poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Bohaterem być

Nowość:

„Fałszywi bohaterowie. 

Dziesięć kontrowersyjnych postaci, które niesłusznie podziwiamy”

Otto English

 

Bohater to kategoria bardzo szeroka i mieszcząca w sobie ludzi niekiedy całkowicie od siebie różniących się. Jedno co mają wspólnego to wyróżnienie się spośród innych, pójście dalej niż inni, odważniejsi, pomagający w sytuacji gdzie inni robią krok w tył. Zapisują się w pamięci ogółu, bywa, że i mas, ale czy są ku temu powody?

 

Wynoszenie na podium, zabetonowanie wizerunku, by powstał pomnik ze spiżu i jedna, słuszna, perspektywa na osiągnięcie lub jego liczbę mnogą. Bohater bądź bohaterka nie zmieniają się przez lata, a jedynie osiada na nich coraz większa patyna, jak zaciera szczegóły i pozostaje jedynie zarys. Ten, kto zabiera się za zdarcie nie tylko jej, lecz i odbrązowienie postaci ma przed sobą wcale nie tak łatwe zadanie, zwłaszcza jeżeli zabiera się za to solidnie czyli od samych korzeni. Otto English nie rzuca oskarżeń i nie tyle podważa autorytety co rzuca na nie mocniejsze światło, w jakim zaczynami zauważać detale do tej pory nie zawsze ukryte, lecz jakoś pomijane. „Fałszywi bohaterowie. Dziesięć kontrowersyjnych postaci, które niesłusznie podziwiamy” to nie zbiór na nowo napisanych biografii, a spojrzenie głębiej i dalej na ludzi postawionych na piedestale lub tych, którzy sami na niego wspięli się.  Cierpliwe skuwanie dekad obiegowych opinii, wygładzonych informacji i zwrócenie uwagi na niewygodne fakty okazuje się fascynującą lekturą. Nie brak w niej trudnych pytań, obalania mitów, ale nie siłą a słowami, opartymi o wiedzę. Autor nie stawia na agresywną konfrontację, brutalnego niszczenia portretów, stawia bardziej na ich uzupełnienie albo na zdrapanie warstwy naleciałości, upiększeń, tak by dotrzeć do oryginału. Dziesięć postaci z różnych dziedzin życia, które w ostatnich dziesięcioleciach zyskało miano bohaterów, czy zasłużenie? Na to pytanie tak naprawdę sami czytelnicy udzielają sobie odpowiedzi i to niejednokrotnie. Wpierw jeszcze przed przeczytaniem książki, a później co najmniej kilkukrotnie w trakcie czytania każdego rozdziału. Otto English nie przekonuje na siłę, nie stawia na kontrastowość, a na fakty, lecz również nie zapomina o dziedzictwie oraz skutkach działalności każdej z osób, resztę pozostawiając czytającym. Czy warto sięgnąć po ten tytuł? Oczywiście, bo każdy ma prawo weryfikacji punktu spojrzenia na otaczającą rzeczywistość oraz swojej opinii, a takie pozycje pomagają nam kształtować własne zdanie.


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:



sobota, 4 kwietnia 2026

Ukryta tajemnica

Nowość:

„Staw Zapomnianych”

Emilia Szelest

Niektórzy zrobią wszystko by pewne tajemnice nigdy nie ujrzały światła dziennego. Wszystko oznacza, że nikt i nic nie jest ważne, w ich mniemaniu, po za tym, by nikt nie dostrzegł nawet cienia tego, czego strzegą. Co jest tak ważne, że nie zawahają się przed niczym by nie naruszyć ciszy wokół tego?

Podobno góry nie wybaczają błędów. Może dlatego Zuzanna Sobczak już dwa razy wyszła cało tam, gdzie kto inny zapłaciłby najwyższą cenę, chociaż inni twierdzą zupełnie co innego. Po co uganiać się po Tatrach za legendami, zwłaszcza takimi, jakie ściągają jedynie kłopoty? Może dlatego, że nie one są niebezpieczeństwem, a ludzie, jacy kryją się za nimi? Najnowsza sprawa zdaje się być daleka od tego, co działo się niedawno, nie po raz pierwszy turysta ginie w górach. Natomiast brutalne morderstwo w samym centrum Zakopanego nie należy do sytuacji zdarzających się często. Rola Zuzanny jest prosta, ale czy ktoś znający ją nie przypuszczał, że jest ona ostatnim policjantem, jaki ot tak zamknąłby sprawę i nie drążyłby tematu? Bez względu na oczekiwania Sobczak ze znajomym dziennikarzem zaczyna prawdziwe dochodzenie i nawet nie podejrzewa, jaką puszkę Pandory tym razem otworzy. Pewne sekrety strzeżone są pilniej niż inne i mają dla niektórych wartość ogromną i zrobią wszystko by nikt nie wpadł na ich trop. Jednak Zuzanna krok za krokiem wchodzi w głąb górskich legend i chce skruszyć mur milczenia i strachu. Czy tym razem popełni śmiertelny błąd?

Tatrzańska mistyka, kryminalne zagadki owianą gęstą mgłą strachu, gdzie cisza jest namacalne i przede wszystkim złowroga. Nie ostatnie sprawiedliwa, lecz ta, która nie zadawala się namiastką prawdy i wbrew niejednemu szuka odpowiedzi. Zakopane i Tatry od strony suspensu nabierają złowieszczych konturów, niepokój jest częścią składową powietrza, a każdy krok zdaje się być obserwowany.  Emilia Szelest równocześnie wprost i pomiędzy wierszami wprowadza złowieszczy klimat z wyczuwalnym zagrożeniem, wpierw niezdefiniowanym, lecz szybko nabierających kształtów. Pytanie czy są one realne czy też jedynie to sprytna iluzja by zmylić tropy. Klasyczne dochodzenie, gdzie górskie legendy nie stanowią jedynie mało znaczącego ozdobnika albo jedynie tła. Ich rola jest istotna, ich drugie dno rzuca na wątki inne światło, dodatkowo podkreślając związek z tym, co już dane było czytelnikom i bohaterom poznać oraz elementami wciąż będącymi w cieniu. „Staw Zapomnianych” jest rasowym kryminałem, w którym wyjaśnienie morderczej tajemnicy to oś akcji, od której wszystko zaczyna się i kończy, opleciony przeszłością z wieloma znakami zapytania i oplatającymi swymi mackami teraźniejszość. Tu mrok jest wyczuwalny zawsze i wszędzie, natomiast śledcza intuicja prowadzi w głąb śmiertelnego gąszczu pośród gór, surowych i karzących każdego, kto poszanował ich.


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:


poniedziałek, 30 marca 2026

Do źródeł i z powrotem

Nowość:

„Dzikie kakao. 

Wyprawa do źródeł czekolady”

Rowan Jacobsen

 

Czy doceniamy kakao? Wydaje się powszednie, dostępne na wyciągnięcie ręki, chociaż ma w sobie jeszcze tę nutę czegoś specjalnego. Swojskie i jednocześnie egzotyczne, kojarzone ze słodyczami, chociaż bywa gorzkim delikatesem. Kakao, masowe i ekskluzywne, z bogatą historią, jak mało co.

 

Kakao jakie jest wszyscy widzą i wiedzą, chociaż czy na pewno tak jest? A może tak wyruszyć na wyprawę śladami ziaren, które kiedyś były uważane za pokarm bogów i chociaż minęły wieki, to coś wyjątkowo nadal w sobie mają. Rowan Jacobsen zabiera czytelników w podróż, gdzie prawie równocześnie poznajemy przysłowiowe korzenie kakao i jego drogę do dzisiejszej jego sytuacji. Kulinarno-podróżniczy wypad do Ameryki Południowej i Środkowej to nie jedynie suche fakty, a Amazonia od środka czyli dosłownie lasy tropikalne, lecz również nowoczesne laboratoria. Znane nie zawsze oznacza poznane i tak właśnie jest w przypadku tej rośliny, jaka przeszła daleką drogę od boskiego  rarytasu po masową produkcję. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad kulisami przemysłu czekoladowego, lecz Rowan Jacobsen przedstawia wieloaspektowo i ukazując kontrasty pomiędzy manufakturami oraz korporacjami, znanymi na całym świecie. „Dzikie kakao. Wyprawa do źródeł czekolady” doskonale oddaje cel niesamowitej peregrynacji podróżniczej, ale również w czasie, sięgając w jego głąb, lecz też i w przyszłość. A gdzie w tym wszystkim miejsce na kulinarną część? No właśnie ona obecna jest nieustannie w postaci czekolady i kakao, jedno i drugie, chociaż to pierwsze jest przecież pokłosiem. Tak jak sam gatunek reportażu, a z nim mamy właśnie do czynienia, skupia w sobie kilka innych, podobnie jest z tytułowym ziarnem oraz jego pochodną i ich pochodzeniem. To nie jedynie sprawozdanie z podróży, a wielowarstwowy obraz, w jakim odnajdujemy światowe interesy oraz to, jak wpływają na sam początek czyli kakao oraz ludzi, którzy je uprawiają. Jednak to znowu wycinek z większej całości, jaką opisuje Rowan Jacobsen. Smak i zapach czekolady ewoluuje w miarę czytania kolejnych rozdziałów, by w finale nabrać głębi i stać czymś więcej niż tabliczką w kolorowym papierze na półce.

 

                                  Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 


niedziela, 29 marca 2026

Zabójcza legenda


Nowość: 

„Wiła”

Robert Ziębiński

 

Pewne tajemnicy nie bez powodu są nimi i takimi powinny pozostać. Czasem jednak nie da się ich zostawić w spokoju, same dają o sobie znać. Kiedy zostaną zignorowane wcale nie znikają, jedynie czekają na odpowiedni moment by zaatakować mocniej i dotkliwiej. Ci, którzy stawią im czoła nie zawsze wiedzą z czym się mierzą, lecz to nawet lepiej, bo strach nie zawsze jest dobrym doradcą…

 

Czy w takim miejscu jak Czarny Staw spokój jest czymś oczywistym? Małe miasteczko niedaleko Krakowa, sielskie i takie z kategorii gdzie diabeł mówi dobranoc, chociaż nie do końca. Niektórzy jego mieszkańcy to ostatnie zmieniliby na dzień dobry. Akira, Kamil, Długi i Niedźwiedź więcej niż co nieco mogliby powiedzieć o tym, lecz jak wiadomo kto słucha nastolatków? No właśnie nikt, to oni mają pamiętać o nakazach, zakazach, a tak w ogóle słuchać starszych. Tyle, że właśnie oni doskonale wiedzą, iż Czarny Staw kryje niejedną tajemnicę, jednego demona już pokonali, a teraz przed nimi kolejna nadnaturalna zagadka. Zniknięcia wcale nie są tutaj rzadkością, tak dawniej jak i obecnie, kto lub co stoi za nimi? Pozostaje jeszcze kwestia pojawienia się kogoś, kto podobno o istniej tylko i wyłącznie w legendach, lecz jak się okazuje prawda bywa bardziej skomplikowana. Zabójczy urok jakim dysponuje Wi daje się we znaki paczce przyjaciół i trzeba coś z tym zrobić. Ich sprzymierzeńcem jest Pan Pulman, nie taki zwykły kot, chodzący ścieżkami, jakie mogą okazać się więcej niż pomocne w rozgrywce z kimś zamierzającym rozprawić się z czwórką młodych ludzi. Jaką rolę odgrywa mistrz Dur? W Czarnym Stawie nic nie dzieje się przypadkowo, a drugie dno bywa zabójcze!

 

Znacie to uniwersalne hasło „Jakie to było dobre”? W przypadku „Wiły” było wyśmienite, intensywne, zaskakujące i przede wszystkim pobudzające apetyt na więcej w jak najszybszym czasie. Klimat grozy? Oczywiście! Niepokojące wydarzenia? Nieustannie! Intrygujące postacie? Jeszcze jak! Trudno oderwać się od tej historii? Szkoda czasu na mówienie sobie jeszcze jeden rozdział, bo w tym czasie kolejny akapit przeczytany. Telegraficzny skrót był, lecz szkoda ograniczyć się do niego, zwłaszcza, ze Robert Ziębiński zadbał o to, by opowieść miała naprawdę dużo ostrych zwrotów akcji, a i szybkość ich występowania robi wrażenie. Zresztą to ostatnie stwierdzenie dotyczy tak całości jak i poszczególnych rozdziałów. Za każdym razem nowy element zmienia perspektywę i równocześnie wiąże się z tym, co już wiemy, lecz czujemy, że to jedynie fragment czegoś dużo większego. „Wiła” ma klimat grozy, który nakłada zimny i złowieszczy filtr na wszystko i wszystkich, a zło tutaj nie jest jakieś odległe, lecz czai się tuż obok, w miejscach uznawanych za bezpieczne do tej pory i to również działa na wyobraźnię. Drugi plan jest dopracowany i stanowi doskonałe tło dla historii, w której wątki splatają przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość, natomiast detale są cennymi wskazówkami. Jeszcze jeden aspekt warty jest podkreślenia czyli połączenie słowiańskich i ludowych wierzeń z współczesnym gatunkiem horroru i grozy w szerokim ujęciu. „Wiła” to ten rodzaj książki, który wciąga już na początku i w jakiej zatapiamy się coraz głębiej z każdą kartką.


                                    Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

czwartek, 26 marca 2026

Zapomniane zło

Nowość:

„Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”

Małgorzata Rogala

 


Czasem to, że nie pamiętamy jakiegoś wydarzenia albo fragmentu naszego życia, wcale nie przynosi ukojenia. Wprost przeciwnie, brakuje nam pewien element układanki, nie wiemy czy nie jest on kluczem, czy też mało istotnym detalem, co budzi niepokój. Niewiedza bywa błogosławieństwem, lecz rzadko dla tych nią dotkniętych, bardziej korzystają ci, którzy korzystają z tego faktu by coś ukryć.

 

Lata mijają, a koszmary powracają raz za razem pozostawiając za sobą pytanie czego Julia nie pamięta. Odpowiedzi nadal brak, a upływ czasu nie pomaga, niepokój nie maleje. Może powrót w rodzinne strony pozwoli w końcu na wyjaśnienie tego, co wydarzyło się w przeszłości? Jednak nie wszyscy są zadowoleni z tego faktu i dają to odczuć, lecz niektórzy wolą pozostać w cieniu. Czy Bagienny Las ma więcej sekretów niż myślą jego mieszkańcy? Do tej pory niektórzy mogli czuć się bezpieczni z tym, co ukrywają, lecz teraz, gdy pojawia się Julia, która jeszcze chce poznać prawdę, pojawia się zagrożenie, jakiego nie brali pod uwagę. Do czego gotowi są posunąć się by nikt nie dotarł do wydarzeń z przeszłości? Odpowiedź znajduje się pomiędzy tym, co było i co jeszcze wydarzy się. Jedno jest pewne, dawne demony zostały zbudzone!

 

Niepokojący klimat od pierwszej do ostatniej strony. Niedopowiedzenie i coś, co powinno pozostać w pamięci, jednak niestety wciąż to jedynie fragmenty, a nie cały obraz. Czy kiedykolwiek brakujący element zostanie uzupełniony? Dodajmy jeszcze rodzaj mroku, takiego, jaki jest odczuwalny nawet w najbardziej słoneczny dzień oraz aurę tajemnicy i otrzymamy „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”. Kryminał i thriller ujęte w jednej historii, w której teraźniejszość połączona jest dużo mocniej z przeszłością niż zazwyczaj i z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik odczuwa ten związek coraz mocniej. Akcja nie pędzi, to nie ta kategoria, zresztą nadmierna szybkość w tej opowieści odebrała cały klimat, niuanse rozmyłyby się, a całość wiele by straciła. Jednak Małgorzata Rogala już niejednokrotnie pokazuje jak istotne jest uchwycenie chwili, skierowanie uwagi na wybrane punkty i zadanie właściwych pytań, ale nie tylko przez bohaterów, lecz również przez czytających. Co z odpowiedziami? Na te przyjdzie właściwy moment, lecz nim nastąpi finał, zagadka nabierze kształtów przez wypełnienie kolejnymi detalami pustych pól. Istotna jest także psychologiczna strona rozbita na emocje poszczególnych postaci, które pokazane są głębiej z całą paletą doświadczeń, wspomnień, niezabliźnionych ran. „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie” ma w sobie odczucie zagrożenia, czającego się wpierw gdzieś w umyśle, by z rozwojem wątków stać się realną groźbą. Kameralność małej miejscowości dodatkowo jeszcze zagęszcza atmosferę i wyostrza sylwetki bohaterów oraz sprawia, że podejrzenia zaczynają wyzwalać nieprzewidywalne ruchy, a od tego już krok do eskalacji. Czym skończy się konfrontacja przeszłości z teraźniejszością?


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:


sobota, 21 marca 2026

W Krainie Idei

Nowość:

„Alicja w Krainie Idei”

Roger Pol Droit

 

Czym się kierować w życiu, jeśli wszystko zmienia się nieustannie i wcale nie napawa optymizmem? Wojny, skażona natura, katastrofy, śmierć, strach przed tym, co może wydarzyć się w przyszłości i wiele innych wydarzeń, jakie codziennie wyłaniają się z mass mediów nie pomagają w wyznaczenie kierunku jakim chcemy podążać. Jak pośród tak wielu możliwości i równocześnie ograniczeń wybrać odpowiedni drogowskaz? A gdyby tak jedno zdanie było adekwatne i do spokojnych momentów oraz tych katastrofalnych? Niezależnie od upływu lat wciąż byłoby aktualne i dawało nadzieję otuchę, motywowało do pójścia do przodu, lecz i ostrzegało przed zrobieniem kroku albo zatrzymaniem się? Czy w ogóle istnieje kilka słów, jakie nieustannie byłyby przewodnikiem?

 

Wyobraź sobie, że odkrywasz w ogrodzie dziurę i jako ciekawa osoba wejdziesz do niej i trafisz nie do Krainy Czarów a Idei. Jeżeli myślisz, że to nie dla ciebie to zastanów się dobrze, bo dostajesz właśnie zaproszenie do niezwykłej podróży w czasie, do różnorodnych epok, państw, oraz poznasz wiele interesujących ludzi, jacy odcisnęli swój ślad historii. Nie jest to wycieczka gdzie hurtowo i bez zastanowienia odhaczymy kolejne punkty. W tej eskapadzie myślenie jest podstawą, tak samo jak i refleksja, panuje wolność wypowiedzi, lecz pod pewnym warunkiem – uzasadnienia swojego zdania. „Alicja w Krainie Idei” to nie jest są wykłady i monologi, a seria rozmów tytułowej bohaterki z filozofami, uczonymi i mędrcami. Sokrates, Hypatia, Nietsche i Louise Dupin oraz Marks, a to jeszcze nie wszyscy, których mamy okazję spotkać i być świadkiem niezwykłych konwersacji. Nie z rodzaju akademickich, lecz prowadzonych swobodnie, chociaż dotyczących fundamentalnych spraw. Odbrązowienie historycznych postaci i pokazanie ich interakcji ze współczesną nastolatką, szukającej jednego zdania, jakie poprowadziłoby ją przez życiowe meandry doskonale do siebie pasują.   

 

Od starożytności po współczesność. Podróż nie za jeden uśmiech, lecz w poszukiwaniu słów, mogących być jej mottem. Ponad dwadzieścia wieków idei, kontrastowych, czasem będących do siebie w zupełnej opozycji, powstałych w różnych epokach, niekiedy zapomnianych albo nie do końca dobrze rozumianych i tu właśnie pojawia się tytułowa postać. Roger Pol Droit nie poszedł na skróty, nie wybrał najbardziej tylko najpopularniejszych postaci z filozoficznego panteonu i nie stworzył kolejnego kompendium myśli filozoficznych. A co w takim zrobił? Pokazał złożoność filozofii i co ważniejsze jej rolę oraz jak kształtuje nurty społeczne, chociaż często nie stoi w pierwszym rzędzie, lecz gdzieś między wierszami. Na co dzień nie dostrzegamy tego, traktujemy ją jako odległą kategorię nauki, mającą mało związków z codziennością. Jednak autor „Alicji w Krainie Idei” z każdą przytaczaną koncepcją trafia w punkt i pokazuje wpływ na nasz świat czy to w przeszłości czy też w teraźniejszości oraz jak jest jednym z elementów przyszłości. Jaka jest rola głównej bohaterki? Na to pytanie czytelnicy muszą sobie odpowiedzieć samodzielnie, lecz wyczuwamy, domyślamy się i dostrzegamy ją wcześniej bądź później. Coś jeszcze różni tę książkę od innych, podobnych gatunku, ale różniących się przesłaniem. Rola jej twórcy, będącego autorem, lecz także… To już najlepiej odkryć samemu.


                                            Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:




piątek, 20 marca 2026

Finałowa bitwa

Nowość:

„Królowa podstępna i mściwa”

Stacia Stark

 

Kiedy straci się wszystko pozostaje jedynie własne życie, lecz ile ono jest warte gdy nie ma już bliskich, z jakimi dzieliło się z nimi? Czasem okazuje się, że koniec staje się początkiem, bo los ma całkiem inne plany niż ktokolwiek przypuszczał. Jednak nikt nie jest marionetką w jego rękach, a zapisana ścieżka jest również po części białą kartką, jaką zapisujemy sami.

Prisca zaryzykowała wszystko, zrobiła krok w stronę, w jaką nie powinna, złamała zasady.  Czy powinna była odważyć się na coś tak w momencie gdy zależy od nie tak dużo? Jednak czym byłby świat bez miłości? Ona nie jest tamtą dziewczyną, jaka uciekła by uratować swoje życie, lecz władczynią próbująca ochronić swój lud. Ogromna odpowiedzialność, zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze niedawno miał wieść proste życie dalekie od polityki, wojen i intryg. Przeznaczenie miało dla Priski całkiem inny scenariusz i jak się okazuje jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Gra o władzę, wolność i triumf dobra nad złem przed nią, a wróg zastosuje każdy chwyt, ten najbardziej brudny z pewnością w najmniej spodziewanej chwili. Triumf może mieć gorzki smak i jaką cenę zapłaci ta, która rzuciła wyzwanie uzurpatorowi i mordercy? Jej przodkowie utracili tak wiele, czy jedna dziewczyna będzie w stanie napisać całkowicie odmienny rozdział nie tylko w swoim życiu, ale i tysięcy inny?

Dramatyczny początek, wielkie intrygi, spektakularne bitwy, zdrada i zemsta, niespodziewane uczucia i przede wszystkim władza oraz pragnienie jej posiadania. Cztery części, w każdej historia rozbudowuje się, zmieniają lokalizacje, tworzą się nowe sojusze, ale ci, którzy spiskują także nie próżnują. Otwarta wojna i zakulisowe manipulacje. Cykl Królestwo Kłamstw przenosi czytelników w świat gdzie prawdziwa natura musi być skrywa, a jeśli zostanie zauważona to dar, jaki z sobą niesie, jest odbierany. Tu dobro i zło nosi wiele masek, a w najmniej spodziewanym momencie jedni je uchylają, natomiast drudzy tylko uchylają. Finałowy tom zawiera wszystko to, co wcześniej było siłą każdej części, lecz nie jedynie jest finałem, zanim nastąpi wątki nadal rozwijają się, pojawiają się nowe, splatając już z tymi znanymi. Stacia Stark zamiast wielkiego podsumowania i kończenia opowieści oferuje czytelnikom jeszcze jej rozwój. „Królowa podstępna i mściwa” to jeszcze jeden rozdział w historii, w jakiej nadzieja i wiara muszą zmierzyć się z bólem straty i widmem śmierci, a gdzieś na horyzoncie zaczyna się rysować ostatnia bitwa, w której wielu zagra w prawdziwą rosyjską ruletkę. W finale nie ma miejsca na wahanie się bądź wątpliwości, bohaterowie wybierają strony, zapadają ostateczne decyzje oraz zacieśniają się związki, w jakie nikt nie wierzył. W „Królowej podstępnej i mściwej” jest widowiskowo, lecz i kameralnie, zbrojnie i emocjonalnie, bo wojna o pokój i wolność ma wiele barw, ale czerwień krwi dominuje…

 

                                         Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

wtorek, 17 marca 2026

Inne szczęście

Nowość:

„Szeptun”

Tomasz Betcher

 

Samotność ma niejedno oblicze i kryje się pod wieloma maskami. Nawet będąc wśród bliskich nie jest się od niej wolnym. Czasem skrywa się za nią lęk bycia samym, lecz to, coś zupełnie innego. Najtrudniej jest stanąć z samotnością twarzą w twarz, przestać uciekać, a wyjście z niej bywa wówczas na wyciagnięcie ręki.

 

Wakacje w miejscu gdzie nawet diabeł dawno powiedział dobranoc, a na sam początek urlopu piorun trafia w samochód nie zapowiadają się dobrze. Co więcej cała reszta zdaje się być jakimś pechem podniesionym co najmniej do kwadratu. Jednak kiedy pominąć niezbyt udany wstęp i po prostu przyjąć, że niekiedy trzeba zweryfikować plany okazuje się, iż da się cieszyć letnim wypoczynkiem, chociaż przynosi on sobą chaos. Julia miała zamiar odwiedzić uzdrowiciela i cieszyć się urokami Beskidów wraz ze swoimi dziećmi. No cóż, wizyta okazuje się daleka od jej wyobrażeń, cała reszta przynosi z sobą wiele zmian. Klątwa, jaką jest ponoć naznaczony ich gospodarz oraz miejscowe plotki powinny być znakiem ostrzegawczym, lecz co jeśli są zupełnie czymś odwrotnym? Do tej pory kobieta miała podążała ścieżką, z jakiej bała się zejść dla dobra bliskich, ale teraz dostrzega, że da się skręcić w całkiem innym kierunku. Czy powinna nią podążyć i wywrócić swój świat do góry nogami? Waldek jest kimś, kto nosi w sobie sekrety i chadza własnymi szlakami. Tych dwoje różni się od siebie jak dzień i noc, lecz może to zaleta, nie wada…

 

Nie magia, nie zaklęcia, a po prostu bycie blisko, bez narzucania się i z pozostawieniem przestrzeni na myśli i czasu na odnalezienie tego, co gdzieś umknęło, zostało utracone lub po prostu pozwolenie na powiedzenie koniec. Tomasz Betcher już nie pierwszy raz zabiera czytelników w podróż z bohaterami, jacy nawet nie wiedząc o tym, stoją na rozstaju dróg i są krok od wybrania całkiem nowego kierunku. Spirala emocji, przeszłości i złych doświadczeń ukryta jest płytko, lecz jej korzenie wrosły głęboko, jednak to dociera do nas dopiero jak głębiej wejdziemy w historię, gdzie prostota okazuje się jedynie przykrywką skomplikowanej prawdy, niełatwych marzeń i trudnych wyborów. „Szeptun” jest lekturą, którą pochłania się lub raczej to ona wchłania nas, kartka po kartce. Dlaczego? Na pewno nie szybkością akcji, lub spektakularnymi zwrotami, to nie ten rodzaj książek. Tu jest kameralność, odzyskiwanie życiowego punktu zaczepienia, po prostu zatrzymanie karuzeli codzienności, nie ma wielkich słów i pięknych obietnic, które to jedne i drugie okazują się bez pokrycia i na wyrost. Autor przedstawia czytającym historię w jakiej jest coś onirycznego, przeplata się przeszłość z teraźniejszością, a pewne tajemnice po prostu pozostają sobą, uchylając jedynie rąbek to, co w sobie kryją, resztę pozostawiając z dala od ludzkich oczu. W „Szeptunie” kontrastuje niejedno, lecz wbrew pozorom ostre granice zacierają się, dopasowują się, wiele spraw odbywa się w ciszy, nie w tej niewygodnej, a takiej gdzie wreszcie słyszy się własne myśli, a to, co ważne przychodzi po cichu, czeka na odpowiedni moment i korzysta z szansy by dać o sobie znać. To, co było, jest i być może będzie, tworzy opowieść, w której na jasne kolory lata rzucają cienie wydarzenia, raniące pomimo upływu czasu i blizny, które do tej pory wciąż były rozdrapywane, lecz niekiedy jedno wydarzenie potrafi dać impuls by poszukać na to lekarstwa.



                                     Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

sobota, 14 marca 2026

Sukces

Nowość:

„Bestseller. Skandal”

Katarzyna Michalak

 

Sukces nie przychodzi łatwo, nawet jeśli na taki wygląda. Kto zastanawia się nad drogą, jaką trzeba pokonać kiedy właśnie osiągnięto szczyt? Najważniejsze zdaje się właśnie dziać teraz, bo przecież liczy się efekt końcowy, nie to, co do niego doprowadziło. Tyle, że za tą chwilą triumfu kryje się lęk, gniew, czasem i zazdrość oraz chęć udowodnienia sobie lub innym swojej wartości. Sukces, jedno słowo, mające niejedne oblicze i mroczne kulisy.

 

Amanda, Kayla i Holly. Trzy kobiety mające jeden cel, lecz tak do końca dzielące jedno marzenie? Amanda zna smak literackiej sławy, Holly również wie co to sukces, natomiast przed Kaylą jedno i drugie. Każda z nich ma własny pomysł jak zabłysnąć na książkowym firmamencie albo też i na nim utrzymać się. Nie tak łatwo trafić do pisarskiej elity, lecz w niej pozostać to równie trudna sztuka. Czy uda się to właśnie im trzem? Za oklaskami i tysiącami sprzedanych egzemplarzy kryje się wiele sekretów, ujawnienie niektórych z nich może oznaczać kłopoty. Co innego jednak kiedy da się to kontrolować, ale jaką cenę płaci się za to? Może podobną do tej by wejść na szczyt? Jedno jest pewne, wszystkie uczestniczą w wyścigu, gdzie zwycięzca jest tylko jeden, a drugie miejsce nie zadowoli żadnej z nich. Do czego są zdolne by urzeczywistnić to, czego pragną lub czy są w stanie zachować siebie gdy okoliczności zmuszą je do wyboru, jakiego nie brały pod uwagę?

 

Bestseller vel sukces vel sława. Nie synonimy, trochę bliskoznaczne, lecz nie do końca, a jednak często utożsamiane z sobą. Co stoi za nimi? Wszystko, dosłownie i nie w przenośni. Trzy kobiety, trzy pragnienia i trzy drogi do osiągnięcia tego samego celu. Pisarska gwiazda, sławna debiutantka i nieznany talent oraz wydawniczy świat, gdzie tak jak wszędzie miejsce pierwsze jest jedno i nikt nie chce się z nikim nim podzielić. Kulisy pięknych słów kryjących się za barwnymi okładkami okazują się być barwniejsze i bardziej interesujące niż komukolwiek wydaje się, a Katarzyna Michalak nie zadowala się prostym schematem akcji i daje czytelnikom kilka wątków, których punkt wspólny zdaje się być wiadomym od samego początku, leczy tak jest na pewno? „Bestseller. Skandal” jako pierwszy tom trylogii odsłania kawałek historii i szybko przekonujemy się, że przed nami dużo więcej, ale nim zobaczymy pełen obraz niejeden zwrot akcji przed nami. Blask fleszy, luksusowe hotele, wielkie gale i ceremonie wręczania nagród, lecz również niepohamowane ambicje, bolesne blizny i przede wszystkim książki, odmieniane przez każdy przypadek. Autorka doskonale przyprawiła to bezwzględnymi intrygami, dodała jeszcze niespodzianki, jakich nikt nie spodziewał się oraz postacie, ze skomplikowanymi charakterami, po przejściach i oczywiście z sekretami. A to dopiero pierwszy tom, gdzie kipi od pytań, natomiast na odpowiedzi dopiero nadejdzie czas. Z pewnością premierowa część pozostawiła po sobie apetyt na o wiele więcej i chęć poznania dalszego ciągu opowieści gdzie skandal oraz ambicja idą w parze i nikt nie zadowoli się miejsce drugim bądź trzecim. Tu liczy się tylko i wyłącznie bestseller, cała reszta nie liczy, bo to zwycięzcy  piszą własną wersję tego, co stoi za nim!


                                              Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:



środa, 11 marca 2026

Grzech. Tajemnica. Zemsta.

Nowość:

„Prowincja grzechu”

Monika Magoska – Suchar

 

Czasem pozory mylą. Częściej niż rzadziej. Zło potrafi przybrać niejedną maskę, a za błędy, podobnie jak za grzechy trzeba zapłacić. Tajemnice prędzej czy później wychodzą na światło dzienne, lecz niekiedy dostrzegają je jedyni ci, którzy potrafią je wykorzystać do własnych celów. Jednak trzeba uważać by nie zostać pokonanym własną bronią.

 

Grzech. Tajemnica. Zemsta. Co było pierwsze: grzech czy tajemnica? Jedno jest pewne czyli to ostatnie, lecz zanim do tego dojdzie pięć kobiet zostanie połączone tym pierwszym i drugim. Prowincja wcale nie jest taka jak się większości wydaje, potrafi zaskoczyć nawet samych mieszkańców. Za schludnymi fasadami kryje się niejedno, a Sandra, Łucja, Maria, Weronika i Izabela przekonują się o tym osobiście. Jak długo można utrzymywać pozory albo zaprzeczać własnym pragnieniom? Tak długo aż coś lub ktoś wydobędzie na powierzchnię prawdę, lecz daleko będzie jej do kategorii wyzwalającej i oczyszczającej, chociaż… Niektórzy nie powinni igrać z ogniem i dotyczy to grona pewnych kobiet oraz kogoś, kto myśli, iż ma te panie w garści. One wiele są w stanie znieść w imię swojego statusu i tego, co powiedzą inni, lecz czy na pewno rola ofiar jest im pisana? Javier ma wobec pań konkretne zamiary i wciela je w życie bardzo szybko, lecz czy wie z kim ma do czynienia? Może Łucja, Sandra, Maria, Izabela i Weronika wydają się łatwym celem dla kogoś takiego jak on, ale o jednym chyba zapomniał. Kobieca wściekłość bywa doskonałym motywem, zwłaszcza gdy trzeba wymierzyć sprawiedliwość i wymierzyć odpowiednią karę!

 

Za sielskimi widokami, którymi zachwycają się turyści oraz pozornym ładem i porządkiem często kryje się całkiem inny krajobraz. W końcu wszędzie ludzie mają sekrety, nawet tam gdzie wydawałoby się, że czujnemu oku sąsiadki nie uszedł by żaden, nawet najmniejszy, grzech. No cóż nie na darmo mówi się, że najciemniej pod latarnią… Pięć kobiet, jeden mężczyzna i niejedna tajemnica. Dorzućmy do tego gęstą od pozorów atmosferę oraz pokusę, jakiej nie można się oprzeć, co jeszcze zwiększa napięcie, a na tym nie koniec, lecz dopiero początek. Monika Magoska – Suchar nie wybiera półśrodków, tak buduje wątki, by sięgały głębiej i dalej niż czytelnicy spodziewają się. „Prowincja grzechu” spełnia wszystko oraz oczywiście dużo więcej, bo jak wiadomo przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach i w tej konkretnej historii okazuje się, że ma to dosłowne znaczenie dla bohaterów. Z jednej strony jest pikantnie i sensualnie, z drugiej siła, która niebrana pod uwagę pokazuje swoją moc w odpowiednim momencie. Autorka tworzy książki tak, by czytający nie chcieli i nie mogli przerywać lektury, bo kolejne strony przynoszą nowe zwroty w akcji. W „Prowincji grzechu” uwagę przykuwają postacie, jakie mają niejedną tajemnicę i jak się również okazuje noszą wiele masek, a co kryje się pod nimi? Oczywiście wszystko to, o czym nie mówi się zazwyczaj głośno, czasem marzenia, a niekiedy czyste zło. Kiedy spotka się jedno z drugim może okazać się, że ktoś nie docenił kobiet i ich gniewu…


                                                 Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:



sobota, 7 marca 2026

Nienawiść

Nowość: 

„Hejterka”

Natasza Socha


Słowa ranią, pozostają w pamięci i rozbrzmiewają echem jeszcze długo, gdy już ich nie słychać. Nie da się ich łatwo zapomnieć, odsunąć od siebie. To, co dla jednych bywa błahą sprawą, jakiej nie warto poświęcać czasu, drugim sprawia wypala ślady w nich. Wystarczy zdanie rzucone bezmyślnie albo w chwili złości by komuś dokuczyć, ale są też takie wypowiedzi, które mają jeden cel – uderzyć tak aby zabolało. Naumyślnie, precyzyjnie i wielokrotnie…

Uciec, zniknąć, wymazać się. Zasnąć…
Helena ma oko do szczegółowe, oddawania emocji ludzi, kilkoma kreskami potrafi dostrzec to, co inni dopiero zauważają po chwili lub gdy ktoś im wskaże. Nie wyróżnia się w grupie rówieśniczej, ale dobrze jej z tym. Ma swój świat, hobby, żyje trochę na uboczu, lecz nikomu to nie przeszkadza. Anka należy do jej małego grona znajomych, znają się ze szkoły i nie tylko z niej. Kiedy Helena zaczyna niepokoić się jednym z komentarzy pod jej postem mediach społecznościowych koleżanka nie widzi w nim po problemu, po prostu ktoś coś głupiego napisał i tyle. Jednak to dopiero początek całej serii nieprzyjemnych sytuacji, do tej pory dziewczyna była zadowolona ze swojego życia, toczyło się znajomym rytmem, pozwalając na bycie sobą. Jak to więc możliwe, że stała się obiektem nienawistnych wpisów? Komu zależy by uprzykrzyć egzystencję nastolatce, spokojnej i nie rzucającej się zbytnio w oczy? Anonimowość w Internecie zdaje się dodawać źle pojętej odwagi tym, którzy zaczynają coraz mocniej dręczyć Helenę. Czy uda się jej wyjść z tej otchłani zła? O jednym zdają się nie myśleć stojący za tymi atakami, że i oni mogą być na miejscu hejtowanej dziewczyny… Jaki będzie finał tego dramatu?

Hejt to obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w Internecie, ale ta definicja ma o wiele mroczniejsze drugie dno czyli ból, strach i przede wszystkim ogrom emocji, negatywnych i odbijających się jeszcze długo echem. Produkt naszych czasów czy też poczucie bezkarności w internecie i siła źle pojmowanej anonimowości? Kojarzymy ze znanymi osobami, lecz równie często uderza w tak zwanych zwykłych ludzi. Ma w sobie niewiarygodnie niszczącą siłę i dopiero gdy już zaistnieje zostaje zauważany, co nie oznacza, iż następuje natychmiastowa odpowiednia reakcja. Bywa lekceważony, niezauważany, a nie tak rzadko pozostaje wstydliwą tajemnicą ofiary. Natasza Socha w swojej najnowszej książce obnaża jedną z odsłon trudnej prawdy, gdzie kłębi się wiele emocji, kontrastowych, wcale nie jedynie czarno – białych, co wcale nie oznacza obrony sprawców i umniejszania bólu skrzywdzonej. To nie jest zerojedynkowa historia, bo autorka nie skupia się tylko na efekcie końcowym czyli hejcie, chociaż mamy go z tylu głowy przez całą lekturę, dostrzegamy go między wierszami. On nie rodzi się w sekundę, poprzedza go mniej lub więcej zdarzeń, z jakich buduje się właśnie agresja i mowa nienawiści. Czytelnik rozdział po rozdziale widzi z czego on w tym konkretnym przypadku powstaje, rozwija i jak można utracić nad nim kontrolę. Ktoś powie to jedynie książka, wymyślona opowieść. Nie. Za „Hejterką” stoją tysiące podobnych historii, głośnych, cichych, jednak dramat ofiary jest ten sam i zawsze ma on też motyw. Może nim być zazdrość, źle pojęte przywództwo w grupie, poprawienie własnej oceny siebie kosztem kogoś innego, przypisanie winy komuś niewinnemu, premedytacji w działaniu, negatywnej siły grupy i poczucia anonimowej bezkarności. Natasza Socha pokazuje z detalami jak tworzy się spirala nienawiści, nakręca się, a potem to już efekt kuli śnieżnej i eksplozja, po której pozostają zgliszcza… Nie tak łatwo pomóc hejtowanemu człowiekowi, na jeden krok do przodu nie rzadko przypada kilka do tyłu i to również widać w „Hejterce”, a rany nie tak szybko goją się. Zresztą blizny przypominają o tym, co było. No i pozostaje lęk, w końcu wspomnienia trudno wymazać i powracają w najmniej spodziewanych chwilach.


                                                  Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:

czwartek, 5 marca 2026

Tam gdzie jest nadzieja

Nowość:

„Rosą pisane”

Urszula Gajdowska

 

Nim po burzy zaświeci słońce czasem mija trochę czasu. Niektórzy niepewnie patrzą w niebo i wypatrują ciemnych chmur, a cienie biorą za znak, że zaraz lunie. Dopiero po dłuższej chwili są w stanie spojrzeć w górę bez obaw. Jeśli ktoś poda im parasol zaniepokojenie ustępuje, bo niekiedy wystarczy pomocna dłoń by uwierzyć w lepszą przyszłość.

 

Azyl daje schronienie wszystkim tym, którzy tego potrzebują. Zwierzętom, ale również ludziom. Edyta zna to uczucie bezradności, wie aż za dobrze jak smakuje strach i jak dużym wyzwaniem jest nadzieja, że w końcu jest bezpieczna. Jej dzieci także poznały emocje, jakie nie powinny być ich udziałem. Na skraju Puszczy Knyszyńskiej mają swój nowy dom, gdzie także schronienie znalazły zwierzęta, które również zostały skrzywdzone przez ludzi. Eryk i Weronika stworzyli miejsce, gdzie wszyscy potrzebujący mogą zaleczyć swoje rany, poczuć co znaczy spokój i otrzymać przede wszystkim pomoc oraz dach nad głową. Edyta wraz z bratem i jego żoną mają ręce pełne roboty, ale dla kobiety to lek na lęki związane z przeszłością, do jakiej klucz wciąż ma w rękach jej były mąż. Ona nie chce komplikacji i jakichkolwiek rewolucji w swoim i jej dzieci życiu. Jednak spotkanie z Dawidem nie pozostaje bez echa. Ten mężczyzna stara się pogrzebać własne demony, a Azyl stwarza warunki by to, co było przestało kłaść się cieniem na teraźniejszości. Tych dwoje ma więcej ze sobą wspólnego niż sądzą, ale nie tak łatwo zapomnieć o wcale nie tak dawnych wydarzeniach i zaufać jeszcze raz…

 

Czasem trzeba grać życiowymi kartami, jakie nie do końca wybraliśmy sami i stawiać czoła rzeczywistości dalekiej od tej, jakiej pragnęliśmy. „Rosą pisane” nie są prostą opowieścią o nowych początkach, odnajdywaniu siebie i z hollywoodzkim szczęśliwym zakończeniem, chociaż te wątki jak najbardziej są obecne, lecz dużo bardziej pogłębione niż zazwyczaj, opisane bardzo osobiście i równocześnie z różnych perspektyw. Urszula Gajdowska pisze o trudnych momentach i okresach w życiu z naciskiem na ukazanie szerszego kontekstu, gdyż dosięgają one nie tylko pojedynczych ludzi, lecz i ich bliskich. Bohaterowie dostają głos, by własnymi słowami przekazali swoją historię i pokazali poszukiwania drogi do przyszłości, gdzie nie ma już dawnego raniącego mroku. „Rosą pisane” jest książką, w jakiej jak na dłoni widać ile znaczy okazana pomoc i wsparcie, oferowane z uwagi na własne doświadczenia oraz po prostu ludzką solidarność. Autorka przeplata jasne i mroczniejsze życiowe strony oraz łączy je z losami postaci, po przejściach, z przeszłością, jednak walczący, niekiedy dosłownie, o spokój i niezgadzający się na zło wokół siebie. Puszcza Knyszyńska jest doskonałym tłem dla historii o ludziach, jacy właśnie otwierają nowy rozdział i stawiają czoła temu, co rani boleśnie, ale nie zawsze widocznie.


Za możliwość przeczytania książki
książki 

dziękuję:


niedziela, 1 marca 2026

Mroczne i pożądane

Nowość:

„Przeklęte klejnoty. 

Opowieść o miłości, zdradzie i chciwości”

Ana Trigo

 



Podobno diamenty są najlepszym przyjacielem dziewczyny i nie tylko jej. A co jeśli mają ponurą sławę i towarzyszy im klątwa? Przeklęte, z rzuconym urokiem, pechowe i jednocześnie drogocenne oraz piękne. Klejnoty ze złą sławą nie dają o sobie zapomnieć, a to, co dzieje się z nimi, wokół nich przechodzi do historii na równi z nimi samymi. Ale co jest prawdą, co jedynie mitem?



Złoto, platyna, srebro czyli metale, diamenty, brylanty, rubiny, szafiry i szmaragdy – kamienie. Do jednych i drugich dodaje się przymiotnik szlachetne, rozpalają ludzkie pragnienie posiadania, nawet jeśli nie mają formy pięknych przedmiotów czy też biżuterii. A kiedy już zostaną przetworzone ręką mistrza stają się nie tylko bardziej wartościowe, lecz jeszcze mocniej pożądane. Jednym zła sława zaczyna już towarzyszyć gdy jeszcze są nieprzetworzonym surowcem, drugim dopiero ta łątka zostaje przypięta później, kiedy już cieszą oko człowieka swoim pięknem. Co stoi za tym lub raczej kto? Ana Trigo odkrywa przed czytelnikami kulisy tajemnice, jakie stoją za słynnymi i zarazem przeklętymi klejnotami. Ich barwna historia jest interesująca, lecz tak naprawdę ukazanie jej od samego początku dopiero pokazuje co stoi za rozgłosem wokół nich. Egzotyczne pochodzenie, łut szczęścia i zalążki legendy gotowe, jednak dalsze dzieje są także istotne, te często przebijają wstęp. Rewolucja, zabójstwa, tajemnicze zgodny oraz oczywiście uczucia, intrygi i pazerność. Czy to mało by stworzyć mit, zwłaszcza jeśli a w sobie tragedię?



Koh-i-noor, La Peregrina, naszyjnik królowej Marii Antoniny, to jedynie trzy z kilkunastu opowieści o przeklętych klejnotach zawartych w książce Any Trigo. O jednych słyszeliśmy, inne są dla nas odkryciem, lecz wszystkie mają niezwykłą przeszłość, a i teraźniejszość niekiedy dokłada swoją cegiełkę do mrocznej renomy. Każdy rozdział poświęcony jest dla jednego z nich, ale to nie jest krótki opis, a swego rodzaju biografia, wiodąca nas po kontynentach, dekadach i wiekach oraz również ukazująca ludzi, jacy się z nimi zetknęli. To nie są zdawkowe informacje, powtarzanie obiegowych opinii, a wnikliwe wiadomości, potwierdzone i oparte o niejeden dokument. Jednak coś jeszcze wyróżnia tę książkę, bo sama wiedza podana jako suche fakty, nawet z kilkoma ciekawostkami nie czyni jeszcze ją wyjątkową. Co więc sprawia, że tak jak temat przyciąga uwagę i zwiększa zaciekawienie podczas lektury? Kompleksowość, to nie tylko co bardziej interesujące fragmenty, lecz przede wszystkim całość znanych informacji, ludzie, kontekst dziejowy, także towarzyszące zagadki i możliwe odpowiedzi na nie. Rzetelna prawda, nie domysły, która okazuje się bardziej intrygująca niż niebezpieczna otoczka, niekiedy niepotwierdzona dowodami, lecz pogłoskami i zbiegiem okolicznościami. „Przeklęte klejnoty. Opowieść o miłości, zdradzie i chciwości” jest podróżą przez czas, kroniki i w towarzystwie niezwykłych przedmiotów, jakie od lat rozpalają ludzkie umysły.

  Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję: