Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paulina Hendel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paulina Hendel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2026

Zło nie odchodzi

Nowość: 

„Zakon”

Cykl: Sztorm

Paulina Hendel

 

Zło tak szybko nie daje za wygraną. Raz pokonanie rzadko kiedy uznaje swoją porażkę za sygnał do wycofania się. Wprost przeciwnie, może i na chwilę nie jest dostrzegalne, ale z pewnością działa w ukryciu by dać o sobie znać w najbardziej dla siebie dogodnym momencie, siejąc strach i zbierając tragiczne żniwo ludzkich krzywd i bólu.

 

Spokój bywa pozorny oraz zwodniczy, chociaż pora sucha w Liberii, jak i całej Ćwiartce Północnej, nie do końca odpowiadała definicji tego słowa. Jednak patrząc wstecz na ubiegły rok, to jest dobrze, po prostu zwyczajnie i naczelnik Sztorm wcale aż tak nie narzeka. Tyle, że ktoś znowu wziął sobie do serca zbiór Krwawych Baśni. Już tytuł wskazuje, że to nie lektura z odpowiednim morałem i ten, kto wykorzystuje jej motywy raczej dobra nie czyni. Bestia z buszu czy też inna istota macza w tym swoje place? Sztorm skłania się ku tej drugiej opcji, a jego doświadczenie, intuicja oraz współpracownicy także wskazują na ten kierunek.  Do tego jeszcze odebrał sobie życie lokalny dziennikarz, a ten znowuż grzebał w przeszłości, co rzadko kiedy spotyka się z entuzjazmem. Kolejni denaci nie wpływają na dobry nastrój mieszkańców Liberii, do tego niezbyt sprzyjająca pora roku i jeszcze pewna niewytłumaczalna przypadłość części obywateli Ćwiartki Północnej dokładają się do niepokoju w okolicy. Śledztwo naczelnika bacznie obserwowane jest przez władze, społeczeństwo i tych, którzy zakulisowo pragną rozdawać karty. No cóż czas stawić czoła złu, po raz kolejny i czy ostatni?

 

Jakie to było dobre! Może i hasło często pojawiające się w kontekście przeczytanych książek, ale to doskonale. W końcu świetne lektury powinno się chwalić, a zadowolenie po ich poznaniu niech trwa jak najdłużej. A kiedy to samo mówi się o drugiej części, bądź kolejnej, to już radość podwójna. „Zakon” Pauliny Hendel to nie lada gratka dla czytelników. Ci, którzy poznali pierwszy tom cyklu Sztorm „Wzgardę” mają okazją znowu spotkać się z Pokojową wartą i wraz z nimi poprowadzić dochodzenie. Czasem koniec oznacza jedynie przerwę przed nowym rozdziałem, bo zło rzadko uznaje swoją porażkę i pojawia się znowu. Przekonują się o tym bohaterowie i oczywiście czytający, krwawe baśnie dają o znać po raz wtóry. Autorka zaprasza do wirtuozersko wykreowanego świata,  oddanego w szczegółach, bez jakichkolwiek przypadkowych elementów, za to z niuansami dopełniającymi imponujące uniwersum. Mogłoby się wydawać, że tak drobiazgowe przedstawienie umknie odbiorcom, nic bardziej mylnego. Drugi, a nawet trzeci plan, dopełnia ten pierwszy i co istotniejsze również bohaterów. W cyklu Sztorm nie ma żadnej przypadkowości, wszystko ma z sobą związek, nie zawsze widoczny na pierwszy rzut oka, lecz jest on dostrzegalny w odpowiedniej chwili. Do tego niuansowe nawiązania, nie kalki, nie odwzorowania, ale delikatnie widocznej nitki, która łączy z autorskim wątkiem. Jednak najważniejsza naturalnie jest sama opowieść i tutaj „Zakon” oferuje czytelnikom wielowarstwowość, niespodziewane zwroty akcji oraz przede wszystkim barwne postacie, z przeszłością, po przejściach i egzystujących w świecie, jaki z jednej strony wydaje się prosty, z zasadami nam oczywistymi, a z drugiej będący nieidealnym ideałem. No i rzecz jasna kanwa czyli walka ze złem, jakie nosi wiele masek, stosuje nieczyste zagrania, doskonale umiejące grac na emocjach i wykorzystujące do swoich niecnych celów uprzedzenia, mity i wierzenia.

 


                                 Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

poniedziałek, 24 marca 2025

Morderstw i inne kłopoty

Nowość:

„Wzgarda”

Paulina Hendel

 

Czasem to, co nie śniło się nawet filozofom jest jak najbardziej rzeczywiste. Jednak trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, jeśli wymyka się racjonalnym argumentom i wszystkiemu temu, w co się wierzy. Niezbite dowody to jedno, lecz nie każdego jeszcze przekonają, co więc jest w stanie to zrobić? Przekonanie się na własne oczy, co faktycznie ma miejsce, lecz bywa to najczęściej również nie do końca bezpieczne.

 

Zbrodnia jaka jest rzadko kiedy jest taką, jaką ją się widzi. Naczelnik pokojowej straży doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Lata doświadczeń nauczyły go niejednego, lecz to, co właśnie ma miejsce na jego terenie to już przekracza aż nazbyt wiele granic. Wiadomo, że mieszkańcy dawnej kolonii karnej niejedno mają za uszami, i nie tylko tam, lecz jak zaginięcie jednego z jej mieszkańców może wciąż prowadzić do starego domu, gdzie przed laty dokonano bestialskiego zabójstwa? O co w tym chodzi? Na to pytanie ani on, ani jego współpracownicy nie potrafią odpowiedzieć. A to nie jedyny znak zapytania, jaki pojawił się. Oddany zastępca w osobie ogra Gustawa, pełen ideałów podwładny Luke oraz złodziejka, raczej jeszcze nie aż tak była oraz ziemowy, mający najczęściej odmienne zdanie niż jego przełożony, stanowią dość ekscentryczny zespół stróżów prawa. A to dopiero początek kłopotów, bo w mieście ostatnio zrobiło się dość niespokojnie, zresztą poza jego granicami także. Naturalnie, albo raczej wprost przeciwnie, poszlaki prowadzą w kierunku opuszczonego domostwa – tak tego, gdzie popełniono morderstw. Co się dzieje i jaka jest tego przyczyna? Komu jeszcze przyjdzie zapłacić najwyższą cenę i jak potoczy się śledztwo?

 

Jakie to było dobre? No cóż nie do końca, gdyż to za mało powiedziane. Soczysta lektura z rodzaju tych, od jakich nie da się oderwać, jednocześnie dobrze się przy niej bawimy i jednocześnie jesteśmy wciągnięci w sam środek akcji. Jak nazwałabym „Wzgardę”? Świetnym kryminałem fantastycznym ze sporą dawką nawiązań do znanych motywów literackich, lecz nie przekalkowanych, a oryginalnie sparafrazowanych i wplecionych ciekawie w fabułę. Paulina Hendel bawi się konwencją i równocześnie oddaje w ręce czytelnika książkę, w jakiej jest kryminalna zagadka, nawet więcej niż jedna, nieszablonowe postacie oraz niesamowita fabuła. Oczywiście jest jeszcze parę elementów, sprawiających, iż lektura jest więcej niż wciągająca. Każde z nich osobna uatrakcyjniłoby „Wzgardę”, natomiast w komplecie stanowią prawdziwy strzał w dziesiątkę. Autorka oddaje w ręce czytelników barwną historię, pełną niespodzianek i z bohaterami, którym daleko do prostych schematów. Tak można określić niejedną książkę, ale ta konkretna nieustannie ucieka od banalnych zwrotów akcji, odkrywając drugie dni tam gdzie wydaje się to niemożliwe oraz faktycznie do samego końca nie odkrywa wszystkich kart. 


                                  Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję: