niedziela, 8 listopada 2026

Diabelska rozgrywka

„Phantasma”

Kaylee Smith

 

Niektóre gry bywają dużo bardziej skomplikowane niż to się wydaje zanim się do nich przystąpi. Wygrana bywa ogromnym wabikiem i to dla niej czasem porzuca się ostrożność i wchodzi na bardzo niebezpieczny grunt. Czy jedno warte jest drugiego? Niestety to pytanie zadaje sobie niewielu, a większość dopiero gdy już jest za późno.

 

Gdyby Ophelia miała wybór to nigdy by nie zdecydowała się zagrać. Jednak wyboru dokonała jej młodsza siostra, w dobrej wierze, bo przecież chciała ochronić ich dom rodzinny. Wiadomo zresztą czym jest wybrukowana droga do piekła i w tym przypadku wszystko potwierdziło się. Spłata długów z wygranej już jest dość szalonym pomysłem, a już liczenie na zwycięstwo w diabelskim dworze zakrawa na żart i to z gatunku tych mało śmiesznych. Kiedy Genevieve przystępuje do rozgrywki siostra również do niej przystępuje, chociaż wie jak trudno będzie dla osoby widzącej zmarłych, widma, zjawy i całą resztę postaci, których nikt nie zauważa. Jednak siostrzana więź nie pozwala na zawrócenie, a obietnica nieznajomego daje w tej samej sekundzie nadzieję i jest dzwonkiem ostrzegawczym. Nikt nie daje niczego za darmo, zwłaszcza w takim miejscu jak to, wiadomo też, zaufanie jest przedostatnie, co powinna czuć panna Grimm. Ostatnim jest zakochanie się, zwłaszcza w mężczyźnie obiecującym tak dużo, lecz Ophelia musi wykorzystać każdą pomoc, nawet tę mogącą mieć bardzo wysoką cenę. Czasem jeden ruch w niewłaściwym kierunku oznacza zatracenie i zagładę…

 

Co jest istotne, gdy wchodzi się do tej gry? Przeżyć. I nie zakochać się. Dwie zasady równie ważne, a jak istotne bohaterowie i czytelnicy przekonują się bardzo szybko. Witajcie w Nowym Orleanie, gdzie żywi, umarli, diabły i cała reszta mieszkańców tworzą barwne społeczeństwo oraz gdzie iluzja spotyka się z prawdą, a to drugie może okazać się tym pierwszym i na odwrót. Tu sekrety bywają najlepszą walutą, magia rzadko kogo dziwi, natomiast to, co uważa się gdzie indziej za normalne w tym mieście bywa uważane za dziwne. Kaylee Smith wprowadza nas do świata, w którym wyczuwamy dekadenckość, ale z dodatkiem nowoorleańskiego smaku i z otoczką tajemnic, jakie zdaje się być przesycone powietrze. W takim klimacie nic i nikt nie wydaje się nie na swoim miejscu, co kojarzy się z paranormalnością i magią. Wprost atmosfera jest przesycona niezwykłością i równocześnie wydaje się to nam zupełnie oczywiste. Autorka oddała to w szczegółach pierwszego planu i kolejnych tłach dla perypetii postaci, zresztą one same po mistrzowsku są z nimi połączone. Jednak to wszystko jest dopiero punktem wyjścia dla właściwej akcji fabularnej, tytułowej „Phantasmy”, gry, w jakiej trzeba chronić życie i serce. Diabelska szarada i zbierająca makabryczne żniwo rozgrywka intrygują oraz przerażają. Strach i ciekawość tworzą niebezpieczną mieszankę. Kaylee Smith przedstawiła autorską wizję piekielnych kręgów, kuszących każdego bez wyjątku i jednocześnie wystawiających wysoki rachunek wszystkim, jacy ośmielili się pomyśleć, że mogą wyjść z niej zwycięsko. Śmiertelnik czy też nieśmiertelny, w „Phantasmie” nikt nie jest niczego pewny i autorka przypomina o tym niejednokrotnie. Iluzoryczna aura, intrygi, kłamstwa, najgorsze koszmary i zmysłowe pokusy otwierają granice do tego, do czego można posunąć się by zdobyć to, czego pragnie…

1 komentarz: