czwartek, 12 lipca 2012

Tam gdzie diabeł ...

"Starsza pani wnika"
Anna Fryczkowska


Starsze panie nie są rodem z Marsa czy Wenus, nie pojawiają się nagle i na pewno nie należą do odrębnego gatunku, chociaż czasem opinie w tym temacie bywają całkowicie inne. Młodsi i ciut starsi traktują się nie raz i nie dwa co najmniej z lekką dozą nieufności, bo co ich łączy, jak wszystko lub prawie wszystko dzieli? Może praca detektywa? Tak, właśnie detektywa! Kryminalne zagadki nie są przecież zarezerwowane jedynie dla twardzieli spowitych dymem z papierosa czy też młodych, gniewnych i żądnych przygód. Pokolenie, mające za sobą trochę dekad życia na tym świecie wie jak uzyskać odpowiedzi na zagadnienia o sensacyjnym charakterze równie dobrze, a nawet lepiej od młodszych. Niedocenienie przeciwnika zawsze jest najgorszym posunięciem, a jeżeli sprawca liczy, że jest sprytniejszy od innych, to może się bardzo pomylić. Wystarczy, że na jego drodze stanie starsza pani, lubiąca wnikać ...

Sprawę trzeba postawić jasno: śledztwo to nie jest błaha sprawa, szczególnie gdy zaraz na samym starcie kariery w nowym fachu znajduje się trupa, jest się przesłuchiwanym przez policję i trzeba jeszcze stawić czoła ciekawskiej i na dodatek własnej Babci. Człowiek nie ma łatwo na tym świecie, niezbyt przyjaznym i wymagającym umiejętności, o których były nauczyciel wychowania fizycznego ma mgliste pojęcie do tej pory. Poddać się już na starcie czy może jednak podjąć wyzwanie? Raczej to drugie, szczególnie, że klient wierzy w detektywa, no i kolejny czeka już na progu. Dwa zlecenia i to w tak krótkim czasie to duże osiągnięcie a to jeszcze nie koniec. Teraz pozostaje "tylko": rozwiązać sprawę morderstwa pewnego byłego męża, kradzieży obrazu i zniknięcia emerytki. Jak zabrać się do tak tytanicznej pracy? Najlepiej od początku i bez wtajemniczania w swoje działania Babuni ... Powoli dochodzenie przynosi efekty, które byłyby większe, gdyby nie uporczywe chowanie niektórych informacji przez uczestniczki zdarzeń. Kto może stać za śmiercią lubiącego kobiece towarzystwo mężczyzny? Gdzie znajduje się malowidło i co stoi za historią starszej pani? Może pewien anioł stróż, o siwej skroni, ma coś do podpowiedzenia w tym zakresie? W końcu gdzie diabeł, a raczej Jarcio detektyw, nie może, tam pójdzie, czy ktoś chce nie czy nie, pewna staruszka! I jak tu uwierzyć w nieszkodliwość pań w jesieni życia?

Dobry kryminał ma to do siebie, że czytelnik nie może oderwać się od niego aż do samego końca i nie inaczej jest z książką "Starsza pani wnika". Tytuł jak szybko okazuje się jest bardzo adekwatny do treści, a nawet więcej. Jedną z czołowych bohaterek jest właśnie tytułowa postać starszej pani, która swoim sprytem i ciekawością, chociaż wielu nazwałoby to raczej wścibskością, nadaje tempo akcji. Trzeba przyznać, że Panna Marple zyskała konkurentkę w swym fachu, obie łączy przenikliwość i chęć pomocy innym, a że czasem są źle zrozumiane ... no cóż dobrymi chęciami jest droga do ciekawego życia wybrukowana! Jednak ten kto sądziłby, iż osoba starszej pani to kolejny dobrotliwy wzorzec to myli się i to bardzo, bo wraz ze swymi przyjaciółkami oraz znajomymi umie "zaleźć"za skórę, ale czego nie robi się w imię słusznej sprawy, nawet gdy sam zainteresowany ma całkowite odmienne zdanie w tym temacie! Nie można zapomnieć o drugim głównym bohaterze - Jarosławie Trzaskowskim, detektywie może i początkującym, ale pełnym chęci i zapału, on również nie jest typowym przedstawicielem swego zawodu. Anna Fryczkowska bawi się stereotypami, dzięki czemu czytający otrzymują zaskakującą i pełną humoru opowieść o wielu wątkach z niespodziewanym zakończeniem. Kto spodziewałby się, że za całą intrygą stoi ... , ale czy na pewna to ta osoba, a może jeszcze ktoś skrywa się w cieniu i tylko czeka by dać o sobie znać? Jak to bywa w śledztwie każdy szczegół, nawet ten najmniejszy, liczy się w ostatecznym rozrachunku i tak naprawdę nikt nie może czuć się bezpiecznym. Nic nie jest takie jakie wydaje się, nawet po szczegółowej i wnikliwej obserwacji, szczególnie gdy w sprawie maczały paluszki pewne starsze panie i wcale nie taki misiowaty debiutujący detektyw. Lepiej uważać na staruszki i ich kochane wnuczęta, bo mają w zanadrzu wiele sekretów ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Prószyński i S-ka

środa, 11 lipca 2012

Pomiędzy zwątpieniem a nadzieją

"Ślad życia, ślad śmierci"
Paul L. Maier


Przeszłość kryje wiele tajemnic, wiedzą o tym najlepiej archeolodzy i historycy, w ich pracy nie rzadko okazuje się, że to co już miało miejsce i wydaje się znane, skrywa zagadki. Wielkie odkrycia może nie zdarzają się już tak często jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu, ale nadal mają miejsca. Kto nie marzył by być odkrywcą sensacyjnego znaleziska? Takiego, które zmieniłoby światową historię, a nawet więcej - cały świat? Artykuły w gazetach, wywiady w telewizji, sława i chwała, a to wszystko dzięki wiedzy i łutowi szczęścia. A jak wygląda druga strona medalu, mniej spektakularna, ta ukazująca skutki odkrycia? Prawda jest najważniejsza, ale czy zawsze warta ujawnienia?

Kiedy dawno nie widziany przyjaciel, mentor z czasów studiów i jednocześnie uznany autorytet w świecie nauki zaprasza na wykopaliska nie wypada odmówić. Ciekawość, a raczej zainteresowanie zawodowe, również odgrywa swoją rolę. Wspomnienia z lat studenckich powracają, a żyłka poszukiwacza przygód również daje o sobie znać. Starożytne ruiny, powiew historii i odpoczynek od codzienności, aż i jedynie tyle, ale dla Jonathana Webera to dużo. Ma dość wrzawy wokół siebie, jako naukowiec i historyk nie jest przygotowany na taką sytuację, więc wyjazd jest mu jak najbardziej na rękę, a tajemniczość przyjaciela wzmaga jeszcze zainteresowanie. Co może kryć się za niedomówieniami i półsłówkami badacza? Na to co staje się jego udziałem nic i nikt nie mógł go przygotować i nie tylko jego! Czy to możliwe, że to prawda? Przecież to nieprawdopodobne i zaprzeczające wszystkiemu, a może to zbieg okoliczności lub zła interpretacja faktów? Jak postąpić w tej sytuacji - trzymać się tego co zostało odkryte czy szukać śladów fałszerstwa? Przecież nie można przejść do porządku dziennego gdy świat jaki jest znany wali się w gruzy ... Zaprzeczać prawdzie czy trzymać się wiary, że coś ważnego co zada kłam temu co odnaleziono umknęło? Bo gdy każdy element wydaje się być na właściwym miejscu i układanka wygląda idealnie to nawet kilka słów, wypowiedzianych kiedyś mimochodem, nabiera całkiem innego znaczenie. Przeszłość kryje wiele tajemnic, a jedna z nich ma kolosalne znaczenie, wystarczy potwierdzić domysły, poprzeć je dowodami i ... to wystarczy by powrócił spokój?

