Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martyna Raduchowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martyna Raduchowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 marca 2025

Demoniczna sprawa

Nowość:

„Demon Luster”

Martyna Raduchowska

 


Kiedy wydaje się, że już gorzej być nie może to okazuje się, iż to całkiem błędne założenie. Jak więc poradzić sobie ze świadomością takiego obrazu sytuacji, jeśli jeszcze przed chwilą nie czuliśmy się na siłach by zmierzyć się to, co było znane i przerastało nas? No cóż liczenia na pomoc innych bywa jakimś rozwiązaniem, lecz lepszym jest wzięcie się w garść i sprawdzenie, do czego jesteśmy zdolni gdy jesteśmy postawienie przed ścianą i nie da się zrobić kroku w tył!

 

Dobrze to już było, a tak narzekała na Pecha Ida Brzezińska. Tymczasem okazuje się, iż nim najmniej na razie powinna martwić się. Za to, co innego powinna mieć na uwadze, mówiąc wprost jedynie pewna złożona obietnica powinna zaprzątać jej uwagę. Wcale nie jest to proste, łatwe i przyjemne, zwłaszcza jeśli jest się nową konsultantką do spraw pośmiertnych w pewnym wydziale. No cóż życie bywa naprawdę nieprzewidywalne, lecz w przypadku Idy to prawdziwy film katastroficzny, niestety główną rolę dostała w nim nie kto inny, a właśnie ona. Jak wygrzebać się z tej kabały, gdy jeszcze ma się na karku Demona Luster, żadnego tam pomniejszego, a jak najbardziej potężnego? Na tym nie koniec, bo przecież jeszcze musi pojawić się pewien diabelski szaleniec. To tak w skrócie, gdyż na co innego nie ma czasu panna Brzezińska, jak się nie pośpieszy to odejdzie w niebyt i to dosłownie! Czyż to nie dobra motywacja do działania i to jak najbardziej skutecznego? Zwycięży ciemna strona czy ta szamańska?

 

Mrocznie. Intrygująco. Magicznie i demonicznie. Po prostu Ida i jej perypetie wymiatają, dosłownie oraz w przenośni. Jeśli lubicie więcej niż zaskakujące, fantastyczne, historie osadzone w polskich krajobrazach to cykl z szamanką od umarlaków jest dla Was. Z każdym tomem wchodzicie coraz głębiej w labirynt pełen magii, mrocznej przeszłości, pełnej tajemnic teraźniejszości i niepokojącej niejedną niewiadomą przyszłości. To tak w ogóle, a w szczególe jak jest? Niesamowicie wciągająco i nieustannie zaskakująco, nawet, jeśli myślimy, że znamy już klimat, bo czytaliśmy już pierwszą część. No cóż Martyna Raduchowska przygotowała naprawdę wybuchową mieszankę, w jakiej nie brakuje humoru, że w często w barwie czarnej nie ma się, co dziwić, oraz niespodziewanych zwrotów akcji, oczywiście w najmniej spodziewanych momentach. Oczywiście jest również osławiony Pech i śledztwo zataczające coraz szersze kręgi, a wszystko to z powodu pewnej obietnicy złożonej dość pochopnie, lecz mającej dalekosiężne skutki. „Demon luster” to fantastyczna czytelnicza przygoda, w której łączy się magia, wielowarstwowe zagadki oraz bohaterowie, jacy raz za razem udowadniają, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

 

                                          Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

niedziela, 1 września 2024

Umarlaki i inne kłopoty

Nowość:

„Szamanka od umarlaków”

Martyna Raduchowska 

P jak początek, plan i… pech. Dwa pierwsze brzmią optymistycznie, co do trzeciego nie ma opcji, by spodziewać się czegoś pozytywnego. Nawet jeśli człowiek wie, że ten kroczy za nim, a czasem i przed, to zawsze ma się jakąś nadzieję, iż aż tak źle nie będzie. No może prawie, bo rzeczywistość lubi zaskakiwać. I to jak!

 

Rodzice Idy dawno już zaplanowali dziewczynie przyszłość. Nie wzięli tylko jednego pod uwagę albo jeszcze paru rzeczy. Przede wszystkim, iż ich jedynaczka nie zamierza pójść w ich ślady, co oznajmiała przy każdej okazji, lecz jakoś nie brali tego na poważnie. Do czasu. Jak się okazuje panna Brzezińska jak już coś postanowi to naprawdę zrobi dużo lub jeszcze więcej, by osiągnąć swój cel. Co z pechem? On też nie próżnuje, chociaż tak jakby osłabł? A może to jedynie cisza przed burzą lub po prostu stoi sobie z boczku i czeka jak to też rozwinie się ten cały nowy początek upartej latorośli czarodziejskiej arystokracji? Na razie jakoś nic nie wskazuje na to, by coś szykował. No cóż okazuje się, iż przeznaczenie Idy jest dość pokrętne i to pisane z dużej litery „P”. Mogłaby rzec po jej trupie, jeśli tak ma wyglądać jej przyszłość, nawet ta najbliższa, lecz wiadomo, iż takich zapewnień nie ma co rzucać w przestrzeń. Widzenie zmarłych to jedno, ale szare życie i studiowanie ma dużo więcej uroku niż to pierwsze. Wystarczy być taką jak inni i magią wraz ze spółką nie trzeba będzie się martwić. A co jeśli właśnie zadziała pech, taki duży, skupiony właśnie na Brzezińskiej i wprost aż rwący się by dać o sobie znać? Czyżby zabawa miała wejść na całkiem nowy poziom?

 

Magiczna strona świata i ta jak najbardziej zwykła. Dziewczyna, która ma w nosie tradycję oraz Pech. Co z tego może wyniknąć? Prawdziwie bestsellerowa draka z nietuzinkową główną bohaterką i równie nieszablonowymi pozostałymi postaciami. A to oczywiście dopiero wstęp do perypetii Idy Brzezińskiej z gatunku tych, jakich śledzimy z wypiekami na twarzy i kibicujemy. Im bardziej rozwija się fabuła tym intryguje ona bardziej, bo przewidzieć, co wydarzy się za moment trudno przewidzieć. W końcu kiedy do akcji wkracza magia, a umarlaki są na porządku dziennym, tym nocnym także, trzeba być przygotowanym, że za chwilę wydarzy się coś, co po raz kolejny zmieni bieg wydarzeń. Martyna Raduchowska, strona po stronie, podkręca tempo i przede wszystkim wprowadza czytelników do niesamowitego świata, gdzie na porządku dziennym są czarownice i czarodzieje, klątwy i przede wszystkim trzeba naprawdę brać odpowiedzialność za swoje słowa, czyny zresztą też. Oczywiście, że to nie wszystkie wątki, a tylko ich elementy, tworzące magiczną rzeczywistość, w jakiej czeka tak na bohaterów, jak i czytelników, niejedna pułapka. „Szamanka od umarlaków” ma jeszcze jeden atut, poza nieodkładalną opowieścią i postaciami, jacy nie wybierają prostych dróg, humor z gatunku tego czarnego i pasującego idealnie do historii.


                                                Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

wtorek, 30 listopada 2021

Boskie i ludzkie

 „Nawia”

Katarzyna Berenika Miszczuk, Marta Krajewska, Anna Szumacher, Jagna Rolska, Rafał Dębski, Martyna Raduchowska, Marcin Podlewski, Marcin Mortka

 

Jak mówi przysłowie wiara przenosi góry, pozwala sięgnąć dalej i zdobyć wydawałoby się niemożliwe. Jednak czy można jej ślepo zaufać? To, co niematerialne zdaje się być ulotne, nie do końca realne, nie dające się uchwycić, ale siła oddziaływania jest ogromna, tak pozytywna jak i negatywna. Przekonujemy się o tym, najczęściej gdy nas to osobiście dotyka.

 

W pewnych dniach roku uchyla się zasłona pomiędzy naszym światem i tym, wydającym się istnieć jedynie w legendach czy mitach. Trudno uwierzyć patrząc wstecz, że było się uczestnikiem niesamowitego wydarzenia. Może to był czar sobótkowej nocy, ale Marek zbyt dobrze pamięta co działo się w tym konkretnym miejscu kilka godzin wcześniej. Ma też dowód, chociaż czy ktokolwiek uwierzyłby w jego słowa? Pradawna bogini, dawno zapomniane obrzędy i kilka niezwykłych godzin czy to faktycznie miało miejsce? Tam gdzie  proboszcz z sołtysem nie dadzą rady na pewno poradzi sobie szeptucha Olesia. Kto jak to, ale ona ma sposób na wszystko, na wszystkich zresztą także. Do kogo więc zwrócić się z nierozwiązywalnym problemem? Tylko do niej, w końcu od dekad pomaga każdemu, starowinka wie jak osiągnąć to, czego chce. Dwaj rządcy dusz o tym przekonują gdy bierze sprawy w swoje ręce. Prawnuczka dzielnie jej pomaga, ale mistrzynią jest Olesia. W końcu trzeba odpowiednio zadbać o swój image, nawet wykorzystując do tego czary oraz boginki i przy okazji, albo wcale nie, zagrać na nosie starej znajomej. Miłość podobno nie zna granic, a co jeśli one są i nie wolno ich przekraczać? Bystek wie jaka jest cena jego uczucia, lecz czy zna ją Izbirka? Kilka chwil dało dziewczynie szczęście, jednak czy one były warte skutków? Pewne jest jedynie to, że woda, która kocha da to, czego nikt inny będzie w stanie.

 

Ośmiu autorów i osiem opowiadań, które przenoszą czytelnika w świat nie zawsze odległy, lecz taki, z jakim na co dzień nie stykamy się. Świat słowiańskich legend, mitów, klechd, zapomnianych bogów i bogiń oraz wszelakiej maści magicznych stworzeń. Barwne historie czyta się szybko, nie ze względu na objętość, ale na to, co przekazują i w jaki sposób. „Nawia” to antologia różnorodna, chociaż ze wspólnym motywem, lecz pokazana z indywidualnych perspektyw pisarek i pisarzy. Każda opowieść jest inna, intrygująca oraz zaskakująca, nie brak w nich tajemnic i przygód. Czasem skupiają się na emocjach, a niekiedy skrzą humorem i komediowymi sytuacjami. Nie brak w nich również ponadczasowych prawd  i zasad, lecz zawsze na pierwszym miejscu jest słowiański duch, jakiego obecność nie jest tylko symboliczna. Wprost przeciwnie widoczny jest na pierwszy rzut oka i nie daje o sobie zapomnieć, ale autorki i autorzy nie stawiają jedynie na ten element. W cieniu nie pozostają pozostałe postacie, które odgrywają także pierwszoplanowe role. W „Nawii” odnajdujemy śmiech, uczucia, mroczną stronę ludzko-boskiej natury oraz tę jej jaśniejsza stronę. Opowiadania przenoszą nas w głęboką przeszłość, ale też toczą się w teraźniejszości, bohaterowie mają boskie korzenie i ludzkie, jednakowo rzucają czar na czytelników odkrywając przed nim bogactwo słowiańskiej kultury.