środa, 24 marca 2021

Zapowiedź: "Zbaw nas ode złego"

ZAPOWIEDŹ




 

Nazywają go Mesjaszem.

Duchowny – psychopatyczny morderca – trwa w przeświadczeniu, że jest narzędziem zbawiciela. Pod pozorem dobroduszności i wiary oczyszcza ziemię z grzeszników.
Swoje ofiary dręczy i poddaje cierpieniom, wierząc, że w ten sposób oczyszcza ich z grzechów i chroni przed wiecznym potępieniem.

Przekonany o słuszności swoich czynów, solennie wykonuje powierzone mu przez Stwórcę zadania. 

wtorek, 23 marca 2021

To już koniec i nie ma już niczego?

"Buntownik”

Aniela Wilk

 

Można żyć jedynie tu i teraz, bez przeszłości i przyszłości. Jednak jedna oraz druga i tak wciąż dają o sobie znać. Da się odciąć od korzeni, domu, bliskich, odciąć się od tego, co znane i egzystować na granicy dzisiaj lub najdalej jutro. Jednak nie każdy tak potrafi, jedni poddają się, drudzy zaczynają walczyć, bo to jeśli odpuszczą to nie zostanie im już nic.

 

Nic co dobre nie trwa wiecznie, nawet jeśli chciałoby się. Tropikalny klimat, nieśpieszny rytm życia, pozostawienie z boku problemów, wszystko to sprzyja by już nie myśleć o tym, co było. Jednak dla Alice i Bruce ten raj ma dość gorzki smak, oczywiście nie cały czas, lecz coraz częściej pojawia się i przypomina o tym, czego nie da się zapomnieć. Powrót do Stanów oznacza jedno – on na pewno zapłaci wysoką cenę za to, że rzucił wyzwanie swoim wcale nie tak dawnym szefom.  Jaki koszt poniesie ona? Zaryzykowała swoja karierą i sobą samą, teraz przyszedł czas by zrobić kolejny krok i na pewno nie zawaha się na zrobienie go, a potem następnego. Liczy się oczyszczenie z zarzutów Bruce`a, nie tylko w imię przyzwoitości. Miłość jak ich łączy dawała im zawsze siłę i nigdy nie było jej za mało, czy wystarczy jej na czas gdy ma się rozstrzygnąć najważniejsze?

 

Ona miała być figurantką, on z pewnością jest ryzykantem, obydwoje są buntownikami i nie zamierzają iść przewidywalnymi drogami. Zwłaszcza takimi wskazanymi przez tych, którym zaufać nie można nawet przez sekundę. Jak może skończyć się historia Alice i Bruce`a? Aniela Wilk zanim odpowie na to pytanie serwuje czytelnikom prawdziwą sensacyjną karuzelę jakiej nie powstydziłby się żaden wytrawny twórca tej kategorii literatury. Jednak to wycinek historii, w której równie silną rolę odgrywają emocje oraz po części pewien rodzaj political fiction w odmianie służb, mających stać po stronie prawa i porządku. Pisarka nie tyle poszczególne kategorie wypośrodkowała, ile bardziej poświęciła im tyle miejsca w książce by współgrały ze sobą i stanowiły jedną fabułę, w której drugi plan nie jest jedynie tłem dla pierwszego, wprost przeciwnie. Każdy wątek odgrywa swoją rolę i jednocześnie nierozerwalnie łączy się pozostałymi. Mamy więc rozgrywkę agentów oraz brudne gierki, w jakich nie ma niewinnych, są za to ludzie wystawieni do odstrzału, znajdujący się celowniku wszystkich i toczący nierówną walkę z systemem, jakiemu kiedyś wiernie służyli, chociaż nie bezmyślnie. Towarzyszy temu prawdziwie sensacyjna atmosfera, gdzie rozmywa się prosty podział na dobrych i złych, za to jest wyraźna granica pomiędzy sprawiedliwością i zdradą. No i oczywiście chemia pomiędzy bohaterami, niezaprzeczalna, taka z rodzaju wybuchowych, pełna ognia, lecz również uczuć, do jakich nie od razu każdy z nich dorasta. Niezaprzeczalnie to, co ma miejsce pomiędzy nimi nie jest proste, łatwe i tym bardziej bezproblemowe, skądinąd Aniela Wilk w tym obszarze także przygotowała zagwozdki i znaki zapytania. Mogłoby się wydawać, że nic nie zagrozi więzi jaka połączyła postacie, w końcu przecież są gorące uczucia, ryzykowanie dla drugiej osoby wszystkim, stawianie na szali własnego życia. No właśnie w tym tkwi jedna z niespodzianek, bo jeśli iskrzy na całej linii fabularnej to przecież nie mogłoby tego zabraknąć w tym prawdziwym gorącym tyglu sensacyjno-męsko-damskim. 

 



 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 
 
 

 

 

poniedziałek, 22 marca 2021

Diabelski duet


„Żelazne zasady”

Agata Polte

 

Podobno przeciwieństwa przyciągają się, a podobieństwa nie są już tak ekscytujące. W końcu te same cechy u kogoś innego nie zawsze mile są widziane, zwłaszcza jeśli dostrzega się je u kogoś, kto w teorii powinien być zupełnie inny. Jednak czasem odkrywa się w to w momencie kiedy nie da się już o kimś zapomnieć.

 

To był zupełny przypadek, taki z rodzaju tych jakie innym zdarzają się często, lecz pewnym ludziom w ogóle. Spotkało to jednak Malię Ferro i Enzo Tossella, ludzi, którzy w zbiegi okoliczności w ogóle nie wierzą i zawsze mają co najmniej jeden plan awaryjny. Na pierwszy rzut oka po prostu sytuacja jaka pewnie miała miejsce setki jak nie tysiące razy. Ktoś wpada na zupełnie obcego człowieka i na tym koniec, poza słowami przepraszam. Tym razem wyraz ten nie padł za wydarzyło się coś odwrotnego. A potem rozpoczęła się znajomość ciut albo więcej przypominająca taką z piekła rodem. Żadne z tych dwojga nie jest zwyczajnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych, obaj związani są krwawymi więzami z Familią. Ona właśnie je odcięła, a on potrzebuje kogoś takiego jak Malia. Pytanie tylko czy wie na co się porywa? Dziewczyna ma całkiem nowy plan na życie, a pierwszym punktem jest spokojna egzystencja z dala od mafijnych kręgów, lecz jakoś jej to nie wychodzi. Za to, co innego jak najbardziej, zbyt wielu dało się nabrać na jej powierzchowność, nie zauważając tego, co najważniejsze. Tossel wprost przeciwnie zdaje się skupiać jedynie na tym ostatnim, chociaż czy na pewno? Podobno nie łączy się spraw zawodowych i osobistych, ale dlaczego nie  spleść pożytecznego z przyjemnym? Malia jest wyzwaniem, prawdziwie zabójczym, ale Enzo nie przypadkowo ma przydomek Diabeł z Wybrzeża. Tych dwoje pasuje do siebie jak mało kto, lecz w ich świecie uczucia uważane są za słabość, a za nią płaci się zawsze w jeden sposób.

 

Mafijne porachunki i romans to ostatnio połączenie bardzo modne, wielu sądzi, że to, co najlepsze już zostało napisane, wydane i przeczytane. Natomiast kolejne tytuły spod tego znaku to jedynie kolejne kalki. Czasem rzeczywiście podobieństwa mocno rzucają się w oczy i wykonanie pozostawia dużo do życzenia, lecz jeśli trafi ten motyw w odpowiednie ręce to da się z niego odtworzyć intrygującą melodię, a nie zdartą płytę. Agata Polte jak najbardziej zrobiła to drugie i to z sukcesem, co widoczne jest od pierwszych do ostatnich stron. W znanych ramach znalazło się miejsce na pokazanie autorskiego pomysłu i wcielenie go w życie lub raczej w słowa przy pomocy pary głównych bohaterów oraz drugoplanowych. Wątki w żadnym razie nie są przypadkowe, lecz każdy poprowadzony jest tak by nie tylko zaskakiwał, ale i w odpowiednim momencie zazębiał się z innymi, tworząc w efekcie końcowym umiejącą utrzymać uwagę czytelnika całość. Autorka zadbała również o sensacyjną stronę historii, w jakie znalazło się miejsce by pokazać rzeczywistość w jakiej funkcjonują postacie z realnym tłem, nie da się ukryć, że brutalnym i krwawym. Jednak nie jest to ani na wyrost albo jedynie by zapełnić kartkę, wprost przeciwnie ma swoje uzasadnienie w fabule i stanowi integralny element. Pozostaje jeszcze jedna kwestia czyli romans, Agata Polte i tym razem wyszła obronną ręką. Oczywiste rozwiązania przekuła w emocjonującą rozgrywkę damsko-męską, z rodzaju tych gdzie iskrzy się nie tylko od uczuć, lecz także i humoru.

 


Za przeczytanie książki

dziękuję:

 

 

sobota, 20 marca 2021

Wróg czy przyjaciel

PRZEDPREMIEROWO:

„Ukochany wróg”

Kristen Callihan

 

Przeszłość bywa kopalnią najgorszych wspomnień, od jakich ucieka się potem przez całe życie. Jednak czasem splatają się w niej najgorsze i najlepsze chwile, tyle, że te pierwsze niektórzy pamiętają lepiej. Trudno jest spojrzeć na to, co było bez emocji, zwłaszcza tych raniących nawet po tak długim czasie, ale warto niekiedy to zrobić, bo z nowej perspektywy można dostrzec coś, co wcześniej przeoczyliśmy.

 

Gdyby to zależało od Delilah Baker to już nigdy by nie odezwała się do Macona Saint, lecz niestety wyjścia zbytnio nie miała. Jej wróg z czasów nastoletnich znowu daje o sobie znać, tym razem trudno jest cokolwiek zripostować i odejść z głową wysoko podniesioną oraz zdeptanym poczuciem własnej wartości. Sam Baker zawsze była popularną dziewczyną w szkole, tak samo jak i jej ówczesny chłopak Macon, potem ich drogi rozeszły się. Po latach okazuje się, że Delilah musi posprzątać bałagan jaki po sobie pozostawiła siostra, a miejscem jest dom Sainta. Jak to zrobić jeśli nienawidzi się kogoś? No cóż nastoletnie czasy przecież minęły, a ona i on wiele osiągnęli, jedno pozostało niezmienne – ich wzajemne niechęć. Kiedyś jedno drugiemu uprzykrzało życie, teraz zaczynają czuć coś innego, a może nie wszystko było takie złe? Co zobaczą jeśli jeszcze raz spojrzą na wspólne chwile? Każde z nich ma swoje tajemnice i rany, zadane przez kogoś, chociaż czy na pewno wiedzą kto za tym stoi?

 

Czasem mniej znaczy więcej, zamiast blasku i blichtru, kameralna historia, tocząca się w tle spektakularnego Hollywoodu. „Ukochany wróg” ma w  sobie urok romansu, ale z gatunku tych mniej oczywistych i raczej z motywem nienawiść-miłość, lecz również nie do końca i dosłownie. Kristen Callihan postawiła na kompilacją kilku wątków, dotyczących bardzo wąskiego grona postaci, umieszczając je w dwóch różnych planach czasowych. Co z tego wyniknęło? Opowieść w jakiej jest miejsce na emocje, pokazanie ich wpływu na ludzi oraz tego jak zmieniają spojrzenie postaci na siebie, innych oraz świat. Pisarce udało się uchwycić jak wspomnienia mogą kształtować człowieka, ile znaczą i czego mogą być źródłem. Bohaterowie, których przedstawia mają wiele, lecz równie dużo jeszcze pragną zdobyć, jednak okazuje się, że coś tkwi w nich niczym zadra, przypomina o sobie o w najmniej spodziewanych chwilach, raniąc równie mocno co kiedyś, przywołując to, o czym chcieli zapomnieć, lecz także to, co było dobre, ale nie do końca zostało wówczas docenione. Gdzieś pomiędzy było i jest znajduje się przestrzeń do zbudowania czegoś nowego, chociaż mającego swoje korzenie w przeszłości, wydającej się czasem o jakim najlepiej zapomnieć, lecz czy naprawdę był on tak zły? Kristen Callihan doskonale uchwyciła i zbudowała na wątpliwościach, bliznach i widmach, historię lekką, nie błahą, mówiącą o trudnych przeżyciach, łączącą w sobie opowieść o walce o swoje marzenia, ale również o uczucie nie brane wcześniej pod uwagę. W „Ukochanym wrogu” czytelnicy otrzymują to, co sprawia, że lektura jest nie jedynie rozrywką, lecz także ciekawie spędzonym czasie z interesującymi nakreślonymi sylwetkami bohaterów.

 

Premiera:

24 marca






Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

 

 

czwartek, 18 marca 2021

Zapowiedź: "Karuzela"

 Zapowiedź

Weronika przybywa na Pomorze, żeby przygotować dom ojca na jego powrót z Oksfordu. Z różnych powodów (także własnych wyrzutów sumienia związanych z zerwaniem relacji z ojcem) chce mu sprawić przyjemność i odnaleźć, a następnie ustawić w ogromnym ogrodzie starą karuzelę – najmocniejszy element wspomnień ojca z dzieciństwa. Pomaga jej Albert – miejscowy lekarz, miłośnik lokalnej historii. Między tymi dwojgiem rodzi się początkowo szorstkie, potem coraz głębsze i szlachetniejsze uczucie.

Czy potrafiąca tylko rywalizować z mężczyznami Weronika tutaj, w rodzinnych stronach, otoczona nowymi przyjaciółmi,wreszcie nauczy się szeroko otwierać swoje serce? Czy odkryje, że ludzie bywają inni, niż sami o sobie myślą? 

środa, 17 marca 2021

Kłopoty to ich specjalność

PREMIERA:
„Idealny detektyw”

Kristen Ashley

 

Los bywa dość złośliwym bytem i niektórzy przekonują się o tym w okolicznościach, jakie miały całkiem inaczej wyglądać. Teoria i praktyka plus przeznaczenie bywają mieszanką dość wybuchową. A jeśli jeszcze trafi na dość ciekawe osoby, stojące za całym tym chaosem to pozostaje tylko stanąć z boku i obserwować co przydarzy się po drodze, bo na pewno będzie ciekawie i dość wybuchowo.

 

Ava miała świetny, no powiedzmy dobry, plan by pomóc przyjaciółce w jej uwolnieniu się od niewiernego małżonka. Główną rolę odgrywał w nim dobry znajomy z dzieciństwa, zawodowy detektyw, co gwarantowało powodzenie całemu przedsięwzięciu. Kłopot w tym, iż nie do końca zamierzenia zostają wcielone w życie. Po pierwsze niewierny mąż ma naprawdę wiele za uszami, po drugie za zebranie dowodów przeciwko niemu bierze się sama Ava, no a po trzecie prywatny śledczy to już w ogóle skomplikowana kwestia. Luke Stark zbyć się łatwo nie daje, zwłaszcza, że ma pewne podejrzenia co do swojej niedoszłej klientki i tego jak groźna jest to sprawa. Dziewczyna wplątała w dość duże opały, o wiele groźniejsze niż mogłaby przypuszczać. Czy ona tego chce czy też nie pomaga jej dawny przyjaciel. Oboje mają własne zdania co do swojej roli w ostatnich wydarzeniach, całkowicie odmienne i wzajemnie wykluczające się. No i pozostaje jeszcze kwestia emocji o temperaturze wrzenia oraz pewnych znajomości, dość kontrowersyjnych i powiedzmy szczerze mogących przysporzyć jeszcze większych zawirowań w życiu Avy. Kobieta ma talent do pakowania się w dość nieciekawe sytuacje i postępowania zgodnie z tym, co uważa za słuszne i równocześnie ściąga na nią kłopoty. Tych dwoje tworzy bardzo wybuchowy duet i co tu ukrywać ich znajomi przyglądają im się z dużym zaciekawieniem, bo trzeba im przyznać, iż wiele się między nimi dzieje. Jednak czy są przygotowani na to, co jeszcze przed nimi? Prawdziwe niebezpieczeństwo jest bliżej niż myślą …

 

Romans, sensacja jak z kina akcji i humor oraz bohaterowie z jakimi można przysłowiowe konie kraść. Tak w skrócie, więcej niż telegraficznym, dałoby się powiedzieć o książce „Idealny detektyw”. Jednak skróty nie zawsze są dobre, zwłaszcza jeśli można na jakiś czas po prostu pozostawić codzienność gdzieś obok, a samemu dobrze zabawić się podczas lektury. Kristen Ashley przygotowała rozrywkową historię, taką z kategorii, pozwalającej na oderwanie się od tu i teraz i skorzystania z zaproszenia do małej wycieczki w barwny, książkowy, świat. Pisarka doskonale zna przepis na to by czytelnik w równej mierze dobrze się bawił, był zaskakiwany w odpowiednich momentach i mógł się, chociaż na krótką chwilę, zżyć się z postaciami. Znany wzór można ograć tak aby  zaserwować, w oczywistych ramach, fabułę ciekawą i intrygującą co do tego jakie perypetie czekają na niesfornych bohaterów. Co do tego ostatniego można być pewnym, iż nuda raczej nie grozi, za to pościgi, gorące uczucie oraz wojenka damsko-męska jak najbardziej. Pisarka połączyła część obyczajową z spektakularnymi scenami sensacyjnymi oraz nie zapomniała o tym, by postacie miały swoje cechy charakterystyczne. „Idealny detektyw” to dobry pomysł na czytelniczą zabawę, podczas której można zrelaksować się, pośmiać i przede wszystkim dać się pochłonąć przygodom przyjaciółek o ich obrońców.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:


wtorek, 16 marca 2021

Zapowiedź: "Rzeki płyną, jak chce"

 Zapowiedź:


 Trzy siostry, których życie skomplikowały wojna i miłość.

 Klara, Róża i Amelka. Panny Terechowiczówny. Przed wojną jeździły z rodzicami do wód, mieszkały w wytwornym pensjonacie, a matka pilnowała, by parasolkami chroniły delikatną cerę przed słońcem. Rok 1914 wywrócił życie sióstr, podobnie jak milionów ludzi w Europie, do góry nogami. Ojciec poszedł na front, a majątek bez jego opieki szybko zaczął podupadać. Lata mijają. Matka na przemian rozpacza i modli się, Róża wciąż jest trzpiotką, a Klara, mimo protestów starej gosposi Ludwiżanki, urabia sobie ręce po łokcie. Amelka wbrew woli zszokowanej rodziny postanawia podjąć pracę w szpitalu wojskowym w Warszawie. Jednak to zaledwie grom przed prawdziwą burzą. Po kilku miesiącach zawiadamia bowiem rodzinę, że wraca do rodzinnego majątku z... mężem. Żołnierzem, którego poznała w szpitalu. Kim jest mąż Amelki? Jak jego obecność w dworze wpłynie na życie Klary, Róży i ich matki? Czy Amelka może być pewna uczuć męża?

 

 

 

 

 

poniedziałek, 15 marca 2021

Pomiędzy miłością i zwątpieniem

„Słodko-gorzka”

Ella Fields

 

Jedni przez całe życie jej szukają lub czekają na nią. Inni traktują ją z rezerwą lub nie jest im potrzebna do tego by wieść satysfakcjonującą egzystencję. Niektórym staje na drodze i nagle wszystko się dla nich zmienia, są w końcu ci, mierzący się również z ciemną stroną miłości lub raczej człowieka, jakiego pokochali i stoją u jego boku. Czasem to ostatnie jest trudne i wymaga czegoś prawie niemożliwego.

 

Czy ta miłość nie jest błędem, czy nie przyniesie z sobą więcej bólu niż radości? Pippa zdaje sobie sprawę, że to, co czuje do Toby`iego jest czymś więcej niż tylko zauroczeniem. Ten futbolista zawrócił jej całkowicie w głowie i przede wszystkim w sercu, zresztą jest to obustronne uczucie. Dlaczego więc ma wątpliwości, lecz nie bierze pod uwagę rozstania? Dziewczyna uważa, że wie z czym przyjdzie się jej zmierzyć i da radę, chociaż boi się tego. Jednak przeważają zalety tego, co łączy ją z tym chłopakiem, delikatnym i jednocześnie wiedzącym czego i kogo pragnie. Cieniem na szczęściu kładzie się jego zachowanie, ale poza tym wszystko układa się jak najlepiej. Toby jest zakochany w dziewczynie i prawie nie widzi świata po za nią, ale pewną tajemnicę, nauczył się z nią żyć, czy i ona będzie umiała to zrobić? Pippa zdaje sobie sprawę z czym mierzy się jej chłopak, ona chce go wspierać, ale w tej sytuacji nie ma prostych rozwiązań i każda decyzja, zwłaszcza ta podejmowana w imię tego, co ich łączy może sprawić wiele bólu. Ile będą w stanie poświęcić by być razem?

 

Miłość. Taka z kategorii tych pierwszych, wielkich i … niosących z sobą oprócz motyli w brzuchu oraz niesamowitego szczęścia również stawiania czoła jego i swoim demonom. Niekiedy przerastają tych, którzy już mają duże doświadczenie życiowe, a gdy dopiero wchodzi się w dorosłość tym bardziej odczuwa się ich ciężar, zwłaszcza jeśli już niesie się nielekki swój własny. Ella Fields niejednokrotnie poruszała w swoich książkach trudne tematy, łącząc je z tymi, jakimi na co dzień żyją młodzi ludzie czyli studiami, poszukiwaniem swojej drogi i uczuciowymi rozterkami. Nie inaczej jest w „Słodko-gorzkiej” gdzie za bohaterów mamy studentów, mających wydawałoby się najpiękniejszy okres przed sobą, pełen beztroski, zabawy, popełniania błędów i nauki na nich. Jednak wiemy doskonale, że są to uproszczenia, bo rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i to pisarka uchwyciła w swojej powieści bezbłędnie. Z jednej strony jest uczucie i towarzysząca mu namiętność, szczęśliwe chwile, ale z drugiej do głosu dochodzą problemy, jakie stawiają pod znakiem zapytania to, co postacie czują i ich motywy. Tytuł „Słodko-gorzka” oddaje smak książki i przede wszystkim tego jakie emocje towarzyszą bohaterom, konfrontacja jasnych i ciemnych stron pojawia się często i zawsze niesie z sobą ważny przekaz, jednocześnie pokazując jak łatwo można przeoczyć istotne sygnały, że bliska osoba cierpi. Ale na tym autorka nie poprzestaje, pokazuje także jak jest ranione otoczenie i jak trudno pomóc komuś, ale też i postawić granice by ochronić siebie samego. Ella Fields pokazuje spiralę emocji napędzanych miłością, lękami i sekretami oraz przeciwstawienie się temu, co zżera ukochanego człowieka. 

 


Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję: