Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manula Kalicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manula Kalicka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2024

Między tym, co było, a może być

Nowość:

„Między tobą a mną. 

Na przekór losowi”

Manula Kalicka

Kiedy to, co najgorsze wydaje się być za nami próbujemy zmienić punkt widzenia na świat. Staramy się spojrzeć z nadzieją w przyszłość i zostawić za sobą uczucie strachu. Jednak nie tak łatwo zapomnieć o trudnych czasach, zwłaszcza jeśli pozostawiły one wyraźne ślady w otoczeniu i co ważniejsze w ludziach.

 

Uzdrowiskowa miejscowość, nawet tuż po wojnie wydaje się dobrym miejscem gdzie da się próbować robić kroki w nowej rzeczywistości. Oczywiście to już nie jest to samo co kiedyś, chociaż wielu patrzy wciąż wstecz. Jacek Zalewski aż za dobrze pamięta przeszłość, zanim wszystko co jemu i innym było znane, runęło w okrutnej otchłani. Nowa rzeczywistość rozczarowuje go, lecz na razie inna zbyt wyraźnie nie rysuje się na horyzoncie. Zosia Nowak także stara się dopasować do tego, co przynosi los, ale nie jest to aż tak proste jak mogłoby się wydawać. Pierwsza miłość przychodzi do niej nagle i z nieoczekiwanej strony. Jędrzej próbuje odnaleźć swoje miejsce i nadrobić lata wojny. Ich spotkanie daje im namiastkę normalności w momencie, kiedy pragną jej, lecz zdają sobie sprawę, że daleko do niej w teraźniejszości, w której przyszło im żyć. Okoliczności w jakich muszą funkcjonować są źródłem nie tylko dziwnych sytuacji, lecz także tych zagrażającej ich kruchej stabilizacji. Prowincji daleko do spokoju, ludzkie wady i tutaj dają one o sobie znać, a niekiedy wystarczy niewiele by kłopoty zburzyły to, co ocalało z niedawnej pożogi i powoli zaczęło się odradzać. Jak uniknąć pułapek i odnaleźć się w świecie całkowicie innym od tego, za jakim tęskni się?

 

Powojenne realia i oczekiwania powrotu do tego, co było w zderzeniu z nowymi realiami. Starsi i młodsi bohaterowie, którym udało się przetrwać wojenną zawieruchę, a teraz próbują poskładać rozbite przez nią marzenia, plany i przede wszystkim samych siebie. „Między tobą a mną. Na przekór losowi” to kronika losów osób rzuconych z dala od domów, a raczej ich gruzów, lecz wbrew pozorom nie jest ona czarno-biała. Pełna emocji, często skrywanych, dawnych i nowych sekretów oraz przede wszystkim zwrotów akcji, odzwierciedlających historyczne kulisy. Pisarka splotła sylwetki postaci z ówczesną codziennością, w jakiej nie brakowało niebezpiecznych chwil, będących pokłosiem tego, co dopiero zakończyło się, ale i co przyniosło z sobą. Czytając „Między tobą a mną. Na przekór losowi” wchodzimy w przeszłość, gdzie nic nie jest oczywiste, a podejmowanym wyborom daleko do łatwych. Bohaterowie konfrontują się ze swoimi lękami, marzeniami i innymi ludźmi. Ich dzień powszedni to nieustanne próby wpasowania się w narzucone schematy, lecz także zachowanie siebie samego i odpowiedzenia sobie na pytanie jaką dalej podążyć droga. Stare sprawy wciąż dają o sobie znać, a to, co nowe splata się czasami z nimi w niebezpieczne okoliczności. Manula Kalicka oddała w ręce czytelników intrygującą powieść, w której momenty szczęścia przeplatają się z zagrożeniami, mogącymi zniszczyć kruche status quo.

 

 

Za możliwość przeczytania książki 

    dziękuję:
 

 

czwartek, 21 stycznia 2016

Dziewczyna, chłopiec i obraz

"Dziewczyna z kabaretu"
Manula Kalicka


Najpierw był pomysł "okopania" się mieszkaniu, ale niestety kolejne bomby ostudziły zapał Irenki Góreckiej. Okazja ucieczki z płonącej Warszawy niejako pojawiła się sama, żal byłoby jej nie wykorzystać. Tego co czekało artystkę kabaretową w drodze nawet nie podejrzewała, plan był całkowicie inny, niestety został dosłownie zbombardowany, a gruzy wokoło podkreślały niezbyt korzystne i tak już położenie dziewczyny. Jednak przy "odrobinie" dobrej woli, i z dość nieoczekiwanymi towarzyszami, kontynuacja eskapady wydawała się całkiem możliwa, ale los chyba miał całkiem inne plany wobec Irenki i dał jej to wyraźne do zrozumienia, a może zwyciężył rozsądek bądź po prostu brak możliwości dotarcia do  punktu docelowego? Nieważne co, istotniejszy okazał się efekt końcowy - powrót do stolicy, w ciut zmniejszonym gronie i z nadprogramowym bagażem, jaki od początku był dość uciążliwy. Ale nie tak łatwo zwyciężyć Irenkę, oczywiście zniechęcenie jej nie ominęło, lecz kto jak kto, ale ona zahartowana jest. Gdyby tylko nie Władzio i Rembrandt, chłopiec i najprawdziwsze dzieło sztuki, obaj dość kłopotliwi biorąc pod uwagę historyczny moment, w którym dołączyli do panny Góreckiej oraz ich pochodzenie. Jednak jakoś trzeba stawić czoła kłopotom, te zaś przybierają postać dość szemraną i na dodatek mają twarz niemieckiego okupanta. Ale nie ma co rozpaczać, mleko rozlało się, to znaczy dziecko i obraz są przy artystce kabaretowej i raczej ich miejsce pobytu nie zmieni się, a zagrożenie staje się coraz bardziej realne. Jak w takiej sytuacji wyjść obronną ręką? Niestety trzeba po raz kolejny zaryzykować i zagrać w sztuce pod tytułem "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". Czy tym razem dopisze szczęście pannie Irence i jej nowym znajomym? Stawką jest Rembrandt, pewne prywatne dochodzenie oraz życie, niekoniecznie w tej kolejności. Wojna sprawiła, iż to co jeszcze wczoraj wydawało się całkowicie niemożliwe i nieprawdopodobne zbyt szybko staje nie tylko realne, ale i codziennością.

O wojnie pisano i pisze się dużo w różnych kontekstach, historyczne opracowania, obyczajowe opowieści, biografie bohaterów tamtych lat, perspektyw również jest wiele. W takim entourage`u łatwo naruszyć tabu, urazić uczucia, pisanie w lżejszym tonie wymaga od autora poczucia humoru i jednocześnie taktu. "Dziewczyna z kabaretu" to książka w jakiej czytelnik odnajdzie komedię i tragedię, czasem w tym samym momencie. Wojenna pożoga nie jest maskowana, przekazana z punktu widzenia naocznych świadków lub co więcej uczestników odkrywa całą grozę, ale z drugiej strony życie toczy się nadal, niekiedy trzeba przejść obok, nie ujawniając swoich emocji, z powodu strachu lub sprawy większej wagi. W takiej scenerii Manula Kalicka umiejscawia nieszablonowych bohaterów, którzy nawet w pojedynkę wyróżnialiby się, a w grupie tworzą prawdziwą, że tak by rzec, mieszankę wybuchową. Tytułowa postać zrazu może kojarzyć się dość niepoważnie, lecz pod tą starannie wypracowaną maską kryje się zupełnie ktoś inny, podobnie rzecz zresztą ma się z pozostałymi osobami. Pełne humoru wątki łączą się z tragicznymi momentami, śmierć przeplata się ze śmiechem przez łzy, wojna nie daje o sobie zapomnieć, lecz trzeba myśleć o przyszłości. "Dziewczyna z kabaretu", w niektórych chwilach przypomina mi film "Zakazane piosenki", jest to oczywiście w pełni subiektywne odczucie. Perypetie Irenki Góreckiej oraz jej towarzyszy doli i niedoli bawią jednocześnie nieustannie przypominając o grozie wojny, bohaterstwo nabiera całkiem innego wymiaru - mniej pomnikowego, a bardziej ludzkiego, ze skazami, za to prawdziwszego. Awanturniczy klimat, humor i groza okazują się doskonale do siebie pasować i stanowią doskonałe tło dla historii gdzie śmiech i łzy nie wykluczają się, wprost przeciwnie są symbolem tak samo jak teatralne maski tragedii i komedii.

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję portalowi CPA 

                                                          oraz 

                                                wyd. Prószyński i S-ka