piątek, 21 października 2011

Halloween po polsku



Halloween za pasem, tuż tuż, blisko - itd, itp.
Można w ogóle nie zauważyć daty 31 października w kalendarzu
albo bawić się z dyniami, kościotrupami w tle,
ALE ...
można też spędzić ten dzień z książką

i to nie byle jaką :)


"HALLOWEEN PO POLSKU"



Szczegóły tutaj


Tam gdzie diabeł mówi dobronac, a święty Antoni dzień dobry

"Okno z widokiem"
Magdalena Kordel


Wspomnienia z dzieciństwa, szczególnie te gdzie Babcia bądź Dziadek zostawili swój ślad często są podporą w trudnych chwilach dorosłego życia. Wraca się do nich i w tych dobrach momentach i gorszych - wtedy pomagają chociaż na trochę zapomnieć o tym co negatywne i dają siłę do zrobienia kolejnego kroku do przodu. Jeżeli do tego dodać odwiedziny miejsca gdzie jako dziecko spędziliśmy niezapomniane chwile to każdy problem wydaje się od razu mniejszy, nawet jeżeli jest się wykładowcą akademickim i zarazem archeologiem. Szczególnie te ostatnie może być całkiem użyteczne w praktyce, gdy do ocalenia jest raj lat dziecięcych, wtedy też zawiązują się niezwykłe sojusze, a to wszystko by Malownicze pozostałe takim nie tylko z nazwy. Świat idzie z postępem, co dla tradycji może oznaczać tylko jedno - "musi" ona ustąpić miejsca nowemu, ale jeżeli w szeregach obrońców jest Babcia Matylda wraz ze swoją młodzieńczą miłością i obecnym chłopakiem równocześnie oraz proboszcz i warszawski profesor to historia ze strony na stronę staje się coraz bardziej ciekawa, a zaskoczenie szybko staje się stałym elementem podczas czytania.
Róża jako dziecko zawarła niezwykłą znajomość z diabłem i świętym Antonim, miejscem spotkań było rozstaje dróg, gdzie niebiański przedstawiciel miał swoją kapliczkę, a w jej cieniu znalazł też miejsce jego piekielny odpowiednik. Przez lata bohaterka powierzała im swoje prośby, oczywiście żartobliwie, ale sentyment z dzieciństwa pozostał. Teraz już jako dorosły człowiek niespodziewanie może obronić nie tylko piękne wspomnienia, lecz również odkryć owiane mgłą przeszłości ruiny i poznać sekrety bliskich sobie ludzi. Jednak nie sama misja ratownicza jest osią fabuły, ważnym motywem jest także życie osobisto-miłosne Róży, o które martwi się szczególnie jej matka i babcia Matylda, równie barwne osobowości co i główna postać.
Perypetie pani doktor, profesora, grupy studentów, rodziny i mieszkańców Malowniczego z tajemniczymi Sudetami w tle chociaż na krótko przenoszą czytelnika do innej rzeczywistości, nie sielankowej, lecz takiej gdzie więzy przyjacielsko-rodzinne sprawiają, iż wszystko jest możliwe, nawet oszustwo, oczywiście w dobrej wierze, staje się prawdą. A tytułowe okno z widokiem ma również swój udział w tej zwykłej i zarazem niezwykłej historii, gdzie swoje miejsce mają święci, diabeł i anioły, a słowo "sielskość" nie oznacza kiczu, lecz ciepły humor i chwile z dobrą lekturą, po której uśmiech zostaje jeszcze długo.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

czwartek, 20 października 2011

"Kuszące zło"


W świecie bez ograniczeń, nie ma nic bardziej uwodzicielskiego

niż Kuszące zło…


Długo oczekiwana premierę 3 części bestsellerowej serii Zew nocy

pt. "Kuszące zło",

australijskiej pisarki Keri Arthur już w księgarniach!

W świecie magii i pokus, nocą budzą się do życia piękni, przeklęci i pożądani.

Riley Jenson musi jednak działać na własną rękę. Jest niespotykanym połączeniem wampira i wilkołaka, pracującym dla organizacji, której głównym celem jest utrzymywanie porządku w świecie nadprzyrodzonych stworzeń. Ufając przełożonym i kochankom niewiele więcej niż swoim najgorszym wrogom, Riley gra według własnych zasad. Jej nową misją jest przeniknięcie do potężnie strzeżonego pałacu rozkoszy, którego właścicielem jest przestępca znany jako Deshon Starr - szaleniec od lat zajmujący się genetyką.

Gdy wokół Riley zaczynają kręcić się dwaj seksowni mężczyźni - opanowany i niesamowicie uwodzicielski wampir oraz gorący wilkołak - i zaczynają walczyć ze sobą o jej względy, Riley musi zachować zimną krew. Jeśli ocali świat przed Deshonem Starrem, ocali też samą siebie…



Targi Książki w Katowicach już od jutra


Już jutro rozpoczynają się Targi Książek
w Katowicach.


21 września o 15.30 spotkanie - Kawa z pisarzem,
gdzie zagości m.in. Agnieszka Lingas -Łoniewska;
autorka :
"Bez przebaczenia", "Szóstego",
"
Zakrętów losu","Zakładu o miłość"
oraz "Dirty World".

Ceremonia wręczenia Złotej Zakładki,

Nagrody Blogerów Książkowych

w sobotę o 11:30.






wtorek, 18 października 2011

Stosik październikowo-jesienny kontynuacja

Liście opadają coraz bardziej, coraz zimniej na dworze, temperatura spada, a książek do czytania i nie tylko przybywa :)
Dziękuję za możliwość sięgnięcia po lekturę pani Lidce z wyd. Sol oraz pani Juli z wyd. Vacatio/Kefas/ Varsovia i pani Marii z wyd. Albatros


Od góry:
Magdalena Kawka "Rzeka zimna"
wyd. Sol

Magdalena Kordel "Okno z widokiem" wyd. Sol

Sam Bourne "Rachunek zemsty"
wyd. Albatros

Rafał Bąk "Ab obo"
wyd. Varsovia

Rafał Kosowski "Wybrana"

Oficyna Wydawnicza Vocatio

Giulio Leoni "Reguła mroku"
wyd. Kefas





Książka Johna Hardinga "Siostrzyca"
to prezent od pani Bożeny z wyd. Mała Kurka
. Dziękuję za niespodziankę :)






poniedziałek, 17 października 2011

Tylko dla bystrzaków?

"Ekonomia dla bystrzaków"

dr Sean Masaki Flynn

Były już serie dla "idiotów" i "nie dla idiotów", które przybliżały czytelnikowi, sięgającemu po te książki, wycinek wiedzy w ten sposób by tytułowy adresat przyswoił go sobie w możliwie najłatwiejszy sposób. Czy działały - nie wiem, jakoś nie było okazji by zgłębiać ich treść, zapamiętałam za to żółto-czarną okładkę. Teraz trafiła do moich rąk "Ekonomia dla bystrzaków", tytuł brzmi przyjemniej, przynajmniej dla mnie, jednak nie on jest najważniejszy lecz treść samej książki. Kto zdaniem autora jest odbiorcą jego pracy? Studenci oraz wszyscy ci, którzy są zainteresowani ekonomią bądź każdy chcący zrozumieć często padające określenia związane z gospodarką. Twórca nie podzielił tylko przekazywanej wiedzy na makro i mikroekonomię, jak to najczęściej się czyni, ale także przybliżył samo pojęcie ekonomii oraz sylwetki dziesięciu uznanych ekonomistów, a także dziesięć najczęstszych błędów ekonomicznych i taką samą liczbę koncepcji gospodarczych. Co ważne książkę można czytać od dowolnego rozdziału, który zawiera wyróżnione istotne kwestie, nie jest to podręcznik, lecz jako uzupełnienie do typowych akademickich skryptów może sprawdzić się świetnie. Dla czytelników zainteresowanych rynkiem, jego prawami i zasadami, pozycja ta pozwoli uzupełnić posiadaną wiedzę i poznać pojęcia niezrozumiałe, jak również usystematyzować posiadane wiadomości.

Czytanie "Ekonomii dla bystrzaków" rozpoczęłam od początku, po części by sprawdzić ile zostało zapomniane z czasów studenckich, a po części by zobaczyć sposób prezentacji informacji. Zaczynając od wprowadzenia - nie służy ono tylko przedstawieniu celu książki oraz do kogo jest kierowana, ale przed wszystkim objaśnia jej strukturę, użyte znaki graficzne oraz na co warto zwrócić, a jaka treść jest opcjonalną notatką. Ze względu na to, że przeznaczeniem jego dzieła nie jest stricte podręcznikowe i nie ma wymogu by czytać ją według kolejności, rozdziały mają zaznaczone kluczowe pojęcia, wskazówki, a także podkreśloną tematykę, wchodzącą w techniczne bądź matematyczne aspekty. Każdy moduł zawiera także praktyczny przykład omawianego problemu, oczywiście wyróżniony, tak by czytelnik miał wybór czy chce się zapoznać z nim, to od jego decyzji zależy jaką porcję zagadnień pozna. Pojęcia zaprezentowane w formie kompedium z jednej strony pozwalają na zaznajomienie się tylko z interesującymi punktami, a z drugiej strony dla tych, którzy wolą przeczytać całość pozwalają ugruntować przyswajane wiadomości.

"Ekonomia dla bystrzaków" to nie tylko suche informacje, dostępne w wielu innych książkach, ale przede wszystkim wiedza, możliwa do zastosowania i w życiu codziennym i zawodowym. Nie wymaga wcześniejszego znajomości tematu, ale może być dobrym wstępem do późniejszego poszerzenia jej. Struktura oparta na opcji samodzielnego wyboru czytanych treści pozwala na traktowanie jej nie tylko jako jednorazowej lektury, ale raczej jako słownika pojęć - używanego w ramach potrzeb oraz uzupełnienia dla bardziej teoretycznych tytułów.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd. Helion


niedziela, 16 października 2011

Demon ma wiele twarzy

"Łowca czarownic. Świt demonów"
William Hussey


Podczas jesiennych wieczorów, szczególnie tych gdy za oknem hula wiatr, a prawie bezlistne gałęzie wyginają pod jego siłą, książki spod znaku niesamowitych opowieści i pokrewnych obszarów nabierają innego smaku. Może to tylko moja wyobraźnia, ale ten czas jest stworzony by poddać się nastrojowi i sięgnąć po historię gdzie codzienność ustępuje miejsca rzeczywistości sekretnej i niezwykłej. W świetle dnia inaczej czyta się tego typu historie, ale po zapadnięciu zmroku, nawet w świetle lampy, postacie z czytanych stron wydają się być prawdziwsze. Prawda czy fałsz? Najlepiej przekonać się samemu, wielu autorów może być "królikami doświadczalnymi", po znanych twórcach, przynajmniej z grubsza wiadomo czego się spodziewać, więc pozostają ci, których pomysłów jeszcze nie było dane nam poznać. Dla mnie był nim William Hussey i "Łowca czarownic. Świt demonów" jego autorstwa, tytuł już co nie co zdradza, jednak najważniejsze czyli samo opowiadanie dopiero czekało na odkrycie vel przeczytanie.

Jake Harker jest zwyczajnym nastolatkiem, zaczytującym się komiksami, ale nie z superbohaterami czy też z futurystycznymi postaciami, lecz z wilkołakami, wampirami i im podobnymi osobistościami. Nie wyróżnia się on zbytnio w otoczeniu kolegów, a raczej pozostaje na uboczu szkolnego życia, dla niego najważniejszy jest literacki świat nadnaturalnych zjawisk, pozostałe sprawy interesują go mniej, chociaż czasem obrywa się mu za to i to nie tylko od nauczycieli. Jednak jeden wieczór zmienia wiele, a to co później ma miejsce przekonuje go, że to o czym czytał to nic w porównaniu z rzeczywistością, z którą musi się zmierzyć. Po pierwsze instytut badawczy, w którym pracowała jego matka i owszem zajmuje się pracą naukową, ale nie taką jak inne tego typu placówki, lecz raczej użyteczną w walce z czarownicami i demonami. Ta wiedza nie jest jednak przeznaczona dla Jake`a i dorośli próbują wszelkimi sposobami odgrodzić go od niej. Jest jeszcze jeden wątek - stanowi go opowieść o Łowcy czarownic, którą czytelnik poznaje poprzez sny nawiedzające kilkunastolatka, jaki związek ma przeszłość z teraźniejszością? Może odpowiedzią będzie odkrycie tego co wydarzyło się ponad trzysta lat wcześniej i co wpływa od pory na każde pokolenie mieszkańców pewnej wioski? Harkerowie wraz kilkoma innymi rodzinami kryją przed światem pewien sekret, wymagający od nich ofiar i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo tylko ona chroni przed wydostaniem się demonów. Dwie strony zwalczające się wzajemnie i mający przeciwstawny cel, ale łączy ich więcej niż chcą to przyznać - nie cofną się przed niczym by wypełnić swoją misję. Kim tak naprawdę jest Jake Harker? Synem Adama i Claire, a może ... no właśnie informacja o rzeczywistej tożsamości chłopca nie będzie łatwa dla niego do zaakceptowania, a wszystko to co do tej pory dowiedział się nie mogło go przygotować na ten moment.

Magia, zło i dobro, odwieczna walka pomiędzy nimi i brak wyraźnej bieli, jedynie szarość i czerń. Cel uświęca środki - te kilka słów dla części bohaterów stanowi usprawiedliwienie ich postępowania, ma też powstrzymać wyrzuty sumienia. Książka Williama Husseya sięga do kilku motywów znanych z literatury grozy, ale przedstawia je z innej perspektywy, są one bowiem tylko środkiem do ukazania różnych twarzy zła, czasem zakamuflowanych,a czasem mających postać konieczności i spełnienia obowiązku. Ukazuje także ślepą wierność temu co było by ochronić przyszłość, bez brania pod uwagę teraźniejszości, którą poświęca się w imię utrzymania status quo. Klimat grozy narasta powoli, jednak jest wyczuwalny od pierwszych stron i pozostaje do końca,który jest jednocześnie wejściem do nowej historii.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd.
Jaguar

piątek, 14 października 2011

Wilkołaka i spółka

"Wilken. Czas złego wilka"
Di Tof
t

Wilkołaki, wampiry, klątwy,tajne stowarzyszenia, te elementy ostatnio często są kanwą wielu książek. Wydaje się, że trudno w tym obszarze coś nowego stworzyć, bo wszystko już było albo pomysł wydaje się podobny do innych, więc powiew świeżości nie jest zbyt częsty. Jednak czasem znany temat można przedstawić w ciekawy sposób, tak by czytelnik dostał interesujący pomysł, który pomimo, że oparty na znanych podstawach jest czymś więcej niż powtórzeniem ze zmianą imion bądź krajobrazów. Autorka umieściła fabułę swoich książek na terenach znanych sobie, lecz w jej ujęciu nabierają one całkiem innego wyrazu. Wielka Brytania ostatnio kojarzy się od strony magii i paranormalnych opowieści najczęściej z Harrym Potterem, chociaż nie można zapomnieć o Drakuli i Frankensteinie, ale wśród tych bohaterów znalazło się jeszcze miejsce dla paru innych postaci, w tym dla Nata i Woode`iego. "Wilken. Czas złego wilka" to książka przeznaczona nie tylko dla młodzieży, chociaż głównie do niej jest skierowana. Wilkołaki, tajemnicza organizacja stojąca na straży porządku - znana nielicznym, magiczne iluzje, pozwalające dojrzeć rzeczywisty obraz wybranym i młodzi bohaterowie, mierzący się ze złem, które obrało jednego z nich jako cel swoich ataków. To jeszcze nie wszystko, gdyż ta historia to trzecia i ostatnia część cyklu, jednocześnie kończąca pewne wątki, ale i wprowadzająca nowe. Pomimo, że Di Toft napisała trylogię, można zapoznawać się z poszczególnymi tomami z osobna i nie ma się wrażenia, iż brakuje detali by zrozumieć całość. Po raz kolejny zaczynam serię nie od początku a od końca i wbrew pozorom opowieść nie traci na tym. Nagrodzenie wielu motywów z gatunku paranormalnych i odkrywania sekretnych symboli tworzy barwną mieszankę, która pomimo różnorodności jest spójna, a następujące wydarzenia nie są od siebie oderwane.

O czym opowiada więc "Czas złego wilka"? Oczywiście o wilkołakach, bo głównymi bohaterami jest dwójka przyjaciół Nat i Woody, będących tytułowymi wilkenami. Jako agenci Nocnej Zmiany tropią przestępstwa popełniane przez osoby o nadnaturalnych cechach i jednocześnie starają się zapomnieć czyhającym na jednego z nich wrogu - Lucasie Scale`u. Ich drogi krzyżują się z nim w uroczym miasteczku, w którym mieszkają dziadkowie Nata, a gdzie pod nieobecność tych ostatnich ktoś podpala ich dom. Sprawca zostaje szybko wykryty, ale jego ujęcie to nie już nie taka prosta sprawa i dopiero początek o wiele większego problemu - zagłady świata, jakby tego było mało jeden z wilkenów ma problemy z powrotem do ludzkiej postaci. Wyścig z czasem już się rozpoczął, zwycięzca może być jeden, pretendentów do tego miana jest co najmniej dwóch, z czego jeden jest wilkołakiem, mającym pakt z demonem, co daje mu dodatkowe zdolności, a tajemniczym trofeum jest legendarna głowa Baphometa, strzeżona przez Templariuszy i ich następcę. Gdyby tego było mało jest jeszcze podróż w czasie i coś z mitów greckich. Jednak głównym wątkiem jest przyjaźń, która niezależnie od tego co miało miejsce lub wydarzy się, zawsze da siłę by przezwyciężyć zło.

Czasem mniej oznacza więcej, ale zdarzają się też historie gdy bogactwo sprawdza się równie dobrze, szczególnie w opowieściach z pogranicza rzeczywistości znanej i tej bardziej nadprzyrodzonej. Przygody z tajemnicą w tle mają to do siebie, że ich lektura mija niepostrzeżenie, a przy ostatniej stronie pozostaje niedosyt i ochota na więcej. Takie odczucia nie zawsze towarzyszą każdej książce, ale czytając "Wilken. Czas złego wilka" nie traci się czasu, a wprost przeciwnie, dostaje się sporą dawkę dobrej lektury z wieloma niespodziankami. Rzadko kiedy zwracam uwagę na okładki, jednak ta przyciąga uwagę umieszczeniem na niej części trójwymiarowej, znaczenie tej ilustracji odnajdzie czytelnik gdzieś na kartkach książki.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria oraz wyd.
Bukowy Las

czwartek, 13 października 2011

Targi Książki w Katowicach - kawa z pisarzem

Już 21.10.2011 podczas Targów Książki w Katowicach odbędzie się o 15.30 spotkanie - Kawa z pisarzem,
gdzie zagości m.in. Agnieszka Lingas -Łoniewska;

autorka "Bez przebaczenia", "Szóstego", "
Zakrętów losu",
"Zakładu o miłość" oraz "Dirty World".

Szczegóły tutaj

Konkursowo 7 - miesiąc z Mirą

Nowy konkurs na blogu Sylwii Słowa duże i MAŁE
w ramach miesiąca z Mirą


Szczegóły po kliknięciu w obrazek



ZAPRASZAM :)

środa, 12 października 2011

Uniwersalna prawda

"Edgar"
Adam Bełda


Nieśmiertelność, coś o czym marzy jawnie lub skrycie ludzkość, można ją rozpatrywać z perspektywy duchowej, kulturowej, naukowej i tej pragmatycznej czyli życiowej. Jak na razie dzięki postępowi w medycynie żyjemy coraz dłużej, ale do wieczności jeszcze droga daleka, a może w ogóle niedostępna? Jedni powiedzą, że przecież spuścizna pozostawiona następnym pokoleniem, bądź pamięć bliskich jest synonimem wiecznego życia, a drudzy zaoponują, że wspomnienia są ulotne i mogą przeminąć po jakimś czasie. Ale jest przed człowiekiem przyszłość, taka w której jest możliwość nie tyle wygrania ze śmiercią, co przynajmniej oszukania jej na jakiś czas. Na jak długo? Kilka lat, a dokładniej dziesięć, po tym okresie to co odroczone dokonuje się ... Te kilka lat to przedłużenie życia, a jednocześnie egzystencja ze świadomością, że każdy dzień przybliża do nieuchronnego końca. Opis książki skojarzył mi się w pierwszym momencie z filmem "Avatar", i w jednym i w drugim przypadku to umysł człowieka sterował zastępczym ciałem, na tym nie koniec podobieństw - jest jeszcze świat korporacji i złoża surowców na innych planetach, a do tego walka o jak największy zysk ... Zbieżności, przynajmniej początkowo nasuwa się wiele, lecz tak naprawdę wraz z kolejnymi stronami czytelnik zaczyna dostrzegać całkowicie inną historię, chociaż w części opartą na jednym wspólnym pragnieniu - oszukaniu czy też przechytrzeniu śmierci, ale nie tylko ...

Tytułowego Edgara poznajemy w momencie gdy jako cyborg pracuje na zagubionej gdzieś w kosmosie planecie.Jego wcześniejsze życie jako człowieka dobiegło końca, a raczej zostało brutalnie przerwane przez wypadek, jeden nieostrożny ruch kogoś stojącego obok i to co wydawało się dane na zawsze zostaje utracone. Jednak dostaje szansę by dalej istnieć, w nieco innej formie, w określonym czasie i za odpowiednim wynagrodzeniem. Jeżeli alternatywą jest śmierć co byście wybrali? Pytanie retoryczne, bo bohater podjął decyzję. Jest sobą i jednocześnie kimś, a raczej czymś - narzędziem, ma do wykonania pracę, która jeżeli go nie zabije zapewni mu kilka lat spokojnej egzystencji nim dopełni się wyrok przeznaczenia, tym razem ostateczny ... Bohater jest realistą, wie co go czeka w przyszłości, wydaje się być pogodzony ze swoją nową egzystencją, jednak gdzieś pomiędzy wierszami nasuwa się pytanie - co nim kierowało gdy zgadzał się na zaproponowane mu wyjście? Perspektywa pozostania na tym świecie jeszcze jakiś czas, dokończenie niezakończonych spraw, a może wola przeżycia za wszelką cenę? Jaka jest odpowiedź? Nim ją odnajdziemy, następne zapytanie pojawia się, tym razem o pojęcie słowa człowieczeństwo, co jest jego wyznacznikiem, a brak jakiego elementu bądź elementów świadczy, że nie jest się już istotą ludzką? Jest jeszcze jedna kwestia, pozostająca w ścisłym związku z człowiekiem - rodzina, jej emocje po wypadku bliskiej osoby - męża i ojca, rozłąka i radzenie sobie z codziennymi problemami samotnie.

Świat ukazany przez autora "Edgara" może wydawać się w pierwszej chwili futurystyczny - cyborgi, rozwój technologiczny pozwalający na ich produkcję, eksploracja odległych planet. Jednak gdy spojrzy się na przedstawioną historię z punktu widzenia ludzkiego życia to opowieść tę można odnieść do sytuacji, której doświadcza obecnie wielu osób - emigracji, rozstania z najbliższymi i rozterkami z tym związanymi. Istota książki jest uniwersalna, chociaż osadzona w przyszłości, równie dobrze mogła lub może mieć miejsce obecnie.



wtorek, 11 października 2011

Zapowiedź wydawnicza

"Potrafiłbyś przebiec maraton? Większość osób nie potrzebuje nawet minuty, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź brzmi mniej więcej tak: „Ja? 42 kilometry? W życiu!”. Nie jest to właściwy sposób myślenia. Każdy może go przebiec. Prawda, potrzeba do tego dużo czasu na odpowiednie przygotowanie, determinacji i silnej woli. Tim Rogers w książce wydanej przed wydawnictwo Buk Rower: „Mój pierwszy maraton” dowodzi, że nie musisz być zawodowym sportowcem. Jeśli tylko chcesz, i ty możesz ukończyć maraton!

Na przykładzie Maratonu Londyńskiego krok po kroku będziesz poznawał tajniki przygotowań i startu w maratonie. Dowiesz się, jak zaplanować trening, żeby osiągnąć sukces i mieć czas na życie prywatne. Jak wybrać odpowiednie buty, jak dobrać ćwiczenia, które uchronią cię przed kontuzją i co jeść, żeby zyskać dodatkową energię. Ale przede wszystkim dowiesz się, jak nie stracić motywacji, a z wysiłku fizycznego czerpać coraz więcej radości.

W przygotowaniu do pierwszego biegu maratońskiego chodzi o odpowiednie wytrenowanie organizmu i nabranie wytrzymałości pozwalającej pokonać tak długi dystans. Jednak to, o czym musisz pamiętać, to nie tylko cotygodniowe wyrabianie kilometrów, bieg maratoński to nie tylko bieganie. Do ukończenia maratonu oprócz siły fizycznej potrzebna ci będzie naprawdę silna psychika.

Autor Tim Rogers jest niekwestionowanym autorytetem do maratonu przygotował setki początkujących biegaczy, a sam 62 razy przekroczył linię mety. Poznasz prawdziwą historię jednej z jego uczennic, prezenterski stacji BBC. Opowieść kobiety, która pomimo pracy na pełen etat i braku wiary we własne możliwości postanowiła przygotować się do maratonu.

Jeśli jesteś początkującym, jak i zaawansowanym biegaczem, ta książka jest dla ciebie. Nigdy nie myślałeś o maratonie, masz problemy z motywacją, zasiedziałeś się przed telewizorem? Czas ruszyć i odmienić swoje życie. Wyobraź sobie, co możesz czuć, kiedy przebiegniesz swój pierwszy maraton. Tego nie da się opisać. Sprawdź!

I ty możesz zostać maratończykiem!

Książka dostępna od 12 października w sklepie internetowym bukrower.pl

poniedziałek, 10 października 2011

Dexter od kulis

"Dexter. Taki sympatyczny morderca"
red. Douglas L. Howard


Dexter bohater książek i serialu telewizyjnego, fenomen literackiej fikcji, morderca, wzbudzający sympatię. Określeń można by wiele jeszcze przytoczyć, jedno jest pewne postać stworzona przez Jeffa Lindsaya nie przeszła bez echa i jeszcze długo będzie wzbudzała emocje i to gorące, bo grono fanów i wrogów rośnie z każdą wydaną historią, no i kolejnymi odcinkami. Rzadko kiedy powieść i jej ekranizacja wywołują tak skrajne odczucia i to nie w sferze artystycznej, ale przedstawianego wątku. Z jednej strony barykady stoją ci, którzy przyjęli do wiadomości, że ich ulubieniec jest mordercą i przeszli nad jego "hobby" do porządku dziennego, uważając, iż motywy usprawiedliwiają go; z drugiej są oponenci wskazujący na podstawowy element - morderstwa, uzasadnione czy też nie, zawsze pozostają zbrodniami. Jak to więc jest z tymi kontrowersjami i co jest ich źródłem? Technik policyjny, mąż i ojciec, naoczny świadek zabójstwa, dziecko z mroczną przeszłością ... po prostu Dexter, sympatyczny człowiek, który wziął sprawiedliwość w swoje ręce, robi to o czym w każdej minucie, ba sekundzie, marzy wielu, jednak tylko nieliczni mają odwagę bądź są na tyle zdesperowani by zrobić krok w stronę samosądu. Ale tu nie kończy się na jednym "wyroku", jest ich cała seria, czy samozwańczy mściciel nie przypomina tych, którym odbiera życie? A tak w ogóle jaka jest rola wymiaru sprawiedliwości, skoro są osoby z takim "hobby"?

Czytelnicy i widzowie nie dostają prostej czerni i bieli, raczej tylko odcienie szarości lub patrząc z trochę innej perspektywy białą czerń i czarną biel, kolory nie występujące w przyrodzie, podobnie jak sympatyczny zabójca, z którym w jakimś momencie wielu może odkryć wspólnotę ... Everyman i ostatni sprawiedliwy w jednej osobie - osobie seryjnego mordercy. Może właśnie tutaj jest początek zagadki popularności Dextera. Właśnie na fali jego powodzenia i sławy powstała książka "Dexter. Taki sympatyczny morderca" uchylająca kulisy powstawania i wersji literackiej i telewizyjnej, a także prezentująca coś co przeciętny widz oraz czytelnik rzadko ma okazję poznać. Od pomysłu do gotowej historii droga długa, a do efektu oglądanego na ekranie jeszcze dłuższa. Wbrew pozorom liczy się każda minuta, a nawet sekunda odcinka - od pierwszej do ostatniej chwili nie ma nic przypadkowego w doborze kadrów. Czołówka, dobór oświetlenia, tło krajobrazowe - to wszystko nie jest drugorzędną sprawą, lecz ma na celu przekazanie istoty przedstawianej opowieści na równi z grą aktorską. Świadomie możemy nie zdawać sobie z tego sprawy jaki wpływ ma na odbiór perypetii bohaterów przez widzów odpowiedni drugi plan. Sekrety producenckie są równie fascynujące co właściwa opowieść, szczególnie gdy odkrywają je osoby związane i z literacką i z tą producencko-telewizyjną stroną. Dwa różne środki przekazu, operujące odmiennymi narzędziami, ale umiejące wzbudzić podobne emocje, to zdarza się rzadko.
Ale to nie jedyne wiadomości odkrywane przed wielbicielami "sympatycznego zabójcy", w końcu najważniejszy jest sam Dexter i to on jest również głównym motywem w książce pod redakcją Douglasa L. Howarda., dzięki niej detale, które wcześniej mogły umknąć są wyróżnione, a dodatkowo można także poznać opinię autora literackiego i twórców telewizyjnych. W jednym miejscu zgromadzone prawdziwe kompedium wiedzy z obszaru "dexterelogii" i dla fanów pierwowzoru, jak i dla entuzjastów serialu, ale co ciekawe również i dla tych, którzy są w opozycji do miłośników do obu tych grup. Tak, głosy krytyków też uwzględniono, podobnie jak analizę psychologiczną bohaterów.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
portalowi Na kanapie


Konkurs z Czytajmy Polskich Autorów

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie CPA:)


Tym razem do wygrania są trzy egzemplarze zbioru opowiadań "Książki Moja Miłość". Pozycji stworzonej przez ludzi, dla których słowo pisane jest bliskie sercu i dla których książka stanowi wartość samą w sobie, taką, którą warto propagować i zarażać nią innych.
Zbiór został wydany pod redakcją Agaty Wiśniewskiej, najpierw ukazał się jako e-book, a potem jako książka drukowana.

Szczegóły tutaj






niedziela, 9 października 2011

Stos na jesienną niepogodę




Za oknem jesienna pogoda i to nie taka ze złocącymi się w słońcu liśćmi, ale z kategorii deszczowo- pochmurnych.
Jednak dobra lektura jest dobra na wszystko :)



Od góry:
"Amok" David Moody (Matras)
"Projekt "Kuźnia Wulkana"" Jack Du Brul (Matras)
"Edgar" Adam Bełda wyd. Novae Res
"Mapa Stworzyciela" Emilio Calderon (Matras)
"Ogród ciemności" Anne Frasier (Matras)
"Zew nieśmiertelności" Anne Frasier (Matras)
"Błękitna dama" Javier Sierra (Matras)
"Wilken. czas złego wilka" Di Toft wyd. Bukowy Las i Sztukater.pl
"Łowca demonów" William Hussey wyd. Jaguar i Sztukater..pl
"Srebro koloidalne" dr. Josef Pies Sztukater.pl
"Ekonomia dla bystrzaków" dr S.M. Flynn wyd. Septem i Sztukater.pl

Małe przypomnienie :)



Do jutra tj. 10.10.2011 trwa konkurs na blogu Słowa duże i MAŁE




sobota, 8 października 2011

Z przymrużeniem oka

"Wszystkiego najlepszego"
Izabela Szolc


Bridget Jones stała się ikoną popkultury najpierw za sprawą książek, a później ich ekranizacji, jeżeli ktoś nie czytał i udało mi się nie zobaczyć filmów, to na pewno słyszał o tej bohaterce i jej barwnym życiu. Komizm, satyra no i trochę zapożyczenia z literackiej klasyki, to tak w telegraficznym, a nawet większym skrócie. Kopii, kalek, kser angielskiej singielki i jej perypetii było, jest i pewnie będzie wiele, ale tak już jest z bestsellerami i ani to pierwszy przypadek w literaturze i nie ostatni. W opisie z okładki "Wszystkiego najlepszego" dowiaduję się, że opowieść ta została wyróżniona pod hasłem "Polska Bridget Jones", dla jednych może być to zachętą, dla innych wprost przeciwnie, w końcu nie każdy pierwowzór może lubić ... Ale, że opisy wiele razy nie oddawały treści książki, więc i te słowa nie są dla mnie wyrocznią, pomimo, iż przygody Brytyjki podobały mi się, bardziej w wersji papierowej niż na celuloidzie. Zaczynając lekturę, starałam się nie myśleć o tekście z obwoluty i o pracy pani Fielding, chociaż porównania i tak wszędobylski nochal wściubiały. Jednak szybko się okazało, że analogii owszem można szukać, lecz po co tracić czas na nie gdy w tej samej chwili można kibicować Ance, wcale nie będącej polską reprodukcją.

Bohaterkę poznajemy w momencie gdy nie ma pracy, tudzież drugiej połówki, za to posiada wierną przyjaciółkę, która stara się jej pomóc różnymi sposobami by wróciła do normy społecznej. Jednym ze sposobów jest Luna - kotka, dzięki której Ania poznaje idealnego mężczyznę, szkoda, że zaobrączkowanego, no i polskiego agenta Muldera vel ochroniarza z Tesco. Jednak na nich nie kończą się perypetie sercowe Anki, dołącza do nich gwiazdor ekranowy i zazdrosny eks czy życie może się jeszcze bardziej skomplikować? Tak, jeżeli rodzice, a zwłaszcza kochana mamusia zechce zabawić się w swatkę - wybranek niestety panem Darycm nie jest. Do tego niesnaski w stadle małżeńskim rodzicieli, przyszłe rodzicielstwo przyjaciółki i widmo pracy na cały etat ... Jak na jedną kobietę to dużo, szczególnie, że urodziny już tuż tuż i to takie z kategorii depresejno-filozoficznych czyli za chwilę zostanie czeka ją powitanie w gronie 30 - latków. Wszystkie te wydarzenia mają miejsce w przeciągu prawie dwóch miesięcy czyli czasie niedługim, acz obfitującym w sytuacje, które mogłyby podkopać pewność siebie u każdego człowieka, ale Anka z każdej opresji wychodzi mniej lub bardziej obronną ręką.

Izabela Szolc z przymrużeniem oka przedstawiła swoją bohaterkę i jej przygody, podobieństwa do Bridget Jones można odnaleźć, są one jednak zamierzone i nawet podkreślone, a nawet więcej stanowią element historii, ale na pierwszym planie jest całkowicie Anka i jej przygody. "Wszystkiego najlepszego" to opowieść z ogromną dawką humoru, osadzona w polskich realiach. Lektura mija szybko, a czytelnik dostaje nie tylko świetne opowiadanie, lecz również wspaniałą komedię, w której zwroty akcji są niespodziewane i częste, a zakończenie zaskakujące.