Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Bilski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Bilski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2016

Zło czai się tuż obok

"Zła krew"
Max Bilski

Nie ma sprawy, nie ma dochodzenia, po prostu nieszczęśliwy splot okoliczności nic więcej i nic mniej. Po prostu tak bywa i nie ma co doszukiwać się czegoś co na pewno nie miało miejsca. Ktoś ma w tym temacie odmienne zdanie, ale jakoś nikt nie chce wysłuchać tej teorii, lecz kolejne tragiczne wydarzenie pasuje do przypuszczeń dziennikarki. Oczywiście Kuźnia to nie oaza spokoju, lecz by podejrzewać, że działa na jej terenie, oraz w okolicy, morderca i do tego seryjny to raczej gruba przesada. Jednak coraz trudniej mówić o samobójstwach, chociaż wciąż wydają się one bezsprzeczne, bez zadawania sobie pytania co właściwie miało miejsce. Magiera ufa jedynie faktom, a te jak do tej pory nigdy nie wskazywały na udział osób trzecich, no, ale kolejne odebranie sobie życia w taki sam sposób wzbudza nieufność i u niego. Dalsze zaprzeczanie, że nie ma niczego na rzeczy byłoby nierozsądne, w końcu nic nie szkodzi przyjrzeć się bliżej zebranym przez Magdę materiałom. Działać trzeba ostrożnie i bez zbytniego rozgłosu, w końcu w Kuźni rzadko co da się ukryć, niepotrzebny rozgłos nikomu by się raczej nie przydał. Nieoficjalne dochodzenie wcale nie jest łatwo prowadzić gdy nie ma się zbyt dobrych tropów, szczególnie, że te które zdołało się odkryć są źródłem nowych pytań. Czy można wierzyć ludzkiemu gadaniu? W każdej plotce jest jakieś ziarno prawdy, lecz w tym przypadku wydaje się, iż zawiera ona tylko i wyłącznie fantazję jej autora. Spokój nie jest dany mieszkańcom małego miasteczka, zwłaszcza jednemu z nich, z niepotwierdzonych informacji i podejrzeń łatwo stworzyć coś co uderzając w najsłabsze ogniwo społeczności staje się zarzewiem histerii. W chaosie jaki zapanował Magiera zdobywa cenne ślady, chociaż nie takich rewelacji się spodziewał, a kolejna niespodzianka całkowicie wytrąca go z równowagi. Komuś zależy by rzeczywisty obraz przykryć zbrodniczą iluzją. Czy były policjant da radę rozwiązać tę najtrudniejszą sprawę w swojej, jak się wydawało, już zakończonej karierze?

Narastająca groza, małomiasteczkowa atmosfera ze swoją senną atmosferą i sekretami mieszkańców oraz ktoś nie wyróżniający się, lecz będący prawdziwą bestią. "Zła krew" Maxa Bilskiego opiera się właśnie na tych elementach, jest też zbrodnia, nieoczywista, chociaż stanowiąca kanwę dla całej historii. Główny bohater początkowo wydaje się jakby wyjęty z kryminału noir, niezłomny, wierny sobie, ale i mający w sobie cechy postaci naznaczonej nie do końca wyjaśnioną tragedią. Prowincjonalne miasteczko wspaniale nadaje się jako scena sensacyjnej opowieści, mającej drugie dno, bardziej niepokojące i wychodzące poza racjonalne ramy, a autor wykorzystał wszystkie atuty związane z takim właśnie miejscem. Każdy bohater, nawet ten drugoplanowy, odgrywa swoją część w historii, łącząc pozornie niepasujące fragmenty w panoramę ludzkich pragnień, grzechów i chęci rozpoczęcia od nowa swej egzystencji.  Gdzieś pomiędzy pozornym spokojem i brakiem zainteresowania dla otaczającej rzeczywistości kryje się niezdrowa ciekawość, przymykanie oczu na zło, wydające się zbyt nieprawdopodobne by można było je uznać za realne, a od tego już krok by bestia mogła uderzać bezkarnie.




Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf

poniedziałek, 27 lipca 2015

Mordercze wakacje

"Hotel w Lizbonie"
Max Bilski


Urlop to czas relaksu, wypoczynku i ucieczki od wszystkiego co człowieka denerwuje stresuje i w ogóle wkurza. Teoria ta nijak ma się do tego co właśnie jest udziałem pewnego dziennikarza. Zamiast spokoju kryminalna zagadka, ciągle coś mówiąca żona oraz grupa współtowarzyszy, wśród której niewykluczone, że znajduje się morderca. Jak na wakacje to trochę zbyt dużo, szczególnie gdy człowiek miał zupełne inne plany, musiał je zmienić i na dodatek wszystko wskazuje, iż przyczepił się do niego pech. Jak w takiej sytuacji wyluzować się i odpoczywać?

Lizbona to nie najgorsze miejsce na odpoczynek, wręcz idealne dla niejednego, ale Michał ma całkowicie odmienne zdanie w tym temacie, może gdyby okoliczności byłyby inne. Jednak nie są i jakoś trzeba się do nich dostosować, w końcu jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma albo jakoś tak. Zresztą narzekanie nic nie da, lecz przynajmniej człowiek zrzuci z siebie co mu na duszy leży. Gdyby tylko można było sobie porozmyślać, zastanowić lub po prostu zaznać ciszy. Niestety taki luksus wydaje się zbyt wielkim marzeniem, ponieważ bez ustanku coś przeszkadza Michałowi, nikt nie bierze pod uwagę jego pragnienia świętego spokoju! Najpierw nieudane włamanie do pokoju i pogoń za złodziejem po hotelu i kawałku lizbońskiego zaułku zakończona niezbyt przyjemnie i bardzo dotkliwie. Podczas tego dość niefortunnego "biegu z przeszkodami" zostaje zraniona nie tylko duma dziennikarza, a odniesione rany jakoś nie wzbudzają ani litości, ani nie są źródłem pochwał za odpowiednią postawę. Gdyby na tym się skończyło nie byłoby tak źle, ale gdzie tam. Pechowa noc zapoczątkowała całą serię niefortunnych wydarzeń. Pierwszym było morderstwo, co powinno ostrzec co do dalszego rozwoju wypadków, lecz kto by słuchał podszeptów diabelskiej intuicji. Na tym oczywiście nie koniec zabójczych niespodzianek, wprost przeciwnie, los sprzysiągł się przeciwko Michałowi czy co? Lizbońska wakacyjna wyprawa staje się aż nadto krwawa i śmiertelna, co jeszcze czeka niefortunnych wycieczkowiczów? Czy śledztwo da odpowiedź na pytanie kto stoi za zbrodnią? Uwierzyć w zapewnienia policji o rzetelnym prowadzeniu dochodzenia czy lepiej poprowadzić własne? Jakby nie było Michał jest przecież dziennikarzem, a i jego żona chce również wtrącić swoje trzy grosze w tym temacie. Jakie będą wyniki ich pracy? Lizbońskie "przygody" jeszcze się nie skończyły, można by powiedzieć, że dopiero rozkręcają się w iście morderczym tempie ...

"Hotel w Lizbonie" to historia z ogromną dozą humoru, dość cierpkiego czasem, odrobina satyry, mniejszej lub większej i przede wszystkim z zagadką kryminalną. Lizbona jako tło zabójczego suspensu sprawdza się doskonale, bramy kamienic, zaułki i małe restauracyjki oraz niezliczona liczba zabytków pozwalają dodatkowo uatrakcyjnić perypetie bohaterów, a tych jest bez liku. Autor postarał się by wakacyjny czas swoim bohaterom odpowiednio urozmaicić zabójczymi rozrywkami, których jest wiele i są różnorodne. Czytelnicy w czasie lektury rozwiązują nie tylko sensacyjną łamigłówkę, ale mają również nie jedną okazję do śmiechu. Główny bohater z dużą dawką ironii próbuje przeżyć zabójcze wakacje w gronie współtowarzyszy, wśród których być może kryje się morderca, i z gadatliwą żoną u boku. "Hotel w Lizbonie" Maxa Bilskiego to świetna rozrywka z kilkoma niespodziankami kryminalnymi i satyrycznym spojrzeniem na urlopową rzeczywistość.



Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf