niedziela, 10 czerwca 2012

Prawda i jej odcienie ...


"Aż po ciemny las"
Jacek Rębacz


Prawda, obiektywny obraz wydarzeń, które miały miejsce, a może subiektywna wizja tego co zaszło? Każdy z uczestników uważa swój punkt widzenia za prawdziwy, a osoby postronne również posiadają własne zdanie. Pośród tak wielu opinii jak odnaleźć to co faktycznie zaszło? Czym w końcu jest prawda? Relacją z kilku chwil, w przeciągu jakich coś mogło umknąć, pozostać niezauważone lub uznane za mało istotne, ale wtedy jest to jeszcze fakt czy już jedynie osobista wizja rzeczywistości?

Cztery ofiary śmiertelne, żadnych śladów, mocne poszlaki, kilku podejrzanych i dwa miliony złotych, te elementy jako podstawa śledztwa wydają się dawać mu silne podstawy i duże szanse na jego wyjaśnienie. W końcu taka sprawa nie mogła zaistnieć ot tak sobie, bez przygotowania, pod wpływem impulsu. Nie miała także przebiegu jaki kojarzy się ze scenami z filmów, a może jednak było tak jak na ekranie?  Co wydarzyło się w niewielkim oddziale banku i kto za tym stoi? Świadkowie nie dostrzegli niczego niezwykłego w okolicy, kolejny dzień po prostu, taki sam był wczoraj i pewnie podobny będzie jutro. Jednak okazało się, że to co uważane za zwyczajne wcale takie nie było, pewne szczegóły różniły ten poranek od innych, skryte pod maską, ale nie codzienności, lecz wręcz przeciwnie. Wystarczy połączyć ze sobą odpowiednich ludzi i sprawca zostanie postawiony przed obliczem sprawiedliwości, bo motyw jest znany i stary jak świat. Dowody są, wątpliwości nie powinno być, ale ... czy na pewno prawda została odkryta? Czerń i biel, zbrodnia i kara, tylko dlaczego kolor biały coraz bardziej przypomina szarość, a ta z kolei zmienia się w czarną barwę? Lublin spowija atmosfera jak z filmu noir, klimat wzajemnych podejrzeń, niedomówień oplata spokojne do tej pory miasto. Jedyna sprawiedliwa, walczy o to by fakty ujrzały światło dzienne pomimo,iż przeciwnik jest o wiele potężniejszy i na pewno lepiej obyty w świecie gdzie prawda i kłamstwo to przeważnie rewers i awers tej samej monety zwanej życiem. Każdy krok Vesny Suszko jest obserwowany, ostrzeżenia dają do zrozumienia, że stawka nie należy do niskich,jej poziom wciąż idzie w górę, a tożsamość wroga zdaje się mieć nieskończoną ilość masek na podorędziu. Komu zależy by wynik pracy policji był taki, a nie inny? Kto pociąga za sznurki i co chce osiągnąć? Zdrajca jest blisko czy to tylko efekt ciągłego napięcia i poczucia zagrożenia? Dobro i zło ciągle zmieniają twarze, ten kto w tym momencie wydaje się stać po jednej stronie, za ułamek sekundy zmienia całkowicie swój charakter. A do tego wszystko daje o sobie znać przeszłość i zagadkowe morderstwa sprzed lat, dwie odrębne sprawy, czy na pewno nie mają nic wspólnego? Chociaż gdyby przyjrzeć się im bliżej to ... zaskakujące wnioski jakie można wysnuć ...

Jeden wątek, drugi, trzeci, jak nie pogubić się pomiędzy nimi i dostrzec wiążące je detale? Powinny mieć ze sobą jakiś związek tylko jaki? "Aż po ciemny las" wymaga uwagi czytelnika, bo każda informacja składa się na intrygę kryminalną, w której nie ma nic przypadkowego. Żadne wydarzenie nie jest niezamierzone lub niezwiązane z akcją, wszystko ma znaczenie i jest częścią większej całości. Każda przeczytana strona odkrywa coś nowego, podczas czytania ma się wrażenie, iż historia jest jak matrioszka, gdyż wciąż wyłaniają się nowe elementy, tworząc labirynt domysłów, hipotez i twierdzeń. Jednak nie tak łatwo przejrzeć grę jaką autor rozgrywa z czytającymi, bo gdy już przypuszczenia są o krok od potwierdzenia pojawia się wskazówka zmieniająca dotychczasowe założenia. Książka Jacka Rębacza ma wiele niuansów i odcieni, nikt i nic nie jest w niej jednoznaczne, to co kiedyś miało miejsce nie jest przebrzmiałe, wręcz przeciwnie ma o wiele większe znaczenie niż początkowo przypuszcza się. Nastrój kryminału noir powoli pojawia się, ale jego natężenie rośnie z każdym przeczytanym zdaniem. Akapit po akapicie czytający jest wciągany w świat, gdzie prawo zapisane w kodeksach jest jedynie zbiorem wyrazów, mających niewielkie znaczenie dla ludzi w nim funkcjonujących. Oni stworzyli swoje własne zasady postępowania, odmienne od tego co uważa się powszechnie za normę, lecz użyteczniejsze i lepiej dostosowane do życia.
Prawda ma tyle definicji ile bohaterów tej historii, jaka jest w rzeczywistości? Odpowiedzi poszukaj w opowieści "Aż po ciemny las", gdzieś pomiędzy jej kartkami można ją odnaleźć, tylko pamiętaj, że przybiera wiele oblicz, a może masek ... ?


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Prószyński i S-ka







sobota, 9 czerwca 2012

Sąsiedzki stos

Nie ma jak dobra sąsiadka, która zawsze jest chętna do pomocy 
i odbierania książek :) 
Stosik skromny, ale z niecierpliwością oczekiwany.


Od góry:

R. P. Evans "Bliżej słońca", dlaLejdis.pl
Martin Kempf "Katedra heretyczki", wyd. Telbit
Ksawery De Montepin "Kwiaciarka" cz. II, wyd. Damidos

Dziękuję :)
 


piątek, 8 czerwca 2012

Tam gdzie inni nie mogą ...

"Księżyc i wampirzyca"
J. R. Rain



Sprawiedliwość to kwestia rzadko występująca w przyrodzie, wielu o tym przekonuje się gdy zamiast jej spodziewanego zaistnienia wita ich całkowicie odmienne odczucie. Co można zrobić by jednak stała się faktem, a nie pozostała jedynie w sferze pragnień i winni ponieśli karę za swoje czyny? Gdy stróżom prawa nie udaje się postawić przed obliczem Temidy sprawców co pozostaje ofiarom? Czekanie na cud czy wzięcie sprawy we własne ręce? Czasem ta druga opcja wydaje się jedynym wyjściem, ale nie zawsze możliwym do wykonania, ale od czego są specjaliści? Prywatny detektyw może pomóc tam gdzie policja i sądy nie dały rady.

Sam Luna ma wiele własnych problemów, które nie są ani proste, ani łatwe do rozwiązania, wydaje się wręcz, że wszystko co można było zrobić w ich temacie zostało wykonane. Teraz musi działać według zasad ustalonych przez innych, a jakikolwiek sprzeciw będzie działał jedynie na korzyść drugiej strony. W życiu zawodowym pomaga innym w ich kłopotach, wysłuchuje swoich klientów, stara się doradzać i co najważniejsze najlepiej wykonać swoją pracę. Sam jest detektywem, prywatnym detektywem co trzeba podkreślić, a zajęcie to czasem wymaga niekonwencjonalnych metod, ale kiedy najważniejsza jest skuteczność nikt nie zadaje zbędnych pytać o stosowane techniki. W takiej pracy można wykorzystać talenty, szczególnie przydatne są te, którymi los obdarzył człowieka bez pytania o jego zgodę. Każda ze stron jest zadowolona, a sprawiedliwość dochodzi do głosu ... Ale tak naprawdę to dopiero wstęp do prawdziwego życia Samanthy Luny, będącego obecnie na zakręcie, bardzo ostrym zresztą. Na co dzień pomaga innym, lecz na wzajemność nie może liczyć, skrywany sekret nie pozwala na szczerość, już raz przekonała się dotkliwie co oznacza powiedzenie prawdy. Jedno wydarzenie sprzed sześciu lat, trwające nie więcej niż kilka minut zaważyło na całej przyszłości. Nowa rzeczywistość okazała się brutalna i to za sprawą najbliższej osoby, jej prawdziwa twarz okazała się bezwzględna i nie uznająca niespodziewanych zmian. Przegrywanie nigdy nie leżało w naturze pani Luny i pomimo tego co się wydarzyło kobieta nadal nie poddaje się, tam gdzie ktoś inny poddał się, ona za wszelką ceną szuka wyjścia. Przestępcy drwiący z prawa odczuwają to własnej skórze i to nie jest metafora, wprost przeciwnie.

Temat wampirów jest bardzo popularny, wręcz czasem trzeba można przypuszczać, że otwarcie lodówki spowoduje ich wysyp. Każda kolejna historia z tego obszaru traktowana jest dość nieufnie i z odczuciem, że nic nowego raczej nie można się spodziewać. Jednak wśród wielu podobnych opowieści można odkryć interesującą i ciekawą fabułę, która chociaż zbudowana wokół znanego motywu rozwija odmienne wątki. Autorka stworzyła opowieść, w której elementy "wampiryczne" i obyczajowe są wzajemnie ze sobą splecione i zależne od siebie, a słowo sprawiedliwość jest dla nich osnową. Bohaterowie chociaż z racji swego "gatunku" mogą wydawać się już dość wyeksploatowani umieją zaskoczyć, a ich perypetie są interesujące i wciągające. Warto zawrzeć znajomość z Sam i jej znajomymi by spędzić ciekawy czas z intrygującymi postaciami, które mają wiele tajemnic w zanadrzu.


Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję wydawnictwu G+J

środa, 6 czerwca 2012

Czarownicom mówi się zawsze tak

"Czarownica"
 Anna Klejzerowicz


Czym różni się czarownica od czarodziejki? Ta druga jet istotą bajkową, dobrotliwą i w dłoni dzierży magiczną różdżkę, ta druga budzi najczęściej skrajne emocje i kojarzy się bardziej realnie. Jedna z nich mieszka jedynie na kartach dziecięcych książek, a druga wprost przeciwnie - często po sąsiedzku, a jaka okaże się "Czarownica" autorstwa Anny Klejzerowicz?

Nie za siedmioma górami, nie za siedmioma rzekami i nie w odległej, bajkowej krainie, ale tuż niedaleko, blisko Gdańska, istnieje pewna wieś. Zamieszkują ją nie baśniowi mieszkańcy, lecz ludzie z krwi i kości, z wadami i zaletami, ich dzień powszedni jest zwyczajny, jednak miejsce to ma urok, któremu rzadko kto potrafi się oprzeć. Cóż może kryć się wśród pól i lasów? Spokój, jaki dawno został zapomniany w wielkomiejskich blokowiskach, ludzka życzliwość i pewna rudowłosa czarownica z małego domku na skraju wioski, ale czy to ta tytułowa?




resztę można przeczytać TUTAJ :)


 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi dlalejdis.pl
 

wtorek, 5 czerwca 2012

Piękno za zasłoną kłamstw

"Ukryte piękno"
Donna Leon

Wenecja, plac św. Marka, kanały z unoszącymi się na ich falach gondolami, gondolierzy w pasiastych koszulkach i słomianych kapeluszach ... małe kafejki w zaułkach, mosty i mostki oraz palazza. Takie obrazy przychodzą na myśl gdy pada nazwa miasta na wodzie, ale wśród zabytkowych obiektów, muzeów i zwykłych-niezwykłych budynków oraz kanałowych labiryntów toczy się życie, takie jak w innych miejscach, chociaż naznaczone wenecką tradycją i historią.

Komisarz Brunetti nie pozostaje dużo czasu na rozmyślania w pracy, zawsze może liczyć na swojego zwierzchnika i jego podstawową zasadę - zrzucanie swoich obowiązków na innych. Nie inaczej jest i tym razem, w końcu ktoś musi pracować by błyszczeć mógł kto inny. Niepisana zasada w policyjnych układach wymaga by za przekazane informacje odwzajemnić się tym samym, co jednak gdy druga strona liczy na pomoc, samemu zasłaniając się brakiem upoważnienia do dzielenia się swoją wiedzą? Czy można w takiej sytuacji spodziewać się entuzjastycznego podejścia do sprawy, szczególnie, że prowadzi ją konkurencyjna formacja stróżów prawa? Nawet powołanie się na udział w tej samej niedoli - szefa wspinającego się po szczeblach kariery po plecach podwładnych, nie wzrusza Brunettiego ... chociaż czy na pewno? Coś zaciekawiło go w tym "kukułczo - śledczym" podrzutku, może to co nie zostało powiedziane? Mafia zawsze wydawała się być odległym problemem, omijającym weneckie krajobrazy, ale czy to już przeszłość? Tajemniczość nowego znajomego jest dość niepokojąca, a w połączeniu z ostrożnością posuniętą prawie do granic absurdu daje komisarzowi pole do rozmyślań. Nie tylko sprawy zawodowe zajmują jego głowę, rodzinno - towarzyskie powiązania również zaprzątają uwagę. Spokój wydaje się stanem odległym i niemożliwym w najbliższej przyszłości do osiągnięcia. Każdy chce czegoś od komisarza, a sprawy jeszcze bardziej komplikuje śmierć niedawnego gościa. Rozgrywka weszła na wyższy poziom, zamordowanie policjanta i to w mafijnym stylu wzbudza nie tylko niepokój, ale przede wszystkim pewność, że pewna epoka w Wenecji ma się ku końcowi, a to jeszcze nie koniec zawirowań. Jaką rolę w tym wszystkim odegrają śmieci? Mafijne interesy dawno już wyszły z tradycyjnych ram interesów i sięgają tam gdzie nikt jeszcze ich niedawno nie spodziewał się, tak co do gatunku biznesu jak i ich położenia.

"Ukryte piękno" ma wiele znaczeń, tytuł można odnaleźć w kilku wątkach historii, dotyczy on nie tylko bohaterów, ale i samej Wenecji. Motyw sensacyjny powoli odkrywa swoje karty, lecz nim ukaże się w pełni, kluczy, znika, by pojawić się w całkiem niespodziewanym miejscu. Autorka zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po mieście, które wszystkim wydaje się znane, lecz tak naprawdę to co w nim najbardziej interesujące schowane jest pod tym co najbardziej popularne. Obraz Wenecji przedstawiony przez Donnę Leon na pierwszy rzut oka nie rożni się zbytnio od tego co zwykło się uważać za prawdziwy portret tego miejsca, ale gdy przyjrzeć się uważniej pod pierwszą warstwą spostrzega się o wiele więcej szczegółów i to właśnie one prowadzą do rozwiązania kryminalnego aspektu. Czy można kryminalną fabułę poprowadzić w spokojny rytmie i nie znudzić czytelników? Tak, bo to tylko maska, wenecka maska, pod jaką kryje się całkiem inne oblicze niż to wydawało się na początku, a finał zaskakuje. To co widoczne stanowi jedynie niewyraźne odbicie tego co znajduje się głębiej, a commissario Guido Brunetti nie zakończy dochodzenia dopóki nie dotrze do samego sedna sprawy ...




Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Noir sur Blanc




poniedziałek, 4 czerwca 2012

Magia i mrok

"Statek magów"
Dorota Wieczorek

 Jacek jest nastolatkiem o wielu zdolnościach, chociaż większość z nich jest niedostrzegalna dla zwykłych ludzi. Jednak nie jest z nich zbytnio zadowolony, dzięki nim, ciekawości i talentowi do pakowania się w kłopoty ma na swoim koncie niejedną przygodę. Jest jeszcze coś co odróżnia go od rówieśników - dostrzeganie tego co dla innych pozostaje niezauważone czyli magicznego obrazu świata. Życia chłopca nabrało nowych barw gdy stawił czoła zagrożeniu, a i on sam już wie jak wygląda mroczna strona, jakie niesie ona zagrożenie i to nie tylko dla istot z czarodziejskimi cechami. To co jeszcze nie tak dawno było jedynie przynudzaniem dorosłych stało się aż nadto rzeczywiste i namacalne.

Kolejny rok szkolny rozpoczyna się, ale nie to jest najważniejsze dla nastoletniego czarodzieja, inne wydarzenia zaprzątają jego głowę, a przeszłość daje o sobie znać w osobie, która wydawało się, że dawno została utracona. Gdańsk nie jest już bezpiecznym miejsce, nikt nie zna dnia, ani godziny, kiedy nastąpi atak. Środowisko czarodziejów nie stoi jednak z założonymi rękoma, wprost przeciwnie, każdy szuka broni przeciwko temu co nieuchronne. Poddanie się nie wchodzi w grę, ale zgody co do środków obronnych również nie ma, ale tam gdzie dorośli zachowują się niezbyt dojrzale, wkracza młodsze pokolenie. Jacek wraz ze swoimi przyjaciółmi nie mają zamiaru być jedynie i wyłącznie biernymi obserwatorami, wkraczają do akcji, bo jako nieliczni stawili już czoła mrocznej stronie. Młodzieńcza brawura, misja ratowania świata i wykazania się, kuszą do podjęcia działań ... Jak potoczą się losy młodych wojowników, z których niektórzy muszą zmagać się jeszcze z nieczarodziejską codziennością czyli szkołą? Zwykli ludzie nie widzą i nie wiedzą co tak naprawdę ich otacza, ale czy są w stanie uwierzyć w słowa przyjaciół o tym co wokół nich ma miejsce? Niełatwo być nastolatkiem, a co dopiero gdy wiedzie się podwójne życie,z czego jedno trzeba utrzymać w tajemnicy. Każdy dzień niesie nowe wyzwania i przynosi coraz bardziej intrygujące, lecz również wiadomości, zdrajcy czają się w najbliższym otoczeniu, a sprzymierzeńcy czasem mają za złe zbytnią ciekawość.

Opowieść Doroty Wieczorek nie jest mroczną książką, chociaż walka dobra ze złem, pod różną postacią, jest osią akcji. Czytelnik odnajduje w niej przede wszystkim historię o przyjaźni i więzach rodzinnych, tak - fabuła ma magiczny motyw, ale jest punktem wyjścia dla opowiedzenia perypetii bohaterów - tych młodszych i tych starszych. Dylematy związane z wiekiem nastu lat i wybory gdy ma się -ści i więcej, niezrozumienie i przymierza, czasem niespodziewane i nie zawsze podejmowane dla dobra świata. "Statek magów" osadzony jest nie w odległej krainie, lecz w znanych krajobrazach Gdańska, nie znaczy to, że autorka zrezygnowała w fantastycznych detali. Nawiązanie do polskich legend i postaci jest ciekawe oraz pokazuje równocześnie, że można stworzyć intrygujące opowiadanie na kanwie rodzimej, chociaż zapomnianych podań i legend. Młodsi odnajdą w nim zaczarowaną rzeczywistość, wcale nie tak odległą od ich codzienności, starsi przygodową historię ze świetną intrygą.




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Wyd
awnictwu Zielona Sowa



niedziela, 3 czerwca 2012

Niedzielna odsłona Włóczykijki :)

Zawitała Włóczykijka w deszczowy, pochmurny dzień 
i zrobiło jaśniej się :)

 Karol Arentowicz "Bajki dla niektórych dorosłych"

sobota, 2 czerwca 2012

Zdrada ma wiele twarzy

"Brama zdrajców"
Edgar Wallace

Jeżeli pada hasło klasyka kryminału angielskiego to od razu nasuwa się na myśl Agatha Christie, w końcu królowa jest tylko jedna. Jednak wyspy brytyjskie w gatunku suspensu mają do zaoferowania czytelnikom o wiele więcej,twórczość Edgara Wallace`a jest w Polsce nieznana, a szkoda, bo opowieści kryminalne wychodzące spod pióra tego autora są i intrygujące i zaskakujące. Świat wyższych sfer, wystawne przyjęcia i gra w elitarnych klubach o najwyższe stawki, dżentelmeni i damy, ale i typy spod ciemnej gwiazdy, wszystko to składa się na świat książek E. Wallace`a, nie można zapomnieć oczywiście o angielskim humorze oraz suspensie. Po raz kolejny, nim dane mi było przeczytać książkę, najpierw najpierw zobaczyłam serię filmów telewizyjnych opartych na motywach jego opowiadań. Ekranizacje wzbudziły ciekawość, a ich zakończenia zawsze pozostawało do końca zagadką, ale tego można było spodziewać się po klasyce gatunku.

Dick Howell dostał od życia wiele - tytuł lordowski, fortunę, edukację w elitarnych szkołach, urok osobisty i znajomości w świecie pięknych oraz bogatych, po prostu dziecko szczęścia nie to co jego brat przyrodni Howard. Ten drugi czuje się skrzywdzony przez los, rodzinę i otoczenie, jemu zawsze było trudniej, gorzej, a do tego nikt go nie rozumie, no prawie nikt prawdę mówiąc. Gdy jedni mają pod górkę, inni muszą zmagać się z ciężkim losem, jakby tego było mało pojawiają się piękne kobiety z tajemniczą przeszłością, których uroda idzie w parze z przebiegłością. Nie trójkąt, a czworokąt,w jakim pieniądze, dawne i te świeższe urazy oraz kusząca okazja łatwego i dużego zarobku odgrywają znaczącą rolę. Jednak na tym nie koniec, bo jest jeszcze bajecznie bogaty książę, przypominający postać z baśni tysiąca i jednej nocy oraz tajemniczy Mr Hallet, jednocześnie znany wielu, a tak naprawdę jego życie jest jedną wielką niewiadomą. Każdy z bohater nosi w sobie pewną tajemnicę, a ich suma daje doskonałą intrygę, w jakiej dobro i zło ma wiele twarzy i nie wiadomo co jest prawdą, a co sprytnym oszustwem. Jaki wątek kryminalny może połączyć tak niezwykle barwne towarzystwo? Na pewno nie jest to nic pospolitego i codziennego! Szczególnie, że nie można zapomnieć o tle, w którym mają miejsce perypetie głównych osób opowiadania, a jest ono równie ciekawe co i oni. Londyńskie doki, twierdza Tower, zakazane szulernie i arystokratyczne salony Zjednoczonego Królestwa, te punkty są scenerią dla motywu sensacyjnego z uczuciami, nie tylko tymi pozytywnymi, na dalszym, ale nie zbyt odległym, planie. W momencie gdy przetną się drogi pewnego wstydliwego sekretu sprzed lat i dopracowany w każdym calu przestępstwa stulecia intryga osiąga swoje apogeum, a na tym jeszcze nie koniec ...

Edgar Wallace w "Bramie zdrajców" połączył dwa gatunki - kryminał i awanturniczą historię, efektem tego jest książka intrygująca z wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji. Tak naprawdę trudno zgadnąć jak dalej potoczy się akcja, bo wszystko jest możliwe, a czytelnik poznaje i mroczne zakątki brytyjskiej stolicy, jak i jej najsłynniejsze punkty. Tajemnice przeszłości,honor, bajeczna fortuna i ciekawi bohaterowie dają w efekcie lekturę, która wciąga swoją fabułą od początku do samego końca. Motyw sensacyjny i przygodowy dają w efekcie świetną rozrywkę w jak najlepszym gatunku.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania  książki  dziękuję 
wyd. DAMIDOS

piątek, 1 czerwca 2012

Majowe podsumowanie

Jak co miesiąc nadszedł czas podsumowania, 
maj przeminął i to pod znakiem opublikowania 19 recenzji:

Johan Theorin "Smuga krwi", recenzja
Ksawery de Montepin "Kwiaciarka", recenzja
Maria Nurowska "Innego życia nie będzie", recenzja
J. R. Elroy "Śmiertelne proste rozwiązanie", recenzja
Taylor Stevens "Informacjonistka", recenzja
Kelley Armstrong "Uwięziona", recenzja
Lisa Chaney "Coco Chanel. Życie Intymne", recenzja
Jennifer Clement "Trucizną mnie uwodzisz', recenzja
Kerstin Grier "Zieleń szmaragdu", recenzja
Anna Blundy "Żona oligarchy", recenzja
Dominika Bel "Wiśniowy jogurt", recenzja
Monika Orłowska "Adam i Ewy", recenzja
Daniel Radziejewski "Grzech ojca", recenzja
Magdalena Miecznicka "Złość", recenzja
Anna Maria Jaśkiewicz "Przeczekać ten dzień", recenzja
Barbara Baraldi "Scarlett. Pocałunek demona", recenzja
Conor Kostick "Kroniki Awatarów. Saga", recenzja
Conor Kostick "Kroniki Awatarów. Edda", recenzja
Agnieszka Lingas - Łoniewska "W zapomnieniu", recenzja

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie:



czwartek, 31 maja 2012

Wirtualny znaczy prawdziwy

"Kroniki Awatarów. Edda"
Conor Kostick


Świat rzeczywisty i wirtualny współistnieją, mieszkańcy obu wiedzą o swoim istnieniu nawzajem i starają się przejść nad tym do porządku dziennego. To co dla jednych jest tylko wytworem komputerowej gry dla innych jest środowiskiem naturalnym w jakim żyją. Cindella już wie na czym polega różnica pomiędzy Epicą i Sagą, śmierć nie jest już dla niej jedynie elementem rozgrywki, a realnym czynem, którego wspomnienie już na zawsze pozostanie w jej ludzkim umyśle. Zjawa też już poznała co oznacza strata, ona bezpowrotnie utraciła część siebie, a raczej odebrano jej to bez jej zgody i wiedzy. Jednak życie stawia przed tą dwójką i światami, w jakich żyją, nowe wyzwanie, którego nie można zignorować, bo może mieć wpływ na jednych i drugich.

Świat Eddy rządzony jest twardą ręką Lorda Scantaxa, każda kraina jaką pozna jest celem do zdobycia. Jak do tej pory żadnemu władcy nie udało uniknąć się niepodporządkowania się niezwyciężonemu eddyjskiemu władcy. Chęć podbijania kolejnych ziem jest u niego niepohamowana, dorównać jej może tylko apetyt na władzę, takie pragnienia dają w efekcie mieszankę więcej niż wybuchową, w jej pobliżu nikt nie jest bezpieczny, a każdy może stać się celem. Teraz właśnie na celowniku znalazła się Saga i jej zasoby. Chciwy zdobywca widzi w nowo odkrytej krainie kolejny punkt na mapie do podbicia, a asem w rękawie jest Księżniczka i jej zdolności, jakich nie posiada nikt ... ale czy na pewno? Zjawa i Cindella mają wiele zadziwiających talentów, a ich przyjaciele wspierają ich w każdym działaniu, tylko czy tym razem to wystarczy by wygrać rozgrywkę? Na szali nie jest jedynie zwycięstwo, ale coś o wiele ważniejszego - wolność. Eric już wie jak groźna może być wirtualna rzeczywistość, ludzie doświadczyli ze strony komputerowego świata wszystkiego co najgorsze, pytanie nasuwa się samo - czy warto ryzykować realną egzystencję by chronić cyfrowe środowisko? Człowiek czy sztuczna inteligencja? Da się pogodzić istnienie tych dwóch jakże odmiennych i jednocześnie podobnych bytów? Co kryje Edda i jej mieszkańcy? Jedynie zagrożenie? A może nowe możliwości? Jedno jest pewne trzeba poznać wroga, by móc przeciwstawić się mu tylko jaki rachunek zostanie za to wystawiony?

Rzeczywistość wirtualna otacza już nas na co dzień, oczywiście zdajemy sobie z tego sprawę, ale z drugiej strony rzadko kiedy nad tym zastanawiamy się. Rozpoczynając grę komputerową, wcielając się w jej postacie i przechodząc kolejne jej poziomy nie myślimy o tym świecie jako realnym. Conor Kostick w swych książkach skupia się na wątku zderzeniu interesów elektronicznej inteligencji i jej ludzkich twórców. Naturalnie ten temat poruszany jest w wielu historiach, jednak ujęcie go "Kronikach Awatarów" stawia tę kwestię w całkiem innym świetle. Dobro i zło nie jest uwarunkowane pochodzeniem czy też "gatunkiem", a zależne jest od danej jednostki. Co ważniejsze autorowi udało stworzyć się tło dla fabuły, w którym trudno odróżnić realność od wirtualnego otoczenia. Rzeczywiste środowisko naśladuje cyfrowego odpowiednika i odwrotnie, a pomiędzy nimi gracz i niebezpieczeństwo, że można nie zauważyć, że zabawa już zakończyła się, a realne działanie rozpoczęło się. Opowieść zatoczyła pełne koło, "Kroniki Awatarów. Edda" to trzecia i ostatnia część cyklu, wątki nie zakończone w poprzednich tomach znalazły swój finał, a motyw przewodni - współistnienie wirtualnego świata i tego rzeczywistego został ukazany poprzez perypetie bohaterów. Fabuła chociaż inna w każdej książce związana jest tą samą osią akcji, żadne działania nigdy nie pozostają bez skutków. Czasem to co wydaje się zabawą okazuje się realnym czynem, którego czasem dopiero jest się świadomym gdy już za późno. Nowa Ziemia, Saga, Edda, Epic, cyfrowe i realne, ludzie i awatary, odrębne i wspólne, pytanie - jeszcze odróżniasz jedno od drugiego?



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Telbit






środa, 30 maja 2012

To co najważniejsze ...


"W zapomnieniu"
Agnieszka Lingas - Łoniewska


Powrót do miejsca, gdzie spędziło się dzieciństwo najczęściej wiąże się z miłymi wspomnieniami. Chwile beztroskiej zabawy, marzenia, których spełnienie się wydawało na wyciągnięcie ręki, pierwsze zauroczenia i świat do zdobycia, to wszystko i o wiele więcej kojarzy się z czasem gdy dopiero wchodziło się w życie. Po latach dawne pragnienia i emocje są już widziane w innym świetle i trzeba zmierzyć się z tym co przynosi konfrontacja teraźniejszości z przeszłością i tym co dopiero los szykuje. Dziewczyna z przyszłością i mężczyzna z przeszłością spotykają się w mieście, do którego ona wraca po latach, a on jest znaną w nim postacią. Dla niej to rozpoczęcie nowego etapu życia, a dla niego?

Magda przyjeżdża do miasta, które raczej młodzi ludzie chcą jak najszybciej opuścić. Wie dobrze z czym przyjdzie jej się zmierzyć, ale wbrew wszystkiemu zamierza zrealizować swoje plany. Ożywają wspomnienia, jednak ważniejsze od tego co było jest to co dopiero ma się wydarzyć, nowa praca, starzy znajomi i niespodziewane spotkanie. Czasem zaufanie przychodzi łatwo, ale trudniej je utrzymać, szczególnie gdy jego podstawy wciąż są naruszane. Michał dostaje od losu szansę by zmienić swoje życie, ale niełatwo jest porzucić to co dało oparcie w najgorszych momentach w życiu. Lojalność, chociaż źle pojmowana, duże pieniądze, dreszcz emocji i męska przyjaźń były do tej pory dla mężczyzny najważniejsze, w jego życiu było jeszcze miejsce jedynie dla brata, wspólnie stawiali czoła losowym przeciwnościom. Dwoje dorosłych i dorastający chłopiec, a w tle kłamstwa, mafijne porachunki i ... miłość, nieoczekiwana, ale na przekór piętrzącym się przeciwnościom upragniona. Uczucie, które tliło się od lat, w końcu łączy dwoje ludzi, tak różnych jak to tylko możliwe, ale chcących dać sobie wzajemnie szansę na coś nowego. Ale przeszłość tak łatwo nie daje za wygraną, stare zobowiązania nadal są aktualne i nie dają o sobie zapomnieć. Gdy nadchodzi moment decyzji, nie jest ona ani łatwa, ani tym bardziej prosta, wybrać przyszłość i spełnienie najskrytszych marzeń czy podążyć wcześniej wytyczoną ścieżką? A może uda wypełnić się stare obietnice i nie zawieść najbliższych osób? Wystarczy jedynie odrobina szczęścia i ukrycie prawdy ... Chociaż nie wszystko można zaplanować, przeznaczenie wyznacza wysoką cenę za zdobycie tego czego się pragnie.

"W zapomnieniu" nic nie jest takie jak można by sądzić po pozorach. Książka Agnieszki Lingas - Łoniewskiej to nie opowieść, w jakiej można znaleźć łatwe emocje i przewidywalną fabułę. Pod pozorami znanej fabuły kryje się historia ludzi, których nie powinno nic wiązać, ale wbrew otoczeniu, a nawet samych sobie, połączyło uczucie. Dwoje ludzi tak różnych od siebie, ale wychodzących naprzeciw swoim marzeniom, walczącym o ich urzeczywistnienie i zdobywających więcej niż można by się spodziewać. Świat bohaterów nie jest daleki od rzeczywistości, wprost przeciwnie, przedstawia jak najbardziej realne wątki. Krajobrazy, jakich się nie chce pamiętać, niejednoznaczne postacie i silne emocje są interesującym punktem wyjścia dla opowieści, gdzie łatwe pieniądze są przeciwstawione szansie na całkowitą zmianę życia, ale to nie wszystko, bo najważniejsi są ludzie, ich pragnienia i to co są w stanie poświęcić dla innych. Wybór pomiędzy mieć i być nie zawsze dotyczy tylko jednej osoby, czasem decyzja wymaga odrzucenia przeszłości i całkowitemu zaufaniu człowiekowi, który może zniszczyć wszystko w co się wierzy.

Czy mówiłam już, że książkę warto przeczytać Nie? To teraz mówię ...





Dziękuję
wyd. NOVAE RES

wtorek, 29 maja 2012

Stosik na poprawę humoru

Ostatnio z humorem krucho, ale jego resztki podniósł stosik:

 Od góry:

Dorota Wachnicka "Farciara", dla lejdis.pl
Katarzyna Olszaniecka "Oddam serce w dobre ręce", 
wyd. Zysk i S-ka
Marcin Wolski "Skecz zwany morderstwem", 
wyd. Zysk i S-ka
"Bernhard Jaumann "Latawce nad Montesecco" 
wyd. Videograf
Małgorzata Kochanowicz "Piramida śmierci", 
wyd. Videograf
Susan Wiggs "A między nami ocean", 
wyd. Mira

A w stosiku dotarła najnowsza książka 
Agnieszki Lingas - Łoniewskiej - "W zapomnieniu" 
wyd. Novae Res


Dziękuję :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Gdy nadejdzie taki dzień ...

"Przeczekać ten dzień"
Anna Maria Jaśkiewicz



Co może zmienić wszystko w życiu człowieka? Czy z góry jest możliwe określenie, że dane wydarzenie przeobrazi ten aspekt egzystencji, a tamto doprowadzi do rewolucji tę, a nie inną życiową kwestię? W jaki sposób wskazać tę chwilę, która doprowadzi do przełomu? Zwrot przyjdzie nagle czy da znać, że nadchodzi? Jak na znaną, nadchodząc,ą zmianę zareaguje jej adresat?

Karol jest nauczycielem, czy lepszym czy gorszym od innych? W momencie życia, w którym się znalazł nie jest to istotne, ważne jest co innego - piątek, piąty dzień tygodnia, napiętnowany jednym słowem. To ono zmieniło tak dużo w nim, w jego życiu i otoczeniu. Pojawiło się nagle i nieproszone, zagościło bez pytania czy może pozostać i naznaczyło kolejne dni swoją obecnością. Wyraz o jakim znaczeniu może mieć taką siłę? Ten oznaczający nieuchronność, wpisaną w każdego człowiek bez wyjątku i od jakiej staramy się uciec. Co wydarzy się gdy zamiast ucieczki ktoś wyjdzie mu na przeciw? Przecież instynkt każe zrobić coś zupełnie odwrotnego, ale czy trzeba zawsze go słuchać? Oczekiwanie na wyrok losu nie jest łatwe, ani tym bardziej spokojne i nawet gdy wygląda na rezygnację nie jest pozbawione ziarna buntu, lecz nie z gatunku dlaczego ja, a pytające czy to nie jakiś okrutny żart. Kto mógłby być autorem takiej makabreski i do czego miałaby ona prowadzić? Wzbudzenia strachu? Wymuszeniu spojrzenia w przeszłość? Naprawienia starych błędów? Zmierzenia się z teraźniejszością? Czym zasłużył bohater na taką lekcję i jak się ona zakończy? Wiele znaków zapytania i jeszcze więcej odpowiedzi, gdyż każda strona książki je przynosi, ale czy są one właściwe?

Najczęściej okładka zwraca uwagę czytelnika tylko swoją pierwszą, przednią, częścią, to ona ma za zadanie zainteresować, czasem wprowadzić w historię, która zaczyna się tuż za nią, a czasem stanowić wskazówkę. Rzadko kiedy jednak druga część obwoluty jest zauważana, a jednak może nieść puentę tekstu przeczytanego przed chwilą lub dopowiedzieć to co nie zostało napisane. W przypadku "Przeczekać ten dzień" zaczyna opowieść i ją kończy obraz właśnie z oprawy, dzięki niemu czytający wchodzi w niezwykłą historię, jaka mogła wydarzyć się w każdym miejscu, ale nie każdemu, bo jej bohater nie jest przypadkowy, wręcz przeciwnie. Ta, a nie inna osoba nadała sens opowiadaniu, autorka dzięki niej mogła w pełni oddać to co chciała przekazać. Temat nie jest łatwy, skłania do refleksji nad tym jak rozwiązalibyśmy kwestię, przed jaką został postawiony Karol, ale również jak zmieniłby on nas gdybyśmy sami musieli stawić mu czoła. Anna Maria Jaśkiewicz daje przykłady jak można by postąpić w takiej sytuacji, lecz czy są właściwe w tej konkretnej sytuacji? Poddanie się losowi jest pogodzenie się z jego decyzją czy wprost przeciwnie? Może pozwala nie marnować czasu na ucieczkę i umożliwia wreszcie przyjrzeniu się sobie i swoim czynom? Podobno na zmiany nigdy nie jest za późno ...

"Przeczekać ten dzień" nie jest lekturą, którą można przeczytać ot tak dla relaksu lub rozrywki, wymaga poświęcenia jej uwagi. Jednak wynagradza to czytelnikowi intrygującą opowieścią, w jakiej każdy odnajdzie detale skierowane tylko do siebie i wywołujące jeszcze długo po zakończeniu czytania rozmyślania nad tym co ważne w życiu i to przed czym uciekamy, łudząc się, że kiedyś, może,przyjdzie czas by do nich wrócić lub odejdą w niepamięć.
Autorka, pomimo młodego wieku, oddała w pełni trudny temat, który obecny jest często w literaturze pod różnymi postaciami. W tym przypadku jest on przedstawiony z bardzo osobistej perspektywy, a pierwszoosobowa narracja nadaje jeszcze bardziej indywidualnych rysów.
Wspaniała i niebanalna historia.

Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
wyd. PROMIC

                                                                                                                              

sobota, 26 maja 2012

Konkurs

Wakacje tuż, tuż, przed nami, czas więc na konkurs :)


Do wygrania "Moje rzymskie wakacje" 
autorstwa Kristin Harmel


Pytanie konkursowe: 

Jakie są Wasze wymarzone wakacje, 
z kim i gdzie chcielibyście je spędzić? 
Dlaczego właśnie tam? 

Opiszcie wasze marzenia :)



Czas trwania: 26.05 - 16.06.2012

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie




piątek, 25 maja 2012

Rzeczywisty świat wirtualny


„Kroniki Awatarów. Saga” 
Conor Kostick

Żyjemy w świecie realnym czy wirtualnym? Jak odróżnić to co jest grą od realnego świata? Masz pewność, że jesteś graczem? A może twoja osoba to nic więcej niż tylko postać w komputerowej grze? Człowiek, awatar, pionek, rozgrywający, zawodnik, żywa istota czy zapis binarny na jakimś dysku, kim tak naprawdę jesteś? To co widzisz jest prawdziwą rzeczywistością? Jak odróżnić prawdziwe życie od tego wirtualnego?

Zjawa zna tylko kilka ostatnich lat ze swej przeszłości, reszta to biała plama i ziemia nieznana w jednym. Jej egzystencja rozpoczęła się tak naprawdę dopiero sześć lat temu, gdy w wieku dziesięciu lat ocknęła się na ulicy, wszystko przed tym momentem jest dla dziewczyną jedną wielką niewiadomą. W społeczeństwie gdzie jednostka nie znaczy nic, a wyznacznikiem jej statusu jest kolor karty umożliwiającej korzystanie z przywilejów lub narzucających obowiązki, jej brak powoduje wyrzucenie poza nawias oficjalnego życia. Jednak nastolatka nie jest sama, bo nawet w najbardziej zhierarchizowanej strukturze są osoby, które stoją w opozycji do zasad i sprzeciwiający się im. Anarchia, to słowo towarzyszy grupie nastolatków, dla nich dniem codziennym jest sprzeciw wobec świata, w jakim przyszło im żyć. Z pozoru nie wyróżniają się z tłumu swoich rówieśników, pochodzą z różnych środowisk, łączy ich jednak poczucie buntu wobec świata, rządzonego przez Czarną Królową. Jedna z akcji przeciwko systemowi kończy się schwytaniem młodych anarchistów przez policję, ale ktoś przychodzi im z pomocąa – Cindella wojowniczka z gry Epic, będąca awatarem nastoletniego Eryka. Jak to możliwe, że wirtualna postać wchodzi w realny świat? Co jest rzeczywistością, a co tylko grą? Gdzie przebiega granica pomiędzy realnością, a tym co jedynie jest rozgrywką? Dla Zjawy i jej przyjaciół pojawienie się Cindelli jest początkiem wielkich zmian, nagle ich protest nabiera całkiem innej perspektywy. Skostniałe zasady zaczynają drżeć w swoich podstawach, lecz czy warto zmieniać znany świat?  No i kim naprawdę jest Zjawa? Szesnastolatką buntowniczką o nieznanej przeszłości czy istotą zdolną zagrozić panującej władczyni?
„Saga” jest drugą częścią serii „Kroniki Awatarów”, przedstawiony świat różni się od tego w pierwszej części. Zamiast społeczności, która w znacznym stopniu odeszła od techniki, jest środowisko zindustrializowane, wiejski klimat zastał zastąpiony miejskim, tytułowa Saga nie jest baśniową krainą. Ale wbrew pozorom mieszkańcy jednej i drugiej mają wiele wspólnego,

jedni i drudzy żyją w społeczeństwie podzielonym na warstwy mniej i bardziej uprzywilejowane, a jedyną możliwością przejścia do lepszej grupy jest wygrana w grze. Jest jeszcze jedna wspólna cecha – są potomkami ziemskiej cywilizacji. Bohaterowie drugiego tomu również walczą o wolność, ale również o coś jeszcze – prawdę o sobie samych, o tym kim i dlaczego tacy są. Ważnym jest także pytanie czym jest wirtualna rzeczywistość i czy odróżniamy ją od realności. To co może wydawać się tylko kolejnym etapem komputerowej rozgrywki dla kogoś innego wcale nie musi tym być, wręcz przeciwnie. Czasem życie przypomina grę, a gra prawdziwe życie, dla niektórych ta granica jest niezauważalna i bardzo łatwa do przekroczenia …



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Telbit

czwartek, 24 maja 2012

Różne oblicza miłości

 "Scarlett. Pocałunek Demona"
Barbara Baraldi


Miłość wydaje się uczuciem łatwym i przyjemnym, dzięki któremu doświadcza się tylko i wyłącznie pozytywnych emocji, ale czy tak jest zawsze? Czasem niesie ze sobą wyzwania, o jakich jeszcze jakiś czas temu nawet nie myślało się, zamiast szczęścia - zmartwienie, a bliskość z drugą osobą zastąpiona jest tęsknotą za nią. Niełatwo sprostać jest takim emocjom, nawet gdy ma się pewność w siłę wzajemnych uczuć. Czasem trudno jest oprzeć się pokusie, szczególnie gdy jest ona bliska, a ból rozłąki zbyt wielki. Miłość, słowo zawierające w sobie słodki i gorzki smak, momenty radości i smutku, zwłaszcza te drugie wydają się szczególnie długie i dotkliwe, a te pierwsze, chociaż mijają zbyt szybko, pozostawiają po sobie siłę by stawić czoła temu co los przynosi.

Scarlett ma za sobą ciekawe, ale samotne, wakacje spędzone w Londynie. Miłe chwile splotły się z rozstaniem z Mikaelem. Teraz dziewczyna czeka na dzień gdy ponownie spotka się ukochanym, nie wie jednak kiedy to nastąpi. Ich związek, jak i życie, podlega innym zasadom niż rówieśników, wykradają przeznaczeniu, i nie tylko jemu, czas dla siebie wbrew wszystkiemu i wszystkim. Zawsze w tle jest zadanie, stojące przed chłopakiem i jego dwoista natura - człowieka oraz demona. Wystarczy jeden nieostrożny krok, poryw serca lub zwykłe współczucie,a można złamać surowe zasady co skutkuje przykrymi konsekwencjami. Niełatwo jest żyć ze świadomością, że naraziło się kogoś bliskiego na niebezpieczeństwo, nawet gdy nastąpiło to nieświadomie, a co dopiero gdy ktoś wciąż o tym przypomina. Każde wspomnienie uświadamia jak dużo zostało poświęcone i co może zostać utracone na zawsze. Jednak życie toczy się dalej, wbrew sercowym rozterkom i przynosi kolejne niespodzianki. Śmierć znowu pojawia się w otoczeniu Scarlett i wiąże się z jej tajemnicami, jak gdyby tego było mało osoba, której nie darzy sympatią zaczyna się nią interesować. Co kryje się za nagłą zmianą zachowania Vincenta? Dlaczego nagle coś zaiskrzyło między tą dwójką? Przecież liczy się tylko Mikael i nikt więcej ... Dziewczyna czuje, że ktoś ją obserwuje, dostrzega kobiecą twarz, a sen zamiast przynosić odpoczynek wciąga ją w bardzo realny koszmar. Demoniczna rozgrywka rozpoczęła się znowu, by ją wygrać trzeba odnaleźć to co zaginione i nie dać się omamić złudzeniami. Łatwo zgubić się w labiryncie własnych uczuć i marzeń, szczególnie gdy ma to miejsce w sennej rzeczywistości. W ciężkich chwilach ważni są przyjaciele, ich wsparcie jest jedyną bronią w śmiertelnej walce, ale czy udzielą go gdy się ich tak niedawno zraniło?

"Scarlett. Pocałunek demona" to historia z gatunku paranormal, ale ten motyw nie dominuje, a łączy się z innymi elementami, stanowiąc tło dla opowieści tytułowej Scarlett do pół człowieka - pół demona.Punktem wyjścia dla perypetii bohaterki, zwykłej nastolatki postawionej nagle przed światem o wiele bardziej skomplikowanym niż mogła podejrzewać, jest uczucie do półczłowieka - półdemona. Jej życie nie zmienia się diametralnie, dla otoczenia nadal jest tą samą dziewczyną, to co najważniejsze jest skrywane. Autorka nie napisała książki jedynie dla młodzieży, ale również dla starszych czytelników, bo to co przedstawia ma uniwersalne przesłanie. Uczucie, o które trzeba walczyć, sekrety przed bliskimi oraz przyjaźń i jej znaczenie są głównymi wątkami, dotyczącymi nie tylko głównych postaci. Na uwagę zasługuje również niezwykle plastyczny język Barbary Baraldi, dzięki niemu czytający mają przed oczyma krajobrazy okolic Sieny i stanowiący piękną oprawę dla opowiadania. Z jednej strony demoniczny świat, z drugiej zwyczajna codzienność, jedne i drugie niepozbawione dobrych i złych chwil, a pomiędzy nimi Scarlett i Mikael. Na pierwszy rzut oka dwójka normalnych nastolatków, ich znajomość ma dwa oblicza, różnią się od siebie jak dzień i noc, ale miłość i przyjaźń łączą je ze sobą w całość.




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Wyd
awnictwu Zielona Sowa


środa, 23 maja 2012

31.10 czyli ...

31.10 czyli Halloween w maju, a to za sprawą przesyłki 
z 3 egzemplarzami "31.10 Halloween po polsku". 
Ostatniego października - w Halloween miała miejsce 
premiera zbioru opowiadań w formie ebooka, 
a teraz wersja papierowa - testowa



Wersja 

elektroniczna

do pobrania

za darmo

na stronie:






UWAGA KONKURS!

Dla wszystkich chcących wziąć udział 
w tegorocznej edycji ebooka 31.10 konkurs, 
szczegóły tutaj 


Strzyżewo czeka!!

wtorek, 22 maja 2012

Złość i co dalej?

"Złość"
Magdalena Miecznicka

Złość nie pojawia się nagle, zbiera się jak w przysłowiu - ziarnko do ziarnka, aż zgromadzi się miarka, jedna, druga, kolejna, nim się ona przebierze może minąć dużo czasu. Gniew pozostaje w tle, czasem wydaje się tylko bardziej odczuwalny, w takim momencie jest bolesny, lecz znika by za jakiś czas dać o sobie znać i to w dotkliwszy sposób. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, zbiera się złość w kolejnych zakamarkach serca i umysłu, wypełniając każdą szczelinę, aż w końcu nie ma odwrotu i każde słowo, czyn, myśl jest nią przesiąknięte. Wydaje się, że jej zapasy są niewyczerpane, a wszystko wokoło wyzwala ją.

Wspaniałe wakacje na Lazurowym Wybrzeżu mogą wydawać się spełnieniem marzeń wielu. Luksusowy jacht, piękne krajobrazy i ... złość, przez jej pryzmat wszystko nabiera innych barw. Marta zna te kolory doskonale, ale dopiero w tym miejscu nabierają one  dla niej szczególnie jaskrawych odcieni. Są jej stałym i wiernych towarzyszem, choć pozostającym w cieniu, on również stanowi stały element życia dziewczyny, wzrastały starannie pielęgnowane przez lata tłumionych emocji. Wcześniej nie były zauważane, a nawet gdy dawały znak o swym istnieniu uważano je za jednorazowy wybryk. W końcu miały prawo pojawiać się lub nie miały go  -  w zależności kto je dostrzegał i w czyim kierunku były skierowane. Rozpamiętywanie przeszłości, a raczej trzymanie się jej kurczowo pozwala pielęgnować marzenia, które stały się prawie, że podstawą życia. Jednak pragnienia mają to do siebie, iż czasem spełniają się, ale w innej postaci, stając się raczej przekleństwem. Wyobrażenia Magdy były starannie przechowywane przez nią, a tuż obok nich wzrastała złość, równie pieczołowicie chroniona przed wszystkimi. Połączenie obu dało efekt zamierzony, tak wiele razy widziany oczyma wyobraźni, lecz czy wynik jest taki jaki był oczekiwany? Przecież wszystko się zgadza, to co uwierało i wzbudzało gniew w końcu ujawnia się, krok po kroku, słowo po słowie ... Ale czy tak miało to smakować? Z zewnątrz obraz jest dokładnie taki jaki rysowany był w umyśle, ale dlaczego smakuje całkowicie inaczej niż powinien? Dlaczego tak się stało? Co poszło nie tak? Przecież wszystko potoczyło się tak jak w planie czyż nie? Prawdziwe życie jednak umie zaskoczyć i z chwil triumfu uczynić klęskę. Nagle okazuje się, że to co wymarzone poprowadziło całkowicie inną ścieżką i to w dodatku jeszcze człowieka, do którego nie chciało się upodobnić.

Okładka zwraca uwagę czytelnika, oczy o przenikliwym spojrzeniu i ładna twarz, czego są zapowiedzią? Tytułowej "Złości"? Przecież taki wyraz twarzy nie pasuje do tego rodzaju emocji, chociaż jak wiele razy uśmiechamy się gdy czujemy coś zupełnie przeciwnego? Gniew nie zawsze objawia się głośno i skrzywioną miną, czasem maskuje się jako obojętność i niedostępność, stanowiąc dodatkowo maskę dla czegoś, co dopiero zostaje odkryte gdy uczyni się to innej istocie. Własne rany i te zadane innym nie zawsze dostrzegane są od razu, ale kiedy już zostaną zauważone trzeba zrobić wszystko by nie stały się podstawą egzystencji. Książka Magdaleny Miecznikowskiej skłania do refleksji nad tym co naprawdę ważne w życiu i nad tym co uważamy za ważne, chociaż oba pojęcia wydają się prawie tożsame nie zawsze takie są. Czasem coś przesłania nam prawdziwy obraz, w zamian dając wizję opartą na tym co boli, złości, ale co wbrew logice uważamy za słuszne. Wraz z bohaterką czytelnik ma okazję przebyć niezwykłą drogę od zranionego dziecka do dojrzałej kobiety, świadomej tego co za nią i zdającą sobie sprawę, że przyszłość zależy od niej, a nie od przeszłości, chociaż ta ostatnia zawsze będzie obecna w tle.
Lektura dla wszystkich, którzy lubią historie o życiu, tym prawdziwym, bez cukierkowej otoczki, ale dzięki ukazanej realności intrygującej od pierwszej do ostatniej strony.



Za możliwość przeczytania książki 

poniedziałek, 21 maja 2012

Poniedziałkowa niespodzianka :)

Trochę z zaskoczenia, już w poniedziałek zawitali - Kurier i niezawodna Pani Listonosz :)


Od góry:

J. R. Rain "Księżyc i wampirzyca", wyd. G+J
Jarosław Klonowski "Tajemnica Świętego Wormiusa" za punkty od portalu granice.pl
Edgar Wallace "Brama Zdrajców" wyd. Damidos
Anna Łajkowska "Pensjonat na wrzosowisku", wyd. Damidos
Anna Łajkowska "Miłość na wrzosowisku" wyd. Damidos

Za wszystkie książki Dziękuję :)

niedziela, 20 maja 2012

Co jest ważne?


„Grzech ojca”
Daniel Radziejewski

Okładka książki bywa wstępem do historii w niej zawartej, czasem kusi czytelnika do sięgnięcia po nią, zdarza się i tak, że pozostaje niezauważona. W przypadku „Grzechu ojca” skojarzenia nasuwają się po pierwszym spojrzeniu na nią i są tłem podczas lektury. Wbrew pozorom obwoluta nie zdradza fabuły, chociaż stanowi jeden z elementów motywu, czy główny to już pozostaje do odkrycia w czasie czytania.

Przemysław Próchnicki jest uznanym dziennikarzem, z wieloma nagrodami na koncie i widokami na kolejne. Jego znakiem firmowym są rzetelne i bezkompromisowe artykuły dla popularnej gazety. Każdy tekst poprzedzony jest wieloma godzinami przygotowań, nie ma w nim słów niesprawdzonych, wszystkie są dobrane w jednym celu – przedstawić prawdę i tylko ją, żadnych domysłów i spekulacji, jedynie potwierdzone fakty. Podczas pracy skupia się na ukazaniu rzeczywistości, bez ozdób i pochlebstw, dla Próchnickiego  nie istnieją półśrodki, do każdego temat przygotowuje się gruntownie, nic nie pozostawia przypadkowi. Takie podejście do zawodu nie jest łatwe i wymaga poznania każdej sprawy od przysłowiowej podszewki. Nim czytelnikowi będzie dane przeczytać reportaż, jego autor poświęci dziesiątki, a nawet setki godzin na  przygotowania. Kolejne dziennikarskie śledztwo jest trudniejsze od innych, wątek już gościł tyle razy na łamach gazet i antenach różnych telewizji, że nic nowego wnieść już nie można w nim. Ale czy na pewno? Może jednak nie wszystkie informacje ujrzały światło dzienne? W końcu najłatwiej ukryć coś gdy większość jest przekonana, iż wie już wszystko, z drugiej strony gdy ktoś myśli, że jest bezkarny, musiał popełnić jakiś błąd, wystarczy znaleźć to potknięcie i potraktować je jako początek nitki w labiryncie kłamstw, przemilczeń i wzajemnych powiązań. Tam gdzie spotyka się polityka i pieniądze atmosfera gęstnieje i nic nie jest takie jak mogłoby wydawać się. Każdy krok musi być przemyślany, bo nie pozostaje bez echa i kto podąży po zostawionych śladach … Wypadki przecież są zdarzeniami losowymi, nikt nie może ich przewidzieć, ale czasem okoliczności wzbudzają wątpliwości czy faktycznie jedynie tragiczny splot wydarzeń był ich źródłem. Sprawdza się również stare powiedzenie: „Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze”! Jak daleko można się posunąć się w dochodzeniu dziennikarskim i jaką cenę jest się w stanie zapłacić za nie? Komu można zaufać?

Etyka zawodowa to podstawa pracy Przemka Próchnickiego, wierność swoim zasadom i nie uznawanie skrótów jest dla niego czymś oczywistym, ale teoria, praktyka i życie codzienne zmuszają człowieka do przemyślenia tego co wydawało się oczywiste. Pozostać w zgodzie ze sobą czy wybrać to co najważniejsze w życiu? Przyszłość jest efektem przeszłości, ale by mogła mieć szansę zaistnieć, w pewnych okolicznościach trzeba zadać sobie pytanie co ważniejsze – to co było czy to co będzie?

„Grzech ojca” to wbrew pozorom tytuł nie jednoznaczny, chociaż okładka i opis z niej może sugerować co innego. Z każdą kolejną stroną czytelnik wchodzi w głąb historii, nie pozostawiającej obojętnym wobec siebie. Nawiązania do faktycznych wydarzeń sprawiają, że opowieść nabiera rzeczywistych rysów, a wątek obyczajowy idealnie wpisuje się w motyw główny. Słowo grzech w książce Daniela Radziejewskiego scala wątki i tworzy znaki zapytania sięgające się podstawowych zasad życiowych w zderzeniu z rzeczywistością, w której nie ma prostych odpowiedzi.