poniedziałek, 15 stycznia 2024

Na pomoc!

Premiera:

„POPR-ańcy. 

Na tropie szajki kopytnych”

Anna Sakowicz

Rodziny są różne, ale większość z nich połączona jest więzami, które w najgorszych chwilach są jak koło ratunkowe. Nie trzeba prosić ich członków o pomoc, oni sami zauważą, iż dzieje się coś złego. Wzajemne wsparcie jest siłą, jakiej nikt nie powinien lekceważyć!

 

Kiedy na dworze szaleje natura najlepiej obserwować to zza szyby, przecież w końcu nadejdzie lepsza pogoda. Jednak niektórym mieszkańcom Chaty pod Wierchami nie jest to dane, lecz od czego są POPR-ańcy? Tam gdzie inni załamaliby ręce lub inne kończyny, starsi i młodsi samozwańczy ratownicy ruszają z akcją pomocową. Góry oglądane z rodzinnego podwórka zdają się być spokojne i niegroźne, lecz to jedynie pozory, o czym wiedzą najstarsi z przyjacielskiego grona, natomiast młodsi przekonują się o tym na własnej skórze i to dosłownie! Zagrożenie czasem nadchodzi z najmniej spodziewanej strony, ale od czego jest grupowa praca i pomoc kogoś znajomego? Szajka kopytnych może być spokojna, nadchodzi odsiecz!

 

Opowieści o zwierzęco-ludzkiej patchworkowej rodzinie, która jednocześnie jest i paczką zgranych przyjaciół pióra Anny Sakowicz czyta się jednym tchem. Nie ma w nich miejsca na jakąkolwiek przerwę, obojętnie czy jesteśmy młodszym lub starszym stażem czytelnikiem. Dlaczego? Pisarka wie jak zainteresować czytających oraz utrzymać ich uwagę. Szybkie tempo akcji i kolejne perypetie bohaterów nie pozwalają nawet zadać pytań z gatunku „co dalej?”. Odpowiedzi pojawiają się bardzo szybko i zaskakują, stanowią również następne punkty zwrotne. Na pierwszym planie są oczywiście zwierzęcy bohaterowie, jak zawsze potrafiący rozbawić i równocześnie przemycić edukacyjną treść, tak, iż trafia ona bezbłędnie do adresatów. „POPR-ańcy. Na tropie szajki kopytnych” jest okazją by znowu wybrać się na wyprawę i przeżyć nowe przygody, a równocześnie poznać jego mieszkańców. Podczas czytanie nie zabraknie śmiechu, lecz również lekcji jak powinno zachowywać się w górach, no i jak ważna jest rodzina oraz prawdziwi przyjaciele.

 

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję:

 

sobota, 13 stycznia 2024

Siła korzeni

Nowość:

„Tożsamość”

Nora Roberts

 

Kim jesteśmy? Co nas ukształtowało i wciąż formuje? Przeszłość, a może marzenia? Jedno i drugie mają niesamowita siłę, nie zawsze pozytywną, ale nie da się ukryć jej wpływu na człowieka. Czasem nawet w tym, co najgorsze da się dostrzec jakiś detal, który jest światełkiem w tunelu. Reszta wcale nie przychodzi sama, lecz nawet nikły promyk światła jest wsparciem, bez jakiego trudno ruszyć do przodu.

 

Zło, aż nazbyt często skrywa się pod maskami i na jego prawdziwą twarz nie jesteśmy przygotowani. Morgan Albright miała plan na następne kilka życia rozpisany bardzo dokładnie. Luke Hudson roztrzaskał go w pył, z premedytacją i na zimno. Kobieta wcale nie była lekkomyślna, po prostu jej pech, ale przeżyła, w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki Niny. Jak pozbierać się po tym, jak ktoś bezdusznie zniszczył twoją egzystencję? Nie ma na to gotowej recepty. Morgan straciła Aż za dużo, lecz wciąż miała marzenia, tylko jak je urzeczywistnić jeśli zostało się ograbionym z tak wielu rzeczy, w tym tożsamości? Zaciśnięcie zębów i nie oglądanie się za siebie nic nie dadzą, a Luke Hudson wciąż chce ją zniszczyć. Tyle, że nie docenił ofiary, ona nie zamierza poddać się, pragnie spokoju i odbudować życie, jakie zatruło zło. Kto zwycięży? Ten, atakujący z zimną krwią i pozbawia kobiety życia, czy ta, mającą odrobinę szczęścia, która nie pozwala by to strach przejął kontrole nad nią i przyszłością?

 

Znowu to zrobiłam? Oczywiście, że tak. Czy wiedziałam jak się skończy? Mogę tylko kiwnąć głową i szeroko uśmiechnąć się. O czym mówię? O najnowszej książce Nory Roberts. Naprawdę trudno oprzeć się pokusie sięgnięcia po lekturę, nawet jeśli doskonale wie się, iż z pewnością nie zadziała mało magiczne zaklęcie” „jeszcze tylko jeden akapit albo rozdział”. Wiedziałam na co się piszę i nie rozczarowałam się. „Tożsamość” ma wszystko to, co naprawdę lubię w książkach tej pisarki czyli suspens, emocje, niespodzianki i przede wszystkim bohaterów, jacy wbrew wszystkiemu i wszystkim potrafią zawalczyć o swoje szczęście. Mogłoby się wydawać, iż przepis ten jest aż za prosty, by po raz kolejny zagwarantować dobrze spędzony czas z książką. Nic bardziej mylnego, jak najbardziej czas spędzony z tą książka mija niepostrzeżenia, zbyt szybko i z pewnością nie jest to jednokrotna lektura. „ W tożsamości” czytelnik otrzymuje zestaw, w którym jest thriller, duża dawka emocji, prawdziwa walka o przyszłość oraz poszukiwanie korzeni. Składanka wcale nieprzypadkowych elementów, do jakich dorzućmy jeszcze przemyślanie wykreowane postacie i otrzymamy w efekcie końcowym naprawdę wciągającą opowieść. Oczywiście są również dobrze prowadzone dialogi, humor w odpowiednich miejscach oraz odpowiednio dawkowane napięcie. Nora Roberts z każdą następną swoją książką pokazuje, iż nawet do doskonałego wzorca da się jeszcze coś dorzucić i po raz kolejny zaskoczyć czytających.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:
 

 

 

czwartek, 11 stycznia 2024

Zabójcza szarada

Nowość:

„Pruski mur”

Adama Węgłowski

Zbrodnia niejedno ma imię i zdarza się tak w metropoliach jak i w miejscach oddalonych od nich. Wydawałoby się, że w tych drugich trudniej ją ukryć, a i zainteresowanie, mniej lub bardziej przypadkowych osób, większe. A może nic bardziej mylnego? Niekiedy dużo zależy od splotu okoliczności, jaki niektóre sprawy okrywa płaszcze zapomnienia, natomiast inne wystawia na widok publiczny.

 

Wydawałoby, iż Lyck dla doktora Kilemanna nie będzie zbytnio interesujące, bo cóż mogłoby ciekawego w prowincjonalnym mieście, nawet jeśli jego mieszkańcy uważali je za stolicę Mazur. Stróże prawa zbyt wieloma sprawami kryminalnymi nie mieli do czynienia. Oczywiście jakieś zdarzały się, lecz sprawców łatwo wykrywano. Jednak czasem spokojna egzystencja jest iluzją, zwłaszcza gdy ktoś przyjrzy się jej bliżej. Nobliwe mieszczanki mają swoje tajemnice, w jakich między innymi główna role odgrywa hazard. Panowie również co nieco, albo i więcej, mają na sumieniu. Radykalizm rzadko kiedy idzie w parze z rozwagą i trzeźwym spojrzeniem na świat. Wystarczy jeden krok by od słów przejść do czynów, zwłaszcza, że te pierwsze mogą być motywem niejednego przestępstwa. Doktor Kilemann niezgorszą zagadkę będzie miał do rozwiązania, prawdziwą zabójczą układankę, w której na pierwszy rzut oka nic do siebie nie pasuje, lecz jak się okazuje jest całkowicie odwrotnie. Jedno jest pewne, tam gdzie jest zbrodnia sprawca również jest, ale nie każdy potrafi dostrzec powiązania między nimi…

 

Detektywistyczna szarada, w której łączą się miejskie legendy, skrywane słabostki, uprzedzenia oraz nauka. Do tego dodajmy początek dwudziestego wieku, a dokładnie jego rok jego narodzin, historyczno-społeczne tło, w jakim nie brakuje źródeł niepokojów, prowadzących już niejednokrotnie do zbrodni. Brakuje jeszcze jednego elementu, bez jakiego trudno wyobrazić sobie doskonały kryminał czyli głównego bohatera. Adam Węgłowski wykreował postać, zagadkową i intrygującą również mocno jak sam suspens oraz potrafiącą przyciągnąć uwagę czytelników. Do tego oczywiście kryminalna sprawa, mająca nie tylko drugie, lecz i kolejno dno, stanowiąca oś akcji dla nieoczywistych wątków. „Pruski mur” jest czytelniczą gratką dla wszystkich, którzy kochają kryminalne łamigłówki, wielowarstwowe, sięgające poza zwyczajowe granice i równocześnie nawiązujące do najznakomitszych twórców gatunku. Jeśli szukacie lektury, gdzie intryga wciąż zaskakuje i oplata wszystkich i wszystko, a bohaterowie naprawdę są oryginalni, w najlepszym tego słowa znaczeniu, to znajdziecie to w najnowszej książce Adama Węgłowskiego.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



 

poniedziałek, 8 stycznia 2024

W cieniu wojny

Przedpremierowo:

„Kochając wroga. 

Tajemnice łączniczki”

Gosia Nealon

 

Trudne czasy wyzwalają to, co najlepsze w człowieku, ale również obnażają słabości i najgorsze strony ludzi. Jedno i drugie tworzą niebezpieczną mieszankę, która niejednokrotnie jest źródłem niezwykłej odwagi i niestety dorównującej jej niegodziwości. Nie tak łatwo czasami odgadnąć kto jest wrogiem, a kto przyjacielem, zwłaszcza jeśli wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie.

 

Kiedyś Wanda miała marzenia, jej rodzina była szczęśliwa i co najważniejsze panował pokój. Teraz wszystko jest inne, zagrożenie stało się chlebem powszednim, smaku prawdziwego już chyba nawet nie pamięta. Codziennie widzi jak okrutni mogą być ludzie, granic bestialstwa nie ma. Dziewczyna nie patrzy na to biernie, stara się pomagać innym i dla dobra ojczyzny gotowa jest poświęcić dużo. Nie przypuszcza na jakie próby wystawi ją los. Czy to możliwe, że zakochała się w swoim największym wrogu? W kimś, komu zadawanie bólu sprawia przyjemność, natomiast odebranie życia nie jest niczym niezwykłym dla niego. Stefan jest przecież potworem, ale także ratuje jej życie. Kim on jest naprawdę? Zaprzysięgłym faszystą czy…? Prawda jest dużo bardziej skomplikowana niż Wanda przypuszcza, to, co z sobą przynosi także. Kiedy wojna kończy się nic nie staje się łatwiejsze, rozłączeni przez dziejową zawieruchę, z daleka od siebie, z niejednym sekretem i niedopowiedzeniem. Czy jest dla nich szansa by się odnaleźli i w końcu przebaczyli sobie?

 

W innych czasach dwudziestoparolatkowi snuliby plany na przyszłość, może kończyli studia, cieszyli się z pracy albo zakładali rodziny. Jednak wybuch wojny zmienił wiele, niektóre rodziny zostały rozdzielone miały się już nigdy nie połączyć, inne żyły w niepewności. W takim okresie miłość wydawała się szaleństwem, a jednak dawała namiastkę normalności w morzu bólu, tragedii i śmierci. Gosia Nealon właśnie w takim momencie historycznym umieszcza akcję swojej najnowszej książki. Wojenny dramat nie jest jedynie pełnym dramatyzmu drugim planem, lecz jak najbardziej również ma wydźwięk osobisty. Bohaterowie są nierozerwalnie związani z historycznymi wydarzeniami, a pisarka odzwierciedliła w nich realizm epoki.  „Kochając wroga. Tajemnice łączniczki” jest pełną niełatwych emocji oraz bolesnych sekretów opowieścią o ludziach, z podobnymi marzeniami jak nasze, lecz równocześnie stawiającymi czoła śmierci, utracie niepewności. Gosia Nealon doskonale konfrontuje tło dziejowe z życiowymi wyborami ludzi oraz ich skutkami. Rozpoczynając czytanie przypuszczamy co może wydarzyć się, ale niezwykle szybko przekonujemy się, że ta lektura przyniesie nam dużą dawkę emocji oraz wątki, jakie będziemy śledzić z uwagę do samego końca.

 

 Premiera:

10 stycznia

 
 
Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję wydawnictwu: