Wspaniały film, z kategorii tych, po zakończeniu których widzowie siedzą jeszcze aż ostatnie napisy znikną z ekranu.
sobota, 3 listopada 2018
piątek, 2 listopada 2018
Bogowie i mity
„Atlas
mitów”
Thiago
de Moraes
Mity
kojarzą się najczęściej z Rzymem i Grecją. Starożytność bez nich straciłaby dużo,
a na pewno wiele ze swych soczystych barw. Jednak inne ludy i cywilizacje także
mają interesujące legendy i przypowieści, mniej spopularyzowane, lecz równie
ciekawe.
Zeusa
i Heraklesa nie trzeba przedstawiać, ale już Perun nie do końca jest znany,
podobnie jak i jego boscy pobratymcy ze słowiańskiego panteonu. Bogini Pele
może obiła się o uszy, lecz jej pochodzenie dla zbyt wielu jest tajemnicą, więc
może nadeszła pora by ją poznać? Lud Jorubów także ma swój wkład w zbiór
mitycznych opowieści, zadziwiający oraz pokazujący jak różnorodne są
cywilizacje. Wikingów i ich wierzeń nie trzeba zbytnio przedstawiać, lecz czy
aby na pewno? Czasem filmową wiedzę warto wzbogacić o parę lub więcej
szczegółów. Japonia wciąż intryguje, nowoczesność i tradycja wydają się być
chlebem powszednim w tym kręgu kulturowo-społecznym, jednak skąd jedno i drugie
wywodzi się? Korzenie można poznać dzięki mitom i ich bohaterom. To nie
wszystko, lecz dopiero wstęp do fascynujących opowiadań.
„Atlas
mitów” Thiago de Moraes jest nie tylko gratką dla młodszych fanów mitologii,
ale również dobra okazja dla każdego do zapoznania się z interesującymi
opowieściami. Już okładka zwraca uwagę niesztampowym rozwiązaniem – ilustracją obrazującą
pokrótce z czym będziemy mieli do czynienia gdy tylko zajrzymy za nią.
Dwanaście krain odsłania przed czytelnikami najważniejszych bogów i mity, w
których są pierwszoplanowymi aktorami. Jednak to dopiero początek, bo są
jeszcze legendarne stworzenia i artefakty bez jakich żadna starożytna opowieść
nie obędzie się. Na tym nie koniec, gdyż nie da się przynajmniej nie wspomnieć
o bogatych w rysunki mapach z wizją świata danej kultury. Dodatkowo ilustrują
one także postacie najważniejszych bóstw, co dodatkowo urozmaica informacje.
Autor zadbał by dość zwięzłych informacjach pod hasłem ciekawostki przedstawić
najistotniejsze fakty i krótkie historie. W ten sposób można najpierw skupić
się na ogólnych wiadomościach by później przejść do konkretniejszych treści,
bądź też odwrotnie. „Atlas mitów” jest doskonałym kompendium, z jednej strony
dla tych, którzy dopiero zapoznają się z starożytnymi opowieściami, z drugiej
już zaznajomieni mają okazję poszerzyć
wiedzę o nowe historie i postacie. Twarda okładka, stonowane kolory, przejrzysty
układ oraz niebanalne przedstawione informacje wizualnie przyciągają uwagę
czytelników, strona merytoryczna także została dopracowana.
Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję:
czwartek, 1 listopada 2018
"Zdradzieckie serce" już wkrótce
Już wkrótce premiera:
"Zdradzieckie serce.
Kroniki ocalałych"
Mary E. Pearson
Możliwość zdobycia książki z autografem Autorki:
środa, 31 października 2018
Boski Kłamca
Jakub
Ćwiek
Kłamców
jest wielu, ale ten jeden jest szczególny, gdyż mógłby śmiało być protoplastą ich
rodu. Jak mało kto oszukuje i tworzy iluzje, nikt inny nie jest aż tak
przekonujący jak on. Po prostu jedyny w swoim rodzaju Loki, bóg kłamstwa w
własnej osobie, lecz nie takiej jak z filmowych superprodukcji, ale bardziej
skomplikowany i intrygujący. Gdzie anioł nie daje rady tam pośle Kłamcę, tak
właśnie tego Kłamcę, który wciąż chodzi po ziemskim padole.
Ragnarok
może budzić obawy w wielu, lecz Loki ma w tym temacie całkowicie odmienne
zdanie. W końcu bez niego nic się nie odbędzie, a przyszłość nie zapowiada się
zbytnio ekscytująco. Jednak to co stanie się jego udziałem nie przewidziałby
nigdy. Loki i misje anielskie? Chyba coś się komuś zdrowo pomieszało! Kłamca i
aniołowie po tej samej stronie barykady? Tego jeszcze nie było, ale jest,
szorstka współpraca niekiedy, lecz przynosząca zadowolenie, mniejsze bądź
większe, obu stronom. Wysłannicy nieba mają ręce pełne roboty, niestety z każdym
kolejnym wiekiem niebiańska misja wcale nie robi się łatwiejsza, wprost przeciwnie.
W takiej sytuacji należy sięgnąć po radykalne środki, nawet archanioł Michał
musi to przyznać, nowy sojusznik jest kontrowersyjny, ale czasem trzeba po
prostu wybrać mniejsze zło … Loki w końcu ma pewne zasługi w unicestwianiu,
problemem jest jego charakter, przyzwyczajenia, brak poszanowania zasad i tak w
ogóle zamiłowanie do kłamstw, oszustw i cwaniactwa. No cóż nie da się wygrać
wojny bez chwytania się niekonwencjonalnych metod, pozostaje jeszcze kwestia
ludzi, tych chronić trzeba, a czasy nie
sprzyjają żarliwej wierze. Pozostaje więc tylko zaufać, na tyle na ile to
możliwe i rozsądne, pogańskiemu bogowi i mieć nadzieję, że aniołowie wiedzą z
kim się zadają …
Loki
jest w doskonałej formie, wbrew temu co można zobaczyć w filmowych superprodukcjach
i ma więcej na swoim koncie różnorodnych sprawek niż amerykańscy scenarzyści
myślą. „Kłamca. Cyngiel niebios” powraca i to w stylu jaki najbardziej lubi czyli przyciągającym
uwagę niepoprawnością w każdym aspekcie, intrygującym kolejnymi wcieleniami i
przede wszystkim osobowością o jakiej marzy wielu, lecz nikt nie odważy się jej
naśladować. Jakub Ćwiek odświeżył swój debiut, a postać Lokiego porwie kolejne
rzesze czytelników. Więcej niż „niegrzeczny”, jedyny w swoim rodzaju, mający
wciąż to „coś” i w każdym opowiadaniu pokazującym nową twarz. Pisarz doskonale
połączył klimat filmowy znany na przykład z filmów Quentina Tarantino z fabułą,
w której rzeczywistość czasem jest jakby w krzywym zwierciadłem i zawsze jest zaskakująca.
Czytelnik zostaje wrzucony do świata w jakim nic nie jest takie jak się wydaje,
bohaterowie mają w zanadrzu niejedną tajemnicę i są autorami wielu
niespodzianek. Jedno jest pewne w przypadku „Kłamcy” zakładanie czegokolwiek z
góry i wszelkie przypuszczenia i tak zdadzą się na nic, Jakub Ćwiek postarał
się by Loki oraz jego fani, starzy i świeżsi stażem, nie nudzili się, wszystko
co zdarzyć się może na pewno będzie miało miejsce, to co wydaje się nieprawdopodobne
to kolejne wątki, no i pozostaje jeszcze wielka intryga czyli chleb powszedni
boga kłamstwa.
Za możliwość zapoznania się z książką
dziękuję
wydawnictwu SQN
wtorek, 30 października 2018
"Zwiadowcy" juz wkrótce
Już wkrótce
kolejny tom
"Zwiadowców" Johna Flanagana
Król Duncan i regentka chronią się przed uzurpatorem i jego oddziałami w południowej wieży Zamku Araluen.
Z kolei Czerwone Lisy próbują kolejnego ataku na forteczne wzgórze, gdzie w oblężeniu przebywają sir Horace i dowódca zwiadowców Gilan.
Tymczasem z zamku wymyka się tajnym przejściem zwiadowczyni Maddie. Chce dotrzeć do obozujących nieopodal Skandian, z ich pomocą odbić fort, uwolnić ojca oraz jego żołnierzy, a następnie rozprawić się z podstępnym Dimonem, pretendującym do zagarnięcia tronu Araluenu…
Czy zdążą na czas do zamku? A kiedy zgiełk walki ucichnie i opadnie bitewny kurz, jaką dalszą drogę obierze Maddie, uczennica Willa?
Z kolei Czerwone Lisy próbują kolejnego ataku na forteczne wzgórze, gdzie w oblężeniu przebywają sir Horace i dowódca zwiadowców Gilan.
Tymczasem z zamku wymyka się tajnym przejściem zwiadowczyni Maddie. Chce dotrzeć do obozujących nieopodal Skandian, z ich pomocą odbić fort, uwolnić ojca oraz jego żołnierzy, a następnie rozprawić się z podstępnym Dimonem, pretendującym do zagarnięcia tronu Araluenu…
Czy zdążą na czas do zamku? A kiedy zgiełk walki ucichnie i opadnie bitewny kurz, jaką dalszą drogę obierze Maddie, uczennica Willa?
poniedziałek, 29 października 2018
Na granicy
„Na
krawędzi”
A.F.
Brady
Rzeczywistość
bywa bardziej skomplikowana niż wydaje się postronnym, nawet jeśli należą do
grona bliskich osób. Czasem można zręcznie tkać iluzję szczęścia, sukcesów oraz
panowania nad swoim życiem. Jednak za tym zręcznym rękodziełem pozorów niejednokrotnie
kryją się bolesne realia egzystencji pełnej strachu i oszukiwanie wszystkich
wokoło, a najbardziej siebie samego.
Trudne
przypadki stanowią wyzwanie, chociaż nikt tego głośno nie powie. W końcu są to
ludzie z krwi i kości z wyniszczającymi ich demonami. Sam jest znana ze swych osiągnięć
terapeutycznych z tego rodzaju pacjentami, jednak Richard stanowi swojego
rodzaju zagadkę i to nie jedynie psychologiczną. Otacza go sieć plotek, niedomówień,
podejrzeń i przypuszczeń, a to nie sprzyja podjęciu rzetelnego leczenia oraz
obiektywnej diagnozie. Co kryje przeszłość tego mężczyzny i jak ma wpływ na
teraźniejszość? Sam nie poddaje się w swoich wysiłkach terapeutycznych, czy chce
coś udowodnić sobie czy też została po mistrzowsku wmanewrowane w grę, której
zasad jeszcze nie zna? Ten pacjent wymyka się i prostym i skomplikowanym ramom,
zdaje się nie pasować do szpitala, natomaist terapia, która miała mu pomóc
przybiera całkowicie inną formę niż Sam zakładała. Układ pacjent – psycholog zaczyna
przypominać coś odwrotnego, kim jest Richard i w co wciąga swoją terapeutkę?
Do
bólu bezkompromisowa, brutalnie szczera i przede wszystkim bez usprawiedliwień
ukazująca rzeczywistość terapii psychologicznej oraz kulisy pracy oraz pobytu w
szpitalu psychiatrycznym. „Na krawędzi” nie ma w swej fabule zbyt wielu jasnych
stron, czasem wręcz stwarza klaustrofobiczną atmosferę i to nie tylko związaną
z ograniczoną przestrzenią, w jakiej rozgrywa się akcja książki, lecz również
związana z uczuciami, równie skutecznie oddającymi zamknięcia w destrukcyjnej
emocjonalnej klatce. A.F. Brady nie stara się by czytelnicy polubili główną
bohaterkę, pokazuje ją w świetle jaki daje jesienny bądź zimowy dzień bez
słońca i zachmurzony, rzucający cień na wszystkich. Dodatkowo jej zachowanie
także nie sprzyja by uznać ją za ofiarę, wprost przeciwnie, ale równocześnie
jej osoba przyciąga uwagę, tak samo jak i to co zaczyna się rozgrywać na oczach
czytających. Swoista rozgrywka z własnym życiem i cudzym, próby utrzymania wizerunku
oraz chęć wykonywania zawodu, chociaż pobudki są niekiedy odmienne od tych,
jakie chce widzieć otoczenie. Tytuł książki oddaje w pełni główny motyw, ta
krawędź lub też inaczej balansowanie nad przepaścią odczuwalne jest cały czas,
świat na zewnątrz i ten ograniczony do terapii to nieustanna walka by nie upaść
lub by powstać, toczy się ona wciąż od nowa, a lęk przed zatraceniem się nie
opuszcza większości. W tle tej opowieści jest Nowy Jork taki jaki znany jest z
filmów i reklam albo przynajmniej tak go widzimy w pierwszej chwili, ponieważ
już przy drugim i kolejnym spojrzeniu zauważamy rysy na wydawałoby się prawie
idealnym obrazie, jedynie pozornym innym od tego z szpitala psychiatrycznego.
Książkę przeczytałam dzięki
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA
Wydawnictwu MUZA
niedziela, 28 października 2018
"Skiba ciągle na wolności"
14 listopada ukaże się
autobiografia Krzysztofa Skiby
"Skiba ciągle na wolności"
Dziadek Krzyśka Skiby był słynnym gdańskim krawcem, u którego ubierali się trójmiejscy artyści?
Jego
mama jest architektem, a najsłynniejszymi jej dziełami są nastawnia
kolejowa w Tczewie (w kształcie grzyba) i nieistniejący już dziś budynek
stacji Sopot Główny?
Na początku lat 90. Skiba był dziennikarzem kryminalnym w gdańskim oddziale Gazety Wyborczej?
Krzysiek był aktorem awangardowego Teatru Pstrąg – Grupa ‘80?
Skiba dubbingował Three Doga z legendarnej gry komputerowej Fallout?
W latach 80. był pomysłodawcą najbardziej zwariowanych happeningów Pomarańczowej Alternatywy w Łodzi?
Służba Bezpieczeństwa złapała go na festiwalu w Jarocinie za rozrzucanie ulotek i przesiedział w więzieniu trzy miesiące?
Pokazał tyłek premierowi Jerzemu Buzkowi?
Te i inne niezwykłe historie przeczytasz w autobiografii Krzyśka Skiby „Skiba ciągle na wolności. Autobiografia łobuza”.
To książka, która w przystępny sposób uczy historii Polski ostatnich 40 lat.
To książka, która w przystępny sposób uczy historii Polski ostatnich 40 lat.
Książka już dostępna w przedsprzedaży na www.labotiga.pl
piątek, 26 października 2018
Badaczki, czempionki i awanturnice
„Kobiety.
Badaczki,
czempionki, awanturnice”
Joanna
Kończak
Karolina
Matyjaszkiewicz
Kobiety … podobno
słaba płeć, puch marny albo … badaczki, czempionki, awanturnice i podobne do
mnie czy do Twojej matki, córki, koleżanki y, starsze lub młodsze, zwyczajnie
niezwyczajne. Połowa ludzkości mniej więcej, ale czasem o ich osiągnięciach wiemy
zaskakująco mało, więc warto poznać bliżej niezwykłe postacie i zapamiętać co
wniosły oraz wnoszą do naszej cywilizacji.
Maria
Curie-Skłodowskiej nie trzeba przedstawiać, ale postać Tu Youyou już bliżej
znana nie jest, podobnie jak i Babara McClintock oraz jeszcze co najmniej kilka
badaczek z nagrodą Nobla w kieszeni. Każda z nich ma na swoim naukowym koncie
badania, które zostały docenione i uhonorowane jedna z najważniejszych nagród w
świecie nauki. O aktywistkach społeczno-politycznych słyszymy, ale ich nazwiska
zapamiętujemy na krótko i przypominamy sobie przy następnej okazji, lecz są i
takie, o których wiedzą nieliczni. Rokeya Sakhawat Hossain właśnie należy do
grona tych drugich, założycielka szkoły dla dziewcząt oraz pomagająca wdowom i
ubogim rodzinom. Wydawałoby się, że to niewiele, ale jeśli do tego dołożymy uznaną
twórczość literacką i wspomnimy, iż działała w pierwszych dekadach dwudziestego
wieku na terenie dzisiejszego Bangladeszu to wszystko nabiera całkiem innych
barw. Skala Apgar – znana wszystkim i nazwana na cześć Virginii Apgar, kobiety
jakiej miliony ludzi zawdzięczają odpowiednią opiekę w momencie kiedy
najbardziej jej potrzebowali czyli tuż po urodzeniu. Nazwisko sławne, ale już
osoba kryjąca się za nią pozostaje w głębokim cieniu. Te kobiety są jedynie
kilkoma z ogromnej rzeszy tych, które wniosły wiele do nauki, kultury i przede
wszystkim naszego świata.
Powiem, a
raczej napiszę, tak książkę – leksykon autorstwa Joanny Kończak z ilustracjami
Karoliny Matyjaszkiewicz trzeba po prostu poznać. „Kobiety.
Badaczki, czempionki, awanturnice” odpowiednie są dla każdego, kto chce poznać
interesujące osoby, których dokonania zapisały się w historii ludzkości. Twarda
oprawka z obrazem idealnie zapowiada czego można spodziewać się w środku i
wcale nie jest na wyrost, nawet więcej skrywa biografie intrygujących kobiet,
czasem mniej znanych, lecz z osiągnięciami, obok jakich trudno przejść
obojętnie. Joanna Kończak przedstawiła nie tylko badaczki czy też zdobywczynie laurów
sportowych, ale także osoby wyróżniające się w takich dziedzinach jak
kaskaderstwo czy łowiectwo albo muzyka. Trzeba przyznać, że dobór bohaterek
jest bardzo intrygujący i różnorodny. Nie o wszystkie postacie są znane bardzo
szerokiemu ogółowi, lecz zagłębienie się w ich życiorys daje możliwość spotkanie
z interesującym człowiekiem. Poszczególne noty nie są ani bardzo długie, ani
zdawkowe, lecz zawierają informacje, które pozwalają zapoznać się z bohaterką i
to było lub jest dla niej istotne. „Kobiety. Badaczki, czempionki, awanturnice”
pokazują osoby sprzed dziesięcioleci, ale również nam współczesne, taki przekrojowy
portret zbiorowy niezwykłych ludzi wzbudza zainteresowanie i może stanowić
wstęp do poszukiwania kolejnych informacji. Trudno także przynajmniej nie
wspomnieć o graficznej stronie powstałej dzięki Karolinie Matyjaszkiewicz.
Dopełnia ona tekst i jednocześnie wzbogaca go, obrazuje postać w niesztampowy
sposób.
Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję:
Subskrybuj:
Posty (Atom)







