Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Siembieda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Siembieda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2024

Kod sztuki

Nowe wydanie:

„444”

Maciej Siembieda

 

Niejedno dzieło sztuki rozpala wyobraźnie tych, którzy je podziwiają. Jedne z nich wzbudzają o wiele większe emocje niż można byłoby się spodziewać. Przekaz, jaki niosą czasem ukryty jest pomiędzy wierszami, tak, by mogli odczytać go jedynie wtajemniczeni. A co jeśli zrobi to ktoś, kto nie powinien w ogóle być świadomy jego istnienia?

 

Epickie malowidła Jana Matejki od ponad wieku obrazują wiele najważniejszych momentów w historii Polski. Jednak niektóre mogą zawierać coś jeszcze. Czy obraz „Chrzest Warneńczyka” należy do tej kategorii? Z pewnością jego dzieje są cokolwiek niecodzienne, kradziony i odzyskiwany był kilka razy, co stoi za tymi czynami? To nie jedyna tajemnica z nim związana. Kolejną do wyjaśnienia ma prokurator Jakub Kania, który bardzo szybko przekonuje się, iż cenne płótno budzi zainteresowanie aż za bardzo i to może z zabójczym skutkiem. Dlaczego właśnie to dzieło mistrza otacza aura sekretów i zagadek? A może prawda jest o wiele bardziej skomplikowana i kryje się w proroctwie z przeszłości? Święta wojna prowadzona jest od stuleci i od setek lat toczy się poza polskimi granicami, jaki związek ma obraz z dziewiętnastego wieku, nawet jeśli jest spod pędzla mistrza malarstwa? Tak wiele znaków zapytania, natomiast odpowiedzi żadnej, poszlaki są nikłe i opierają się bardziej na śledczej intuicji niż tropach. Czy to wystarczy by odkryć sekret, jaki od setek lat był chroniony? Co kryje?

 

Tych, którzy przeczytali, chociaż jedną powieść autorstwa Macieja Siembiedy, z pewnością nie muszę zachęcać do lektury kolejnej. Natomiast reszta powinna jak najszybciej sięgnąć po książki tego pisarza. Dlaczego? Bohaterowie, motyw, wątki, drugi plan. To tak w skrócie, a jak wiadomo liczą się detale, bez nich czytanie traci smak i wkrada się nuda. Z pewnością w „444” jedno i drugie czytelnikowi nie gości ani na minutę. Sama tematyka jest już intrygująca, a podłoże faktograficzne jest wprost jak ze scenariuszy największych światowych wytwórni filmowych. Prawda historyczna plus wyobraźnia autora daje efekt w postaci pełnej zwrotów akcji, oczywiście w najmniej spodziewanych momentach, kierujących fabułę w kierunku, jakiego nikt z czytających nie brał pod uwagę. Zresztą rozpoczynając czytanie „444” spodziewajcie się czegoś więcej niż niespodziewanego i wcale nie jest na wyrost, zwłaszcza jeśli przeszłość, mnie i bardziej odległa, przeplata się z teraźniejszością i nie tylko. To tak na zaostrzenie apetytu, chociaż bardzo szybko przekonujemy się, że zgodnie z hasłem „cudze chwalicie, swego nie znacie” okazuje się, iż na rodzimym podwórku mamy wiele zagadek, czekających na odkrycie i rozwiązanie. Można je również uczynić motywem dla książki, w której mistrz Matejko jest w samym centrum prokuratorskiego śledztwa, a główny bohater przemierza świat wzdłuż i wszerz by je rozwiązać.


 
 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję:
 

niedziela, 30 kwietnia 2023

Zemsta, sprawa tylko bogów?

Nowość:

„Nemezis”

Maciej Siembieda

Zemsta wydaje się prosta w swej konstrukcji, jest krzywda i jest po prostu odpowiedź na nią. Tyle teoria, praktyka jest bowiem o wiele bardziej skomplikowana o często daleko jej do prostego scenariusza. Zdarza się, że oplata swego autora niczym pajęczyna i towarzyszy mu jak cień przez lata, jednocześnie motywując do działania, z drugiej natomiast nie pozwalając niekiedy dostrzec detali, jakie mogą zmienić wiele.

 

Bracie Janoschek dla wielu byli synonimem braterstwa, prawdziwego i trwającego nawet wówczas gdy nikt go nie zauważał. Ich młodość przypadła na niespokojne czasy, nim dostali się w wir dziejowego huraganu, mieli całkiem inne plany na przyszłość. Greta, znała ich obu, bardziej niż ktokolwiek przypuszczał. Jednak ich drogi rozeszły się, a śmierć Herberta stała się motorem działań dla Bruna. Zemsta. To słowo było z nim kiedy pokazywał na cyrkowej arenie swój niezwykły talent w rzucaniu nożami i kiedy był w szeregach elitarnego oddziału legendarnego Otta Skorzenego. Towarzyszy mu przez dziesięciolecia, wciąż przypominając co jest dla niego najważniejsze, chociaż także inne wspomnienia dają o sobie znać. Kim była Greta, dziewczyna, jaka podjęła kiedyś decyzję brzemienną w skutkach? Upływ czasu dla jednych oznacza jedynie kolejny etap w rozgrywce, wydającej się dawno zakończonej, ale czy faktycznie tak jest? Pamięć ludzka bywa niebezpieczną bronią, tak samo jak i fanatyzm, kiedy połączą się mogą pokierować tak rozwojem sytuacji, iż ktoś stanie się pionkiem, nie wiedząc o tym. Ale nie wolno zapominać o jednym, zemsta bywa obosieczną bronią, nieprzewidywalną, zwłaszcza jeśli sekret w końcu ujrzy światło dzienne!

 

Zemsta. Sprawiedliwość. Przeznaczenie. „Nemezis”. Trzy słowa, znamienny tytuł, kilka dekad, niejedna zawierucha dziejowa czyli w więcej niż telegraficznym  najnowsza książka Macieja Siembiedy. Nieodkładalna ani na moment, nieprzewidywalna i przede wszystkim z kategorii tych, które kończymy z ogromnym żalem, gdyż chciałoby się czytać ją nadal. Nim to nastąpi chciałoby się przyśpieszyć poznawanie jej, lecz w żadnym wypadku tego nie robi się tego. Rozmach i kameralność, wielka historia oraz ludzkie losy nierozerwalnie z sobą związane, będące nawzajem dla siebie źródłem kolejnych wydarzeń stanowią oś fabuły, zaskakującej rozwojem akcji i kreacją bohaterów. Coś jeszcze przykuwa uwagę, tajemnice, jedne zaznaczone wyraźnie, inne jedynie zdające się być wrażeniem, ulotnym, ale przypominającym o sobie co jakiś czas. „Nemezis” jako tło ma prawdziwy fresk historyczny obejmujący kilkadziesiąt lat, fascynujący i przerażający równocześnie, surowy i pełen dramatyzmu, w scenerii takiej autor umieścił opowieść, w jakiej zemsta odgrywa jedną z głównych ról, ma niejedną twarz i ogromną moc wpływania na podejmowane wybory. Nie brakuje również doskonale osadzonego wątku politycznej fikcji, niepokojącej i nierozerwalnie związanego z całością. Zemsta ma zbyt często gorzki smak. Sprawiedliwość nie zawsze triumfuje. Przeznaczenie jest nieodgadnioną enigmą. Jednak prawda czasem dochodzi do głosu …

 

 
 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję:
 

 

 

wtorek, 8 listopada 2022

Zwodnicza melodia

Przedpremierowo:

„Kołysanka”

Maciej Siembieda

 

Historię można dzielić według różnorodnych kategorii, jest ta pamiętana, potwierdzona niezbitymi faktami i celebrowana oraz ta nieznana, zapomniana, zza kulis dająca o sobie znać i czasem wychodząca na światło dzienne niespodziewanie, burząca zastany porządek.

 

Powojenne lata zazwyczaj obfitują w wydarzenia, łatwo ginące w odmętach porządków czynionych po dziejowej pożodze. Niektóre z tych, jakie przetrwały stają się tajemnicami lub częścią sekretnej schedy pokoleniowej, ale w końcu przychodzi moment kiedy ujawniają swoje istnienie, chociaż do odsłonięcia oblicza jest jeszcze daleko. Co może kryć się w opolskich Kopicach, że prokurator Jakub Kania, mający na swoim koncie sukcesy w śledztwach historycznych odwiedza właśnie tę miejscowość? Może odpowiedź zna tutejsza gwiazda lokalnej sceny politycznej Iwona Kern? Jej postać jest intrygująca jak się okazuje z wielu powodów, tak samo jak i gruzy magnackiej rezydencji, której życie właścicieli było równie interesujące. W przeszłości kryje się pytanie, a odpowiedź gdzie? Jak się okazuje przed Kanią dochodzenie sięgające nie tylko głęboko w to, co już miało miejsce, lecz i teraźniejszość, obu nie powinno się ignorować, zwłaszcza gdy w tle jest polityka, może mniejszego kalibru, ale o tym samych cechach co ta duża większa. Prawie dwa wieki temu Karol Godula zrobił karierę jak z amerykańskiego snu, jego wychowance Joannie przypadła natomiast rola prawdziwego kopciuszka, kopickie ruiny może kryją coś więcej niż legendy o nich. Zadanie Jakuba wiąże się z nimi oraz pewnym zapisem nutowym, jaki znalazł się w kręgu zainteresowania pewnych służb w latach czterdziestych. Czy prokurator stoi przed przełomowym odkryciem? Co jeśli zdobędzie wiedzę o dużo większą niż przypuszczał? Niektórzy z uśmiechem na ustach i z przyjaźnie wyciągnięta dłonią nie zawahają się zadać bardzo celnego ciosu …

 

Niech nikogo nie zwiedzie tytuł najnowszej książki Macieja Siembiedy. Wbrew pozorom daleko mu do spokojnej, dziecięcej, wieczornej, piosenki, za to ma melodię, w której nie brakuje mocnych akordów, intrygujących nut oraz przede wszystkim tajemnicy, wciąż dającej o sobie znać, lecz i nieustannie przybierającej kolejne maski. „Kołysanka” jest wirtuozerską powieścią, w jakiej spotyka się przeszłość z teraźniejszością, pomiędzy fikcją i faktami zacierają się granice, jedno i drugie wydaje się równie rzeczywiste. Przemyślana intryga staje się prawdziwie pajęczą siecią, oplatającą wszystko i wszystkich, zaskakując przewrotnością. Jednak i wcześniej wielokrotnie autor podchwytliwie kieruje czytelników w kręte uliczki ludzkich planów oraz będących ich wynikiem poczynań. Spodziewajcie się po lekturze nieoczekiwanych zwrotów akcji, oczywiście w momencie gdy nikt nie podejrzewa, że będą miały miejsce. Widać w „Kołysance” dbałość o detale oraz budowania z nich prawdziwego majstersztyku fabularnego, który wciąga z każdym krokiem silniej gdy zagłębiamy się w jego nieodgadnioną otchłań. Naturalnie pozostają jeszcze sami bohaterowie, realne postacie historyczne oraz wykreowane w pisarskiej wyobraźni, na równi chowające zagadki w zanadrzu i odsłaniające je w punkcie kiedy już zdawało się czytającym, iż przejrzeli zamysł pisarza. Dodatkową gratką jest oparcie po części fabuły o prawdziwe osoby, których losy idealnie pasują do przebojowego hitu kinowego, ale napisało je tylko lub aż życie. „Kołysanka” Macieja Siembiedy jest książką z rodzaju nieodkładalnych, jeśli zaczniecie czytanie nie będziecie chcieli zrobić jakiejkolwiek przerwy aż do jej zakończenia. To nie są słowa na wyrost, lecz poparte praktyką czyli właśnie nieodłożeniem aż do poznania finału.

 

 

PREMIERA
9 listopada
 
 
 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję: