Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Zimniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Zimniak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2026

Dlaczego?

Nowość:

„Ostatni upadek”

Magdalena Zimniak

 

Zamknąć drzwi do przeszłości, odciąć się od tego, co złe i rozpocząć jeszcze raz od nowa. Jednak czy da się w ten sposób postąpić, jeżeli wciąż nachodzą nas wspomnienia i czujemy, że nasze życie to oszustwo? Jak żyć dalej z taką świadomością i równocześnie budować kolejny rozdział na kruchych fundamentach z bólu, lęków i tajemnic?

Kiedy wszystko zaczyna się układać, a wyczekiwana poprawa powoli staje się faktem nadchodzi niespodziewany koniec. Adrianna Leman robi duży krok w swoim życiu, przeprowadzka, macierzyństwo, nowe wyzwania i przede wszystkim wiele wskazuje na to, że przeszłość w końcu zostawiła za sobą. Szczęśliwe zakończenie trudnego etapu nie jest już jedynie nadzieją, a urzeczywistnia się. Zamiast wątpienia w siebie i w swoje osiągnięcia, zadowolenie z małych, codziennych, osiągnięć. Jednak coś poszło Ne tak jak powinno. Na budowie zostaje odkryte ciało kobiety, a jej córeczka zostaje uznana za zaginioną. Co kryje się za śmiercią i gdzie jest dziecko? Skomplikowane życie ofiary dostarcza pewnych tropów, ale czy to właściwy kierunek śledztwa i pomoże w poszukiwaniach? Nadkomisarz Krystyna Farkas zdaje sobie sprawę, że musi jak najszybciej mieć punkt zaczepienia, a wszelkie domniemywania powinny potwierdzić się solidnymi dowodami. Jednak im więcej informacji zdobywa tym trudniejsze wydaje się zadania, jakie ma przed sobą. Gdzie kryje się prawda o Adriannie Leman i okolicznościach jej śmierci? Jaką rolę odegrała przeszłość i jak to wiąże się z zaginięciem córeczki? Czas płynie, a odpowiedzi niewyraźnie rysują się, ale czy okażą się prawdą? Ktoś nie zawahał się gdy decydował o przyszłości młodej matki…

Podobno kiedy rozum śpi budzą się demony, a jeśli one nigdy nie zasnęły, a jedynie przyczaiły się? Ludzki umysł kryje niejedno, nie zawsze świadomie, lecz niektórzy potrafią wykorzystać najbardziej jego destrukcyjne mechanizmy do swoich potrzeb. Lęk przed tym, co było i radość co dopiero będzie, kontrast doskonale widoczny, a pomiędzy tym morze wątpliwości, kilka tajemnic, zbrodnia, zaginięcie i bezbronne dziecko. Magdalena Zimniak nie wybiera łatwych tematów do swoich książek, każdy z motywów doskonale wypełniłby samodzielnie fabułę, lecz gdy wypełniają jedną fabułę wysoko ustawiają poprzeczkę twórcy. „Ostatni upadek” pokonuje ją ze sporym zapasem, ale to dociera do czytelników dopiero dobrą chwile po tym gdy zakończymy czytać. Dlaczego? Powodów jest wiele, najistotniejsze, to te, iż to nie „tylko” kryminał, thriller psychologiczny i dramat rodzinny nie tyle w jednym, ile każdy z tych gatunków wybrzmiewa samodzielnie mając jednocześnie za tło pozostałe. Oczywiście wszystkie łączą się w opowieści gdzie nie bardzo szybko dociera do nas, że nie ma co tracić czasu na przypuszczenia, bo i tak autorka w przysłowiowym najmniej spodziewanym momencie dokona zwrotu akcji. W tej książce nie ma jakichkolwiek skrótów, omijania niewygodnych elementów, unikania wnikliwych obserwacji i wygładzania ostrych brzegów. „Ostatni upadek” odsłania niepokój, lęki, zło i manipulację, lecz również zagubienie, a przede wszystkim granice, za którymi czai się zło czynione świadomie.

 


                                            Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:


piątek, 20 września 2024

Oblicze zła

Nowość:

„Kształt demona”

Magdalena Zimniak

 

Każdy ma jakiś sekret, mniejszy bądź większy albo bardziej lub mniej niebezpieczny. Mówi się, że one zawsze wyjdą na jaw, może nie od razu, lecz z pewnością w najmniej spodziewanych okolicznościach. A jeśli ktoś doskonale je chroni i gotowy jest na wszystko by jednak pozostały w ukryciu? Kto odważy się podjąć ryzyko i ujawni niewygodne fakty?

 

Karol na chwilę traci z oczu Julię i nie potrafi jej już odnaleźć w tłumie wiernych w kościele. W takim miejscu ludzie nie znikają, a jednak jego żona znika. Co mogło wydarzyć się? Na myśl przychodzi mu tylko jedno, lecz czy to możliwe? Prowadząca dochodzenie nadkomisarz Krystyna Farkas odkrywa złowrogie fakty związane z tą świątynią, rzucające inne światło na to, co zaszło i ewentualne tego skutki. Zresztą kolejne zdobyte informacje okazują się równie intrygujące, lecz zawierają w sobie wiele niewiadomych. Każda z nich może dać odpowiedź, co do losów Julii, chociaż jak się okazuje nie do końca tak jest. Tam gdzie w dochodzeniu były biały plamy pojawiają się niepokojące punkty, rzucające nie jedynie nowe, ale i całkiem inne światło na bliskich zaginionej oraz nią samą. Co wydarzyło się i przede wszystkim, co stoi za zaginięciem młodej kobiety? Jeśli policjantka odkryje to, droga do odnalezienia jej będzie prostsza. Kolejne elementy układanki, złożonej z niejednej tajemnicy, sprawiają, że obraz sytuacji staje coraz mroczniejszy i niebezpieczny.

 

Jakie tajemnice skrywa przed światem, a może nawet bliskimi, zaginiona Julia? Zresztą nie ona jedna je ma i strzeże dobrze przed innymi. Jednak to ona zniknęła dosłownie wpierw z oczu męża, a później w ogóle i to w miejscu gdzie nie nikt, by nie pomyślał, że to do tego mogłoby dojść. Taki wstęp gwarantuje, że uwaga czytelnika zostanie przyciągnięta, a im bardziej zagłębiamy się w „Kształt demona” tym, większe pojawia się zaintrygowanie. Zresztą nie jedynie ono, towarzyszy mu szereg pytań i odpowiedzi, na jakie trzeba poczekać. Co faktycznie wydarzyło się i dlaczego właśnie w tym, a nie innym miejscu? Magdalena Zimniak buduje klimat, w jakim ogromną rolę odgrywa lęk, przed sobą, przed innymi, przed tym, co już miało stało się i jeszcze zdarzyć się może. Do tego dodajmy mrok, nie dosłowny, lecz wynikający z sekwencji wypadków oraz doświadczeń bohaterów. No i zło, wpierw niedopowiedziane, później nabierające kształtów, aż ukazujące się w pełni swej perfidii i wyrządzonych krzywd. A pomiędzy tym zagadka, okazująca się być wielowarstwową szaradą, rzucającą cień na wszystkich i niczym zbrodnicza ośmiornica, swoimi mackami oplatającą wszystko i przede wszystkim. Rozpoczynając lekturę „Kształtu demona” lepiej nie zakładać tego, co przyniesie fabuła, która jak się szybko przekonujemy głęboko sięga w niebezpieczne sekrety, odsłaniające swoją prawdziwą twarz bardzo powoli i niejednokrotnie zwodzące wszystkich dokoła kolejną maską. Zło często ma znajome oblicze, a jakie będzie miało w tej historii? Nie takie jak można by się spodziewać…


                                                 Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:




poniedziałek, 29 stycznia 2024

Zło

Nowość:

„Czarcie lustro”

Magdalena Zimniak

 

Co nas nie zabije to nas wzmocni? Nieprawda. Bolesne doświadczenia rzadko kiedy nie pozostawiają  po sobie śladów. Blizny nie zawsze będą kojarzyć się z siłą, odwagą i przetrwaniem tego, co najgorsze. Zbyt często przypominają bezsilność, lęk, ból. Niektórzy wybaczą sprawcom, inni zrobią wszystko by to się nie powtórzyło. Jedno jest pewne, coś pozostanie w ludziach po spotkaniu ze złem, czego nie wymaże czas ani próba wymazania wspomnień.

Nagle odnajduje się czternastoletnia Marta. Nie pamięta swojego nazwiska, z trudem przypomina sobie kim była nim zaginęła. Nie tak łatwo jej powrócić do codzienności, do dawnego życia powrotu nie ma, nikt nie odda dziewczynie sześciu lat z dala od rodziny. Co się z nią działo? Ze strzępków informacji wyłania się ktoś, kogo nazywa Mistrzem. To jego widywała przez czas z dala od rodziny. Czego była świadkiem i uczestniczką? Czy to już zostanie na zawsze tajemnicą? Nagle zaginął dyrektor renomowanego liceum, podpora lokalnej społeczności, oddany mąż i ojciec. Podejrzaną jest niedawno zatrudniona nauczycielka. Dlaczego właśnie ona? Jaki mogłaby mieć cel? Czy te sprawy łącz jedynie to, że dwie osoby znikają nagle bez jakiejkolwiek przyczyny? A może prawda ukryta jest tam gdzie nikt nie będzie szukał, nie z powodu oczywistości, lecz całkiem prozaicznego powodu...

Dwa zaginięcia. Ośmioletnia dziewczynka zostaje odnaleziona po ośmiu latach od kiedy widziano ją ostatni raz. Szanowany dyrektor liceum z prowincji nagle znika. Nie oni pierwsi i z pewnością nie ostatni. Co roku wiele osób widzi się ostatni raz, a dalszy ich los pozostaje nieznany. Rzadko kiedy takie sprawy są połączone, lecz jeśli pojawiają się w jednej książce pojawia się znak zapytania pod tytułem co je łączy? Nie jest on najważniejszy, lecz gdzieś pozostaje z tyłu głowy. Zresztą nie jest on jedyny jeśli fabuła jest dobrze skonstruowana. Ta wykreowana w „ Czarcim lustrze” jest kilka co najmniej poziomów wyżej, gdyż pytań pojawia się naprawdę dużo i to od samego początku, a każde wzmaga atmosferę niepokoju, niepewności oraz przede wszystkim zaintrygowania. Magdalena Zimniak po mistrzowsku rozgrywa poszczególne wątki oraz łączy motywy, nie pozwala również ani na moment zapomnieć o złu, jakie ma konkretną twarz, o jakiej nie mogą zapomnieć bohaterowie. Rozpoczynając czytanie „Czarciego lustra” nastawcie się na lekturę gdzie czerń i biel wydają się wydają się wyraźne na wstępie, lecz im dalej tym więcej pojawia się szarości, dającej o wiele więcej do myślenia niż ktokolwiek spodziewa się. To za nią kryją się prawda i tajemnice, okazujące się mieć znajome oblicze, czego nie spodziewa się nikt.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



czwartek, 10 marca 2022

Pomiędzy wspomnieniem i prawdą

Nowość

„Protest”

Magdalena Zimniak

 

Gdyby można było cofnąć się w czasie i zmienić przeszłość. Niestety nie mamy takich możliwości, ale to, co było, chociaż niezmiennie wpływa na teraźniejszość. Czy da się żyć jedynie tym, co tu i obecnie oraz przyszłością, bez oglądania się za siebie? Pamięć trudno oszukać, prędzej lub później przypomni to, od czego człowiek ucieka.

 

Niektórzy dokładnie pamiętają gdy z dziecka stają się dorosłymi, co albo kto przyczynił się do tego. Anita należy do tego grona, czy chciałaby zapomnieć tę chwilę? W końcu ona ją w jakieś mierze ukształtowała i wciąż wpływa na nią. Zresztą nie tylko jej utkwiła w głowie, również siostra nigdy nie wymazała tego momentu ze wspomnień. Kilka dekad później kobieta próbuje sobie poradzić ze śmiercią siostry, nakłada się na to trauma po samobójstwie matki. Jedno i drugie wydarzenie pozostawiło po sobie ból, lecz coś jeszcze. Nie wszyscy sądzą, że obie odebrały sobie życie, chociaż nie ma na to dowodów. Fakty są niezbite, ale coś nie daje spokoju Anicie, może to jedynie efekt tego, co dzieje się naokoło? Pandemia, protesty społeczne, w tych drugich bierze udział jej córka, więc niepokój jeszcze się nasila, trudno odegnać natrętne myśli. Urojenia czy prawda? W ich otoczeniu kolejna osoba ginie i tym razem od razu wiadomo, że popełniono zbrodnię. Przypadek czy nadinterpretacja rzeczywistości? Do czego doprowadzi szukanie odpowiedzi na dręczące pytania, które być może są wynikiem urojeń. Co wydarzyło się kiedyś i co dzieje się obecnie?

 

Na okładkę książki zwracamy często uwagę, ale ważniejsze zawsze jest to, co kryje się za nią. W przypadku najnowszej książki Magdaleny Zimniak jedno i drugie jest ze sobą nierozerwalnie związane oraz pozostaje w pamięci na długo. „Protest”  nie jest dla tych, którzy chcą łatwej historii, może nawet takiej wyzwalającej trochę refleksji. Za to dla wszystkich nie bojących zmierzyć się z naprawdę trudnymi uczuciami, jakie podczas lektury zalewają nas kolejnymi falami, nie pozwalając odwrócić głowy, zamknąć oczu oraz dosłownie przerwać czytania. Nie ma nic banalnego w tej powieści, osadzonej tu i prawie teraz, w naszych realiach, odzwierciedla codzienność, na jakiej piętno odciska pandemia, zaostrzone prawo aborcyjne, rodzinne więzy, stworzone z mało istotnych sytuacji oraz tych, jakich nie umiemy lub nie chcemy zapomnieć. Kameralna, intymna, z bohaterami, jakich poznajemy od podszewki albo raczej na tyle ile pozwalają nam się poznać, nie od razu wiemy o nich wszystko, ale od samego początku czujemy, że skrywają niejedną tajemnicę. Zwykła rodzina, podobna do innych gdy patrzy się z zewnątrz, lecz naznaczona tym, co miało miejsce w przeszłości. Cieniem kładą się na jej członkach  niedopowiedzenia, przypuszczenia i przede wszystkim nie dające spokoju traumatyczne wydarzenia, na pozór tylko bardzo bolesne, lecz jak się okazuje i z pewną niewiadomą. Co jest rzeczywistym wspomnieniem, a co urojeniem lub dopowiedzeniem bez pokrycia w rzeczywistości? Atmosfera zagęszcza się równocześnie z coraz mroczniejszym klimatem, pomiędzy wierszami pojawia ślad oniryzmu oraz suspensu. Magdalena Zimniak stworzyła powieść na styku dramatu, thrillera psychologicznego oraz domestic noir, z każdego gatunku wydobywając jego istotę i zacierając granice pomiędzy nimi oraz doskonale żonglując emocjami czytających. Pozostaje jeszcze finał, zaskakujący i po prostu taki jakiego nie można było się spodziewać, podsumowujący wszystkie wątki, nie pozostawiający po sobie spokój, lecz  refleksję, że iluzja bywa realniejsza od prawdy …

 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję: