Portal Sztukater.pl ogłosił nowy konkurs, szczegóły tutaj
Przypominam także o konkursie trwającym do 31 sierpnia, szczegóły
Jak rodzą się pomysły na książki? Skąd czerpie Pani inspiracje?
Pomysły najczęściej podsuwa mi syn, który ma niesamowicie żywą wyobraźnię. Ja je tylko realizuję :) A jeśli chodzi o inspiracje, nie będę oryginalna, jeśli powiem, że czerpię je z życia. Jestem pilną obserwatorką, lubię i potrafię słuchać ludzi, znacznie łatwiej mi później tworzyć swoich bohaterów. Każdy z nich ma cechy ludzi, których znam i lubię ( lub nie lubię…).
Którą pozycję ze swojego dorobku literackiego najchętniej widziałby Pani na dużym ekranie? Dlaczego właśnie tę?
Chętnie zobaczyłabym „mojego” Chopina na ekranie, czyli powieść „Dagerotyp. Tajemnica Chopina”. Choćby tylko po to, żeby widzowie mogli choć na chwilę zapomnieć o wizerunku genialnego, znerwicowanego suchotnika o nieprzyjemnym charakterze, jakim karmieni jesteśmy od lat. Chopin w mojej książce jest człowiekiem wesołym, lubiącym wino i kobiety, nie stroniącym od zabaw i nie pozbawionym wad. Rozrzutny, z „ułańską fantazją”, siedzący wiecznie w kieszeni ojca, ale przy tym pełen uroku, którym podbijał serca kobiet. I nie są to cechy wymyślone przeze mnie na okoliczność tej książki – taki jego obraz wyłania się ze wspomnień przyjaciół i z listów, zwłaszcza tych do i od rodziny.
Proszę podać 3 tytuły ulubionych książek. Odegrały w Pani życiu ważną rolę?
Darzy je Pani sentymentem? Proszę zdradzić szczegóły.
To wbrew pozorom trudne pytanie, bo nie przeżywam już książek tak, jak to miało miejsce kiedyś, w dzieciństwie. Potrafiłam wtedy pogrążyć się bez reszty w lekturze i zapomnieć o całym świecie. Teraz czytam inaczej. Podpatruję styl innych pisarzy, z przyzwyczajenia wyłapuję literówki, a bardzo często wzdycham z zazdrością: „Dlaczego ja tak pięknie nie potrafię… ?”
Ale mam parę książek, do których chętnie wracam i które nigdy mi się nie znudzą. Jest to przede wszystkim cykl „Wszystkie stworzenia małe i duże” Jamesa Herriota. Zaśmiewam się przy jego książkach do łez, chociaż znam te historie niemal na pamięć.
Herriot jest moim lekiem na zły nastrój i drobne smuteczki, natomiast, kiedy potrzebuję atmosfery tajemnicy, odrobiny niesamowitości i pięknego języka, sięgam po raz nie zliczę już który po „Imię Róży” Umberto Eco.
Ostatnio zachwyciłam się nieznaną w Polsce, nie żyjącą już francuską pisarką Jeanne Bourin, która w przepiękny, poetycki sposób pisała romanse dziejące się w średniowiecznej Francji. Podczas mojej ostatniej wizyty we Francji miałam prawdziwy zaszczyt i szczęście poznać jej męża oraz najbliższą przyjaciółkę, również pisarkę, i to od męża właśnie dostałam egzemplarz książki „La Chambre des Dames” z prośbą o przetłumaczenie jej na język polski.
Jeśli znajdę wydawcę, który zainteresuje się moim tłumaczeniem, ta książka, jak żadna inna dotychczas odegra naprawdę ważną rolę w moim życiu.
Którego z pisarzy (polskich i zagranicznych) darzy Pani największym autorytetem?
Największym autorytetem był dla mnie zawsze Stanisław Lem. Jego proza jest uniwersalna, to jedyny współczesny pisarz polski, który ceniony jest na całym świecie.
Jeśli natomiast chodzi o pisarzy zagranicznych, to z pewnością, wspomniany już przeze mnie Umberto Eco. Imponuje mi jego erudycja, wszechstronność, oraz wiedza. Całkiem tak, jak w przypadku Lema.
Gdyby nie był Pani pisarzem to... no właśnie, kim chciał Pan zostać?
Archeologiem. Najchętniej takim, który odkopuje skarby faraonów, albo Majów :) Marzyłam o tym od dziecka.
Jaki jest Pani ulubiony film? Dlaczego właśnie ten?
„Dziewczyna z perłą”. Każdy kadr z tego filmu, to przepiękny obraz. Kocham malarstwo, zwłaszcza to, z czasów Vermeera, dlatego oglądanie tego filmu sprawia mi zawsze ogromną radość i dostarcza nieustających wrażeń estetycznych.
A seriale? Lubi je Pani oglądać? Jeśli tak, to jaki jest Pani zdaniem najlepszy, oraz który z emitowanych obecnie zasługuje na uwagę.
Lubię czasami „zawiesić oko” na czymś w telewizji, zwłaszcza podczas posiłków. Często bywało tak, że wypadała mi przerwa, na posiłek właśnie, w czasie nadawania Klanu, co było przez moje dzieci ( zwłaszcza piszącego syna) mocno krytykowane. Ale był to jedyny serial, który udawało mi się oglądać w miarę regularnie. Reszty właściwie nie znam.
Jaki gatunek muzyki jest Pani najbliższy? Proszę podzielić się z nami swoimi ulubionymi wykonawcami.
Lubię muzykę spokojną, nastrojową. Dotyczy to zarówno muzyki rozrywkowej, jak i klasycznej. Ulubieni wykonawcy, to Leonard Cohen, Sade i Trio Jagodziński, zwłaszcza jazzowe przeróbki Chopina tych ostatnich.
Domyślamy się, że największą pasję stanowi pisanie. A poza nim? Ma Pani inne hobby?
Inna pasja niż pisanie? Chyba tylko czytanie.
Największe marzenie? Już zrealizowane? Czy może jeszcze przed Panią?
Jest jeszcze parę niezrealizowanych marzeń w moim życiu, ale jako osoba przesądna nie wypowiem ich na głos. Może prędzej się spełnią:)
Pani motto życiowe?
„Życie zaczyna się po pięćdziesiątce”.
Chciałby Pan coś jeszcze powiedzieć naszym czytelnikom Wraz z odpowiedziami byłaby też umieszczona krótką charakterystyka autora, życiorys, cytaty, spis całej bibliografii
Może to, że żałuję, że pisać zaczęłam tak późno, a mój debiut wypadł po pięćdziesiątce. Patrząc teraz na moje młodsze koleżanki zazdroszczę im, że tyle jeszcze mają przed sobą, a mój czas zaczyna się powoli kurczyć. Uwielbiam wszystko, co wiąże się z pisaniem: szukanie materiałów, wymyślanie fabuły, a później spotkania z czytelnikami. Te ostatnie zwłaszcza sprawiają mi najwięcej radości.
Ale nawet jeśli sama przestanę już pisać, zawsze pozostanie mi cieszenie się sukcesami moich dzieci. Syna, który „zaraził się” pisaniem ode mnie i teraz jest moim głównym doradcą, redaktorem i surowym krytykiem. Wierzę bez zastrzeżeń w jego intuicję i ( prawie) bez bólu pozwalam mu wyrzucać całe, nieudane jego zdaniem, sceny z moich książek. Teraz mam też dodatkowy powód do dumy: właśnie dostał nominację do nagrody im. Janusza A. Zajdla za jedno ze swoich opowiadań.
I córki, mojego ukochanego „nadwornego fotografa”, której talent objawił się właśnie w fotografii.
Czeka mnie naprawdę ciekawa starość :)
, podobno, smakuje najlepiej na zimno no i jest rozkoszą bogów. Saro bogiem nie jest, ale odwet jaki przygotowuje dla swoich wrogów ma rozmiary dopustu bożego. Skala jego rewanżu ma wymiar kataklizmu o zasięgu międzynarodowym. Jakie wydarzenie kryje się za kulisami takiej vendetty? Sprawa osobista czy tylko wykonanie zlecenia? A może ta kwestia ma drugie, a nawet trzecie dno? W końcu co może mieć wspólnego jeden z wielu studentów, uczestniczących w zebraniu, jakich sporo podczas roku akademickiego, z nastolatkiem, który zniszczył samochód brata, no i spadkobiercą miliardera, mającym krew na rękach? Troje ludzi, trzy drogi życiowe i pierwsze zakręty na nich. Gdzieś pośród tych ścieżek ma miejsce wydarzenie, będące zarzewiem bezlitosnej zemsty, nie mającej baczenia ani na ogrom zniszczeń, ani na liczbę ludzi nią dotkniętych.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wyd. VARSOVIA
Optymizm to cecha charakteru i spojrzenie na świat, związane z pozytywnym podejściem do życia i tego co z sobą niesie. Dla tych, którzy nie zdają się na drogi wyznaczone przez przeznaczenie, perspektywa taka sprzyja podejmowaniu nowych wyzwań. Opierając się na takiej wizji działania szukamy dobrych stron swoich osiągnięć, a w ewentualne trudności są tylko wskazówką na przyszłość, a nie ostrzeżeniem. Pozytywne myślenie to nie patrzenie na otoczenie przez tzw. "różowe okulary", w końcu przesada tak na "plus" jak i na "minus" zawsze jest nie najlepszym wyjściem z sytuacji. Każdy ma swoje marzenia i próbuje je, z lepszym lub gorszym skutkiem, realizować. Czasem nasze zabiegi uwieńczone są wynikiem jaki chcieliśmy osiągnąć, czasem wprost przeciwnie - spotyka nas porażka. Szczególnie przy tej drugiej opcji szukamy źródeł niepowodzenia, zaczynamy rozglądać się dookoła by zobaczyć gdzie tkwił błąd, czy był on po naszej stronie, a może leżał w innym miejscu. Nie jest zawsze łatwe, a do przyjemnych w ogóle nie należy, chociaż w swych założeniach powinno to pozwolić uniknąć niepowiedzenia w przyszłości. Ale często zdarza się, że coś w naszym "śledztwie" pominęliśmy lub nie odkryliśmy i powtarzamy potknięcie raz kolejny. Często także patrzymy na znajomych i staramy się dociec co zaważyło na tym, iż im udało spełnić swoje pragnienia.
Esther i Jerry Hicks są autorami wielu poradników związanych z tematyką samorealizacji oraz osiąganiem osobistych celów i pragnień. Swoje doświadczenia związane z tym zagadnieniami zawarli także w formie kart z opisami oraz związanymi z nimi sentencjami. Czytelnik oprócz słowa pisanego ma też zobrazowany tekst, który współgra z przekazem. Każda reguła ukazuje jedno z przesłań twórców, które jest podsumowane w haśle. W ten sposób utrwalana jest myśl przewodnia oraz jej wątki poboczne. Czytając maksymy i ich opisy można się przekonać, że wiele z prezentowanej tematyki jest znana, jednak często gdzieś gubiona bądź zapominana, w gonitwie za zdobyciem tego o czym marzymy, jawnie bądź skrycie.
Nie ma uniwersalnego przepisu na osiągnięcia sukcesu dla każdego człowieka, zbyt wiele zmiennych może wpłynąć podczas drogi do jego zdobycia. W końcu każdy z nas jest indywidualnością i pomimo, że często nie zauważamy różnic pomiędzy sobą, one istnieją. Jednak każda wskazówka, która może pomóc jest warta by się z nią zapoznać, a czy znajdzie zastosowanie, to już zależy od każdego z nas z osobna.
Przepis na ekstremalną przygodę życia: przygotuj się starannie wykonując kilkaset skoków spadochronowych, możesz dodać jeszcze do tego lekcje pilotażu, opłać wycieczkę na biegun północny by tam sprawdzić swoją żądzę przygody, potem zgłoś się do odprawy przed lotem i ... twoje życie zmieni się nieodwołalnie.
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwu Oficynka
aż ma swoją wagę, mniejszą lub większą, niezależnie czy to walizy podróżne czy życiowe doświadczenia. Szczególnie przeszłość niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i czasami niezwykle ciężkie gatunkowo wspomnienia. Jedni upychają je w zakamarkach pamięci, jak na strychu lub magazynie rzeczy, które tylko zawadzają w życiu codziennym, ale nie chcemy ich wyrzucać z pamięci, bo są dla nas ważne. Czasem pozostają tam już na zawsze, a kurz następnych przeżyć pokrywa je na tyle grubą warstwą, że nie znikają w mrokach dziejów. Inne wbrew usilnym zabiegom wypadają z zakamarków pamięci za każdym razie gdy tylko otwieramy je by coś dorzucić. Niekiedy jednak wszystko to co skrupulatnie przez lata upychamy, a raczej odsuwamy od siebie, nagle wypada w najmniej oczekiwanym momencie. W takiej chwili możemy ugiąć się pod falą "pamiątek", lecz to co nas nie złamie wzmacnia. Jednak nim to nastąpi przechodzimy swoisty czyściec, poprzedzony piekłem powrotu do tego co było, lecz nie minęło. Trudno jest zgubić kufry doświadczenia życiowego, a w ogóle czy warto starać się by znikły? W końcu to one kształtują nas, i te pozytywne i te negatywne, czy tego chcemy czy nie.
Z
czym kojarzymy słowo "pirat"? Najczęściej z żaglowcami, gdzie na głównym maszcie powiewa flaga z czaszką i dwoma skrzyżowanymi piszczelami i widowiskowymi bitwami morskimi na tle lazurowego morza. Do tego oczywiście ukryty skarb oraz jego poszukiwania. Filmy i te w technicolorze i te najnowsze w 3D oraz książki przygodowe dodatkowo jeszcze pomagają naszej wyobraźni przenieść się, chociaż na chwilę, w krainę korsarskich historii. Jednak w przypadku "Słowa pirata" to co najczęściej jest zwieńczeniem lub środkiem akcji, jest tylko początkiem opowieści, gdzie teraźniejszość i przeszłość przeplatają się ze sobą. Trzy plany czasowe - dziewiętnasty, dwudziesty i dwudziesty pierwszy wiek, z czasami gdy kaperzy świętowali największe triumfy raczej nie kojarzące się, ale wbrew pozorom motyw ten jest obecny ciągle. Bohaterowie to członkowie jednej rodziny, rozsiani na przestrzeni trzech wieków, na których losy wpłynęła jedna decyzja, podjęta po części z marzeń, po części z chęci przeżycia przygody.
Fabuła przenosi czytelnika od dziewiętnastowiecznego Hamburga poprzez ówczesną Gujanę Francuską i Rio de Janeiro. Sceneria znana, ale ukazana w innych ramach czasowych okazuje się całkowicie innym światem. Gorączka złota, miraż nieprzebranych bogactw, łatwego zarobku kusił biednych i bogatych, lecz rzeczywistość okazała się inna niż romantyczne marzenia, obojętnie jakie miały korzenie. Znajomość zawarta w niezwykłych okolicznościach przeradza się w niecodzienną przyjaźń, która wpłynie na wielu ludzi. Pirat, człowiek wyjęty spod prawa i niemiecki spedytor, puszczający wodze swojej fantazji w hamburskim biurze rodzinnej firmy. Ich drogi skrzyżowały się podczas sztormowej nocy, gdzie jeden z nich był ofiarą ataku, a drugi jego pomysłodawcą. Po latach potomkowie jednego z nich dostają wiadomość o niespodziewanym spadku zdeponowanym w szwajcarskim banku. Spadkodawca owiany jest rodzinną legendą, a sukcesorzy chcą wykorzystać szansę wyjaśnienia jej. Jednak koniec sierpnia 1939 okazał się nie najlepszym czasem na taką eskapadę. Perspektywa rodzinnej schedy schodzi jednak na dalszy plan w obliczu wojny i rozłąki, bo dla jednego z podróżników krótkie wakacje przerodziły się w kilkunastoletnie rozdzielenie z bliskimi. Kolejna próba rozwiązania sekretu familijnego, już zapomnianego w wojennej i późniejszej zawierusze, następuje w już w czasach teraźniejszych. Po prawie dwustu latach zagadkowa spuścizna w końcu odsłania czym jest i gdzie ma swoje początki. Historia zatoczyła koło od Hamburga przez Amerykę Południową, Francję, Portugalię aż po Polskę.
A czym jest tytułowe „Słowo pirata”? Przysięga, groźbą, obietnicą? A może jeszcze coś innego oznacza … Tajemnica rozwiązuje się na stronach książki, a autor przeplatając wątki nie pozwala czytelnikowi stracić głównego motywu z oczu – sagi z piracką flagą w tle.

Wyob
raź sobie, że budzisz się w obcym miejscu, w jakimś zaułku, obok Ciebie leży trup, a Ty nie wiesz gdzie jesteś, nie pamiętasz co się działo w ciągu ostatnich kilku dni. Jedyne czego masz świadomość to, że otacza Cię zagrożenia, tylko czy ty jesteś źródłem niebezpieczeństwa czy kto inny? To kim jesteś sprawia, iż podejrzewasz siebie, po raz kolejny twoja natura doszła do głosu, a teraz musisz zrobić wszystko by wydostać się z tej matni. To wszystko prawda albo tylko iluzja? Może myliliśmy się oceniając sytuację. Ktoś zaczyna brać cię na cel, padają strzały, nie pozostajesz w tyle - bronisz się. Powoli do ciebie dociera, że to TY jesteś celem napastników, ofiarą, a nie katem. To zmienia postać rzeczy, kolejne pytania nasuwają się - dlaczego właśnie Ty i w jakim celu znalazłeś się w tym, a nie innym miejscu. Co więcej w podobnej sytuacji jest więcej osób, więc co robisz? Uciekasz, a wraz tobą pozostali ...
Możesz sobie wyobrazisz taki scenariusz? Ktoś nie musiał, bo to była jego rzeczywistość. Riley właśnie została postawiona przed takim faktem, nikt nie zapytał jej o zdanie, ale ani ona, ani jej współpracownicy, nie zamierzają zostawić tego porwania bez dalszych konsekwencji. Kto mógłby stać za takim czynem, który nie jest jednostkowy, a jego celem jest stworzenia kolejnych krzyżówek zmiennokształtnych i nie tylko? Dochodzenie rozpoczyna swój bieg, jest ono głównym motywem historii, wokół którego toczą się pozostałe wątki, równie ciekawe. W końcu gdy główną bohaterką jest półwampir i półwilkołak, a w jej najbliższym otoczeniu są wampiry oraz zmiennokształtni to interesujący przebieg fabuły jest raczej gwarantowany. Świat widziany z perspektywy innych ras, pomimo, że wydają się zwykłymi ludźmi, nie jest taki sam jak my go postrzegamy. Uprowadzenie Riley ma drugie, a nawet trzecie dno, a jej życie osobiste dodatkowo komplikuje wyjaśnienie kto był zleceniodawcą. Tajemnicza tożsamość współtowarzysza niedawnego uwięzienia też nie ułatwia życia bohaterki.
"Całując grzech" to książka z nurtu "paranormal", druga część serii "Zew nocy", gdzie akcja jest jednocześnie kontynuacja i odrębną historią. Dla tych, którzy już czytali pierwszy tom cyklu kolejne perypetie Riley i jej przyjaciół będą rozwinięciem wątków związanych z bohaterami. Natomiast "debiutantom" nie sprawi trudność wejście w świat bohaterów, bo pomimo nawiązań nowa opowieść o ich perypetiach pozwala na swobodne odnalezienie się w lekturze.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wyd. ERICA