Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2026

Misja: Tartar

„Ja, potępiona”

Katarzyna Berenika Miszczuk

 

Sploty okoliczności bywają zaskakujące i całkowicie zmieniające to, czego raczej zmieniać nie chce się. No cóż zapobiec im trudno, a czasem bywa to wręcz niemożliwe. Wystarczy jedno małe nieporozumienie albo brak informacji i dokonuje się nieoczekiwana zmiana. Pogodzić się z sytuacją czy próbować odwrócić sytuację? Jeśli jedno i drugie jest niemożliwe to trzeba znaleźć trzecie wyjście, a gdy go nie ma? Nie pozostaje nic innego jak poruszyć niebo oraz piekło i je znaleźć!

 

Diablica, anielica i … potępiona. Jak na jednego człowieka to trochę dużo, nawet można by rzec, że dużo za dużo. Jednak jest małe, nie takie małe, „ale” i ma na imię Wiktoria. To już powinno wiele powiedzieć lub przynajmniej dać do myślenia, kto był zamieszany w taki obrót spraw czy to naprawdę za wiele. Niebo i piekło było do zniesienia albo nawet więcej niż to, lecz Tartar jest punktem na niecodziennej mapie peregrynacji śmiertelniczki z pewną iskrą nie do przyjęcia. Co jak co, ale tu są potrzebne zdecydowane kroki czyli ucieczka, tyle, że nikt nie uciekł z tego miejsca. Tak, to nie był dobrowolna podróż, trzeba więc być znowu tą, która wyznaczy nowy szlak. Zaprzyjaźnione diabły, aniołowie również, powinni być pomocni w tym temacie, lecz czy będą? Pytanie może powinno być brzmieć co z tego wyniknie, zwłaszcza, iż Tartar to adres obecnego zamieszkania między innymi Nerona, Stalina i Elżbiety Batory. Towarzystwo bardzo mocno kontrowersyjne, a upływ czasu wcale nie podziałał na ich charaktery, i co więcej mordercze zapędy, łagodząco czyli łatwo już było. Pozostaje więc działanie niestandardowe, pomoc Beletha byłaby co najmniej wskazana, ale gdzie on się podziewa? Sprawę należy załatwić po swojemu i trzymać kciuki za powodzenie, gdyż Wiktoria zdążyła podpaść pewnej krwiożerczej damie i chyba nie jedynie jej.

 

Piekło już było, w niebie zamieszanie zrobione, cóż więc pozostało? Tartar pozostał, a główną rolę odgrywa Wiktoria, bohaterka o wielu przymiotach i talentowi do wpadania w kłopoty, za sprawą własnych i diabelskich wpadek. Nowa odsłona perypetii śmiertelniczki i jej diabelskich oraz anielskich znajomych. Podobno gdzie diabeł i jak wiemy już anioł nie mogą sprawić zamieszania tam pojawia się bohaterka spod pióra Katarzyna Bereniki Miszczuk. Tu nie ma miejsca na spokój, chociaż refleksje pojawiają się, lecz dominuje akcja i reakcja, a gdzieś w tle, między wierszami coś o wiele potężniejszego. Doskonała zabawa gwarantowana, dialogom daleko do nudy, a czarny humor jak najbardziej obecny, tak samo jak i ten sytuacyjny. Oprócz głównej bohaterki mamy również całą plejadę postaci, wcale nie anonimowych, ale ich przedstawienie z nowej perspektywy okazuje się naprawdę kreatywne. Zresztą trzeci tom to prawdziwa „jazda bez trzymanki”, tu nie ma czegoś takiego jak „nie da się” i „ nie można”. Owszem da się i można, Katarzyna Miszczuk pokazuje, że nawet niebo i piekło nie są granicą, pozostaje teraźniejsza destynacja bohaterów, ta okazuje się równie intrygująca i daleko jej do tego, czego moglibyśmy przypuszczać. W „Ja, potępiona” nie ma przewidywalności, rozrywka i owszem oraz pewna łamigłówka do rozwiązania, od niej wiele zależy i tu pisarka rzuca wszystkim niezłą zagwozdkę. Czy zostanie rozwiązana? Z pewnością nie jest tak oczywista jak by się wydawało i widać to w fabule, lecz oczywiście na pierwszym miejscu zgodnie z tytułem jest postać skupiająca na siebie uwagę wszystkich i z tej roli nie wychodzi ani na moment. Jak czyta się tę lekturę? Szybko, chociaż chce się wydłużyć, lecz pojawia się nieustannie pytanie „co jeszcze wydarzy się?”, ze śmiechem i bez zbędnych przerw.


                                 Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Tobiasz i rodzina

„Ja, Jonasz i cała reszta”
Anti Saar


Na codzienność można spojrzeć z różnych perspektyw, jeżeli spojrzy się na nią z perspektywy doświadczonego kilkulatka okazuje się ona nie taka jak by się nam zdawało. To co my dorośli uważamy za oczywiste lub mało ważne okazuje się dla dziecka całkowicie odmienne w odbiorze. Nic odkrywczego? A ile razy nie zauważamy zaciekawienia malucha lub go nie rozumiemy, zwłaszcza w maratonie kolejnych, dorosłych, spraw do załatwienia?

Zwykła-niezwykła codzienność oczami kilkuletnie Tobiasza nie jest szara i nudna, wprost przeciwnie pełna jest perypetii i kolorów. Trzeba wspomnieć, że chłopiec mieszka w Finlandii i dzięki temu mniejsi oraz więksi czytelnicy poznają zwyczaje tego kraju. Telegraficzny skrót to trochę za mało w przypadku książki „Ja, Jonasz i cała reszta”, czternaście rozdziałów dostarcza wspaniałej rozrywki, a elementy edukacyjne „przemycane” są niepostrzeżenie i z perspektywy doświadczeń właśnie przedszkolaka. Tobiasz jest niezwykle uważnym obserwatorem rodzinnego życia i opowiada o wydarzeniach, których jest uczestnikiem. Poznajemy jego mamę, tatę oraz młodszego braciszka, ale nie jest to słodka opowieść, przeważa w niej humor oraz życzliwość wobec bliskich, zwłaszcza gdy są przytaczane mniejsze i większe katastrofy. Mały narrator omawia to co uważa za istotne, zastanawia się nad znaczeniem pewnych wydarzeń oraz tłumaczy te sprawy, jakie jeszcze niedawno były dla niego czymś nowym lub niezrozumiałym.

Lektura „Ja, Jonasz i cała reszta” jest okazją poznania rodziny mieszkającej w innej kraju, zwyczajów świątecznych oraz kulturowych, przekazanych tak jak widzi ją bystry kilkulatek. Dodatkowo książka pozwala na poznanie Estonii, i miasta gdzie toczy się akcja, dzięki kodom QR, co wzbogaca fabułę i wprowadza interaktywność. Duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie i śledzenie tekstu małemu czytelnikowi. Każdy rozdział dotyczy innego tematu, a ilustracje współgrają z opowieścią Tobiasza. Twarda oprawa oraz grubszy papier gwarantują, że nawet wielokrotne sięganie po książkę pozwoli cieszyć się długo perypetiami ciekawej rodzinki. „Ja, Jonasz i cała reszta” jest laureatem nagrody dla najlepszych książek dla dzieci, co stanowi jeszcze jedną rekomendację by zapoznać się z tym tytułem, ale najlepszą jest sama książka, ciekawie opisująca współczesny świat z punktu widzenia niezwykłego bohatera – przedszkolaka Tobiasza.



 Za możliwość zapoznania się
 z książką
dziękuję 
wydawnictwu Widnokrąg