Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Betcher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Betcher. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2026

Inne szczęście

Nowość:

„Szeptun”

Tomasz Betcher

 

Samotność ma niejedno oblicze i kryje się pod wieloma maskami. Nawet będąc wśród bliskich nie jest się od niej wolnym. Czasem skrywa się za nią lęk bycia samym, lecz to, coś zupełnie innego. Najtrudniej jest stanąć z samotnością twarzą w twarz, przestać uciekać, a wyjście z niej bywa wówczas na wyciagnięcie ręki.

 

Wakacje w miejscu gdzie nawet diabeł dawno powiedział dobranoc, a na sam początek urlopu piorun trafia w samochód nie zapowiadają się dobrze. Co więcej cała reszta zdaje się być jakimś pechem podniesionym co najmniej do kwadratu. Jednak kiedy pominąć niezbyt udany wstęp i po prostu przyjąć, że niekiedy trzeba zweryfikować plany okazuje się, iż da się cieszyć letnim wypoczynkiem, chociaż przynosi on sobą chaos. Julia miała zamiar odwiedzić uzdrowiciela i cieszyć się urokami Beskidów wraz ze swoimi dziećmi. No cóż, wizyta okazuje się daleka od jej wyobrażeń, cała reszta przynosi z sobą wiele zmian. Klątwa, jaką jest ponoć naznaczony ich gospodarz oraz miejscowe plotki powinny być znakiem ostrzegawczym, lecz co jeśli są zupełnie czymś odwrotnym? Do tej pory kobieta miała podążała ścieżką, z jakiej bała się zejść dla dobra bliskich, ale teraz dostrzega, że da się skręcić w całkiem innym kierunku. Czy powinna nią podążyć i wywrócić swój świat do góry nogami? Waldek jest kimś, kto nosi w sobie sekrety i chadza własnymi szlakami. Tych dwoje różni się od siebie jak dzień i noc, lecz może to zaleta, nie wada…

 

Nie magia, nie zaklęcia, a po prostu bycie blisko, bez narzucania się i z pozostawieniem przestrzeni na myśli i czasu na odnalezienie tego, co gdzieś umknęło, zostało utracone lub po prostu pozwolenie na powiedzenie koniec. Tomasz Betcher już nie pierwszy raz zabiera czytelników w podróż z bohaterami, jacy nawet nie wiedząc o tym, stoją na rozstaju dróg i są krok od wybrania całkiem nowego kierunku. Spirala emocji, przeszłości i złych doświadczeń ukryta jest płytko, lecz jej korzenie wrosły głęboko, jednak to dociera do nas dopiero jak głębiej wejdziemy w historię, gdzie prostota okazuje się jedynie przykrywką skomplikowanej prawdy, niełatwych marzeń i trudnych wyborów. „Szeptun” jest lekturą, którą pochłania się lub raczej to ona wchłania nas, kartka po kartce. Dlaczego? Na pewno nie szybkością akcji, lub spektakularnymi zwrotami, to nie ten rodzaj książek. Tu jest kameralność, odzyskiwanie życiowego punktu zaczepienia, po prostu zatrzymanie karuzeli codzienności, nie ma wielkich słów i pięknych obietnic, które to jedne i drugie okazują się bez pokrycia i na wyrost. Autor przedstawia czytającym historię w jakiej jest coś onirycznego, przeplata się przeszłość z teraźniejszością, a pewne tajemnice po prostu pozostają sobą, uchylając jedynie rąbek to, co w sobie kryją, resztę pozostawiając z dala od ludzkich oczu. W „Szeptunie” kontrastuje niejedno, lecz wbrew pozorom ostre granice zacierają się, dopasowują się, wiele spraw odbywa się w ciszy, nie w tej niewygodnej, a takiej gdzie wreszcie słyszy się własne myśli, a to, co ważne przychodzi po cichu, czeka na odpowiedni moment i korzysta z szansy by dać o sobie znać. To, co było, jest i być może będzie, tworzy opowieść, w której na jasne kolory lata rzucają cienie wydarzenia, raniące pomimo upływu czasu i blizny, które do tej pory wciąż były rozdrapywane, lecz niekiedy jedno wydarzenie potrafi dać impuls by poszukać na to lekarstwa.



                                     Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

czwartek, 27 czerwca 2024

Ten trzeci, ta druga

Nowość:

„Ta druga”

Tomasz Betcher

 

Czasem ludzkie splatają się tak, że trudno wyobrazić sobie, by cokolwiek mogło tę więź. A jednak nadchodzi taki moment, gdy niemożliwe staje się faktem. Co potem? Czy uczucia tak łatwo wygasają? Może nie były tak silne jak się wydawało? A jeśli prawda jest zupełnie inna?

 

Mają wspólną przeszłość, natomiast w teraźniejszości ich drogi od dawna są różne. Zuzanna i Bartek od lat są małżeństwem, natomiast Paula wiedzie swoje życie z daleka od nich. Łączą ich wspomnienia, ale czy czas ich zbytnio nie wygładził albo wprost przeciwnie, wydobył kontrastowe tony? Ich młodzieńcza znajomość i przyjaźń przeszła ewolucję od bliskich więzi do dorosłej wersji, w jakiej, jak się okazuje, każdy ma swój obraz tego, co miało miejsce. Teraz po latach nie są już tamtymi młodymi ludźmi, jacy podejmowali najważniejsze decyzje, nie wiedząc, jakie będą tego skutki. Ich ponowne spotkanie odsłania to, czego nie dostrzegali lub nie chcieli zobaczyć. Jak długo da się odsuwać to, co pozostało z przeszłości i wcale nie zostało zapomniane? Co musi się wydarzyć, by w końcu zacząć być szczerym z samym sobą i najbliższymi?

 

Nieprzewidywalna. Tak jak ludzkie życie bywa nieprzewidywalne, tak równie zaskakująca jest najnowsza książka Tomasza Betchera. Obalająca wszystkie schematy, nieustannie naruszająca strefę komfortu podczas czytania, wciąż sięgająca dalej i mocniej w emocje i przede wszystkim odmieniająca przez wszystkie przypadki i czasy dwa słowa miłość oraz przyjaźń. Po pierwszych zdaniach wydaje się nam, iż odgadliśmy jak potoczy się dalej ta historia. Nic bardziej mylnego! Przekonujemy się o tym na każdym kroku, zaskakuje nas zawsze, gdy jesteśmy prawie pewni, że już teraz z pewnością odgadliśmy jak potoczy się fabuła. „Ta druga” jest opowieścią, która nie opiera się na znanych kalkach obyczajowych, podążającą w kierunku innym niż zazwyczaj i dalekim od prostych wzorów. Nawet tytuł nabiera coraz to nowych znaczeń wraz z naszym zagłębianiem się w lekturę. Rodzą się kolejne pytania, na jakie nie ma czasem jednej odpowiedzi i rzadko, kiedy jest ona jednoznaczna. Tomasz Betcher ma tę rzadką umiejętność odsłaniania przed czytelnikami tego, co najważniejsze, a co rzadko kiedy dostrzegamy w ludzkich relacjach, skupiając się na widocznych skutkach, nie na tym, co jest ich genezą. Gdzieś pod pozorami kryje się prawda, trudna, raniąca i wymagająca, bez jakiej życie wcale nie jest prostsze.


Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję:
 

środa, 10 listopada 2021

Dwa serca


Premiera:

 

„Żołnierskie serce”

Tomasz Betcher

 

Podobno przeciwieństwa przyciągają się, ale spotkanie bratniej duszy również tak działa. Co jest lepszym fundamentem dla uczuć? Tego tak naprawdę nie wie nikt dopóki sam nie znajdzie się w sytuacji gdy los daje mu szansę, a nawet kilka, na zdobycie tego, co wydawało się nieosiągalne lub stracone. Czy łatwo zaufać sobie oraz komuś, jeśli już zostało się zranionym i pamięta się smak rozczarowania?

 

Małe miasteczko oddalone od metropolii, wydaje się miejscem niezbyt wiele oferującym, ale niektórzy nie są wybredni, chcą mało lub tylko jednego – spokoju, nie świętego tylko takiego zwykłego ludzkiego. Piotr zbyt dużo już widział i przede wszystkim pamięta, stary dom po dziadku na prowincji wydaje się dobrym punktem by po prostu zostawić za sobą przeszłość, chociaż nie do końca, bo blizny po niej nie dadzą o sobie zapomnieć nigdy. W Sielnie czeka go niejedna niespodzianka, pierwsza to sąsiedzi, jacy mają też swoje problemy, a których częścią staje się. Emilia dawno temu nauczyła się, że życie nie jest ani proste, ani tym bardziej zbyt szczęśliwe, ale jakoś próbuje ogarnąć je. Nowy sąsiad za ścianą jest dla niej kolejną komplikacją. Tych dwoje ma swoje tajemnice, bolesne, wciąż raniące, codzienność dostarcza im kolejnych zmartwień. Piotr nie do końca znajduje w Sielnie to, czego szukał, lecz wbrew pozorom nie chce uciec z niego. Znalazł w nim coś innego niż oczekiwał, Emilia również otrzymała od losu niespodziankę, ale oboje wielokrotnie przekonali się jak kapryśny bywa. Czy tym razem będzie łaskawy?  Może główną rolę w kreowaniu swojej przyszłości odegrają najbardziej zainteresowani? Poznali smak cierpienia, ulotnego szczęścia i olbrzymiej straty. Czy nadszedł czas na zupełnie coś odmiennego, co sami wyrwą przeznaczeniu?

 

Nietuzinkowa, wzruszająca, ale również przedstawiona z detalami, czasem bolesnymi, historia ludzi, którzy doświadczyli wiele i odnaleźli się w momencie gdy chcieli jedynie przetrwać. „Żołnierskie serce” nie ma w sobie ckliwości, przesadzonych emocji czy też nierealnych postaci, autor postawił na pokazanie bohaterów, nieidealnych, może też trochę zagubionych, ale próbujących żyć zgodnie ze swoimi zasadami, różniących się od siebie, ale równocześnie wbrew pozorom podobnych. Jeśli do tego dodamy małomiasteczkową atmosferę miejsca, jakiemu daleko do sielskości rodem z pocztówki, ale niekiedy stającego się domem, nie z nazwy, ale za sprawą osób go tworzących, dostajemy opowieść, którą pochłoniemy w rekordowo krótkim czasie, bo nie da się jej przerwać ot tak sobie. Zamiast zawrotnego tempa jest splot wydarzeń, które odzwierciedlają rzeczywistość w jakiej są lepsze i gorsze momenty oraz gdzie bohaterowie próbują napisać nowy rozdział. Nie jest on do końca taki jak planowali, ma w sobie niespodzianki, dobre i złe, lecz należy do nich. Nie można także nie zauważyć jednego z wątków, przedstawiający jak trudno egzystować gdy przeszłość i pamięć o niej nie są oparciem, lecz ciężkim, życiowym, bagażem. Tomasz Betcher w jednej historii połączył dwa różnorodne światy, spotykające się kiedy dawno utracono złudzenia, lecz jeszcze są marzenia, jakimi niektórzy chcą się dzielić. To one pozwalają spojrzeć przed siebie, nawet gdy okazuje się, że po raz kolejny trzeba stawić czoła demonom, wciąż aktualnym i odbierającym znowu zbyt dużo.