Autor "Śladu życia, śladu śmierci" zaczyna od trzęsienia ziemi,a później nie daje czytelnikowi chwili oddechu. Fabuła oparta jest z jednej strony na sensacji, lecz z drugiej zmusza czytających do zastanowienia się nad efektem wydarzeń, jakie mogłyby zburzyć ich światopogląd. Podczas lektury trudno pozostać obojętnym i zdystansowanym do tego co Paul L. Maier przedstawia, kontrowersyjny temat, lecz ujęty w sposób zrównoważony i nie oferujący prostych rozwiązań. Pewne przypuszczenia pozostają cały czas w tle, ale co, kiedy i czy w ogóle potwierdzą się? Tego nie można być pewnym, a kolejne niespodzianki dają pole do popisu dla wyobraźni. Intryga łączy w sobie wiele detali, nie od razu pasujących do siebie, lecz w końcu oferujący zaskakujący finał.



Za możliwość przeczytanie książki 
dziękuję
wyd. PROMIC 
                                                                                                                              
 

                                                                                                                              

wtorek, 10 lipca 2012

Mini stosik

Mini - stosik na wtorek :)

P.C. Cast "Wybranka bogów" cz. 1, wyd. Mira
P.C. Cast "Wybranka bogów" cz. 2, wyd. Mira
Marzena Filipczak, "Lecę dalej", wyd. Poradnia K


Dziękuję :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Blisko coraz bliżej

"Skóra"
Mo Hayder


Nie zawsze zbrodnia zostaje odkryta, czasem jej autor doskonale ją maskuje, tak by nosiła znamiona innego czynu, w ten sposób zapewnia sobie czas na prowadzenie zbrodniczej rozgrywki. Dopóki ktoś nie zauważy podejrzanych detali mordercza "zabawa" toczy się w najlepsze, bo nie ma nikogo kto by powstrzymał zabójczą ruletkę. Ale do czasu, wystarczy cień podejrzenia, jakiś element niepasujący do całości, czyjś upór kogoś i zauważenie szczegółów wbrew opinii innych. W takim momencie rozpoczyna się wyścig z czasem i z mordercą, stawką są ludzkie życia. Jak znaleźć sprawcę pośród setek tysięcy ludzi i gdzie go szukać? Kilka poszlak i przekonanie, że ma się rację to jeszcze za mało by oficjalne dochodzenie mogło rozpocząć się, ale pierwszy krok na drodze do ujęcia sprawcy został zrobiony. Początek końca zaistniał, pytanie tylko kiedy nastąpi finał i kogo będzie dotyczył?

Upór i niezwykła intuicja, to cechy z jakich znany jest inspektor Cafferty, jemu nie wystarcza to co dla innych jest podstawą do zamknięcia śledztwa. Wbrew opiniom przełożonych szuka odpowiedzi na pytania, które pozostali zignorowali lub uznali za nieistotne, nie liczy się wynik, lecz to czy odpowiada rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń. Takie postępowanie trudno szczególnie pogodzić gdy jednocześnie trzeba wyjaśnić sprawę zaginięcia znanej osoby, ale od czego lata doświadczenia w lawirowaniu pomiędzy oficjalnymi i zakulisowymi działaniami wymiaru sprawiedliwości? Na wszystko trzeba znaleźć czas, szczególnie gdy ma się przeczucie, że na horyzoncie pojawił się morderca, mający za sobą już debiut ... Jak znaleźć dowody kiedy wszystko wskazuje na samobójstwo? Z kilku poszlak trudno zbudować logiczne ramy dla dalszych działań, jednak praktyka w połączeniu nieustępliwością mogą dać rezultaty jakich nikt nie spodziewał się. Powoli obraz zyskuje coraz więcej szczegółów, krwawych i bolesnych. Praca Cafferty`iego nieświadomie krzyżuje się z pewnym zdarzeniem z udziałem kogoś mu znanego. Dwie odrębne sprawy łączą się w osobie sprawcy i jednej z ofiar. Jak pomóc komuś bliskiemu i jednocześnie odwrócić od siebie wszelkie podejrzenia? Znajomość technik śledczych nie zawsze jest gwarancją powodzenia, zwłaszcza gdy wygrana uzależniona jest od osoby, na której nie można polegać. Pętla coraz bardziej zaciska się, czas biegnie coraz szybciej ...

"Skóra" nie jest historią opartą na jednym wątku, splatają się w niej działania kilku postaci, powiązanych ściśle ze sobą, lecz ten związek odkrywany jest stopniowo. Główna oś akcji opiera się na śledztwie mającym swe źródła w poprzedniej sprawie kryminalnej jednego z bohaterów. To co wydawało się początkowo za motyw przewodni staje się wraz z rozwojem fabuły jedynie tłem, a na pierwszy plan wysuwa się inny splot wydarzeń, którego zakończenie jest z gatunku całkowicie nieprzewidywalnych. Sekrety rodzinne, skrywane wstydliwe tajemnice, dążenie do ideału piękna i pomoc najbliższym wbrew wszystkiemu i wszystkim, to wszytko składa się na książkę Mo Hayder, gdzie bezkompromisowość spotyka się z ludzką słabością. Dobro i zło ma czasem tę samą definicję, a różnice są dostrzegalne dopiero gdy emocje staną na pierwszym miejscu. Niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem, reszta niech zastanowi się nad swoją przeszłością i tym co szykuje przyszłość ...



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Sonia Draga





niedziela, 8 lipca 2012

Kulisy historii


"Katedra heretyczki"
Martina Kempff


Średniowiecze, epoka pomiędzy starożytnością i renesansem, tak różna od swej poprzedniczki oraz następczyni jak dzień od nocy. Kojarzy się z mrokiem, zabobonami, klęskami, wszystkim tym co wzbudza strach i ból, jednak wbrew pozorom w wielu aspektach aż tak nie różniła się od przeszłości i przyszłości, do końca nie odcięto się od tego co było, a to co miało nastąpić też miało część swych źródeł w wiekach średnich. Europa właśnie zaczyna tworzyć zręby swej potęgi, które przetrwają wiele stuleci, a kultura i sztuka, chociaż odmienna od swych poprzedniczki i następczyni, również zaznaczy swoją obecność w dziedzictwie kulturalno - historycznym. Jednak u podstawy każdego zapisu na kartach historii stoi człowiek, to on jest równocześnie głównym rozgrywającym, pionkiem i obserwatorem. Pragnienia i marzenia mają potężną moc, zdolną przenosić góry, zdobywać niezdobyte i sięgać po to co wydawało się nieosiągalne ...

Trzynasty wiek, czas gdy słowo "wojna" było na porządku dziennym. Bitwy, spiski, bunty, krucjaty i religia, to chleb powszedni Francji i nie tylko jej, zamiast nabożnej ciszy i chorałów gregoriańskich częściej słyszy się szczęk broni i widzi płonące stosy. Mogłoby się wydawać, że w takiej scenerii przyjaźń i miłość w ogóle nie mają racji, liczą się przede wszystkim układy i aranżowane związki, lecz gdzieś pomiędzy obowiązkiem i racją stanu czasem zaistnieje coś co zmieni życie kilku osób, a nawet całego narodu. Kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim miejscu oraz czasie przynosi zaszczyty oraz to o czym nawet nie śmiało się marzyć, ale jaką cenę wyznaczył za to los? Korona oznacza władzę, przywileje i ... podejmowanie decyzji, jakie mogą ranić najbliższych.

Dwie kobiety, królowa i jej dwórka, dzieli je pozycja społeczna, lecz wiąże przyjaźń i przeznaczenie. Średniowiecze narzuca im z góry określone role, ale każda z nich dostaje szansę wyjścia poza nie, czasem trzeba wejść na inną ścieżkę, bo dotychczasowa okazała się drogą donikąd ... Łatwo dać sobie i innym obietnice, lecz ich wypełnienie wymaga odwagi oraz przeciwstawieniu się obowiązującym zasadom, a nawet samemu sobie. Kiedy do gry wkraczają uczucia stawka wzrasta, skrywana miłość może zostać dostrzeżona, ale nadal pozostać tajemnicą i stanowić źródło intrygi. Klara i Blanka, obie zdecydowały się na trudne życiowe szalki, wspierają się, wiedzą, że mogą liczyć na siebie, ale czy tak będzie zawsze? Jedna występuje przeciwko temu co jest podstawą dla drugiej, a kara za sprzeciw jest tylko jedna i obie wiedzą jaka ... Wiara, to ona dała im siłę, ale sprawiła i ból, tak samo jak uczucie, co wybiorą w momencie próby? Osobiste szczęście czy obowiązek wobec innych?

"Katedra heretyczki" opiera się na historycznych wydarzeniach i bohaterach, lecz wychodzi poza ramy tego gatunku. Polityka, miłość, wiara i intrygi nie są domeną jedynie współczesności, autorka umiejętnie łączy te elementy w opowieści o ludziach i czasach, wbrew pozorom ciekawych i barwnych. Wielkie wydarzenia wyglądają inaczej gdy są ukazane nie od strony uwiecznionej na kartach historii, ale z punktu widzenia pojedynczych osób i wpływu jakie miały na ich życie. Przeszłość okazuje się wcale nie tak odległa, bo konflikty na tle religijnym nadal są aktualne, a wojny religijne nie odeszły w zapomnienie. Jedno pozostało niezmienne - w kulisach kryje się człowiek, jego uczucia i życie, nierozerwalnie związane z tym co w przyszłości będzie nosiło miano historii ...








Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję wyd. Telbit



piątek, 6 lipca 2012

Stosik na początek weekendu

Trochę nowości stosikowych na początek weekendu:


Od góry:
Candance Camp "Czarny brylant", wyd. Mira
Thomas Enger "Bóle fantomowe", Zbrodnia w Bibliotece
Carsten Stroud "Miasteczko Niceville", portal dlaLejdis.pl
Izabela Czajka - Stachowicz "Nigdy nie wyjdę za mąż", portal dlaLejdis.pl

Dziękuję 


czwartek, 5 lipca 2012

Zbrodnia, kara, sala sądowa


"Północ w ogrodzie dobra i zła"
John Berendt


Arystokratyczne południe Stanów Zjednoczonych, noszące w sobie cechy starego kontynentu, a jednocześnie na wskroś amerykańskie. Tradycje i zasady przekazywane od pokoleń, rodzinne rezydencje, stare rody, żyjące świetnością minionych lat. Atmosfera jak z książki Margaret Mitchell, dżentelmeni i damy, bale i przyjęcia, duma i honor, to wszystko kojarzy się właśnie z tym regionem. Savannah, punkt na mapie i to wcale nie należący do największych, miasto znane z nazwy, ale tak naprawdę skrywające swą duszę przed obcymi. Niezagubione, ale też nie wysuwające się na plan pierwszy, a jednak nie będące jedynie tłem dla większych metropolii. Konserwatyzm nie wyklucza zbrodni, wręcz nadaje jej kontrastowych barw, w końcu kto jak nie on dokładnie określa co jest dobre, a co złe? Kryminalna opowieść w gorącym klimacie, gdzie korzenie tradycji stanowią prawo, nie zawsze zgodne paragrafami zawartymi w kodeksach, a sceneria to nie tylko ciekawe krajobrazy, ale jeden z wątków.

Savannah w oczach przyjezdnego jest perłą południa, pełną zabytkowych rezydencji, muzeów, placów, tego wszystkiego co jest kwintesencją dobrego smaku. Jednak turystyczne atrakcje czasem nie wystarczają, a przyjezdni chcą poznać miasto od podszewki, oczami ich mieszkańców. By dotrzeć do tego co stanowi jej istotę nie wystarczą dobre chęci, potrzebny jest przewodnik i to taki, który zna nie jedynie blaski, lecz i cienie. Nowy Jork to symbol północy Stanów Zjednoczonych i jednocześnie tak różny od tego co uosabia Savannah, a może wbrew pozorom wcale nie takie odmienne? Morderstwo zawsze nim będzie, chociaż czy aby na pewno? Nim rozważy się tę kwestię, trzeba poznać okoliczności i samo miasto, rzucają one całkiem inne światło na to co miało miejsce i na ocenę samego czynu. Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jaki więc on jest gdy jest się na samym szczycie drabiny społecznej i poniżej jej pierwszego szczebla? Na pewno różne, a kontrowersje wokół ofiary i sprawcy dodają nie tylko pikanterii, lecz przede wszystkim emocji toczącemu się śledztwu. Kto jest winowajcą i co tak naprawdę oznacza to słowo? Gra rozpoczęła się nie w chwili kiedy ktoś stracił życie, lecz o wiele wcześniej, nie toczyła się w ukryciu, ale przy pełnej widowni, a jej wynik wydawał się przesądzony ... Kiedy pomiędzy prawdą a faktami stanie człowiek, wiele zdarzyć może się, a to co wydarzyło się schodzi na drugi plan ustępując pola widowisku dochodzeniowo - sądowemu. Obrona i oskarżenie, z założenia działający w ramach tych samego zbioru praw i obowiązków, ale u podstaw działania mający sprzeczne interesy. Winny, niewinny, oskarżony, pokrzywdzony, wina, kara i poczucie sprawiedliwości, wszystkie te pojęcia nabierają całkowicie innego znaczenia, nie odmiennego, lecz  po prostu specyficznego dla klimatu Savannah, a może to tylko złudzenie bądź manipulacja? W końcu to co dla jednych jest jest atakiem, dla drugich oznacza obronę ...

"Północ w ogrodzie dobra i zła" nie jest ani typowym kryminałem ani książkowym przykładem dramatu sądowego. Powieść Johna Berendta zawiera w sobie elementy obyczajowe i coś z przewodnika, lecz motywem głównym jest specyfika miejsca i jego mieszkańców, sensacyjne detale mają swe korzenie w tym co stanowi istotę południowej atmosfery i jednocześnie uniwersalne składniki teatru spod znaku Temidy. Autor nie ocenia, nie osądza, ale nie jest też jedynie widzem i biernym obserwatorem, wprowadzając narratora indywidualizuje spojrzenie na to co wydarzyło się, ale nie do końca. Główny bohater znajduje się w centrum wydarzeń, lecz i z boku, a jego odczucia osobiste są przedstawione w sposób jak najbardziej obiektywny. Fabuła wydaje się toczyć leniwie, jakby od niechcenia, jednak konsekwentnie buduje klimat napięcia i oczekiwania na to co na pewno będzie miało miejsce, gdy wydaje się, że zakończenie jedynie potwierdzi przypuszczenia, okazuje się, iż wynik różni się od domysłów. Dobro i zło czasem noszą maski, tak, że nie sposób odróżnić je od siebie ... Kat czy ofiara, a może jedno i drugie?

Baza recenzji Syndykatu ZwB





Za możliwość przeczytania ksiażki Dziękuję wyd. Rebis



środa, 4 lipca 2012

Konec z facetami

 "Oczarowana"
Jll Shalvis

Po pierwsze koniec z facetami, po drugie być silną kobietą, a po trzecie ... chipsy są dobre na wszystko, a karma musi dać w końcu za wygraną!


Są dni lepsze i gorsze, czasem jednak trudno je od siebie odróżnić, szczególnie gdy w ciągu paru godzin przeznaczenie daje w kość i to naprawdę dotkliwie. Jednak nie ma, podobno, tego złego, co na dobre by nie wyszło, a nic gorszego nie może już się przydarzyć. No chyba, że nazywasz się Mandy, bo wtedy wiele sprawdzonych zasad nie ma zastosowania, a los lubi płatać ci żarty w najmniej spodziewanych momentach.

Kiedy więc twój świat rozsypuje się jak domek z kart, a jedynym wyjściem jest przyjęcie spadku po ekscentrycznej rodzicielce na spółkę z prawie nieznanymi siostrami, to możesz być a.) załamana i wściekła na wszystko i wszystkich lub b) oczekiwać, iż tym razem to nie złośliwy chichot siły wyższej.


resztę można przeczytać  tutaj

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

wtorek, 3 lipca 2012

"Lato z książką" - wyzwanie

Dla wszystkich, dla których lato bez książki to lato stracone ciekawe wyzwanie czytelnicze:

W okresie kalendarzowego lata, czyli od 22 czerwca do 23 września zapraszamy do wspólnej zabawy Lato z książką.


Zasady uczestnictwa:

  1. Wyzwanie Lato z książką potrwa całe kalendarzowe lato.
  2. Do wyzwania przystąpić może każdy miłośnik książek w dowolnym momencie jego trwania. Wystarczy, że na swoim blogu doda wpis o wyzwaniu a następnie umieści i podlinkuje logo, które widnieje na tej stronie.
  3. W ramach wyzwania trzeba przeczytać sześć dowolnych powieści a potem wybrać jedną z nich i napisać jej recenzję.
  4. Recenzję  należy wysłać do adres bookstrefa@gmail.com do końca września. Nie musi być to tekst sztywno trzymający się kanonów recenzji – wystarczy napisać kilka zdań o swoich wrażeniach, krótko scharakteryzować książkę. Wszystkie recenzje planujemy opublikować, dlatego bardzo prosimy o przysyłanie własnych tekstów.
  5. W związku z tym, z tworzeniem listę uczestników wyzwania, proszę zgłaszać chęć uczestnictwa poprzez zakładkę kontakt – wystarczy podać jedynie imię/pseudonim i adres swojego bloga. Jeśli ktoś chce, może także przesłać deklarowaną listę książek, które przeczyta w ramach wyzwania – będzie opublikowana.
Szczegóły tutaj

poniedziałek, 2 lipca 2012

Lipiec rozpoczęty czyli stos na początek

Poprzedni miesiąc podsumowany, 
czas więc by rozpocząć kolejny - lipiec 
 spróbować podnieść poprzeczkę ;) 
A na zachętę stosik:


Od dołu:

Elżbieta Cherezińska "Korona śniegi u krwi", wyd. Zysk i S-ka
Lisa Jackson "Kręte ścieżki", Matras
Raymond Khoury "Zbawienie Templariuszy", wyd. Sonia Draga i Duże Ka
Jane Borodale "Księga Ogni", Dom Wydawniczy Mała Kurka
Leo Kessler "Dolina Zabójców", Instytut Wydawniczy Erica
Marcin Hybel "Awantura na moście",  Instytut Wydawniczy Erica
Kamil Janicki "Pijana wojna",  Instytut Wydawniczy Erica

Dziękuję :)

niedziela, 1 lipca 2012

Czerwiec czas podsumować

Czerwiec czyli półmetek 2012 czas podsumować, 
plany były trochę inne, ale życie je skorygowało. 
Udało się opublikować 17 recenzji. 
Może lipiec przyniesie lepsze wyniki ;)
Recenzje:

Edgar Wallace "Brama zdrajców", recenzja
Dorota Wieczorek "Statek magów", recenzja
Donna Leon "Ukryte piękno", recenzja
Anna Klejzerowicz "Czarownica", recenzja
J. R. Rain "Księżyc i wampirzyca", recenzja
Jacek Rębacz "Aż p ciemny las", recenzja
Janne Fluke "Śmierć za cukiernią", recenzja
Katarzyna Olszaniecka "Oddam serce w dobre ręce", recenzja
Susan Wiggs "A między nami ocean", recenzja
Małgorzata J. Kursa "Tajemnica sosnowego dworku", recenzja
Dorota Wachnicka "Farciara", recenzja
Kjell Ola Dahl "Czwarty napastnik", recenzja
Małgorzata Kochanowicz "Piramida śmierci", recenzja
Anna Łajkowska "Pensjonat na wrzosowisku", recenzja
Anna Łajkowska "Miłość na wrzosowisku", recenzja
Marcin Wolski "Skecz zwany morderstwem", recenzja
Karol Arentowicz "Bajki dla niektórych dorosłych", recenzja


Przypominam o konkursie z "Szóstym":

szczegóły tutaj





sobota, 30 czerwca 2012

Bajka - nie - bajka



"Bajki dla niektórych dorosłych"
Karol Arentowicz


Z czym kojarzy się bajka? Z krainą odległą w czasie i przestrzeni, księżniczkami, czarami, dobrymi wróżkami i złymi wiedźmami. Jednego można być pewnym - zło zostanie zawsze zwyciężone, a dobro zatriumfuje oraz wszystko zakończy się nieśmiertelnym "żyli długo i szczęśliwie". Jednak w rzeczywistym świecie takie wydarzenia nie mają miejsca, no może czasem ślub z księciem się zdarzy lub księżniczka znajdzie szczęście z kimś z ludu, ale to raczej przypadki rzadko występujące w przyrodzie. W bajki rzadko kto wierzy, może na chwilę lub dwie, podczas oglądania ich na ekranie lub czytania na dobranoc. Czy mają rację bytu w dzisiejszym, pełnym technologii, życiu? Kto wierzy, że to dobro jest silniejsze, a zło można pokonać? Naiwni, którzy wbrew wszystkiemu i wszystkim nie postępują tak jak inni i nie odwracają głowy w sytuacji gdy większość stara się odgrodzić od problemów, ich nie dotyczących ... ?

Dwie historie, dwoje ludzi, on i ona, żyjący nie w baśni, lecz w otoczeniu jakże znajomym każdemu. Po prostu zwyczajna codzienność, gdzie dzień mija za dniem, czasem przynosząc radość, a czasem smutek. Ale gdyby przyjrzeć się dłużej można by dostrzec w niej więcej niż szare realia, w jakich rzadko coś niespodziewanego ma miejsce. Ile razy ludzie bywają świadkami zdarzenia, w jakie powinni się zaangażować, lecz wolą pozostać w cieniu, z daleka poobserwować z nadzieją lub pewnością, że kto inni wyciągnie pomocną dłoń. W końcu przecież nie są dobrymi wróżkami albo rycerzami w lśniącej zbroi broniącymi słabszych, życie to nie bajka. Bywa i tak, że łatwiej uwierzyć w to co wydaje się prawdopodobne niż poszukać prawdy, osądzanie wpisane jest w ludzki charakter. Kiedy pojawia się człowiek postępujący inaczej niż wszyscy budzi zdziwienie, szokuje, ale i naraża się. Nikt nie pomyśli co czuje osoba, która decyduje się wyłamać ze schematu i dlaczego to robi. W bajkach wszystko wydaje się proste i z góry wiadomo jaki będzie wynik działania, jednak prawdziwe życie to przecież zupełnie inna sytuacja ... Magia nie istnieje, a może skryta jest pod prozaiczną ludzką bezinteresownością, skupieniem się przynajmniej na chwilę na kimś poza sobą?

Tytuł "Bajki dla niektórych dorosłych" jest jak najbardziej adekwatny do treści książki, która składa się z dwóch części - dla niego i dla niej, ale tak naprawdę dla wszystkich tych, którzy umieją dostrzec więcej niż inni oraz dają innym nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Nie są oderwani od rzeczywistości, sami wiedzą co to ból, lecz nie odgrodzili się pancerzem od tego co rani, a wręcz odwrotnie. Zwycięstwo dobra nad złem wcale nie jest bajkowym mitem, jednak wymaga odwagi by stawić czoła obojętności, zniechęceniu i agresji. Każda bajka ma swych bohaterów, w tej zwanej życiem również występują, tylko nie zawsze chcemy ich zauważyć i podążyć ich śladem.
Każdy czasem potrzebuje odrobiny magii, ale zamiast narzekać, iż nie ma dla niej miejsca w naszym życiu, wystarczy inaczej spojrzeć na to c nas otacza.
 Dzięki przeczytaniu bajki-nie-bajki Karola Arentowicza pierwszy krok w tym kierunku zostaje zrobiony, kolejne zależą już od nas samych ...




Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

czwartek, 28 czerwca 2012

Spektakl z mordecą w roli głównej


"Skecz zwany morderstwem"
Marcin Wolski



Jest człowiek i go nie ma, znika nagle i bez zapowiedzi, tak po prostu. Jak to możliwe skoro jeszcze parę sekund wcześniej był widziany, jedno spojrzenie w innym kierunku wystarczyło by stracić kogoś z oczu, w środku miasta ginie ktoś bez śladu, nikt nie zauważa niczego i co ważniejsze nikogo podejrzanego, a jednak po osobie nie pozostał żaden ślad. Taka sytuacja wbrew pozorom nie jest jedynie wymysłem wyobraźni, niestety zdarza się często i przynosi ze sobą wiele pytań, pierwszym jest - co właściwie się stało? Porwanie, ucieczka, wypadek? Żadnej ewentualności nie można wykluczyć, każda mogła mieć miejsce, a czas w takich momentach jest wrogiem, mijające minuty, godziny, dni, działają na korzyść niewyjaśnionych czynników, stojących za nieoczekiwanym zaginięciem. Wyścig rozpoczął się bez ostrzeżenia, pomiędzy startem a finiszem jest morze ludzkich obaw z coraz większymi falami bólu, pustoszącymi uczucia najbliższych.

Kiedy porucznikowi Zabielskiemu obowiązki zawodowe przerywają świąteczny urlop nie przypuszcza jeszcze z czym, a raczej kim, przyjdzie mu się zmierzyć w najbliższej przyszłości. Odnalezienie zwłok w śniegowej zaspie jest w cichej okolicy niewielkiego miasta wydarzeniem niecodziennym, a dochodzenie w tej sprawie szybko zostaje przejęte przez większy ośrodek. Jednak sprawa ta nie daje spokoju młodemu milicjantowi, co więcej intuicja podpowiada mu, że kierunek prowadzonego dochodzenia jest błędny. Szybko przekonuje się, że jego przypuszczenia nie dość, że wydają się potwierdzać to jeszcze i dalszy ciąg teorii jest coraz bardziej realny. Seryjny morderca jest pojęciem tabu, w żadnym wypadku nie powinno głośno się mówić o takiej możliwości, a jakiekolwiek podejrzenie zaistnienia zbrodni takiego ciężaru gatunkowego traktowane jest jako przerost formy nad treścią i chęć zwrócenia na siebie uwagi. Ale gdy znika kolejna młoda kobieta i to prawie spod drzwi własnego domu, na dodatek znajoma Zabielskiego podejmuje on własne dochodzenie, bez oglądania się na zwierzchników i ich opinię w tym temacie. Każda zdobyta informacja utwierdza go, że nie dość, iż miał rację to, na dodatek, dopiero początek tego co kryje przeszłość oraz co na pewno będzie miało miejsce w przyszłości, i to raczej tej bliższej niż dalszej. Powstrzymanie zbrodniarza staje się priorytetem, ale kim on jest i jak go odnaleźć, gdy dowodów nie ma? Co kieruje człowiekiem takiego pokroju i dlaczego wybiera właśnie te, a nie inne dziewczyny na swoje ofiary? Ile czasu pozostało do kolejnego ataku i gdzie będzie miał on miejsce? Czas nie jest sprzymierzeńcem ani ofiar, ani śledczych, za to działa na korzyść sprawcy ... Gdzieś znajduje się zaginiona Monika, czy jeszcze żyje? Może pewno przedstawienie kryje sekret tajemniczych "zniknięć" młodych kobiet? Miasta, gdzie odbywały się występy pokrywają się z miejscami, w jakich mieszkały zaginione, zbieg okoliczności? A może brakujący element właśnie uzupełnił zabójczą układankę? Podejrzanych jest kilku, mniej lub bardziej pasujących do poszukiwanego, lecz czy faktycznie to właściwy trop?

Końcówka lat osiemdziesiątych i polska rzeczywistość, tak daleka od dzisiejszej. Metody śledztw wydają się dalekie od tych obecnie oglądanych na ekranie bądź czytanych w książkach. Zamiast komputerowych baz danych, gdzie znajdują się odpowiedzi na wszystko, jedynie umysł i upór detektywa, a raczej milicjanta. Wbrew pozorom jednak autor uczynił z tego co wydawałoby się słabością zalety swej historii. Akcja osadzona jest w dwóch światach - artystycznym i ludzi, którzy scenę oglądają jedynie podczas spektakli, połączonych motywem kryminalnym. Napięcie obecnie jest od pierwszych stron, ale czytelnik szybko przekonuje się, że niespodziewane zakręty fabuły nieraz będą go zaskakiwać podczas czytania. Atak następuje nie w tych punktach, gdzie można by go oczekiwać, lecz pojawia się w zupełnie nieprzewidzianych okolicznościach. Część wydarzeń ukazana została z punktu widzenia ofiary, a z drugiej strony dostarczane są informacje o tym jaką drogą podąża dochodzenie, daje to czytającym możliwość prowadzenia własnego śledztwa. Jednak ten kto spodziewa się, że dzięki temu wyprzedzi bohaterów w ich dochodzeniu szybko przekona się, iż zanim przypisze sobie sukces nie raz będzie zmuszony korygować swoje przypuszczenia. "Skecz zwany morderstwem" jest wciągającą opowieścią, w której nic nie jest pewne, a to co wydaje się być na wyciągnięcie ręki w rzeczywistości jest dalekie, a czasem bywa jedynie iluzją bądź odegranym aktem w morderczym dramacie.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wyd. Zysk i S-ka



środa, 27 czerwca 2012

Stosik na środę

Stosik świetnych i ciekawych tytułów zawitał do mnie:


Od góry:

"Chłopiec, którego nikt nie kochał", Casey Watson, wyd. Amber, Duże Ka
Fabrykantka aniołków" Camilla Lackberg, wyd. Czarna Owca
"Zatrute pióra", wyd. Replika, Duże Ka
"Kto się boi pana Wolfe`a" Hazel Osmond, dlaLejdis.pl
"Gdyby on tu był" Iga Karst, dlaLejdis.pl
"Carska Roszada" Melchior Medard, Instytut Wydawniczy Erica
"Farsa Pani Heni" Maria Rodziewiczówna, granice.pl

Dziękuję

wtorek, 26 czerwca 2012

Konkurs z "Szóstym"

 KONKURS

"W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka - mężczyznę i kobietę. 
W szóstym dniu... odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem".

 "Szósty" Agnieszka Lingas - Łoniewskiej


Pytanie konkursowe:

W jakiego detektywa, postać literacka bądź filmowa, 
chciałbyś / chciałabyś się wcielić i dlaczego?

Czas trwania: 

26.06 - 17.07.2012 

Zapraszam do udziału :)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

W pół drogi pomiędzy długo i szczęśliwie


"Miłość na wrzosowisku"
Anna Łajkowska


I żyli długo i szczęśliwie, tak kończy się wiele historii, resztę czytelnik może dopowiedzieć sobie sam, a gdyby twórca rozwinął swoją opowieść od momentu kiedy wydawało się, że już jest wszytko powiedziane? Jak mogą potoczyć się losy bohaterów, gdy znamy już ich finał? Był początek, rozwinięcie i epilog, ale zamknięcie czasem wymaga dopowiedzenia tego co wydarzyło się pomiędzy ostatnimi wypadkami i tym co przyniosły. Podjęte decyzje czasem są punktem wyjścia dla czegoś co nie było zaplanowane, ale nie stanowiło również niespodzianki, po prostu takie były koleje losu lub czyjeś pragnienia. Zanim nastąpiło "długo i szczęśliwie", to drugie rozumiane różnie, miały miejsce sprawy, wpływające na przyszłość, pozwalające spojrzeć inaczej na przeszłość i spojrzeć na nowo na wcześniejsze oceny tego co kiedyś wydarzyło się pomiędzy dwojgiem ludzi.

Kolejne marzenia zaczynają się spełniać w życiu Basi i zgodnie z zasadą trzeba uważać na to czego się chce, bo realizacja pragnień zawiera wiele nieoczekiwanych elementów. To co początkowo wydawało się jedynie mrzonką nabiera realnych kształtów, jednak nie zawsze takich jakich oczekiwano. Niełatwo pogodzić jest życiowe i zawodowe zmiany, po raz kolejny bliskość zostaje zepchnięta na dalszy plan, tak jakby zaległości w tym obszarze można było nadrobić z nawiązką, a może jest to do zrealizowania? Co tak naprawdę ważne w życiu? Rodzina, miłość, postępowanie w zgodzie ze sobą czy z zasadami? Jak pogodzić codzienność z niespodziewanym uczuciem, dającym coś co wydawało się już niemożliwe do przeżycia? Praca, rodzina, radości, zmartwienia i kilka ukradkowych chwil, skradzionych by na moment dać się porwać temu co nie miało prawo zaistnieć, lecz zdołało obalić wszelki opór i wątpliwości. Basia pamięta historię swej kuzynki, wtedy trudno było jej zrozumieć dlaczego ta kobieta postąpiła właśnie w ten, a nie inny sposób, lecz kiedy sami jesteśmy postawieni przed podobnym problemem sprawy zaczynają wyglądać trochę inaczej. Nagle wszystko wydaje się proste, a zarazem skomplikowane, bo nie dotyczy jedynie dwojga ludzi i ich świata, ale i innych, którzy są wielkimi nieobecnymi w tym równaniu. Każda podjęta decyzja zrani bliskich, lecz czy możliwy jest powrót na drogę, jaka jeszcze tak niedawno była jedynym możliwym wyborem, a teraz jest odległa i niezbyt atrakcyjna? Czas i odległość mogą dać odpowiedzi na wątpliwości, pozwolić się na zastanowienie się nad przyszłością, ale i zmienić wszystko z dnia na dzień, bez uprzedzenia oraz również odebrać to co do tej pory dawało nadzieję na lepsze jutro.

"Miłość na wrzosowisku" dopowiada wydarzenia, mające miejsce pomiędzy zakończeniem, a epilogiem "Pensjonatu na wrzosowisku". Czytelnicy poznają historię jednej z głównej bohaterek, która miała wpływ nie tylko na nią, lecz również na jej otoczenie. Autorka uchyla rąbka tajemnicy kobiety, na pierwszy rzut oka nie majacej nic do ukrycia, jest spełniona pod każdym względem, a gdy patrzy wstecz widzi pasmo zrealizowanych marzeń. Jednak to jedynie pozory, bo tak naprawdę skrywa sekrety, bolesne sprawy i żałobę, o jakiej wie niewiele osób. Twarz pokazywana światu wbrew pozorom nie jest maską, ani grą, jest obliczem człowieka, świadomego, straty jakiej doświadczył, lecz umiejącego patrzeć w przyszłość i żyć ze świadomością, że pewne momenty pozostaną jedynie wspomnieniami. Czasem powiedzenie prawdy przynosi jedynie ból, nie daje oczyszczenia, ale za to niszczy wszystko na swej drodze co dobre, a pozostawienie jej w ukryciu wcale nie jest wygodniejszym rozwiązaniem, lecz dającym szansę na naprawę błędów. Wierność, zdrada, miłość, są tak różne jak ludzie je doświadczający, można je rozpatrywać w kategoriach czerni i bieli, dobra i zła, jednak warto spojrzeć na daną sytuację z wielu perspektyw, bo decyzja zawsze ma wpływ nie tylko na jedną osobę ... Ocenić jest łatwo, dokonać właściwego wyboru niezmiernie trudno

"(...) Więc teraz serca mam dwa,serca dwa, smutki dwa
I miłość po kres, i radość do łez
Wieczory długie i złe
Krótkie dnie, więc całuj mnie częściej,
Bo nie wiem jak będzie, o nie (...)" (1)



 
Za możliwość przeczytania  książki dziękuję 
wyd. DAMIDOS



(1) fragment tekstu piosenki zespołu Bajm

niedziela, 24 czerwca 2012

Odnaleźć siebie

"Pensjonat na wrzosowisku"
Anna Łajkowska


Kiedy marzenia się spełniają i wszystko co upragnione, a nawet więcej, już się wydarzyło nadchodzą spokojne chwile, może nie błogie, ale takie, które powinny dać oddech po latach wyrzeczeń i ustępstw. Po prostu można wreszcie można cieszyć się swoimi i bliskich dokonaniami, poświęcić się temu na co kiedyś brakowało czasu i cierpliwości, docenić momenty wspólnie spędzane. Jednak świat nie stoi w miejscu i nagle to co kiedyś upragnione teraz uwiera, ciśnie i przynosi niezadowolenie zamiast szczęścia. Jak to możliwe, że kiedyś mając mniej było się bliżej siebie niż teraz, gdy wszystko ułożyło się zgodnie z planami? W ułamku sekundy nagromadzone przez dni, miesiące, lata, pretensje - mniej lub bardziej uzasadnione znajdują ujście. Zamiast buntu, wyjazd na wakacje, mający dać szansę na odnalezienie siebie, tego co gdzieś znikło i czego odczuwa się brak ...

Szkocja budzi wiele skojarzeń, od Szkotów w kiltach, poprzez zagubione gdzieś pomiędzy Higlands ruiny, aż do wzgórz i dolin pokrytych grubym kobiercem wrzosowisk w fioletowym kolorze. Dla Basi właśnie jedno z takich miasteczek ukrytych pomiędzy górskimi serpentynami ma być miejscem odpoczynku od codzienności, obowiązków, a nawet rodziny. Chwile spędzone z dala od bliskich powinny dać odpowiedź na pytanie: jak odnaleźć się w życiu, w którym wszyscy mają już swój punkt zaczepienia, tylko ona jest jedynie jego obserwatorem, bez prawa głosu, a raczej bez brana go pod uwagę. Plany jednak mają to do siebie, że często ulegają zmianom, a może to los daje okazję by wreszcie zobaczyć wszystko w innym świetle? Wydaje się banalnym stwierdzenie, że kilka minut zmienia wiele w ludzkiej egzystencji, ale czasem jest początkiem czegoś, co w ogóle nie było brane pod uwagę. Skupiając się na sobie łatwo stracić z oczu otoczenie i to co do tej pory było ważne, nie zauważa się oddalenia, a jedynie to co drażni. Moment gdy jest się zmuszonym zatrzymać pozwala na odrobienie zaległości z przeszłości, ta może zaskoczyć i pozwolić na odkrycie faktów, ukazujących prawdziwy obraz tego co przeminęło, lecz odcisnęło piętno na zawsze.
Jak to możliwe, że można przez lata żyć podwójnym życiem, ze świadomością, iż oszukuje się wszystkim i co najważniejsze samego siebie? Basia wchodzi w świat kobiety, będącej dla niej ideałem, chociaż odległym i nieznanym, a teraz dającej jej pozwolenie wejścia w najskrytsze swoje sekrety. Jak zmieni to ją i jej spojrzenie na siebie i bliskich? A może ktoś inny, dopiero co poznany, pozwoli dostrzec światełko w życiowym tunelu?

"Pensjonat na wrzosowisku" nie jest spektaklem jednego aktora, autorka daje głos kilku bohaterom, przedstawiającym ich historię, dzięki czemu czytelnik jest w centrum wydarzeń, a to co rozgrywa się przed jego oczyma nabiera barw i zapachów. Zamiast jednopłaszczyznowej panoramy Anna Łajkowska przedstawia wielopunktową perspektywę, do której każda z postaci wprowadza swoje emocje, rozmyślania, wspomnienia, naznacza ją po prostą własną osobą. Nic nie jest z góry przesądzone, a to co wydawało się początkowo jednoznaczne nabiera całkowicie innych kształtów, kiedy poznaje się wszystkie detale. Zdrada ma wiele odsłon, czasem dotyczy drugiej osoby, czasem samego siebie, początki ma różne, podobnie jak zakończenia, ale łączy je jedno - oszukiwanie nie tylko otoczenia, lecz również własnej osoby. Jaki finał ma podróż Basi i jej bliskich? Nie taki jak można by się początkowo spodziewać i inny od przypuszczeń nasuwających się w trakcie lektury, bo czasem niemożliwe staje się faktem, ale nim nastąpi trzeba spojrzeń z innej perspektywy na przeszłość, przyszłość i samego siebie.


Za możliwość przeczytania  książki dziękuję 
wyd. DAMIDOS



piątek, 22 czerwca 2012

Zapowiedź "Korona śniegu i krwi"




Już 26 czerwca premiera 
"Korony śniegu i krwi" 
autorstwa Elżbiety Cherezińskiej, 
wydanej przez wydawnictwo Zysk i S-ka.




Fragment książki:


Premiera już 26 czerwca

czwartek, 21 czerwca 2012

Nic nie widziałem, nic nie słyszałem

"Piramida śmierci"
Małgorzata Kochanowicz


Czym różni się chciwość od chęci zysku? Ile warci są ludzie w świecie wielkich finansów? Tyle ile przynoszą zysków? A co gdy zaczynają generować straty? Jak w takim momencie podsumować ich? Od sukcesu do porażki jest tylko czasem jeden krok, kilka poleceń, naciśnięty enter na klawiaturze i po prostu łut szczęścia. Gdy rozgrywka toczy się o wysokie stawki każda decyzja jest na wagę złota i to czasem dosłownie, jedna odpowiedź warta jest miliony, a jej autor ryzykuje w niektórych chwilach więcej niż tylko pieniądze i swoją reputację ... Chciwość i chęć zysku, dwie strony jednej monety, będącej podstawą triumfu i jej znienawidzonej siostry - przegranej. W jednej chwili być na szczycie by zaraz potem znaleźć się na dnie, kilka sekund i nagle wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Znalezienie martwego człowieka nigdy nie jest dobrą wróżbą, nawet gdy jest się policjantem mającym za sobą wiele spraw kryminalnych. Spokojny wieczór przed powrotem do pracy po dłuższej przerwie zmienia się całkowicie w momencie kiedy spostrzega się kogoś leżącego na korytarzu spokojnej kamienicy, zamieszkanej przez zamożniejszą część społeczeństwa. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, a trup jest, jak to możliwe? Brak czasu dla rodziny, a co dopiero by poznać sąsiadów, praca wymaga poświęceń, a na to co poza nią pozostaje już zbyt mało czasu i chęci. Wielkie miasta sprzyjają anonimowości, jeżeli ktoś chce pozostać niezauważonym to ma duże szanse na to. Zabieganie i zajęci własnymi sprawami ludzie nie zauważają lub też wolą nie widzieć tego co uważają za zbędne dla nich, w końcu w takim zbiorowisku łatwo przesunąć odpowiedzialność na innych. Jak jednak w takich warunkach prowadzić dochodzenie, kiedy każdy ślad urywa się bądź prowadzi donikąd? Brak świadków, brak poszlak, brak podejrzanych i jeden zamordowany, podobno nie wadzący nikomu, więc kto stoi za śmiercią ofiary i kim ona była w rzeczywistości? Ślady zostały starannie zatarte, postarano się o to w profesjonalny sposób, tak by śledczy nie mogli zdobyć żadnego punktu zahaczenia, ale widocznie nie przewidziano uporu prowadzących dochodzenie. Szczegół do szczegółu i powoli pojawia się panorama czyjegoś życia, w którym białe plamy zapełniają się, dając w efekcie obraz, dający odpowiedzi na wiele pytań, lecz i zadający własne... czy historia sprzed paru miesięcy może się powtórzyć? Honor jeszcze coś znaczy? A może już dawno stał się przeżytkiem? Ile warte jest ludzkie życie i komu zaufać gdy nagle wszystko co znane i budowane przez lata zaczyna się walić?

Zainteresować czytelnika motywem sensacyjnym nie jest łatwo, w końcu jak można "uatrakcyjnić" książkowe dochodzenie? Trupem ścielącym się gęsto i często lub krwawymi szczegółami? Zawiłym śledztwem? A może wystarczy nakreślić ciekawie osobę stróża prawa, takiego z pogranicza rozczarowania światem i wiary, że jeszcze można coś zmienić w nim? Nie raz i nie dwa postać taka była już bohaterem kryminału, lecz czasem sprawdzony pomysł nie jest wcale kalką, ale intrygującym rozwinięciem tematu. Historia śledczego i historia ofiary zazębiają się tworząc ciekawe wątki, dając w efekcie nieprzewidywalną fabułę z zaskakującym zakończeniem. Zwycięstwo dobra nad złem oraz kwestia zbrodni i kary wydają się już dawno rozstrzygnięte, ale czasem to co na pierwszy rzut oka wygląda jak prawda poparta faktami ma zupełnie inne oblicze, które wpływa na końcowy wynik. Rzeczywistość przynosi rozczarowania, lecz czy trzeba ją zawsze ujawniać, szczególnie gdy jedynie krzywdzi i zamiast ulgi przynosi jeszcze większy ból? "Piramida śmierci" wprowadza czytelnika w świat ludzi, noszących wiele masek, gdzie przyjaźń i zaufanie wydają się pustymi słowami, a ofiara niekiedy jest nią tylko z nazwy ....



Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję


środa, 20 czerwca 2012

Noir ze Skandynawią w tle

"Czwarty napastnik" 
Kjell Ola Dahl

Skandynawskie kryminały mają całkowicie odmienny klimat od twórczości innych pisarzy tego gatunku. Ostatnie lata przyniosły prawdziwy urodzaj sensacji rodem z północy Europy, ekranizacje dodatkowo jeszcze podsycają zainteresowanie. W czołówce najczęściej padają nazwiska: Stiega Larssona, Camilli Lackberg, Jo Nessera czy też Hakana Nessera, zresztą każdy ma swoich faworytów. Bohaterowie ich powieści weszli już do kanonu sensacyjnych powieści i stali się pierwowzorami dla kolejnego pokolenia twórców. Pisarzem trochę mniej znanym na naszym rynku jest Kjell Ola Dahl, jego książki posiadają atmosferę typowej historii skandynawsko - sensacyjnej, a równocześnie mają wyróżniające cechy, które sprawiają, że lektura zaskakuje, a zagadka dopiero odsłania swoją prawdziwą twarz w zakończenie.

W pracy policjanta spotyka się setki jak nie tysiące ludzi, ich twarze przeważnie nie pozostają w pamięci, ale czasem wprost przeciwnie - odciskają w niej ślad, prawdziwe nieusuwalne piętno. Jedno spotkanie, kilka zamienionych słów i rozejście się w dwóch różnych kierunkach, człowiek pozostaje z pewnością, że drugiej strony już się nie spotka. Tym większe zaskoczenie gdy po raz kolejny widzi się kogoś, kto miał zniknąć w odmętach przeszłości i nie będzie mieć ciągu dalszego. To co nie miało prawa się wydarzyć jednak dochodzi do skutku, uśmiech losu czy też czyjś plan? Ile czasu jest potrzebne by się uzależnić? Minuta, dwie, a może wystarczy ułamek sekundy, jedno spojrzenie, by wbrew rozsądkowi zacząć postępować irracjonalnie i całkowicie odmiennie niż do tej pory? Frank Frolich doświadcza takiej sytuacji na własnej skórze, nagle wszystko przestaje się liczyć, a w centrum zainteresowania znajduje się ONA, nie femme fatale, lecz o wiele groźniejsza i mocniej działająca na tych, którzy nieopatrzenie znaleźli się w kręgu jej zainteresować. Wydaje się, że można uwolnić się od tej obsesji, wystarczy jedynie chcieć, nie odbierać telefonów, nie myśleć, po prostu odciąć się od tego co miało miejsce, tak po prostu, ale wystarczy jeden odruch, by znowu przyciąganie zadziałało ... Jak to możliwe, że każdy zmysł odbiera obecność tylko tej, a inie innej osoby? Tak jakby ciało wewnętrzny radar reagujący jedynie na tego, a nie innego, człowieka?

Jedno, wydawałoby, się nic nie znaczące spotkanie, a zmieniło tak wiele i stało się wstępem do historii w jakiej nie ma jasnych barw, zamiast tego pojawiają się mroczne kolory i ich jeszcze bardziej ponure odcienie. Przypadek czy zamierzone działanie stoją u początku tej opowieści? Komu mogłoby zależeć by wprowadzić zawirowania w życiu Franka Frolicha? Powoli wszystko zaczyna się układać w większą całość, ale czy to faktycznie prawdziwy obraz sytuacji czy też może naciąganie teorii do zaistniałych wydarzeń? Jeżeli wszyscy wskazują na twoje błędy to czy naprawdę zostały one popełnione czy może jedynie to próba pójścia po najmniejszej linii oporu? Dlaczego ktoś miałby przygotować tak misterną intrygę i wplątać w nią właśnie tego policjanta? Może odpowiedzi kryją się w przeszłości? Zbieg okoliczności wydaje się coraz bardziej podejrzany, a kolejne okoliczności mają zabójcze tło, ktoś nie cofnie się przed niczym, a śmierć jest dla niego tylko kolejnym krokiem na drodze, której cel zna tylko on. Pytanie za pytaniem pojawia się, ale odpowiedzi na nie brak, a największym znakiem zapytania jest ONA, nie femme fatale, ale o wiele od niej groźniejsza ...

"Czwarty napastnik" to nie sensacja spod znaku ostatniego sprawiedliwego i samotnego szeryfa, lecz kryminał w klimacie noir z przenikającą każdy wątek skandynawskim suspensem. Autor znakomicie ukazał osobę głównego bohatera - Franka Frolicha, który jak ćma leci ku ogniowi, chociaż doskonale wie co mu grozi. Zgłębianie się wraz z postacią w labirynt pragnień, kłamstw, emocji z pogranicza bólu i przyjemności, jest fascynującą podróżą. Kjell O. Dahl oparł oś fabuły o intrygę, która wymyka się typowym schematom, początkowo czytelnik nastawia się na zupełnie inną opowieść, jednak wraz z rozwojem akcji przekonuje się, że to dopiero wstęp do lektury, w jakiej nie ma nikogo i niczego jednoznacznego. Każdy rozdział przynosi informacje rzucające całkowicie odmienny cień na to co już zostało ujawnione i co ważniejsze na to co dopiero może być. Ciągłe oczekiwanie na rozwój wydarzeń, napięcie, które stopniowo wzrasta i znajduje swój punkt kulminacyjny na ostatnich stronach i nie opada, bo pozostawia za sobą pytania, na jakie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Będąc na miejscu Frolicha podążylibyśmy ścieżką, którą wybrał? A może nie było od niej odwrotu, bo każda decyzja prowadziła i tak w jej stronę?
"Czwarty napastnik" to prawdziwy kryminał noir z najlepszymi elementami skandynawskiej sensacji z niecodziennym motywem obyczajowym, który nie kończy się wraz z ostatnią stroną ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece