Nowość:
„Mechaniczne serca”
Magdalena Kowalczyk
Nie wszyscy są tacy sami. Nie każdy
potrafi dopasować się do ogólnie przyjętych ram, nawet gdy usilnie stara się.
Nie jest łatwo próbować pójść tą samą drogą co inni, jeśli wciąż szuka się
wciąż własnej. Tak łatwo osądzać ludzi po pozorach i tak trudno dostrzec to,
kim są w rzeczywistości.
Nowa szkoła, nowe otoczenie, nowe
koleżanki i koledzy to dla większości moment w życiu niezbyt komfortowy. Tally
właśnie stoi przed taką sytuacją, a dodatkowo nie może zawieść rodziny i
uniknąć zesłania do miejsca, gdzie zdaniem bardzo wielu powinna trafić już
jakiś czas temu. Wokół siebie ma trochę ludzi jacy są jej życzliwi, lecz nawet
najbliżsi jej nie rozumieją, bo jak wyjaśnić próbę samobójczą i wciąż
nachodzące dziewczynę niepokojące myśli? Nowe środowisko ma pomóc i równocześnie
być próbą udowodnienia użyteczności Tally dla społeczeństwa. Jednak czy ktoś,
kto jest wrażliwy i wyraża się poprzez rysunki da sobie radę w świecie gdzie
praktyczność odmienia się przez wszystkie przypadki? W końcu najważniejsza jest
produktywność, a ktoś taki jak ona nie wpisuje w ramy tej definicji. Reuben to
całkiem inna historia. On wie, co chce osiągnąć i jak to zdobyć, jego projekty
są wprost genialne, ale brakuje ich odzwierciedlenia na papierze, bez tego nie
da rady wyróżnić się. Czy tych dwoje może znaleźć wspólny język? Wyróżniają się
wśród swoich rówieśników, są na uboczu, nie chcą się wyróżniać się i każdy z nich
ma swój cel, jaki chce osiągnąć. Współpraca oznacza dla nich zupełnie coś
nowego, ale jaki będzie tego wynik? Nie tak łatwo otworzyć się przed kimś obcym
i powierzyć mu swoje marzenia…
Za niektórymi okładkami nie kryje się
głośna historia, pełna fajerwerków, niezwykle barwna, gdzie wyobraźnia zdaje
się być nieskończona. Niektóre książki niosą z sobą ogrom emocji ukrytych w
bohaterach, ich emocjach i czynach, ale początkowo nie krzyczących wprost, chociaż dostrzegamy je. Z
każdą przeczytaną stroną, rozdziałem dociera do nas niemy krzyk, zauważamy go w
gestach, pomiędzy wierszami, w opisach. Aż w końcu widzimy więcej niż
przekazują nam wyrazy, zdania, akapity i w żadnym razie to nie jest
nadinterpretacja tego, co zostało napisane. „Mechaniczna serca” to właśnie taka
opowieść, gdzie wydaje się nam po opisie, że będzie umiejscowiona w innej
rzeczywistości, lecz szybko dostrzegamy w niej związki z naszymi realiami,
niekiedy wprost, a czasem są one bardziej zawoalowane. Część z nich jest bardzo
niewygodnych, jednak celnych i punktujących zachowania wcale nie tak rzadko
spotykane i zawsze dotkliwie raniące. Magdalena Kowalczyk pokazała wrażliwość
taką, jaką nierzadko ignoruje się, nie zauważa, bo ona nie woła o uwagę, nie
prosi o pomoc, za to niezauważana i wystawiana na próby dotkliwie rani
człowieka. „Mechaniczne serca” to również historia o marzeniach, dużych i
małych, takich o jakich się mówi tych, schowanych w sercu i myślach. W tej
książce spotyka się trudna przeszłość, bolesne doświadczenia, poczucie bycia
innym i wyróżniającym się, co nie zawsze jest widziane jest dobrze.
Pierwszoplanowymi bohaterami są młodzi ludzie mający po kilkanaście lat, a
jednocześnie już świadomi, że ich dopasowanie do oczekiwanych ram wymaga od
nich bardzo dużych poświęceń. Autorka nie porusza łatwych tematów, przeciwnie
są one trudne bez względu na wiek i co istotne nieobce czytelnikom. Pod warstwą
fabularną widzimy walkę o siebie, cichą rezygnację, niedostrzeganie sygnałów
ostrzegawczych przez dorosłych, niezrozumienie i wykluczenie. Ta opowieść toczy
się w fikcyjnym uniwersum, ale problemy są jak najbardziej realne, spotykane na
co dzień i zbyt często ignorowane, pozostawiane bez właściwej pomocy. To też
historia o marzeniach, drodze do ich urzeczywistnienia, nie prostej, a z
wieloma zakrętami i często pod górkę.
Za możliwość przeczytania książki
