#znowuczytamchallenge, wydarzenie, w trakcie którego zostanie udowdnione, że można czytać zawsze, wszędzie, o każdej porze i w każdych warunkach.
Szczegóły znajdziecie w wydarzeniu na Facebooku Czytaj PL:
https://www.facebook.com/
#znowuczytamchallenge, wydarzenie, w trakcie którego zostanie udowdnione, że można czytać zawsze, wszędzie, o każdej porze i w każdych warunkach.
Szczegóły znajdziecie w wydarzeniu na Facebooku Czytaj PL:
https://www.facebook.com/
Anna Wolf
Miłość nie zawsze przychodzi głośno i z fajerwerkami. Czasem pojawia się niezauważenie, po cichu, wyciszając głos demonów tego, co było i dając promyk nadziei. Krok po kroku, dużym lub małym, zmienia codzienność, daje czas na oswojenie się z emocjami, jakie wydawały się już należeć do przeszłości. A kiedy zostanie nazwana z imienia uśmiech pojawia się na twarzy i przyjemne ciepło otacza serce.
Tamten zimowy dzień Tara zapamiętała, bo uratowała życie człowiekowi, zrobiła po prostu to, co trzeba było, bez zbędnego zastanawiania się. Nie pomyślała, że ktoś mógłby chcieć jej podziękować. Ericowi przydarzył się świąteczny cud, chociaż ze Świętami nie było mu po drodze. Ten rok nie zapowiada, że coś zmieni się w jego punkcie widzenia grudniowych dni. Tara cieszy się na nadchodzące Boże Narodzenie, w końcu od lat będzie ono takie jak pragnie ona i córki. Nic nadzwyczajnego, lecz najważniejsze, że spędzą je razem i w spokoju. Przypadkowe spotkanie z pewnym mężczyzną przeszłoby bez echa, ale los ma dla nich inny scenariusz. Ostatnie czego chciałaby kobieta to wikłanie się w cokolwiek z jakimkolwiek mężczyzną, byłego męża nie wspomina zbyt dobrze. Jednak Eric jakoś wchodzi do jej świata, a ona do jego. Każde z nich jest ostrożne, przeszłość przypomina im o niewesołych wydarzeniach, lecz może nadarza się okazja by spojrzeć z nowej perspektywy na przyszłość? Jednak wcale nie tak łatwo wyjść z cienia tego, co było, czy uda się go rozświetlić i pokonać?
Sezon na zimowo-świąteczne historie mamy w pełni, chociaż mogłoby się wydawać, że ten sam motyw będzie skutkował kolejnymi kalkami, to wcale tak nie musi być. Każdy autor ma swój pomysł na to by właśnie ten okres w roku opisać, często w charakterystyczny dla siebie sposób lub wprost przeciwnie, sięgnąć nieco w innym kierunku. Nie zawsze święta muszą odgrywać pierwszoplanową rolę, czasem stanowią jeden z elementów tła, nadając całości cieplejszy ton. Anna Wolf poszła w tę stronę w swojej najnowszej książce, która nie jest do końca typową bożonarodzeniową opowieścią, lecz jej cień jest widoczny. Jednak „Zimowe serca” na pewno mają w sobie ciepło ogrzewające czytelników, strona po stronie jest ono odczuwalne, delikatnie otula tę historię. Pod pozorami zwyczajności kryje się opowieść o dwójce ludzi, z przeszłością i po przejściach, z teraźniejszością w jakiej nadal zmagają się z tym, co było, lecz wciąż jeszcze nie jest za nimi. Nie brakuje dramatyzmu oraz tajemnic, które w śnieżnej scenerii są jeszcze mocniej odczuwalne, temperatura uczuć rośnie, ale również pojawiają się wątpliwości i znaki zapytania. Autorka splata losy dwojga ludzi, którzy dostrzegają szansę, jaka pojawiła się w ich życiu, ale patrzą na nią przez pryzmat swoich doświadczeń. Czyni to stopniowo, jednocześnie nie zapominając o innych wątkach. Gdzie w „Zimowych sercach” jest miejsce na świąteczny nastrój? Bez obaw znalazł on się w odpowiednich momentach i czasie, uzupełnia on fabułę o miękkie i ciepłe światło padające z choinki, dodaje blasku dzięki światłu odbijającemu się w ozdobach, lecz najważniejsze to pokazanie rodzących się więzi i uczucia. Jedno i drugie nie jest oczywiste, bohaterowie wydaja się niekiedy stąpać po cienkim lodzie emocji, jaki nierozważny ruch może załamać. Jednak właśnie dzięki temu jest w historii opowiedzianej przez Annę Wolf nie cukierkowa rzeczywistość, ale równocześnie pokazująca zwykłych ludzi w chwili kiedy otwierają drzwi do czegoś, co wzajemnie sobie chcą podarować – miłości.
This is a man's world, this is a man's world
But it would be nothing, nothing without a woman or a girl
(…)
James Brown
Życie czasem już na samym początku komplikuje się tak, że później trudno rozwiązać węzeł jakim się stało. Oczywiście nic nie dzieje się bez przyczyny, ona wciąż odbija się echem, może i coraz słabszym, lecz i tak odczuwalnym. Jak długo przeszłość może mieć wpływ na teraźniejszość? Niekiedy to, co ważne wciąż nam umyka i zrobić krok do przodu trzeba przejrzeć się temu co było i na jaką drogę nas sprowadziło. Niby mało, ale wymaga odwagi by głośno powiedzieć czego tak naprawdę się chce.
To nie był błąd, po prostu niekiedy człowiek jest zmuszony dorosnąć szybciej niż rówieśnicy, chociaż bywa i tak, że po prostu nawet nie bierze tego pod uwagę. Sophie dokonała wyboru i osiem lat później nie żałuje go, wymagało to od niej odwagi i nie zdawała sobie sprawy co będzie jej udziałem. Po młodzieńczym zauroczeniu pozostał jej ukochany synek, cała reszta nie była warta wspominania. No może poza jednym – Rugerem, niedoszły szwagier wyciąga do niej pomocną rękę kiedy świat po raz kolejny zaczyna się walić dziewczynie na głowę. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie mały szczegół, mężczyzna od lat jest członkiem klubu motocyklowego, to ostatnie dla Sophie znaczy to samo co gang. Czy tak jest faktycznie? Będzie musiała się przekonać, innej opcji nie ma, lecz ona ma również swoje warunki i nie zamierza ustąpić. Kiedyś była zauroczoną Rugerem nastolatką, teraz wie czego chce i przede wszystkim kogo pragnie. Pozostaje jeszcze kwestia klubu, no i samego mężczyzny, który daje dość sprzeczne sygnały. Co wyniknie gdy ta dwójka będzie przebywała zbyt często i zbyt blisko siebie?
Męski klub, męski świat i historia, w której rola kobiety nie jest tak oczywista jak mogłoby się wydawać. Joanna Wylde jako tło dla swego cyklu wzięła klub motocyklowy, z jego cieniami i tym, czym kusi członków, jednak najważniejsi są bohaterowie oraz to, co ma miejsce pomiędzy nimi. Rozpisana na kilka lat opowieść przedstawia prawdziwy uczuciowy rollercoaster, w jakim nie ma łagodnych podjazdów i lekkich wiraży oraz prostych zjazdów. Pisarka postawiła na niełatwe emocje, zagmatwane, budzące niepokój, jakim trzeba stawić czoła swoim lękom, a jednocześnie podszyte pożądaniem. Gdzie w tym wszystkim można odnaleźć miłość? No właśnie tam gdzie wydaje się, że będzie ona najmniej pasować, a jeśli już się pojawi to zostanie z niej tylko prosty schemat, odarty z jakiejkolwiek głębi. Co jednak jeśli umiejętnie żongluje się wątkami, a jednocześnie pokazuje rzeczywistość daleką od typowo romantycznej, lecz pokazującej prawdziwe uczucia, nie zawsze wzniosłe, często pełne gniewu i frustracji, ale wbrew pozorom szczere? W takiej sytuacji czytelnicy dostają w lekturę od jakiej nie odrywa się aż do momentu gdy pokaże się ostatnia kropka. „Reaper`s legacy” ma bunt i miłość wpisane w podstawę fabuły, połączone z sobą nierozerwalnie nadają całości mocnych barw. Dodając do tego silną sylwetkę bohaterki oraz bohatera otrzymujemy książkę, w której adrenalina nieraz daje o sobie znać, tak samo jak i ich osobowości, nie pozwalające im pójść na proste kompromisy.
PREMIERA
24 listopada
Ally Gilmore przyjeżdża z Nowego Jorku do Pine Hollow. To urocze miasteczko ma wszystko, czego Ally potrzebuje w ten świąteczny czas, nawet łagodnie prószący śnieg. Niestety jakiś Grinch postanowił wstrzymać finansowanie schroniska dla psów, które prowadzą jej dziadkowie. Ally nie może pozostać obojętna…
Ben West opiekuje się swoją dziesięcioletnią siostrzenicą Astrid, której rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nadmiar obowiązków w radzie miasta i niekończące się problemy jego mieszkańców sprawiają, że nie ma czasu dla siebie. Mimo wszystko postanawia pomóc Ally.
Czy zdążą znaleźć domy dla wszystkich nietuzinkowych mieszkańców schroniska? Czy magia Świąt zmieni życie Ally i Bena na dłużej? Czy pomagając innym, można odnaleźć swoje szczęście?
„Niegrzeczny manager”
Kristen Callihan
Od przypadku czasem wszystko się zaczyna, bez niego nie byłoby ciągu dalszego, nie doszłoby do niczego. Potem już wystarczy by los odpowiednio wykorzystał okoliczności i rzucił kolejną szansę, jeśli trafi na podatny grunt to cała reszta jest już historią. Wcale nie do końca przewidywalną, bo tam gdzie w grę wchodzą uczucia wszystko wydarzyć się może.
Nowa pracy Sophie jest marzeniem wielu, ma okazję poznać jeden z najlepszych zespołów muzycznych świata i wraz z nimi podróżować. Wielu fotografów oddałoby dużo za taką szansę. Gdzie jest „ale” w tym urzeczywistnionym marzeniu? Gabriel Scott, manager kapeli i najbardziej sztywny pracoholik jakiego dziewczyna do tej pory spotkała. Prawdziwy profesjonalista, mający konkretne oczekiwania. Kłopot w tym, że tych dwojga było sąsiadami w samolocie podczas kilkugodzinnego lotu i poznało się od tej ciut gorszej strony, zwłaszcza on pokazał się od niej. No cóż, w tym przypadku można przymknąć oko na pewne minusy, zwłaszcza, że plusy wszystko wynagradzają. Pozostaje tylko nie wchodzić na wojenną ścieżkę z Scottem, a co gdy będzie ona zupełnie inna niż sami zainteresowani mogli przypuszczać? Poza tym, co oczywiste Sophie dostrzega kogoś więcej niż surowego szefa w osobie Gabriela. A co on widzi? Kogoś kto jest jego przeciwieństwem, lecz one często przyciągają się …
Piękny i bestia? Nie do końca, bo to, co widoczne na pierwszy rzut oka bywa tylko pozorem, maską bądź tarczą, ale kiedy sięgnie się głębiej dopiero odkrywa się prawdę. Kristen Callihan w jednej historii połączyła humor, gorącą miłość oraz znajomość ludzkich charakterów, dla każdego wątku znalazła odpowiednią chwilę by go postawić na pierwszym planie oraz wpleść w całość. Lektura „Niegrzecznego managera” jest doskonałą propozycją nie tylko na jesienne lub zimowe wieczory, ale na każdy moment kiedy po prostu chcemy dobrej rozrywki, wyrazistych postaci oraz pełnych emocji perypetii. Tych elementów na pewno nie brakuje, na nich zbudowano opowieść, mającej w sobie rockandrollowego ducha, w której główną rolę odgrywają bohaterowie, jacy swoje prawdziwe „ja” skrywają przed wszystkimi, czasem nawet przed samym sobą, zresztą pragnienia również. Pisarka postawiła na kontrastowe charaktery, co dało pole do popisu by pokazać różnice, lecz także zabawne sytuacje z tego wynikające. Nie zapomniano również o pikantniejszych wątkach, narastających w swej intensywności i nie od razu podane wprost, dopasowane do całości, tak by stały się jej częścią. Nie tak łatwo utrzymać lekki klimat, tak by nie stracił swej świeżości, a z drugiej strony nie poszedł w kierunku spłycenia, Kristen Callihan udało się po raz kolejny uderzać w lżejsze tony i go nie zafałszować. Zwyczajność i gwiazdorstwo świetnie się sprawdzają, zwłaszcza jeśli ma się pomysł jak pokazać je od kulis, gdzie spektakularność spotyka się z codziennością, a dwoje ludzi z całkiem innych światów poznają się tak jak wcześnie sobie na to nie pozwolili. „Niegrzeczny manager” można czytać jako kontynuację, ale także rozpocząć od tego tomu, by po zakończeniu sięgnąć po pierwsza część, obie są dobrą rozrywką czytelniczą, w jakiej jest miejsce na emocje i pokazanie bliskości dwojga ludzi.
ZAPOWIEDŹ
Nick Montgomery i Melinda Rourke od lat pałają do siebie nienawiścią. A właściwie on nią pała. Ma żal do kobiety, że zrobiła z niego idiotę, kiedy byli jeszcze nastolatkami.
Czy tego chcą, czy nie, stają się rodziną, gdy jego brat i jej siostra postanawiają powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Jednak – chociaż minęło wiele lat – Nick nie potrafi wybaczyć Melindzie.
Wkrótce się dowiedzą, że mimo wzajemnych uprzedzeń będą musieli zakopać topór wojenny, bo w obliczu rodzinnej tragedii zostają opiekunami, a właściwie rodzicami, dwojga osieroconych dzieci.
Czy Nick i Melinda będą w stanie sprostać powierzonemu im zadaniu w imię wyższego dobra?
Nikt nie mówił, że mają się pokochać, a przynajmniej mężczyźnie wydaje się to niemożliwe.
"Paprocany”
Paulina Świst
Niewinność bywa kwestią dość niejednoznaczną, a jej udowodnienie wcale nie należy do łatwych, prostych i bezproblemowych. Podobno do chwili udowodnienia winy człowiek jest niewinny … Podobno … Co innego za to jest pewne, zwłaszcza jeśli spotka się dwoje ludzi, różnych jak noc i dzień, mający co najmniej jeden punkt wspólny – wzajemne przyciąganie.
Jak wpaść w bagno po uszy, pomimo, że jest się po właściwej stronie? Krzysztof Strzelecki właśnie przekonuje się o tym, na własnej skórze. Wyrok już jest na niego przygotowany, chociaż wierzy w niego jego szef, lecz to trochę za mało. Nie ma czasu jednak na zbytnie rozmyślanie nad swoim losem, bo zwierzchnik już zagospodarował mu czas na przymusowym bezpłatnym urlopie. Odszukanie pewnej osiemnastolatki w ramach prywatnego śledztwa teraz jego priorytetem. Zaginionej raczej spokojną dziewczyną nie można określić i takie zachowanie nie jest niczym niezwykłym w jej życiorysie. Ale tym razem podobno to coś poważniejszego. Podobno, bo tak sądzi ciotka nastolatki. Nie pozostaje nic innego Strzeleckiemu jak sprawdzić co wydarzyło się i odnaleźć zgubę. Oczywiście wciąż aktualny jest wiszący na nim zarzut. Jakie zdanie ma w tym temacie Zofia Bojarska? Z góry nie przesadza o niczym, jest świetnym obrońcą, a w tym przypadku jej nowy klient jest kimś więcej niż jedynie kolejną sprawą. Kłopot w tym, że amatorskich sędziów mało to obchodzi, bo jeśli ktoś wskazał kogoś to wiadomo, że coś jest na rzeczy. Pytanie tylko co? W końcu prawda ma to do siebie, że trudniej w nią uwierzyć niż w jej przeciwieństwo. Spokój już był, teraz czas na ostrą grę i to na wszystkich frontach …
Podobno do trzech razy sztuka, podobno, ale w przypadku książek Pauliny Świst premierę miała właśnie siódma książka i po raz kolejny dostałam lekturę, która podarowała mi kilka godzin doskonałej rozrywki. Nie ma co ukrywać, że tego się spodziewałam, mając w pamięci poprzednie trylogie oraz opowiadania z antologii, jednak co innego przypuszczenia, nawet oparte na jak najlepszych doświadczeniach, a czasem czym innym bywa rzeczywistość. Ta ostatnia okazała się genialnie spędzonym czasem z bohaterami, mającymi w sobie to słynne „coś”, sprawiające, że śmiech rozbrzmiewał co i rusz. Tym razem nie było zdziwionych spojrzeń, bo czytanie odbyło się w warunkach domowych, nie w busie i na przystanku, a domownicy po zobaczeniu okładki wiedzieli od razu skąd tak dobry humor i nie przeszkadzali. Wracając jednak do „Paprocan”, nowe postacie lub te, które właśnie wyszły na pierwszy plan, doskonale wpisują się galerię poprzedników, nie pozostając w żadnym razie w ich cieniu i solidnie pracując na swoją sławę. Co więc sprawia, że ta historia wpada w czytelnicze oko? Szczegół i ogół, to pierwsze w liczbie mnogiej w formie dowcipnych, ostrych i często prowokacyjnych dialogów, oczywiście nie można zapomnieć, że pochodzą z odpowiadających im scen oraz rozdziałów. Pozostaje jeszcze ogół czyli fabuła, tocząca się szybko, bez zbędnych ozdobników, z zaskakującymi zwrotami akcji i przede wszystkim ostra oraz prawdziwie gorąca. No i w końcu pozostają bohaterowie, bo to oni są w centrum uwagi i jak najbardziej w tej roli czują się doskonale, a czytelnicy zyskują nowych znajomych, bezkompromisowych, intrygujących oraz świetnie odnajdujących się w ekstremalnych sytuacjach. Spokój i łagodność to nie w tej książce, za to wysokie obroty, cięte riposty oraz postacie jakim daleko do aniołów, za to do twarzy im w bardziej diabelskiej odsłonie. Charyzma, dowcip i przede wszystkim nie byle charakterek, nawet jeśli daje on o sobie znać w chwili odpowiedniej zachęty, tego wszystkiego nie brakuje postaciom. Dodając do tego całą resztę dostajemy lekturę, na jaką zapotrzebowanie jest zawsze czyli wcale nie tak lekką jak można by zakładać, z przebojowymi osobami, intrygującymi wątkami oraz zapowiedzią, że to, co już za nami było jedynie wstępem i czeka nas prawdziwa jazda bez trzymanki.
„Niegrzeczne Święta”
Meg Adams, Robert Ziębiński, Anna Langner, Emilia Szelest, Kinga Litkowiec, Beata Majewska,Agnieszka Lingas-Łoniewska, Justyna Chrobak, Ewelina Dobosz, Katarzyna Berenika Miszczuk
Jak świętować to tak by było co wspominać i do czego wracać kiedy codzienność pokaże swoją ciemniejszą stronę? Grudniowy czas kojarzy się z sielskością, spokojem, ciepłem i lepszym, bądź ciut marniejszym, dogonieniem marzeń o świętach takich jak w reklamie. Czasem jednak efekt końcowy daleki jest od tego, co było planowane, chociaż czy inne musi oznaczać gorsze?
Przyzwyczailiśmy się do kanonicznej wprost postaci Świętego Mikołaja i to, że prezenty raczej wręcza on. A gdyby tak miał on całkiem inną sylwetkę, daleką od starszego pana z brzuszkiem i zaczerwienionym nosem, no i sam był naszym podarunkiem. Czy nie warto czasem nagiąć zasady do tego, czego naprawdę pragniemy. W końcu kiedy jak nie w Święta zaszaleć z podarkiem dla siebie? Niekiedy nim będzie można odkryć co z sobą niesie trzeba poczekać, to, co wydawało się utracone daje się odnaleźć, nie wcześniej, lecz dokładnie w tym, a nie innym momencie. Dlaczego właśnie teraz, nie kiedyś? Na to pytanie zna odpowiedź ktoś, kto czeka by mu je zadać. Powroty bywają początkiem, zwłaszcza gdy nic nie zapowiadały, że w ogóle będą miały miejsce. Dlaczego w ogóle mają miejsce? Odnalezienie się wymaga chęci i podjęcia decyzji kogo i czego pragniemy, a kiedy jak nie w grudniowe dni ma to nastąpić?
Urokliwy zestaw świątecznych historii? Z pewnością, przy czym urok ten nie jest taki jak można by sądzić, sam tytuł już daje do myślenia, ale to dopiero początek, a zaraz za nim kryje się dziesięć historii. Za ich sprawą temperatura z temperatury bliskiej zeru, jak nie niższej, przechodzi do tej w okolicy wrzenia, a grudniowe dni nabierają całkiem nowych barw, czasem kontrastowych. Lektura zbioru opowiadań „Niegrzeczne Święta” ma w sobie intensywność emocji, jakie doświadczają bohaterowie, którzy stawiają czoła tego, co z sobą niosą niespodziewane zakręty na ich życiowych ścieżkach. To, co przed nimi ma w sobie tajemnicę, niesie z sobą szansę na zmiany i przede wszystkim uczucia, gorące, namiętne, zaskakujące i będące swoistym prezentem od losu, niekiedy z dającym się słyszeć jego chichotem. Każda opowieść ma w sobie jakiś sekret oraz unikalny charakter, jedno i drugie sprawia, że podczas czytania odrywamy się od tu oraz teraz i przenosimy się do miejsca, gdzie znajdują się bohaterowie. Oczywiście świąteczna atmosfera jest jak najbardziej obecna, chociaż bywa, iż przybiera dość osobliwą formę, jak najbardziej dopasowaną do opisywanych wątków, lecz daleką od idylli rodem z rokrocznie powtarzanych reklam. Dziewięć autorek i jeden autor pokazali swoją wersję świątecznych historii, nieszablonowych, grających na tonach wzruszenia, lecz nie tych popularnych, i wydobywających to, co głęboko ukryte. Nie można oczywiście zapomnieć o samym tytule, w końcu jest on zapowiedzią motywu, który w żadnym razie nie jest tylko nic nie znaczącym ozdobnikiem. Jego rola jak najbardziej jest interesująco wykorzystana, a wykreowanym na jego fundamentach historiom daleko do grzeczności. Antologia ta łączy w sobie magię Świąt z prawdziwie płomiennymi uczuciami, jakie nie pozwalają o sobie zapomnieć, tak bohaterom jak i czytającym. Świętowanie dzięki twórcom „Niegrzecznych Świąt” ma w sobie niepowtarzalny smak, jedyny w swoim rodzaju, rozgrzewający na długo i pozostawiający po sobie ogniste wspomnienia.
Dzisiejszy dzień obfituje w wiele ciekawych premier. Gatunków wiele i każdy oferuje interesującą lekturę. Nic tylko usiąść w wygodnym fotelu, z kocem, ciepłą herbatą albo kawą, jak to woli, i po prostu rozpocząć czytanie. Problem może być tylko z zarwaną nocą ;)
Sapiens – wielka opowieść o historii ludzkiego gatunku w nowej graficznej odsłonie
Jak to możliwe, że mało znaczące zwierzę stało się władcą planety
Ziemia, zdolnym rozszczepiać atom, latać na Księżyc oraz manipulować
kodem genetycznym?
"Sapiens. Powieść graficzna" to błyskotliwa, pełna humoru i odniesień do
literatury, filozofii, sztuki oraz kultury popularnejopowieść, która
czerpie idee i pomysły z przetłumaczonego na 60 języków i sprzedanego w
nakładzie 16 milionów egzemplarzy światowego bestsellera Sapiens. Od
zwierząt do bogów.
Yuval Noah Harari proponuje nam powrót do zamierzchłych czasów, w którym
towarzyszyć mu będą Prehistoryczny Bill, Doktor Fikcja oraz Detektyw
Lopez. Graficzny format oferuje czytelnikowi nowy rodzaj intelektualnej i
artystycznej eksploracji przeszłości: ewolucja gatunku przeobraża się w
reality show, pierwsze spotkanie homo sapiens i neandertalczyka ukazują
arcydzieła sztuki współczesnej, a wyginięcie mamutów oraz tygrysów
szablozębnych przyjmuje konwencję filmu kryminalnego.
Epickie i pięknie ilutrowane dzieło – efekt współpracy Yuvala Noaha
Harariego, belgijskiego ilustratora Davida Vandermeulena oraz
francuskiego twórcy komiksowego Daniela Casanave'a – przyciągnie uwagę
również tych, którzy na co dzień nie zajmują się nauką czy historią.
Oksana potrafi śpiewać tak, że jej głos przenika ludzkie dusze, rozpala serca, a z oczu wyciska łzy. Ale jej największe marzenie wcale nie jest związane z muzyką. Straciła już matkę, a teraz może również stracić młodszego brata, Tomka, który zmaga się z ciężką chorobą. Targana sprzecznymi emocjami dziewczyna decyduje się wystartować w eliminacjach do popularnego programu muzycznego, a ewentualną wygraną przeznaczyć na leczenie brata. Ta decyzja okaże się przełomowa i sprawi, że w jej życiu pojawi się ktoś, kto pomoże jej uwierzyć w siebie i zawalczyć o szczęście... Mężczyzna o tajemniczej przeszłości musi znaleźć zaginioną nastolatkę.