środa, 6 września 2023

Wspomnień i lektury czar

Premiera patronatu:

„Tamten smak oranżady. 

Z pamiętnika `78 rocznika”

Monika Marszał

 

Wspomnienia bardzo często wygładzają przeszłość, uwypuklają to, co zostało w pamięci, chociaż nie zawsze było tak istotne jak kiedyś się wydawało. Powrót do lat dzieciństwa i dorastania ma smak gumy do żucia, oranżady, lodów, ale również towarzyszą im dawno niesłyszane już dźwięki szkolnego dzwonka, śmiechu przyjaciół i upominającego głosu nauczycielki. Nie jest prawdą, iż to już nie wróci, właśnie kiedy zaczynamy wspominać nadchodzi moment powrotu.

 

Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku wydają się równie odległe dla wielu obecnie jak dwa tysiące dwudziesty trzeci rok wówczas. Na ten pierwszy okres przypadały lata dziecięce autorki i Moje również. Ten sam rok urodzenia i wspomnienia podobne i różne jednocześnie, z pewnością jednak łączy je jedno – podobne osoby, miejsca, zachowania. „Tamten smak oranżady. Z pamiętnika `78 rocznika” to nie jedynie zapis subiektywnych wspomnień, lecz pokazanie tego, co utkwiło w pamięci niejednego z nas i do czego warto powrócić albo o czym zapomnieliśmy. Nawet jeśli młodszym mogą wydawać się odległe i mniej lub bardziej „egzotyczne” rzucają nieodparty urok. Czasem czarno-biały, tak jak pierwsze zdjęcia, niekiedy kolorowy – jak ciut późniejsze, ale przede wszystkim jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Podobny do tego, jaki wyłania się z albumów z fotografiami, tymi nie przechowywanymi w pamięci telefonu czy komputera, ale przede wszystkim wywołanymi i naklejonymi na karton oraz utrwalonymi chwilami, stanowiącymi część nas.

 

Wspomnień czar? Coś więcej jest w książce Moniki Marszał, radość z powrotu do tego, co było, ale również spojrzenie na siebie i bliskich nie z perspektywy oceniającej, a odsłaniającej zwykłą codzienność z jej skarbami. Kroniki filmowe, różnorodne dokumenty telewizyjne może i są obiektywniejsze, ale kiedy spoglądamy wstecz zatrzymujemy się przy punktach, które łączą się również z konkretnymi obrazami, smakami oraz emocjami. Mało ważne z punktu widzenia historycznego, ale już naszego mającego rangę dużego symbolu. Guma Donald, zapach dezodorantu Currara, lody w waflu i tytułowy „Tamten smak oranżady”, wypijanej w towarzystwie przyjaciół z podwórka lub wyjadanej z torebki oraz oczywiście wiele innych kadrów, utrwalonych w pamięci. Niby mało, a jak dużo gdy zaczynamy przewracać w myślach karty „Z pamiętnika `78 rocznika”, starszego bądź młodszego. Dzięki Monice Marszał wracamy do momentów nie zawsze aż tak beztroskich lub istotnych, lecz właśnie one są częścią zapamiętanej przez nas przeszłości oraz nas samych. Uśmiechamy się, przypominamy sobie dobry i gorszy czas, może nie ten z lat wspominanych przez autorkę, lecz podobny albo taki sam dzięki emocjom, tamtym i obecnym. Lektura tej książki jest jak spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi oraz tymi, którzy już odeszli, nagle znowu jesteśmy razem i cieszymy się z wspólnie spędzonego czasu.

 

Za możliwość patronowania 
i
przeczytania książki

 dziękuję:

 

 

poniedziałek, 4 września 2023

Piękni, młodzi i ...

Nowość:

„Daisy Haites”

Jessa Hastings

 Zwykła codzienność dla wielu jest zmorą, chętnie zamieniliby się na egzystencję jak z instagrama lub innych, modnych, mediów społecznościowych. Luksus, beztroska, zabawa, to jedna strona medalu, druga natomiast… no właśnie czasem bywa daleka od tego, co tak fascynuje obserwatorów. Rzeczywistość bywa jak zawsze bardziej skomplikowana, jednocześnie wcale nie tak barwna, ale fascynująca i uzależniająca jak mało co.

 

Być normalną dziewczyną, studentka, siostrą, ot pragnienie człowieka rodem wyżej niż z pierwszego świata, raczej trudno zrozumiałe dla każdego, kto widzi jedynie glamour, blichtr, pieniądze i imprezy w tłumie gwiazd i cele brytów. Daisy Hatites ma wszystko poza zwykłą powszedniością, ale jak się nie ma tego, czego się chce, to się wykorzystuje to, co się ma albo jakoś tak podobnie. Jej brat zrobi dla niej wszystko, tak samo jak i ludzie z jego otoczenia, zresztą nie tylko oni, lecz kiedy wciąż ma się świadomość kim się jest i co wiąże się z tym, nie do końca jest czym się cieszyć. Do tego jeszcze dochodzą uczucia, poplątane, będące zagadką nawet dla najbardziej zainteresowanych i zmieniające się jak w kalejdoskopie. Czy w takich okolicznościach da się zdobyć to, o czym się marzy? Daisy nie chce zadowalać się jedynie iluzjami prawdy, lecz wygodniej jej egzystować w bańkach zbudowanych z nich. Jak długo jednak zdoła żyć zgodnie z zasadami, które miały być niezłomne, lecz jedna po drugiej, na jej oczach są łamane? Cena za bycie konformistką jest wysoka i to nie tylko złota klatka, o raniących prętach z pozornie uchylonymi drzwiczkami. Czy będzie ją stać na poniesienie kosztów wolności?

 

Młodzi, bogaci, przyzwyczajeni by brać z życia garściami, ze światem u swych stóp, umiejący się bawić do upadłego albo nawet jeszcze mocniej. Równocześnie mający skomplikowane relacje emocjonalne, czujący się tak jakby wciąż znajdowali się huśtawce, góra-dół-góra-dół i tak nieustannie. „Daisy Haites” to druga część serii o dwudziestoletnich Londyńczykach, zdających się nie mieć jakichkolwiek przyziemnych problemów, bo jakie można mieć imprezując w najlepszych klubach brytyjskiej, i nie tylko, stolicy, robiąc zakupy w najdroższych sklepach, latając prywatnymi odrzutowcami to do Paryża, a to do Grecji? Tyle, że za tą piękną i kuszącą fasadą, kryją się ludzie z przeszłością i po przejściach, wcale nie aż tak różni od swoich rówieśników. Złamane serce, rozczarowanie bliskimi, marzenia jakie wydają się mało realne, są równie raniące kiedy odczuwa się je w luksusowych rezydencjach jak i w ciasnych kawalerkach. Jessa Hastings skupia się na grupie bohaterów, jakich życie toczy się tak jakby grali zbyt często karykatury samych siebie, lecz to jedna z wierzchnich warstw. Pod nią są kolejne, na jakie składają się miłość, trudna, nie zawsze odwzajemniona, obarczona błędami, rodzinnymi więzami, niekiedy wprost nimi będącymi, poczucie obowiązku bywa, iż pojmowane opacznie, zasady, złamane w złej i dobrej wierze oraz samotność, okryta luksusowymi ciuchami, odczuwana w budynkach za miliony funtów, jakie rzadko kiedy są domami. Zdrada, ona też jest i ma wiele twarzy oraz kryje się pod niejedną maską, czasem postacie są zdradzane przez kogoś, niekiedy one zdradzają, ale najczęściej robią to same sobie oraz swoim marzeniom i to najbardziej rani. Czy są zepsuci? Raczej zagubieni w labiryncie skonstruowanym przez bliskich i tworzonym dalej przez nich samych, a materiałem, z którego budują są uczucia, źle ulokowane, nierozpoznane, kuszące i jednocześnie pozostawiające po sobie bolesne blizny i nadzieję, jaka prowadzi do kolejnych ślepych uliczek.

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

 

sobota, 2 września 2023

Zmiana warty

Przedpremierowo:

„Saga o ludziach ziemi. Czas rumianku”

Anna Fryczkowska

 

Czas nie stoi w miejscu, biegnie do przodu nie oglądając się za siebie. Pory roku następują po sobie w niezmiennej kolejności, przynosząc słońce, deszcz, wzywając do zasiewów i zbiorów. Rytm życia ludzi i przyrody splata się w jeden łańcuch, niekiedy śmierć zrywa go, ale kolejne pokolenie łączy na nowo.

 

Przed zmianami nie da się uciec, pojawiają się tam gdzie ich nikt nie chce i wydaje się, że tak szybko jak pojawiały się, równie szybko odejdą. Rodzina Jóźwiaków okrzepła w nowym miejscu, zapuściła korzenie, wrosła w okolice, stała się częścią wspólnoty. Janek i Michał rosną, jeden z nich jest jak słońce dla rodziców, drugi zdaje się być cieniem. Bracie różnią się od siebie, lecz czy będzie to dla nich błogosławieństwem czy przekleństwem? Rzadko kiedy los rozdaje jedynie fartowne karty, jak poradzą sobie Jóźwiakowie kiedy dostaną gorsze niż dotychczas? Świat podąża do przodu, Sokołów zdaje się być za daleko od niego by dosięgły go zmiany, ale docierają, przynosząc z sobą niepokój i obawy. Nowe pokolenie tak jak poprzednie wie jaką wartość ma ziemia, ale nie każdy docenia ją. Tak samo jak i miłość, rozkwitającą czasem w nieodpowiednim momencie, przynosząca z sobą radość, ból i coś co może zaważyć nie tylko na życiu tych, którzy nie rozmieli jak ogromną ma moc. Gdzieś tam, daleko ktoś zmienia prawo, jakie dla większości stanowiło ramy egzystencji, czy smak wolności przyniesie kolejne zmiany?

 

Zwyczajna niezwyczajna opowieść, w której codzienność sprzed prawie dwóch wieków odsłania swoje kulisy. Drugi tom przedstawia dalsze losy rodziny na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci, w jakich świat przyśpiesza i chociaż w pierwszym momencie zdaje się to omijać rodzinne strony bohaterów, żyjących w rytmie natury i pór roku, to i echa docierają na Kaszuby. Anna Fryczkowska skupia się na małej społeczności, podobnej do wielu, lecz nie do końca. Czytając „Sagę o ludziach ziemi” czytelnik nie ma przed oczami pojedynczych słów, zdań, akapitów, lecz kolejne obrazy ukazujące historię, wcale nie monumentalną, ta toczy się gdzieś indziej daleko, ale wcale nie mniej ważną. Pojedyncze krajobrazy, portrety, przekształcają się w film barwny, pełen uczuć nie zawsze wypowiedzianych na głos, czynów niedocenianych i przecenianych, w którym główną rolę odgrywają postacie walczące o to, co dla nich ważne. Wielogłosowa narracja pozwala poznać tę samą prawdę z różnych perspektyw, ukazując złożoność więzów pokrewieństwa. Pokazuje również jak łatwo utracić szczęście oraz ponadczasowe emocje, tak samo silne i istotne prawie dwieście lat temu jak i obecnie. Tytułowi ludzie ziemi są z nią związani na wiele sposobów, dosłownie, przenośnie, wierzeniami, nie jest to relacja łatwa, nie każdemu dająca zadowolenie, jednak między innymi wokół niej toczy się egzystencja bohaterów. „Saga o ludziach ziemi. Czas rumianku” nie jest książka jak z Cepelii, nie jest także faktograficznym zapisem dziejowym, ale kroniką rodu, dumnego, usiłującego zachować swoją godność i zdobyć miłość. Jego losy jak w soczewce pokazują ówczesną rzeczywistość, ale też są w dużej mierze uniwersalne, równie ważne kiedyś jak i teraz.

 

 Premiera:

27 września

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:


 

 

wtorek, 29 sierpnia 2023

Syreni śpiew

Nowość:

„W objęciach magii. Syrena z błękitnej toni”

Kerrelyn Sparks

Odkryć własną życiową ścieżkę zamiast podążać tą wyznaczoną innych bywa wyzwaniem. Dobre rady, ostrzeżenia, zakazy, tradycje, nie ułatwiają wytyczania osobistej trasy. Jeżeli ktoś jest zdeterminowany jest w stanie pokonać niejedną przeszkodę, ale niektóre próby mogą być trudniejsze niż można było sobie wyobrazić.

 

Bycie najmłodszą z rodzeństwa ma wiele zalet, lecz także tę wadę, iż najbliżsi zbyt często starają jak najbardziej kogoś chronić, nawet jeśli to nie na rękę najbardziej zainteresowanemu. Maeve podziwia swoje cztery siostry, jednak pragnie samodzielnie stworzyć swoją przyszłość, co wiąże się z wyborami, których rodzina nie popiera. Dzięki swoim talentom mogłaby pomóc innym w walce przeciwko wspólnemu wrogowi, ale nikt nie bierze ją na poważnie. Pozostaje jej jedynie pokazać na co tak naprawdę ją stać i jak się okazuje zbyt wielu ją nie docenia czy to z powodu troski czy też bagatelizując to kim jest. Brody wolałby by Maeve znajdowała się jak najdalej od zagrożenia, lecz dziewczyna postępuje na przekór. Kieruje nią istotna przyczyna – on sam i fatum z jakim musi egzystować. Dla niego i bliskich jest w stanie zrobić dosłownie wszystko i ktoś przekona się o tym dotkliwie. Najmłodsza, chroniona, ta, która pokaże na co ją stać, a może zrobić dużo więcej niż ktokolwiek spodziewa się, zwłaszcza wrogowie!

 

Świat gdzie wszystko jest możliwe stanowi świetne pole do popisu dla wyobraźni pisarskiej. Kerrelyn Sparks niejednokrotnie pokazała, iż doskonale kreuje fantastyczną rzeczywistość. Książki cyklu „W objęciach magii” mają za drugi plan niezwykle barwne krainy, za każdym razem inną, lecz zawsze niezwykle dopracowaną w szczegółach. Na ich tle rozgrywająca się akcja doskonale prezentuje się, mając jednocześnie wsparcie i uzupełnienie. „Syrena z błękitnej toni” jako część serii nawiązuje do wcześniejszych tomów, ale jest także osobną historią. Bohaterowie, będący wcześniej jedynie pobocznymi teraz stają się głównymi i odwrotnie. Gatunek fantastyczny pozwala twórcom na stwarzanie całkiem nowych światów, funkcjonujących na własnych zasadach, ale nie wszystkim udaje się połączyć detale z ogółem. Kerrelyn Sparks nie zapomina o szczegółach, widać to w opisywanej historii, wątki nie urywają się, mają swój finał i są wplecione w nowo powstające. W „Syrenie z błękitnej toni” czytelnicy znowu zostają zapraszani do krainy, w jakiej mogą odnaleźć echa legend, ale przede wszystkim całkowicie odrębną opowieść, w której jest miejsce na tajemnice, skrajne emocje oraz sporą dawkę przygód, podnoszących dramaturgię. Oczywiście jest również miejsce na uczucia oraz walkę dobra ze złem, a pomiędzy tymi elementami wpleciono przyjaźń, więzy pokrewieństwa, wynikające nie tylko ze wspólnych korzeni, ale także ze wspólnej walki w imię tego samego celu.

 

 Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję: