy przeminą na człowieka czeka jedynie niewyobrażalna spirala cierpienia, nie mająca końca. Nadzieja zostaje uśmiercona zaraz na początku, pozostaje tylko nieludzki ból, ale to wystarczy by zniszczyć człowieczeństwo, chociaż czy na pewno?

Śmierć, a co potem? Wielu powie, że nic, lecz niektórzy przekonują się jak bardzo mylili się. Johnowi Pilarowi wydawało się, iż to co najgorsze już widział, jednak rzeczywistość zaskakuje go. Po swej egzekucji staje oko w oko z tym co uważał za mit. W końcu taki zbrodniarz jak on powinien spodziewać się, że kiedy wyrok zostanie wykonany trafi tam gdzie jego miejsce. Brutalnego zbrodniarza ukarano tak jak na to zasługiwał, oczywiście zawsze zajdzie się ktoś kto nie wierzy w winę mordercy. Tym kimś jest Lukas Pilar, brat skazańca, nie będący w stanie dowieść swoich racji. Jako były policjant zauważa szczegóły, karzące mu wątpić w przedstawioną wersję wydarzeń, lecz fakty wskazywały na Johna. Dawny stróż prawa nie zamierza zaprzestać swej walki o oczyszczenie brata z zarzutów i znalezienia prawdziwego zabójcy, zdaje sobie sprawę, iż nie będzie miał jakiekolwiek wsparcia, wprost przeciwnie liczyć musi się z ostracyzmem i przeszkodami na każdym kroku. Najgorsze koszmary i obrazy jakie wryły mu się w pamięć z pracy w policji nie dorównują temu, czego staje się uczestnikiem. Jego krucjata wywołała poruszenie tam gdzie się jej spodziewano, lawiny już się nie da zatrzymać i zmiecie każdego kto stanie na drodze niszczącej siły. Rose Parker zna wartość dobrego tematu, jest dziennikarką, która zajmuje się trudnymi sprawami, a zbrodnicze czyny Johna Pilara zainteresowały ją i to bardzo. Kiedy prowadziła własne śledztwo dziennikarskie należała do mniejszości, nie ferującej z góry wyroków, teraz musi zmierzyć się ze skutkami swej dociekliwości. Nie była przygotowana by stawić czoła złu i okrucieństwu jakie do tej pory oglądała tylko na ekranie. Czy dawny glina i nowojorska dziennikarka mogą rzucić wyzwanie czemuś co jest wszechwładne?

Piekłem nazywa się wiele miejsc, jego klasyczny obraz został odzwierciedlony niezliczenie wiele razy za pomocą pędzla i słów, każdy ma przed oczyma własne skojarzenia, ale po lekturze książki Przemysława Piotrowskiego nabiera ono całkiem nowego znaczenia. "Droga do piekła" to z jednej strony doskonały thriller osadzony w współczesnych realiach, nie tylko uwiarygadniając, lecz budzący niepokój co do podobieństw do faktycznych zdarzeń, z drugiej zaś historia, w której nie brak atmosfery godnej mistrzów horroru. Dwa główne wątki przeplatają się między sobą rozdziałami, rzeczywistość jak z koszmarnych snów w dwóch odsłonach, odzierająca bohaterów z złudzeń i głęboko wchodząca w ich życie. Autor prowadzi czytelników mrocznymi ścieżkami, z czającymi się na każdym kroku zagrożeniem i strachem. W świecie przedstawionym w "Drodze do piekła" nie ma litości, człowieczeństwo nabiera całkiem innego wymiaru, tak samo zresztą jak wszystko to co jeszcze nie tak dawno nawet nie było dostrzegane. Przemysław Piotrowski nie kopiuje innych, już w pierwszej swojej książce pokazał, że jego pomysłowość jeszcze nie raz zaowocuje intrygującą historią w jakiej poddany zostanie w wątpliwość świat nam znamy. Nadzieja i wiara w sprawiedliwość są obracane w pył, pozostaje walka i pytanie dlaczego właśnie ja jestem w piekle, nie w przenośni, lecz w tym prawdziwym, z jakiego nie ma ucieczki. W czasie lektury tej książki czytelnik ma do czynienia ze złem w najczystszej postaci, kartka za kartką obnażana jest jego istota, a kiedy już poznajemy motywy stojące u podstaw diabolicznej intrygi należy przygotować się na wstrząs nie dającego się przewidzieć wcześniej.





Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf