środa, 5 października 2022

Kto jest niewinny?

Premierowo:

„Porzuceni”

Maciej Kaźmierczak

 

Zbrodnia zawsze ma gdzieś swoje korzenie, czasem są nie do zauważenia, skrywają się głęboko w człowieku i oplatają go niczym trujący bluszcz. Niektórzy są ich ofiarami, inni wykorzystują je jako wymówkę dla czynów, jakich i tak by byli autorami. Nic nie dzieje się bez przyczyny, ale ona nie jest wymówką, a tylko jednym z ogniw zabójczego łańcucha przyczynowo-skutkowego.

 

Makabryczne odkrycie spacerowiczów okazuje się być jeszcze mroczniejsze niż wydawałoby się początkowo. Ktoś nie tylko zabił z zimną krwi kilku psów i ukrył w jednym z parków, ale również zamordował dziecko. Prawie zaraz potem dochodzi do zaginięcia podopiecznego domu dziecka. Czy to przypadek? Nie wierzy w nie policjant z Gdańska, który jest pewien, że to zabójstwo łączy się ze sprawą, nad jaką pracował kilka lat wcześniej. Tyle, że minęło nie sporo czasu, a do tego obecne zabójstwo zostało dokonane w Łodzi. Jednak gdyby przypuszczenia potwierdziłyby się to spełniłby się najgorszy koszmar śledczych. Czym kieruje się sprawca? To może być kluczowe pytanie, ale odpowiedzi na inne są także istotne, każda może doprowadzić do przełomu w śledztwie, czas nie sprzyja policji, zwłaszcza, iż wciąż nie odnalazło się zaginione dziecko.  Czy zdążą odkryć tożsamość sprawcy nim dojdzie do kolejnej tragedii? Poszlaki i dowody coraz bardziej zawężają grono podejrzanych, ale czy faktycznie znajduje się w nim sprawca?

 

Mroczny, pełen poczucia samotności, sekretów oraz poczucia osaczenia, te elementy w „Porzuconych” czytelnik zaczyna dostrzegać bardzo szybko, a im bardziej zagłębia się w lekturę tym są one silniej odczuwalne. W takim klimacie zbrodnia nie kamufluje się innymi barwami, ale nie oznacza to wcale, że jest nieskomplikowana, a jej motyw jest od razu widoczny. Maciej Kaźmierczak doskonale wie jak zaintrygować czytelnika tak, by wraz z bohaterami zagłębiał się w historię, gdzie tak naprawdę wszystko stoi pod znakiem zapytania oprócz jednego. Jak potoczą się dalej wydarzenia jest niewiadomą, każdy z wątków przynosi z sobą niewiadome, postacie otacza coraz boleśniejsza mgła niedopowiedzeń i podejrzeń. Kto jest rzeczywiście winny, kto jedynie ofiarą, świadomie bądź nie, ściągającą na siebie podejrzenia? Prawda podobno jest tylko jedna, lecz każdy widzi ją inaczej, trudno zachować obiektywizm gdy wokoło tak wiele kłamstw, niedopowiedzeń i przede wszystkim tajemnic, nie zdradzanych z sobie jedynie znanych względów. „Porzuceni” są wytrawnym kryminałem w jakim do samego końca czytający nie mogą być pewni finału, mroczna atmosfera nie znika nigdy, pozostaje nawet wszystko zdaje się już być wyjaśnione. Czy rzeczywiście tak jest? Fakty podobno mówią same za siebie, ale czy zawsze?

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

wtorek, 4 października 2022

Lęk

Nowość:

„Pokonaj swoje lęki i odzyskaj spokój”

Dr Ellen Vora

 

Wydaje się nam, że lęk jest jedną z najbardziej pierwotnych i podstawowych emocji, bez której trudno wyobrazić sobie egzystencję. Ma również negatywną stronę i ona pierwsza przychodzi nam do głowy gdy o nim myślimy. Jednak jest bardziej skomplikowany i wiele ma imion, im mniej o nim wiemy tym więcej mitów, zrozumienie czym jest i co najważniejsze jak wpływa na nas jest pomocne w poznaniu samego siebie.

 

Ile razu strach, niepokój, lęk odczuwamy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca i w końcu całego życia? Niezliczoną ilość razy, jedni mniej, drudzy więcej, lecz znany jest wszystkim. Jeśli jest więc tak powszechny nie powinien być niezrozumiały, lecz właśnie jest odwrotnie. W zamierzchłych czasach dawał bodziec do ucieczki, czasem walki, po prostu ukierunkowywał całe ciało, nie jedynie mózg, do bycia w pogotowiu. Wydawałoby się, że teraz takich sytuacji mamy o wiele mniej, a większość z nas w ogóle nie ma z nimi styczności. Dlaczego więc wciąż nam towarzyszy? Dawne zagrożenia zostały zastąpione innymi, ogromna liczba informacji również wcale nas nie uspakaja, wręcz przeciwnie. Stare źródła lęków zostały zastąpione nowymi, wcale nie bezpodstawnymi lub niepotrzebnymi, zachowanie równowagi pomiędzy dobrą, a złą stroną niepokoju. Okazuje się ona jednym z kluczy, pozwalającym na dobrostan, lecz odnaleźć go wcale nie jest prostą sprawą i  wcale nie ma gwarancji, że będzie się go posiadało albo potrafiło użyć zawsze. Dlatego tak istotnym jest dotarcie do przyczyn ich powstawania, ale również odkrycie jakie są jego skutki, psychiczne i fizyczne.

 

„Pokonaj swoje lęki i odzyskaj spokój”, aż chciałoby się powiedzieć po przeczytaniu takiego tytułu gdyby to było takie łatwe. Dr Ellen Vora wcale nie mówi, że to proste, przyjemne i szybkie, wprost przeciwnie zwraca uwagę, iż to nie jednorazowa akcja, która raz na zawsze załatwia „problem”, lecz proces, niekiedy przerywany i powtarzany wielokrotnie. Książka, jakiej jest autorką, prawie na każdym kroku wskazuje, iż nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania dla wszystkich, lecz są metody pozwalające każdemu kto chce lub czuje taką potrzebę na znalezienie odpowiedniego sposobu by mógł poprawić jakość życia albo przezwyciężyć trudności zaburzające codzienność. Dla jednych mogą nimi być leki, dla innych psychoterapia, ale na tym możliwości nie kończą się, obecnie jest ich o wiele więcej niż sądzimy. Postęp naukowy, nowe spojrzenie, szukanie rozwiązań tam gdzie jeszcze niedawno w ogóle nikt nie sądził, iż mogą być, pozwala na lepsze diagnozowanie, a co za tym idzie wdrożenie odpowiedniejszego postępowania. Dr Ellen Vora wskazuje to, co zbyt często bywa niedostrzeżone czyli przyczyny, zauważa się ich skutki i skupiamy się wyłącznie na tym aspekcie. Jednak wciąż pozostaje źródło, jakie z pewnością da o sobie znać i problem powróci. Jeszcze jedno jest podkreślone – powiązanie fizjologii, psychiki oraz tego, co spotyka nas na co dzień oraz naszego trybu życia i otoczenia. Każdy z tych elementów ma wpływ na emocje czyli także na lęk, a on na nie. Bogata bibliografia jest bonusem, pozwalającym na pogłębienie wiedzy i sięgnięcie po informacje, które mogą poszerzyć wiedzę.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: 


 

 

poniedziałek, 3 października 2022

Narodziny wolności

„Bogowie tanga”

Carolina De Robertis

 

Kiedy przyszłość, ta zaplanowana i majacząca się na horyzoncie, nagle przestaje istnieć człowiek staje na rozdrożu. Za nim znana przeszłość, a przed nim same znaki zapytania. Jaką drogą podążyć? Powrócić na znaną ścieżkę czy może wejść na całkowicie obcą? Gdzie podążyć? Za głosem serca czy rozsądku?

 

W Argentynie Leda miała rozpocząć swoją dorosłość u boku męża, z dala od rodziny, ojczystych Włoch. Jednak mężczyzna, którego poślubiła na odległość nie żyje, a ona pozostaje sama na innym kontynencie, pośród nieznanych sobie ludzi, bez opieki i pieniędzy. Jak teraz potoczy się jej życie? Do tej pory była podporządkowana rodzicom, zasadom i obowiązkom, ale i w nowym miejscu również są one aktualne. Jako kobieta musi poruszać się w określonych ramach, jeśli wyjdzie za nie spotka się z ostracyzmem i napiętnowaniem. Co innego gdyby była mężczyzną, wtedy mogłaby pokierować sama swoim losem, skrzypce nie byłyby zakazanym instrumentem, a tango porwałoby ją swoimi zmysłowymi tonami. W świecie Ledy nie ma miejsca na marzenia, ale jako Dante wchodzi tam gdzie kobietom zabrania się. Jemu wolno to czego jej zabraniano, on odkrywa skandaliczny taniec, kabarety i przede wszystkim muzykę, dzięki której poznaje Buenos Aires, to prawdziwe, będące do tej pory tabu dla niej. Płeć żeńska już nie jest obciążeniem, męska daje wolność, jest tylko jedno „ale”, tajemnica, jakiej wyjawienie grozi odebraniem tego, co zostało już zdobyte. Czy da się pogodzić ten sekret z odczuwanymi pragnieniami? Kim jest? Ledą, Dantem? Dopóki nikt nie zna prawdy jest bezpieczna / bezpieczny, lecz co  wydarzy się gdy prawda wyjdzie na jaw?

 

Pierwsze dekady dwudziestego wieku, już odmiennego, lecz jeszcze wciąż dla wielu bez zmian. Stare zasady wciąż dyktują co jest dobre, co złe, każdy kto je łamie ulega osądowi, zwłaszcza gdy jest kobietą. A jeżeli spróbuje oszukać świat i zdobyć go jako ktoś zupełnie inny? Pulsujące tangiem Buenos Aires, które ktoś później nazwie boskim, zakazane miejsca i przede wszystkim dźwięki muzyki, nieznanej, ale dającej wyzwolenie. „Bogowie tanga”, niepokojąca, pulsująca wpierw nieznanym taktem, przeradzającym się w pełen dramatyzmu tytułowy taniec lektura. Pierwsze dziesięciolecia dwudziestego stulecia, rzucenie na szalę wszystkiego i decyzja, okazująca się wyznaczać ścieżkę egzystencji od tej wydawałoby się wyznaczonej nieodwołalnie. Carolina De Robertis odsłania przed czytelnikami historię, w której nie ma nic oczywistego, za to jest odkrywanie prawdy o sobie, przeszłości i przyszłości przy muzyce zakazanej, lecz nie pozwalającej o sobie zapomnieć. Coś jeszcze nadaje rytm tej powieści, wolność, wpierw daleka, wyrywana małymi fragmentami, nieznana, później poznawana coraz śmielej, ale okupiona zmianą tożsamości i w końcu życie w zgodzie z sobą i na własnych warunkach. „Bogowie tanga” są wielowarstwową historią o dziewczynie, mającej odwagę wyrwać się przeznaczeniu i samej je wykreować, nie bez wysokiej ceny oraz wyrzeczeń, jednak w zgodzie z sobą.

 

 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

 

sobota, 1 października 2022

Spadek, oni i całą reszta kłopotów

Nowość:

„Spooky love”

Anna Langner

 

Zamiast happy endu odziedziczony dom niespodzianka. Co zrobić w sytuacji kiedy zamiast spełnienia marzeń dostaje się na otarcie łez niedokończone marzenie? Czy będzie jedynie przypomnieniem tego, czego już nie będzie? A może wprost przeciwnie? Co jeszcze zawiera ten upominek?

 

Niespodziewany spadek w postaci willi nie każdemu się trafia. Tyle, że jest w tym spora dawka dziegciu w osobie niedoszłego szwagra jako współspadkobiercy. Budynek ma spory potencjał i przypomina Lidce o nieżyjącym narzeczonym oraz przyszłości jaka już nie będzie miała miejsce. Sebastian również jest zdziwiony tym, co zostawił mu brat, gdyby nie jego niedoszła przyszła żona. No cóż najważniejszy jest przecież dom lub raczej sprzedaż, w tym zgadzają się obie strony, do tego potrzebne jest zawieszenie broni, bo nie pałają do siebie sympatią, ich opinie o sobie nawzajem są jednoznacznie negatywne albo i gorzej. Jednak współpraca musi być, w końcu mają wspólny cel! Problem w tym, iż pojawiają się pewne przeszkody, chociaż może to jedynie zwidy i sąsiedzkie plotki? Do czego ich one  doprowadzą? Z pewnością takiego rozwoju sytuacji raczej nie brali pod uwagę, w końcu dom z charakterem oraz dwoje temperamentnych współwłaściciel wróży, że spokój to pieśń przeszłości i całą trójkę czeka niejedno albo sporo więcej. Co więc wyniknie z wspólnego remontu spadku? Jesienne dni mogą być nadzwyczaj interesujące zwłaszcza jeśli odkryje się to i owo, podobno wszystko ma logiczne wytłumaczenie …

 

Natrętna sąsiadka z dość niecodzienną teorią, willa wymagająca remontu, dwóch nieznoszących się bohaterów i nieprzewidywalny splot wydarzeń na kilku frontach. To tak na początek, im dalej czeka na nas jeszcze więcej atrakcji. Anna Langner doskonale wie jak podkręcić atmosferę, zaintrygować i wprawić czytelników w dobry humor oraz dodać jeszcze kilka składników do smakowitej lektury, tak, by zaskoczyć w najmniej spodziewanych momentach. „Spooky love” za tło ma jesienną aurę oraz stary budynek, jedno i drugie ma swój urok, nabierający z rozwojem fabuły niepokojącego oraz jednocześnie zagadkowego klimatu. Zgodnie z tytułem pojawia się i uczucie fantastycznie wplecione w akcję, będącej jej motorem, źródłem perypetii oraz istotnym wątkiem. Pisarka oddała w ręce czytelników doskonałą opowieść na jesienne dni, te złoto-słoneczne i te buro-deszczowe, ale także na pozostałe pory roku. Poprawia humor, wprowadza element dreszczyku, ma w sobie emocje oraz bohaterów, jacy dostarczają nam doskonałej rozrywki.